wtorek, 12 grudnia 2017

Tron na zgliszczach. (Tekst z dnia 20 maja 2016 roku.)

Kobieta zmienną jest...tak mówią. I może jest w tym trochę racji, lecz na pewno nie tyle, ile sądzą mężczyźni. Przekonałam się dziś na samej sobie. Jeszcze przed rozpoczęciem Kongresu prawników, byłam pewna, że nikt z obozu władzy nie będzie w nim uczestniczył. Bulwersowało mnie to, bo skoro ktoś zajmuje się zmienianiem prawa, powinien słuchać, co sami prawnicy mają do powiedzenia. W końcu to oni są profesjonalistami w tej dziedzinie. Aby prawo było dobre, musi być jakiś dialog między politykami a środowiskami, które będą uchwalane prawo wprowadzać w czyn.
Tak, tak, byłam pewna, że nie będą w tym Kongresie uczestniczyć i miałam im to za złe. Ale, kiedy usłyszałam wystąpienie ( ku swojemu zaskoczeniu) przedstawiciela prezydenta i któregoś tam z kolei wiceministra sprawiedliwości, od razu jak kapryśna baba zmieniłam zdania. Pożałowałam, że mi przyszło do głowy, iż władza powinna w tym spotkaniu uczestniczyć. Bo jak mają takimi banałami lecieć i pleść takie dyrdymały, to chyba byłoby lepiej, by ich tam nie było.
Po pierwsze, skoro już podjęli decyzje, by otwierać buzię, to żałuję bardzo, że sam Andrzej Duda, nie miał na tyle odwagi, by wystąpić. Zamiast pokazywać lekceważenie i pisać jakiś list pełen słów pustych i fałszywych, sam, jako doktor prawa, Mógł zabrać głos przed tak szacowną publiką. Być może, o czym nie słyszałam, śnieg znowu spadł w górach i pan tfu prezydent zbyt zajęty, a może po prostu wiedział, że byłby jedynym na tej sali, który by Konstytucji swej Ojczyzny nie trzymał w ręku i nie miał w sercu. Niestety tchórzostwo naszych panujących widać na każdym kroku i w każdej dziedzinie. Taką samą odwagę cywilną pokazał minister Ziobro, przysyłając swojego trzeciego, czy piątego wiceministra. Straciłam już rachubę. Wiceminister dobrze spełnił swe zadanie i pokazał, co władza myśli o prawnikach, że ma ich za godną zemsty Narodu, uprzywilejowaną, postkomunistyczna kastę, która ma na rękach krew patriotów. Dziwne to jest, że partia PIS cierpi na ten rodzaj choroby oczu. Wszędzie jest w stanie dostrzec komunistów, zdrajców i złodziei, tylko nie we własnych szeregach.
Jedynym pozytywnym objawem, jaki zauważyłam w ostatnich dwóch tygodniach, jest strach! Strach PISu, że jeśli zbyt szybko przesadzą, to Naród się wkurzy zanim całkowicie przejmą władzę. Dlatego wycofali się z walki o metropolię, cofnęli w sprawie samorządów, dziś na przynętę rzucili poprawkę w ustawie dewastującej sądy i zaczynają półgębkiem przebąkiwać coś o przyjmowaniu uchodźców. Bo oczywiście najbardziej boją się Unii Europejskiej i zakręcenia kraniku z gotówką.
Tymczasem Szydło wpada na kolejne genialne pomysły dotyczące zmiany Konstytucji. Uważa, że program 500+ i wiek emerytalny powinny być wpisane do ustawy zasadniczej. Z tego, co powiedział Morawiecki, na program 500+ już pożyczono 20 mld. złotych. Sądzę, że obniżenie wieku emerytalnego też tanie nie będzie. Jeśli te reformy zostaną wpisane do Konstytucji, będziemy musieli rok w rok pożyczyć podobną kwotę, bo złóż ropy raczej nie odkryjemy, złota również nie posiadamy, ani diamentów. Tak zapis w Konstytucji by zarżnął gospodarkę, a Polskę i doprowadził do bankructwa.
Ja pomijam to, że Konstytucja to zbiór praw podstawowych, takich pierdoł się w niej nie ujmuje. Ale skoro już jesteśmy tacy szczegółowi, to proponuje również wpisać dożywotnie stanowiska dla prezydenta i rządu, a także naczelnego wodza wszystkich wodzów, Jarosława Kaczyńskiego.
Zbyt szybko spadające poparcie trochę pokrzyżowały plany Kaczyńskiego i wydłużyło do absolutnej władzy. Przez to musiał zwolnić i z kilku pomysłów dewastacyjnych się chwilowo wycofać. Ale nie nabierajmy się na to. Nie sądzę, by do niego dotarło, że te pomysły są wbrew logice i wszelkim ludzkim prawom. On tylko zrobił krok w tył, bo najkrótsza droga do celu okazała się zbyt trudna. Poczeka, przyczai się, znajdzie parę kłamliwych kwitów na przeciwników, by znowu podnieść notowania. A tymczasem będzie szukał innej, może bardziej krętej drogi, by swoje cele osiągnąć. Ta gnida się nie cofnie, bo już nie może. To jest jego ostatnia szansa. Następnych ośmiu lat nie może czekać. Cały czas prowadzi z nami pozorowaną walkę, gra na ludzkich uczuciach, uderza w struny patriotyczne i narodowe. I widzi tylko jeden cel. Widzi tylko jeden tron. Zupełnie nie bierze pod uwagę kosztów. Nie widzi, że kiedy już na tronie zasiądzie, może już nie być ani królestwa, ani poddanych. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...