środa, 30 maja 2018

Nie widzę, nie słyszę, jestem niemy... ( Tekst z dnia 30 maja 2018 roku.)


Jutro tak zwane boże ciało. Klecholud będzie, jak zwykle, przemawiał do owieczek. Powie nam, co robić, by być dobrym człowiekiem, kochającym pedofilem, pozytywnie pazernym w zbożnym celu, jak po bożemu przylać żonie, która przesoliła zupę, jak nakazać dzieciom milczenie, gdy dorośli rozmawiają, jak uchronić młodzież przed zgubnymi skutkami oglądania TVNu, co nam odpadnie, jeśli się będziemy zbyt często masturbowali i jakie korzyści dla naszego życia niosą lekcje religii w szkole. Panowie, szkoda, że tak kurczowo trzymacie się noszenia spodni i uważacie je za nieodłączny atrybut męskości. Powinniście wszyscy założyć czarne kiece do ziemi, a wtedy też by na WAS spłynęła łaska tak wielkiej mądrości i doświadczenia życiowego. Wy wszyscy, baranki kościelne, którym się wydaje, że może WAM udzielać rad na temat waszego życia facet, który w życiu nie skalał swoich raczek uczciwą pracą, nigdy legalnie nie miał kobiety lub innego partnera, za którego mógłby się czuć odpowiedzialny i którego dzieci z nieprawego łoża Ty parafianinie utrzymujesz z tak zwanego co łaska.
Taki jest los na który się skazujecie, wy ludzi zniewolonych przez religię, która powoli coraz bardziej skleja się z polityką i pewnego dnia wrócimy do czasów, kiedy to klechy będą nami rządzić i decydować o tym, kto zasiada na stanowiskach. W zakamuflowany sposób już to robią. Przymykanie na to oczu jest przestępstwem wobec przyszłych pokoleń, które będą krwawymi łzami dziękowały nam za nasze milczenie. Bo w Polsce mamy podział na dwie grupy obywateli, tych, którzy wierzą, że tak trzeba i się na to godzą i tacy, którzy przez tych pierwszych są skazywani na życie w tej rzeczywistości, lecz nie widza skali, jak bardzo to jest złe, więc milczą.
Czasami mamy takie złudzenie, że kościół powoli dostrzega w popieraniu PISu kiepską inwestycję na przyszłość i zaczyna krytykować rządzącą partie. Drodzy Państwo, dobrze wiecie, że są to pojedyncze głosy, zupełnie bez znaczenia w ogólnym obrazie. Kościół się nie odwróci od dojnej krowy, jakim państwem zawsze był Polska, a za rządów PISu, ta krowa daje bardzo dużo kościelnego mleka. Do tego wszystkiego państwo ochrania tę mafijną zarazę. Nie wolno na przedstawicieli kościoła powiedzieć złego słowa, choćby było ono jak najbardziej prawdziwe. I pozornie, to jest wina, Tych ICH, czyli rozpasanego kleru, który ręka w rękę z PISem szantażuje społeczeństwo. Pamiętajmy jednak, że to my jesteśmy w większości i że to my mamy głos decydujący. A naszym głosem od dawna jest milczenie i przyzwolenie...
Gdzieś chyba 3 lata temu wrzuciłam na swój profil takie zdjęcie przedstawiające postać księdza bez twarzy z podpisem: Jeśli nie chcesz, by Twoje dziecko miało kontakt z pedofilem, nie posyłaj go na religię. Post oczywiście wzbudził ogromne poruszenie i bardzo mi się za niego oberwało. Zostałam posadzona o wrzucanie wszystkich księży do jednego worka. No cóż, statystycznie rzecz biorąc, wśród panów w sukience jest między 20 a 30% pedofilii. Nie jest to pedofilia wrodzona, lecz zwyczajne, nabyte zwyrodnialstwo spowodowane dostępnością do dzieci i stosunkiem fałszywego zaufania i zależności. Przy czym, jeśli chodzi o zwyczajnych nauczycieli, mamy jakiś, (kulawy, bo kulawy) system kontrolowania tego zjawiska. Czyli, jeśli wśród świeckiego nauczycieli znajdzie się pedofil, to informacja taka szybko dociera do kuratorium i osoba taka jest odsuwana od pracy z dziećmi. Ale czy mamy takie informacje w stosunku do księży, którzy swobodnie krążą między parafiami? I pozostawiam bez odpowiedzi pytanie do tych, których takie wpisy bardzo bulwersują: Gdybyś miał 30% szansy, że Twoje dziecko idąc do szkoły, trafi pod opiekę świeckiego nauczyciela fizyki, biologii, czy literatury, który jest pedofilem, to czy też było by ci to tak obojętne?
Dla mnie religia w szkole w obecnej postaci jest złem nawet pomijając pedofilię. Nauka ta robi mętlik w głowach naszych dzieci negując zdobycze nauki i jej prawa. To nasze dzieci cofa w rozwoju, a my o ten rozwój powinniśmy dbać i o niego walczyć.
Jakiś pleban w parafii, której nazwa została celowo zasłonięta, zażądał od dzieci podczas białego tygodnia, by się podzieliły z nim pieniążkami otrzymanymi w prezentach komunijnych. A co ma zrobić dziecko, które nie dostało ani grosza, tylko prezenty rzeczowe? Co ma oddać księdzu?...wymarzony rower, komputer, wypasiona komórkę? I w ogóle skąd ten pomysł powrotu do średniowiecznej dziesięciny?
Ale najważniejsze pytanie jest takie, co na to rodzice tych dzieci? Bo gdyby padło na mnie, to moje dziecko po prostu by nie uczestniczyło w białym tygodniu. Przecież by od tego nie umarło!!! Mówimy do księży, którzy nas otaczają, że są pasterzami czy ojcami. A oni powinni mieć tytuł: Mało Kasy!! Ten zwrot charakteryzuje prawdziwe oblicze 99% polskiego kleru. Pazerność to jest jedyna ideologia, którą wynoszą w dniu wyświęcenia opuszczając progi seminarium. Nauka najważniejsza, jak grabić i ograbiać społeczeństwo, jakie fortele wymyślić, jakie datki, by odpowiednie wpływy szły do Watykanu, a i na miejscu żyło się dostatnio.
Gdyby w kraju była normalna władza i tu pije nie tylko do PISu, bo nawet Leszek Miller nie ruszał kościoła, że o PO nie wspomnę, państwo powinno chronić obywatela nie tylko od kieszonkowca na ulicy, ale także od kieszonkowców kościelnych. A my co mamy? Pokażcie mi drugi kraj na świecie, gdzie państwowa spółka produkuje różańce...i oddaje je za bezcen kościołowi? Czy taki kościół może realnie oceniać politykę, skoro wszystkie ministerstwa oddają część powierzonego sobie budżetu państwa na kościół? Czy może być demokratycznym, sprawiedliwym społeczeństwo, w którym faworyzuje się jedną tylko religię i jej doktryny, takie jak: zakaz związków jednopłciowych, całkowity zakaz aborcji, chce umieścić w przepisach nowej Konstytucji?
Zamiast działać na rzecz dobra Ojczyzny, szczęścia przyszłych pokoleń, nowoczesnego rozwoju, nam się każe o wszystko modlić. To po co nam ta władza, skoro wszystko sobie możemy załatwić osobiście u pana boga?
Wreszcie znalazł się minister zdrowia, który rozwiązał wszystkie problemy tego resortu jednym pociągnięciem, zawierzając służbę zdrowia matce boskiej na Jasnej Górze. To teraz nie mamy już wyjścia... musimy być wszyscy zdrowi, wiecznie młodzi i szczęśliwi. I to samo powinni zrobić inni ministrowie, po co się zbroić, kupować śmigłowce, szkolić armię. Przecież ludzi wielkiej wiary matka boska od wojny ustrzeże, a i gospodarkę manną z nieba wesprze! W szczerość tej wiary rządzącego PISu akurat nie wierzę. Jakoś słabo się modlą za swojego prezesa, który już chyba miesiąc cierpi. I ze swoim kolanem nie poleciał na Jasna górę, tylko do zwykłego szpitala, gdzie wiedzą medyczną się leczy, nie modlitwą.
Kiedy każdego dnia docierają do mnie te wszystkie absurdy...myślę sobie, że dla Polaków nie ma już ratunku, chyba, że znajdzie się jeden odważny, który powie DOŚĆ!!!
Powie to nie w zaciszu domowym, nie przy komputerze, nie do ucha przyjaciela, lecz na głównym placu w stolicy. Powie to tak głośno i wyraźnie, że za nim pójdą inni. Ale wśród tego poczciwego tłumu nie widzę nikogo, kto by się odważył stanąć przeciwko kościołowi.



