wtorek, 12 grudnia 2017

Wszystkie drogi prowadzące do Polski. (Tekst z dnia 11 listopada 2017 roku. )

Wszystkie drogi prowadzące do Polski.
A więc znowu jest 11 listopada...Niby nic, a jednak zanim po przebudzeniu odzyska się całkowitą świadomość, najpierw pojawiają się motyle w brzuchu. Ale nie te miłosne, lecz czarne motyle niepokoju. Bo przecież nigdy nie wiadomo, czy po takim dniu wszyscy będziemy się czuli świątecznie, czy wrócimy do domów w radosnym nastroju. Raczej wątpię. Coraz częściej zastanawiamy się, kiedy zamiast biało/czerwonej kokardy zaczniemy wpinać zielono/ czarną i kiedy krzyż zastąpi nam orła.
Taka ta nasza Polska z każdym rokiem staje się coraz bardziej nie nasza i obca...Już nam się przez chwile zdawało, że uchwyciliśmy się wolność, lecz wszystko nam przeciekło przez palce. I tak, jak w całej długiej historii Polski została nam tylko awantura, poszukiwanie wrogów wśród swoich i szukanie rewanżu za winy nasze lub wasze...
Prezes Kaczyński nie bardzo się wczoraj wysilił podczas miesięczniczy. Podejrzewam, że dłużej zajęło ustawianiu jego podestu do przemawiania, niż sama przemowa. Może po prostu sam już odczuwa obrzydzenie do powtarzania w kółko tych samych banałów, a może zobaczywszy, że po drugiej stronie barierek nikogo nie ma, stwierdził, że nie ma do kogo przemawiać...bo przecież do tych swoich baranów nie musi, oni i tak są zahipnotyzowani głupota.
Prezes powiedział 2 zdania, ale pałeczkę po nim przejął pan wojewoda, żeby nam ogłosić, jakiego to bohaterskiego czynu dokonał zmieniając w Warszawie nazwę 60 ulic. Żałosne, bardzo żałosne bohaterstwo...Przepraszam, ale zastanawiam się w takim momencie: Skąd biorą się takie chuje? Facet nie jest aż tak młody, by jego ojciec lub dziadek nie pamiętał wojny. Więc skoro nie jest głupi i źle poinformowany, to może być tylko podły.
Nie lubię robić za wszechwiedzącą nauczycielkę, każdy może poszperać w internecie i poczytać różne opinie. Ale w takim wypadku należy ustalić choćby podstawowe fakty. My we współczesnej Polsce lubimy posługiwać się takimi pustymi frazesami, nadając im w zależności od potrzeby pozytywne lub negatywne znaczenie. A przy okazji wrzucamy wszystko, co się z danym frazesem wiąże do jednego wielkiego wora i nie zastanawiamy się, że historii nie da się tak po prostu uporządkować.
Wojewoda z wielkim poczuciem dumy ogłosił, że zamienił ulicę Armii Ludowej na ulicę Lecza Kaczyńskiego, posługując się właśnie takim stereotypem. Bo po co rozdzierać historie na strzępy i próbować się dokopać do ukrytej, dogłębnej prawdy, jeśli można według własnego uznania przyczepić etykiety. I już wszyscy wiedzą i to zanotowali, że AK, to byli sami święci, a AL, to same skurwysyny. A przeciętny Polak nie jest bardzo dociekliwy. Przecież to takie stare czasy, co go mogą obchodzić. Ja jednak upomnę się o tych bohaterów gorszego sortu, bo kto, jeśli nie ja, totalna lewacznka ma to zrobić??? Zajrzyjmy więc do encyklopedii...

Armia Ludowa (AL) – konspiracyjna organizacja zbrojna Polskiej Partii Robotniczej działająca w okupowanej przez III Rzeszę Polsce, utworzona w celu walki zbrojnej z okupantem niemieckim na mocy dekretu Krajowej Rady Narodowej z 1 stycznia 1944. Należy tu od razu zaznaczyć, że organizacja ta nazywała się LUDOWA, nie dlatego, że od razu myła sowiecko/ komunistyczna, lecz dlatego, że 75% jej członków stanowili chłopi, a reszta to byli biedni robotnicy.
Co dalej piszę encyklopedia...

Armia Ludowa główny wysiłek bojowy, w celu wsparcia Armii Czerwonej na zapleczu frontu radziecko-niemieckiego, skierowała na niszczenie linii komunikacyjnych na obszarze okupowanej Polski, łączności wroga. Ponadto atakowała aparat terroru okupanta (obrona ludności cywilnej przed wysiedleniami), organizowała sabotaż w gospodarce, walczyła z ekspedycjami pacyfikacyjnymi i antypartyzanckimi. Odbijano też więźniów. Największa taka akcja AL to atak 12 grudnia 1944 przez oddział J. Gałki, ps. „Kędziora” na obóz pracy karnej w Byczkach koło Skierniewic i uwolnienie 160 więźniów.

No i jeszcze inne ciekawe fakty...

