wtorek, 16 stycznia 2018

Królowa balu. ( Tekst z dnia 17 stycznia 2018 roku)

Ten list nie jest o wszystkich WAS Dziewczyny, ale jest do każdej z WAS. Wiem, nie każdą spotyka taki los, o którym tutaj piszę, ale jestem pewna, że każda polska kobieta otarła się choćby o te tematy. Ja widzę wśród polskich kobiet podział na 3 podstawowe grupy.
Jedna, to te szczęśliwe i świadome, które w życiu nie pozwolą sobie na to, by je ktoś dyskryminował, druga to te, które cierpią z powodu różnego rodzaju molestowania i maltretowania i ta największa grupa, której się wydaje, że są szczęśliwe, bo nie mają odwagi szczerze spojrzeć na swoje życie. W jakiej ja jestem grupie, nie potrafię do końca ocenić, bo to zapewne zależy od sytuacji. Niestety, czasami jesteśmy zmuszone, by kłaść na wadze także inne wartości, nie tylko własne dobro. Ale, jak wiemy, nasze życie jest drogą i najważniejsza w nim jest świadomość i dążenie do zmian. Piszę więc do WAS, tych szczęśliwych, byście się zatroszczyły o te inne kobiety, które każdego dnia doznają upokorzeń i są tresowane, jak posłuszne pieski w swoich rodzinach i miejscach pracy. Piszę do tych, którym się wydaje, że reguły od wieków narzucane przez mężczyzn są im bliskie i dobrze im służą i piszę do tych karanych okrutnie przez los, które nie potrafią się wyrwać z zamkniętego kręgu kulturowego terroru. Piszę do WAS wszystkich, prosząc o solidarność w noc przed kolejnym czarnym protestem, w obliczu powrotu do średniowiecznych zasad traktowania kobiet, odbierania im głosu i praw...
Zapewniam WAS, obraz kobiety, który tu rysuje, nie jest wymysłem mojej wyobraźni. Znam takich kobiet zbyt wiele. Znam ich bezsilność i strach by nacisnąć klamkę i otworzyć drzwi. I wyjść wiedząc, że nie będzie już powrotu.
My kobiety polskie, wychowywane przez własne matki, jako gorszy gatunek człowieka, uczone posłuszeństwa, skromności, uległości, znoszenia w milczeniu swego losu, o który nie wolno nam walczyć...
My, poniżane w pracy, gwałcone w domowych zaciszach, lekceważone i wykorzystywane, jako woły robocze, które nie mają prawa do odpoczynku. My, za urodzenie których się przeprasza, bo przecież znowu nie przyszedł na świat upragniony syn, lecz kolejna dziura...
My, którym odbiera się godność i poczucie własnej wartości tylko dlatego, że nie urodziłyśmy się z kawałkiem mięsa między nogami. Wyzywane od głupich, znoszące latami brutalne okazywanie uczuć, zbyt mocne klepanie po tyłku właśnie wtedy, kiedy mamy okres i wszystko nas boli. Znoszące zbyt mocne ściskanie cycków z uśmiechem na twarzy i łzami w oczach, wiedzące, że każdy sprzeciw jest obrazą majestatu naszych panów. Bo jesteśmy tylko meblem kupionym na ołtarzu za fałszywe obietnice, stołkim przyniesionym do domu i postawionym w kącie, który nie ma prawa głosu.
My, dziewczynki, wyśmiewane z powodu pierwszych oznak dojrzewania przez starych, obleśnych facetów, czujące pijacki oddech ocierających się o nas napalonych samców w zatłoczonych autobusach. Kobiety zmuszane do seksu i karane za kolejną ciążę, pozbawione decydowania o swoim losie i o swoim zdrowiu.
Często, po kilkudziesięciu latach swojego życia, stajemy przed lustrem i nie widzimy własnego odbicia. Zdajemy sobie sporawy, że to w nas, co było nami umarło lub właśnie umiera, że nas już nie ma!!!
Że od dawna jesteśmy już tylko odbiciem w lustrze pragnień swego pana, że dla świętego spokoju słuchamy muzyki, którą on lubi, gotujemy potrawy i doprawiamy tak, jak on lubi, nosimy kiecki w jego ulubionym kolorze, podoba nam się ta sama marka samochodu i czytamy tylko wtedy, kiedy on wychodzi z domu, bo dla niego czytanie książek to strata czasu. A kiedy nas się ktoś zapyta, dlaczego nie chcemy być nowoczesne, same sobie kłamiemy, że lubimy takie życie, że lubimy dogadzać swemu dobroczyńcy, który nie pozwolił nam zostać starymi pannami, że kochamy te debilne kobiece pisma, telenowele i na niczym się nie znamy, że nie możemy żyć, bez tej klatki, którą nam los zafundował i za którą mamy obowiązek być wdzięczne.
My wszystkie niechciane córki, dzieci gorszego sortu, żony, siostry, kochanki, sąsiadki, pracownice wszelkiego kalibru od sprzątaczek po sekretarki. Czas byśmy wreszcie rozpierdoliły ten niesprawiedliwy, patriarchalny świat.
Który to już raz facecie w politycznych ławach dyskutują o nas bez nas? Który to już raz nikt nie słucha naszego głosu? Czas już przestać udawać, że jesteśmy takie słabe i że nic nie możemy.
Ratujcie siebie same, bo na polityków liczyć nie mogłyście nigdy!
Czas już z tym wreszcie skończyć! Niech nasze ciało powróci wreszcie do nas, niech nasza wolność, będzie równa wolności mężczyzny.
Niestety, drogie Panie. Obawiam się, że najpierw będziecie musiały zwyciężyć ze sobą, z zakorzenionymi w was zabobonami, z tradycjami, które pozwalają na krzywdę, którą czynimy sobie od stuleci. Tak, za nasze krzywdy nie są winni tylko faceci. My jesteśmy współwinne! My dałyśmy się zagonić w kozi róg i siedzimy cicho, jak myszy pod miotłą. Czas już z tym skończyć!