poniedziałek, 28 maja 2018

A gęba w lustrze ciągle ta sama... ( Tekst z dnia 28 maja 2018 roku?


Politycy PISu są dla mnie otwartą książka z której można bez wahania wyczytać ich nienawiść, głód władzy, strach przed jej utratą, małostkowość i potrzebę zemsty. Mają nikczemność wypisana na twarzy, bez tego nikt by ich nie przyjął di tej partii. I o ile ich głupie gadki mnie bardzo oburzają, to nie za bardzo dziwią, ponieważ takiej, a nie innej postawy się po nich spodziewam. Co najwyżej litość mnie zbiera widząc, że nie potrafią trzymać jęzorów za zębami i udawać, że są kimś innym, niż naprawdę są, co politycznie im po prostu szkodzi. Nie zdziwiła mnie także postawa kościoła wobec protestu osób niepełnosprawnych, bo jakiekolwiek objawy wrażliwości na krzywdę społeczną wśród członków tej organizacji są od dawna wyjątkami potwierdzającą regułę. A reguła jest taka, że kościół jest pasożytem, który się bez żadnego zażenowania dokarmia na każdym z nas, nie wyłączając tych najbiedniejszych. Żaden klecha ust nie otworzy, jeśli za wysiłkiem wyrzucanego z wnętrzności zdania nie będzie widział przyciąganej przez to zdanie gotówki.
Jeśli czyjaś postawa mnie podczas ostatnich 40 dni ubodła, to była to postawa prezydenta Andrzeja Dudy, którego zachowanie uważam za kpinę z protestujących. Ja bowiem jestem w stanie zaakceptować, prawdziwego, złego diabła z ogonem i rogami, a nawet straszącego mnie ognistymi widłami. Uszanuje go bardziej, niż fałszywego anioła, na jakiego pozorował się Andrzej Duda.
Na początku mojej działalności na blogu skierowałam sporo gorzkich słów do tego człowieka. Pisałam do niego jeszcze zanim został prezydentem zbulwersowana brudną, opartą na pomówieniach kampanią prowadzoną przeciwko prezydentowi Komorowskiemu. Pytałam go wtedy, czy się nie obawia powracającej fali i tego, że za kilka lat, kiedy na jego miejsce pojawi się nowy, bardziej atrakcyjny kandydat, ludzie wyleją podobne morze gówna na niego, jego żonę i jego córkę. Pytałam także dlaczego nigdy nie skrytykował tego przelewającego się przez Polskę hejtu, dlaczego mu nie przeszkadza, że wygrał w tak obrzydliwy sposób okazując brak szacunku swemu przeciwnikowi. Pytałam także, co widzi, kiedy patrząc rano w lustro przy goleniu...
Był nawet taki moment zaraz po wyborach, kiedy...chyba ktoś mnie walnął w głowę...miałam jakiś cień nadziei, że ten w końcu młody jeszcze człowiek, podziękuje swojej partii/ matce za wsparcie, otrzepie piórka i zacznie prowadzić niezależną politykę.
Bardzo szybko się okazało, że działalność Andrzeja Dudy to całkowita fikcja, że robi dokładnie to, co mu każe prezes, że wetuje ustawy tylko dlatego, że jest to akurat korzystne dla PISu i daje rządzącym czas na uspokojenie nastrojów społecznych. Szybko zauważyłam, że my na fotelu prezydenckim mamy po prostu głupka, który się napawa urzędem i na każdym kroku podkreśla... ja, jako prezydent. Zupełnie jakby się obawiał, że ktoś z nas zapomni kim jest, że go ktoś nie rozpozna.
Potem długo darowałam sobie wszelkie komentarze na jego temat, bo nie jest wart mojego czasu i zaangażowania. Po prostu... człowiek nikt, wart co najwyżej politowania. W milczeniu znosiłam jego debilne występy zagraniczne, kiedy narodową dumę zamieniał na PISowską butę, na to, jak udaje zbawcę świata i bożego wybrańca. Nie zapytałam go nawet, czy Amerykanie, kiedy po raz setny słyszą z jego ust o katastrofie smoleńskiej, zdążą dolecieć do kibla żeby się wyrzygać, czy oddają obiad od razu na miejscu.
Po prostu ignorowałam tę personę pomimo urzędu, jaki pełnił. Niestety to, jak zatańczył z niepełnosprawnymi, urąga nawet mojej cierpliwości.
Andrzej Duda, zamiast zajmować się swoim obowiązkami, myśli już wyłącznie o drugiej kadencji. Dlatego u protestujących w Sejmie pojawił się jako pierwszy. Ach, jaki był miły, jak bardzo współczuł i rozumiał, nawet spisał postulaty i obiecał pomóc. O mało się nie opluł od tego współczucia. I wyszedł z Sejmu i co??? Wiadomo co, punk na mapie zbliżającej się kampanii wyborczej na drugą kadencję zaliczony. Media były, relacja telewizyjna była, obietnice zostały złożone, można dalej siedzieć w pałacu i nic nie robić. Miały być spotkania, rozmowy, konsultacje i co z tego wyszło? Wyszła PISoska, urągająca protestującym ustawa, którą ten ziemski anioł podpisał bez wahania. Czy pojawił się kolejny raz w Sejmie, by przekonać protestujących do pomysłu rządu, czy upomniał się o tych ludzi, którym wcześniej tak współczuł? Czy zwrócił uwagę marszałkowi Kuchcińskiemu, by stworzył im lepsze warunki w Sejmie, nie dręczył, nie utrudniał życia? Czy w końcu pan prezydent chociaż raz powiedział publicznie, że wypowiedzi członków PISu o niepełnosprawnych są niedopuszczalne i obrzydliwe? Czy pan prezydent nie czyta ulubionych przez prawicę mediów, nie widział i tym razem jak wielka i plugawa fala hejtu się przez nie przetacza w stosunku do ludzi, którzy żyją na skraju ubóstwa? Ten nasz wrażliwy anioł przez 40 dni nie zauważał niczego. Spełnił tylko swoją polityczną powinność sfilmowania się z osobami protestującymi, by te wzruszające sceny wykorzystać w nadchodzącej kampanii.
Pomimo tego wszystkiego czego nie zrobił, choć powinien, pewnie i tak dała bym mu spokój, bo szkoda mi czasu na komentowanie zachowań osoby tak nikczemnej...ale kiedy niepełnosprawni wreszcie Sejm opuścili, ta menda nagle odzyskała głos i się odezwała. Nie ukrywał radości, że jego partia, wreszcie się uporała z tym piekącym wrzodem. W jego mniemaniu wszystko już jest załatwione i wszyscy są zadowoleni. Powiedział nawet, że tu nikt nie wygrał i nie przegrał. No jak to, a ty bandyto, ty wygrałeś, nakręciłeś swój spod wyborczy na cudzej krzywdzie, ogrzałeś swoją fałszywą gębę doskonale wiedząc, że nie dasz nic w zamian. Przecież tylko po to tam przyszedłeś.
Państwo protestujący w Sejmie prosiło o pomoc wielu ważnych ludzi, takich, którzy mieli moc, coś w ich sprawie zadziałać i takich, którzy tylko mogli psychicznie wesprzeć. W końcu zaprosili także pierwszą damę /królową śniegu. Dobrze, że to zrobili, bo wielu z nas zastanawiało się, czy może prezydent Duda się rozwiódł, albo może pierwsza dama zmarła niespodziewanie i nikt nas o tym nie poinformował. Jej działalność obok urzędu męża jest tak aktywna, że nikt jej nie jest w stanie zauważyć. Jedno jest pewne, prezydentowa zwiedza u boku męża świat ale portale informacyjne zachwycają się tylko jej kreacjami. Być może resztę swojego czasu spędza w salonach mody... Kiedy pierwszą damą została Pani Maria Kaczyńska wszyscy widzieli tylko to, jaka jest brzydka. Ale pod koniec kadencji nikt już tej brzydoty nie zauważał, bo okazała się pięknym człowiekiem. Tu sytuacja zupełnie się odwróciła. Zachwyt elegancką i reprezentacyjną Agatą Dudą szybko przerodził się w nijakość i pustkę. Przykro, że protestujący w Sejmie mieli jakąś nadzieję na jej pomoc. Myślę, że udowodniła już to, że jest równie wielką pozerką, jak jej mąż...królową lodu nie zniżającą się do poziomu zwykłego człowieka.
...Pan prezydent Duda, aczkolwiek nie decyzyjny, mógł przynajmniej słownie te osoby wspierać, a nie tylko raz odwiedzić. Mógł naciskać na rządzących by szybciej i w całości spełnili postulaty. Tymczasem po prostu odbębnił pańszczyznę odwiedzając Sejm, a potem zajął się ćwiczeniem nadętej miny przed lustrem i swoim... ja, jak prezydent. I dziwi mnie to, że po tych 3 latach od wyboru, nadal nie naszła pana Dudę ta refleksja, którą mu wielokrotnie sugerowałam na początku kadencji...Prezydentem jest się 5 czy 10 lat, a ze swoją gębą, którą w tym czasie wszyscy poznają, trzeba żyć do końca. Mało tego, tę gębę będzie miała na zawsze w życiorysie żona, córka i wiele następnych pokoleń. dlaczego, zamiast próbować uratować twarz mając w rękach jakąś realną władzę, godzisz się człowieku na firmowanie tego PISowskiego bagna? Dlaczego nie uczysz się niczego, dlaczego nie mądrzejesz z wiekiem? Dlaczego bez emocji godzisz się na to, by twoje nazwisko, twój obraz były wspomnieniem hańby?
Pytam lecz nie żądam odpowiedzi. To ty będziesz musiał do końca życia oglądać się w lustrze. Władza nie jest wieczna, wieczna jest tylko twarz.



