środa, 28 lutego 2018

Tak nam róbcie dalej, tak nam się podoba. ( Tekst z dnia 1 marca 2018 roku)

O rany!!!! Dobrze, że nasi zimowi sportowcy zdobyli w końcu jakieś medale, na tych igrzyskach olimpijskich, bo w pewnym momencie zaczęły chodzić słuchy o zdradzie narodowej i potajemnym sprzyjaniu obcym mocarstwom. W końcowym efekcie zdobyliśmy dwa medale...To przypada jeden medal, na 19 milionów obywateli! Co innego Norwegia, gdzie jeden medal przypada mniej więcej na 130 tysięcy obywateli. Wiem, słyszałam, to wina nas lewaków, którzy trzymaliśmy kciuki za Żydami. Chociaż nie wiem nawet, czy Izrael brał w ogóle udział w tej olimpiadzie. Prawiczki jak zwykle szukają winnych niepowodzeń naszych sportowców. Bo jak to możliwe, że ci wszyscy z narodów nie wybranych lepsi od nas wybranych Polaków. Ktoś nas musiał źle ocenić, podłożyć nam świnię, bo przecież nikt nas nie lubi za to, że jesteśmy tacy... świetni??? A może, prawiczki kochane, to pierwsze symptomy nieuchronnego końca dobrej zmiany??? Nasi sportowcy naprawdę mają szczęście, że na terenie Polski nie leży żadna Syberia, bo pewnie bez wahania, kochani kibice wysłali by ich do gułagu, za niezdobycie wystarczającej liczby medali.
Ale to już przeszłość. Teraz trzeba powoli przygotowywać się na nieuchronne, pierwsze w historii mistrzostwo świata w piłce nożnej. Przecież sobie trudno wyobrazić, że przy tak korzystnej koniunkturze i tak wspaniałym rządzeniu, mogła by nasza drużyna, tego mistrzostwa nie zdobyć. W końcu to wreszcie drużyna naprawdę narodowa, pierwsza w naprawdę wstaniętym z kolan kraju.
Drodzy Państwo. To była dygresja sportowa, ale wróćmy do polityki...
Czy WY nie widzicie, w jakim absurdzie my żyjemy!? Cała ta nasza narodowa farsa kupy się w ogóle nie trzyma! Mówiłam to już 2 lata temu, ale okazuje się, że moja wyobraźnia nie ogarniała, jak dalekie mogą leżeć granice absurdu, a obawiam się, że jeszcze nie raz zostaniemy zaskoczeni.
Sezon na wypadki państwowych limuzyn należy uznać za otwarty. Rozpoczął go, jak zwykle prezydent Andrzej Duda, którego limuzyna zaliczyła bliskie spotkanie z betonem. Proponuje od razu ten nieszczęsny beton zabezpieczyć jako narodowy i w miejscu kolizji wybudować pomnik z odciskiem prezydenckiej limuzyny. Pomników w Polsce nigdy dosyć. A mówiąc trochę bardziej poważnie, to zaczynam powoli przyznawać rację spiskowym teoriom Maksa Kolonko. Bo, jak to możliwe, że kolumny rządowe, w których jest kilka lub kilkanaście samochodów, bez problemu przemykają ulicami naszych miast, a wypadkowi zawsze ulega tylko ten samochód, w którym jedzie prezydent, premier lub minister??? No, to chyba jednak chodzi o świetnie zorganizowany zamach! Słyszę nawet głosy, że lepiej by było prezydenta wysyłać z oficjalnymi wizytami uberem albo szybką paczką. Byłoby i taniej i bezpieczniej.
Od trzech lat PISowskie trolle przypominają wypowiedź byłej minister Bieńkowskiej o tym, że 6 tysięcy złotych wypłaty dla urzędnika państwowego, to stanowczo za mało i że jeśli nie dokradnie do pensji, to luksus mu dupy nie urywa. Oburzenie w narodzie po tej wypowiedzi nie milknie do dzisiaj. Ale kiedy minister Gowin za 17 tysięcy miesięcznie, plus hotel za darmo, żarcie za darmo, limuzyna z kierowcą, fundusze reprezentacyjne, dieta poselska i nie wiadomo co jeszcze, nie może związać końca z końcem i nie starsza mu do pierwszego, to jakoś oburzenia w narodzie to wzbudza. Nasz niezwykle transparentny rząd, bez mrugnięcia okiem przyznał sobie ponad 5 milionów złotych nagród, bo przecież jest najlepszy na świecie i sobie zasłużył! Politycy wcale nie zarabiają bardzo wielkiej kasy, ale przyznawanie sobie nagród, za tę ruinę, jaką zafundowali Polsce, za ten totalny burdel międzynarodowy, który przynosi chlubę tylko matce Rosji, to naprawdę przesada. Można by zacytować jeszcze raz klasykę: Sorry, taki mamy klimat, klimat PISowski, a raczej pogodę dla bogaczy. Można by też przywołać z pamięci stare komunistyczne przysłowie: Władza podzieli wszystkich równo, swoim wszystko, tobie gówno! Ale to jeszcze nie koniec matrixa.
Faszystowskie mąty, wyśpiewują na swych sztandarach hymny pochwalne dla Hitlera zbawiciela i z hasłami bóg, honor, ojczyzna, organizują festiwale diabelskiego patriotycznego Heavy metalu, uznawanego powszechnie za muzykę satanistów! A ja tego słucham i zastanawiam się nad pytaniem, na które nie ma odpowiedzi: Czy oni są takimi debilami, czy mają za debili nas wszystkich!?
W tym kontekście doskonale wygląda cała afera z ustawą o IPNie w tle! Jedni wypisują w mediach społecznościowych antysemickie bzdury, inni wieszają syjonistów zamiast liści, a rząd z dnia na dzień doznał nagłego przypływu miłości do Żydów. Obserwując premiera, prezydenta i większość ministrów, ma się wrażenie, że im ktoś włożył do tyłka rozżarzony pogrzebacz! Nawet Ziobro kocha naszych braci z Izraela. Latają trzy razy dziennie to na grób Pani Sendlerowej, to to na spotkania z obywatelami żydowskiego pochodzenia, to ze Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata...kwiaty, uściski, całowanie w rączkę. Do tej pory wszystko wyglądało normalnie, bez zbytecznych ekscesów. Nigdy w swoim życiu nie widziałam jeszcze, nawet w czasach, kiedy naszymi większymi braćmi byli Rosjanie, by rząd mojego kraju trzymał innemu narodowi łapy w dupie po same łokcie i się tak przed innym narodem wił i czołgał! Jeśli tak ma wyglądać wstawanie z kolan, to współczuję! Ja tam nie mam nic przeciwko Żydom, tym bardziej przeciwko państwu Izrael, ale zaczynam mieć obawy, że za chwilę cały PIS grupowo przejdzie na judaizm, albo, że w ramach dobrej woli przyłączymy całe terytorium Polski do Izraela, a huta Katowice zacznie masowo produkować nożyki do obrzezania, czy jak tam się to narzędzie fachowo nazywa! A najbardziej kuriozalne jest to, że niezależnie, jak głęboko rząd PISu z całą partią zanurkują w tyłkach braci Izraelitów i Amerykanów, to i tak niczego nie zmienia na lepsze, dopóki tej idiotycznej ustawy nie wywalą do kosza. I myślę, że ten nagły wybuch miłości, jest jeszcze bardziej krępujący dla samych Żydów, tym bardziej, że jest to miłość fałszywa.
Dyplomacja PISowska ma tylko dwa oblicza. Albo trzeba kogoś opluć, obrazić, pokazać mu fakera i swoją wyższość, albo upaść przed nim na kolana i czubki butów całować. Nie ma nic pośredniego, co dawało by jakąkolwiek szansę na kompromis i na wyjście dwóch stron z godnością z zaistniałej sytuacji!
Nie wiem, czym to się dla nas skończy. Raczej niczym dobrym, bo oczywiście w sprawie zasadniczej, nasi wybitni dyplomaci się nie ustąpią. Ale przynajmniej mogli by się już przestać ośmieszać.
Z moich życiowych doświadczeń wynika, że nie ma takiego zjawiska, jak przyjaźń między narodami. I kiedy widzę zachodnich przywódców, którzy przyjeżdżają do Polski i łamaną polszczyzną wyznają miłość naszej Ojczyźnie, to się na takie gesty nie nabieram. Jedyne, czego wymagam od innych obywateli świata, to tego, by mnie, jako także obywatelkę świata i Polkę szanowali. Nie muszą mnie traktować lepiej, niż innych i obdarowywać mnie fałszywą miłością. Tę sama zasadę powinniśmy my stosować do innych. Nie włazić w tyłek, bo to jest tylko czysta hipokryzja, ale wybaczyć wzajemne winy i dążyć do życia w pokoju tak, by nasze debilne narodowe kompleksy, nie naruszały niczyjej godności.


Niestety, nasz kraj zamieniono w cyrk, chociaż nie wiem, czy to jest właściwe porównanie. Bo nawet w cyrku, małpa jest małpą, lew lwem, treser treserem, a klaun klaunem. Nawet w cyrku panuję jakiś ład i porządek, a Polska jest w tej chwili jednym olbrzymim chaosem. Sprawujący władzę politycy są jak trąba powietrzna, która pozostawia po sobie tylko zgliszcza. A społeczeństwo, widząc, jak ich życie staje się coraz większą farsą, stoi i jeszcze klaszcze i krzyczy: Tak nam róbcie dalej, tak nam się podoba.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Klincz. (Tekst z dnia 26 lutego 2018 roku)