Mimo sprzeciwu części kierownictwa PPR, które wydało AL rozkaz włączenia się do walk w Warszawie dopiero w przypadku natarcia na stolicę Armii Czerwonejczęść oddziałów AL walczyło w powstaniu warszawskim. Według różnych danych początkowo brało w nim udział od 270 żołnierzy AL i 120 ludzi z lewicowo-socjalistycznej Polskiej Armii Ludowej, do kilkuset. Najnowsze badania historyczne podają liczbę 500 żołnierzy AL biorących udział w walkach powstańczych. Jednocześnie jeden z dowódców PAL, płk Julian Skokowski, prowadził działania dezinformacyjne ogłaszając jeszcze 31 lipca 1944 nieprawdziwą informację, iż dowództwo AK uciekło z Warszawy, podpisując się pod plakatami z tą informacją jako generał dywizji.
Mogłabym tak jeszcze długo te fakty historyczne wyciągać, ale przecież nie o to chodzi.
Wszyscy wiedzą, że ta Armia Ludowa pomagała Armii Radzieckiej. Można to uznać za coś złego, ale jestem pewna, że gdyby weszła do Polski Armia Amerykańska, lub Francuska, to jej także by pomagała. Po raz 158 pragnę także przypomnieć, że w tej znienawidzonej Armii Czerwonej, a raczej z nią, szli wyzwalać Ojczyznę także polscy żołnierze z orzełkami na czapkach, nie z czerwona gwiazdą.
Wiemy także, że nie wszystkie uczynki partyzantów z Al były chwalebne. Jest to kolejny dowód na to, jakim jesteśmy Narodem. Nawet wojna i Hitler nie byli w stanie nas zjednoczyć. Wystarczy popatrzeć na dzisiejszą sytuację polityczną, by zobaczyć identyczny obrazek, ja na dłoni. Ilu przywódców, tyle wizji Polski. Petru, Schetyna, Kosiniak Kamysz, przywódcy lewicy...Czy są w stanie uzgodnić jedna wersje wydarzeń? Ależ skąd! Zgoda..., to pojęcie całkowicie obce Polakom. No, jeszcze się wzajemnie nie wyżynają, jak w czasie wojny, ale poczekajcie trochę i dajcie im szanse, to i do tego dojść może.
Wtedy niestety była wojna i te wszystkie polskie armie, zamiast wspólnie walczyć z wrogiem i się zjednoczyć, walczyły ze sobą nawzajem o władzę. Nie można o tym zapomnieć, że jako Naród jesteśmy winni przelania morza krwi bratniej. Ale nie możemy jednych skazywać na zapomnienie, a drugich całkowicie wybielać. Po pierwsze, jakbyście czasami posłuchali Jezusa, a był to mądry facet, powiedział by WAM, byście nie osądzali innych, bo możecie też zostać osadzeni. Powiedziałby też, że każdy człowiek popełnia błędy, więc powinien wyrzucić kamień, który trzyma w dłoni i nauczyć się wybaczać. Ale przede wszystkim jestem przeciwna wrzucaniu wszystkich do jednego worka. Nie wierzę w to, że wśród tych 60 tysięcy Polaków, podkreślam: Polaków!, którzy walczyli w oddziałach AL, GL czy BCH, byli sami mordercy i bandyci. Jestem pewna, że zdecydowana większość tych ludzi nie budziła się z myślą, jak wygonić Hitlera i natychmiast na jego miejsce zaprosić Stalina. Większość miała zapewne dużo bardziej przyziemne problemy: Jak przeżyć, jak ochronić rodzinę, jak nie pozwolić bliskim umrzeć z głodu.
Wyznaję taką zasadę, że lepiej 100 bandytom darować winę, niż niesłusznie skrzywdzić jednego porządnego człowieka. Dlatego mierzi mnie ta władza, która nie widzi człowieka, jak osobnej istoty, tylko mści się hurtem na całych grupach społecznych.
Bardzo mnie to zabolało...ta duma i skurwysyńskie poczucie satysfakcji tfu, wojewody, który skreślił jedną decyzją 60 tysięcy Polaków, z których większość w dobrej wierze walczyła z okupantem hitlerowskim o wolność Ojczyzny. Ojczyzny, która nie byłą dla nich sprawiedliwa. Wielu z nich za tę Ojczyznę oddało życie.
I mam ochotę zapytać pana zadowolonego: z czego chuju jesteś taki dumny. Odkręciłeś tabliczkę i wyrzuciłeś do kosza życie tamtych ludzi i ich dobre imię. A przecież ich nie znałeś, byś mógł ich uczciwie ocenić. Zamieniłeś pamięć o nich na jednego, średnio wartościowego człowieka.
Bo taka jest sprawiedliwość PISu!
Czy nie lepiej pozostawić historii ocenę umarłych? Czy nie jest prawdą, że trudne były wszystkie drogi prowadzące do Polski? Jakie ma prawo oceniać historie ktoś, kto nigdy żadnej z tych dróg nie przeszedł? Ktoś, kto potrafi tylko zamieniać tabliczki z nazwami ulic...
Może ja naprawdę jestem lewakiem. Ale muszę się upomnieć o ludzi, którzy sami nie mogą się już bronić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strefa wolna od PIS czyli zemsta Timmermansa. ( Tekst z dnia 22 lipca 2019 roku)

No cóż, nadszedł wreszcie ten dzień, kiedy wszystko powoli się klaruje, co nie oznacza, że nam spadł kamień z serca i że wszystko już ...