wtorek, 12 grudnia 2017

Wyspa światła. (Tekst z dnia 21 czerwca 2017 roku. )

Musze napisać krótki post techniczny. Od dawna nosze się z wyjaśnieniem kilku niedopowiedzianych treści i wiem, że czasami moje posty budzą jakieś tam wątpliwości. Postanowiłam więc wyjaśnić te niedomówienia, raz na zawsze. I to się nie zmienia i nie zmieni, dopóki ja tak nie zdecyduję. Ale wtedy na pewno WAS o tym poinformuję. Po pierwsze, drodzy moi Czytacze!
Czytam wszystkie komentarze pod moimi postami. Staram się w miarę możliwości odpowiadać. Bardzo sobie cenię wszystkie życzliwe wobec mnie słowa, ale akurat na nie rzadko odpowiadam. Przede wszystkim dlatego, że te pochwały, o ile dla mnie ważne, są nieco krępujące.
Ja wiem, że potrafię przelewać myśli na papier i doceniam, że to zauważacie. Jestem do usług zawsze i będę to robić dopóty, dopóki sił mi starcza. I tu możemy przejść do ...Po drugie:
Po drugie, kiedy mówię, że mam dość, to nigdy nie oznacza, że przestane pisać. Musielibyście mi mózg w beton włożyć i poczekać, aż ostygnie, Nie należę do ludzi, których można łatwo zniechęcić i zamknąć im usta. Więc póki żyję i mam trochę wolnego czasu, będziecie musieli mnie znosić.
I po trzecie: Czasami na WAS krzyczę, porównuje do zwykłego gówna i mielibyście prawo serdecznie się na mnie obrazić. Pisząc, wrzucam wszystkich do jednego worka, bo musicie przyznać, że jako społeczeństwo jesteśmy do dupy! Jak to powiedział jeden z nas, jesteśmy NIEnaroidem+ i ja, dziękuję Janie, całkowicie się z Tobą zgadzam. Jesteśmy NIEnarodem, NIEspołeczeństwem, NIEobywatelami.
Oczywiście, kładąc do wielkiego wora społeczeństwo, jako całość, nie mam na myśli tych wszystkich ludzi, którzy walczą mimo tych wszystkich porażek, jakich doświadczamy na co dzień.
Drodzy moi, niestety, tych zaangażowanych jest coraz mniej. Wiele osób, po dwóch latach, po prostu nie wytrzymuje presji. Zaczyna się zastanawiać, po co ta walka, czy ma ona szanse na powodzenie i czy warto poświęcać własne prywatne życie. Wybór należy do nas i każdy wewnątrz siebie musi podjąć decyzję, co jest dla niego ważne. Ja mam taką naturę, że nie ustąpię nigdy! Nigdy, nawet gdyby mi grożono, nie zaprzestane walki o normalność. Mogę nawet zostać jedyną osobą na świecie, która walczy.
Niestety, musimy teraz przeprowadzić naturalna selekcję. Jestem pewna, że na koniec zostanie nas garstka. Garstka ludzi, którzy będą nieść światło. Mimo wszelkich starań, amplituda życia idzie w dół. Coraz bardziej wierzę w to, że nie mamy na to wpływu. Jest to naprawdę kuriozalne, że ludzkość wydaje się być znudzona dobrem, lekkim i łatwym życiem i szuka ekstremalnych przeżyć wybierając na swych władców Kaczyńskich, Orbanów, czy Trampów. Musimy to przeżyć. Musimy być świeckim zakonem mądrych ludzi, którzy pozwolą ludzkości przetrwać.
To smutne, ale ja zaczynam wątpić w jakiś wielki zryw społeczny. Naród jest ogłupiony, ogłupiony przez kościół i brukowy patriotyzm.
Raz na jakiś czas musi się wypełnić zło, by ludzie poczuli ból i się obudzili. Moje słowa, WASZA walka ,nie trafia pod strzechy. I póki co nie trafi, bo na straży stoją takie oszustwa, jak 500+. Dziś musimy zadbać o siebie, o swoje poglądy o to, by elitę elit zachować dla przyszłych pokoleń.
Tego wszystkiego WAM życzę. Cierpliwości i odporności. Wiem, że nasza dziwna wyspa mądrych zwyczajnych ludzi jest coraz mniejsza.
Będę z WAMI zawsze!. Nigdy WAS nie zawiodę! Znacie mnie już dobrze. Dziś zakładam wirtualny pierścień zakonu światła. Kto jest w stanie poświęcić życie, niech stanie przy mnie. I sobie ten post zapamiętajcie. I nie proście mnie więcej, bym nadal pisała i z WAMI została. Wielu z WAS jest ,moją wirtualna rodzina. I nigdzie się nie wybieram. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...Ci wszyscy wasi przyjaciele... ( Tekst z dnia 18 listopada 2019 roku)

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ze względu na taki, a nie inny układ sił, ta kadencja sejmu i senatu będzie bardzo ciekawa. A ja się obawia...