Tak, milczałam przez tydzień. Nie do końca ze swojej własnej winy. Czasami po prostu nie ma czasu usiąść do komputera, nawet, jeśli ma się bardzo dużo do powiedzenia. Prowadzę w tej chwili ideologiczne dyskusje w całkowitym realu, o których WAM opowiem może, o ile moi dyskutanci pozwolą na ujawnienie naszych rozmów. Ale nie tylko dlatego milczałam...
Powiem wprost. Mam przesyt. Z trwogą włączam telewizor każdego dnia i obawiam się, że jeśli znowu usłyszę słowo Żyd, odmieniane w różnych konfiguracjach językowych, to po prostu zacznę walić głową w najbliższą ścianę.
Nie, nie chcę bagatelizować problemu. Wręcz przeciwnie. To, co zrobił nam, Polakom PIS, tą nieszczęsną ustawą o IPN, jest niewymierne, jak nieskończoność. Bardziej denerwuje mnie to, że się nie szuka obiektywnych rozwiązań, tylko cały czas się dokłada do pieca.
Dziwi mnie to, że my ludzie, nie potrafimy żyć teraźniejszością i przyszłością, tylko cały czas musimy dźwigać pod górę plecak z przeszłością.
W skali mikro można by powiedzieć, że każdy z nas w dzieciństwie lub wczesnej młodości miał rodzeństwo albo podwórkowych przyjaciół, z którymi wchodził w konflikty. One nam się zdawały takie na śmierć i życie. Ale dziś wracamy na swoje podwórko i nie chcemy już pamiętać starych czasów i pielęgnować swoich żalów...Dorośliśmy! Zrozumieliśmy, że życie w wiecznej niezgodzie jest rujnujące. Potrafimy wybaczyć. Nie chcę w żadnym wypadku porównywać holokaustu do piaskownicy, ale chcę tylko pokazać, że przez te ponad 70 lat, my ludzie powinniśmy się wiele nauczyć i zmądrzeć, a przede wszystkim zrozumieć, że rozdrapywanie dawnych ran niczemu nie służy.
Smutne jest to, że przez te tysiące lat istnienia ludzkości, historia ciągle się powtarza...nie umiejąc wybaczyć cudzych win, cały czas szykujemy się do wojny i żyjemy zemstą. Przekazujemy to sobie z pokolenia na pokolenie. Niechęć do Rosjan czy Niemców żyjących 100 lat temu przekazujemy swoim dzieciom, a one swoim. Nie dajemy sobie szansy, by wreszcie wzrosły w naszych krajach społeczeństwa wolne o tej nienawiści.
A nienawiść nasza jest nieuzasadniona żadną mądrą ideologią. Mówi się, że Polska była zawsze rajem dla Żydów. Kiedy w zamierzchłych czasach wyganiano ich z innych krajów, w Polsce znajdowali schronienie. Tak było, nie można temu przeczyć. Tak było przez stulecia. Polski antysemityzm to sprawa zupełnie świeża. Rozwinął swoje skrzydła równolegle z odzyskaniem wolności i nie jest związany ani z kolorem skóry ani z religią. Jest to antysemityzm ekonomiczny. W warunkach odradzającego się państwa łatwo było zauważyć, że to Żydzi radzą sobie lepiej. To oni otwierali biznesy, to oni zatrudniali Polaków w sklepikach, to oni kształcili dzieci, kupowali kamienice i pożyczali Polakom pieniądze. To Polaków najbardziej kuło w oczy, że ten, nie do końca Polak, ma się lepiej, niż my prawdziwi Polacy i że z jakiegoś powodu, ta nasza ojczysta ziemia jest dla niego bardziej przychylna. To dokładnie tak, jak dziś nienawidzimy bankierów pomimo że korzystamy z usług banków. U nas wszystko, cała historia zasadza się na prostym zdaniu: TERAZ KURWA MY! I to zdanie jest dla nas przekleństwem. Myślę, że według takich samych motywów Polacy okradali Żydów lub ich sprzedawali, bo nagle poczuli, że mogą się zemścić i im zabrać to, co jak mniemali, Żydzi posiadali bezprawnie. Tak samo chłopi uciskani przez dziedzica, po wojnie okradali pańskie dwory, a potem je zamieniali w kupę gruzu, nie licząc się z tym, że są to pomniki historii i w biednym zniszczonym kraju mogłyby służyć jako tymczasowe szkoły, czy urzędy. Według tego samego schematu chce się wyburzyć Pałac Kultury i choćby zrobić kupę na tym samym miejscu Ważne, by kupa była nasza, polska, a nie postsowiecka.
W rozwalaniu i burzeniu jesteśmy mistrzami świata.
Jak się to wszystko dla nas skończy???
Czy PIS będzie w stanie zrobić krok do tyłu, by uratować resztki stosunków dyplomatycznych??? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiej sytuacji, bo domowy elektorat mógłby to uznać za upadek na kolana przed Izraelem. Czy może nakażą zniewolonemu TK uznać ustawę za niezgodną z Konstytucją, by się móc z twarzą z niej wycofać?...A może po prostu będą przeciągać temat tak długo, aż wszystkim się znudzi o nim słuchać. Dobre wyjście jest tylko jedno. Trzeba się z głupiego prawa wycofać i za nie przeprosić, ale na to, nie stać tych wszystkich wszechwiedzących panów z PISu.
Przez dwa lata świat pozwolił PISowi rozrabiać w piaskownicy, jak niesfornemu dziecku. Ale czas cierpliwości minął, dziecko powinno zmądrzeć i dorosnąć. Do tej pory tylko nas życzliwie pouczano i proszono o powrót na ścieżkę prawa. Dziś widzimy, że uśmiechy na ustach władców świata powoli gasną. Może tak się zdarzyć, że zamiast tarczy antyrakietowej zobaczymy figę z makiem, zamiast unijnych dotacji, ochłapy z pańskiego stołu, że się będzie nas ignorować, lekceważyć nasze potrzeby, odsuwać na margines historii. Świadomie używam tu słowa NAS, bo to my, Polacy, zapłacimy za wybujałe ego rządzącej partii. A oni,... mimo tego, co zrobili,... odejdą na polityczne emeryturki. Dla nich zawsze starczy pieniędzy w państwowej kasie, bo tacy przecież są zasłużeni. Wielu z nich i tak zostanie wybranych na kolejną kadencję Parlamentu i będą mogli nadal bezkarnie kłapać pyskiem. Jeśli ich dziś siłą nie zdejmiemy z ich wygodnych foteli, jeśli ich nie osądzimy najsprawiedliwiej i najskuteczniej, to cała ich wina spadnie na nas, za to żeśmy pozwolili światu patrze na nas przez pryzmat partii PIS... Partii, małych, zakompleksionych, zacofanych niedobitków średniowiecza.
Tu już naprawdę nie idzie gra o to ile zła uczyniliśmy Żydom lub Ukraińcom podczas wojny, lecz o to, czy po ponad 70 latach udało się nam zmienić. Czy rokujemy nadzieję na wyzdrowienie, czy ten rak nienawiści ciągle w nas drzemie czekając na przebudzenie.
Patrząc na ostatnie wydarzenia nie jestem optymistką. Widzę, że nic nas już po prostu nie rusza. Ziemia parzy nas w stopy, a my i tak stoimy w miejscu tańcząc do upadłego swój narodowy taniec. Nie wiem, na co czekamy? Polska jest coraz słabsza i coraz bardziej bezbronna, bo nikt już za nas nie nadstawi oplutego przez PIS karku. Średniej wielkości kraj, skłócony ze światem, nie poradzi sobie pozbawiony sojuszy. Jeszcze dwa lata temu wyśmiała bym każdego, kto się obawiał agresji Rosji na Polskę, bo nie miałaby szans rozpoczynając wojnę z krajem należącym do Unii Europejskiej, silnym i ważnym członkiem NATO. Dziś, mentalnie jesteśmy już poza Unią, a nasza pozycja międzynarodowa wisi na ostatnim włosku.
Nie wierzycie, że w dzisiejszych czasach może nam się przydarzyć wojna? Obyśmy nie musieli się o tym przekonać...
Z mojej perspektywy patrzę na mój kraj ze smutkiem. Patrzę, jak w zabójczym tempie niszczy się całą tysiącletnią historię, ostatnie 100 lat niepodległości i ostatnie, prawie 30 lat wolności i demokracji.
Widzę, jak rząd głupich ludzi miota się między narracją narodową, a próbami załagodzenia konfliktów międzynarodowych. I w którą stronę by nie poszedł, wyjść z tego klinczu można tylko na kolanach...
Tylko głupiec zaczyna wojnę będąc na z góry przegranej pozycji. I będzie wstyd, kiedy się okaże, że to Żydzi podyktują nam nowelizacje ustawy o IPN, bo w przeciwnym razie należy powtórzyć pytanie, które już padło ze strony Izraelitów: Czy Pan, Panie Morawiecki, naprawdę chce porozmawiać o tamtych czasach? Czy na pewno chce pan usłyszeć cała prawdę?



niedziela, 18 lutego 2018

Istota dyplomacji. ( Tekst z dnia 18 lutego 2018 roku)

Podczas rekonstrukcji rządu słyszeliśmy, że Polska ma uzyskać lepszą, bardziej europejską i bardziej dyplomatyczna twarz...
Osobiście w to nie wierzyłam, bo to co PIS robi, nie nadaje się do ubrania w piękne, dyplomatyczne słowa. Wiedzieliśmy, że tak naprawdę rządzi Kaczyński, i zakładanie maski w postaci premiera Morawieckiego, czy ministra Czaputowicza, nie zmieni polityki, a przede wszystkim, nie skłoni go do jakiegokolwiek kompromisu, lub kroku wstecz. Ale mieliśmy nadzieję, że przynajmniej w kwestii polityki zagranicznej, nowa ekipa postara się wolniej gadać niż myśleć i że przestaną chlapać językiem na prawo i lewo.
Mateusz Morawiecki, w czasie kiedy Beata Szydło była premierem, stał trochę z boku i nie znaliśmy go zbyt dokładnie. Niestety, kiedy stanął na czele rządu, od razu okazał się prawdziwą PISowską zakałą i dyplomatycznym bucem. Szybko umarła więc nadzieja, że może w naszej polityce zagranicznej będzie trochę lepiej i zetrzemy pełen buty obraz premier Szydło. Niestety, lepiej nie będzie, będzie gorzej i najgorsze jest to, że to gorzej jest bezgraniczne.
Sytuacja jest naprawdę paradoksalna, bo spór o miano najbardziej skrzywdzonego przez hitleryzm anioła, który jest tylko świętą ofiarą, toczą ze sobą dwa narody, które mają coś za uszami. I te dwa narody, jako jedyne na świecie, nie potrafią się rozliczyć z przeszłością. Zachowują się, jak nożyczki, które wydają specyficzny dźwięk, kiedy się pięścią w stół uderzy. Kiedy gdzieś w przestrzeni publicznej pojawia się słowo holokaust, to wszyscy milczą, tylko podnoszą specyficzny jęk dwa narody: Polacy I Żydzi!
Ja tu nie chcę odnosić się do postawy Żydów, którzy też nie są bez winy. Nie jestem ślepa! Naród ten, jeszcze po ponad 70 latach, ciągle próbuje wszystko załatwić holokaustem. Jestem tego świadoma, że nie można na nich nawet krzywo spojrzeć, bo od razu jest się posądzanym o antysemityzm. I bardzo mnie bulwersuje to, że ci pokrzywdzeni w II wojnie światowej Żydzi, dziś stosują holokaust w stosunku do Palestyńczyków. Zachowują się bardzo źle i wszystko usprawiedliwiają obroną przez atak, by nigdy już się nie powtórzyła krzywda, której doznali. Mnie się to nie podoba uważam, że zachowują się niegodnie. Ale się za nich nie wstydzę, bo oni sami się za siebie muszą wstydzić.
Mnie absolutnie interesuje wyłącznie postawa Polaków ze szczególnym uwzględnieniem polskiego Rządu.
To, co pieprzy, nie ważne w jakim języku, premier Morawiecki, jest po prostu skandalem. Kłócimy się o to, by nie wrzucać do tego samego worka niemieckich oprawców z niechlubnymi czynami Polaków w czasie wojny. Ale premierowi nie przeszkadza wcale w publicznym wywiadzie wrzucić do tego samego worka Żydów. I według niego to jest dyplomacja! Beznadziejny typ!!!
Mnie jednak bardziej zbulwersowała jego poprzednia wypowiedź, w której Morawiecki użył sformułowania, że oceniając udział Polaków w holokauście robi się z igły widły.... Ja pomijam skalę tej zbrodni. Sprawiedliwych wśród narodów świata obywateli Polski jest 6000. Według różnych źródeł, tych, którzy Żydów sprzedawali, okradali, było około 50 000. Panie Morawiecki, to chyba były jednak widły!!!, nie igła!!! Ale nawet, gdyby to było morderstwo jednego Polaka, na jednym Żydzie, to nie można tego jednego życia bagatelizować i nazywać tylko igłą! Bo właściwie... z jakiego powodu mamy uznać, że to jedno życie było mniej warte, jak życie tysięcy???
Wracam po raz kolejny z uporem maniaka do cytatu z książki Komu bije dzwon: ...Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą... przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon...śmierć każdego człowieka umniejsza mnie...
Zabijając człowieka,, zabijemy cały jego świat! Ratując, ratujemy cały świat. Ja mam taką moralność i z inną się nigdy nie pogodzę!!!
Bo właściwie, od jakiej ilości osobników, którym zrobiliśmy krzywdę, można potraktować ten temat z powagą, a nie mówić o ludzkim życiu, jako o małej igle? Mordercą jest ten, który zamorduje jednego człowieka, mordercą jest seryjny zabójca, mordercą jest ten, kto zrzuci broń chemiczną na tysiące... Jeśli Morawiecki, niestety premier rządy w mojej Ojczyźnie, tego nie rozumie, to jest bezdusznym, pozbawionym empatii potworem!
W Polsce zaczyna być coraz bliżej do realizacji scenariusza ze starego przysłowia. Nosimy dzban goryczy i lekceważymy sobie jego zawartość, uważając, że jeśli nam głupie zachowanie uszło sto razy, to ujdzie nam po raz sto pierwszy...Ale pamiętajmy, że dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie. Cierpliwość świata na wyskoki polskiego rządu jest już chyba na wyczerpaniu i przyjdzie dzień, że się ucho urwie i będziemy skreśleni z list narodów godnych jakiegokolwiek szacunku.
Minister Jaki powiedział dziś w kawie na ławę, że polityka wszystkich dotychczasowych rządów doprowadziła do tego, że cały świat podejrzewał, iż istniały polskie obozy śmierci.
...Panie Jaki i Drodzy Rodacy... życzę WAM wszystkim trochę więcej pokory!
Obywatele świata zazwyczaj uczą się dokładnie tylko swojej własnej historii.
Zanim PIS przez własną głupotę rozdmuchał ten smród na cały świat, 99% populacji świata nie słyszało pojęcia szmalcownik, 90% nie wiedziało gdzie były obozy koncentracyjne. Podejrzewam, że około 40% młodych obywateli kuli ziemskiej w ogóle nie słyszało o II wojnie światowej, bo to było niezwykle dawno i ich osobiście w żaden sposób nie dotknęło. Oczywiście, te dane to tylko moje przypuszczenia, bo żyję w kraju, w którym nie uczy się, iż II wojna światowa rozpoczęła się w Polsce na Westerplatte. My Polacy jesteśmy bardzo zadufani w sobie, jesteśmy pępkiem świata, na który wszyscy patrzą. Tymczasem każdy kraj ma własną, nie mniej skomplikowaną historię i własny smród, z którym musi sobie poradzić. Nikt by się taką Polską nie zajmował i nikt by sobie polskim udziałem w holokauście nie zawracał głowy, gdyby nie nasz kochany rząd, który pojęcie szmalcownika/ Polaka rozpowszechnił po całym globie i tak beznadziejnie i nieporadnie usiłuje zamieść pod dywan udział Polaków w eksterminacji Żydów, że otworzył klapę od szamba i smród poleciał aż na Marsa!
Więc niech pan Jaki tak się nie fafluni, bo to on sam tego dokonał, czego nawet komuna Polsce nie zrobiła!
Drodzy Państwo! Mówi się, że dyplomacja jest wtedy,... kiedy słysząc słowo spierdalaj, czujesz dreszcz emocji z powodu nadchodzącej, niezwykłej podróży...
Ja osobiście nie mogę w to uwierzyć, że w populacji czterdziesto milionowego Narodu nie ma osób, które potrafiły by tę sztukę dyplomacji opanować. Nawet każdy z nas potrafi odróżnić sprawy zasadnicze, o których należy dla przyzwoitości mówić zawsze wprost, niezależnie od konsekwencji. Ale rozsądny człowiek rozumie także, że niektóre sprawy trzeba załatwić w cztery oczy i w zaciszu gabinetów, a niektóre po prostu trzeba przemilczeć, bo w niektórych momentach milczenie jest naprawdę złotem. Niestety, premier Morawiecki i cała PISiabanda, totalnie nie potrafi tych rzeczy odróżnić. Wali cały czas, jak armaty w cokolwiek i na oślep. I zamiast zajmować się współczesnymi problemami, bez sensy gadamy o czasach minionych, na które już nie mamy wpływu.
Niestety, na to co było już nic nie poradzimy. Nie jesteśmy także winni temu, co robili nasi przodkowie w czasie wojny. Większość z nich, żyjąc w rzeczywistości strachu o własne życie i życie swych bliskich, po prostu siedziało cicho. Może to źle, ale należy sobie zadać pytanie, czy nas stać było by w takiej sytuacji na heroizm i narażanie życia dla obcych.

