wtorek, 12 grudnia 2017

Wszyscy Polacy... (Tekst z dnia 7 grudnia 2017 roku. )

Dlaczego ta idiotka ciągle mówi o sobie: Polska?
Kiedy usłyszałam, że Morawiecki ma zastąpić Beatę Szydło na fotelu premiera, pomyślałam, że będzie jeszcze bardziej nudno. Bo ona to przynajmniej te swoje głupoty wygłaszała z zaangażowaniem, a Morawiecki, ze swoim temperamentem, to nawet na sprzątaczkę w przedszkolu się nie nadaje. Nic mnie jednak nie dziwi. Kaczyński nie wybrał by człowieka z charyzmą na swojego pachołka.
Słuchając dziś wystąpienia premierki Szydło, dosłownie przez 5 sekund, poczułam naprawdę szczerą litość. Bo to przemówienie było, jak krzyk rozpaczy. Głos jej drżał, a z twarzy zniknęła tak charakterystyczna dla niej buta. Zupełnie, jakby krzyczała: Przecież wszystko zrobiłam, jak mi kazaliście...
Ale ten mój stan zrozumienia i współczucia, trwał tylko mgnienie oka. Wiem, że kiedy się jest premierem, to trudno potem znaleźć sobie miejsce w życiu, które było by równe prestiżem temu stanowisku, które by nas po prostu nie degradowało w naszych własnych oczach. Jestem jednak pewna, że Beata Szydło doskonale wiedziała, na co się decyduje i że jej rola jest tylko fikcją. Wiedziała, że nie jest prawdziwym premierem, że została na to stanowisko powołana, bo jest bezgranicznie posłuszna partii i nie posiada własnego kręgosłupa i że prędzej, czy później przyjdzie taki moment, kiedy odejdzie w zapomnienie.
Ktoś z PISu powiedział, że nawet jeśli prezes Kaczyński powoła krowę na to stanowisko, to i tak ją zatwierdzą. I to chyba dokładnie pokazuje, kim dla polityków partii rządzącej jest majestat premiera Rzeczypospolitej. Beata Szydło była tylko bezmyślną krową, która w razie potrzeby miała tylko głośno ryczeć. I każdy, kto przyjdzie po niej, też będzie taką krową, bo tak naprawdę, co jest nawet komiczne, rządzi wszystkimi tchórzliwa kaczka.
Widziałam, że jest jej ciężko po raz kolejny używać argumentów tak dobrze nam znanych, o programie 500+, o wzroście gospodarczym, o wolności Polski, której dowodem miał być ten jeden głos przeciwko całej Europie. Słuchałam jej i widziałam, że to jest kolejne przemówienie oparte na tych samych argumentach. To takie zaklinanie rzeczywistości, to taka bajka, która nigdy nie stanie się prawdą.
Ale może ona jest na tyle politycznie ślepa, że zatraciła już zdolność oceny otaczającego ją świata. Albo po prostu tak długo już kłamie, że kłamstwo wydaje jej się najbardziej prawdopodobne.
Oczywiście, to takie tam rozważania, bo obiektywnie jestem w 100% pewna, że Beata Szydło, jak i wszyscy inni politycy PISu, kłamią z rozmysłem, sieją propagandę podsuniętą przez doradców prezesa, prześcigając się tylko w tym, kto głośniej ją wykrzyczy. I jestem pewna, że te dwa lata rządów, ustawi Beatę Szydło do końca życia, że prezes jej wynagrodzi poniżenie i zamknie jej usta jakimś intratnym, dobrze płatnym stanowiskiem. Nie popełni tego samego błędu, co z Marcinkiewiczem.
Tak naprawdę, wcale mi jej nie żal. Mogę tylko nieco się zmartwić według zasady, że zawsze lepszy stary wróg, niż nowy, bo starego znamy i wiemy, czego się po nim można spodziewać. Tymczasem nie wiemy nadal, którą swoją krowę nam przyśle prezes w zamian. W sytuacji Polski nic się nie zmieni, bo wiadomo, że cały rząd, nie ma tu nic do rządzenia, no może trochę Ziobro, albo Macierewicz..., ale dla nas, komentatorów, czasem też są ważne względy estetyczne.
Beata Szydło, w swoim rozpaczliwym przemówieniu podkreślała, jak to jej rząd nakarmił w Polsce wszystkie dzieci, jak to wzmocnił armią, a szkoły zamienił w prawdziwe skarbnice wiedzy, jak to odmówiła przyjęcia tych okropnych emigrantów, przez co nasze ulice nie wyglądają tak, jak francuskie. Owszem, nie wyglądają, ale z innego powodu. Pani premier stanowczo nadużywa słowa wszyscy...Najpierw była pomoc dla wszystkich dzieci, teraz opowiada, jak przywróciła godność wszystkim emerytom, obniżając wiek emerytalny i skazując ich na głodowanie. Powiedziała także, że od dwóch lat, wszyscy Polacy wreszcie się czują w swym kraju, jak u siebie i są bezpieczni na swoich ulicach.