niedziela, 27 maja 2018

Jak zgnoić obywatela... ( Tekst z dnia 27 maja 2018 roku)


Mam nadzieje, że pogłoski o tym, że Bogdan Rymanowski nie będzie już prowadził programu Kawa na ławę są prawdziwe. Nie chce tu, jak wielu z WAS, posądzać go o sprzyjanie partii rządzącej, ale może wreszcie zastąpi go ktoś, kto zapanuje nad tym politycznym bydłem. Bardzo często autorski program Rymanowskiego jest festiwalem jednego aktora i mam już dość wysłuchiwania słowotoku Sasina czy Jakiego, którzy mają jedną wybitną zdolność. Czy mają coś do powiedzenia, czy nie, potrafią mówić tak szybko i tak długo, że tylko sztachetą można im przerwać. Reszta uczestników programu jest tylko tłem dla ujadających, trenowanych w agresji PISowskich... no właśnie, nie ma właściwego rzeczownika, jeśli się nie chce obrażać zwierząt. A dziś Sasin przyszedł do studia wyjątkowo naładowany. Pewnie taką ekstazę wzbudziła w nim wiadomość z ostatniej chwili. Dziesięć minut wcześnie dowiedzieliśmy się, że protest osób niepełnosprawnych kończy się bez spełnienia głównych postulatów.
PIS się cieszy, co widać po pierwszych komentarzach, bo ta decyzja daje im pozory zwycięstwa. W końcowym efekcie Niepełnosprawni są zmuszeni przyjąć tę jałmużnę, którą PIS dał im z wielkiej swojej pańskiej łaski.
Bezsilność, to jest uczucie, którego chyba najbardziej nienawidzę, uczucie, które mi towarzyszy każdego dnia, odkąd rządzi PIS. Z nim w sercu kładę się spać i z nim wstaję rano. Ale na co dzień, ono ma łagodną formę. Dopiero w takie dni, jak dziś jest jak rozżarzony gwóźdź w mózgu i wiem, że ten ból mogłaby zabić tylko zemsta.
Wiem, może przesadzam, ale kiedy usłyszałam, że Niepełnosprawni kończą protest, przypomniał mi się taki powojenny film Andrzeja Wajdy pt: Kanał. Bohaterowie filmu, warszawska młodzież po przegraniu powstania z okupantem ratowali życie uciekając kanałami brodząc w ściekach miejskich i oprócz porażki odczuwali upokorzenie nie do zniesienia. Jak mówi Pani Wanda Traczyk Stawska, odczuwali wyrzuty sumienia, że może za słabo walczyli i nie polegli, lecz uciekają, jak szczury. Bardzo przeżyłam tamten film, bo o ile żadne brutalne, krwawe sceny nie robią na mnie wrażenia, o tyle to, jak bardzo wojna upokorzyła ludzi, nie dawało mi spokoju bardzo długo.
Żyjemy od dwóch lat w kanale z gównem i się w nim taplamy, a niektórym to już nawet smród przestał przeszkadzać. Ale nie to jest dziś najważniejsze. Najbardziej mnie przeraża fakt, że ci heroiczni ludzie, którzy przetrwali w Sejmie 40 dni, będą jak tamci z kanałów, wychodzić w poczuciu porażki i upokorzenia, że będą do końca życia rozważać, czy mogli wytrzymać więcej albo zostać dłużej.
Protest jest w demokracji rzeczą normalną, tak jak i dialog oraz kompromis. I nie wydarzyło by się nic nadzwyczajnego, gdyby PIS traktował tych ludzi z szacunkiem. Gdyby z nimi rozmawiano, prędzej czy później doszło by do jakiegoś porozumienia i nie oceniano by całego wydarzenia w kontekście, kto wygrał a kto przegrał.
Tylko tyle, że PIS jak zwykle musiał całemu światu udowodnić, że tylko oni wiedzą, co jest dla każdego obywatela dobre. Nie będzie więc rozmawiał z nauczycielami o ich potrzebach sam, ich uszczęśliwi, nie będzie rozmawiał z pielęgniarkami, sam je obrzuci niepotrzebnymi prezentami, i nie będzie rozmawiał z Niepełnosprawnymi, bo przecież to są głupki i nie mają pojęcia, co jest im potrzebne.
Daję sobie rękę uciąć, że w PISowskiej telewizji będzie dziś pokazywany zwycięski obrazek protestujących opuszczających Parlament, a na wiecach wyborczych kłamcy będą opowiadać, że protest się zakończył, bo rząd spełnił wszystkie postulaty! I, chociaż trudno w to uwierzyć, część ludzi to łyknie bez wahania.
Tak właśnie się gnoi ludzi. PIS dał WAM lekcję poglądową, instrukcję.
Jestem pewna, że gdyby członkowie innych partii nie donosili protestującym jedzenia, to PIS by ich bez wahania pokonał głodem i pragnieniem. Wiem, że gdyby posłowie nie wyprowadzali osób niepełnosprawnych do ogrodu, to od 40 dni nie dotknął by ich żaden promień słońca. Czy to były objawy troski rządu o tych ludzi? Przecież tego by nikt z końskim zdrowiem nie wytrzymał. W końcu utrudniono dostęp do toalet i bieżącej wody...i to ich ostatecznie pokonało. Tak zgnoi każdego swojego wyborcę partia PIS, jeśli ten zażąda spełnienia wyborczych kłamstw...
Traktowanie protestujących w taki sposób, to już nie jest jakieś tam łamanie praw obywatelskich czy demokracji. To łamanie praw człowieka i skarga powinna trafić do Europejskiego Trybunału. Nawet więźniów, nawet terrorystów nie wolno głodzić, trzymać w zimnie, bez dostępu do świeżego powietrza i bieżącej wody. Ele czy my jeszcze jesteśmy w cywilizowanej Europie?
My, nie uważamy tych osób za pokonane, bo zrobiły 100 razy więcej, niż my, zdrowi obywatele kiedykolwiek. Mam nadzieję, że przywitacie ich tak, jak wita się bohaterów powracających z frontu. To garstka ludzi, którzy walczyli o godność nas wszystkich, niech do Nas wyjdzie z podniesionym czołem.
A wy, PISowscy bandyci, nie będziecie się zbyt długo cieszyć poczuciem triumfu. Wbrew pozorom, ta niewielka grupa najsłabszych Polaków, która osobiście doświadczyła waszej fałszywej łaski i politycznego miłosierdzia, jest dla was dużo bardziej groźna, kiedy wyjdzie na zewnątrz. Świerze powietrze i słońce nie zmyją w ich pamięci pogardy, jaką im okazaliście. I tu, na ulicy, nie zamkniecie im ust, nie zabierzecie kamer dziennikarzom, nie pozamykacie okien na świat. Nie odbierzecie im telewizorów i będą mogli słyszeć, jak każdego dnia ich publicznie obrażacie. Nie oddzielicie ich już od nas parawanem. Wyjdą i opowiedzą, jak ich zgnoiła i zdradziła partia, na którą głosowali.

