wtorek, 12 grudnia 2017

Ważne postulaty. (Tekst z dnia 27 kwietnia 2017 roku. )


Najpierw wstęp:
Chciałabym wyrazić ubolewanie i jednocześnie solidarność z panią Minister Streżyńską, która miała odwagę wyrazić wprost swoje zdanie. Ubolewam, że PIS od razu pokazał jej miejsce w szeregu i że z nadzwyczajnego posiedzenia rządu wyszła wyraźnie złamana. Szkoda tylko, że pani premier Szydło, nie jest w stanie, w taki sam sposób postawić do pionu ministrów Macierewicza i Waszczykowskiego, którzy w chlapaniu ozorem mają prawdziwe zasługi. Wiem, premier Szydło trzyma się kurczowo katolickiej tradycji. Czyli kobietę wolno jej było potraktować jak śmiecia, któremu nie wolno mieć własnego zdania. Wyskoki panów, nawet teoretycznie sobie podległych musi tolerować zawsze. Ważne jest również to, że słowa krytyczne wobec rządu padły z ust osoby nie będącej członkiem PISu. A to dopiero zniewaga. Biedni są Ci ludzie, którzy dla dobra jakiegoś układu politycznego muszą znosić upokorzenia. Uważam, że robią to niepotrzebnie. Gdyby członkowie przyklejonych do PISu partii się zbuntowali i opuścili szeregi koalicji, najbardziej ucierpiałby PIS, który straciłby wspólników rujnowania prawa. Ale widocznie jeszcze się kielich goryczy nie przelał, jeszcze Kaczyński nie przegiął w upokarzaniu swych partnerów.
Ale ja dziś nie o tym.
Czytam czasem o oczekiwaniach obywateli, w stosunku do partii opozycyjnych. Zgodnie i słusznie wszyscy twierdzą, że sama krytyka PISu nie jest żadnym programem i że chcą wiedzieć, na jaki program wyborczy zamienić mogą propozycje PISu.
Ja to uważam za zbyt wczesne tematy, ale oczywiście obserwuje scenę polityczną i śledzę jej przemiany.
Trudno jest w tej chwili odciąć się od myślenia o zwalczaniu PISu i mieć jakąś jasną wizje. Bo tak naprawdę każdy ma zakodowane w głowie zdanie w rodzaju: Wszystko, byle nie PIS!!!!!!
To oczywiście w żaden sposób nie przekłada się na nasze postrzeganie przyszłości. Tym bardziej, że przed PISem rządziło PO, które także zawiodło nasze oczekiwania.
Tym czasem, na scenie politycznej, oprócz Platformy Obywatelskiej i PISu, mamy albo partie oszołomów ( Kukiz 15), albo pływające na granicy wyborczego progu PSL, Nowoczesną, czy ugrupowania lewicowe.
Osobiście dość intensywnie śledzę wypowiedzi przedstawicieli tych wszystkich sił. Z ciekawością oglądam także różne transmisje na żywo ze spotkań w różnych regionach Polski członków PO. I muszę WAM powiedzieć, że w zasadzie nigdy nie znajduję odpowiedzi na naprawdę nurtujące nas pytania. Zastanawiam się, dlaczego, redaktorzy prowadzący audycje, lub obywatele uczestniczący w spotkaniach z politykami, nie potrafią zadawać pytań zasadniczych. A politycy wydają się nie orientować w ogóle, jakie powinni złożyć deklaracje, by odpowiedzieć na potrzeby obywateli.
Muszę niestety z żalem stwierdzić, że postawa obywatelska Polaków jest na bardzo niskim poziomie. Interesuje nas wyłącznie ilość zupy we własnej misce. Nie zastawiamy się, jaką polityczną drogę powinniśmy obrać, by na stałe sobie zapewnić wystarczającą ilość tej zupy.
Politycy PO powinni sobie wreszcie uświadomić, że w końcowym efekcie nie powinno mieć znaczenia, czy po objęciu władzy pozostawią zasiłek socjalny 500+, a może go zwiększą do 550+. Czas już skończyć ten plebiscyt: Kto da więcej?
