poniedziałek, 11 grudnia 2017

Wspólna pisowska niedola. (Tekst z dnia 22 marca 2017 roku. )

Terroryści ukradli prezesowi Kaczyńskiemu LONDYŃSKI SHOW!
Jestem od południa w szoku. Prezes Kaczyński odważył się opuścić granice Rzeczpospolitej i udał się w podróż zagraniczną! Aż się boję zapytać o rodzaj transportu...
Nie podejrzewam, by taki tchórz wsiadł do samolotu. W końcu i Putin i Tusk jeszcze żyją, więc mogłoby po raz kolejny dojść do zdrady dyplomatycznej i samolot by mógł napotkać po drodze zmasowaną sztuczną mgłę, niezidentyfikowane pola magnetyczne, że o fruwających puszkach coli i wybuchających parówkach nie wspomnę. Całe szczęście, że im dalej na zachód, tym rzadziej rosną brzozy.
Publiczny transport autobusowy i kolejowy raczej odpada. Najbardziej prawdopodobna jest uprzywilejowana kolumna wioząca zwykłego posła przez pół Europy...
Drugie pytanie, którego wolałabym nie zadawać dotyczy celu takiej podróży.
Jeszcze w zeszłym tygodniu prezes Kaczyński deklarował, że w żadnym wypadku nie chciałby wyprowadzić Polski z UE. Tymczasem jedzie do kraju, który właśnie z tej UE wychodzi. Nie wiem, może chce zastąpić Donalda Tuska w negocjowaniu warunków brexitu. Może chce zapytać, w jaki sposób się kraj ze struktur UE wyprowadza. Ta niezwykła, tajemnicza wizyta, ukrywana przed mediami i obywatelami, jest śmieszna i budzi wiele podejrzeń. Zakładam, że polskie władze mogłyby negocjować z władzami brytyjskimi warunki traktowania pracowników pochodzenia polskiego po brexicie. Ale dlaczego robią to w tajemnicy? Dlaczego wcześniej nie odbyła się debata na ten temat a Parlamencie?
Mnie jednak nurtuje zupełnie inne pytanie: Czy my w ogóle mamy jakiś rząd w Polsce? Czy mamy premiera, prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, ministra spraw zagranicznych, pierwsze, trzecie, piąte osoby w państwie? Dlaczego rozmowy międzynarodowe prowadzi jakiś bardzo szary i podstawowy poseł? Jaki ma mandat społeczny, jaką odpowiedzialność za wynegocjowane ustalenia?
Incydent terrorystyczny sprawił, że premier WB spuściła Kaczyńskiego na drzewo. Niestety, najważniejszy obywatel świata nie jest w stanie uszanować nieszczęścia, które spotkało kraj, do którego pojechał. Zamiast wsadzić swoją szanowną dupę do limuzyny i grzecznie wrócić do kraju, postanowił do skutku czekać na audiencję.
Pewnie klęczy na podłodze hotelowej bijąc pięściami ze złości. Bo jak to możliwe, że on, taki waży i wspaniały, pofatygował się przyjechać tak daleko, a tu, jacyś terroryści zepsuli mu zabawę. I w dodatku premier się nie chce z nim spotkać. Przecież nie zginął nikt tak ważny, jak jego brat, którego śmierć powinna mu otwierać wszystkie salony.
Póki co, nie udało się Panu Kaczyńskiemu zastraszyć swych przyjaciół z grupy wyszehradzkiej, by stanęli u jego boku przeciwko Donaldowi Tuskowi. Nic nie pomogło również publiczne lizanie tyłka Angeli Merkel. Czego szuka najbardziej cwany światowy dyplomata na Wyspach... strach pobudzić wyobraźnię.
Dyplomacja, jak wiemy, „jest to specyficzna forma wypowiedzi, kiedy słysząc słowo spierdalaj, odczuwa się dreszcz emocji z powodu podróży, która ma się za chwile odbyć”.
I tego dreszczu emocji serdecznie życzę prezesowi, kiedy będzie wracał z tej dyplomatycznej podróży... z niczym.
Jedyne, co wychodzi z takiej dyplomacji, to kolejny akt poniżenia dla własnego rządu i prezydenta.
Odbiegając nieco na koniec od żałosnej kaczodziałalności...
Gdzieś tam pod skórą wyczuwam zapach nadchodzących wyborów. Nie wiem, czy to już przedwiośnie przed wyborami samorządowymi, czy coś się wydarzy i będziemy mieli szansą odsunąć PIS od władzy. Skąd mi to przyszło do głowy? Widzę niezwykłą, wzmagająca się aktywność internetowych trolli, które zaczynają powoli atakować polityków partii zagrażających PISowi. Wyciągają przy tym jakieś stare kwity, posty z czasów wyborów prezydenckich, powtarzając zużyte już slogany na temat Tuska, czy prezydenta Komorowskiego.
Publikowane są i wyśmiewane przemówienia polityków opozycji.
Ja staram się dementować i prostować te wypowiedzi. I zachęcam wszystkich do anty-trollowej aktywności.
Brońmy ludzi opozycji. Nie ważne, czy są idealni, ale nie pozwólmy na rozpowszechnianie kłamstw. Prezydent Komorowski nie był specjalnie wybitnym mówcą, raczej nudziarzem. Ale co do treści, trudno znaleźć coś kompromitującego. Kompromitujący jest ten debil, który nie słucha, tylko się śmieje na zapas. Nie wiem, co tam komu Komorowski ukradł. Ale A. Duda zatrudnia na stanowisku doradcy prezydenckiego, trenera narciarstwa. I nie chodzi mi o fakt, że prezydent posiada trenera, bo lepiej, by głowa państwa się na tych nartach nie połamała. Ale ukrywanie tego faktu i zatrudnianie, jako doradcy, jest już same w sobie dające do myślenia. Uczciwi ludzie wszystko robią jawnie. Nie zatrudniają masażystów, makijażystów, czy fryzjerów, jako asystentów europosłów. A to robią europosłowie partii PIS. Widocznie mają coś do ukrycia.
Drodzy Państwo. Trochę wysiłku. Obecnie nam panujący nie są święci. Możemy trollom przedstawić bardzo wiele argumentów, nie uciekając się do tanich chwytów, fałszowanych dokumentów, czy montowanych zdjęć. Wystarczy wypunktować prawdę. Weźmy się do roboty, bo znowu przegapimy kolejny moment, by odzyskać Polskę. Czas przestać narzekać. Trzeba dołożyć swoją cegiełkę do wspólnej walki. Nie wystarczy uczestniczyć w podobnie do nas myślących grupach, gdzie wszyscy wspólnie poklepujemy się po ramionach dzieląc wspólną pisowską niedolę. Trzeba się nie bać, wchodzić na wrogie grupy, jak do jaskini lwa. Każde słowo, które jesteśmy w stanie tam zostawić, by burzyło idealny obraz tamtego pisowskiego świata, jest na wagę złota. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...