...Właśnie wyszli...Kurwa, za cienka jestem, nie mogę tego słuchać. Serce mi pęknie.



sobota, 26 maja 2018

Jaka jest Twoje Mama? (Tekst z dnia 26 maja 2018 roku)


W dniach, w których protestujecie, w których wychodzicie na ulice, oddaję głos WAM i staram się po prostu czerpać radość z WASZEJ siły. Zresztą, jaka ze mnie jest konkurencja dla takiej Pani Wandy Traczyk Stawskiej czy Janiny Ochojskiej. A Przy Dorocie Stalińskiej to już w ogóle nie powinnam się odzywać. Jest jednak dzisiaj DZIEŃ MATKI, który trudno pominąć milczeniem.
Dzień Matki, tak, jak i Wigilia jest dla mnie dniem bardzo trudnym, jak dla wszystkich tych, którzy już matki nie mają.
Moja Mama nie była kobietą idealną. Miała wiele wad, o których dziś nie będę mówić. Bo jestem już na tyle dorosła, by dostrzec, że nikt idealny nie jest. Dostrzegam to, że na jej postawy życiowe wpływało wiele czynników. To, że od trzeciego roku życia była pół sierotą i że wydawało jej się, że wszystko, co ją spotyka w życiu, jest konsekwencją tego sieroctwa, że czuła się przez ten brak matki jakoś szczególnie naznaczona przez los. To, że jako małe dziecko doświadczyła wojny, to że żyła w takich trudnych czasach, kiedy było prawie niemożliwe spełnić swe marzenia, kiedy się trzeba było godzić na to, co przyniósł los, a nie umiała cieszyć się byle czym. Bo moja Mama nie była w życiu szczęśliwa, chociaż patrząc z boku nie miała ku temu powodu by narzekać. Wiem, że czuła się niespełniona i dlatego radości życia nauczyłam się dopiero od zewnętrznego świata.
Ale nie mam żalu o nic, bo w tych moich relacjach z rodzicami na pewno jest więcej zysków niż strat. Bo to w domu rodzinnym nauczyłam się uporu, stawiania na swoim, wewnętrznej wolności i uczciwości, mówienia prawdy i stania murem za swoimi.
Jako dojrzała osoba dostrzegam wszystko to, czego nie widzą młodzi...że tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, co nasi rodzice do nas mówią, ani nawet to, jak się zachowują. Że jako bardzo małe dzieci, jak kundle instynktownie wchłaniamy emocje naszych rodziców i to one kształtują nasze przyszłe życie. Cokolwiek powiesz dziś o Matce lub Ojcu, to ty i tak zawsze będziesz ich odbiciem. Moja Mama była bardzo zapracowana. Często w domu był bałagan, bo nie miała siły posprzątać. Nie piekła ciasta w każdą niedzielę, chociaż, to, co ugotowała, było nie do powtórzenia. Kiedy dorośliśmy, szanowała nas, szanowała nasze wybory. Nie wybierała nam partnerów, nie meblowała domów. Ale zawsze miała żal, kiedy chcieliśmy się wyprowadzić zbyt daleko od domu.
Myślę, że cierpiała na depresję, co w tamtych czasach nie było uznawane za chorobę. Myślę także, że ta depresja wywołała w końcu raka. Bo rak, cokolwiek innego by go wywoływało, zawsze jest choroba niespełnionych oczekiwań, a osoby uzależnione od stresu dopuszczają go łatwiej do głosu i po prostu nie walczą.
Kiedy zmarła...dopiero wtedy się to czuje. Ten chłód wewnątrz ciała, jakby do tej pory coś tam było, co podtrzymywało właściwa temperaturę i nagle zgasło. Mamie się kiedyś śniło, jeszcze w młodości, że nie doczeka 2000 roku. Zmarła w Wigilię 1999. Na pogrzebie było bardzo zimno a ja myślałam tylko o tym, jak można kogoś, kogo się kocha, przysypać taką zamrożona ziemią. Potem śniła mi się tylko raz w takiej pastelowej garsonce z żółto, niebiesko, różowe mazgaje. Stała uśmiechnięta w naszym starym domu, a przez okno wpadało oślepiające słońce...Wreszcie byłą szczęśliwa.
Dorosły człowiek, bardzo długo się uczy i osiąga jakąś zgodę z samym sobą. A ta zgoda pozwala nam także zaakceptować swoich rodziców. Wiec ja w Dzień Matki, który mnie boli zawsze, mogę przyznać, że chyba się już rozliczyłam ze swoją Mamą.
Droga Mamo. Dziękuję Ci za wszystko. I nie starczyło by mi całego dnia, by wymienić wszystko to, za co powinnam Ci być wdzięczna.
Kiedy zmarłaś, byłam na Ciebie zła, bo pomyślałam, że zrobiłaś nam krzywdę odchodząc w Wigilie. Ale Ci wybaczam..., to, że będę do końca życia nienawidzić tego święta, to, że choina, kolędy, a nawet stół zastawiony ulubionymi potrawami, mnie po prostu odpychają.
Wybaczam Ci nawet to, że w ten świąteczny wieczór jestem kłębkiem nerwów, że nawet nie potrafię być miłą dla swoich bliskich i najchętniej zapadła bym się w czarną dziurę. Wybaczam Ci to, że uważałaś, iż się utopię, jeśli tylko zbliżę się do jeziora, przez co nauka pływania była dla mnie przeżyciem traumatycznym i że przez połowę życia musiałam się leczyć ze strachu przed burzą, który to strach zaszczepiłaś w nas głęboko.
Dziś, jako osobę dorosłą stać mnie na wybaczenie, bo sama jestem matką i daleko mi do ideału. Wiem, że wszystko, co robiłaś, robiłaś z miłości i z obawy o nasze bezpieczeństwo. A my, Twoje dzieci, jesteśmy żywym przykładem, że byłaś dobrą matką.
Przepraszam, wszystkich czytelników, że nie włączyłam się dziś w grę polityczną. SUPERMAMY wychowujące NIEPEŁNOSPRAWNYCH pozdrawiam i jak zawsze trzymam z WAMI. Ale czasami muszę swój własny, osobisty żal przelać na papier, by było mi lżej.
Wszystkim Matkom życzę w tym dniu radości i szczęścia, a przede wszystkim miłości okazywanej przez tych, dla których wszystkie żyjemy.
A mojej Mamie...No cóż, tęsknie za Tobą i Kocham Cie Mamo...