Rozdawnictwo pieniędzy, tak charakterystyczne dla schyłku komuny, prędzej, czy później musi zakończyć się katastrofą. A po prawie 30 latach nowej Polski, czas już zacząć wychowywać społeczeństwo, a nie je kupować. To budzi we mnie, jako osobie mieszkającej za granicą, wewnętrzny sprzeciw i wstyd, że polska polityka charakteryzuje się taka miernotą.
Myślę, że powinniśmy wrócić do korzeni. My, społeczeństwo, powinniśmy sami określić swoje wymagania wobec polityków i zmusić ich do zdeklarowania swojej postawy w interesujących nas sprawach. Przypomnijcie sobie postulaty sierpniowe podpisane przez Solidarność i L. Wałęsą. Czas, by władza była zmuszona zapytać nas, czego oczekujemy.
Postulaty socjalne, gospodarcze, nie są w moim mniemaniu ważne. Tym powinni się zająć ekonomiści. Ale po tych prawie 30 latach, możemy już wypunktować błędy i zaproponować poprawki. Myślę, że organizacje społeczne powinny się zając stworzeniem swego rodzaju ankiety zawierającej nasze postulaty, do której poszczególni politycy, jak i całe partie musiałyby się odnieść, wręcz je podpisać, zanim podejmiemy decyzję przy urnie. Oczywiście, nie wymagajmy, by politycy w całości te postulaty akceptowali. Lecz by przynajmniej wskazali nam, ile z naszych żądań będą realizować w swych programach.
Powiecie bla, bla, bla. Ale ja uważam, że wreszcie musimy dać ludziom szansę na rozwój, na zarabianie pieniędzy, by w miarę możliwości wyeliminować kosztowne dla państwa zasiłki socjalne. W zdrowym społeczeństwie, obywatel powinien korzystać z praw socjalnych tylko w bardzo drastycznych przypadkach ( choroba, nagła utrata środków do życia, klęski żywiołowe, kalectwo). Normalny, zdrowy człowiek, powinien mieć możliwość zarobienia na swe godne życie.
Dlatego interesują mnie plany polityków w tych względach, ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, dobre, przyjazne człowiekowi prawo pracy i instytucje kontrolujące respektowanie tego prawa. Gospodarka sama się umocni, jeśli pozwolimy ludziom godziwie zarabiać. Pieniądze, co wszyscy wiemy, są kołem napędowym rozwoju. A pieniądze z zasiłków najczęściej napędzają sklepy alkoholowe i niemieckie złomowiska starych samochodów.
Drugą, nie ukrywam, niezwykle dla mnie istotna sprawą, jest całkowity rozdział kościoła od państwa i jasne określenie zależności finansowych między tymi instytucjami. Jeśli nie znajdzie się partia, która się wyraźnie zdeklaruje, że tę sprawę wyjaśni raz na zawsze, to ja nie pójdę do wyborów. Nie chcę po raz kolejny przeżywać obecnej sytuacji, w której do głosu dochodzą szkodliwe dla interesu Polski partie, tylko dlatego, że je popierają włodarze kościoła. Nie zgadzam się także, w imieniu wielu Polaków, na finansowanie przez państwo lekcji religii i budowy nowych świątyń. Stare, jako zabytki, można objąć państwową ochrona. Nie, nie przeganiajmy kościoła. Wprowadźmy zdrowe zasady funkcjonowania. Niech ludzie, którzy sobie życzą kształcenia dzieci w tej dziedzinie, za te lekcje płacą. A państwo, w to miejsce mogłoby wprowadzić lekcje filozofii i ekonomii w podstawowym zakresie, by potem baranki pisowskie przy urnach wyborczych nie wierzyły w mannę z nieba i spadające przepiórki.
