piątek, 8 grudnia 2017

Żołnierze Wyklęci (Tekst z dnia 1 marca 2016 roku.)

Trochę sobie ostatnio pomilczałam. Bo ile można w końcu komentować bzdur wyprawianych przez PIS. Trzeba by cały czas siedzieć i każdą wypowiedź poszczególnego bałwana komentować. Jest dziś jednak szczególny dzień, bo mamy młode święto, które powoli staje się ważniejsze od Bożego Narodzenia, mianowicie „ Dzień Żołnierzy Wyklętych”. Nie będę jednak zbyt wiele się na temat samych tych żołnierzy rozwodzić, bo moja wiedza jest niewielka. To znaczy z historii wiem, że nie chcieli się podporządkować władzom komunistycznym i przez bardzo długi okres po zakończeniu wojny bawoli się w partyzantkę. Niestety, fakty historyczne, materiały zgromadzone w IPN, a także resztki naocznych światków, którzy mieli wątpliwa przyjemność obserwować działalność tych bohaterów, raczej nie pozostawia złudzeń. Ludzie, a raczej żołnierze, działając jako osoby wyjęte spod prawa, dokonali wielu zbrodni na ludności cywilnej , morderstw, gwałtów, grabieży, także na kobietach w ciąży i dzieciach. Trochę to przykre, że robi się z nich bohaterów tylko dlatego, że władza komunistyczna ich bardzo źle potraktowała. Kiedy zostali schwytani, wykonywano na nich wyroki śmierci, poprzedzając je ciężkimi torturami. Oczywiście tego nie popieram. Moim zdaniem powinni mieć jawne procesy. Dlaczego tak się zachowali, nie jest dla mnie zrozumiałe. Walka była z góry przegrana, a krzywdę wyrządzili największą swoim bliskim. Ale niech to wszystko oceni historia.
Ja przy tej okazji chciałabym się odnieść do trochę zakłamanej tożsamości Polaków. Weszłam kilka dni temu do grupy o nazwie „ Grupa Dyskusji Politycznych”. Niestety, grupa tendencyjna bardzo. My tez jesteśmy tendencyjni? Może tak, ale nie linczujemy ludzi za własne poglądy. Ewentualnie wywalamy trolle. Oczywiście, każde moje słowo, zostało skrytykowane, ale nie mam z tym problemu. Jedyne, co mogę zarzucić, że wyraźnie widzę tam wpływy klasycznych manipulatorów rzeczywistości. Świat przedstawiany jest czarny lub biały. Ja niestety jestem chorobliwym niedowiarkiem i nie wierzę w nic, choćby mi o tym Papież powiedział. Staram się sprawdzać każde zdanie. A więc w sprawie historycznej tożsamości Polaków nie będę się wypowiadać. Mówię tu o bardzo dawnej historii, sprzed wieków. Jedyne fakty, które mogę oceniać, to takie, które sama przeżyłam, bądź o nich wiem od osób, które je pamiętają. Drażni minie dość mocno to, że większość Polaków ma tak niską samoocenę, że każdą prawdę o swojej historii, która nie jest piękna i bohaterska, przyjmują jak atak na samych siebie. Nie jestesmy w stanie zaakceptować żadnej samokrytyki, że o spojrzeniu na rzeczywistość cudzymi oczami nie wspomnę. A czasami trzeba sobie kubeł wody zimnej na głowę wylać i zobaczyć wszystko w nowym świetle. To trudne, bo wychowują nas w systemie zero jedynkowym w zależności od epoki. Tak w moim dzieciństwie, każdy Niemiec był złym człowiekiem, Rosjanin dobrym, a Polak, to już tylko czystym, żywym aniołem mógł się okazać. Teraz się to wszystko trochę zamieszało, a w ciągu ostatniego pół roku to i Niemieć i Rosjanin, i Żyd i Muzułmanin, a nawet wyzwolony Francuz, to wrogowie.
