poniedziałek, 11 grudnia 2017

Upaństwowione kłamstwa. (Tekst z dnia 24 lutego 2017 roku. )


Zawsze śmieszyli mnie ludzie z różnego rodzaju obsesjami. Wiecie, chodzi mi o takich, którzy to nikomu nie wierzą, wszystkich mają za złodziei i zawsze są mądrzejsi od wybitnych specjalistów w danej dziedzinie. Śmiałam się, kiedy mówili: telewizja kłamie, gazety kłamią, politycy kłamią. Zawsze wydawało mi się, że w obliczu wszechobecnych mediów, zainstalowanych wszędzie kamer i wielu źródeł informacji z jakich możemy czerpać wiedzę, kłamstwo nie ma racji bytu, łatwo je zdementować i ośmieszyć. Muszę przyznać, że człowiek całe życie się uczy i dziś powiedzenie: telewizja kłamie, nie wydaje mi się już objawem choroby. Kiedyś, ludzie posługujący się kłamstwem, ukrywali wzrok, odwracali głowę, pocili się nerwowo. Dziś kłamstwo zostało narzędziem, prawie polityczną cnotą. Ludzie kłamią w twarz, w świetle kamer, z uśmiechem na twarzy.
Obserwując przewijające się w telewizji informacje i wypowiedzi, zastanawiam się tylko, kto w tym całym bajzlu jest większym idiotą, ten, który prawdy od kłamstwa nie rozróżnia, czy ten, kto kłamie wiedząc, że wszyscy wiedzą, że kłamie. Może powiedziałam to w sposób bardzo skomplikowany, ale inaczej nie potrafię. Weźmy najjaśniejszą gwiazdę na firmamencie kłamstwa, ministra Macierewicza: Opowiadanie o rozmowach z politykami innych państw, które de facto nigdy się nie odbyły, o obietnicach składanych przez tych polityków, o zamówieniach sprzętu, o których producenci nigdy nie słyszeli...Przecież to są kłamstwa bardzo łatwe do zweryfikowania w kilka minut. Macierewicz jest może swego rodzaju wariatem, ale nie sądzę, by jego poziom inteligencji był tak niski, by nie widział, że szyje stanowczo za grubymi nićmi, nawet dla słuchacza poniżej zwykłej, przeciętnej inteligencji. Dlaczego więc to robi? Bawi go to? Może to jest właśnie na cecha wyróżniającego pana od innych? Pan może zmyślać, co chce i nie wolno mu zwrócić uwagi, że bajki to są dla małych dzieci. Przecież z siebie robi jeszcze większego błazna, niż z nas. To samo robi Waszczykowski, Błaszczak czy Ziobro. Prezes wymyśla im równoległą do naszej rzeczywistość, a oni o niej opowiadają publicznie.
Słuchałam wczoraj obrad naszego ukochanego Parlamentu. I proszę, nie obraźcie się na mnie drodzy posłowie opozycji, ale nie mam pojęcie po co wy w tych ławach siedzicie. To nie jest zarzut, chociaż tak to może zabrzmiało. Choćbyście nawet sobie codziennie flaki wypruwali i tak wykonujecie syzyfową i bezsensowną pracę. Dla Polski nie ma z tej pracy żadnego efektu. Obiektywnie rzecz biorąc, wszystkie wydatki związane z utrzymaniem Parlamentu, począwszy od diet posłów, poprzez straż marszałkowska, prąd, wodę, ogrzewanie, aż po zwykłą sprzątaczkę, to kasa wyrzucona w błoto. Przecież i tak rządzi jeden „posełpan”. Utrzymanie jednego człowieka kosztowałoby nas o wiele mniej. Ten Sejm jest martwy! Po co posłowie tracą czas, przyjeżdżają do roboty, po co ochroniarze wożą ministrów kolumnami uprzywilejowanymi zużywając hektolitry paliwa i stwarzając zagrożenie na ulicy? Przecież każda ustawa, którą „posełpan” przeczyta i powie TAK, będzie przyjęta, podpisana przez prezydenta i wprowadzona w życie. Żaden inny poseł w Polsce nie jest w stanie tego zmienić. To jest bardzo duże marnotrawstwo państwowych, a więc naszych pieniędzy. Jak byście chcieli zauważyć, posłowie partii rządzącej, powiedzą, co swoje, a potem wychodzą z sali. Nawet nie udają, że są zainteresowani, co opozycja ma do powiedzenia. Wracają tylko na głosowania. Nie za bardzo wiedzą nad czym, ale zawsze mają wytyczne, jak trzeba zagłosować. W sumie, mogliby zagłosować od razu za cały rok z góry. Założę się, że wielu nawet nie wie, w jakim temacie jest ustawa, na którą głosują. Jeśli ktoś kiedyś się czepiał, że Polska poprzednich rządów, była państwem teoretycznym, to ten Parlament jest na pewno tylko teoretyczny. No chyba, żeby to oceniać w aspektach artystycznych, jako narodowy kabaret. Tylko gaże aktorskie trochę za wysokie, jak na taki podrzędny teatrzyk. Wszystko tylko po to, byśmy mieli wrażenie, że żyjemy w normalnym, demokratycznym kraju i że poprzez swych przedstawicieli mamy prawo głosu. Prawo głosu mają tylko Ci, którzy głosowali na „posłapana”.