Ja uważam, że swoje rachunki zawsze trzeba płacić, bo długi nie znikną tylko dlatego, że rachunki wyrzucimy do kosza. Czas zrobić rachunek sumienia i po prostu przenieść tamte wydarzenia raz na zawsze do archiwum historii. A potem otworzyć oczy i zacząć żyć w dzisiejszych czasach.. Czasach, w których nie ma już miejsca na jakiekolwiek rasizmy, i jakiekolwiek fobie. 


środa, 14 lutego 2018

PIS PISowi wilkiem! ( Tekst z dnia 14 lutego 2018 roku)

Sytuacja w Polsce jest naprawdę tragiczna i wydaje się tym tragiczniejsza, kiedy widzimy, jak nieodpowiedzialne niedojdy nami rządzą. Ale, wybaczcie, czasami nie mogę się powstrzymać od śmiechu, kiedy widzę, jak PISowskie pany, strzelają sobie z broni maszynowej po piętach próbując jedną głupią decyzję zakleić drugą, jeszcze głupszą.
Przez dwa lata igrali z ogniem i niszczyli wszystko wokół siebie. Ale widzę, że rok 2018 nie będzie dla partii rządzącej za bardzo szczęśliwy.
Najpierw chcieli po cichu wprowadzić w życie nowelizacje ustawy o IPN. Oni chyba naprawdę wierzą, że za granicę nie wydostają się prawdziwe informacje o ich genialnych pomysłach i naprawdę liczyli, że się Izrael i USA nie połapią w ich kombinacjach. Niestety, stało się. Rozpętali burzę na cały świat i wzburzyli fale, której się już nie da zatrzymać. W drugiej kolejności miała być duża ustawa reprywatyzacyjna, niezbędna szczególnie przed wyborami samorządowymi w Warszawie. Startujący na prezydenta stolicy Patryk Jaki, od kilku miesięcy obiecuje, że nie dość, iż ukarze winnych i niewinnych, to jeszcze zwróci w ręce dawnych właścicieli lub ich spadkobierców, nieruchomości zagarnięte po wojnie. Ale okazało się, że ta sprawiedliwość miała dotyczyć tylko i wyłącznie prawdziwych Polaków czyli nieŻydów. A to by dopiero byłą sprawiedliwość wybiórcza. Na tej ustawie o reprywatyzacji Patryk Jaki chciał wjechać do ratusza. I tu szacunek dla PISu za dobrego nosa, który wobec pogarszających się stosunków z Izraelem, w porę się z procedowania tej ustawy wycofał. Bo to nie było by dolewanie oliwy do ognia, to było by wrzucenie do ogniska dynamitu i C4! Tylko, Panie Jaki, jak tu teraz sprytnie wygrać wybory, skoro się nie może niczego barankom obiecać??? I nie wiem, czy zauważyliście, Pan Jaki, jakby tak ostatnio trochę zniknął z telewizora. No cóż, po wielkich obietnicach nic na razie nie zostało. Trzeba podkulić ogonek i poddać się weryfikacji suwerena bez asów w rękawie.
I w tym momencie mogło by nastąpić odbicie się od dna i PIS mógłby jakoś przetrwać punkt krytyczny, czekając z nadzieja, aż burza powoli ucichnie. Czy tak zrobił? Ależ skąd! Cały czas szpilki w stosunki z Izraelem wbija. A to ktoś nieodpowiedzialnie palnie, że Ambasadorka Izraela jest w Polsce persona non grata, a to że Żydzi mają kompleksy, bo biernie się przyglądali, jak Hitler wyniszcza ich naród i kulturę, w przeciwieństwie do bohaterskiego narodu polskiego, który czynnie walczył z wrogiem... ( I jak się okazuje, nie tylko).Nie znam się za bardzo na różnych religiach, ale z tego, co mi wiadomo, Żydzi w sposób dosłowny traktują przykazanie nie zabijaj i do czasów II wojny światowej grzechem było choćby posiadanie przez nich broni. Draństwem jest wytykanie komuś, że jest wierny dekalogowi. Z tego co mi wiadomo, to właśnie podczas II wojny światowej Żydzi po raz pierwszy masowo złamali ten zakaz w obronie własnej.
PIS liczy na to i słusznie, że prędzej czy później temat holokaustu przycichnie i inne wydarzenia sprawią, że waga tego tematu wyblaknie. Ale nie czekając, kiedy jeden wstyd minie, kiedy ludzie zapomną o udziale Polaków w holokauście, czy o ustanowieniu niechlubnego rekordu przez posła obatela Czarneckiego, który został jako pierwszy w historii Unii Europejskiej wyjebany ze stanowiska... Żeby nikt o nich nie zapomniał postanowili o szóstej rano zakłócić mir domowy Władysława Frasyniuka, zakuć go w kajdanki i doprowadzić do prokuratury, filmując wszystko po drodze. No, dziękujemy wam nadgorliwe półgłówki, że nam taki profesjonalny filmik zrobiliście. Nie musimy się niczego domyślać, widać , jak na dłoni, jak Pan Frasyniuk o mało nie wybuchnie śmiechem i jak pan oficer stoi niemal na baczność przed aresztantem, prosząc go grzecznie, by mógł mu kajdanki założyć. KOMEDIA! BLAMAŻ NA CAŁEJ LINII!!! No i te nagłówki w prawicowych mediach:Nareszcie koniec z łamaniem prawa! Frasyniuk siła doprowadzony do prokuratury!!!
Ja tam Pana Frasyniuka nie znam i nie wiem, co mu chodzi po głowie. Mam jednak takie podejrzenia, że nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie durnie po niego przyjdą. Nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie film z jego aresztowania powstanie i kiedy będziemy mogli go rozpowszechnić, by cały świat się znowu z PISu pośmiał. Naprawdę myśleliście, że zdołacie go przestraszyć, albo kogoś z nas? A co wy mu możecie zrobić? Jeśli go posadzicie, to po raz drugi w swym życiu zostanie bohaterem! Jeśli mu zasądzicie karę pieniężną, to cały świat się na tę karę złoży i też będzie bohaterem! Co tam?, znowu sobie strzeliliście w stopę?, postawiliście się w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia z twarzą? Gratuluję. Jeszcze nie zapomnijcie o Hance. Też do niej zajrzyjcie nad ranem, aresztujcie i doprowadźcie na komisje śledczą. Będzie kolejny materiał filmowy do rozpowszechnienia na świecie. Ubawiłam się dziś bardzo widząc, jak daliście się, jak dzieci, sprowokować Panu Frasyniukowi i zrobić z siebie pośmiewisko. Połowa Polski się śmieje i tylko wierni oglądacze kurwizji wzdychają z podniety, widząc, jak PIS swoje porządki zaprowadza. Bo oni nie maja pojęcia, że nie za bardzo to PISowi wychodzi.
Śmieszą mnie też bardzo komentarze prawiczków pod informacją o tej akcji z Frasyniukiem. Jeden pan napisał: Naruszył godność osobistą i nietykalność funkcjonariusza na służbie, musi ponieść karę. Nie wiem, co ,człowieku, wiesz o godności, ale wydaje mi się, że każdy ją ma przyrodzoną i w tej samej dawce. Jeśli czterech policjantów wynosi Frasyniuka za ręce i nogi, to tak samo narusza jego godność i nietykalność. A poza tym, ci policjanci nie byli tak do końca na służbie, oni byli na czarnej smoleńskiej mszy!!!
Drogie chłopaczki z policji, to tak dumnie brzmi, być policjantem, prawda? Gdyby nie Pan Frasyniuk nie nosilibyście tych mundurów, lecz nieco inne. I nie nazywali byście się policjantami, tylko milicjantami. Albo zasilali byście szeregi bohaterskiego ZOMO lub ORMO, a najwyższym wyróżnieniem zawodowym, było by ciepłe krzesełko w ubecji! Pana Frasyniuka, to wy co najwyżej macie prawo w rączkę pocałować i przeprosić za to, że nie macie dość odwagi, by odmówić wykonywania rozkazów niezgodnych z Konstytucją!!!
Dziwnym trafem okoliczności wczoraj przez snem czytałam w książce Jo Nesbø pod tytułem Łowcy głów, taki fragment, kiedy to główny bohater ścigany przez swego wroga, jest zmuszony ukryć się w leśnym wychodku zanurzając się cały w ekskrementach, oddychając przez pustą tubę po papierze toaletowym. I kiedy rano zobaczyłam w telewizji film z aresztowania Frasyniuka, kiedy przypomniałam sobie wszystko, co się działo wokół PISu od początku roku, to ta scena właśnie mi przyszła do głowy. Cały PIS! siedzi po sam czubek głowy w rzadkim gównie w jakimś drewnianym leśnym sraczu i przez tekturową tubę jeszcze przebąkuje coś o dumie narodowej i dobrej zmianie.
I nie wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej bawi???
To nie my wojownicy podkładamy tej władzy świnię! To nie działania opozycji zapędzają ją do czarnej dupy... Że się tak posłużę jeszcze raz słynnym cytatem literackim: TO PIS PISOWI GOTUJE TEN LOS!
Może my naprawdę nie musimy nic robić? Oni się sami tak ośmieszają, tak sobie sikają do butów, że prędzej czy później utoną we własnej głupocie.
Wielu z WAS twierdzi, że za PISu jest gorzej, jak za komuny. Innych takie porównanie obraża i każą podać przykłady. Można by o tym napisać książkę, ale ja się odniosę tylko do trzech faktów...

