niedziela, 10 grudnia 2017

Westerplatte. (Tekst z dnia 1 września 2016 roku. )

Każde narodowe święto budzi we mnie atak paniki. Wiem, że każde z nich poświęcone jest już tylko katastrofie smoleńskiej. Nie mieści mi się to w głowie, że w historii tego kraju, nikt i nic nie jest już wartościowe. Każda data jest powodem, by Polskę nam obrzydzać. 
Panie Prezydencie Lechu Wałęso! Trzeba było się choćby na „waleta” załapać na lot do Katynia z Kaczyńskim. Byłby Pan dziś bohaterem, a nie zdrajcą i donosicielem. A tak, okazuje się, że najważniejszą wojowniczka Solidarności byłą Anna Walentynowicz. To straszne jest, że martwy bohater zyskuje u nas od razu na wartości, a tych którzy żyją się opluwa i spycha na margines. Nie chcę niczyich zasług pomniejszać, lecz nie mogę się pogodzić z tym podziałem, na naszych i waszych bohaterów, jakby Polska też była wasza i nasza. 
Zawsze powtarzam to, że wolę jawnego skurwysyna, niż osobę fałszywą. Środowisko PISu zrobiło z Lecha Wałęsy zdrajce i donosiciela, chciało go zniszczyć i zupełnie wymazać z naszej pamięci jego zasługi. A wczoraj, prezydent Duda, z jakiegoś niezrozumiałego powodu dziękował także i jemu, a nawet mu podał rękę. Jak to, panie prezydencie? Podaje pan rękę zdrajcy, współpracownikowi SB? Cóż się stało, że na taki gest się pan zdecydował? Może trochę pan przesadził z tymi „teoretycznymi Nie- zdrajcami”? Może zachwiała się pana pozycja i popularność po tych słowach? Może musi pan twarzyczkę ratować, bo się trochę pomyj na nią wylało? A może po prostu, razem z prezesem, coś kombinujecie, może zauważyliście, że z Wałęsą lepiej nie walczyć, bo a nuż Naród go posłucha i za nim pójdzie jeszcze raz! Mam nadzieje, że na te fałszywe gesty nikt się nie nabrał, poza pana miłośnikami. Oni teraz będą mówić, że jest pan takim dobrym katolikiem i wybaczył Wałęsie i rękę do niego na zgodę wyciągnął. Tylko czy Prezydent Wałęsa potrzebuje pańskiego wybaczenia, czy się nabierze na ten fałszywy gest? Nie sądzę. Zbyt wiele razy widział w akcji Kaczyńskiego, jego obłudę i kłamstwa, by mógł wam jeszcze uwierzyć. 
Ale tak naprawdę chciałam o czymś innym mówić, wspominając o narodowych rocznicach. Jak się spodziewaliśmy, dziś w nocy, prezydent Duda pojechał na Westerplatte, by apelem smoleńskim obrzygać bohaterów września. Jest mi naprawdę żal tych żołnierzy zmuszanych do uczestniczenia w tym jarmarku, tych oficerów obdarowywanych portretami i popiersiami generała Błasika, ale chyba najbardziej żal mi tych rodzin smoleńskich, które, dzięki uprzejmości tej władzy, stały się najbardziej obrzydzonymi rodzinami w Polsce. Naprawdę jest mi ich szkoda, bo z życzliwego współczucia, jakie odczuwaliśmy wszyscy, nasze uczucia zmieniają się powoli w odruch wymiotny. Z każdą nową uroczystością, z każdą ważną datą, udowadnia się, jak bardzo nieważni byli bohaterowie z nią związani. Jak bardzo mizerna była ofiara żołnierzy na Westerplatte, Powstańców Warszawskich i wszystkich innych poległych za wolność, w stosunku heroicznych czynów Lecha Kaczyńskiego. Za każdym razem, za każdą uroczystością z udziałem wojska, dokonuje się swoisty gwałt na naszych mózgach. Gwałt na zwykłych obywatelach, którzy nawet nie mają prawa powiedzieć „NIE”, na tych żołnierzach, których się zmusza do stawania po stronie konkretnych poglądów politycznych, gwałt na poległych bohaterach, którzy są wrzucani do jednego worka z osobami, które na to nie zasłużyły. Gwałtu dokonuje się także na rodzinach ofiar, bo przecież są one tylko tłem dla wyeksponowania wątpliwych zasług jednego człowieka. I tak, wszystkie miejsca święte dla Polaków, wszystkie nasze krwią zroszone pola, nasze myśli zatrzymane na chwile, nasze uczucia wdzięczności za wolność, za pokój. Wszystko to staje się zabawką z rekach Macierewicza, Kaczyńskiego, czy Dudy. Oni na nowo nam wyznaczą ścieżki pamięci. Kiedyś milczeliśmy nad grobami poległych. Dziś standardy nam wyznacza moralny karzeł, nadęty bufon i emocjonalnie niezrównoważony minister.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...