sobota, 17 marca 2018

Rachunek sumienia. ( Tekst z dnia 17 marca 2018 roku)



Drogie Dziewczyny! Wiem, że jutro idziecie odwiedzić swoich biskupów. Mam dla WAS niestety złą wiadomość. Porywacie się z motyka na słońce, a raczej z wieszakiem! Nie wierzę w to, by w kościołem katolickim ktokolwiek mógł wygrać. A jest to niestety smok, który czasami ustępuje, robi krok w tył, kiedy mu się utnie głowę, ale przyczajony zbiera tylko siły, by po jakimś czasie zaatakować od nowa, a na miejsce jednej głowy wyrastają mi 3 nowe. . To największa, najbogatsza i najbardziej wpływowa mafia na świecie. To największy szantażysta, który wdziera się do naszych umysłów pod pozorem szerzenia dobra. Cały świat kłania się tej machinie i cały świat jest od niej uzależniony. Nie ma nikogo, kto byłby w stanie powiedzieć dość, bo słodkie popierdywanie do ucha kościoła, tylko ono gwarantuje władzę. To, że ten świat jest moralną ruiną zawdzięczamy wyłącznie kościołowi, bo człowiek nigdy nie miał dość odwagi, by kierować się rozumem i własnymi emocjami. Wolimy iść i wysłuchać fałszywego proroka. Niby coś wewnątrz nas mówi nam, że to, co on mówi nie do końca jest dobre, ale jego słowa zdejmują odpowiedzialność z naszego sumienia. I tak jest nam wygodnie! Nie musimy samodzielnie rozważać moralnych problemów. Robimy tak, jak pasterz karze. Tak będzie do końca świata. Będziemy okresowo wychylać usta nad powierzchnię oceanu zakłamania chwytając haust wolności, a potem znowu pójdziemy pod wodę nakryci falami zacofania.
Mówicie często, że wolność jest w nas...ale czy wiecie co to naprawdę znaczy? Czy rozumiecie, że dopóki jakaś narzucona nam wiara będzie rządziła naszymi myślami, dopóty nie będziemy wolni?
Dopóki istnieje kościół katolicki, dopóty nie niewidoczne kajdany będą nas zniewalać, bo jest to organizacja stworzona do zniewalania ludzi!
Dotyczy to w szczególności kobiet. Dlatego do nich się tutaj szczególnie zwracam...
Każdy sam decyduje o swoim życiu. Ale ja bardzo WAS wszystkie namawiam, byście idąc do tych swoich biskupów zrobiły wewnątrz siebie prawdziwy rachunek sumienia. Ja to już wiem, że aby odzyskać wolność trzeba odrzucić narzuconą wiarę. Dziś, mimo że walczycie o swoje prawa, świadomie lub nie, jesteście hipokrytkami, które krzywdzą same siebie. Wiecie, że coś jest złe, a mimo to ciągle jesteście temu złu wierne. Nie rozumiecie, że się nie uratujecie, dopóki nie zabijecie smoka?!
Naprawianie świata trzeba zawsze zacząć od siebie, ale to wymaga odwagi znacznie większej, niż manifestowanie przed siedzibą hierarchów kościelnych. Trzeba mieć odwagę, by zmienić swoje własne życie. W nietolerancyjnej Polsce, to może być prawdziwy heroizm... nie ochrzcić dzieci, nie chodzić na religię, nie przyjmować księdza, nie napychać kiesy darmozjadom, bo w Polsce bardzo trudno jest być innym. Ale uczciwiej jest z podniesioną głową iść pod wiatr, niż protestować tylko dwie niedziele w roku, a resztę spędzać w kościele. Przecież oni i tak to zrobią. I tak bezwzględnie zakażą aborcji, potem zabronią WAM rozwodzić się, kiedy facet WAS bije, następnie będą WAS kamieniować za seks pozamałżeński, a w końcu będziecie musiały prosić o pozwolenie, by oddychać. Tylko wewnątrz siebie możecie to zwalczyć. I nie oszukujcie się. Nie mówcie, że nie wierzycie w kościół, tylko w boga, bo innego boga nie znacie, tylko tego, którego wciska WAM kościół. Żyjecie w ułudzie. Jako przykład dobroczynności dajecie Matkę Teresę wiedząc, że niezła z niej była suka i za wszelka cenę chcecie być dumne z papieża Polaka, pomimo że nienawidził kobiet. Uważał kobietę, za gorszego człowieka, który powinien zawsze być posłuszny lepszemu gatunkowi męskiemu. Nazywacie świętym papieża, który swoim uporczywym zakazem używania prezerwatyw przyczynił się do masowych zgonów ludności Afryki na AIDS, który przymykał oczy na masowe mordy biednej ludności Ameryki Południowej, protestującej przeciwko dyktatorskim władcom. On tych biedaków, którzy czasami walczyli o chleb dla swych dzieci, nazywał komunistami.
