niedziela, 8 kwietnia 2018

Czy Twój ksiądz wspomniał dziś o rzezi w Rwandzie? ( Tekst z dnia 8 kwietnia 2018 roku)




To nie zdarzyło się w średniowieczu, gdy poziom wrażliwości homo sapiens był na zupełnie innym poziomie. To nie była jakaś wojna krzyżowa, uzasadniona łupami pełnymi złota i drogich kamienie, to nawet nie było nawracanie siłą na jedną i słuszna wiarę.
Zdarzyło się to pod koniec XX wieku. Zdarzyło się to nam, ludziom, którzy żyją tu i teraz w świecie, który na pozór jest pełen empatii, za czasów papieża Polaka, który później został uznany świętym.
Ten post nie będzie tak do końca pisany moimi słowami, bo wielu mądrzejszych ode mnie powiedziało już o tych wydarzeniach wszystko. Ja, mogę co najwyżej przybliżyć WAM najważniejsze fragmenty cudzych wypowiedzi i spróbować je połączyć w jedną, obarczoną moim komentarzem całość.
To był kwiecień 1994 roku, a cała tragedia rozegrała się bardzo daleko od nas ( tak, jak dziś nam się wydaje, że daleko od nas jest Syria), w afrykańskim państwie o egzotycznej nazwie Rwanda, leżącym w okolicach równika. I tak, jak wiele wojen na świecie, tamta też mogłaby nas w ogóle nie obchodzić, gdyby nie pewien kontekst religijny, który nam Polakom powinien być szczególnie bliski.
Sytuacja w Rwandzie przed tym ludobójstwem, przypominała trochę naszą dzisiejszą Polskę. Dwa zwaśnione plemienia jednego narodu doprowadziły do tak wielkiej nienawiści, że ilość ofiar, najczęściej bezbronnych, w tym kobiet i dzieci, szacuje się między 800 tysięcy, a milionem. Nikt nie jest w stanie tego dokładnie określić, lecz zbrodnię uznano za ludobójstwo.
I na tym mogłabym moją informację zakończyć, gdyby nie fakt, że jest dziś niedziela i wielu z WAS było dziś w kościele...
Wypada mi tylko zapytać wprost: Czy Twój proboszcz w niedzielę miłosierdzia, wspomniał dziś o Rwandzie?
Szóstego kwietnia, a więc dwa dni temu byłą dwudziesta czwarta rocznica początku tej masakry. Masakry, w której kościół wcale nie odegrał roli mediatora, wcale nie ratował mordowanych cywilów, wcale nie pomagał niewinnym kobietom i dzieciom. Kościół ratował własną skórę i to jeszcze bym mogła mu wybaczyć. Kościół trzymał z silniejszymi i pomagał mordować.

...Naprędce zwołane bojówki z maczetami, kosami i widłami ruszyli w kierunku wiosek już 7 kwietnia 1994 roku. Rozdawano skrzynki z alkoholem by spowodować większe zezwierzęcenie szwadronów śmierci – nie miano oszczędzać nikogo – kobiet, dzieci, starców... 


...Byli tacy księża, którzy gwałcili i zabijali. Niektóre zakonnice donosiły. Większość białych misjonarzy uciekła, chociaż były wyjątki...

... Według reportera, Kościół powinien przyznać, że przez dziesiątki lat wspierał lud Hutu, że miał świadomość nadchodzących zbrodni i niewiele uczynił, aby nie stały się one faktem. Co więcej, niektórzy księża, nie wyłączając hierarchów, wiele zrobili, by doprowadzić do ludobójstwa...

Na terenie wokół kościoła w Kibuye były porozrzucane ciała ofiar. Przyjechali Amerykanie, żeby je pozbierać, a Kościół zażądał od nich pieniędzy...

