sobota, 9 grudnia 2017

W krainie absurdu. (Wpis z dnia 13 maja 2016 roku. )

Chciałam dziś znowu o Macierewiczu, bo chyba wypada człowiekowi podziękować za to, że się tak bardzo troszczy o nasze bezpieczeństwo. Za to, że dotknął czarodziejska różdżka nasze wojsko i od chwili swego zaprzysiężenia uczynił naszą armie najlepsza armią na świecie. Dziękuję za to, że wytknął poprzednikowi wszystkie świetne projekty, tylko dlatego, że tamten ich nie zdążył dokończyć. Dziękuję, że przypisał mu umowy podpisane już przez nowy rząd. W końcu, dziękuję za zachęcanie młodych ludzi, by oddali kawał swego życie i wolności i dobrowolnie pozwolili się zamknąć w koszarach. Wie Pan, co było jednym z największych koszmarów komuny? Obowiązkowa służba wojskowa, proszę pana ministra. Coś o tym wiem, bo kiedy mój mąż poszedł do wojska, to już byliśmy małżeństwem i mieliśmy dziecko. Wiem, co to znaczy wyrwać kogoś z życia, oderwać od rodziny i upodlić. Dlaczego mam wrażenie, że marzy się panu, by wróciły tamte czasy? Chce Pan na siłę robić twardzieli z naszych synów. Zapewniam, oni są twardzielami, bez pana pomocy. Będą znowu uciekać z Polski, by nie zabierano im kawałka życia. Zupełnie nie rozumiem, po co panu ta wielka armia? Czy nie jest lepiej, kiedy mamy żołnierzy zawodowych, którzy idą służyć z własnej woli? I kolejne pytanie: przed kim, lub przed czym maja nas chronić te służby terytorialne. Z tego, co wiem, na terenie Polski nie mamy żadnych wrogów, chyba, że ich sobie pan wymyślił. Mam podejrzenia, że chce pan w ten sposób zagospodarować faszystów i kiboli. Tylko, czy jest pan pewien, że wie, komu daje do ręki broń? Niech pan jeszcze uzbroi pensjonariuszy z zakładów karnych i o pacjentach szpitali psychiatrycznych niech pan nie zapomina. W ich gronie czułby się pan, jak wśród swoich. Przynajmniej słuchaliby z otwartymi ustami, jak pan opowiada o niezidentyfikowanych obiektach latających nad Polską, tytanowych skrzydłach TU 154, które nie mogły ulec brzozie. Tylko przed czym nas ci ludzie obronią? Przed nowoczesna wojną? Przed atakiem atomowym. Wyśle ich pan na konikach z szablami przeciwko nowoczesnym armiom? Aby wszystko było zgodne z tradycją. A może marzy się tu komuś pucz wojskowy. A ma pan już przygotowana kasztankę dla prezesa? No tak, to już wszystko jasne. To dlatego przejęliście stadniny koni!!! Pytania bez odpowiedzi. Wy, ta władza, jesteście jednym wielkim pytaniem, bez odpowiedzi. Bo dokąd prowadzicie Polskę, nikt nie rozumie. Czasem tylko zastanawiam się, czy przypadkiem ja i osoby mi podobne, nie jesteśmy częścią waszego sukcesu. Kiedyś, największym sukcesem bohatera było to, by śpiewano o nim pieśni. A my każdego dnia poświęcamy kawał życia i naszą twórczość, by was zrozumieć.
To miało być dzisiaj tylko do Macierewicza. Ale niestety w programie „Piaskiem po oczach” napatoczyła mi się pani Kempa. Ja o niej mówić nie lubię. W zasadzie staram się nie dowalać, w miarę możliwości, kobietom. Taka solidarność trochę. Chyba, że ktoś jest najgorszym koszmarem kobiecości, jak pani-pan premier Szydło. Gdyby nie ta broszka, to kobiecości jest w niej tak mało, że nikt by jej płci nie rozróżnił. I nie mówię tu o wyglądzie. Mówię o całokształcie.