Dlatego namawiam WAS: Otwórzcie swoje klatki i nie bójcie się życia na zewnątrz! Zrzucie kulturowe kajdany! Jesteście ludźmi i płeć nie ma tu nic do rzeczy! Nie pozwólcie, by zawsze ktoś inny za WAS decydował, odzyskajcie twarz! Zajrzyjcie wgłąb siebie i odkryjcie na nowo swoje wnętrze, swe marzenia i swe priorytety. Nie warto jest żyć cudzym życiem, bo nigdy nie będziecie już miały szansy żyć własnym. Życie, to wielki bal, a każda z WAS może być królową balu. 


2 komentarze:

  1. Nasza wolność jest w nas. Jeśli Pani nie jest wolna, nic i nikt Pani tej wolności nie da!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie pani komentarz ,to za przeproszeniem srata tata.......Moja Matka przed pięćdziesięciu laty też walczyła z Ojcem i jego rodziną z tym poglądem ,że kobieta jest gorszą odmianą człowieka. Było to dość dziwne ,bo to moja Babka trzęsła całą rodziną,a Dziadek przy niej był tyci ,tyci.O wszystkim w domu decydowała sama ,o swoich synowych też. Ale miała szacunek dla tych co sie od razu postawiły. Więc to wszystko co tak krytycznie pani ocenia zależy tylko i przede wszystkim od samych kobiet.To one wychowują swoje dzieci ,od ich zdolności wychowawczych zależny więcej niż od ojca.O tym pojęciu ,ze kobieta jest gorsza jak mówiłem słyszałem sześćdziesiąt lat temu i jeżeli się w tej sprawie nie zmieniło,to tylko wina matek,wychowujących źle i bardzo źle swoich synów. Mnie Matka i mego brata wychowała tak,że mężczyzna ma być partnerem dla swojej kobiety i to przez całe życie. Tak mnie wychowała szkoła/przedwojenni nauczyciele a nawet wojsko, tak wojsko ,bo przed wyjściem przygotowywano nas do przyszłych obowiązków mężczyzny. Partnerstwo i odpowiedzialność. Teraz jest jakaś tego typu edukacja ? Wątpię.W przyszłym roku będzie 50-lecie mojego pożycia z żoną,wychowaliśmy dwie córki. Coś o kobietach mogę powiedzieć, całe też życie pracowałem w śród kobiet. Poznałem różne. Pani prezentuje jakieś masochistki. Są kobiety despotyczne, sadystyczne ,histeryczki,modliszki, nie potrafiące za decydować ani o sobie ani o bliskich .A wszystko ,albo prawie wszystko zależy od charakteru i wychowania ich matek. Chyba się nie mylę.?

    OdpowiedzUsuń

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...