czwartek, 19 kwietnia 2018

Nigdy więcej getta dla nikogo. ( Tekst z dnia 19 kwietnia 2018 roku.)


Nie jestem ekspertką od historii getta, ani od holokaustu. Urodziłam się w czasach, kiedy Polak do Polaka mówił: Meczysz się, jak Żyd ze śmiercią..., jeśli ktoś nie potrafił rozwiązać trudnego zadania. Kiedy coś było bardzo drogie, mówiono, że trzeba zapłacić, jak za Żyda, dzieciom kazano zdejmować czapki przy stole, bo tylko Żydy jadają w czapkach...
To było w takich czasach, kiedy nie miałam pojęcie, kto to jest ten Żyd...Mógł to być przybysz z obcej planety lub złośliwy skrzat, który nam daje zły przykład lub na którego się zwala wszystko, co najgorsze. Potem poszłam do szkoły i ze zdziwieniem dowiedziałam się, że Żyd, to człowiek taki sam jak my. A kiedy przyszła dorosłość, bardzo nurtowało mnie skąd w ogóle ludziom przyszły do głowy te głupie powiedzonka. Wydawało mi się, że nie ma w nas Polakach, ani pogardy, ani nienawiści, ani żalu do osób, które kiedyś stanowiły część naszego społeczeństwa będących Żydami. Tym bardziej, że większość Żydów pojawiających się w literaturze ( Lalka, Pan Tadeusz, Wesele), a wtedy tylko takich znałam, nie było ludźmi godnymi pogardy.
Dziś, o ile nadal nie wiem, dlaczego się ten przysłowiowy Żyd ze śmiercią męczył, albo dlaczego tak wiele trzeba było za niego zapłacić, albo dlaczego nas prawie że straszono, że jeśli będziemy jedli w czapce zostaniemy Żydami, mam pewność, że wynikają one z głęboko zakorzenionego w naszych umysłach i przekazywanego z pokolenia na pokolenie antysemityzmu, który śpi i tylko czeka, żeby go obudzić. Dziś się wstydzę, że do mnie ludzie mówili w ten sposób, że jako małe dziecko podejrzewałam tego Żyda o to, że może być kimkolwiek, strasznym zwierzęciem, duchem siedzącym w szafie, ale nikt mi nie powiedział, że to może być człowiek, człowiek taki jak my. I tak naprawdę to chyba już nie chce się dowiedzieć, skąd się te powiedzenia wzięły, bo mogę tylko podejrzewać, gdzie można było płacić za Żyda i gdzie Polacy mogli obserwować, jak umierał. Boję się, że się dowiem o swoim narodzie jeszcze gorszych rzeczy, niż te, które już wiem. Mam dość twardą skórę, ale z każdą nową informacją, coraz gorzej to znoszę...
Państwowe uroczystości rocznicy wybuchu pierwszego powstania przeciwko Hitlerowcom, odbyły się w tym roku szczególnie hucznie. Mam wrażenie, że cały świat, a szczególnie Ameryka, miała usłyszeć, jak bardzo kochamy Żydów. W szczerość intencji władzy niestety nie wierzę, ale szanuję intencje, by dyplomatycznie uspokoić stosunki z Izraelem. Szkoda tylko, że prezydent matoł, zakłócił całe uroczystości swoim przemówieniem. Bo zamiast, chociaż raz przy tak doniosłej okazji, ugryźć się w niewyparzony jęzor i powiedzieć jak najwięcej ciepłych słów o bohaterstwie braci Żydów, musiał nawijać o tym, jak wspaniała była pomoc Polaków dla powstańców i jakie to niesprawiedliwe posądzanie naszego narodu o współudział w holokauście. Halo, matole, zapomniałeś czyje to jest święto i kogo tu czcimy? Naprawdę, przy takiej okazji byłoby lepiej, żebyś nic nie mówił.
Powstanie przetrwało zaledwie 3 tygodnie ( może ta polska pomoc była jednak zbyt mierna), a przywódcy powstania popełnili samobójstwa, by nie wpaść w ręce hitlerowców i umrzeć z bronią w ręku. Myślę, że nie tylko przywódcy... Podjęcie tak nierównej, heroicznej walki, było decyzją o znamionach zbiorowego samobójstwa wszystkich zamieszkujących getto. Myślę, że w głowach tych ludzi po prostu przelał się kielich goryczy. Poszli więc na powitanie śmierci. Oddajmy cześć bohaterom i weźmy z nich przykład. Nie pozostawiajmy naszego życia w rekach ślepego losu. My Polacy, dla których często święty spokój jest ważniejszy od wolności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...