czwartek, 24 maja 2018

Dumny, polski damski bokser, w mundurku lub nie. ( Tekst z dnia 23 maja 2018 roku.)


Dzisiejsza awantura w Sejmie to prawdziwy skandal. I nie chodzi o to, że Panie chciały wystawić za okno transparent, a straż się temu sprzeciwiła. Takie mają rozkazy i nie chcą roboty stracić. Nie, nie usprawiedliwiam ich, bo mogli by wielu rzeczy po prostu nie zauważać i pozwolić protestującym na więcej. Ale cienka jest granica między wykonywaniem obowiązków, a nadgorliwością. I z taką nadgorliwością mamy tu chyba do czynienia. Najbardziej mnie jednak wkurzył ten łysy chuj w garniturze, który się tak agresywnie włączył do odpychania kobiet od okna. Nie wiem, co to za ważna persona, ale charakter damskiego boksera ma wypisany na twarzy.

Drogie Panie protestujące w Sejmie i Drodzy Niepełnosprawni.
Dzisiejsze wydarzenie pokazało WASZĄ siłę i determinację i moje słowa są tu absolutnie zbędne. Zobaczyła to cała Polska, jak WAS potraktowali żandarmi Kuchcińskiego, a my dopilnujemy, by zobaczył to cały świat. Wymieniamy się krótkimi informacjami w językach obcych i udostępniamy wśród swoich znajomych w Europie, razem z nagraniami z dzisiejszej akcji. Nie musicie się obawiać, że nikt nie zobaczy WASZYCH transparentów. Nam, osobom chodzącym po WARSZAWIE nikt nie zabroni informować o tym, co się dzieje w XXI wieku w centrum Europy.
Ja jednak chciałabym zwrócić się do WAS w zupełnie innej sprawie. Pisałam to chyba już 10 razy, że dla nas jesteście bohaterami i nawet trochę WAM zazdrościmy tej siły. Życzę WAM wytrwania, jednocześnie współczując warunków, w jakich musicie prowadzić swój protest. Chcę zapewnić, że nawet, gdybyście zdecydowali się zakończyć protest, nikt nie będzie miał do WAS o to żalu. Zrobiliście rzecz niezwykle ważną, której nam się nie udało. Pokazaliście ile są warte obietnice oszustów. Wiem także, że przyszliście do Sejmu w bardzo istotnej sprawie i gorąco WAM życzę, byście swój cel osiągnęli.
Mamy dziś informacje o kolejnym proponowanym przez WAS kompromisie. Władza niestety okazuje się głucha. Mimo to chciałabym WAS przestrzec, byście tej ekipie rządzącej zbytnio nie ufali, nawet, gdyby próbowano do WAS wyciągnąć rękę.
Ten rząd to są klasyczne mendy wyszkolone w odwracaniu kota ogonem i oszukiwaniu społeczeństwa. Przed WAMI próbowali z nim negocjować lekarze rezydenci, którzy po wielu dniach głodówki podpisali w końcu satysfakcjonujące ich porozumienie z nowym ministrem zdrowia. Dziś przewodniczący protestu rezydentów wypowiada się jasno, że żałuje, iż podpisał porozumienie z rządem, który próbuje za pomocą kruczków prawnych oszukać lekarzy.
Ja WAM tego oczywiście nie życzę, byście zostali oszukani. Chciałabym, aby WASZE postulaty zostały spełnione natychmiast i byście mogli wreszcie normalnie zjeść i się wyspać we własnych łózkach. Niestety doświadczenie podpowiada mi, że nie ma sensy układać się z pazerną mafią, która doszła do władzy tylko po to, by po wielu latach posuchy dorwać się do państwowej kasy. Dziś wiemy, że dodatkowe, nielegalne pensje dostawali nie tylko będący na świeczniku ministrowie, ale także radni należący do jedynej słusznej partii brali ze spółek państwowych całymi garściami. Niektórzy pobrali uposażenia bliskie milionowi złotych. I nie mam tu żadnej wątpliwości, że nawet po obniżeniu pensji zwykłym posłom, i członkom samorządów, dla swoich zawsze znajdą bijące źródełko pełne złota.
Drodzy Państwo protestujący w Sejmie, macie prawo marzyć o czym tylko zechcecie, ale czas już porzucić złudzenia, co do Premiera, całego rządu i pary prezydenckiej. Syty głodnego nie zrozumie, a piękne słówka, jakimi obdarzył WAS prezydent wynikały wyłącznie z jego prywatnej walki o pozycję wśród zwolenników PISu.
Oni poszli już tak daleko, że nie mogą z tej całej sytuacji wyjść z twarzą. No chyba, że nadprezes nagle ozdrowieje i okaże się zbawcą, który uniesie swój kciuk do góry i powie... dajcie. Nie zrobi tego z dobroci swego zatwardziałego serca lecz po prostu dlatego, że marzy mu się bycie zbawcą. I nawet jeśli w końcowym efekcie rząd podpisze z WAMI jakiś satysfakcjonujący WAS kompromis, opuszczając Sejm i tak nie będziecie mieli pewności, że WAS nie oszukają, tak, jak zrobiono z rezydentami.
Nie martwcie się Drodzy Państwo. W demokratycznych kręgach społeczeństwa rodzi się także determinacja, by obalić tę władzę i nie dopuścić, by żadna następna tak traktowała ludzi. Będziemy walczyć u WASZEGO boku i pilnować, byście wreszcie mieli godne życie w swej Ojczyźnie.
Właściwie, to powinniśmy być PISowi wdzięczni. Żyliśmy w uśpieniu i i znudzeniu ciepłą wodą w kranie. PIS nam wiele problemów po prostu uświadomił i obudził grupę obywateli, którzy zrozumieli, że o wszystko trzeba bezustannie walczyć, nawet o to, co się już posiada. Na razie tych świadomych osób nie jest zbyt wielu, na razie nie stanowią jakiejś decydującej siły. Ale rośnie nasz gniew i rośnie sprzeciw.
Daliście nam przykład, jak walczyć do końca, nawet bez nadziei. Daliście nam przykład, jak się nie poddawać. Jesteśmy WAM wdzięczni i uważamy, że niesprawiedliwie się o WAS mówi...najsłabsza część społeczeństwa. Jesteście z nas wszystkich najsilniejsi, a my WAS podziwiamy i czerpiemy z WASZEJ siły.
Jutro jest ważny dzień i mam nadzieję, że świat, który już wie, jak PIS traktuje niepełnosprawnych, zażąda spotkania z WAMI. To było by piękne, prawda? Ale, jak wiemy, polityków obowiązuje protokół dyplomatyczny i takie spotkanie może się okazać niemożliwe. To też nie będzie koniec świata, bo w sobotę jadą do WAS matki z całej Polski na Dzień Supermamy. I one, kobiety i matki WAS na pewno nie zawiodą.
I jeszcze słów kilka do tych żandarmów Kuchcińskiego...
Panowie, czy macie już plany na następne lata swego życia? Czy wykonując tak gorliwie swoje obowiązki zastanawiacie się czasem, co z WAMI będzie, kiedy PIS przestanie rządzić? Liczycie na to, że za takie zachowanie, jak dzisiaj, ktoś WAS poklepie po ramieniu i wręczy WAM premie? Nie, drodzy Panowie! Niezależnie, jaki się wykonuje zawód, jak trudne są czasy i jak duże WAM władza nadała uprawnienia, powinniście pamiętać o tym, że przede wszystkim powinniście być ludźmi. Bo WAM się tylko wydaje, że służycie jakiejś władzy lub jakiejś partii. Wy, w Sejmie Rzeczpospolitej służycie przede wszystkim narodowi polskiemu, a więc i tym osobom, które dziś zostały przez WAS zaatakowane. Wam się tylko wydaje, że to Kuchciński WAM płaci, bo nie jest mi wiadomo, by ta PISowska gnida była jakoś specjalnie bogata z domu lub zapracowała własnymi rekami na jakiś pokaźny majątek. To my WAM płacimy, ja, i on i tamten i te matki, które żeście dziś potraktowali z pozycji silniejszego.
Zanim następnym razem WAM przyjdzie do głowy, by w ten sposób interweniować, pomyślcie przez 5 sekund, komu służycie. Pomyślcie także o tym, że za rok, za dwa, ta skompromitowana władza będzie musiała odejść...i co wtedy stanie się z WAMI, nadgorliwymi żandarmami... Myślę, że macie przed sobą świetlaną przyszłość, jako ochroniarze w nocnych klubach i burdelach, bo my WAM tego, co dziś robicie nie zapomnimy. Nie zapomnimy i nie darujemy i rozliczymy WAS równie sprawiedliwie, jak polityków, których dziś słuchacie. Nosicie mundur, Panowie, to WAS powinno do czegoś zobowiązywać.



środa, 23 maja 2018

Coś w tym Sejmie śmierdzi... ( Tekst z dnia 23 maja 2018 roku)