A pani Kempa? Właściwa osoba na właściwym miejscu. Zero taktu i kultury. Przypomina maszynę do rozdrabniania zielska dla zwierząt. Dziabie szczękami i bardzo trudno ja wyłączyć zanim ręce poobcina. Kiedy się ją ogląda w telewizji, to chodzi człowiekowi jedno po głowie. Dlaczego producent zapomniał zamontować wyłącznika w tym rozwrzeszczanym babsku. Nie można jej odmówić elokwencji. Potrafi z siebie wyrzucać potoki słów, niezależnie od tematu. Jeśli jej pytanie nie odpowiada, to pięknie zmienia temat na taki, w którym czuje się świetnie. Prawdziwa rzeczniczka. Jeśli nie zna odpowiedzi na jakieś pytanie, to ją wymyśli. Jeśli się komuś z pisowskiej kliki coś zarzuca, od razu argument, że inni byli gorsi. Obywatele na ulicy nazywają ją pierwszą dziabaczką Rzeczypospolitej, profesorem nieznanego prawa, tą, która zepsuła drukarkę w kancelarii premiera, ustami pełnymi jadu, itd. A ja powiem tylko tyle. Droga Pani, Inteligencja, to nie wyścig na to ile słów człowiek jest w stanie z siebie wyrzucić na minutę. Czasami lepiej powiedzieć mniej, ale mądrze. I nie warto się rozczulać nad dzisiejszym występem tej pani u Piaseckiego. Dokładnie tak było, jak zawsze. Huragan wyrzucanych z siebie bzdur, powalający głupotą wszystko dookoła. I słysząc te przytoczone wcześniej epitety na temat pani Kempy, mogłabym jej, jako kobieta, bronić. Niestety, to cała prawda o niej, nie do obrony. Od siebie mogę tylko dodać, a raczej zapytać: Czy Papież Franciszek nie parsknął śmiechem na wasz widok dzisiaj? Zastanawiał się pewnie, czy wszystkie kobiety w Polsce wyglądają, jak czarownice. A może przyszło mu do głowy, że panie przyjechały jakąś czarną mszę odprawiać, a może pomylił was z odtwórcami głównych ról w sympatycznym seriali New Addams Family? A ja, widząc was takie zakutane i na czarno, zobaczyłam przyszłość Polski. I czarno to widzę, dla mnie to: Do Islamu jeden krok, nic więcej, trzeba go zrobić, jak najprędzej. Czego się tak boicie Panie, dlaczego udajecie, że nie chcecie przyjąć emigrantów, a po cichu kiecki i szmaty na głowy przymierzacie.
Chciałabym jeszcze przez chwilę wrócić do mojego wczorajszego wspomnienia o Marii Czubaszek. Zostało ono dobrze przyjęte, ale zdarzały się też glosy krytyczne. Wiem, może pani Maria dla wielu nie była wzorem do naśladowania. Ale, jak pisałam, nie chce oceniać niczyjego życie. Janis Joplin była narkomanką i bardzo źle się prowadziła, Freddie Mercury chodził do łózka ze wszystkim, co ma dwie nogi i na drzewo nie ucieka, Jim Morrison zawsze śpiewał naćpany i pokazywał publiczności gołą dupę, w życiu prywatnym dno, większość aktorów, muzyków a nawet sportowców, nie są dla nas wzorami do naśladowania. Ale kiedy śpiewają, kiedy grają swoje role, przenoszą nas do nieba. Maria Czubaszek jest satyrykiem mojej młodości i towarzyszy mi całe życie. Nie musiała dużo mówić, czasem jednym słowem trafiała w sedno sprawy. Jeśli ktoś nie potrafi wznieść się na wyżyny sztuki, tam, gdzie się ludzi nie ocenia, gdzie odbiera się ich emocjami, to jest mi go żal. Bo jego życie jest bardzo ubogie. Ale każdy może mieć własne zdanie. Ja mam prawa bronić swojego. I mam takie samo poczucie pustki, po śmierci Paula Walkera, Amy Winehouse, czy Marii Czubaszek. Wiem, że działali mi dobrze na układ nerwowy. Byli także tacy, którzy nie byli moimi idolami, ale to widocznie moja wrażliwość nie była ich w stanie zrozumieć. Szanuje ich wszystkich. Dla mnie to są Anioły.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...