sobota, 9 grudnia 2017

Upolitycznianie sportu. (Tekst z dnia 28 maja 2016 roku)

Człowiek wstaje rano ( jak na sobotę) i zamiast zając się czymś konstruktywnym, siada przed telewizorem, by obejrzeć mecz siatkówki. I tak oto horror się rozpoczyna. Jeden set na plus, drugi przegrany, na odwrót, następny poprawny, czwarty przegrany z kretesem. I oczywiście tie-break, czyli piąty set, w którym nagle się okazuje, że nasi siatkarze potrafią grać, jak mistrzowie świata. Czy naprawdę potrzeba półtorej godziny, by się obudzić? Czasami, to mam wrażenie, że ktoś im po prostu płaci za to, by grali przez pięć, a nie trzy sety! Może robią to specjalnie, by była dłuższa transmisja dla kibiców??? Bo nie mogę w to uwierzyć, że w jednym secie grają świetnie a w następnym zachowują się jak podrzędna drużyna. Panie, kochany nasz trenerze Antiga. Może, profilaktycznie kupi Pan odpowiednią ilość noży i pozawiesza chłopakom na szyi już w pierwszym secie, skoro bez noża na gardle grać nie potrafią. Każdy mecz powinien się zaczynać powiadomieniem najbliższych szpitali o możliwości zwiększonej ilości pacjentów na izbie przyjęć w związku z meczem siatkarskim. Bo niestety wielu z nas ma stan przedzawałowy podczas każdego meczu. Dzisiejszy mecz z Kanadą wydawał się łatwy. Aż się boję pomyśleć, co będzie z Francją, czy Iranem. Oczywiście miło jest naszych oglądać jak najdłużej, w końcu mamy najprzystojniejszą drużynę na świecie. Ale nie chciałabym, by te tie- breaki nie zaważyły na końcowym wyniku w tabeli. Za wygraną w piątym secie jest bowiem mniej punktów. A poza tym, kiedy jest taki trudny turniej, kiedy dzień za dniem się grywa mecze, to może lepiej trochę siły oszczędzać, a nie biegać po pięć setów za każdym razem. Ale widocznie charakter naszych drużyn, jest dokładnie taki, jak charakter Polaka, który potrafi kopać studnię dopiero wtedy, kiedy mu się zaczyna jarać kanapa, na której leży, albo płomienie sięgają telewizora, który właśnie ogląda. Jesteśmy mistrzami świata w prowokowaniu życiowych horrorów, tragedii w trzech aktach i zagrożeń katastrofą. A to, że czasami nie zdążymy w ostatnim momencie zareagować, to potem musimy gruzy odbudowywać.
A korzystając z okazji, że zaczęłam od sportu, chciałabym dziś skierować się do prezydenta Dudy.
Po zakwalifikowaniu się naszych piłkarzy na EURO 2016, byliśmy świadkami żenującego spektaklu, jaki pan odegrał w ich szatni. Oczywiście, gdyby pan nie pobiegł tam z własną kamerą, byłoby to jeszcze do zniesienia. Bo luzie na stanowiskach często je wykorzystują, by prywatnie móc uścisnąć dłoń takim wspaniałym i sławnym ludziom. Jest też miłe, kiedy władza idzie na mecz, czy zaprasza sportowców na kolacje. Natomiast to pańskie wtargnięcie do szatni, czyli miejsca dość prywatnego i intymnego, było poniżej krytyki. Jak pana potraktowali piłkarze, widzieliśmy. Nie było to powitanie chlebem i solą, a raczej chłodem i brudnymi skarpetkami i totalną ignorancja. A teraz słyszę, że chce pan znowu złożyć wizytę naszej kadrze. Nawet Robert Lewandowski, kiedy o tym mówił na konferencji, był wyraźnie zażenowany. Gdyby pan i pańska partia, nie odnosiła się z pogarda do piłki nożnej, jako ulubionego sportu Donalda Tuska, może bym to przebolała. Ale jestem pewna, że nic pana sport nie interesuje. Po prostu musi sobie pan podnosić rankingi sukcesami polskich sportowców. Interesują pana tylko te sporty, które mają wielu kibiców- wyborców. Niestety, źle pan ocenia sytuacje. Dzisiejsi piłkarze to nie są już, jak w dawnych czasach utalentowani kretyni. Potrafią myśleć i każdy z nich ma własne poglądy także polityczne. A pan się zachowuje