sobota, 9 grudnia 2017

Tylko koni żal. (Tekst z dnia 5 kwietnia 2016 roku.)

Żałosne konferencje prasowe obecnego rządu. Najpierw się Błaszczak zbłaźnił, a można by nawet powiedzieć zbłaszczakował w sprawie opony, Waszczykowski błaźni się ilekroć otworzy usta, a dziś minister rolnictwa wyjechał z takimi bzdetami, że wstyd było słuchać. Za każdym razem, kiedy polityk PIS występuje publicznie, można zauważyć, do kogo jest ich wystąpienie skierowane. Bo na pewno do przeciętnie i powyżej inteligentnych ludzi. Zakładają, że jest mały promil osób, ekspertów w danej dziedzinie i na pewno ich głos nie dotrze do społeczeństwa. Jeśli chodzi o wystąpienie ministra rolnictwa, który chyba dla własnego ośmieszenia opowiadał, jak na studiach doił krowy i miał jakieś szeroko pojęte zajęcia z hodowli koni, widać było, że do ciemnego ludu mówi. Oczywiście specjalistów w tej dziedzinie jest niewielu, nie ma także tak wielu weterynarzy, obeznanym w temacie. Ale sugerowanie, że kolka, czy skręt kiszek jest związana z przedawkowaniem antybiotyku, jest niezrozumiałe, dla większości społeczeństwa, gdyż antybiotyków używamy wszyscy lub podajemy je dzieciom. Znane nam są więc wszystkie idące za tym zagrożenia. Skąd to skojarzenie, że to mogło być przyczyna śmierci koni, tego nikt nie wie. Może poza tą, nie małą częścią społeczeństwa, która wierzy we wszystko, co władza mówi. Dla mnie z tej konferencji wyniknął tylko jeden wniosek: Otóż minister udowodnił, że ma tak wiele wspólnego z rolnictwem, że jest cepem. I całe społeczeństwo mierzy własną miarą. Zresztą, w przypadku, kiedy wszystkie służby, policja i sady podlegają temu rządowi, można równie dobrze udowodnić, że w tym sianie był pył z Marsa i to koniom zaszkodziło. Władza na każdym kroku daje dowody takiej niekompetencji, że w Polsce powinni zamieszkiwać ludzie z dużym zapotrzebowaniem na adrenalinę. Nigdy nie wiadomo, co może człowieka spotkać na ulicy. Nikt nad tym, co się dzieje nie panuje. Dopiero po fakcie szuka się winnych, najlepiej wśród poprzedników. Ale przecież obecna władza nie musi się przejmować. Minister rolnictwa wyraźnie dał dziś do zrozumienia, że go nie bardzo obchodzi, co ludzie myślą. Zachowywał się tak arogancko wobec dziennikarzy, że nie wiem po co w ogóle tę łaskę robi i wychodzi te swoje kłamstwa ogłaszać. Sugerowanie jednej z dziennikarek, że jest za głupia, by samodzielnie wymyślić pytania zadawane na konferencji i że ktoś jej pomaga te pytania tworzyć, pokazuje jakimi seksistowskimi gnojami są ci ludzie. Ja osobiście bardzo czekam na konkrety. Po pierwsze, jakie są dowody na korupcję w stadninie w Janowie, o której minister dziś mówił, a która stała się powodem wymiany zarządu. Po drugie, jakim cudem w sianie znalazły się antybiotyki, czy przypadkiem sami nie dosypali po fakcie, by swoją winę zamydlić. I czy dawka tych antybiotyków, w istnienie których osobiście wątpię, była tak duża, by skręt jelit u konia wywołać. Po prostu totalna paranoja. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyrwani z kontekstu. Tekst z dnia 22 maja 2019 roku)

Miałam wątpliwa przyjemność słuchania dzisiaj ministra Ziobro... Oj, coś mi się wydaje, że się tu komuś grunt pali pod nogami! Kaczy...