Często mi zwracacie uwagę, że moje posty dotyczą zbyt wielu problemów naraz. Ale musiałabym siedzieć i cały dzień pisać i tych moich litów musiało by był po 5 dziennie, by wszystkie informacje jakoś ogarnąć. A jest mi bardzo trudno wybierać w całej gamie brudu, jaki nam PIS funduje to, co akurat jest dla Polski najważniejsze.
Zacznę może krótko od ministra Brudzińskiego, który przyjął dzisiaj zaproszenie do porannego programu TVN. Nie był to dla mnie miły widok, bo wyjątkowo nie lubię tego chamidła i kolejowego bandyty. Niestety najlepszą drogą zrobienia kariery w PISie jest obecnie droga przestępcza. Bo to jest naprawdę chichot historii, że ministrem od policji zostaje człowiek, któremu za rozboje w młodości groził poprawczak i sąd rodzinny. No cóż, jak to się mówi...od pucybuta do... I według tego schematu Brudziński poznawał pracę policji od podszewki. Może właśnie z tego wynika jego pobłażliwość dla kiboli, bo w pewnym sensie ciągle się czuje związany ze środowiskiem drobnych tchórzliwych sukinsynów, którzy są mocni tylko w gębie i w dużej grupie. Ja tam polskiej ligi nie oglądam. Przede wszystkim dlatego, że kocham piłkę nożna, a Polska jest jedynym krajem, gdzie mecz piłkarski nie jest przeżyciem sportowym, lecz uwłacza kulturze osobistej oglądających, ze względu na zachowanie kibiców. I ja ostrzegam, jako kibic od chyba 40 lat lub dłużej, że takie ekscesy prędzej, czy później prowadzą do tragedii. Kiedy w końcu ktoś doprowadzi do pożaru na stadionie, do paniki, kiedy ludzie się będą wzajemnie zadeptywać, kiedy jakieś dziecko oberwie rzucanym krzesłem, albo racą w twarz, wtedy wszyscy będą przerzucać się odpowiedzialnością. Z ostatniego meczu w Poznaniu widziałam tylko najciekawsze migawki. I nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, że przy tej ilości policjantów, na płytę boiska wcześniej obrzuconą racami wtargnęło tak wiele osób, a aresztowanych jest tylko kilka, z czego część zgłosiła się sama. Wszystko mi się dziś wyjaśniło w wywiadzie Brudzińskiego, który powiedział, że nie będzie wyprowadzał policji na bogu ducha winnych kibiców i pasjonatów sportu. No kurwa, jeśli oni są bogu ducha winni, to tylko o tym bogu świadczy. I takie tutaj zastosuję porównanie, chociaż może ono WAM się wyda dziwne. Popatrzcie, którego sortu obywatelami jest ta rozwydrzona banda na boiskach, a jakiego ta, w skali kraju, garstka niepełnosprawnych... Niepełnosprawni są dla PISu bezużyteczni wyborczo, bo albo nie są w stanie pokonać barier architektonicznych by iść zagłosować, albo opiekun nie ma warunków, by go na takie wybory zawieść, albo jego niepełnosprawność uniemożliwia mu udział w życiu społecznym. A te młode byczki i ich partnerki ze wzrokiem błądzącym za rozumem..., nie dość, że z wdzięczności za popuszczone lejce pójdą na wybory, to jeszcze można ich wykorzystać do głoszenia niepoprawnych politycznie, homofobicznych i rasistowskich haseł, Których prawicowej władzy jawnie głosić nie wolno.
Nie dziwi mnie ani trochę, że z tak samą życzliwością nie traktuje minister Brudziński obywateli Polski uczestniczących w protestach ulicznych, pomimo tego, że oni są dużo mniej agresywni. Bo w tym dziwnym kraju nad Wisła, są dwa rodzaje agresji: Wasza, lewacka, demokratyczna i europejska i ona jest dla władzy tak groźna, że ją trzeba tępić z całkowitą stanowczością i Nasza PISowska, i PISpopierajaca agresja, którą policja ochrania i pielęgnuje, by rosłą.
I tu mogę płynnie przejść do następnej sprawy, która mnie oburza, ale w żaden sposób nie dziwi. Bo skoro na czele policji mamy byłego złodzieja, to musiał prędzej czy później nastąpić ten moment, kiedy zaczną władzy przeszkadzać nasze, Polaków pieniądze. W przypadku Posła Brejzy, można by zastosować przysłowie: kto mieczem wojuje i tak dalej. No bo Pan Brejza, któremu kłaniam się nisko, walczył z PISem pieniądzmi, więc mu PIS oddał tą sama miarą. A chcąc go ukarać dodatkowo, poleciał po pensjach całemu politycznemu światkowi, oczywiście ze szczególnym wyłączeniem swoich. I masz tu niepokorny pośle karę, teraz cię nikt nie będzie lubił, bo to przez ciebie dostają mnie kasy. Po coś się z szeregu wychylał, trzeba było przymknąć oko. Ale z tego, co wiem, nikt z kolegów się na posła Brejzę nie obraził, wręcz przeciwnie. Wszyscy mu gratulują odwagi i popierają jego działania w odsłanianiu PISowskich