...Trzeba powiedzieć szerzej, cały kościół katolicki ... Na te...Trzeba powiedzieć szerzej, cały kościół katolicki jest uwikłany w rwandyjskie ludobójstwo. Postawa Jana Pawła II była w tej sprawie zawstydzająca...
nie wokół kościoła ibuye w Kbyły porozrzucane ...Ledwo co wychodzimy na spacer, gdy Innocent nagle zaskakuje mnie:

Czy to nie z Polski był ten poprzedni papież?
Odpowiadam nieco ucieszony, że tak. Podejrzewałem, że nasz „główny towar eksportowy” dotarł także i tutaj, do środka Afryki. Nawet jak jeszcze byłem w Polsce, obawiając się, że ktoś mnie w końcu może napaść (jakby nie było jadę do Rwandy, wtedy jeszcze miałem o niej wyobrażenie stereotypowe) jak coś to powołam się na papieża. Zapytam: jak możesz napadać na rodaka poprzedniego papieża, jesteś przecież wierzący? Według Wikipedii Rwanda to kraj w zdecydowanej większości katolicki...
Jak on się nazywał? – zastanawia się Innocent – Jean Paul…?
Tak. Jean Paul the Second – udaje i mi się chyba dobrze wyrecytować angielskie imię papieża.
Tak, Jean Paul the Second – powtarza Innocent i cmokając z zakłopotaniem dodaje:
  • Ale ludzie go tutaj nienawidzą...

  • ...Szybka śmierć była przywilejem. Można było być ciętym maczetami, tłuczonym kamieniami, czy zakatowanym na śmierć kijami. Leżeć kopanym z połamanymi żebrami. Tłum ludzi skakał by po dogorywającym ciele.

...Można też było umrzeć szybko, od kuli wystrzelonej prosto w głowę. Za to jednak niejednokrotnie trzeba było zapłacić. I ludzie płacili.