Trzecia rzecz, która jest moim zdaniem bardzo ważna, to rola związków zawodowych. Po ostatnim zachowaniu Solidarności, czyli umowie jednej dudy z drugą dudą, w emocjach byłabym w stanie ten związek zdelegalizować. Bo właściwie, co ten związek dla nas robi? Jakie spełnia zadanie? Banda grubasów biorąca pieniądze za nic. W przyszłości zostawiłabym Solidarność, jako swego rodzaju centralę, związek wszystkich związków branżowych, radę składająca się z delegatów różnych branży. Znacznie ograniczyłabym także ilość związków branżowych i wymagałabym od nich prawdziwego działania, by przestały być intratnym interesem dla nierobów. U nas to wszystko jest postawione na głowie. Związek powinien się utrzymywać ze składek pracowniczych. Jesteś w związku, pewna mała kwota odciągana jest z pensji. Ale w razie potrzeby masz pomoc prawną lub finansową. Jeśli ktoś nie zna genezy powstania związków zawodowych, to się zawsze może douczyć. Na pewno nie miała to być banda pasożytów, których karmimy, nie wiedząc po co.
Wiele z tych zmian wymagałoby niestety zmiany Konstytucji. Nasza Konstytucja jest bardzo dobra, ale tylko dla ludzi mądrych. Kiedy do władzy dorwie się taka banda, jak PIS, nasze przepisy są zbyt miękkie. Ale nie uważam, by trzeba było całkowicie Konstytucję zmienić. Byłabym za referendum w sprawie możliwości wprowadzania poprawek do tego dokumentu. Oczywiście, ten proces wprowadzania poprawek powinien być na tyle utrudniony, by żadna partia, która samodzielnie zwycięży w wyborach, nie mogła sama tego dokonać. Chciałabym jednak poprawić takie niedomówienia, jak bezzwłoczne publikowanie wyroków TK. Słowo bezzwłocznie, nie powinno być w prawie w ogóle używane, bo ono nic nie oznacza, jest nieprecyzyjne i daje możliwość omijania tego przepisu. A przecież można napisać, nie później, niż w ciągu 48 godzin. I to by dawało możliwość egzekwowania tego prawa.
Dlaczego myślę o Konstytucji? Chciałabym bowiem, by uchwalić takie prawa, żeby społeczeństwo, widząc, że się władza za bardzo zapędziła, mogło tę władze usunąć, zmusić do wcześniejszych wyborów. Oczywiście, to również musi być obłożone wieloma przeszkodami, byśmy nie zmieniali władzy raz w miesiącu. Ale np. gdyby założyć, że w tej chwili prawo głosu ma 21 milionów Polaków, to np. 1/3, czyli 7 milionów+ jeden zebranych podpisów, powinna zdecydować o wcześniejszych wyborach.
Nie może być dalej tak, że partia, która może zaszkodzić Polsce tak bardzo, że dojdzie do wojny domowej, lub z sąsiadami i nawet nie będzie miał kto nam pomóc się bronić ( a przecież do tego PIS dąży), by taka partia była nieusuwalna, nawet jeśli część społeczeństwa się już opamiętała.

To są takie tylko propozycje. Myślę, że wszelkie ruchy społeczne, w porozumieniu z przedstawicielami różnych zawodów, grup społecznych, nacji, związków itd., mogłaby taki program potrzeb społecznych wypracować. Zrobić listę postulatów ważnych z perspektywy całego społeczeństwa, wypracowaną wskutek negocjacji.
Myślę, że takie organizacje, jak KOD, którego formuła marszów ulicznych trochę już wypłowiałą i nie przyniosła zakładanego skutku, mogłaby przewodniczyć w takich społecznych negocjacjach. Może czas już Panowie i Panie z KODu, przestać się targać za kudły i wziąć się do pożytecznej pracy. Myślę, że to mogłoby nie tylko przynieść korzyści dla Polski, ale mogłoby uzdrowić sam KOD. Wspólna praca łączy ludzi. Pomyślcie o tym zamiast marnować swój czas i talent na wymyślanie paszkwilów na siebie nawzajem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...