wtorek, 12 grudnia 2017

Trójpodział władzy, trzecia droga, a może zero bezwzględne. (Tekst z dnia 22 kwietnia 2017 roku)

Sobota jest, a tu tematów tyle...
Na początek aktualności.
Wyrazy współczucia mogłabym wyborcom PISu przekazywać każdego dnia, bo zawsze jest jakiś powód. Ale dziś szczególne kondolencje dla tych wszystkich, których PO i Tusk okradli, którym poprzedni prezydent wyniósł żyrandol z pałacu i na koszt których, ministrowie poprzedniego rządu jadali w restauracjach ośmiorniczki i pili wino. Współczuję IM, że dziś mają na utrzymaniu nie tylko niezwykle droga władze, która większość pieniędzy wkłada w tyłek kościoła, lub wydaje na własną ochronę i swój splendor. Współczuje, że dla wyjaśnienia, wyjaśnionej już katastrofy, zatrudnia się pseudo ekspertów z całego świata, którym zarabiają w Polsce tyle, że im się opłaci do Polski przyjechać i pozostawić posady opłacane walutami krajów znacznie bogatszych. Współczuję IM, że przewodniczący tej komisji, nie dość, że przez lata niczego konkretnego nie był w stanie udowodnić i jedynym jego osiągnięciem jest zlecenie nakręcenia filmu z gatunku fantastyki do własnego scenariusza, że ten człowiek, pomimo że właśnie uciekł do USA, mimo to nie został z tej komisji zwolniony i nadal będzie pobierał pensję. Ale, skoro, można Misiewiczowi wypłacić nagrodę za pobyt na urlopie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wypłacać pensję z budżetu państwa potencjalnemu przestępcy, który spierdolił z Polski przed wymiarem sprawiedliwości. Coś się w partii PIS dzieje. Mamy do czynienia z kilkoma nagłymi i niewyjaśnionymi przypadkami dymisji lub rezygnacji z ubiegania się o stołki ( Wicemarszałek Senatu Grzegorz Czelej, Ryszard Czarnecki). Wygląda na to, że PIS się oczyszcza i chowa ludzi, którzy mogli by się suwerenowi napatoczyć, a nie są tak do końca bez zarzutu. Ale kto tam za PISem trafi.
Chciałabym po raz sto pięćdziesiąty ósmy wrócić do sprawy przyszłości Polski, po odsunięcie PISu od władzy. Ja sama nie zajmuje się bardzo tym tematem, bo nie uważam tego, za sprawę pierwszej wagi. Mówiąc wprost, mamy inne, ważniejsze kłopoty. Żyjemy w pewnej rzeczywistości politycznej, której nie jesteśmy w stanie szybko i skutecznie zmienić. Najwięcej wątpliwości mają ludzie, którzy znużeni rządami Platformy Obywatelskie, albo głosowali na PIS, albo nie głosowali wcale. Są oni przerażeni faktem, że w następnych wyborach, nie będą mieli żadnej alternatywy. Wiedząc, że nie mogą głosować na partię Kaczyńskiego, będą musieli zagłosować na PO, które też im nie odpowiada. Często słyszę o trzeciej drodze, lub trzecim wyjściu. Tylko tyle, że na dzień dzisiejszy takiej drogi nie ma. Mamy na horyzoncie tylko te dwie silne partie. Tak zresztą jest w większości demokratycznych krajów. W wyścigu wyborczym liczą się dwie, lub co najwyżej trzy siły. To jest zdrowe i normalne. W Polsce bardzo przydałaby się partia lewicowa, lecz SLD, głupimi i nieodpowiedzialnymi decyzjami, wyautowało się na własne życzenie. Połączenie Leszka Millera z kandydatką na prezydenta panią Ogórek, dało tak spektakularne i niebywałe pierdolniecie o glebę, jakiego żadna partia do tej pory jeszcze nie przeżyła. ( mam nadzieję, że pis uderzy mocniej) Były takie momenty, w których miałam wrażenie, że Leszek Miller specjalnie ciągnie swą formację do unicestwienia. Tak, jakby chciał udowodnić, że jeśli nie on będzie szefem, to wszystko się rozpadnie. Mam wrażenie, że na tym polu powinno powstać coś nowego, świeżego, nie związanego z jakąkolwiek komunistyczną przeszłością. Partia Palikota, budziła na początku wiele nadziei ze względu na bardzo postępową ideologię. Dość dobrze, na polu liberalnym, zapowiadała się także Nowoczesna. Ale się nie łudźmy. Sama ideologia nie wystarczy. Aby zbudować silną partię, potrzebna jest góra pieniędzy. Te pomniejsze partie powoli umierają, bo nie maja wystarczającej ilości funduszy, by zbudować struktury i prowadzić szeroko zakrojoną kampanię. Zresztą przyglądając się na usiłujące się wybić małe partie, nie widzę wśród nich żadnej, która mogłaby być realną trzecią drogą.
Ja radziłabym pozbyć się złudzeń. Możemy, co najwyżej spróbować ucywilizować te partie, które mamy do dyspozycji. Możemy także spróbować całkowicie pozbyć się PISu, by w przestrzeni powstała pustka. Wtedy, być może, mogłaby ją wypełnić, jakiś partia z dobrym, chwytliwym programem.