Kiedy zwykły obywatel żyjący z pracy rąk miał do dyspozycji trzypokojowe mieszkanie, to sekretarz PZPR miał w tym czasie pięciopokojowe, a nie czterysta metrową stodołę, w której urządza się koncerty muzyki poważnej dla śmietanki towarzyskiej. Skala złodziejstwa była zupełnie inna. Po drugie, każdy obywatel miał jakąś szansę z tym sekretarzem pogadać, a nawet wypić wódkę. Ale, co dla mnie osobiście jest najważniejsze, to faszystowskie mąty nie miały prawa nawet nosa wychylić z nory, a co dopiero swobodnie spacerować po ulicach w ochronie policji!




wtorek, 13 lutego 2018

Zbyt długi list o Polsce. ( tekst z dnia 13 lutego 2018 roku. )

To nie jest nowy list. Od dawna rozsyłam go wśród Polaków droga mailową. Niestety, większość osób, która w duszy przyznaje mi racje, nie wykazała żadnych chęci, by te plany wcielić w życie. Nikt też nie wysunął kontr pomysłów, które mogłyby na dłuższą metę sytuacje w Polsce naprawić...

Drogi Panie, Droga Pani !
Od razu zaznaczam, że nie jest to mój osobisty list i nie tylko do Pani/Pana. Jak pewnie wiele osób wie i kojarzy, od początku ostatniej kampanii prezydenckiej, prowadzę bloga politycznego wspierając działania wszelkich organizacji walczących o demokrację, oraz wspieram opozycję. Przy tym nie preferuję absolutnie żadnej konkretnej partii, czy nie staję po stronie jednej organizacji przeciw drugiej. Dla mnie liczy się istota działania, a nie jakaś przynależność. Zdecydowałam się napisać ten list, tym razem rozsyłając go drogą mailową, a nie przy pomocy wpisu na blogu, bo wydaje mi się, że minęliśmy pewną cienką granicę, za którą żadna zwykła, oficjalna walka z władzą rujnującą Polskę, nie ma już większego znaczenia. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Sprzeciw zawsze ma sens. Nie można dać odczuć Kaczyńskiemu, że cały Naród sobie urobił. Ale widząc skalę naszego zaangażowania, choćby 31 sierpnia w Gdańsku, kompletnie straciłam złudzenia, że ulica jest w stanie skutecznie się złu przeciwstawić. Wzięłam też sobie do serca słowa Lecha Wałęsy, że nie mamy żadnej konkretnej propozycji na czas po PiSie.
Ja nie jestem ani ekonomistą, ani politykiem i nie uzurpuję sobie prawa do planowania programów wyborczych. Patrząc jednak z dość daleka, na sytuację w Polsce i obserwując w dość szerokim spektrum internet, mogę pokusić się o pewne diagnozy.
Patrząc z daleka, widzę być może to, czego będąc w oku cyklonu po prostu nie widać. Widzę, bo próbowałam nawiązać wcześniej kontakty z wieloma, tak zwanymi autorytetami, niestety z marnym skutkiem.
Pan Frasyniuk nawołuje, by zebrać jakąś tam liczbę osób zdesperowanych i gotowych do nieustającego protestu. Do niedawna też tak myślałam. Wydaje mi się jednak, że to już się trochę w Polsce zdewaluowało. Błędy były popełniane na samym początku. Pierwsze protesty zakładały upominanie władzy i grzeczne prośby o zmianę kursu politycznego. Od początku było to zmarnowanie energii i całkowity bezsens. Jeśli ktoś obserwował obie kampanie wyborcze wiedział, że PiS został wybrany dzięki kłamstwom, pomówieniom, fałszywym kwitom, wulgarnemu ośmieszaniu przeciwnika. Tak, przy urnach była demokracja, ale suweren nie miał pojęcia, kogo wybiera. Prawdziwe plany PiSu nie padały wśród obietnic wyborczych. Dla mnie to takie demokratyczne oszustwo, kupowanie kota w worku. Trzeba było od razu protestować na ostro, bez przebierania w słowach i nie planować słonecznych majówek trwających 2 godziny, po których wszyscy z uśmiechem na twarzy rozchodzą się do domów. Nigdy nie było skonkretyzowanego celu takiego protestu, celu, który mógłby dawać choćby namiastkę zwycięstwa. Trzeba było protestować do skutku, albo przynajmniej na tyle, by wywrzeć na władzy jakiekolwiek wrażenie, poza wybuchem śmiechu. I tak to trwa przez 2 lata. Problemy są moim zdaniem 3.
Po pierwsze politycy opozycji, którzy niezależnie od partii zachowują się bardzo asekuracyjnie. Taka jest rola polityka i taka jego cecha charakteru, czyli krótkowzroczność. Nigdy nie patrzą dalej, jak do następnych wyborów. Dziś protestują przeciwko takiej czy innej reformie, ale tak naprawdę po prostu protestują przeciwko nieposiadaniu władzy. Np. Bardzo się burzą na reformę szkolnictwa i dostrzegają wszystkie jej mankamenty, ale kiedy odzyskają władzę, to los polskich dzieci przestaje ich interesować. Oczywiście odwrócą tę głupią reformę w jej formie ( czyli wrócą do gimnazjów), ale znowu pominą program nauczania, który wypuszcza ze szkoły potencjalnych wyborców kolejnej dobrej zmiany. Dla polityków jest bezpieczniej, gdy Naród jest lekko niedouczony. Łatwiej kupować go obietnicami wyborczymi i populizmem, niż stawiać na ich rozsądek i świadomość społeczną.
Wielokrotnie, jeszcze zanim PiS przejął władzę apelowałam do różnych polityków, informując, że w szkołach nauczyciele na własną rękę wprowadzają tak zwaną klauzule sumienia, zmieniając program nauczania biologii, historii, czy literatury, a drażliwe tematy pomijają. Wspominałam też o upolitycznianiu lekcji religii. Niestety, odpowiedź zawsze byłą podobna: Mam podobne zdanie, jak Pani, ale nic na to nie mogę poradzić.
I tu jest kolejny problem z politykami. Nie, żeby byli specjalnie wierzący, ale nikt, nawet lewica nie ma odwagi odsunąć kościoła od władzy. Nie rozumiem, skąd bierze się ten dziwny pomysł, że ten, kto wreszcie obieca nam świeckie państwo, musi przegrać wybory? Są na świecie państwa, w których kościół się do polityki nie miesza, a demokracja ma się świetnie. Dopóki całkowicie nie odsuniemy kościoła od rządzenia, nie będziemy zdrowym społeczeństwem. O wyborach nie będziemy decydowali my ze względu na polityczne i gospodarcze programy, lecz zwykły proboszcz w kościele według widzi mi się biskupów.
Ale politycy, to jest dopiero jeden z problemów. Drugim są działacze organizacji niepolitycznych, którzy usiłują organizować protesty. Znam to środowisko bardzo dobrze, oczywiście ze współpracy w internecie zarówno w Polsce, co na całym świecie. Gwarantuje Państwu, że z całego tego grona wybrałabym może 200 osób, które naprawdę troszczą się bezinteresownie o przyszłość Polski. Cała reszta, to są różnego rodzaju karierowicze, ludzie, którzy na nieszczęściu Polski chcą wypłynąć. I nie mówię tu o tych zwykłych ludziach, którzy wychodzą na ulice protestować, lecz o głośnych działaczach. Od początku, w grupach tych działaczy trwa prawdziwa wojna plemienna o wpływy. Jest tak zagorzała, że niektórzy z działaczy nawet do końca nie wiedzą, co aktualnie się w Polsce dzieje. Tak jest już od dwóch lat. Dlatego większość protestów wypada tak miernie, bo brak jest zgody i jednomyślności.
A trzecim problemem jest jako takie społeczeństwo, całkowicie nieprzystosowane do funkcjonowania w wolnym i demokratycznym państwie. To jest dopiero porażka.
Reasumując: PiS wygra wszystko. Doprowadzi do końca wszystkie reformy, choćby były najgłupsze, bo w społeczeństwie nie ma ani siły ani woli, by się temu przeciwstawić.
Mówiąc kolokwialnie: Radziłabym się przygotować na długą, nie do końca legalną ( według prawa pisowskiego), partyzantkę.
Wygląda na to, że już niedługo zostaniemy odcięci od uczciwych mediów z internetem włącznie. A ludzi mądrych będzie ubywać. Rozmawiałam kiedyś z jednym z zaangażowanych w polskie sprawy działaczem. Zrobił eksperyment. Całkowicie się odciął od wolnych mediów, słuchał tylko reżimowej telewizji, czytał prawicowe gazety i portale. Wytrzymał 2 tygodnie. Przerwał eksperyment, bo po tych dwóch tygodniach przestał mieć kontrole nad tym, co myśli, po prostu już nie wiedział, co jest prawdą...
I to nas czeka, jeśli się do tych wszystkich sytuacji nie przygotujemy, póki nas jeszcze garstka normalnie myślących ludzi, Polaków w kraju i za granica została.
Nie chcę tu w żaden sposób narzucać WAM, mądrym ludziom. metod działania. Ja jestem tylko zwykłą blogerką polityczną, która z racji przebywania za granicą widzi może więcej, a poza tum ma jakieś porównanie z demokracjami w innych krajach. Ale myślę, że nie mamy już za dużo czasu, by przedsięwziąć właściwe kroki, by przetrwać PiS i mieć realne możliwości, by go zwalczyć.
Po pierwsze, uważam, że powinniśmy tworzyć apolityczne kluby zarówno w Polsce, jak za granicą. Nie wielotysięczne organizacje, łatwe do zlokalizowania przez władzę. Myślę raczej o małych nieformalnych związkach skupiających osoby o różnych profesjach. Lekarze, prawnicy, filozofowie, ekonomiści, dziennikarze, artyści, a nawet detektywi, psychologowie i socjologowie, czyli szerokie spektrum różnych ludzi o wolnych umysłach. Po co nam takie kluby? Myślę, że musimy zacząć z tą władzą walczyć zadaniowo. Czyli: Jeśli władza puści jakąś bzdurę w swoich mediach, natychmiast trzeba tę bzdurę obalić i dowody na jej nieprawdziwość muszą iść w drugim obiegu. Jeśli władza wysunie fałszywe oskarżenia przeciwko komuś, musimy pozbierać materiały, prawdziwe oczywiście, które będą obalały te oskarżenia. Jeśli pojawia się fałszywe informacje na temat jakiejś choroby, natychmiast grono utytułowanych lekarzy musi temu zaprzeczać. Jeśli nie będziemy mieli prawdziwych mediów do dyspozycji, a może tak się stać, to trzeba wrócić do starych sprawdzonych metod, ulotek i rozpowszechniania informacji na płytach SD lub innych nośnikach.
Oczywiście, to, co ja tutaj mówię, to jest tylko mały wycinek zadań, jakie nas czekają. Nie obejdzie się bez utworzenia wolnych mediów polskich za granicą. Może ktoś powiedzieć, że przesadzam, ale centrale, zarządy, dokumentację struktur tych naszych działaczy, też trzeba byłoby rozrzucić po Europie. Podejrzewam bowiem, że władza będzie je zwalczać w nieuczciwy sposób, robiąc z WAS ( nas) złodziei zdrajców, pedofilów, i psychicznie chorych, co przy systemie prawnym opanowanym przez Ziobrę, nie będzie żadnym problemem.
Pytanie jest tylko jeno: Czy w Polsce są ludzie gotowi coś dla swego kraju zaryzykować? Bo to może być prawdziwe ryzyko. Ale myślę, że wtedy, wsparcie innych i solidarność byłyby najważniejsze. Nie chcemy, by wybitne jednostki, kochające wolność, gniły w PiSowskich więzieniach.
Ale dla mnie, najważniejszą sprawą jest edukacja. W tym celu proponowałabym powołać organizacje młodzieżowe na wzór harcerstwa, które posługiwały by się kodeksem moralnym, lecz zupełnie odmiennym od tego, jakie dziś się proponuje młodzieży. Uważam, że nie powinny to być organizacje dla każdego, lecz elitarne, gdzie za poleceniem nauczycieli i po wywiadzie środowiskowym zapraszano by dzieci i młodzież, która ( powiem brzydko) nadawałaby się do obróbki. W takich miejscach dzieciaki miałyby możliwość uzupełniania wartościowych lektur, oglądania filmów kształtujących pozytywne cechy, uczestnictwa w zajęciach, na które w normalnej szkole nie miałyby szansy. Podczas pracy z tą młodzieżą, wyodrębniali byśmy tych, którzy się wybijają i fundowali takim dzieciom warsztaty za granicą. I tu rola takich osób, jak ja w różnych częściach świata. Te warsztaty za granicą, były by miejscami, gdzie mogłyby w sposób alternatywny zdobywać wiedzę.
Co mam na myśli? Chciałabym, by uczyć młodzież filozofii, a także podstaw ekonomii. Takiej ekonomii potrzebnej każdemu. Bo jak zaobserwowałam, Polacy nadal nie wiedzą, że „ z pustego, to nawet Salomon nie naleje” i że manna z nieba nie spada, ani przepiórki. To widać w momencie obietnic wyborczych i tego, w co ludzie wierzą. Chciałabym także pokazywać dzieciom wartościowe filmy, takie, które zmuszają do myślenia, uczą tolerancji. Chciałabym uczyć prawdy historycznej, szczególnie z ostatnich okresów. Można do tego wykorzystać spotkania ze świadkami tamtych wydarzeń. Trzeba to robić, póki jeszcze żyją: Prezydent Wałęsa, Prezydent Komorowski, bohaterowie Solidarności, czy nawet, Prezydenta Kwaśniewskiego, by opowiedział o wejściu do UE i NATO.
Ale oczywiście oprócz tych nadmuchanych tematów, są bardzo banalne: Np. o seksualności, antykoncepcji, o tym, że homoseksualizm nie jest chorobą a, od dotykania się w miejscach intymnych się nie ślepnie. Myślę, że doskonale Państwo wiecie, o czym mówię. Młodzież, dzieci, miałyby doskonałą okazje do wypoczynku i do zdobycia wiedzy, która w Polsce może być zabroniona. Wywożenie tej młodzieży z Polski, ma o tyle sens, że wiele rzeczy mogą zobaczyć na własne oczy. Można oczywiście nauczać przez internet, ale tu na miejscu mogliby nie tylko przebywać w gronie znanych autorytetów, ale także wśród Muzułmanów, dzieci z Ameryki Południowej, Chińczyków, a także Rosjan, czy Ukraińców. Mogliby zobaczyć w nich normalnych ludzi, jeść przy jednym stole, wymieniać się pamiątkami. Oczywiście, podczas miesięcznych wakacji, nie sposób przekazać dzieciakowi dużej dawki wiedzy, ale chodzi raczej by zasiać ziarno ciekawości, by zburzyć ten manipulacyjny obraz przekazywany przez władzę i kościół. Wiem, że raz zaszczepiona potrzeba poznawania świata, jest jak wirus, który nas nie opuszcza całe życie. Wiem to z własnego doświadczenia, bo sama jestem ofiarą tego wirusa. I staram się zarażać nim kogo się da. Oczywiście po takich wakacjach dzieciaki musiałyby kontynuować naukę przez internet i w naszych podziemnych placówkach, lub do nas wracać.
Wiem, tego wszystkiego nie da się się zrobić bez kasy, bez sponsorów, lub pobierania opłat za tego typu usługi. Ale myślę, że najtrudniejsze byłoby zdobycie takiej marki, by zachęcić młodych do korzystania z naszych usług. Musielibyśmy być na tyle elitarni, by stać się alternatywą dla np. ruchów faszystowskich. Musimy stworzyć taką ofertę, by młodzież odczuwała nasze kursy, przynależność do tych elitarnych organizacji, jak nobilitację i spełnienie marzeń. Pomysłów mam bardzo wiele. Np. spotkania dla najmłodszych mogłyby polegać na czytaniu im książek na głos. Też wiem to z własnego doświadczenia, że to bardzo rozwija. Jestem bowiem z biednego domu, w którym długo nie było telewizora. Rodzice głośno czytali nam książki. Większość lektur znałam, zanim nauczyłam się czytać. Drodzy Państwo, to są moje marzenia i ten rodzaj działalności, w którą mogłabym zaangażować się całym sercem. Nie mam też specjalnych wymagań, by robić na tej działalności jakiś intratny biznes, ale zdaje sobie sprawę, że nie mogłabym się poświęcić innej pracy, gdyby te pomysły były możliwe do spełnienia. Uważam bowiem, i jest to zgodne z moja naturą, że nie można robić czegoś na pół gwizdka, trzeba się całkowicie zaangażować i poświęcić, jeśli mają być jakieś wyniki.
To są moje marzenia, może to wiele, jak na jedno życie. Ale bardzo mi na tym zależy, by nie tylko osiągnąć cele doraźne, jak np. odsuniecie PISu od władzy. Chciałabym wreszcie zrobić z Polaków wyjątkowych ludzi, bo wiem, że mamy do tego predyspozycje. Wiem, że efekty nie przyjdą jutro, a robota jest ogromna i ciężka.
Tak sobie wyobrażam walkę o Polskę i Polaków w najbliższym czasie. Wiem, że dla wielu polityków nie jest to ważne, ale musimy wreszcie popracować nad społeczeństwem, bo w przeciwnym razie zawsze znajdzie się jakiś PiS, który przy pomocy kościoła zmanipuluje ludzi i ta historia będzie się powtarzać do końca świata.
Panowie i Panie, do których ten list adresuje: To jest kilka małych, może głupich pomysłów. Ale mam nadzieję, że przynajmniej przemyślicie moje słowa i być może będą one dla WAS choćby inspiracją. Bo najgorsze, co nas może spotkać, to bezsilność i brak możliwości działania.




