niedziela, 10 grudnia 2017

Twoja wina. (Tekst z dnia 7 września 2016 roku.)

Miała być dobra zmiana w każdej dziedzinie życia. Lecz, jak wiemy, świat nie lubi rewolucji i z dnia na dzień, nic radykalnie się się zmienia. Mam nawet obawy, że ta dobra zmiana, nie wszystkich obejmie i nie w każdej dziedzinie.
Zacznijmy od tego, że pojęcie „dobra zmiana” nic nie oznacza. To taki pusty wyborczy garnek, do którego po wyborach można wrzucić wszystko. Jest to równie bezwartościowe pojęcie, jak „ stać nas na więcej, damy rady, Polska jest najważniejsza” itd. itp. Nabierają się na to ludzie naiwni. Hasła tego typu pojawiły się od czasu, kiedy w normalne działania partii wtargnął marketing polityczny. Wcześniej, polityk musiał konkretnie powiedzieć komu krowę zabierze, a komu dołoży. Teraz, karmi się nas słowami, które nic nie znaczą. Mało tego, bardzo często, zaproszony do studia telewizyjnego polityk, potrafi całą rozmowę przeprowadzić, takimi nic nie znaczącymi wypowiedziami. Spróbujcie kiedyś Państwo, uważnie słuchać wypowiedzi i próbować sobie wyobrazić, to, co polityk mówi? Czasem jest to całkowicie biała plama, nie wpływająca w ogóle na wyobraźnię. Jeśli ktoś pracuje w handlu, biznesie, marketingu, jest z tego typu sformułowaniami obeznany. Zazwyczaj bowiem przechodzi szkolenie w tym kierunku i wie, jak urobić klienta. Po pierwsze, jak zachwalić produkt tak, by klient naprawdę go pragnął, a po drugie, jak mu wmówić, że przy okazji dokonanego zakupu nie zbankrutuje. Znacie to z autopsji? To posłuchajcie polityków i zobaczcie, że mówią tym samym językiem: Jak to, przecież wystarczy chcieć, by można było osiągnąć sukces, więcej zarobić, lepiej wyglądać, sięgnąć po szczęście. A jeśli coś nie wyjdzie, to politycy wyposażają nas w dodatkowe narzędzie. W ostatnich latach nazywało się to „Wina Tuska”.
I tak, huragany, trąby powietrzne, pożary, powodzie i inne klęski żywiołowe- wina Tuska. Awaria prądu, wodociągu, wybuch gazu- wina Tuska. Słabe ceny produktów rolnych w skupie- wina Tuska. Brak popytu na węgiel-wina Tuska. Pociąg utknął w polu- wina Tuska. Dziury w jezdni- wina Tuska. Kredyty drożeją- wina Tuska. Ktoś kogoś okradł- wina Tuska. Zdychają konie w stadninie- wina Tuska. In vitro za drogie- wina Tuska. Biją „naszych” w Anglii- wina Tuska. Pijane kobiety rodzą pijane dzieci- wina Tuska. Piłkarze zremisowali z Kazachstanem- wina Tuska. Pogorszenie stosunków z Rosja- wina Tuska. Komisja Wenecka w Polsce- wina Tuska...................
Ups! Czyżbym się zagalopowała. No cóż, jeśli się nie mylę Tuska obiektywnie nie ma w Polsce już prawie dwa lata. Więc czyjaż to jest wina, czyjaż? Przecież sporo się dzieje w Polsce niezależnie od tego, kto berło w ręku trzyma. Nie sądzę, by w naszym codziennym życiu coś się zmieniło, by nagle dziury się same pozaklejały na autostradzie, by ludzie przestali kraść, mordować i dawać łapówki. Zmian nie przeprowadza się z dnia na dzień i to wszystko wiemy. Tylko co mamy zrobić, kiedy nie wszystko nam w życiu wychodzi, a „kozioł ofiarny” zniknął z naszego życie i nikt nam następnego nie podsunął?