Nie zamykajcie swoich głów! Dopuście do siebie prawdę i nie kłaniajcie się złu!
Mówi się o kobietach, że to one powinny być strażniczkami ogniska domowego, zbierać wszystkich przy niedzielnym obiedzie, prowadzać dzieci do kościoła, bla, bla, bla, da, da, da, itd. Przez wieki wszyscy korzystali z WASZEJ mądrości, uległości i wrażliwości. Ale WY przetrwałyście wszystkie burze i dziś powinnyście sobie nałożyć inne role. WY powinnyście swoje rodziny wyprowadzać z ciemnoty, z żelaznego uścisku złych, niczym nie uzasadnionych tradycji. Nic nie zdołacie zrobić, jeśli stojąc na rozdrożu będziecie jednocześnie usiłowały iść w dwóch kierunkach. Czas podjąć decyzję!
Nie dajcie się zastraszyć. Jeśli istnieje bóg, na pewno nie potrzebujecie pośrednictwa tych ludzi opływających złotem, by WAS zauważyć. Bo jeśli istnieje bóg, to rządzi się zupełnie innymi wartościami i złote ołtarze nie mają dla niego znaczenia.
Żaden ksiądz nie zapewni WAM zbawienia.
Moje życie ma tylko dlatego sens, że nie jest wieczne i że nie jest nieśmiertelne. Tylko to mnie pcha każdego dnia, by przeżywać każdy dzień, jakby to był ostatni dzień w moim życiu.
Z kościołem, jako instytucją ucisku, nie jesteśmy dziś w stanie wygrać. Ale każdy z nas może stać się zaczątkiem choroby, pleśnią, rozrastającym się wrzodem na tym podłym organizmie.
Popatrzcie w lustro i same siebie zapytajcie, czy naprawdę wierzycie w boga, czy naprawdę jest wam potrzebny. Jeśli nawet tak, to czy na pewno kościół jest drzwiami do waszego boga.? A może lepiej samemu dbać o to by być dobrym człowiekiem i swoja postawę oddać pod ocenę? Pomyślcie o tym zanim jutro weźmiecie wieszaki do rąk i pójdziecie na manifestację. W końcu PIS, który nas niszczy, jest też produktem tej machiny. Może warto zrobić rachunek sumienia i tak po prostu po ludzku być uczciwym wobec samego siebie. Może warto znaleźć tę wątłą nić wolności, złapać ją i się jej trzymać... I swoim losem udowodnić, że bez kościoła, to wcale nie musi być gorsze życie. A wtedy za nami pójdą inni i będziemy mieć szansę na zwycięstwo.



2 komentarze:

  1. Dosadnie ale też uczciwie. Co prawda jestem facetem, ale to co piszesz Ula też trafia do mnie i na swój sposób przekształcam Twój tekst czytając go "bezosobowo". Na palcu serdecznym prawej ręki noszę "pierścień Atlantów". Pierścień podarowała mi żona i traktuję go jako dar, jako biżuterię... i gdzieś tam pewnie jako amulet... ale nie w tym rzecz. Doświadczyłem już paru ataków z tego powodu. Zaatakował mnie też młody ksiądz i powiedział, że będzie się za mnie modlił. Obejdzie się odrzekłem. Kim jestem? Wg klauzuli KK heretykiem i w zasadzie nic mi to nie robi, w niczym nie przeszkadza. A tak w ogóle, to kij im w oko. Buziaki Ula.

    OdpowiedzUsuń
  2. 1.Czy ten tekst rzeczywiście jest taki groźny, że potrzebne jest specjalne ostrzeżenie ?
    2.To pewnie nic nie da, ale mimo 5 stopni na minusie pójdę wesprzeć kobiety pod episkopatem. Podobno kropla drąży skały.

    OdpowiedzUsuń

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...