piątek, 27 kwietnia 2018

Okruchy życia. ( Tekst z dnia 27 kwietnia 2018 roku)



Czasami zaczynam dostrzegać dobrodziejstwo chowania niektórych polityków na czas wyborów. Taka na przykład pani Szydło...
Po tym, co odstawiła w Sejmie z nagrodami, bezczelnie jeździ po Polsce i agituje dla swojej partii. Nie wiem dokładnie, gdzie pani była premier ( dzięki ci losie) obecnie się udziela, w jakich rejonach Polski naiwnych szuka, ale chyba są to miejsca bardzo odległe od cywilizacji i chyba tam ludzie telewizorów nie mają, a może tylko ruska telewizja do nich dociera skoro nie mają odruchu wymiotnego na widok tak skompromitowanej politycznie osoby.
Że była premier jest teraz specem od pomocy najbardziej potrzebującym, a nawet jeden raz nie pofatygowała się do protestujących w Sejmie rodzin niepełnosprawnych, to wszyscy już zdążyliśmy odnotować. Ale trzeba być prawdziwa świnią bez sumienia, by w obliczu tej całej PISowskiej ignorancji dla problemów tych ludzi, całkowitego braku empatii w przypadku dzieci ginących w syryjskiej wojnie, lansować się swoim współczuciem wobec Alfiego Ewansa i dołączać się do frontu w obronie jego życia. Nie, nie dlatego, że to dziecko nie zasługuje na życie. Trzymam za niego kciuki i będę bardzo szczęśliwa, jeśli diagnoza lekarska się nie sprawdzi, a dziecko wyciągnie się z choroby. Ale obrzydliwością jest wykorzystywanie jego nieszczęścia w celach medialnych. Nikt z nas nie ma prawa się w ogóle wypowiadać publicznie po jednej lub drugiej stronie. To jest tylko prywatna relacją między rodzicami tego dziecka, a lekarzami. Łatwo jest mówić w sposób racjonalny, jeśli sytuacja nie dotyczy naszego dziecka, więc po prostu uszanujmy ich walkę. Niestety, zarówno premier Szydło, jak i prezydent Duda, nie potrafią trzymać języka za zębami i nie smażyć swojej nędznej polityki na nieszczęściu bezbronnego, śmiertelnie chorego dziecka. Ale przecież politykom partii PIS nie przeszkadza wyciąganie trupów z grobów, jeśli to może im przysporzyć poparcia, więc ile może dla nich być war jeden, chłopiec i jego rodzina? Jeden procent, poparcia, półtora? Każdy z nas ma swoje zdanie na ten temat, ale możemy się nim podzielić co najwyżej z rodziną, lub przyjaciółmi, a nie wywlekać swoje mądrości na cały świat.
Widziałam w swoim życiu kilka osób bardzo cierpiących u schyłku swojego życia. I jestem pewna, albo prawie pewna, że natura dała nam ból także po to, by nam było łatwiej pogodzić się z odejściem na drugą stronę. Jest to proste, jeśli to jest nasz ból i nasza zgoda na koniec swojej drogi. Ale w głębi duszy jestem wdzięczna naturze, że nigdy nie postawiła mnie w takiej sytuacji, bym musiała zdecydować o losie kogoś bliskiego. Nie wiem bowiem, czy byłabym się w stanie zdecydować na uśpienie psa, jak długo musiałabym sama ze sobą prowadzić rozmowę, by skrócić mu cierpienie, a co dopiero w przypadku człowieka. Nie naciskajmy więc, bo tworząc jakieś fronty, utrudniamy rodzicom rozważenie w swoich własnych sercach, czy nadzieja, jaką żyją, ten okruch życia, który jeszcze się tli, wart jest cierpienia ich dziecka. My im na to na pewno nie odpowiemy, ani im nie ulżymy. 
Wiele mnie w politykach PISu wkurwia i doprowadza do rozpaczy. Ale panią Szydło i panem Dudą, który publicznie rozpacza nad losem Alfiego po prostu się brzydzę.
Takie wstrętne babsko nie potrafi nawet spojrzeć na protestujących w Sejmie. Tu współczucie tej pani nie sięga.
Wiec niech już zostanie tam, na dalekim wschodzie, gdzie żyją ludzie pełni złudzeń. Gdzie nie trzeba być przyzwoitym, wystarczy tylko udawać i dawać... ochłapy z pańskiego stołu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraina aniołów... (Tekst z dnia 24 marca 2019 roku)

Drogi Darku... Od razu przepraszam, że mówię do Ciebie po imieniu, chociaż się wcale nie znamy, a Ty jesteś osobą dorosłą. Mieszkam od ...