sobota, 13 stycznia 2018

Azyl, w którym wszystko jest na swoim miejscu. ( Tekst z dnia 14 stycznia 2018 roku. )

Drodzy Państwo. Mnie, jak wiecie, często blokuje fb. Mniej więcej, po trzech kolejnych postach, mam bana na 2 tygodnie. Nie jestem w stanie nic na to poradzić. Po prostu, serdeczni przyjaciele nigdy nie śpią i nigdy nie odpuszczą. Widząc mojego awatara, sądzę, że nawet bez czytania, zgłaszają moje posty, jako szkodliwe. Nie żebym się chciała skarżyć, czy jakoś lamentować. Chce tylko Państwa zapewnić, że trudno mnie złamać lub zniechęcić. Będę więc pisać, jak zwykle, Państwa mogę co najwyżej uniżenie prosić, o rozpowszechnianie moich wypowiedzi, jeśli je uznacie za wartościowe.
Dziś chciałabym powiedzieć kilka słów o opozycji, zwłaszcza w obliczu tego nieszczęsnego głosowania w Sejmie nad projektami ustaw aborcyjnych.
Od dawna toczyliśmy ze sobą wiele dyskusji na temat opozycji i o przyczynach jej słabości. Wyczekiwaliśmy z nadzieją zmian w przywództwie Nowoczesnej, ponieważ wydawało nam się, że Ryszard Petru ma kłopot z dogadaniem się z Platformą Obywatelską, a Grzegorza Schetynę postrzegaliśmy jako zadufanego w sobie buca. Ryszard Petru, jest inteligentnym facetem, ale ma duży problem z formułowaniem swoich myśli i pomimo bardzo dobrych pomysłów, często nie potrafi ich właściwie wyartykułować, a w końcowym efekcie wyrzuca z siebie różne głupoty, na przykład święto sześciu króli. Zdawało nam się, że lepiej by doszły do głosu te wszystkie otaczające go dziewczyny, których z przyjemnością słuchaliśmy podczas obrad Sejmu. Silne, nowoczesne i merytoryczne kobiety z Nowoczesnej wydawały nam się alternatywą, która mogłaby popchnąć naprzód ten ociężały wóz opozycji.
Wybór Katarzyny Lubnauer wzbudził moją wielką nadzieję, która niestety zgasła po dwóch dniach. Dosłownie 5 minut po zwycięstwie na szefa partii Nowoczesna, Katarzyna Lubnauer zmieniła się nie do poznania. Powiedziałabym nawet, że dostała jakiegoś małpiego rozumu. Z jej twarzy zniknął pogodny wyraz i uśmiech i natychmiast zaczęła negować wszystkie dotychczasowe decyzje Ryszarda Petru. Postępuje, jak PIS, który chce wymazać z przeszłości wszystko, co robiła Platforma. Trochę mi szczeka opadłą, bo Pani Katarzyna zaczęła w pewnym momencie zachowywać się, jak zraniona tygrysica, albo nieszczęśliwie zakochana nastolatka, która szykuje zemstę. Czasami to wygląda tak, jakby Ryszard Petru molestował albo w jakiś inny sposób krzywdził te swoje współpracownice, w co akurat wątpię.
Jestem bardzo zawiedziona postawą Pani Lubnauer, bo zdaje się, że koalicja Nowoczesnej z resztą opozycji zamiast się przybliżać, oddala się z każdą chwilą. W grę wchodzą jakieś dziwne ambicje i brak umiejętności kompromisu. Jeśli jest się partią z poparciem poniżej 10 procent, to trzeba oddać trochę pola partii, która ma poparcie powyżej 20 procent. To tak jak w biznesie: Jeśli się ma 10% akcji, to dostaje się się 10% zysku. Trzeba mieć jednak trochę pokory i głębokie poczucie odpowiedzialności, a nie tylko tupać i szlochać i próbować za wszelka cenę postawić na swoim.
Jest mi osobiście przykro, szczególnie, jak kobiecie, która upatrywała w tym przywództwie zmiany jakości. A tymczasem okazało się, że Pani Lubnauer ma wielkie parcie na szkło, bardzo chce pokazać swą wartość, a tymczasem jest zupełnie nieprzygotowana do swej roli.
Ja zawsze trzymam z kobietami...jak to kobieta. Ale, drogie panie polityczki, jeśli będziemy się tak nieprofesjonalnie zachowywać, bardziej doświadczeni w polityce panowie, będą nas zawsze traktować, jak przekupki na krakowskim rynku, nie będą się liczyć z naszym zdaniem. Dla mnie, polityk powinien być osobnikiem bezpłciowym, który nie patrzy na świat jako kobieta, lub jako mężczyzna, lecz jako człowiek. Obawiam się jednak, że zachowanie Pani Katarzyny, wynika świadomie lub podświadomie z chęci udowodnienia, że kobieta może być równie sprawnym przywódcą, jak mężczyzna. Może być, pod warunkiem, że nie stanie się to jedynym lub dominującym celem jej działalności.
Dużym zawodem okazało się dla mnie to głosowanie nad dalszym procedowaniem ustawy Ratujmy Kobiety, a właściwie nie samo głosowanie, bo w Nowoczesnej nie było dyscypliny, a więc trudno mieć pretensje, że każdy zagłosował, jak chciał.
