niedziela, 10 grudnia 2017

Współczynnik głupoty. (Tekst z dnia 11 sierpnia 2016 roku. )

Nie wiem, jakimi wskaźnikami posługuje się minister Morawiecki planując gospodarkę, ale na pewno bardzo pilnie śledzi wskaźniki wzrostu ludzkiej głupoty.
Ja rozumiem obietnice rządu składane Narodowi w celu utrzymaniu go w stanie permanentnych złudzeń dotyczących polepszenia bytu, ale minister Morawiecki wyraźnie nie zna granic absurdu.
W ciągu swojego życie obserwowałam wiele rządów. Każdy z nich coś obiecywał i snuł plany na przyszłość. Ale jakieś szczegółowe obietnice składa się, co najwyżej z rocznym wyprzedzeniem. Po pierwsze dlatego, że gospodarka jakiegoś kraju jest tak uwikłana w światowe procesy ekonomiczne, że planowanie na dłużej jest głupotą. No chyba, że jest się samowystarczalną wyspą, a takie nie istnieją. Po drugie, żaden elektorat nie uwierzy w jakieś bardziej daleko idące plany. No chyba że to jest legendarny już SUWEREN, czyli wyborcy PISu.
Wprawdzie komuniści czynili tak zwane plany pięcioletnie, lub sześcioletnie, ale były one raczej stertą pobożnych życzeń, a nie konkretnymi zadaniami do wykonania.
A Pan Morawiecki poszedł jak zwykle na całość. Wypowiedział zdanie, które jest tak absurdalne, że aż trudno to komentować. Wyrocznia naszego rozwoju stwierdziła, że za 14 lat, Polacy będą żyli jak Włosi.
Pffffffffffffffffffffffffffffffffffff.................
Co ma Pan Minister na myśli? Nie mam pojęcia. Oczywiście, ja rozumiem, że chodzi Panu ministrowi, o porównanie poziomów życia. Ale jedynym powodem, jaki mógł skłonić ministra Morawieckiego do wygłoszenia tego typu tezy, jest chyba pewność, że żaden człowiek nie jest w stanie dokonać takiego porównania.
Panie Morawiecki, ja bardzo lubię Włochów. To wyjątkowy Naród. Ale obiecywano nam już Japonię, Irlandię, czy drugą Polskę. Z tego grona, Włochy są najmniej atrakcyjne. Niech Pan będzie poważny. Chyba, że Pan liczy na ocieplenie klimatu, rozlanie się Morza Śródziemnego aż do granic Polski i zamierza Pan las palmowy zasadzić w centrum Warszawy.
Może po prostu przestańmy marzyć, by żyć jak inni i być jak inni. Może po prostu zacznijmy być normalni.
Pan nam tu z niezwykłą precyzją obiecuje, że za 14 lat będziemy żyć jak Włosi, a ja z niepokojem myślę, czy aby na pewno „ Capo di tutti capi”, Czyli Jarosław K. dożyje tej szczęśliwej chwili. Bo nikomu źle nie życzę, ale stary trochę jest niestety.
Czy Pan sobie zdaje sprawę, co może się stać przez 14 lat
Może być kilka kolejnych kryzysów, może być wojna, może asteroida uderzyć w ziemię. Albo może wymyślimy lekarstwo na wszystkie choroby i będziemy nieśmiertelni. Czy wszystkie te czynniki wziął Pan pod uwagę, Panie ministrze? A ja mam taką nadzieję, że za 14 lat to na pańskim obecnym stołku, nawet smród już po Panu nie zostanie i po pana genialnych, gospodarczych urojeniach.
Jest Pan klasycznym polaczkiem- cwaniaczkiem. Dobrze pan wie, że przeciętny obywatel nie ma najmniejszego pojęcia o życiu we Włoszech. I, jak na mój gust, nie jest to kraina szczęścia, o której marzą Polacy. Wspaniały, piękny kraj, z korzeniami w starożytności. Dobra, słynna na cały świat kuchnia, przyjazny klimat, piękne widoki. Ale jednocześnie jeden z najbardziej dotkniętych ostatnimi kryzysami gospodarczymi, kilkukrotnie w ostatnich latach na skraju bankructwa. Kraj dysproporcji między poziomem życia na północy i południu, z którym się oczywiście walczy, ale to nie jest tak, że innym jest łatwiej z jakiegoś powodu. Szacunkowe bezrobocie waha się między 14 a 15 %. Wśród młodych liczy się, że wynosi ono 43 %. Czy taką Polskę chce Pan zafundować za 14 lat? I najważniejszy problem. Włochy cierpliwie, od kilku lat przyjmują na swój teren uchodźców z Afryki północnej. Przyjmują ich tysiącami każdego miesiąca. Żywią, opiekują się, zapewniają pomoc medyczną. Oczywiście nam to nie grozi, ani w sferze realnej, a przede wszystkim w mentalnej. Na takie miłosierdzie nas na pewno nie stać. Chcę tylko wykazać Panu i temu słynnemu suwerenowi, że nie można porównywać logicznie dwóch krajów, które funkcjonują w zupełnie innych warunkach. I nie można planować na kilkanaście lat do przodu gospodarki dużego kraju. Gdyby Pan policzył, że dziś za godzinę pracy można kupić 2 bochenki chleba, a za 14 lat będzie można kupić 5, to rozumiem, że według jakiegoś wzoru matematycznego, jest Pan to w stanie wyliczyć. Ale to ciągle będą tylko przypuszczenia. Niczego, na pewno, nie można przeliczyć.
Ten rząd, i jego polityczna otoczka, są najlepszym dowodem na to, że można wyprodukować ludzi z dyplomami, którzy są po prostu głupi i że inteligencja, którą wielu polityków posiada, nic nie ma wspólnego z mądrością. Tylko tyle, że głupota przeciętnego obywatela nie jest specjalnie szkodliwa. Kiedy charakteryzują się nią politycy i to hurtem, może to przynieść tragiczne skutki na wiele lat. Ale największe przerażenie budzi to chore społeczeństwo, które bezkrytycznie „wciąga” tę pseudo- prawdę. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...