niedziela, 10 grudnia 2017

Warkoczyki. (Tekst z dnia 20 lipca 2016 roku. )

Napisałam, jak do tej pory, jeden list skierowany do posłanki Pawłowicz. Uważałam, że ten jeden wystarczy, bo nie ma takiej możliwości, by pod dnem tej bogatej osobowości, było coś jeszcze. Jestem pewna, że niektóre moje uwagi dotarły do adresatki, bo w sferze wyglądu i zachowania, nie zanotowałam pogorszenia, ale mentalnie i intelektualnie, jest gorzej, gorzej i gorzej. Przyglądam się jej wyskokom i cały czas się zastanawiam, dlaczego PIS ją ciągle znosi. Przy całym, wijącym się dwa centymetry nad podłogą, poziomie PISu, ona nawet dla nich powinna być zbyt ciężko strawna. Inni przynajmniej usiłują zachować jakieś minimalne pozory normalności. Pani Pawłowicz jest debilką i jest z tego dumna. Myślę, że Pani Krysia, tak dobrze zna PIS od podszewki, wszystkie grzeszki i niecne metody działania, że lepiej mieć ją po właściwej stronie muru. Nie mogą jej wyrzucić, bo jej niewyparzony język, mógłby się okazać mieczem obosiecznym. Podejrzewam, że gdyby poczuła się skrzywdzona, lub choćby niedoceniona, nie miałaby żadnych zahamowań, by obrzucić szambem swoich dotychczasowych kolegów partyjnych, tak, jak teraz bez ograniczeń obrzuca politycznych wrogów. Moim zdaniem, szkodzi wizerunkowi nawet tak skrajnie pokręconej partii, jak PIS. Oczywiście są takie kręgi wyborców, do których tylko taki, wulgarny przekaz dociera.
Oglądałam przed chwilą program na Discovery, opowiadający o życiu ludzi, którzy z jakiegoś powodu osiedlili się na Alasce. Muszę przyznać, że nie zauważyłam tam nikogo, w klasycznym pojęciu normalnego. Wyraźnie to środowisko wybierają osoby, które w zwyczajnym świecie, nie potrafią sobie znaleźć miejsca. I w takim momencie zawsze wracają takie pomysły, a raczej marzenia, o znalezieniu niezamieszkałej wyspy, na którą można by cały PIS wraz z ich suwerenem wyekspediować, dorzucając jeszcze w pakiecie większą część dostojników kościelnych z rodzinką Radia Maryja na czele. Mogłoby to być korzystne dla wszystkich, bo na własnej wyspie, PIS miałby PEEEEEEŁNIĘ władzy i swój wierny lud, którym mogliby dowolnie wywijać. A w Polsce by się zrobiło mniej duszno. Problem jest, że Europa nie dysponuje żadną taką wyspą na Alasce, co odebrałoby PISowi naturalnego wroga, a więc sens istnienia i narzędzie do straszenia ciemnoty. No chyba, że rozpuszczalibyśmy regularnie plotkę o zbliżających się do brzegów wyspy, łodziach z emigrantami. Wtedy związki z Europa nie byłyby konieczne.
Ale to tylko marzenia. Mamy tu i teraz. Mamy żenujące przesłuchanie prezesa Rzeplińskiego, przez pisowskich nieuków odpornych na wiedzę, ze wspomnianą Krystyną P. na czele!
Człowiek posługujący się wieloma językami, kiedy spotyka Rosjanina, mówi do niego po rosyjsku, do Niemca po niemiecku, do Anglika po angielsku itd. Mnie, kiedy słyszę Krystyna Pawłowicz, włącza się taki chip w mózgu, który nie do końca jest mną i zaczynam się posługiwać językiem, którego na co dzień nie używam. Po prostu, cywilizowany polski język nie jest w stanie nawiązać z nią żadnego kontaktu. Rozumiem, że z jakiegoś powodu, niektóre polskie uczelnie, wypuściły w świat niedouczonych prawników, takich, jak pani Pawłowicz czy Kempa. Może po prostu miały tych osób dość i wiedząc, że i tak w prawniczym świecie sobie nie poradzą, obdarowały je dyplomami i tytułami dla świętego spokoju i powiedziały: Żegnamy. A tu niespodzianka! Panie odnalazły swoje miejsce w polityce, gdzie nawet bez wyczerpującej wiedzy, mogą zaszaleć. Większość wypowiedzi tych kobiet jest i owszem, wkurzająca, ale jednocześnie tak śmieszna, że aż trudno je komentować. Zresztą, jak widzę, bardzo szybkim krokiem, dogania je młoda, ambitna prawniczka, pani Wasserman! Czasami jednak, niektórych wypowiedzi tych pań, nie sposób przemilczeć. Bo jak można zapytać prezesa TK, czy będzie kandydował na prezydenta???!
A pani, pani Krysiu, czy pani będzie sobie, za 10 lat, zaplatać warkoczyki na „dole”? Jest to równie kretyńskie pytanie, jak to, które pani zadała. Z tego, co wiem, prezes Rzepliński jest obywatelem Polski, nie jest pozbawiony praw obywatelskich, posiada czynne prawa wyborcze. Jeśli zechce, może kandydować nawet na prezydenta. Jest to kwestia jego wyboru, a na dzień dzisiejszy równie nieprzewidywalna, jak warkoczyki pani Pawłowicz w wiadomym miejscu. A co najważniejsze, nijak się to nie ma do powodu z jakiego prezes TK odwiedził dziś komisję sejmową. To pytanie pani Pawłowicz nasuwa podejrzenia, że gdyby prezes Rzepliński zamierzał kandydować na prezydenta, byłoby to dla PISu dużym kłopotem. Ale jak wiemy, PIS sobie radzi z takimi sprawami. Preparuje człowiekowi żydowskie albo ubeckie pochodzenie, albo odnajduje dziadka z Wermachtu albo inną świnię podkłada, by go skompromitować. Rzuca wyssane z palca oskarżenia, zwołuje komisje śledcze itp. Przecież PIS ma ogromną praktykę w tego typu działaniach. Wystarczy, że prezes Rzepliński usiądzie w kinie obok niewłaściwej osoby lub będzie korzystał z tego samego kurortu, co jakiś szpieg z krainy deszczowców i już afera gotowa. I już cały PIS może biegać z kompromitującymi fotami po sejmie i studiach tv i wykazywać: oto jest zdrajca Narodu i złodziej. Sytuacja dość śmieszna, ale niestety prawdziwa i tragiczna o tyle, że dzieje się w prawdziwym kraju z prawdziwymi obywatelami, którzy za to ośmieszanie płacą.
PS. W ostatnim moim poście użyłam cytatu z Pani minister Bieńkowskiej. Zostało to niestety mylnie zrozumiane, więc wyjaśniam. Bardzo Panią Bieńkowska szanuje, także za szczerość. Tak jak ona uważam, że urzędnik państwowy nie powinien pracować za 6 tysięcy złotych, bo za odpowiedzialną robotę należy mu się więcej. Zbyt małe zarobki są korupcjogenne. Oczywiście umiar potrzebny jest wszystkim, bo nasz kraj nie jest jeszcze wystarczająco bogaty. Ale wszystko, co Pani Bieńkowska mówiła popieram, także to, że taki mamy klimat. Przekonaliśmy się o tym nawet w zeszłym tygodniu. Na powódź, na huragan i inne anomalia pogodowe żaden Rząd nie pomoże. Trzeba się z tym pogodzić.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...