sobota, 31 marca 2018

Imperium kontratakuje. ( Tekst z dnia 31 marca 2018 roku)



Strach, jest jednym z najsilniejszych motywatorów działania człowieka. Potrafi wyzuć człowieka z przyzwoitości, zmienić jego poglądy i zmusić do działania, którego wcześniej byśmy się po nim nie spodziewali. A w ostatnich kilku dniach mieliśmy się okazje przekonać, do jakiego zwrotu akcji może zmusić nagły spadek notowań partii, która była zbyt pewna swego. Partii, dla której plamą na honorze byłoby rozsądne wycofanie się z niepopularnych projektów, lecz strach zmusza ją do rozpaczliwego kontrataku.
Dzięki ostatnim działaniom opozycji i przy pomocy dziennikarzy, głównie stacji TVN, zostaliśmy zasypani informacjami o przekrętach naszych panujących, niezłomnych polityków. Poczynając od tych nieszczęsnych nagród, a skończywszy na szemranych znajomościach ministra Mariusza Kamińskiego i jego bezpośrednim lub pośrednim udziale w szemranej reprywatyzacji, wychodzą powoli wszystkie brudy. Dowiedzieliśmy się o niegospodarności w niektórych resortach, o ogromnym majątku partii PIS, skrywanym przed suwerenem, o nielegalnym zakupie przez skarb państwa kolekcji Czartoryskich, która i tak była własnością narodu polskiego i o wyprowadzeniu pieniędzy z fundacji Czartoryskich do raju podatkowego. Wszystko to, plus coraz gorszej jakości ustawy proponowane i wprowadzane przez PIS, niezdarne próby podwyższenia ceny za paliwa, nowy kodeks pracy szkodliwy dla pracowników, zmiany w systemie mianowania nauczycieli, ustawa degradacyjna, próby zagarnięcia składek na ZUS od osób po rozwodzie itd., itd. Niektóre z tych pomysłów już są wprowadzane w życie, a o niektórych tylko jaskółki śpiewają. Ale przekonaliśmy się, że jaskółki śpiewają tylko o tym, o czym PIS wcześniej pomyślał.
Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że wreszcie niektórym obywatelom otworzyły się oczy, a pierwszy gwóźdź do trumny PISu wbiła z mównicy sejmowej Beata Szydło swoim wrzaskiem, że IM SIĘ PRZECIEŻ NALEŻY! Tu gratulacje dla pazurków pani premier. Spodziewałam się tego, że prędzej, czy później poślizgnie się na swoim własnym ego. Bo do prowadzenia sprawnej polityki potrzebny jest sprawny umysł i cięty język. Same ostre pazurki nie wystarczą.
Efekt jest taki, że sondaże poleciały na łeb na szyje właściwie z dnia na dzień, a suweren wreszcie zaczął odzyskiwać wzrok.
I tu musimy wrócić do strachu. Strach okazał się tak wielki, że natychmiast zaczęła się kontrofensywa.
PIS, nie czekając do wyborów, musiał natychmiast wyciągnąć swoje asy z rękawa. Tylko tyle, że na ogół są to już zgrane karty lub fałszywe. Zacznę może od końca, czyli od veta prezydenta...
PIS udaje, że jest tym wetem bardzo zaskoczony i zdziwiony decyzją prezydenta, a prezydent Duda, tak inteligentnie uzasadnia swoje weto, że szczeki opadają. Tylko tyle, że ja już temu facetowi nie wierzę, a szczególnie po tym, jak zawetował ustawy o sadach. To oszust i krętacz. Nie zawetował ustawy dezubekizacyjnej, pomimo, ze w bardzo wielu punktach była krzywdząca i niesprawiedliwa, a teraz nagle martwi się o prawa obywatelskie żyjących i nieżyjących komunistycznych dygnitarzy???...to mi coś za bardzo śmierdzi. Można by pomyśleć, że jest to ukłon w stronę obatela Czarneckiego, którego teść byłby ofiarą tej ustawy. Ale nie sądzę, by chciano ratować jednego partyjnego osła, choćby nawet był najbardziej wierny i potulny.
