niedziela, 10 grudnia 2017

Ziemskie ubranko. (Tekst z dnia 15 września 2016 roku. )

Gdybym miała ochotę na film o domu wariatów, to jest dość szeroka oferta: Lot nad kukułczym gniazdem, Ptasiek, Lęk pierwotny itd.. itd...
Czasami nie trzeba szukać filmu, wystarczy, że na horyzoncie pojawi się Antoni Macierewicz, a Polska wydaje się zmieniać w jeden wielki dom wariatów.
Trudno jest mi ogarnąć całą sytuację, gdyż w przyrodzie zdarzają się różne przypadki chorób psychicznych. Mają one różne uwarunkowania: genetyczne, pourazowe, będące wynikiem traumy przeżytej w dzieciństwie. Nigdy jednak nie spotkałam się z chorobą psychiczną, która byłaby w jakimś stopniu zaraźliwa. Widząc, zgromadzonych w jednej sali, tak dużej grupy chorych psychicznie na tę samą chorobę (mówię to o konferencji komisji Macierewicza i grupy rodzin smoleńskich) , budzi to moje uzasadnione wątpliwości. Bo albo ten rodzaj głupoty i niedorobienia jest zaraźliwy, albo to nie choroba psychiczna, tylko celowe skurwysyństwo
Od dawna staram się zrozumieć motywację osób z tak zwanej „ sekty smoleńskiej”. Oczywiście o polityków nie pytam, bo ich motywacje są polityczne. Służą wyłącznie doraźnym, brutalnym celom. Jest to prawie zrozumiałe w ferworze walki politycznej. Natomiast szokuje mnie przekraczanie pewnych kulturowych i obyczajowych granic.
Ja nie jestem specjalnie na takie sprawy wrażliwa. Wiąże się to z moim światopoglądem. Ciało ludzkie traktuję, jako swego rodzaju ubranie, któremu należy się szacunek po śmierci i godny pochówek, bo odzwierciedla ono obraz kogoś, kto był nam bliski. Ale rozumiem, że to ciało staje się po śmierci grupą związków chemicznych i minerałów, które wracają do źródła. Dlatego są mi obce pretensje niektórych rodzin smoleńskich i ich obawy, że być może w grobie, który odwiedzają leży ktoś inny, niż się spodziewają. Jeśli dobrze rozumiem, w kulturze katolickiej, człowiek po śmierci opuszcza ciało. Czyli obiektywnie jest gdzieś w przestrzeni, być może w jakimś niebie lub piekle, lub stoi obok nas. Ciało, jako takie przestaje być człowiekiem, a jest prochem. Z logicznego punktu widzenia, jeśli kupimy znicz i zapalimy go dla Zosi, to będzie on się świecił dla Zosi, nawet jeśli go postawimy na grobie Jasia. Bo od intencji naszej to zależy, nie od gnijących szczątków. Oczywiście rodziny smoleńskie mogą mieć zupełnie przyziemne powody, by się tą zawartością trumien tak ekscytować. Po pierwsze, nie rozumieją, że w tym ciele nie ma już Zosi, czyli nie mają pojęcia w co wierzą. Ale istnieje też watek ekonomiczny. Bo niby dlaczego Jasio, z biednej i skromnej rodziny, ma leżeć w marmurowym grobowcu za wielką kasę wystawionym przez rodzinę Zosi? Jest również wątek polityczny. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby okazało się, że na Wawelu nie pochowano prochów Lecha Kaczyńskiego, a na przykład kogoś z partii PO, albo gdyby prochy prezydenta były pomieszane z jakimiś wrogimi prochami jakiegoś lewaka? Byłaby dopiero obraza majestatu, że pan brat, przez tyle lat się za jakiegoś lewaka modlił.
Obawiam się jednak, że te całe ekshumacje, maja przede wszystkim poniżyć te rodziny smoleńskie, które nie wpisują się w teorie zamachu Antoniego Macierewicza, bo rodziny z nim zgodne, są tak zaślepione i zacietrzewione, że odczuwają radość z bezczeszczenia doczesnych szczątków swych bliskich.
Osobiście strach mnie dopada, bo sama mam dzieci, kiedy widzę te paniusie Wasserman czy Kaczyńską, czy innych członków rodzin, które z taką satysfakcją, przy każdej okazji rozwlekają tych swoich zmarłych po politycznych łąkach, kopią, wsiadają na nich i jadą ku karierze. Przecież żadna z tych osób nie jest jakąś niedouczona babą z pierwszej ławki w rydzykowym kościele. Ani córka Wassermana, ani Marta Kaczyńska, a ni większość rodzin ofiar nie wygląda na debili ( nie dotyczy to wdów po pośle Gosiewskim co do inteligencji których mam zastrzeżenia), którym można wyprać mózgi i wcisnąć jakiś niedorzeczny kit przy udziale parówek, puszek po coca-coli i filmów z gatunku fantastyki naukowej. Te osoby doskonale wiedzą, że teorie Macierewicza są bez sensu, że na tyle, na ile można było wyjaśnić katastrofę smoleńską, została wyjaśniona, że ktoś żongluje pamięcią o ich bliskich, jak talią kart. Świetnie o tym wszystkim wiedzą i się na to świadomie godzą dla własnej korzyści.
Ludzie, bardzo Was proszę, po śmierci mnie spalcie i wysypcie do morza. Nie chce, by mnie ktoś zakopywał i odkopywał w tę i z powrotem i zapamiętał mnie jako na wpół zgniłego trupa. Ale nie sądzę, by moje dzieci tak zgłupiały.
Mam nadzieję, że członkowie tej nowo powołanej komisji Macierewicza, nie zdają sobie sprawy, w co wdepnęli. Ale z drugiej strony...Skoro się im płaci za godzinę pracy, a wiadomo, że teorie, które maja udowodnić, są nie do udowodnienia, to przecież można tak na koszt państwa i podatników, palić głupa do śmierci.
A minister Macierewicz będzie coraz bardziej kretyńskie teorie wymyślał i kazał sprawdzać.
I po co cała ta robota. Przecież wystarczy iść do kina na wiadomy film i wszystko będzie jasno. Bo jak „on” rzekł, w tym filmie jest najprawdziwsza prawda. I „on” wie, że tak właśnie było!
Wyłączyłam telewizor. Nie mogę ich słuchać! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...