niedziela, 28 stycznia 2018

Cała prasa opisuje dramat polskiego "zdobywcy gór".... a obok Polska ZDYCHA... ( Tekst z dnia 28 stycznia 2018 roku.)

Drogi mój Przyjacielu, myślę, że mogę tak mówić. Od lat walczymy o tę zdychającą Polskę i w kwestiach politycznych zgadzamy się w 99%. Mam więc nadzieje, że tego listu nie potraktujesz, jako personalny atak, lecz jako próbę nawiązania dialogu...
Wszystko zależy od tego, co dla kogoś oznacza Polaka...Bo dla mnie wiadomość o zaniechaniu akcji ratowniczej, była momentem, kiedy Polska na chwile umarłą.
Takie wydarzenia są swego rodzaju papierkiem lakmusowym, który obnaża nas aż do kości. Nie wiem, co rozumiesz, pod pojęciem Polska. Może dla Ciebie jest to tylko sfera polityki. To było by smutne. Polaka, to nie tylko odpowiednia ilość kilometrów kwadratowych ogrodzonych wirtualną granicą, to nie tylko bliska naszemu sercu przyroda, historia, zabytki i zbiór naszych indywidualnych wspomnień. Polską jesteśmy MY!!! Ziemia bez narodu nic nie jest warta! A naród to powinien być taki tim, gdzie jeden odpowiada za wszystkich i wszyscy za jednego. Czasami jest to w obrębie jednego narodu, a czasami ta solidarność powinna obejmować cały rodzaj ludzki. Tak łatwo ogrzewamy się w energii różnych nieszczęść. Tak łatwo zmieniamy nasze zdjęcia profilowe, zdobiąc je flagami Francji lub Anglii po zamachach terrorystycznych. A teraz co, czy blask tego nieszczęścia jest zbyt słaby, by się przy nim ogrzać?
Nie, ja mówię nie! Ja dzisiaj jestem Tomkiem Mackiewiczem, zmarzniętym, człowiekiem gdzieś na szczycie morderczej góry, która kocham, czekającym na pomoc. Jeśli tego nie rozumiesz, to znaczy, że nie rozumiesz niczego. Nie rozumiesz, że śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, ponieważ jestem zjednoczony z ludzkością...Przeto nigdy nie pytaj komu bije dzwon...
Wielokrotnie rozmawialiśmy o naszych politycznych wrogach, o tym, że ich nie lubimy, nie szanujemy, że chcieli byśmy by zostali ukarani więzieniem. Ale ja mam taką naturę, że gdyby tam, na tej górze czekał na pomoc Jarosław Kaczyński, a ja miała bym taką moc i umiejętności, to też bym go ratowała..., żeby, kurwa pierdolony kot za nim nie tęsknił. Taka już jestem! I nie zamieniam się zmienić. Piszesz, że zajmujemy się jednym człowiekiem i że to jest temat zastępczy, a tymczasem Polska zdycha. Ale dla mnie dzisiaj to Tomek, jest Polską, bo kto ma być? Jaki bałwan, Jaki nieuk, występujący w programie, Kawa na ławę? A con dobrego wniósł do naszego życia, by marnować na niego niedzielę? Czy mam się rozczulać nad Kaczyńskim omawiającym za zamkniętymi drzwiami i w tajemnicy przed obywatelami losu Polski z jakimś amerykańskim chujem?
Dziś moja wiara w to, że możemy coś w Polsce zmienić spadła po prostu do zera. To pole pod nazwą Polska trzeba by zaorać, odkazić i posiać nowe ziarno... Bo z ludźmi jest jak z milionem dolarów, który składa się z drobnych centów. Tak nasze człowieczeństwo składa się z naszych indywidualnych mentalności. Jeśli nie umiemy pochylić się nad losem jednego człowieka, nie wierzę, że jesteśmy w stanie zmienić losy narodu. Niektórzy, mimo tego, że obiektywnie myślą praworządnie i humanitarnie, że się zarzekają, iż katolska nienawiść nie ma na nich wpływu, że już są od niej wolni, gdzieś głęboko w sercu ciągle przechowują potwora obojętności, który nimi rządzi.

Ale się nie martwcie. Zastępczy temat Tomka Mackiewicza zniknie jutro z czołówek, akcja ratownicza odwołana. Będziecie się mogli spokojnie zając polityką, która nie ma niczyjej zrozpaczonej twarzy. A ja nie będę już o tym pisać, bo trzeba pozwolić odpocząć rodzinie, bo wbrew powszechnym poglądom, w tragedii i tak zawsze jesteśmy samotni, choćby było wokół nas tysiące ludzi. 


2 komentarze:

  1. Dziękuję za świetne teksty ,kiedy patrzę ,czytam wypowiedzi Polaków na różnych forach rozmawiam ze znajomymi to mam jedną tylko myśl ktoś pomyśli ,że jestem niespełna rozumu nasz naród popłynął i nie ma dla nas już ratunku ,pogarda, nienawiść zazdrość opluwanie na każdym kroku strach co będzie dalej .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To, że zrezygnowano z dalszej akcji, to jest - najprawdopodobniej - jedyna słuszna decyzja ludzi spod K2. To Oni widzieli i mieli pełne prawo kalkulować do jakiej granicy ryzyka mogą się zbliżyć. Bo akcja w takich górach i w takich warunkach jest ZAWSZE podejmowaniem osobistego ryzyka. Siedząc w ciepłym pokoju nie mamy prawa Ich krytykować. Góry nie wybaczają błędu, przeszarżowania i.t.p.
    Przypomnę dwie sytuacje z podobnych zdarzeń, choć - zaznaczam - w NIŻSZYCH górach:
    1 - Birkenmajer na Galerii Gankowej (nasze Tatry). GOPR przerwał akcję ratunkową, bo warunki były fatalne. Prasa i ludzie w podobnym duchu (do tekstu Autora blogu) "nawtykali" zarówno GOPR-owi, jak i ówczesnemu szefowi tegoż. Jednak nikt więcej nie zginął.
    2 - Żuławski w Alpach. Będąc szefem wyprawy Polaków podjął (prawdopodobnie mając w pamięci wydarzenia z Galerii Gankowej) podjął, wbrew radom tamtejszych ratowników, próbę odszukania zaginionego Grońskiego i jego współwspinacza. W efekcie zginął sam Żuławski, a kilku innych zostało poturbowanych "przez góry". Wawrzyniec Żuławski był wspaniałym wspinaczem i człowiekiem, znał góry, znał zagrożenia, ale ... podjął decyzję, która przyniosła tragiczne skutki.
    Tatry - 2 000 m npm, Alpy - poniżej 5 000 m npm. To o czym Autor pisze to 7,5 - 8 tys. m npm. Mówi się, że wyżej niż 5 000 m npm zaczynasz umierać tylko dlatego, że tam jesteś. Aklimatyzacja aklimatyzacją, ale cudów nie ma. Kto nie zna gór, może tego nie wiedzieć, ale tak jest. Idąc w takie góry podejmuje się ryzyko. Zawsze. I ci, którzy to robią dobrze o tym wiedzą. To jest Ich decyzja i należy się Im za to szacunek, choć Oni mają to (ten szacunek "ceprów") w głębokim ...
    Akcji zaprzestano. Tego krytykować nie mamy prawa.
    Pytać można co najwyżej, czy w porę podjęto czynności umożliwiające/wspomagające działania tych spod K2, którzy postanowili zaryzykować akcję ratunkową. Ale to już inna historia i nie o tym Autor pisze ...

    OdpowiedzUsuń

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...