poniedziałek, 12 lutego 2018

Mieszko Pierwszy, Kazimierz Wielki,...Jarosław Dochodzący. ( Tekst z dnia 12 lutego 2018 roku)

Przed sobotnią miesięcznicą wieść niosła, że nasz ukochany, najmądrzejszy i jedyny prezes, w końcu dojdzie do prawdy. Wielu z nas, ze wstrzymanym oddechem, zamiast wygodnie się rozsiąść na kanapie z piwem w ręku i czekać na kolejny mecz Realu Madryt, wpatrzeni w ekran komputerów śledziło relacje z kolejnego dochodzenia prezesa. Niestety, kiedy już się wydawało, że pan najjaśniejszy prezes stanął u drzwi, za którymi z drżeniem serca oczekiwała na niego prawda, fru!!!, fikołek, podwójny Nelson i znowu mamy 5 zakrętów do klamki.
Która to już miesięcznica??? Osiemdziesiąta któraś? Pytam, bo już straciłam rachubę. Nic się nie zmienia, ciągle ta sama śpiewka. Tylko ilość zdrowasiek się zwiększa...
Pamiętam, że w latach osiemdziesiątych, było paru desperatów, którzy 30 razy byli w kinie na WAEJŚCIU SMOKA, ja też oglądam każdy film co najmniej 2 razy, bo się przekonałam, że tylko wtedy można dokładnie zwrócić uwagę na wszystkie ważne szczegóły. Zdarza mi się, że po zakończeniu ostatniego odcinka serialu z danego sezonu, natychmiast zaczynam oglądać od nowa. Ale to jest sztuka, lepsza, czy gorsza, ale jednak sztuka.
Nie wiem natomiast, jak można uczestniczyć po raz osiemdziesiąty w tym samym, marnym przedstawieniu. Nawet te zdrowaśki są chyba z playbacku. Ten nawiedzony tłum nie jest w stanie odśpiewać hymnu, musi go wysłuchać z taśmy.
Prezes Kaczyński, odniósł się w jednym zdaniu do konfliktu z Izraelem. I na pierwszy rzut oka nawet było to poprawne moralnie zdanie. Powiedział, że nie ma miejsca w Polsce na antysemityzm, ALE!!!!!!!!!!!! Ale nikt nam nie będzie pluł w twarz, nawet Żydzi.
Nie ma takiej opcji panie prezesie, by zwalczyć antysemityzm, bez ujawnienia prawdy o II wojnie światowej. Pan buduje Polskę na kłamstwie, na fałszywych tezach. To są zamki na piasku. Od samego mówienia, że fundamentami naszej tożsamości jest beton i zbrojenie, ten fundament się nie wzmocni.
Modlitwa z playbacku, hymn z taśmy i jakiś cichociemny ideolog, który z ukrycia pisze wam przemówienia...Wszak to samo zdanie powtórzył premier Morawiecki. To jest wasza Polska, nie do końca prawdziwa i nie do końca realna.
Ciągle przemawiacie wyłącznie do swojej trzódki, bo tylko ona może uwierzyć, że Polacy zawsze byli świetni. Premier powiedział, że tylko Polacy zasługują na tytuł sprawiedliwych. Zupełnie tak, jakby w innych narodach nie było bohaterów. A oni są wszędzie: Tylko nie wszyscy tak bardzo domagają się medali.
Podczas II wojny światowej bohaterowie ginęli całymi oddziałami. Bohaterowie, którzy zostali przez was zapomniani. Nie obchodzi się w Polsce bohaterstwa z Westerplatte, nie pamięta o Monte Cassino. Zupełnie pomija się milczeniem wyzwolenie obozów zagłady przez Armię Czerwoną. Nikt tamtym bohaterom za to nie dziękuje, nazywa się ich okupantami i rozbija nagrobki i pomniki. Wypieracie się swoich związków ze środowiskami narodowymi, lecz tylko bohaterów o takich korzeniach szanujecie.
Wstydzicie się ciemnych kart z naszej historii. Nie możecie ich zmienić. Ale naprawdę powinien wstydzić się ten, kto nie potrafi się do winy przyznać i naprawić krzywdy. Nawet spowiedź nie jest ważna, kiedy wraz z nią nie idzie żal za grzechy i zadośćuczynienie.
Kiedy się ten temat ustawy o IPN zaczął, nie miałam pojęcia, że to pójdzie tak daleko. I wydaje mi się, że zupełnie niechcący, PISowcy zrobili coś dobrego. Nie uwolnimy się od tego tematu, dopóki wszystko nie wyjdzie na jaw, dopóki przypadek, po przypadku nie zostanie opowiedziany. Smutne jest tylko to, że całe to oczyszczenie przychodzi dopiero po tak wielu latach. PIS tego nie chciał, chciał sprytnie zablokować wypływ gówna spod dywaniku. Ale się stało!!!
Panie Kaczyński, jest z pana podły człowiek. Nie mówi Pan swoim, że nie wolno być antysemitą, ale że nie wolno głośno o tym mówić, bo to źle wpływa na wizerunek.
Jarosław Kaczyński ma zapewne świadomość, że się do końca świata nie da tych procesji smoleńskich ciągnąć, że sporo kosztują, a i gadać na stołku już nie ma o czym. Pytanie jest, czym Jarosław Kaczyński wypełni lukę po miesięcznicach, bo przecież czymś musi swoje głodne barany karmić. Gdzie będzie Jarosław Kaczyński podsycał ogień nienawiści, kiedy ognisko miesięcznic wygaśnie???
Pisbeton na miesięcznicach modli się tak gorliwie, jak nigdy w życiu, by wszystkim udowodnić, że to nie są wiece polityczne tylko uroczystości religijne. Nie wiem, ile koralików ma PISowski różaniec, ale chyba z dwieście zdrowasiek przedwczoraj słyszałam jedna za drugą. Oczywiście liczą na to i niestety słusznie, że podczas modlitwy, protestujący nie będą im przeszkadzać. Drodzy Polacy gorszego sortu. Bezmyślne klepanie paciorów nie jest modlitwą!!! Nie musicie mieć wyrzutów sumienia, ani zachowywać nadmiaru kultury osobistej. Ta banda nie wierzy w nic, poza swoim prezesem, a WY wykazaliście już wystarczająco anielska cierpliwość.
Wy szanujecie ich modlitwę, nawet będąc świadomymi, że jest ona fałszywa i obłudna. A oni??? Oni nasyłają na WAS policję, kiedy śpiewacie hymn, który jest modlitwą do Ojczyzny.

Bo dla nich nie ma żadnych świętości. Jest tylko święte koryto i pilnujący go święty karzeł...Jarosław Dochodzący. 




czwartek, 8 lutego 2018

Kiedy nie będziemy mieli już nic do stracenia. ( Tekst z dnia 8 lutego 2018 roku.