Drodzy Państwo, którzy rześkim krokiem biegniecie do kościoła w każdą niedziele i święto. To są niektóre wybrane strzępki artykułów na temat tragedii W Rwandzie i roli kościoła katolickiego w tym ludobójstwie. Wzięłam je z bloga pt: Kościół katolicki pod pręgierzem oraz z portalu B2-biznes.pl, oraz artykułu ze strony: konradjestwrwandzie.wordpress.com
Wszystkie te materiały wrzuciłam dziś w całości na swoją grupę na Facebooku ( Myślę, więc jestem...Polakiem). Możecie tam je przeczytać w całości. O tych grzechach kościoła, jak i o wielu innych w najnowszej historii, można znaleźć bardzo wiele informacji w sieci lub w ciekawych książkach. Ja tylko chciałam Państwa zainspirować do zdobywania wiedzy zanim zadam wobec tak brutalnych wydarzeń najprostsze pytania.
Pytam Państwa: Dlaczego ciągle tam chodzicie? Dlaczego odwiedzacie swój kościół zdając sobie sprawę z z tego, jak brudne jest jego oblicze? Dlaczego uznaliście świętość papieża Polaka, który wobec tej, jak i wielu innych zbrodni podczas swego pontyfikatu, po prostu milczał.
Znam wasze argumenty, mówicie o tym, że w boga wierzycie, a nie w kościół. To skoro wierzycie w boga, to czemu grosz ostatni wrzucacie diabłu na tacę. Przestańcie być wreszcie hipokrytami. Zróbcie to ze zwykłej uczciwości wobec siebie, a nie dla mnie. Mówicie także, że papież nie ponosi winy za błędy rozrzuconych po świecie swych posłańców. Być może nie mógł zapobiec tragedii, bo czasem wszystko dzieje się tak szybko, że nikt nie jest w stanie w porę zareagować. Zauważcie jednak, że to się wydarzyło w roku 1994. JPII był papieżem przez następne 11 lat. Jak rozumiem, papież jest przywódcą państwa, tak, jak prezydent czy premier, który odpowiada za swoich urzędników, czy pracowników. Tym bardziej, że Watykan jest państwem skonstruowanym na wzór feudalny, gdzie wszyscy poddani mają obowiązek podporządkować się przywódcy. Dlaczego Papież nie doprowadził do procesów swych pracowników ( księży, misjonarzy), którzy w Rwandzie gwałcili i mordowali? Dlaczego ich nie rozliczył i nie ukarał. Czy w państwie Watykan jest praktykowane jakieś ziemskie prawo, czy na zasadzie hulaj dusza się wszystko odbywa, a osad pozostawia bogu? Rwanda jest może takim najbardziej krwawym przykładem, ale wiemy dobrze, jak rzetelnie papież chronił pedofilów w sutannach, jak przymykał oczy na inne zbrodnie na ludności cywilnej. A więc dlaczego godzicie się na to, by nazywany był świętym? Czy to naprawdę jest nasz jedyny towar eksportowy, którym możemy się chwalić. Jeśli tak, to współczuję.
I tak przy niedzieli świętej, polecam WAM te, może nieco długie, lecz wstrząsające artykuły. Tak, byście wiedzieli, że fakt, iż krzyż w kościele nie jest odwrócony ramionami w dół nie oznacza, że nie mieszka w tym kościele szatan, rozumiejąc go, jako czyste zło.
Uprzedzę jeszcze jeden WASZ argument i znowu posłużę się cudzym cytatem, a raczej fragmentem rozmowy. Powiecie mi, że akurat WASZ proboszcz jest naprawdę fajny i nic z tymi zbrodniami nie ma do czynienia... Argument słuszny, lecz jeśli ktoś oglądał nominowany do Oskara film Trzy bilbordy, przypomni sobie ten, niezwykle wymowny monolog głównej bohaterki wypowiedziany do odwiedzającego ją księdza:
Wie ksiądz, o czym dzisiaj myślałam? Myślałam o tych gangach w Los Angeles. Nazywają się Crispi i Bloods. Zastanawiam się nad prawem, które powstało chyba w latach osiemdziesiątych by zwalczać tych wszystkich Cripsów i Bloodsów. Jesli dobrze pamiętam, to chodziło w nim o to, że jeśli zostaniesz członkiem któregoś z tych gagów, a przecznice dalej bez Twojej wiedzy jeden z tych Cripsów czy Bloodsów zastrzeli, lub zadźga kogoś, to mogłeś nawet nic o tym nie wiedzieć, stać sobie na rogu ulicy zajmując się swoimi sprawami. Ale w świetle tego nowego prawa i tak jesteś winny. Samo dołączenie do tych Cripsów czy Bloodsów cię obarcza. I tak sobie pomyślałam, że to trochę przypomina sytuacje z kościołem, prawda?
Macie swoje barwy i macie swój klub, więc jesteście takim jakby gangiem." Jeśli ty na górze palisz fajkę i czytasz biblie, podczas gdy jeden z członków twojego gangu pakuje w dupę ministranta, to tak samo, jak w przypadku Crispich i Bloodsów, jesteś winny. Bo należysz do gangu i gówno mnie obchodzi, że nic nie widziałeś, ani nic nie słyszałeś. Należysz do gangu, jesteś winny. A jeśli taka osoba jest winna gwałtu na ministrancie lub innym chłopcu, bo wiem, że wybredni nie jesteście, to nie ma prawa przychodzić do mojego domu i pouczać mnie na temat mojego życia, mojej córki, moich bilbordów. Więc niech ksiądz dopije herbatę i wypieprza z mojej kuchni...”
Jeśli byłeś dziś w kościele to wiesz dobrze, że Twój proboszcz nic nie wspomniał o Rwandzie, że twój święty papież ukrywał te zbrodnię i jest współwinny. A więc po co tam jeszcze chodzisz i czego tam szukasz? Boga nie znajdziesz.

Źródła:

https://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/10/10/ksieza-w-czasach-ludobojstwa/
http://kkpp.blox.pl/2014/04/Rola-Kosciola-katolickiego-w-ludobojstwie-w.html

http://b2-biznes.pl/23-lata-temu-rozpoczela-sie-rzez-w-rwandzie-nie-beda-nas-ratowac/








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...