Podobnie sprawa wygląda z prokuraturą. Pani premier 3 godziny piła kawę w towarzystwie prokuratorów prowadzących sprawę jej wypadku, żeby stworzyć pozory, że tak szczerze i namiętnie zeznaje. Nie wiem po co odbyła znowu tak daleką podróż, przecież mogła na miejscu w Warszawie wyspowiadać się Zero Ziobrze. Ciekawi będzie, kiedy dojdzie do rozprawy. Rozumiem, że cały BOR wraz z Szydło będą ściemniać pod przysięgą, że widzieli, czego nie widzieli i że jechali wolno, jak żółwie. Tylko to cholerne drzewo za szybko biegło im naprzeciw. Stąd takie poważne zniszczenia w pancernym samochodzie. I w taki sposób odbywa się upaństwowienie kłamstwa i zalegalizowanie krzywoprzysięstwa.
Jutro STRAJK OBYWATELSKI, bez centrali KODu, która się wypięła na organizatorów tej imprezy. KOD, póki co jest zajęty bardzo. Szczególnie szukaniem haków, na wszystkich mogących wygrać w wyborach z MK. Powodzenia życzę! Jak już się powybieracie, poprzepychacie, dowalicie komu trzeba wewnątrz KODu, przetrzecie oczy, a tu już Polski nie ma, jest tylko kaczorzesza z błaszczakjugend. No ale cóz, wasz świecznik najważniejszy. 
Chciałabym jeszcze na chwile wrócić do naszej wspaniałej rasy panów, a to w związku z utrudnianiem dostępności pigułki „dzień po”.
Przypomnijmy sobie, co robiła ostatnia znana nam rasa panów, czyli hitlerowskie Niemcy. Otóż Rzesza Niemiecka, wymagała od swych obywateli płci męskiej, posiadania co najmniej czterech potomków. ( Hitler zakładał, że będzie wiecznie prowadził wojny. W końcu to fabryki zbrojeniowe wydźwignęły Niemcy z kryzysu ekonomicznego. W wojnach ginęło jednak sporo członków społeczeństwa, więc ważny był przyrost naturalny.) Potomkowie nie musieli być z prawego łoża. Dopuszczało się zapładnianie także kobiet w krajach podbitych. Robiono selekcję kobiet będących w ciąży z nazistami z uwagi na cechy rasowe. Wybranki, blondynki o niebieskich oczach, zamykano w specjalnych ośrodkach, gdzie miały bardzo dobre warunki, lecz zaraz po urodzeniu zabierano im dzieci. Te, które spełniały standardy rasowe wracały do Niemiec do adopcji( Często przez biologicznego ojca). Dzieci, które nie spełniały wymogów, były eksterminowane.
Ciekawe, jak nasza rasa panów, będzie sobie radziła z przyrostem naturalnym. Póki co, 500+ nie bardzo pomogło. Myślę, że całkowity zakaz aborcji i antykoncepcji, także nie poskutkuje. Wszystkie te usługi są dostępne we wszystkich krajach ościennych.
Co się z tym wszystkim wiąże, bulwersująca jest wypowiedź ministra zdrowia na temat przepisywania pigułek "dzień po" zgwałconym kobietom. Moim zdaniem, klauzula sumienia, powinna automatycznie pozbawiać lekarza prawa do wykonywania zawodu. Jest ona sprzeczna z przysięgą Hipokratesa. Ale oczywiście w Polsce, pozbawianie lekarza prawa do wykonywania zawodu z takiego powodu, jest nie możliwe. Bulwersuje to o tyle, że ludzie o tak wrażliwych sumieniach, nie musieli zostać ginekologami, mogli być okulistami lub pediatrami, lub specjalistami w innej dziedzinie medycyny. Zawód ginekologa wybiera się głównie dlatego, że jest duże zapotrzebowanie na prywatne gabinety o takiej specjalizacji. Jest to więc całkiem popłatny biznes. Ale apelowałabym do pacjentek, by ujawniały nazwiska ginekologów, powołujących się na klauzule sumienia. Powinna istnieć oficjalna lista prywatnych gabinetów, gdzie pewnych usług się nie wykonuje. Także pod nazwiskiem lekarza zawsze powinna być taka informacja. Wtedy przekonali byśmy się, co jest dla tych konowałów ważniejsze: kasa czy sumienie. Piszę konowałów, bo lekarz, który z jakiegokolwiek powodu, nie chce wykonać w pełnym zakresie swojego zawodu , nie zasługuje na to miano. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...