Wstajesz rano i od razu niespodzianka. Prezydent Duda został honorowym mieszkańcem Seulu...Ktoś wie za co? Ale, Drodzy Koreańczycy, my Polacy nie mamy nic przeciwko temu, by Pan Duda został waszym mieszkańcem na stałe. Tylko zdaje się, że bogu ducha winni Koreańczycy, nie chcą się zdecydować na tak desperacki krok, bo musieli by wysłuchiwać o holokauście i niezwykłych wyczynach Polaków w czasie wojny w kwestii ratowania Żydów. Zupełnie, jakby Korea nie miała w swej historii równie tragicznych wydarzeń. Prezydent Tramp, podczas wizyty w Polsce, miał na tyle kultury dyplomatycznej, by nie pieprzyć o wojnie secesyjnej i bohaterskich Amerykanach, grzecznie odniósł się do historii kraju, w którym gościł. No ale nasz dyplomatoł musi wprowadzać nowe standardy...A może na najbliższe 2 miesiące został tak zaprogramowany, ten drewniany pajacyk, by nawijał w kółko na jeden temat?
Współczuje Seulowi, takiego obatela, przepraszam, obywatela.
Czytam, czytam i czytam, posty, artykuły, komentarze...
Wśród Polaków ciągle panuje przeświadczenie, że aby pokonać złą władzę musimy zmusić ludzi do bardziej masowego udziału w protestach. Tylko tyle, że ludzie się mobilizują w obliczy pewnych skandalicznych wydarzeń, jak było z ustawą o sądach, albo w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Niestety, tych płotków do przeskoczenia pozostało PISowi niewiele, a więc i powodów do wielkich protestów nam od dawna nie dostarcza. Niestety, nie jesteśmy się w stanie zmobilizować w temacie ogólnym łamania demokracji.
Czytam także takie artykuły, które mówią o skutkach, jakie polityka PISu dla Polski przyniesie. Jestem pewna, że gdyby Polska dbała o demokrację, to nawet wybryk obatela Richa Czarneckiego, nie był by tak ostro potraktowany. Ale po pierwsze wiem, że gdyby nie pewność siebie ugruntowana przez poparcie partyjnych kolegów, to i Czarnecki by tak mordą nie kręcił. My po prostu już nie będziemy mieli forów, jako młody członek UE, któremu można jeszcze wiele wybaczyć. Okazaliśmy się niegodni zaufania i jestem pewna, że z rodzicielską cierpliwością, urzędnicy unijni będą nam kłaść kłody pod nogi. Zrobią to z premedytacją, chociaż zgodnie z prawem. Oczywiście największy ból będzie wtedy, kiedy trzeba będzie dzielić unijne pieniądze. Sadzę, że wtedy Polska najbardziej ucierpi.
Długo się żałowałam swojego kraju jako całości, bo wiadomo, że zawini 20% ciemnoty, a wszyscy zapłacimy. Ale moja litość i cierpliwość powoli się wyczerpuje. Bo bycie głupcem i zagłosowanie na idiotyczną partię, wierząc w jej niedorzeczne obietnice, to zasługuje na litość. Ale bycie świadomym zagrożenia i nie reagowanie, to jest naprawdę nie w porządku w stosunku do Ojczyzny i przyszłych pokoleń. Nie będę się więc za bardzo nad WAMI litować. Bo nie jesteście jakimś słabo uzbrojonym krajem napadniętym przez o wiele silniejszego okupanta. Jest WAS wielu, a do obalenia tej władzy nie potrzeba broni, lecz chęci. Macie nogi, by chodzić, macie gardła by krzyczeć. Nie robicie tego, więc prędzej czy później zostaniecie ukarani. Zostaniecie ukarani wszyscy, ci, którzy zawinili i ci, którzy popełnili grzech zaniechania, a także ci nieliczni, którzy samotnie stoją na barykadach. Przy tych nieodpowiedzialnych wydatkach, jakie rząd uskutecznia i widmie obcięcia dotacji unijnych, prędzej, czy później przyjdzie kryzys i głód. To nie musi być jutro, albo w przyszłym roku, ale jest nieuniknione. No chyba, że wierzycie mannę z nieba i spadające przepiórki.
Jeszcze niedawno czułam się nieswojo myśląc o tych karach różnego rodzaju, które nas mogą spotkać ze strony Unii lub innych krajów, bo patrzyłam na swój kraj całościowo. A poza tym liczyłam na WASZĄ mądrość i że nie pozwolicie na to wszystko, co się dzieje. Przeliczyłam się i niestety, życzę WAM dziś tęgiego lania, które WAS obudzi. Życzę WAM, by ten kryzys nadszedł choćby jutro, byście zobaczyli, jak to jest wyjść z pracy o piętnastej i zastać puste półki w sklepie, albo patrzeć przez okno na kiełbasę w komercyjnym sklepie, na którą WAS nie stać. Chcę byście choć na chwile zobaczyli, jak to jest, kiedy się cocacolę kupuje w Peweksie, a pomarańcze i banany są tylko na święta, pod warunkiem, że się wystarczająco długo postoi w kolejce. Chcę byście doświadczyli tego, co moje pokolenie doświadczyło w dzieciństwie, kiedy całe wakacje wstawałam o 4 nad ranem, by iść w kolejkę po kilo cukru ( więcej jednorazowo nie sprzedawano). W dworcowym kiblu papier toaletowy wisiał na stylowym łańcuch od krowy, bo obywatel, jeśli nie ukradł tego cudu cywilizacji, to musiał w domu się podcierać gazetą. No tak, na gazety z propagandą papieru nikt nie żałował...
My to przeżyliśmy i udało nam się z tego dna na końcu dna wygrzebać. A WY dzisiaj macie wszystko i się WAM wydaje, że to się WAM należy. Nic się nikomu nie należy. Światem materialnym rządzi matematyka, fizyka i inne nauki ścisłe. I gwarantuje WAM, że ani Kaczyński, ani Morawiecki nie jest Chrystusem który będzie z pustej beczki WAM wino nalewał do kielichów wiecznie. Żaden z nich nie jest nawet Salomonem, a nawet on z pustego nie potrafił nalać.
Większość z WAS się ze mną kłóci, bo ciągle liczy na to, że się ludzie obudzą, że usuną PIS w wyborach. Tak, płaczecie, bo nie potraficie zrozumieć, co się wokół WAS dzieje i dlaczego. Ale dość już łez. Wierzę w wasz żal, to naturalny odruch. Ale myśląc całkiem trzeźwo, to ten wstyd i płacz niczego nie zmieni. Czas znaleźć sposób, by to odwrócić. Mamy już tyle doświadczenia, by wiedzieć, że nie wciągniemy w prawdziwą walkę mas. Ale to nie znaczy, że ci, którzy chcą walczyć, mają się wycofać. I nie ma to znaczenia, czy jest nas 5 tysięcy, czy 200, czy dwie osoby. Wkurwienie to jest potężna energia. Trzeba to wykorzystać, ale nie na łzy.
Mnie się od dawna nie podoba, że my oczekujemy jakiegoś cudu, jakiegoś olśnienia narodowego. Od trzech lat gadam do ludzi, a oni nas, gadających traktują, jak fikcje literacką, jak film fabularny i dobrze się bawią. W ogóle nie wiążą naszego gadania z rzeczywistością. Może więc czas zmienić metodę??? Sprawnie działająca brygada 200 osób może być w stanie w bardzo znaczący sposób zatruć życie PISowi, ośmieszyć go, kompromitować na różnych polach. Ludzie się podłączą, gdyby się zaczęło coś naprawdę dziać, kiedy zobaczą, że jest naprawdę źle i żarty się skończyły. Ja ostatnio napisałam taki post pt: Za dziesięć minut trzynasta, I wstępniak do postu jest o zakazie handlu alkoholu i o konsekwencjach tego zakazu. Było sporo komentarzy pod tym postem, żaden nie dotyczył prawdziwego tematu, czyli metod walki z PISem. Wszyscy pisali tylko o wódzie. Czy to jest jedyny interesujący temat w tym kraju, czy po prostu większość ludzi czyta tylko wstępniak, ale do końca już im sił nie starcza? Mamy bardzo duży problem, bo PIS obnażył większość naszych niedomagań społecznych, z których niedouctwo i brak odpowiedzialności za swoje życie, to tylko przykłady. Żeby to zmienić, potrzeba 200 lat. A my nie mamy tyle czasu. Aby ruszyć tłumy, musieli byśmy najpierw zlikwidować te wady. Nie ma na to czasu, trzeba zadziałać w inny sposób, dać przykład. Wiem, że np. w Szczecinie produkuje się i roznosi bibułę już od dawna, bo tam jest trochę nieustępliwych ludzi, którzy nie odpuszczają. Ale to jest tylko jedno miasto. Moglibyśmy o tym bardzo długo dyskutować. Ale wystarczy przyjrzeć się, jak ludzie walczyli z Niemcami, głupie Zakazane piosenki obejrzeć, albo sobie przypomnieć, jak w latach osiemdziesiątych, rano całe ulice były oblepione ulotkami.
My ludzie ulicy, wojownicy, musimy wystrzegać się dyplomacji, ona jest dobra na salonach. My musimy wierzyć w zwycięstwo i nie szukać lasu pełnego drzew, ale najpierw zasiać jedno ziarno, potem trzy a potem las sam wyrośnie.

Ludzie się nie obudzą, dopóki nie obudzi ich widmo przepaści, jaka jest na końcu tej drogi, którą zmierzają po ciemku. A my, wojownicy, jesteśmy po to by mocno trzymać się wolności i demokracji. By w odpowiednim momencie przebudzenia narodu, zasiać ziarno i by wyrósł las, las rąk, las pięści podniesionych w geście sprzeciwu. Ale to stanie się dopiero wtedy, kiedy odbiorą nam już wszystko i nie będzie już nic do stracenia. Bo taka jest nasza natura, która się nie uczy na błędach historii. 


środa, 7 lutego 2018

Nie będziemy się kryć po lasach... ( Tekst z dnia 7 lutego 2017 roku)