jak stary komuch, próbując ich ukazać po swojej stronie. Traktuje ich pan instrumentalnie. Oni sobie wszystko sami wypracowali własnym potem. Nie będą władzy kochać tylko dlatego, że zapłaciła za koszulki. Pan i pana partia upolityczniliście już wszystko, wiarę, kinematografie, sztukę i wszystkie dziedziny kultury. Jest was wszędzie pełno, aż do obrzygania. Ale odpierdolcie się proszę od sportu. Bo, jak was znam, za chwile będą mogli w nim uczestniczyć tylko prawdziwi Polacy i patrioci. Sport jest nasz, także tych gorszego sortu Polaków. Przeszkadzają wam rowerzyści, uczestnicy maratonów, to się odwalcie także od zawodowego sportu. A pan niech wraca na narty, na których świetnie pan jeździ samotnie i bez konkurencji. Może pan po prostu nie umie przegrywać, która to umiejętność może się panu przydać już nie długo. Rozumiem pana frustrację, szczególnie, jeśli pan widzi Donalda Tuska na szczycie G7. Dla pana, dla pana wodza, jest to szczyt faktycznie nieosiągalny. Wy, możecie nazywać Donalda Tuska złodziejem, oszustem, lewakiem, Żydem, czy kim tam jeszcze chcecie. Ale to on bryluje na salonach świata, to z nim wszyscy się witają z uśmiechem i nieudawana i nie związana ze zwykła dyplomacją serdecznością. To on podaje rękę władcom świata. I nie wiem, czy pan zauważył, panie Niestety prezydencie, że Obama wypowiedział do Donalda Tuska trochę więcej słów, niż „ Jak się masz kochanie”, czyli tyle co pan usłyszał. Nie dziwie się, kiedy ktoś pana spotka, to co może więcej do pana powiedzieć? Może zapytać, co macie na myśli odsyłając Clintona do psychiatry? A Pan może sobie takie szczyty tylko w Tv pooglądać. Tylko nie wiem, czy ta telewizja, którą panu wolno oglądać, pokazuje Donalda Tuska. I na koniec mam takie dręczące mnie pytanie: Dlaczego doradzanie Komisji Weneckiej w kwestii zgodności polskiego prawa z wymogami Unii, do której należymy, uważacie za zamach na, użyję słowa, które nam ostatnio obrzydziliście, suwerenność Polski, ale bardzo chcecie sprowadzić do nas obce wojska i to uważacie za szczyt patriotyzmu?
Chciałabym również zwrócić pańską uwagę na dzisiejszą wypowiedź Putina. Ale nie tę o Polsce. Nie wiem, czy pan zauważył, że w sprawie Krymu powołał się na tak zwanego suwerena? Kto się od kogo uczy? Kto komu podpowiada argumenty?
Na koniec kilka słów do innych polityków. Konkretnie chodzi mi o lewicę. Leszek Miler wyraźnie jest uzależniony od bycia czynnym politykiem. Zawsze było z niego kawał cynicznego drania, ale jego wypowiedzi były bardzo stanowcze i ściśle pokazywały jego poglądy. Niestety, odkąd nie dostał się do sejmu, wyraźnie zgłupiał. Jest jak narkoman, który na głodzie pójdzie na każdy układ. Wyraźnie jest gotowy do zrobienia przysłowiowej laski Kaczyńskiemu, a gdyby wrócił na łono kościoła, nie byłabym zdziwiona. Szkoda, miałam dużo szacunku. Niestety, nie każdy wie, kiedy wstać i wyjść. Ale czasem tak bywa u starych ludzi, że nie potrafią żyć na zasłużonej emeryturze. Natomiast prawdziwym szokiem jest pani Magdalena Ogórek. Trzeba tylko modły dziękczynne składać, że to stworzenie nie zostało prezydentem. Jako kobieta jestem bardzo na nią zła, bo faceci patrzą na takie cudo i myślą ,że wszystkie kobiety to takie głupie Dziunie. Droga pani Ogórek. Niech pani z łaski swojej przefarbuje włosy, bo nawet blondynki się za panią wstydzą i to zarówno te naturalne, jak i te farbowane! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znak od boga. ( Tekst z dnia 17 kwietnia 2019 roku)

Krótkie chwile, kiedy wydaje mi się, że wydarzy się coś wyjątkowego, jak sama nazwa wskazuje, są krótkie. Na przykład dziś...Zapowiedź, że...