Droga była pani premier Szydło...Pani stanowczo zbyt często utożsamia się z Polską. Nie jest Pani Polską, a wyborcy PISu, to wcale nie są wszyscy...
To nie prawda, że w Polsce nie ma głodujących dzieci lub rodzin w trudnej sytuacji. Bo dla pani wszyscy, to nie są samotne matki z jednym dzieckiem. Nie wszystkim emerytom przywróciła pani godność, nawet tym, którzy dołożyli 5 złotych na miesiąc podwyżki. Oni obracają tę monetę w rekach i zastanawiają się, co mają z nią zrobić, czy ją dać wnukowi na lizaka, czy sobie wsadzić w tylny otwór, bo nawet na tanie wino, by się z rozpaczy upić nie wystarczy. Ale szczególnie godnie czują się ci wszyscy, którym według własnej oceny moralnej, nie bacząc na indywidualne zasługi, obcięliście emerytury o połowę. A są wśród tych osób żołnierze broniący granic, policjanci ratujący ludzi w wypadkach lub ścigający złodziei i morderców.
Nie zważacie na nic, tylko orzecie, jak popadnie. Nie będę się już powtarzać, o stadninie, o puszczy, o stosunkach międzynarodowych. Wszystko to można podsumować jednym tylko słowem: RUINA.
Ale ciekawi mnie jeszcze tylko to, co pani premier miała na myśli mówiąc, że wreszcie wszyscy Polacy mogą się w Polsce czuć bezpieczni???
Że aż pójdę do torebki po paszport...No tak, czerwona okładka, na czołowej stronie orzeł w koronie. Rzeczpospolita Polska w podpisie a w środku moje nazwisko, moja facjata i informacja: OBYWATELSTWO POLSKIE!!!!!!!
A mimo to, w ramach tej państwowej ochrony, mogę dostać po pysku w tramwaju, jeśli będę z przyjacielem, którego zabiorę na wakacje rozmawiać po hiszpańsku, albo może mi skasować samochód rządowa limuzyna i w dodatku będzie moja wina. Może, mój portret, jakiś bezmózgowy zwyrodnialec powiesić na szubienicy... w biały dzień, na głównym placu w dowolnym mieście i nawoływać do wykonania na mnie wyroku. Mogę zostać aresztowana, ciągana za kudły po ulicy, kiedy się odważę sprzeciwić władzy, a policja ma prawo zaglądać mi nawet do dupy, zanim jeszcze przedstawi mi jakieś wyimaginowane zarzuty. Mogę też, dla zabawy, być króliczkiem doświadczalnym, na którym grupa bezkarnych niedouczonych policjantów będzie wypróbowywała moc swoich paralizatorów. Wiec co dla pani oznacza zwrot wszyscy Polacy? Niech pani czasem wyjrzy z kieszeni prezesa na ulica, bo tych, którzy nie czuja się w Polsce bezpieczni jest więcej. Nie jestem jakimś wyjątkiem potwierdzającym regułę. Oni tam stoją pod Sejmem, nawet dziś.
Pani, prezydent Duda, używacie trybuny sejmowej, by rozgłaszać te swoje frazesy, o dumie narodowej, o zgodzie wśród plemion, o budowaniu wspólnej przyszłości...A ja tego słucham, widzę, że zaczynacie z wielka pompą świętować rok setnej rocznicy odzyskania niepodległości. To jakaś parodia jest, bo mimo że nikt, żaden obcy wróg nie stoi u naszych bram, nikt nas nie napada i nam nie zagraża, to Polska nie jest już wolna, bo nie są prawdziwie wolni jej obywatela.
Wyhodowaliśmy sobie wroga wewnętrznego, daliśmy się omamić, jak dzieci. Pozwoliliśmy sobie zabrać wszystko to, o co nasi dziadkowie i rodzice walczyli od pokoleń.
Pasjonujemy się rekonstrukcją rządu. Oczekujemy zmian, chcemy usłyszeć nazwisko nowego premiera. Tylko po co. On, nadpremier jest tylko jeden. Jeśli on premierem nie zostanie, to żadne inne nazwisko nie ma znaczenia. To są tylko ofiary wojny, ludzie, którzy kiedyś pójdą siedzieć, za decyzje tego, który rządzi naprawdę, ale jest tchórzem i nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje.
A byłej premier Szydło mogę tylko tyle powiedzieć. Jeśli będzie miała teraz trochę więcej czasu na refleksje, nie przyjmie do wiadomości, że ten ból, który odczuwa, ten żal, że to nie my jej to zrobiliśmy. To jej przyjaciele, to jej partia, to jej koledzy i koleżanki...Wykorzystali ją, wycisnęli, jak cytrynę, a potem pozbawili stanowiska i dali żadnej szansy. Jeśli to, co dostanie pani z zamian, zagłuszy wyrzuty sumienia, to jeszcze raz współczuje. Wstydzę się, że Pani jest Polką i chyba odczuje ulgę, kiedy przestanie pani mój kraj reprezentować. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...