No to tak zwany obatel sam na własne życzenie wymiksował się z unijnego stanowiska. Powinnam się litować, bo to też Polak?... Nie sadzę! Bardzo się cieszę, że mu ktoś w końcu tego wulgarnego ryja przytarł. Szlochanie PISu jest wielkie i piękne! Bo przecież Parlament Europejski nie uznał skargi PISu, za nazwanie Marszu Niepodległości pochodem faszystów, a tu nazwanie jednej osoby szmalcownikiem i od razu taka kara... Oczywiście PIS nie widzi różnicy, nawet przewinienie w kierunku tych, jak oni nazywają, patriotów, uznają za dużo gorsze. A różnica jest prosta. W Marszu Niepodległości szli faszyści, może nie wszyscy uczestnicy nimi byli, lecz faszystowskie hasła zdecydowanie nadawały ton tej manifestacji. A prawdą trudno kogokolwiek obrazić. A Róża Thun szmalcowniczką nie jest i nie była, a za publiczne głoszenie kłamstwa, sprawiedliwy kij na głupi łeb!
Europo, wreszcie zachowałaś się tak, jak należy, nie bałaś się zrobić tego, co się należało i nie zachowałaś poprawności politycznej. Świetna decyzja, gratuluję.
To był tylko taki list pochwalny dla obatela, za to, że bezsensownie mieląc jęzorem wymiksował się z ekranów naszych telewizorów. Mamy nadzieję, że nie będziemy go teraz zbyt często widywać.
Drodzy Państwo! Jak zwykle wstępniak o czymś mniej ważnym. Właściwy temat teraz.
Jak zwykle dziękuję za WASZE komentarze, chociaż jest mi przykro, że swoimi słowami często WAS doprowadzam do łez. Ale WAS rozumiem. Ja się wzruszam rzadko, unikam tego. Ale do łez doprowadza mnie złość i niemoc, a więc często pisząc też płaczę. Płaczę też często oglądając wiadomości, bo treścią wypowiedzi prawicowych polityków czuje się zażenowana i czuje się, jakby mnie ktoś ciągle lał po twarzy. Niestety! Drodzy Państwo! Z naszych łez nic nie wynika. Co najwyżej możemy spowodować powódź i utopimy nasz kraj. Piszemy, komentujemy, wrzucamy jakieś posty każdego dnia. Robimy to od trzech lat. Nie zmieniliśmy niczego, niczego nie naprawiliśmy. Nie zmobilizowaliśmy Polaków do większego wysiłku i do szerszego udziału w demonstracjach. PIS stosuje prostą karcianą metodę. To tak, jak w grze w wojnę, którą każdy z nas zna z dzieciństwa, a która polega na zgromadzeniu wszystkich kart z talii w reku zwycięscy. PIS to właśnie robi, zmienia prawo gromadząc karty, ale jeszcze się nie uśmiecha z miną zwycięscy. Udaje, że jeszcze może przegrać, nie wykorzystuje tych kart przeciwko nam. A Polacy widzą, że jest tyle szumu o te kolejne niedemokratyczne ustawy, a przecież w ich codziennym życiu nic się nie zmienia. Jeszcze nie ma masowych przypadków zmuszania kobiet do rodzenia dzieci, mimo, że to zagraża ich zdrowiu, jeszcze nią ma procesów politycznych przegrywanych tylko dlatego, że po drugiej stronie sporu siedzi człowiek sprzyjający władzy, jeszcze nas nie każą za brak różańca, lub za głoszenie własnych poglądów. Oni tylko gromadzą atuty, broń przeciwko nam. Kiedy upadnie na stół ostatnia karta, kiedy ją zgarną, wtedy ich rządy spadną na nas, jak wszystkie plagi egipskie. Nie zrobią tego teraz, bo nie mają jeszcze wszystkich narzędzi, bo jeszcze się możemy zbuntować i w następnych wyborach zdecydować inaczej. Są cierpliwi, poczekają na nasze uśpienie.
Nie będę pisać, że nie możemy na to pozwolić, bo gołym okiem już widać, że pozwolimy. Widać też gołym okiem, że nie rozumiejąc zagrożenia, nie pozwolicie się mobilizować do kolejnych protestów.
Nie ma sensu powtarzać po raz kolejny: Polacy, co Wy robicie, albo obudźcie się.... To są tylko puste słowa, które nic nie znaczą. Dla mnie, chociaż wiele osób ma odmienne zdanie, zupełną porażką są próby zbierania pieniędzy w celu wspomagania walki o demokracje. Ci, którzy mają ochotę wspierać i płacić, wysyłają pieniądze na konta KODu, czy Obywateli RP.
Dwa posty wcześniej pisałam o tym, że bez pieniędzy nie da się prowadzić jakiejkolwiek działalności i to zdanie podtrzymuję. Jestem jednak zdania, że najpierw potrzebny jest plan działania, a potem dopiero można prosić o pieniądze. Mam taką propozycję. Powiedzmy, że znajdziemy 20 osób, które były by w stanie wpłacać do wspólnej kasy ustaloną, małą kwotę pieniędzy (5 euro? ), i za zgodą całej dwudziestki wspomagalibyśmy różne akcje dywersyjne w Polsce. NP, drukowali ulotki, kupowali gwizdki na manifestacje lub gorącą kawę, kiedy ludzie marzną na ulicy. Bardzo jestem ciekawa, a liczę tu szczególnie na Polonie, czy znajdzie się w przestrzeni internetowej te 20 chętnych osób. Oczywiście będziemy potrzebowali także skarbnika, który założy konto na własne nazwisko i który będzie rozliczał naszą działalność. Przydały by się osoby, które potrafią szybko projektować memy, a także ktoś, kto często jeździ do Polski, by w razie czego zabrał ze sobą dwa kartony bibuły. Jeśli ktoś jest chętny, ma ochotę na prawdziwe działanie, a nie tylko wirtualną aktywność, to czekam na takie osoby na messengerze.
Na tę chwilą to tylko taka próba, czy uda nam się zrobić coś więcej, niż tylko gadać. Może to dobry pomysł, może zły, a może tylko lekarstwo na bezsilność...
Drodzy Państwo, sporo wczoraj rozmawialiśmy o wstydzie za to, co się w Polsce dzieje i o tym, że czas już przestać przepraszać za innych. Dobra wiadomość na dziś jest taka, że za jednego obatela Polski już się wstydzić nie musimy i tej dobrej myśli na dziś się musimy trzymać.
Z jakiegoś powodu WY, a ja razem z WAMI, zaczęliście się zachowywać, jak myszy uciekające w popłochu prze kotem. Drodzy Państwo! Kota nie ma. Jest tylko głupia partia, której się zdaje, że odegra jakąś role w dziejach świata. No cóż, rozpierdolić jest łatwo i każdy matoł to potrafi, ale żeby coś zbudować, to już nie ma komu!
Zbliżają się wybory do samorządów i mam nadzieje, że z tych mysich dziur powychodzimy. Czas zacząć ofensywę. Czas przypomnieć Polakom o tym, czym jest PIS, jak działa i jak rządzi i jakie są efekty tych rządów. I tak przetrwali dłużej, niż się spodziewałam, nie dawałam im więcej, niż 2 lata.

Nie będziemy się kryć po lasach we własnym kraju, nie będziemy ze strachem nasłuchiwać obcych kroków pod drzwiami. Wypędzimy nieproszonych gości z naszych domów. Potrzeba na to tylko grama odwagi i szczypty instynktu samozachowawczego. 


wtorek, 6 lutego 2018

To nie są Polacy, to tylko przebierańcy. ( Tekst z dnia 6 lutego 2018 roku. )

Od pewnego czasu łapię się na tym, że pomimo, iż się jakiejś katastrofy spodziewam, to niestety nie jestem się w stanie do niej przygotować i wkurza mnie do granic możliwości, jak by była zaskoczeniem. Kiedy słyszę: Ja, jako prezydent i widzę tę gębę przekrzywioną w jedną stronę, jak wróbel, który próbuje jednym okiem ogarnąć kroplę wody, mam od razu skurcz żołądka. I już nic mówić ten pajac nie musi. Wszystko jest dla mnie jasne.
Nie wiem, po co ta półgodzinna przemowa??? Po co to udawanie wielkich przemyśleń. Trzeba było wyjść i powiedzieć wprost: Jestem bezwolnym tchórzem i podpisałem co kazali. Ale chyba jeszcze bardziej wkurzyło mnie odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego... Przypomnijcie mi, to my mamy jeszcze jakiś trybunał!? W tej ustawie akurat wcale nie chodzi o to, czy jest zgodna z Konstytucją. Że nie jest, jak wszystkie PISowskie ustawy, do tego nie trzeba zwoływać żadnego trybunału. Ta ustawa jest przede wszystkim skurwysyńska, zabiera nam prawo do samodzielnego myślenie, każe nam głosić kłamstwa. Naprawdę ktoś w Polsce sądzi, że Żydzi się na ten numer nabiorą, że ktoś uwierzy w tę grę na czas? Wiem, wiem, to przed własnym elektoratem gracie tę komedię, udajecie, że próbujecie załagodzić konflikt. Ale jeśli chodzi o Izrael.....No tu źle trafiliście. Żydzi to niezwykle uzdolniony naród, bardzo pragmatyczny i mądry, a w kwestii cwaniactwa przewyższają pięciokrotnie nawet Polaków. Nie dadzą się zapędzić w kozi róg. Widzieli, jak okłamywaliście Europę, jak prezydenckie weta ograły i oszukały swoich własnych obywateli. Nikt już wam nie wierzy, ani z wasze dobre intencje. A prezydent słyszący wczorajsze występy faszystów pod pałacem prezydenckim powie skromnie, że to suweren tak chciał. Jaki suweren, tych dwustu bezmózgowych osiłków to jest suweren?
Bardzo wiele się mówiło w ciągu ostatnich dni na temat stosunków polsko- żydowskich. Ale mnie utkwiła w głowie jedna wypowiedź Konstantego Geberta ( polskiego Żyda od kilku pokoleń) w programie Tomasza Lisa, który na pytanie, czy czuje się Polakiem odpowiedział: Czuć to można smród, a Polakiem się jest i ja jestem Polakiem.
Uświadomiło mi to, że my przez te prawie 3 lata robimy coś zupełnie bezsensownego, że widzimy świat od zupełnie nieprawdziwej strony.
Płaczemy, złościmy się, przepraszamy i wstydzimy się za innych i ciągle słyszymy, że to oni są prawdziwymi Polakami. Wychodzimy naprzeciwko faszystowskim marszom, kulturalnie krzyczymy, że nie ma miejsca na faszyzm w Warszawie, Krakowie, czy Poznaniu. W zamian dostajemy obelgi, Cytaty: Antifa chuja, kolejorz was wymorduje!, Zawsze i wszędzie antifa jebana będzie!, zajebiemy, jak złapiemy!, nie ma litości dla skurwysynów, napierdalamy antifa!
A my spuszczamy głowy i w duszy jesteśmy po prostu przerażeni i bezsilni.
A ja się WAS Polacy pytam, czy to jest polska kultura, czy ci ludzie należą do naszego narodu, czy tak wychowujemy nasze dzieci i czy z tych ludzi powinniśmy być dumni? Czy powinniśmy ich szanować tylko dlatego, że zakładają biało czerwone opaski na rękawy lub znaki Polski walczącej? To nie są Polacy, to tylko przebierańcy! Czy pozwolimy na to, by wyrzucały nas z naszego kraju hordy dzikich bandytów ochraniane przez innych bandytów w garniturach?
Dość już przepraszania! Dość wstydu za innych! To my jesteśmy Polakami, my uśmiechnięci, tolerancyjni ludzie, europejscy i nie znający uczucia nienawiści, my kolorowi, my wolni, my radośni. To ja, chociaż może moja ziemia jest już tylko w moim sercu, to ja wspominam zapach lipy i jaśminu, to ja pokonuję kilometry by w obcym kraju kupić polski chleb z makiem, bo jest najlepszy na świecie. To nie nas trzeba wyrzucić z Polski, lecz tę hołotę. Trzeba wziąć pały i przepędzić to bydło ( przepraszam bydło za porównanie), zerwać te maski z twarzy, wytropić, nagrać i pokazać publicznie ich gęby. Niech ich matki, żony, siostry i bracia, i ich pracodawcy zobaczą, jak wygląda podobno Polak i katolik i jakim językiem się posługuje. Niech dzieci zobaczą, jakim słownictwem operuje tatuś na ulicy. Oni śmią się nazywać narodowcami, a o który naród im kurwa chodzi?, bo na pewno nie o polski. My Polacy się tak nie zachowujemy, a więc te zamaskowane chuje nie są Polakami! Oni tylko udają Polaków. My się swoich twarzy nie wstydzimy!
Polska w ponad tysiącletniej swej historii mogła być, miała taką szansę, wspaniałym, bogatym i świetnie się rozwijającym krajem. Ale zawsze stawały na drodze jej rozwoju takie bandy niedorobionych osiłków z przerośniętym ego. Aby mieć ego, trzeba być co najmniej Napoleonem, panie Duda, albo Aleksandrem Wielkim, a nie oślizgłą glista na partyjnym sznurku.
Nie możemy pozwolić, by ta hołota znowu doprowadziła Polskę do upadku! Nas normalnych jest więcej, to my jesteśmy suwerenem, narodem, to my rozdajemy karty. Daliśmy PISowi władzę, trochę na złość samym sobie, ale czas powiedzieć dość. Daliśmy, mamy też prawo ją odebrać.
Drodzy Państwo!
Publiczna telewizja robi sobie żarty z komór gazowych. Minister spraw zagranicznych twierdzi, że przyznanie się przez Niemca do tego, że obozy zagłady były niemieckie, to jest sukces jego dyplomacji. Premier rządu, dziękuje skoczkom za to, że są Polakami i skaczą dla Polski???, a były już minister Macierewicz zakleja flagę unijną na tablicy rejestracyjnej. Zamaskowane gęby hajlują na ulicy ze słowami Śmierć wrogom Ojczyzny a jakaś grupa dewiantek wypisuje, że im feministki nie będą dyktować, jak się mają ubierać, chociaż feminizm to właśnie wolność, także w ubiorze.