przekrętów. PIS nie zamierza tej wojny o pieniądze zakończyć, bo dług Polski przekroczył 5 bilionów złotych i Polska jest najbardziej zadłużonym państwem na świecie ( Grecja już od dawna nas pozdrawia), a przecież z czegoś trzeba kupować głosy wyborców. Tak oto nowy podatek na paliwo trzeba przegłosować, no i daninę solidarnościową, która niby to ma iść na niepełnosprawnych, ale kto to sprawdzi...A jeśli jeszcze parę groszy braknie, to można położyć łapę na fundacjach. Najpierw był plan by przejąć pieniądze WOŚP, bo to spora suma. Ale na taki ruch jest jeszcze za wcześnie. Suweren mógłby się jednak nieco wkurwić. To może, może może, uderzyć w opozycje i zając pieniążki Fundacji Wolnych Obywateli RP?
No cóż Drodzy Polacy, siedźcie dalej cicho i patrzcie przez szparę w firance, jak władza okrada sąsiada. I cieszcie się, że dziś znowu padło na kogoś innego, a nie na WAS. Ale pieniądze mają to do siebie, że prędzej, czy później się zużywają, a więc dziś na początek łatwiej zabrać tym niepokornym, ale jeśli się WAM wydaje, że WAM to nie grozi, że do WASZEJ kieszeni PIS nie zajrzy, to miłych złudzeń życzę. Tak naprawdę powoli okradają każdego z WAS, tylko jesteście ślepi.
Zaraz po wygraniu wyborów przez prawicę, nieśmiało ostrzegałam, by wszelkie organizacje do walki o demokrację rejestrować za granicami Polski i tam także otwierać fundacje, które mają wspomagać tę walkę. I wiem, że byłam wtedy dla WAS śmieszna, że nie wierzyliście mi, iż to się może wydarzyć, co się dzieje. A jednak moje słowa się spełniają, a ja nienawidzę mieć racji.
Minister Brudziński zapewniał nas także o dobrej kondycji prezesa, który wprawdzie cierpi, lecz ma świetną opiekę, więc nie wybiera się na polityczną emeryturę. No cóż, będę brutalna...ani nie tęsknie ani nie współczuję. Ale emerytura jako taka nie wymaga tak długiego pobytu w szpitalu. Mam znacznie gorsze obawy, że to, na co po tej chorobie przejdzie prezes to nie będzie emerytura..., a wtedy stare, prawicowe wilki, od lat poniżane i ustawiane w szeregu rozszarpią tron...Ludzie mówią różne rzeczy, wszystkie są złośliwe. Mówi się o amputacji, o tym, że się prezes nie wybudził po operacji itd. itd. Słyszałam także, że PIS rozpaczliwie szuka sobowtóra Jarosława Kaczyńskiego, ale ten kontekst zrozumieją tylko ci, którzy pamiętają komunę.
I jeszcze jeden wątek, którego nie mogę ominąć...
Do pani Krystyny Pawłowicz napisałam chyba tylko jeden osobisty list od serca. Zazwyczaj pomijam jej wypowiedzi, bo mam kłopot ze zniżaniem się aż do tak wulgarnego poziomu, chociaż wszyscy wiedza, że jak trzeba to i zabliźnić potrafię siarczyście. Zrobię dziś wyjątek i mam nadzieję, że moje słowa do niej dotrą.
Pani Krystyna powiedziała dziś do dziennikarki TVNu, że coś w tym Sejmie śmierdzi. Oczywiście zrobiła to w miejscu, gdzie są protestujący, więc nikt nie ma wątpliwości kogo chciała obrazić. Oczywiście, gdybym chciała dyskutować z nią na jej poziomie, powiedziała bym, że może się niedokładnie umyła, albo nie sięgnęła się podetrzeć, a teraz głupa pali i chce odwrócić od siebie uwagę. Gdyby była podła, powiedziałabym, że to może kolano prezesa tak śmierdząco gnije... I naprawdę czasami mam ochotę tej babie tak dowalić, żeby jej poszło w piety. Ale właściwie po co, czy taka szmata jest w stanie coś zrozumieć? Powiem tylko tyle..., Bardzo się cieszę, że pani Krysia po ponad dwóch latach odzyskała węch i poczuła smród, który my czujemy już od pierwszego dnia tej kadencji.
Jest to smród łamania prawa, smród nieprzestrzegania konstytucji, smród kłamstw i lekceważenia opozycji, smród jej taniego żarcia spożywanego w ławach sejmowych. Jest to smród dla Polaków nie do zniesienia, smród buty i pazerności, smród wyniszczania Polski, smród zdrady i oszustwa. Smród zniszczonej hodowli koni w Janowie, smród umierającej puszczy, smród długu publicznego, smród osamotnienia na arenie międzynarodowej...
Mogłabym tak wymieniać do rana wszystko to, co nam PIS zrobił i co dla nas bardzo brzydko pachnie. Ale, kiedy się tak głębiej zastanawiam, dlaczego Krystyna Pawłowicz dopiero teraz ten smród poczuła, to okrywam nagle, że na wszystkie tamte zapachy nie jest po prostu wrażliwa, bo żyje w nich od zawsze. Ona poczuła zapach PISowskiego strachu, zapach ucieczki, zapach końca władzy i porażki. Pani Krysiu, czas spierdalać, to gniew suwerena tak śmierdzi...