A może to moja wina, może to ja ukradłam, może to ja pobiłam dziecko? Może to ja jechałam za szybko i spowodowałam wypadek, a ta dziura w drodze...ona jest tu od zawsze? Może to ja nie jestem w stanie iść do lekarza bez koperty, lub nie potrafię się zająć pacjentem, dopóki tej koperty nie zobaczę? Może to ja wolę dać w łapę gliniarzowi, niż naprawić samochód? Może to ja naiwnie wzięłam kredyt, bez pewności, że stać mnie, by go spłacać. Może to ja pazernie ulokowałam swe oszczędności, tam, gdzie dają najwyższy procent i wszystko straciłam. Może to ja pracuję na czarno i nie płace podatków. Powiecie: „Każdy orze, jak może” . Jedna łapóweczka, jeden kieliszeczek siadając za kółko, jedna praca wykonana niedokładnie, jedno spóźnienie, jedno zaniechanie, jeden błąd. Przecież to nikomu nie szkodzi, to tylko jeden...! Ale jest nas prawie czterdzieści milionów. Każdy z nas świadomie omija reguły ( no może nie każdy, ale ci inni nie krzyczą, że to wina Tuska) i się usprawiedliwia, że jakoś musi żyć.
Łatwo jest cudzą winą oczyścić własne sumienie.
Po co to dzisiaj pisze? Może po to, by namówić ludzi, do refleksji. Do tego, by zauważyli, że dla dobra ogóły, pracować musimy wszyscy. Bo władza się zmieniła, a szambo tak samo śmierdzi. Dobra zmianę najlepiej zacząć od siebie. Oczywiście nie zawsze się da wszystko zrobić, jak trzeba. Nie jesteśmy bezbłędni i idealni. Ale często krytykujemy innych i wymagamy od nich właściwego zachowania a sami robimy to samo, tylko kamer przy tym nie ma. No i nikt nie będzie nam fundował komisji śledczej, kiedy będzie chciał nam dowalić. Ale tak naprawdę, chciałam Państwu pokazać, że wiele rzeczy dzieje się niezależnie od władzy i mimo jej dobrych chęci. I nie bądźmy naiwni, nikt nam z dnia na dzień życia nie poprawi. Jest pewna pula pieniędzy, którą skarb państwa dysponuje. Lepiej lub gorzej będzie to dzielił. Wydaje się WAM, że dostaliście 500+ i to jest wspaniałe? Tak, dla niektórych. Ale w zamian za to, ktoś nie dostanie darmowych leków, lub dofinansowania do in-vitro. A, jak zauważyłam, dla tej władzy ważniejszy jest zakup rakiet Patriot, niż inwestowanie w społeczeństwo. Wszelkie socjalne reformy przeżyją do momentu, kiedy Kaczyński, będzie miał taką władzę, że będzie sobie mógł pozwolić, na nie liczenie się z opinia społeczną. Póki co, sprząta wszystkie przeszkody, a potem? Potem przestaniemy go obchodzić. A ja po cichu mogę sobie zaśpiewać inną piosenkę: Policjant zabił człowieka- wina Błaszczaka. Facet zaszlachtował żonę- wina Błaszczaka. Zamordowano Polaka na Wyspach- wina Błaszczaka. Pijane kobiety rodzą pijane dzieci- wina 500+. Oczywiście to jest złośliwość z mojej strony, bo dobrze wiem, że obiektywnie, nikt z polityków nie miał wpływu na pojedyncze wydarzenia.
I tak droga władzo, czeka cię jeszcze sporo atrakcji: mroźne zimy, zasypane drogi, wichury i nadmierne deszcze. A my prędzej czy później, będziemy was winić za wszystko. Tego nas przecież nauczyliście.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rząd działający pod przykrywką. (Tekst z dnia 5 grudnia 2019 roku)

Mam bana! Nic to dla WAS nowego, dla mnie też nie. To efekt mojego wczorajszego postu. Mam najwyraźniej jakiegoś wielbiciela, który bezust...