sobota, 9 grudnia 2017

Upiory dnia. (Tekst z nocy 2/3 maja 2016 roku. )

W normalnym świecie to noc jest ciemna i straszna. To nocą nie możemy spać, bo nasze lęki i problemy wydaja nam się dużo większe, niż o świcie. Przewracamy się z boku na bok czekając na pierwsze promienie słońca, które wygonią nasze strachy do kąta. Ale my przecież nie żyjemy w normalnym świecie.
Dla Polaków zmory się budzą o świcie. Wyłażą z telewizora nie bojąc się światła. Kiedy my śpimy ON czuwa. ON myśli, o ile kroków się jeszcze może posunąć, o ile słów. Ile jeszcze zniesie w milczeniu ten pogardzany Naród? Ile jeszcze przyjmie ciosów na twarz udając, ze to nic, że nie boli? Kładziemy się spać z lekiem. Zastanawiamy się, co nam przyniesie kolejny dzień. Co się uroi w chorym umyśle dyktatora? Jakie nowe teorie spiskowe zaprezentuje nam jutro minister obrony? Kto zadzwoni z wiadomością o podłożeniu bomby na lotnisku w Modlinie? Do kogo jutro zapuka CBA? Kto przez przypadek popełni samobójstwo? Kim jutro będziemy dla prezesa, jakim gatunkiem ludzi, czy w ogóle jeszcze ludźmi? Kto zaatakuje tygrysy w ogrodzie zoologicznym. Czy będą to prawdziwi Polacy? W końcu tygrys to zwierze egzotyczne, nie przystające do polskiej tradycji. Kto paląc cudze zdjęcie będzie się zasłaniał patriotyzmem? Kto po raz kolejny wytrze sobie faszystowska gębę Polską, by być bezkarnym i usprawiedliwionym. Może Pan prezes jutro zdelegalizuje nasze życie, może rozkaże sobie wydać prawo jazdy albo sobie przyzna Order Orła Białego. Nie możliwe???? Możliwe! Dobrze o tym wiecie. We własnej piaskownicy można dowolnie wybierać zabawki. A przecież tak pan Kaczyński traktuje Polskę, jak własny prywatny plac zabaw. Jeśli zechce może nawet ukraść księżyc. Pan Kaczyński może, jak dziś, wystąpić z przemówieniem, które pozwala przypuszczać, że miewa nocą bliskie spotkania ze świętej pamięci towarzyszem Gomułka. Kiedy zamykam oczy słuchając prezesa, wraca do mnie wtedy obraz z dzieciństwa. Obraz towarzysza Wiesława, spoconego, ze stojącą na mównicy szklanka bliżej niezidentyfikowanego płynu. On też mówił, że droga, którą wybraliśmy jest słuszna i prowadzi do celu. Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie: Po co pan Kaczyński jedno mówi a robi coś zupełnie innego? Właściwie, najpierw robi a potem przypisuje to innym. Jakimś wrogim, tylko jemu znanym siłom, które zresztą objawiały się także wszystkim kolejnym pierwszym sekretarzom. Biedny ten jego kot wiecznie odwracany ogonem.
Rzadko się zwracam do tego człowieka, bo wydaje mi się, że łatwiej się mówi do sztachety w płocie i od tego kawałka drewna można oczekiwać większego zrozumienia. Ale skoro już pan dotknął mnie osobiście, jako kobietę, muszę mu odpowiedzieć: Bardzo panu dziękuję za troskę, ale nie musi mnie pan chronić przed obcymi kulturami. Z nimi sobie poradzę. Niech mnie pan chroni przed własna kulturą i kultura pańskich wyznawców. I niech pan nie wymyśla na potrzeby chwili tej swojej nagłej miłości do Unii Europejskiej, bo myślę, że dużo bardziej by się panu podobała Europa na kształt III Rzeszy, tylko musiałby pan się przeczesać na boczek i wąsik zapuścić.
Czasami zasypiam i wydaje mi się, że świat, który mnie otacza jest tak absurdalny, że nie może być prawdziwy. Jak to się dzieje, że zanim zdążymy wypowiedzieć NIE, ktoś już nas ciągnie w otchłań lub w przepaść, ktoś decyduje za nas. Ktoś nam mówi, że będziemy wyspą wolności. Ale co to za wolność, kiedy musimy wszyscy chcieć tego samego, co jeden chory człowiek, który zatrzymał się w rozwoju na etapie rozkapryszonego dziecka, któremu wszystko wolno. Jaka to jest wolność, skoro nie muszę wychodzić z domu, by ksiądz ze swą upierdliwą posługą wyłaził z telewizora, co to za wolność, skoro korzystając z lodówki, trzeba zapłacić też za propagandowa telewizję. Dlaczego w tych sprawach nikt suwerena nie pyta? Proponuję jeszcze coniedzielny datek na tacę doliczyć do opłat za energię. W końcu księdza też nie chcę oglądać, tak samo jak waszej pokręconej telewizji.
I tak oto każdego dnia budzimy się w kraju, który się wymknął wszelkim regułom. Jest jak rozpędzony pociąg, który mknie po torach w nieznane. Te tory gdzieś się kończą, ale pociąg nie ma hamulców. Próbujemy się zatrzymać, lub zawrócić. Ale z każdą chwilą uświadamiamy sobie, że katastrofa jest nieunikniona i wiemy, że będą ofiary. Bezsilność, jest chyba najgorszym stanem umysłu, jaki się może człowiekowi przytrafić. A chyba odczuwamy ja coraz bardziej.
Tak oto dochodzi trzecia nad ranem. Ale ja się już nie boję nocy. Boję się następnego dnia ze wstydem z zażenowaniem z poczuciem klęski z bezsilnością. Mam żal, że mój Naród jest taki bezwolny, że narzeka, ale nic nie robi. Czy uważam Polaków za Naród bezwolny? Tak, mimo wielu osób, które podjęłyby walkę, jako całość, jako naród nie potrafimy postawić wszystkiego na jedną kartę. Czy ja potrafię? Myślę, że miałabym dość odwagi, by to zrobić, ale czuję się osamotniona w swojej desperacji. Nie mogę sama iść odbijać Polski. Jeśli mam zrobić coś głupiego, chciałabym mieć chociaż cień szansy na zwycięstwo. Nie potrzeba nam już martwych bohaterów, tym bardziej przegranych. Ale wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy wszystko się zacznie odwracać, kiedy pojawi się nadzieja, która zacznie rosnąć i wszystko dobrze się skończy. Tylko czy wyjdziemy z tego zamętu silniejsi i mądrzejsi? Czy za kilka lat znów zapomnimy i wydamy z siebie kolejnego szaleńca, który opanuje nasze umysły? Wszak jesteśmy chyba najdziwniejszym Narodem na świecie. Jednego dnia heroiczni, a drugiego słabi i obojętni. Gotowi oddać życie za swą wolność, ale w imię tej wolności nie potrafimy się zmusić, by wstać z kanapy i iść zagłosować.
Z tymi myślami idę spać. Idę z pytaniami bez odpowiedzi. Jutro święto Konstytucji. I znów kolejny paradoks. Kraj, który uchwalił pierwsza Konstytucje w Europie, dziś nie jest w stanie jej przestrzegać. Mamy więc przed sobą kolejny dzień pełen kłamstw, pełen bałwochwalczych uroczystości, pełen samozadowolenia władzy. Tak więc Polaku śpij spokojnie. Wykorzystaj chociaż normalną noc, bo za dnia Twój kraj zmienia się w miejsce z horroru lub tragikomedię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...