Dobrze, bo wstęp za długi i nudny. Dążę do tego, że nigdy nie trzeba generalizować i osądzać ludzi bez zastanowienia. Ale by nie było, że bronie tutaj faszystów lub komuchów, to powiem wreszcie op Polakach. Chociaż bez odniesień do innych nacji się nie da. Moi rodzice w czasie wojny byli dziećmi. Z tego, co opowiadała mi babcia, Niemcy byli różni. Byli i tacy, którzy widząc głodne polskie dzieci, po cichu przynosili chleb z własnych domów. Po prostu zwykli ludzie uwikłani w zawieruchę historii, którzy gdzieś daleko mieli własne dzieci czy żony i matki, którzy za nimi tęsknili i byli po prostu żołnierzami służącymi swej Ojczyźnie. Z relacji mojej matki pamiętam kilka wydarzeń raczej z końca wojny. Mama opowiadała mi, że kiedy w styczniu, Niemcy uciekali przed Armią Radziecką, mówimy tu o niemieckiej ludności cywilnej osadzonej na terenie Polski, były ich pełne drogi. Uciekali różnie, na wozach konnych i na piechotę. Mama mówiła, że Polki z zemsty, rozbierały Niemki z płaszczy a nawet zabierały im chusty, którymi były owinięte niemowlęta. To takie moje pierwsze wspomnienie zakłócające piękny, przekazywany w Polsce, obraz Polaka. Mama opowiadała mi także, że wkraczająca Armia Radziecka i wraz z nią Wojsko Polskie ( jak niektórzy uważają bezwartościowe, bo u boku wroga, ale w polskich mundurach z orłem i polskimi flagami) to był obraz nędzy i rozpaczy. Brudni zarośnięci, często bez butów, z nogami owiniętymi szmatami. Po raz kolejny przypominam, był mróz styczniowy. Do tego wszystkiego byli tak głodni, że zachowywali się, jak szarańcza. Generalnie po nich nie zostawało nic do jedzenia. Mówiła także, że potrafili wyjadać kartofle świniom z koryta, kiedy jedzenia dla ludzi zabrakło. Ale w walce z Niemcami byli naprawdę zdesperowani. I wiem także, ale to od ojca, który był w tym czasie starszy, że polscy partyzanci, zamiast im pomagać gonić Niemców, strzelała im, tym wyzwalającym żołnierzom w plecy. To kolejna karta niezwykle bohaterska w dziejach Polaków. Często niestety nasze bohaterstwo było eksponowane w walce z bezbronnymi i przedmiotami martwymi. Po wojnie, ludność cywilna walczyła okrutnie z pozostałymi po znienawidzonych obszarnikach dworkami. Zamiast je wykorzystać i cieszyć się, że wojna ich nie zniszczyła, wiele z nich zostało po prostu zniszczonych do ostatniej cegły. Nawet nie rozkradzionych. Trzeba było zniszczyć, bo to po „dziedzicu”. Taka rozrywka, dokopać komuś, czy czemuś, co nie może oddać.
Ja akurat żyłam już w takich czasach, kiedy te absurdy powoli znikały. Ludzie po wojnie wzięli się do roboty, by postawić Polskę na nogi i jakoś żyć, bo w ruinach się nie dało. I wydaje mi się , trochę uciszyliśmy te nasze wady narodowe. Większość ludzi żyła w biedzie, lub na niskim standardzie. Pamiętam, że dużo się pomagało biedniejszym. Nie instytucjonalnie, prywatnie. Że np. bogatsze dzieci składały się na wycieczkę biedniejszym. Jakaś tam była solidarność w Narodzie. I szkoda, że odzyskana wolność, znowu zaczęła nas dzielić. Nie potrafiliśmy zapomnieć o tym, co było i iść do przodu. Zaczęliśmy te flaki, te trupy z szaf wyciągać. I tak oto dzisiaj mamy Naród tak podzielony, tak zawzięty, tak nieprzychylnie do siebie nastawiony, jak nigdy jeszcze w historii. I w tym wszystkim nie oszczędzamy nikogo. Nie będę tu mówić o takim dobru narodowym, jak Wałęsa, ale deprecjonuje się zwykłych ludzi, tylko dlatego, że żyło w tamtych czasach. I robią to ludzie, którzy też w tych czasach żyli i najczęściej mieli lepiej, wykształcili się za darmo, korzystali z przywilejów. Opowiadamy o Polsce w ruinie, obrażając wszystkich tych, którzy za kromkę chleba, za szklankę wody, pokrwawionymi rękami, cegła po cegle Polskę odbudowywali. Robili to, bo chcieli żyć, nie z bohaterstwa. Są czasy walki i czasy pracy. Nie należy poniżać ludzi, tylko dlatego, że im się żadna wojenka nie przytrafiła. Jest 21 wiek. Ludzie powinni zabić już w sobie ten pierwiastek barbarzyństwa, a mimo to ciągle opluwamy i niszczymy groby żołnierzy, którzy zginęli na terenie Polski. Tak pięknie mówimy, że o zmarłych , źle nie należy mówić. No chyba, że to ktoś, kogo nienawidzimy. Taka, jest nasza natura Polaka. I ile byśmy się nie wypierali, że nie zrobiliśmy krzywdy ani jednemu Żydowi, to niestety zrobiliśmy. I to nie dlatego, że byli Żydami, albo z powodu koloru skóry. Zrobiliśmy to z tego samego powodu z jakiego mordowali ich Niemcy. Po prostu Żydzi są narodem ludzi zaradnych, świetnie radzą sobie w różnego rodzaju biznesie, byli więc nacja bogatszą i żyjącą na niezłym poziomie. A Polacy zamiast się uczyć i też robić kasę, woleli nienawidzić. I nikt mi nie powie, że do dziś nam tak nie zostało. Ciągle mamy gęby pełne nienawiści dla ludzi, którzy radzą sobie w życiu dużo lepiej od nas. A że inni, nie tracą czasu, na zbędne gadanie tylko biorą się do roboty, to my zawsze jesteśmy daleko z tyłu. I mamy tylko wrogów. No chyba, że przytulimy do siebie jeszcze gorsze miernoty, jak Węgrów, czy Rumunów.
Konkluzja z mojego dzisiejszego, zbyt długiego i nudnego wywodu jest taka: Skoro nikt z nas nie jest tylko dobry i każdy popełnia głupstwa, to dlaczego jako Naród nie dajemy sobie prawa, do gorszych momentów w historii? Ważne nie jest to, jakie błędy się popełni, ale ile się z tego nauki wyniesie. A widząc co zrobiliśmy ( nie ja!) w tych wyborach, mam wrażenie, że słabo się uczymy na błędach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...