wtorek, 12 grudnia 2017

Życie, to życie. (Tekst z dnia 21 maja 2017 roku.)

Nie, nie chciałam o tym pisać. Bardzo denerwuje mnie, kiedy wydarzy się jakieś nieszczęście, klęska żywiołowa, morderstwo, zaginiecie dziecka, pożar....mogłabym wymieniać w nieskończoność, i wtedy całkowicie zmienia się program w mediach informacyjnych. Na siłę się przeprowadza rozmowy z rodzinami ofiar i ludźmi poszkodowanymi, na siłę wyciska łzy. Tak naprawdę nikt na tym nie zyskuje, poza cholernymi mediami, które mają cały dzień tani program, nie muszą się przemęczać, bo mają informacje specjalną, która się dzieje za darmo, a im słupki oglądalności rosną. Dlatego w zasadzie nie oglądam programu Uwaga, rzadko program Czarno na Białym, Z jednej strony jestem ciekawa tych często bulwersujących wydarzeń, ale sam sposób ich przedstawiania budzi we mnie wręcz obrzydzenie.
Wczorajszy program na temat zamordowanego na posterunku policji 25 latka obejrzałam. Ale przysięgam, że nie chciałam o tym pisać. Niestety, dzisiejsza Kawa na ławę udowodniła, że ciągle trzeba zadawać to samo pytanie:
Ile jest warte ludzkie życie i czy każde tyle samo.
Po pierwsze nie łudźcie się Państwo, że odpowiedzialni za to politycy PISu posypią głowę popiołem i podadzą się do dymisji. Zero Ziobro nie było na to stać nawet wtedy, kiedy w wyniku interwencji funkcjonariuszy państwowych zginęła w niejasnych okolicznościach Barbara Blida, która była znanym politykiem. Nie oczekujmy więc, że wzbudzi jego sumienie, śmierć jakiegoś prostego człowieka z ulicy. Tak samo nie spodziewam się niczego takiego po Błaszczaku. I dzisiejsze wypowiedzi przedstawiciela PISu i prezydenta, dokładnie pokazują, jak bardzo ten człowiek jest dla nich...mało wartościowy.
Sławomir Nejman porównał tę sytuację do sprawy Grzegorza Przemyka zamordowanego przez milicjantów PRL, lub do standardów białoruskich lub ukraińskich, co wzbudziło wielkie oburzenie PISowców. Bo jak można porównywać bohaterską śmierć syna opozycjonistki, z takim incydentem???? Wyciągnęli pobicie narodowca podczas któregoś tam marszu wolności za czasów rządów PO, chcąc pokazać, że Platforma jest od nich gorsza.
Spróbujmy więc to wszystko uporządkować: Tak, nie ma porównania, między tamtymi sytuacjami, a tym przypadkiem. I w moim mniemaniu, w przeciwieństwie do polityków PISu, to morderstwo w swej istocie jest najobrzydliwsze.
Ludzie idący w manifestacjach świadomie narażają się na starcia z policją. Na całym świecie, w takich starciach jest sporo poszkodowanych. Zazwyczaj nie są to ofiary śmiertelne, bo w normalnym kraju nikt do ludzi nie strzela. Czasem po prostu są to urazy związane ze zwykłymi przepychankami, lub ciosy z pięści, kiedy komuś puszcza nerwy. Tak też oberwało się temu bohaterskiemu narodowcowi. Zresztą jego urazy, z tego, co pamiętam nie były zbyt niebezpieczne. Przypomnijmy sobie także to, że w czasach rządów PO, narodowcy nie zachowywali się tak grzecznie, jak teraz, kiedy wreszcie mają taka władzę, która im sprzyja. Moim zdaniem, policja ich i tak bardzo pobłażliwie traktowała, a przecież dochodziło do scen wandalizmu, niszczenia mienia, atakowania osób postronnych. W przypadku Grzegorza Przemyka, to też nie była przypadkowa ofiara. Każdy z nas, będąc w opozycji do władzy rozumie, że naraża się na represje, być może naraża też swoją rodzinę. Gdyby na chwile zapomnieć o myśleniu w kategorii dobra i zła, to można by powiedzieć, że człowiek manifestujący, pobity ze względów politycznych ginie za coś, bo w pokrętnym rozumieniu władzy jest winny. A w przypadku tego ostatniego morderstwa, zgarnia się z ulicy zupełnie niewinnego i przypadkowego człowieka, torturuje się go w łazience komisariatu, pozbawiając nawet godności. Maltretuje się go w kajdankach nie dając żadnej możliwości obrony.
