piątek, 8 grudnia 2017

Zwierzęce odruchy. (Tekst z dnia 15 marca 2016 roku)

No i właśnie minister Błaszczak uratował dupę. Próba odwołania nie powiodła się. Nie, żebym przy obecnym podziale sił w parlamencie była tym zaskoczona. Ale zawsze człowiek ma 1 mały procencik nadziei, że może ktoś nie dojedzie, albo będzie chory i ten zły układ na chwilę stanie się zbyt słaby, by szuje obronić. To straszne, kiedy normalny, żyjący według zasad człowiek uświadamia sobie, że by usunąć ministra, który Polsce szkodzi, trzeba go zastrzelić, bo pokojowymi metodami się tego zrobić nie da. Siedzę sobie w domu, popijam wermut ( jedyny napój, który był wystarczająco zimny, kiedy wróciłam do domu) i zastanawiam się nad swoim życiem. Wszystko, co miałam w życiu do zrobienia, już zrobiłam. Urodziłam i wychowałam doje dzieciaków na porządnych ludzi. Starałam się, by odcięły pępowinę i ruszyły same zdobywać świat. Tak naprawdę to tylko pies i kot witają mnie, kiedy wracam do domu, bo reszta ludzi jest gdzieś poza zasięgiem, po prostu pracują. I w takiej sytuacji zaczynam rozumieć rewolucjonistów, którzy zdecydowali się na ekstremalne czyny, by naprawić rzeczywistość. Może i ja przeszkolę się , nauczę się strzelać i skasuje paru skurwysynów. Może to byłoby lepsze, niż wywoływanie wojny domowej i śmierć wielu niewinnych dzieciaków. Nawet, gdybym miała za to posiedzieć do końca życia, to przynajmniej poczułabym, że nie jestem bezsilna i że zrobiłam coś dla ludzkości. W obliczu sytuacji, że tak naprawdę nie musiałabym już pracować zawodowo, myślałam o zatrudnieniu się w jakimś obozie dla uchodźców, tylko za jedzenie i miejsce do spania. Bo czasami nie są ważne pieniądze, tylko to, by się na coś przydać, by wykorzystać swoje życie na coś dobrego. Ale nie myślałam, że przyjdą takie czasy, kiedy mi ta myśl do głowy przyjdzie, że mogłabym nauczyć się strzelać i walczyć. To śmieszne, ale z natury w ogóle nie jestem agresywna i bardzo sobie cenię ludzkie życie jako najwyższe dobro. A mimo to, budzi się we mnie taki bezsilny bunt, taka złość, taki odruch obronny., że zaczynam rozumieć ludzi, którzy w desperacji zrobili coś głupiego. Wiem, teraz ci, którzy inwigilują internet powinni do mnie przyjść i mnie aresztować. Ale dzięki siło wyższa. Ciągle tym burdelem zarządza taka miernota, jak Błaszczak i ciągle nie ma w Polsce FBI. Oni by mnie na pewno znaleźli. To taka refleksja frustrata, który od kilku miesięcy walczy w pokojowy sposób, by ludziom do rozumu dotrzeć i nie widząc żadnych pozytywnych skutków, myśli o bardziej radykalnych metodach. Ja ich może w czyn nie wprowadzę. Bo to tylko taka chwilowa bezsilność przeze mnie przemawia. Ale inni, może są bardziej zdesperowani i odważni. W końcu pytanie do PIS: Jak długo można przeginać pałę, jechać po krawędzi bez trzymanki, niszczyć kraj i obrażać ludzi, myśląc, że nie będzie z tego żadnych konsekwencji. Pisiarze przypominają złośliwego złodzieja, który napadł na sklep jubilerski. Czego nie zdążą ukraść, to przynajmniej zniszczą. Tylko tyle, że na tych półkach często i życie ludzkie przycupnęło. A oni na nic nie patrzą. To, kto przy okazji oberwie nie ma dla nich znaczenia. Partia zniszczenia, partia mordowania ludzkich karier i marzeń, partia niszczenia Polski. I straszne jest to, że ja wiem, że Polacy za to zapłacą. Nawet Ci, którzy na ten los zgotowali i nadal popierają „dobra zmianę”. I że ja ich nie nienawidzę, ja się nad nimi litują.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...Ci wszyscy wasi przyjaciele... ( Tekst z dnia 18 listopada 2019 roku)

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ze względu na taki, a nie inny układ sił, ta kadencja sejmu i senatu będzie bardzo ciekawa. A ja się obawia...