Czy WY tego nie widzicie? To już nie jest poziom przedszkola, czy walka małych chłopców w piaskownicy o łopatkę, to już jest pierdolony żłobek specjalnej troski! To nie jest Polska! Zagnieździły nam się tu jakieś obce potwory i zdaje im się, że na naszej krzywdzie zbudują sobie gniazda. Ale to nie są orły, więc niech wypierdalają z mojego kraju!


poniedziałek, 5 lutego 2018

Za 10 minut trzynasta... (Tekst z dnia 5 lutego 2018 roku)

Drodzy Państwo!
Trochę odbiegnę od bieżących tematów, chociaż tylko trochę. Awantura na polu Polska/ Izrael bardzo absorbuje naszą uwagę. Tymczasem prezydent podpisał kolejną debilną ustawę o ograniczeniu handlu alkoholem...
Nie, nie jestem zwolenniczką alkoholizmu. Uważam jednak, że po raz kolejny potraktowano obywateli Polski, jak małe dzieci lub debili, którzy nie są w stanie odpowiadać za siebie i kierować rozsądnie swoim życiem. Taką ustawę mógł podpisać tylko kompletny idiota i ignorant. Jeśli ktoś uważa, że przez czasową prohibicję, ograniczy pijaństwo, to po prostu nie ma w psychiatrii określenia na chorobę, na którą taki delikwent cierpi. Zresztą, prawdziwe cele wprowadzenia tak głupiego prawa nie są mi znane. Chciałabym jednak zaznaczyć, że wolny człowiek sam decyduje, kiedy spożywa alkohol i żadne prawo nie powinno mu tego zabraniać. Co innego, jeśli chodzi o miejsce tego spożycia. Oczywiście mądre są przepisy zabraniające picia w miejscu pracy, w pobliżu placówek edukacyjnych czy w miejscach publicznych. To jest dla wszystkich jasne i dotyczy kultury, z jaką powinno się korzystać z alkoholu. Ale to ograniczenie godzinowe, to prawdziwa patologia, podobna do praw stosowanych przez komunę, która zabraniała sprzedaży alkoholu przed godziną trzynastą. Zamiast głupiego prawa, powinna być zastosowana zwyczajna edukacja, ale dla naszej kochanej władzy, edukacja jest tematem zbyt trudnym. W krajach europejskich, gdzie oprócz Polaków nikt pijany po ławkach w parku nie leży, dawno już uzyskano dobry efekt edukacyjny. Trzeba uczyć młodych ludzi, że nie należy chlać wódy od samego rana, ale wypicie piwa, lub szklanki wina do obiadu, to żadne przestępstwo, wręcz przeciwnie, oznaka dobrego wychowania.
To, co wprowadził PIS to tylko otwarcie furtki dla patologii.
Drodzy Polacy, bimbrownicy i meliniarze, dostaliście właśnie zielone światło i wasz zapomniany już nieco nielegalny biznesik, może się znowu nakręcić i przynosić wam zyski z pominięciem urzędu skarbowego. Czas już wyciągnąć z krzaków specjalistyczne urządzenia do gotowania bimbru... nie wstydźcie się, wiem, że w co drugiej wiejskiej chałupie takie macie, a i w miejskiej piwnicy nie jedno schowane jest na ciężkie czasy. Drodzy bezrobotni od lat dziewięćdziesiątych meliniarze, czas powstać z niebytu. Na każdym osiedlu, w każdym bloku przyda się ktoś, kto za odpowiednią cenę, zapewni obywatelowi szlachetnie porażający trunek, po godzinach sprzedaży. A jeśli nie zdążycie kupić, albo ugotować, to zawsze można będzie skorzystać ze wspaniałego ruskiego spirytusu z przemytu, przywożonego w kanistrach po benzynie...
Nie, nie o tym miał być ten post, lecz ta ustawa antyalkoholowa tak mnie rozśmieszyła i mi przypomniała piękne czasy młodości, że nie mogłam się oprzeć, by tego nie skomentować. Brawo Polsko meliniarska, która powracasz po latach posuchy! Tylko PIS mógł ci to ułatwić, brawo! PIS, który doskonale wie, że wszelkie próby ograniczenia sprzedaży alkoholu w całych dziejach ludzkości skończyły się wyłącznie wzrostem przestępczości i podziemnego handlu, tylko ta partia mogła wymyślić taki fortel. Zmniejszenia spożycia to nie przyniesie, ale o ile wzrośnie liczba zadowolonych obywateli...
Ja chciałam z Państwem pogadać dziś o zupełnie czymś innym. Zbliżają się bowiem wybory samorządowe i większość z nas zdaje sobie sprawę, że w normalny sposób ich po prostu nie wygramy.
Jest taki pomysł, by wspomóc opozycje w tej nierównej walce. Powiem wprost, szukamy sponsora, kogoś, kto stworzył by fundację do walki o powrót demokracji. W Polsce powstało sporo organizacji, takich jak KOD, Obywatele RP i wiele innych, które angażują się w tę walkę. Niestety, z tego co mi wiadomo, na prawdziwe działanie po prostu nie mają środków. Wielu z nas wspiera ich drobnymi datkami, ale to nie są jakieś znaczące pieniądze w stosunku do tego, czym dysponuje PIS, który oprócz pieniędzy ma jeszcze policję, sądy, telewizję i możliwość karmienia nas kłamstwami dzięki opłacanym trollom.
Nie, Drodzy Państwo, nie mam zamiaru namawiać WAS do tego, byście dawali datki na KOD lub na inne organizacje. Wiem, co w tym momencie chodzi WAM po głowie. Nic z tych rzeczy!!!
Zastanawiamy się jednak, jak możemy się włączyć w kampanię wyborczą, w taki sposób, by jakoś ten PIS i jego kłamstwa zneutralizować! Oczywiście najważniejsza jest informacja, z którą trzeba dotrzeć do społeczeństwa. Partie opozycyjne, oraz KOD organizują różne spotkania, ale to raczej polega na przekonywaniu przekonanych. Na te spotkania nie przychodzą ludzie niezdecydowani, lecz przede wszystkim zwolennicy danej partii. Zasięg takiego działania jest znikomy. Powinniśmy przyjrzeć się ostatnim dwom kampaniom wyborczym i metodom, które stosował PIS. Tak, tak, trzeba się uczyć od zwycięzców! Oczywiście w ramach prawa, kultury i przyzwoitości.
Moim zdaniem PIS wygrał wybory przede wszystkim w internecie i w kościele. Na współprace z kościołem nie możemy liczyć, ale możemy powalczyć na innych polach.
Dlaczego wszystko rozbija się o pieniądze?
Uważam, że powinniśmy zatrudnić trolle. Wiem, wiele osób ma gęsią skórkę na samą myśl o tych ludziach, którzy rozpowszechniają za pieniądze kłamstwa na temat przeciwników politycznych. Ale tu się nie ma co unosić honorem. Skoro PIS wytoczy przeciwko opozycji bombę atomową, to my też musimy wytoczyć bombę! Oczywiście, nie należy zatrudniać przypadkowych i bezideowych osób, lecz takie osoby, które są po naszej stronie. Osoby zaangażowane będą zapewne pracować lepiej. Myślałam o 100 osobach lobbujących na rzecz opozycji. Druga rzecz: my w przeciwieństwie do trolli PISowskich nie musimy posługiwać się kłamstwem. PIS, przez cały okres swego istnienia zrobił tak wile głupot, tyle razy się skompromitował, że wystarczy z naszych prywatnych archiwów powyciągać te wszystkie prawdziwe afery, by były do dyspozycji dla osób trolujących inaczej.
Weźmy choćby ostatnie 2 lata. Misiewicz, Berczyński, głupoty dyplomatyczne, obraźliwe wystąpienia w stosunku do własnych obywateli. Wszystko to PIS będzie chciał przed wyborami zagadać i ukryć. Nie możemy na to pozwolić.
Dlaczego uważam, że powinniśmy płacić osobom działającym na korzyść opozycji i po co taka fundacja?
Drodzy Państwo! Ja od 3 lat trolluję na rzecz opozycji wobec PISowskiej władzy. ( no bo jak to inaczej nazwać, skoro wchodzimy na wrogie strony, lub neutralne i wrzucamy prawdę o PISie, potem komentujemy, argumentujemy i staczamy nocne bitwy w PIStrollami! Robimy to dopóki nas z tych grup nie wyrzucą). Robię to nie tylko ja, znam wiele osób, które zajmują się podobną działalnością, jednocześnie prowadząc własne grupy dyskusyjne. Robimy to z własnej woli i za darmo. Ale po trzech latach łatwo się przekonać, że to nasze zaangażowanie, to stanowczo za mało. Na razie nie ma kampanii wyborczej i w internecie nie ma PISowskiej ofensywy, ale już na wiosnę należy się spodziewać prawdziwego szamba, podwojonego w stosunku do tego, co było podczas ostatnich wyborów. Nie ma opcji, będzie totalny hejt i rzucanie mięsem. Musimy się bronić, a nas działających woluntariuszy społecznych jest za mało. Nie zachęcimy innych bez pieniędzy. Dlaczego? A chcecie wiedzieć, jak wygląda nasze życie? Musimy z czegoś żyć, a więc pracować. Jemy w biegu, śpimy po 3 godziny na dobę. Oprócz tego próbujemy jakoś żyć, sprzątać, prać, zajmować się rodziną, wyprowadzać psa, czasem coś przeczytać lub obejrzeć w TV, by nie zgłupieć do reszty od tej polityki. Właściwie nie mamy już czasu na komentowanie na swoich grupach lub prywatnych murach. Czasami na chwilę znikamy z sieci, bo po prostu zaczynamy mieć wątpliwości, jak się nazywamy, padamy na twarz i potrzebujemy resetu. Często krzyczycie, że nie można wymagać od kobiet heroizmu. A ja uważam, że nie możemy go wymagać od nikogo. Wiele osób pomogłoby nam, gdyby w zamian za to mogli zrezygnować choćby z nadgodzin w pracy. Ale żyć trzeba i do życia potrzebne są pieniądze.
Wiem, rozmowa z Polakami o pieniądzach jest zawsze trudna. Ale myślę, że wszyscy musimy dać w najbliższym czasie z siebie najwięcej ile tylko możemy. Jedni swoje uzdolnienia, inni swój czas, a jeszcze inni pieniądze. Jestem pewna, że wśród osób sympatyzujących z koalicją społeczną przeciwko PISowi, jest wiele osób zamożnych i świetnych organizatorów, którzy mają praktykę w organizowaniu wielkich akcji. Bardzo liczę na aktorów, że będą nagrywać filmy i będą zachęcać do głosowania na Polskę wolną i europejską, a my te filmiki bardzo chętnie rozpowszechnimy po całym świecie.
PIS ma w tej chwili najlepsze karty w ręku i kupę szczęścia, bo koniunktura ekonomiczna im sprzyja. Będzie nam trudno, ale jeśli przegramy kolejną bitwę, to może naprawdę oznaczać, że będziemy się z tym szambem męczyć przez najbliższe 30 lat, a koszty przywrócenia naszej pozycji w świecie, a także powrót na normalne tory rozwoju, mogą być niewyobrażalne.
My musimy wrócić do prymitywnych metod, do drukowania bibuły i rozprowadzania jej na piechotę, do drukowania plakatów informujących o prawdziwych zasługach tej władzy, przypominających jej najgorsze gęby. Nie możemy pozwolić, by PIS na czas kampanii wyborczej schował smród, a pokazywał tylko pachnące kwiatki. Musimy także stworzyć komitety społeczne, które będą pilnowały lokali wyborczych i patrzyły na ręce tym, którzy liczą głosy, wszak podobno to oni są najważniejsi.
Drodzy Polacy! Apeluję do WAS nie po raz pierwszy. Do tej pory mieliśmy małe potyczki uliczne, które miały wielkie znaczenie, lecz nie mogły wpłynąć na rzeczywistość. Ale stoimy w obliczu prawdziwej bitwy i każdy, kto nie chce by PIS dalej rządził, musi sam ze sobą zrobić rachunek sumienia. Każdy z nas może coś od siebie dać. Musi tylko podjąć taką decyzję. Nie mówcie, że WAS polityka nie interesuje, bo ona w końcu dopadnie każdego.

Przepraszam, za ten techniczny nieco i pozbawiony emocji post. Wiem, że czegoś innego ode mnie oczekujecie. Ale liczę na to, że się zmobilizujemy. A jeśli ktoś ma lepsze pomysły na osiągnięcie celu, to bardzo proszę wykorzystać mnie, wykorzystać wszystko co robię w dowolny sposób. Zwycięstwo PISu, kolejne!!!, będzie niestety także moją porażką. 


Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)

Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów. Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, j...