Ale to będzie potem, nie wiemy kiedy. Dziś mamy inne zadania i inne zmartwienia. Najpierw trzeba przegonić agresora, a odbudowywać będziemy później.
Tym bardzie, że baczny obserwator sceny politycznej może zauważyć inne zagrożenia. Może się zdarzyć taki moment, że jeszcze zatęsknimy za Jarosławem Kaczyńskim. Jego plan, by rujnować Polskę cudzymi rękami, by rządzić, lecz nie brać odpowiedzialności, wskazuje na pesymistyczne poglądy Kaczyńskiego. Zakłada, że nie uda mu się do końca przeprowadzić wszystkich reform, a wtedy inni odpowiedzą za jego bezprawne działania. Ale cóż będzie, jeśli jednak wszystko pójdzie gładko i uda się wprowadzić w życie wszystkie plany?
Jest to bardzo groźne dla samego Kaczyńskiego.
Mam takie wrażenie, że powstaje swoisty trójpodział władzy. Po pierwsze Rydzyk, po drugie Armia z Wojskami obrony terytorialnej podległymi Macierewiczowi i władza sądownicza, którą prędzej, czy później opanuje Zbigniew Ziobro. Zastanawialiście się Państwo, co się stanie, jeśli te trzy ośrodki władzy wzmocnią się na tyle, by zepchnąć na drugi plan prezesa? Tym bardziej, że czas nie działa na jego korzyść. Prędzej czy później przyjdą choroby i zmęczenie życiem. Jak będzie wyglądał Polska pod rządami szaleńca władającego armią, pazernego klechy sprawującego rząd dusz i prokuratora psychopaty?
Przepychanki między Macierewiczem a Kaczyńskim już trwają. Z czego Macierewicz wykańcza prawdziwą armię, a wzmacnia sobie tylko podległe bojówki. Czy Kaczyński ma jakieś narzędzie, którym mógłby mu się przeciwstawić? Bez ojca z Torunia Kaczyński nic nie znaczy. W jednej chwili może paść z ambony, że jest nasłany przez diabła i może stracić poparcie. A Ziobro? On ma najwięcej powodów do zemsty. Kaczyński wielokrotnie go publicznie upokorzył. Myślę, że w duchu, chętnie by się mu odwdzięczył. Nie chcę tu wybielać Kaczyńskiego, który jest wystarczającym skurwysynem, by Polskę doprowadzić do upadku. Ale mam coraz częściej wrażenie, że ta jego taktyka trzymania się w cieniu, prędzej, czy później się na nim zemści.
A wtedy, kiedy przestanie nad tymi ludźmi panować, może być jeszcze gorzej, niż nam się na początku zdawało.
Od pewnego czasu wyczuwam polityczną rzeczywistość na dwóch zupełnie różnych poziomach. Jest taki obszar, który PIS nam chce pokazać, który widzimy w mediach i komentujemy. Ale gdzieś pod skórą toczy się jakaś gra, której nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I może się okazać, że ta gra toczy się także w tajemnicy przed prezesem. Obawiam się, że PIS, jeszcze nie raz nas zadziwi, sprawi, że przeżyjemy totalny szok. Boję się, że moja wyobraźnia, że wyobraźnia nas wszystkich, w ogóle nie sięga w te obszary, gdzie toczy się prawdziwa polityka tej partii. Bo, jak poeta mówi: Człowiek jest mądry, dobry, spokojny....i my w to wierzymy. Ale może się zdarzyć tak, że obudzimy się rano, i się okaże, że w Polsce jest coś na wzór stanu wojennego, że nas politycy trzymają za mordę, że nie możemy się już nawet odezwać. Boje się, że pozostanie już tylko jedna słuszna telewizja, prawicowe portale i gazety. Dlatego naprawdę nie zaprzątam sobie głowy sytuacją polityczną po upadku PISu, bo po co myśleć o czymś, co w ogóle nie musi nastąpić. Szukając dzisiaj trzeciej drogi, można się zgubić i zejść na manowce.  Trzeba się przygotować na polityczną apokalipsę.            ( Choroba, ale ja jestem pesymistką)
Oczywiście noc nie może trwać wiecznie i często mi zwracacie uwagę, że: ( cytat z komentarza) Jest nas wielu myślących,ale i wielu konsumujących obecny stan rzeczy. To się nie stanie z dnia na dzień,kiedy zaświta jutrzenka olśnienia i zakłopotania jednocześnie. Ten ciemnogród na własnej skórze musi doświadczyć wspaniałości wypocin naszego rządu dobrych panów. Nam pracującym na tą fasadę musi pozostać pokora do zachowań wyborców?Jesteśmy tylko nieliczni wśród licznych... „
Z pokorą przyjmuję partyjne reguły gry, które obowiązują od tysiącleci i tylko delikatnie się modyfikują. Ale my, nieliczni wśród licznych, musimy przynajmniej obronić światło, by było czym zapalić płomień odnowy. Ale jeśli masz racje, Drogi Komentatorze, to musimy już gromadzić materiały budowlane, bo będzie co odbudowywać. Musimy się przygotować, by nie zaczynać wszystkiego od zera. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...