Pani Katarzyna Lubnauer jest mało doświadczona polityczką, w przeciwieństwie do Barbary Nowackiej, które jest w polityce od dawna. Do tego jest jedną z najbardziej szanowanych kobiet w Polsce, osobą o niezwykłej kulturze osobistej i humanistycznych poglądach. Pani Katarzyna powinna uznać za zaszczyt popieranie prezentowanego przez Panią Barbarę projektu i zrobić wszystko, by móc uczestniczy w jego tworzeniu. Tymczasem, nie dość, że partia Nowoczesna zawiodła w głosowaniu, okazuje się, że po cichu przygotowywała swój własny, alternatywny projekt. Ja to osobiście odbieram, jak policzek w twarz. Bo zobaczyłam, że posłankom z nowoczesnej wcale nie chodzi o los kobiet, czy o ustanowienie godnego dla kobiet prawa. Ważne jest, by pokazać, co to nie my,,,, i że mają swój własny projekt. Dla mnie, jest to zachowanie głupie i obrzydliwe. Chcieliśmy zmiany jakości, chcieliśmy by kobieta lepiej poprowadziła Nowoczesną. A wyszło, jak zawsze...Teraz kurwa ja, Katarzyna L!!!
Podczas tych nieszczęsnych głosowań, zobaczyłam jeszcze inną prawidłowość. Wiele osób bryluje w swoich partiach tylko po to, by się znaleźć na listach wyborczych i by się dostać do Sejmu. Program partii, ideologia, zupełnie nie ma dla tych osób znaczenia. Pięknie się mówi w telewizji o nowoczesności, czy o prawach obywatelskich, ale kiedy przychodzi do głosowania, to nagle wielu osobom w mózgu wyświetla się ksiądz proboszcz i wygraża palcem. Często się jedną ręką naciska przycisk do głosowania, a drugą w kieszenie trzyma na różańcu. Ta średniowieczna ciemnota wśród ludzi wykształconych jest porażająca. To przykre dla nas obywateli, bo nawet bardzo się starając spełniać swe obowiązki wobec państwa, stoimy przy tych urnach wyborczych jak pijane pingwiny i nie mamy na kogo zagłosować.
Nie ma w Polsce jednoznacznych partii, nie ma prawicy ani lewicy. Politycy są za to świetnie zorientowani, której części społeczeństwa trzeba w danym momencie trzymać palec w dupie, by się jak najlepiej usadowić przy korycie.
Dziś w programie Drugie śniadanie mistrzów, usłyszałam taką tezę, że jest nam potrzebna, jakaś nowa, trzecia siła polityczna. I ja WAM powiem, że od dawna marzę o takiej partii, która by miała jasno sprecyzowane poglądy, których się będzie trzymała zawsze. Nie chcę już głosować na ludzi, którzy nie rozumieją, że Sejm jest miejscem do uchwalania prawa, a nie kształtowania na siłę naszego światopoglądu. Nie chce, by ktoś, na kogo głosowałam, odwracał się potem do mnie plecami i oddawał hołd kawałkowi drewna wiszącemu na ścianie.
Marzę o tym, ale raczej nie mam na to nadziei, bo grono ludzi bezkompromisowych, kierujących się własnym rozumem, interesem społecznym, a nie prywatą, grono ludzi rozumiejących wolność człowieka i traktującym tę wolność, jako dobro najwyższe, jest tak nieliczne, że nie jest w stanie stworzyć żadnej silnej alternatywy wobec otaczającego nas zewsząd kłamstwa, obłudy i zakłamania.
Projekt Ratujmy Kobiety, nie ma żadnych szans przetrwać zawieruchę tej kadencji Sejmu. Ale i tak uważam, że zarówno Grzegorz Schetyna, jak i Katarzyna Lubnauer powinni publicznie przeprosić Barbarę Nowacka, za zawiedzione zaufanie. Nawet, jeśli dobro nie ma szans zwyciężyć, to my zawsze powinniśmy stawać po jego stronie, choćby tylko po to, by zachować twarz. Niestety, opozycja znowu sprawiła, że się musimy za nią wstydzić i odbiera nam nadzieje, na wspólną walkę. Jest ślepa, bo nie widzi, że jeśli dziś ona opuści nas, my zapłacimy za to w dniu wyborów. Przypominam, kobiety, po więcej, niż połowa wyborców.

Mówi się często, że człowiek powinien zawsze swój los trzymać we własnych rękach. I ja, patrząc na ten polski grajdoł coraz częściej myślę, że już czas, by utworzyć polski rząd na obcej ziemi i że ja może stanę na jego czele i ze w końcu ludzie będą mieli jakąś nić, której będą mogli się trzymać, jakiś azyl, gdzie zawsze wszystko będzie na swoim miejscu i nikt ich nie zdradzi.  


2 komentarze:

  1. Pani Goplano jaka szkoda że Pani mieszka i pracuje w Hiszpanii. Zgadzam sie z każdym z nich I podziwiam bo czuję to samo ale nie.potrafiłabym tak napisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo pisanie nic nie zmieni. Państwo mieszkający w Polsce macie więcej możliwości skutecznego działania.

      Usuń

Nie napisałabym już ani słowa... ( Tekst z dnia 16 lipca 2019 roku)

Jestem na posterunku. Gorąco strasznie, ale nie martwcie się o mnie, ciągle żyję. Lato to dla mnie trudny czas. Mam taki zapierdo...