Oczywiście, prezydent przywoływał kilkakrotnie przykład generała Hermaszewskiego, co jest o tyle śmieszna, że jego winy w PISowskim spojrzeniu na sprawiedliwość powinny być podwójne. Nie tylko był członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Do tego wszystkiego był szkolonym w Rosji pilotem, który ruską rakietą Sojuz 30, wraz z ruskim przyjacielem Pietią Klimukiem, dowódcą tej rakiety poleciał w kosmos na chwałę nie tylko Polski, ale przede wszystkim Związku Radzieckiego. Jest to działanie zdradliwe, nawet wobec faktu, że nasi przyjaciele z USA, pomimo wielu kosmicznych programów, nigdy nas na pokład swych pojazdów kosmicznych nie zapraszali. Ta hipokryzja mnie po prostu powala, kiedy prezydent mówi, że w końcu to był pierwszy i jedyny, jak do tej pory, polski kosmonauta. Tylko nie zapominajmy o tym, że nie mieli byśmy żadnego króla kosmicznych przestworzy, gdyby nie ten znienawidzony kraj, któremu na każdym kroku odbieramy miano wyzwoliciela Polski z rąk hitlerowców, niszcząc pomniki rosyjskich żołnierzy i opluwając ich groby. Niech się więc pan prezydent łaskawie zdecyduje na jakieś konkretne uczucia, bo znowu sprawia wrażenie, że jest trochę w ciąży, albo, że chce być jednocześnie krową i koniem. Skoro jest się prezydentem o poglądach prawicowych i narodowych, trzeba wprost powiedzieć do kamery, że Mirosław Hermaszewski, szkolony w Rosji kosmonauta, który poleciał w kosmos w ramach ugruntowania przyjaźni między PRLem a Związkiem Radzieckim, jest tak samo Bee, ja Jaruzelski i reszta.
Ale dobrze wiemy, że wcale nie o to w tym wszystkim chodzi. PIS i prezydent zobaczyli sondaże i się, mówiąc krótko, przestraszyli. Zaczęli na gorąco kalkulować, co trzeba natychmiast zrobić, by poparcie społeczne wróciło. W tym planie znalazło się także weto prezydenta, jako chwilowe zawieszenie problemu, który nie jest aż tak pilny i istotny. To zwyczajna PISowska ustawka, byśmy znowu uwierzyli w niezależność prezydenta! Pan prezydent tak pięknie i rzeczowo tłumaczył powody swojej decyzji, że było to chyba najmądrzejsze jego wystąpienie w karierze. Gdybym go, kurwa, nie znała, to bym się prawie nabrała. Ale nabrać można mnie tylko raz i to już miało miejsce w lipcu zeszłego roku, chociaż i wtedy podejrzewałam podstęp. Wtedy byliśmy na ulicach i prezydent chciał zgasić nasz zapał. Ale spadek poparcia to też jest jakiś protest. I pomimo, że ulice są dziś puste, mam nadzieje, że tym razem prezydent naszych serc nie ostudzi.
Zaczęłam tak trochę od końca. Od wydarzenia, które zakończyło mocnym akcentem żałosne próby kontrataku PISowskiego imperium.
Wcześniej, kilka razy dziennie, mieliśmy dwa rodzaje zmasowanych działań. Pierwsze nazwałabym: podkreślanie sukcesów. PIS urządził prawdziwe uroczystości państwowe z okazji umowy na zakup rakiet Patriot. Chociaż, jak znamy PIS, samo dojście do porozumienia z USA, nie oznacza wcale, że ten sprzęt do Polski trafi. Mamy jeszcze 4 lata czasu, a raczej PIS go ma, żeby wszystko spieprzyć. Podczas tej uroczystości, która wyraźnie sugerowała, że dzięki tym dwom rakietom staniemy się mocarstwem militarnym, rozbawiła mnie i przeraziła. Po pierwsze nawałem kłamstw, które popłynęły z ust polityków i rozeszły się po świecie. Kłamstwa te miały niby wyjaśnić, dlaczego ten zakup jest tak drogi. Mnie się jednak wydaje, że Błaszczak wziął co dawali bez negocjacji, bo pilnie potrzebował jakiegokolwiek sukcesy, po rządach Macierewicza i wyjałowieniu polskiej armii. Z drugiej jednak strony usłyszałam od ministra obrony zdanie, którego kompletnie nie rozumiem. Błaszczak powiedział, cytuje: teraz wygramy...Ale czy my jesteśmy w stanie jakiejś wojny? A może Błaszczak ma zamiar tę wojnę komuś wypowiedzieć, albo PISowskie baranki karmi jakimiś omamami nieistniejącego konfliktu, który właśnie zamierza wygrać przy pomocy tej broni? Tego niestety nie wiem, bo w tym ich świecie trudno jest mi się odnaleźć.
