poniedziałek, 11 grudnia 2017

Zaszczyt. (Tekst z dnia 1 lutego 2017 roku. )

Zaszczytem wielkim i przywilejem jest żyć w tych samych czasach i w tym samym czasie, co Lecha Wałęsa. Dzięki niemu, ciągle zaszczytem jest być Polakiem.
Czasami patrzę na to, jak obywatele, którzy bohaterom TAMTYCH czasów zawdzięczają wszystko, bez zastanowienia opluwają swych dobroczyńców, a biją ukłony przed pomnikami wyklętych morderców.
Ludzie, którzy dziś mają własne firmy, prowadzą intratne biznesy, posyłają dzieci do prywatnych szkół, są wolnymi urzędnikami w wolnym kraju, policjantami, którzy ścigają przestępców, a nie wrogów politycznych, politykami wybranymi w wolnych wyborach, młodymi wyjeżdżającymi bez paszportu do pracy w Europie, my wszyscy...Kim bylibyśmy dziś, gdyby nie zdarzył się tamten sierpień i grudzień? Tyralibyśmy w fabrykach lub pegeerach! Sprzedawali przemycone tureckie dżinsy na łóżkach polowych.  Mieszkali w ciasnych mieszkaniach teoretycznie naszych, lecz jednak państwowych. Po ukończeniu szkoły, dostawalibyśmy pracę z przydziału, pensję państwową nie podlegającą negocjacji. Ustawialibyśmy się w wirtualnych, mrocznych kolejkach po meble, po lodówki, po sedesy. I raz na jakiś czas dzwonilibyśmy do sklepu, by zapytać, jak daleko posunęła się kolejka. A kiedy już byśmy szczęśliwie doczekali się na upragniony towar, dowiedzielibyśmy się, że to, o czym od dwóch lat marzymy właśnie zdrożało z nowa dostawą o 70 %. To takie było romantyczne życie, kiedy się wstawało bardzo rano i biegło do kiosku, bo nawet głupiej gazety nie drukowali na tyle dużo, by starczyło dla wszystkich. Człowiek miał takie proste marzenia. Marzył, by udało mu się kupić nowa płytę ulubionego artysty, lub książkę ulubionego pisarza, a jeśli nie kupić, to chociaż pożyczyć na jedną noc i przeczytać.
Pod moim wczorajszym wpisem na temat Lecha Wałęsy przeczytałam ostry komentarz, że to zdrajca i sprzedawał swych kolegów. Spojrzałam na profil komentującego...Siedemnastolatek ma tak dużo wiedzy historycznej, że śmie wydawać takie wyroki. No, jak to, ON na 100% wie przecież, że Wałęsa był sprzedawczykiem. Nie ma na to właściwych słów. Cisną się tylko na usta najprostsze pytania: Czy to dziecko ma rodziców? Czy to dziecko chodzi do szkoły?
Martwimy się o reformę szkolnictwa i szkołę narodową. Ale mam wrażenie, że rozkład edukacji postępuje już od dawna. Nie wierzę w to, by młodzi ludzie sami dochodzili do takich wniosków. Ktoś im to gówno do głowy łopatą kładzie! Człowiek powinien oceniać rzeczywistość na podstawie znanych sobie faktów. Dla niektórych nie mają one znaczenia. Maja tylko swoich guru, którzy wszystko wiedzą najlepiej. Wrzucają bez przerwy słynne zdjęcie Lecha Wałęsy popijającego wódkę z Kiszczakiem i z dumą powtarzają, że nie ma na tych zdjęciach Kaczyńskich. To prawda! Z byle kim się wódki nie pija. Wódkę pija się ze zwycięzcami! Dlatego przy okrągłym stole głównym graczem był Wałęsa, a Kaczyński tylko piątym kołem u wozu. Co by to małe NIC nie robiło, faktów się nie da zmienić. To Wałęsy się bali, to Michnika pobili do nieprzytomności, to Frasyniuka zamknęli w więzieniu. To oni byli ważni i groźni. A innym pozostał tylko kompleks i zemsta. To Wałęsa dostał nagrodę Nobla, na co Kaczyński nie ma szans! To Tusk jest Prezydentem Europu! Kaczyńskiemu nikt tego stanowiska nie zaproponuje nawet żartem. I to są fakty!!!!
Dla tej małej pluskwy, wszyscy wielcy Polacy są wrogami i zdrajcami. To już się staje nudne, nawracanie w kółko do tej samej sprawy, do tych samych kwitów, do tych samych oskarżeń. Logiczne jest pozwolić człowiekowi się odrodzić, zmazać swe winy, nawrócić na właściwą drogę. Chociaż wątpię, by Pan Prezydent Wałęsa miał jakieś winy do odkupienia. Bo czy podpisanie jakiegoś głupiego papierka by ratować rodzinę, jest jakąś winą? Kto żył w tamtych czasach mógłby bez badań IPNu wskazać, kto lojalkę podpisał. Żaden artysta nie zrobiłby kariery, żaden piosenkarz nie wyjechał na występy, żaden sportowiec nie uczestniczył by w olimpiadzie. Wszyscy musieli uścisnąć rękę władzy. Łatwo jest oceniać dziś, kiedy ta presja nad nami nie wisi.
Kim byśmy byli my wszyscy, gdyby nie Lech Wałęsa, gdyby nie jemu podobni? Czy moje pokolenie doczekałoby się wolności? Czy świat byłby dla nas otwarty, czy moglibyśmy żyć dumnie w dowolnym końcu Europy? Czy może uciekalibyśmy przez zielona granice, nocą i zaczynali swoje życie w obozach dla uchodźców?
Kiedy jest się młodym człowiekiem świat toczy się jakby obok nas. Ale dziś z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że jestem szczęśliwa i dumna, że przyszło mi żyć w tym samych czasie, co Lech Wałęsa. Może nie do końca widziałam go w roli prezydenta. Zawsze uważałam go za rebelianta, romantycznego bohatera przemawiającego na balkonie w kufajce. Nie przebierającego w słowach opowiadającego dowcipy o policjantach, którzy też pod tym balkonem stali i słuchali. Ale chwały, jaką przyniósł Polsce, nic nie zmyje.

Zaszczytem wielkim i przywilejem jest żyć w tych samych czasach i w tym samym czasie co Lecha Wałęsa. Dzięki niemu, ciągle zaszczytem jest być Polakiem.
Jeśli zniszczymy Jego legendę, co nam zostanie?
Chyba tylko wstyd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...