Ja nie jestem proszę WAS bardzo miękka i czasem się ze wszystkimi kłócę, trzymając stronę policjantów. Zdarza się, że policjant kogoś zastrzeli na ulicy, kto się przez przypadek znajdzie w niewłaściwym miejscu. Bywa, że kogoś uderzy podczas przesłuchania, widząc, jak przestępca sobie z niego drwi. Policjant też człowiek. Czasami czuje się zagrożony i puszczają mu emocje. Ale to naprawdę nie dotyczy tego przypadku. Tutaj z zimną krwią i premedytacją zabawiono się na koszt zupełnie przypadkowej osoby, maltretowano ją dla jakiejś chorej przyjemności. Nie wiadomo dlaczego zamęczono tego chłopaka...bo jacyś zwyrodnialcy mieli gorszy dzień? A może dlatego, że obraz ministra Błaszczaka musi być tak czysty, że funkcjonariusze czują się bezkarni, widząc, że władza będzie zacierać ślady.
Minister sprawiedliwości cały czas nawołuje do wzięcia politycznej odpowiedzialności przez Hannę Gronkiewicz Waltz za przestępstwa związane z reprywatyzacją. Ale za śmierć w policyjnej łazience nikt odpowiedzialności brać nie chce. Przedstawiciel prezydenta powiedział nawet bezczelnie, że dymisja ministrów nic tu nie zmieni. Miał chyba na myśli, że życia człowiekowi nie wróci. Michał Dworczyk z PISu podkreślał, że w przeciwieństwie do PO, reagują bardzo szybko na tego typu patologie. O zgrozo!!!!! Przecież od tych wydarzeń minął już rok! I szczęściem tej sytuacji jest, że gówno okazało się zbyt duże, i zaczęło wypływać spod dywaniku, pod który Błaszczak z Ziobrą je usiłowali zamieść. Gdyby nie media, to nadal ministrowie by obwieszczali na konferencjach swoje pseudo sukcesy. Nadal by dla celów medialnych latali do Egiptu, do Londynu, by tam patrzeć na ręce obcej policji. Przypilnować swoich, to już zadanie dla panów ministrów za trudne!
Nie lubię takich spraw. Zawsze się stawia na szali ludzkie życie. Dla matki Grzegorza Przemyka, największą zbrodnią było zamordowanie jej syna. Jestem matka i to rozumiem. Dla rodziny tego chłopaka z Wrocławia, to wydarzenie było największa tragedią. I w takich sytuacjach trzeba odrzucić polityczny patos. Bo życie, to życie. Każde jest warte tyle samo. A śmierć, to śmierć. Zawsze jest tragiczna i bezsensowna.
A media, a politycy... są jak hieny, które traktują cudzą tragedię, jak padlinę, z której każdy chce oderwać jak największy kawałek dla siebie. 
Moja córka już dawno zauważyła, że program Kawa na ławę, to najbardziej toksyczna godzina w niedzielnym programie. Potrafi zmienić nasz dobry, niedzielny nastrój w totalnego doła. Dawno już dla zdrowia powinnam zrezygnować z oglądania tego programu. Ale jako komentatorka polityczna muszę to brać na klatę. Wysłuchałam więc kolejnego tematu, lecz Kongres Prawników Polskich komentowałam wczoraj I nie mam nic do dodania. Kolejnego tematu nie przetrzymałam. Muszę się jednak zgodzić z pierwszą opinią Piotra Zgorzelskiego, który powiedział, że gdyby nie wojna i zagrożenie życia, nikt z Syrii by się nie rzucał przez morze z gromadką dzieci, narażając je na niepewny los. Żadne problemy ekonomiczne, żaden głód, by ich nie zmusił do opuszczenia Ojczyzny, w której mieszkali szczęśliwie. Woleliby jeść trawę, lecz u siebie. Uciekają, bo nie mają wyjścia. Niestety, reszta rozmówców puściła tę wypowiedź mimo uszu.
Wyłączyłam telewizor. Nie mogę już tych kurew słuchać. Nie mogę słuchać o zdrowych, bogatych islamskich byczkach z wypasionymi komórkami w dłoniach, którzy przypływają do Polski by nam zabrać socjal i nas gwałcić. Panowie sobie siedzą w wygodnych fotelach, przy kawce i ciasteczku i za pieniądze przez godzinę rozprawiają o nikczemności i złych zamiarach sierot i kalek, nikczemnych tylko dlatego, że maja nieco ciemniejszą skórę, a ich bóg się inaczej nazywa. Nie mam na to siły.
Ale, by dokończyć ten temat., chciałabym się zwrócić do ministra Waszczykowskiego, który powiedział ostatnio takie szekspirowskie zdanie, że przyjmiemy uchodźców jeśli staną u naszych granic...
Nie wiem, dlaczego, ale skojarzyło mi się to z królem Makbetem, któremu czarownica przepowiedziała, że jego władza zakończy się dopiero wtedy, kiedy las podejdzie do zamku. Makbet, który wiedział, że las długo rośnie, poczuł się przez to spokojny i bezkarny.
Ale wie pan, panie ministrze, co się potem stało? Resztę, niech sobie pan sam dopowie.
Nikt, nie jest bezkarny! Was też kiedyś dopadnie ta bezduszność i brak miłosierdzia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...