Im głośniejsza konferencja prasowa, tym bardziej kłamliwy jej przekaz. Minister Zero Ziobro, gościł na naszych ekranach dość często w tym tygodniu. Dostał swoje własne zadanie, w PISowskiej kontrofensywie. Każdy, najdrobniejszy sukces z udziałem policji i prokuratury, przypisywał sobie i dobrej zmianie, by ludzie wiedzieli, że tylko oni skutecznie łapią przestępców a tych niewinnych uwalniają po latach. Jedno jest na 100% pewne! PIS nie ma żadnych nowych haków na opozycję, a szczególnie na Platformę Obywatelską, skoro musi, dla ratowania sondaży, wracać do afery hazardowej, o której wszyscy już dawno zapomnieli. Znowu słyszymy o cmentarzach i śmietnikach i oszustwach w grach hazardowych, gdzie skarb państwa mógłby być okradziony na wiele milionów złotych. W całej tej aferze najważniejszym zwrotem jest: mógłby być, bo przecież nie wiadomo, czy okradziony został i nikt nie policzył na jaką kwotę. Z ust Ziobry słyszymy o jakiś tajemniczych białych kołnierzykach oszukujących na watcie. Do tego wszystkiego szumnie aresztuje się kogokolwiek, byle był z Platformy Obywatelskiej, by go zmusić do mówienia, że go ktoś naciskał i że to był na pewno Donald Tusk. Gdyby nie osobista tragedia aresztowanego, któremu PIS stworzył niezwykłą atmosferę świąteczną, to można by to wszystko traktować w formie żartu.
Ja jednak nie za bardzo się tym wszystkim przejmuję, bo pamiętam poprzednie rządy PISu i ministra Ziobro, który w taki sam sposób aresztował wtedy wielu ludzi, którzy potem, co do jednego, okazali się niewinni, lub wmanipulowali przez jakiegoś agenta Tomka w wymyślone afery. Blaga, gra na pokaz i zaciemnianie rzeczywistości. Tak działa Zbigniew Ziobro.
Drodzy Państwo. W ten sobotni wieczór, nie będę Państwu składać życzeń wielkanocnych, bo nie bardzo wierzę w wielkanoc. I coraz bardziej mam potrzebę życia w zgodzie z samą sobą, ale wiem, że wielu z WAS ma wreszcie chwile wolnego od pracy i może się zatrzymać i spędzić trochę czasu z rodziną. I tego miłego czasu spędzonego w gronie najbliższych WAM życzę. Bo cały czas tak pędzimy, że na to właśnie nigdy nie znajdujemy czasu.
Życzę WAM tego z powodu wiosny, która zaczyna nam powoli przebijać przez kapryśną aurę. Życzę WAM, bo mam wrażenie, że w końcu po dwóch latach koszmarnego mrozu, zaczyna do nas zaglądać także wiosna polityczna. Nie spodziewaliśmy się, że po tych wszystkich naszych staraniach, protestach, strajkach i rozpaczliwych wiecach, pani byłej premier Beacie Szydło wystarczy 5 minut, jedno krótkie wystąpienie, by bez naszego udziału załatwi swoją partię na 12 punktów procentowych. Policzek z drugiej strony dostał PIS od samego prezesa, który wprawdzie wpisując się w kontratak swej partii wspomniał, że poprzednie ekipy rozkradły Polskę na miliardy złotych, na co oczywiście Kaczyński ma mnóstwo dowodów, ale ich nie pokaże, ale jednocześnie poparł dodatkowe nagrody dla swych niezwykle skromnych kolegów. Pokaż pazurki... powiedział pieszczotliwie do Beaty Szydło...a ona pokazała suwerenowi, że im, panom świata, się wszystko należy.
Pierwsza jaskółka nie czyni wiosny. Ale spadek o 12 % w sondażach, to całe stado jaskółek. Trzymajmy się więc tego powiewu wiosny, ujawniajmy każdy, nawet najmniejszy grzeszek bezczelnej władzy. Niech im te butne miny z mord kłamliwych znikną! I niech się już nigdy więcej nie podniosą. Niech im zajrzy w oczy strach i bezsilność, która dziś nas karmią. A my wtedy najemy się do syta nadzieją.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...