wtorek, 22 maja 2018

Zobaczyć, jak PIS spierdala przed suwerenem...bezcenne! ( Tekst z dnia 22 maja 2018 roku)


Na wstępie pragnę podziękować wszystkim czytelnikom mojego wczorajszego listu, a szczególnie tym, którzy przeczytali tylko prowokacyjny fragment umieszczony na FB i wylali na mnie wiadro pomyj. Całkiem niechcący, ku mojemu pozytywnego zaskoczeniu, okazało się, że choćby jedno złe słowo w kierunku protestujących w Sejmie, bardzo WAS oburza i wywołuje agresywny sprzeciw. To dobrze, że jesteście wrażliwi na los tej części społeczeństwa i gotowi jesteście ich bronić. Często czytamy różne artykuły wrzucane na nasze grupy, a potem komentujemy. Ale by się móc uczciwie do czegoś odnieść trzeba kliknąć na tytuł artykułu lub na ilustrującą go fotografię i przeczytać całość. To samo dotyczy listów Goplany. Blog powstał głównie dlatego, żeby nie było konieczności pisać na tablicach długich tekstów. Ja dawniej robiłam dokładnie to samo, komentowałam artykuły po przeczytaniu wstępu, ale parę razy zaliczyłam totalną wtopę. I teraz już jestem ostrożna, bo nie ilość naszych komentarzy się liczy, lecz jakość dyskusji. Mimo wszystko kłaniam się nisko wszystkim komentatorom. Żadne epitety mnie nie dotknęły specjalnie. Przyzwyczajenie...Tylko jednej osobie udało się mnie zranić, tej, która mnie nazwała prawdziwym katolikiem. No, takiej zniewagi nie daruję, resztę przyjmuje z pokorą.
Było, minęło! Nie ma co do tego wracać, Sprowokowałam cios, a WY oddaliście. Sama sobie jestem winna.
Nie o tym jednak warto dziś mówić.
W krajobrazie każdego państwa jest wiele ważnych budynków, z których obiektem o największym znaczeniu jest zawsze Parlament. Tak też było od pokoleń w Polsce.
...Parlament, miejsce gdzie ustanawia się prawo, gdzie spotykają się wybrane przez naród autorytety moralne, mądre głowy, osoby o najwyższej kulturze...
Polski Sejm nie wymagał do tej pory specjalnej ochrony. Nie bez powodu mówi się bowiem o parlamentarnym języku lub parlamentarnym zachowaniu, bo jest w nas głęboko zakorzenione poczucie tego, że to dostojne miejsce i należy je szanować, a nie wypada zachowywać się nieprzyzwoicie. I mogłoby tak być już zawsze. Mogli byśmy nadal w trudzie i podczas merytorycznych sporów wykuwać przyszłość naszej Ojczyzny w tym najważniejszym gmachu, gdyby nie nadeszła era PISu...
Budynek Parlamentu zawsze był miejscem otwartym, a straż marszałkowska pełniła raczej rolę reprezentacyjną i dekoracyjną związaną z dawnymi tradycjami tego miejsca, niż role brutalnych ochroniarzy odgradzających obywateli od polityków. Ale to też się zmieniło razem z nadejściem ery PISu...
Dziś panowie strażnicy dostali uprawnienia równe żandarmom w więzieniu, a PIS uczynił z gmachu Parlamentu Bastylię.
Często rozmawialiśmy o strachu, o tym, jak bardzo kieruje naszym życiem. Ale niech mi ktoś powie, czego tak bardzo się boją wybrańcy narodu? Przed PISem rządziły w Polsce inne partie i z lewej i z prawej strony politycznej sceny. I, czy miały poparcie bliskie 40 % czy wkurzyły Polaków na tyle, że ich poparcie spadło do zaledwie kilku, nigdy się tak nie odgradzały i nie okazywały strachu. Czego może się więc bać taka partia, która ciągle oscyluje grubo powyżej 40% ? Przecież miłość suwerena powinna ich chronić?
A może czas już podjąć radykalne środki i zburzyć Bastylię, bo to już nie jest miejsce, gdzie rozmawiamy o Polsce, to jest atrapa Parlamentu, wewnątrz której nikczemna władza chowa się przed ludem. Skoro słabo uzbrojony lud Francji zdołał wedrzeć się do Bastylii, to my tym bardziej powinniśmy siłą wejść do Sejmu i albo go odzyskać albo zburzyć! Ta atrapa nie jest nikomu potrzebna.
Strach władzy jest coraz silniejszy i mury, którymi będzie się otaczać będą coraz wyższe. W swoim strachu posuwają się do coraz gorszych metod. Na przykład były komendant policji dostał ofertę nie do odrzucenia, że albo obciąży fałszywymi zeznaniami byłego ministra z PO, albo sam będzie oskarżony o wyssane z palca przestępstwa. Powiedział o tym głośno i wyraźnie i o ile znam naturę naszej władzy, radziłabym Panu niepokornemu oficerowi, by pod żadnym pozorem nie jeździł samochodem i nie przesiadywał samotnie w pomieszczeniach, bo może się przypadkiem rozbić lub całkiem przypadkiem powiesić...
PIS jest na skraju desperackiej paniki.
Tym bardziej, że wyruszyli w Polscę z nadzieją, że tak jak przed wyborami porwą tłumy na swych spotkaniach z ludem. A tu niespodzianka. Nie wszyscy biją brawa i nie wszyscy chwalą. Są tacy, którzy zdemaskowali kłamców i krzyczą im prawdę w twarz.
I co politycy PISu, przekonujecie się na własnej skórze, jak to jest...
Mówicie o nich, że to są bojówki opozycji? Tak, jesteśmy bojówkami. Bo jak długo można być miłym i grzecznym i próbować kulturalnie rozmawiać? Myśleliście, że zawsze będziemy grzecznie zadawać pytania i czerwienić się za WAS słysząc kłamliwe odpowiedzi?
Nie! Już dość. Jesteśmy bojówkami i będziemy krzyczeć i nikt nas już nie zagłuszy, bo fala naszego gniewu się rozlewa po Polsce. Myśleliście, że drugi raz zamydlicie ludziom oczy, że na spotkania z wami tylko wasze barany przyjdą? Nie, tamten czas już minął, a my nie będziemy już grzeczni. A to dopiero początek, jeszcze nie ma kampanii wyborczej. Szykujemy się na was od dawna, a tymi swoimi podróżami po Polsce, po prostu tylko nieco wcześniej nas zachęciliście do działania. Cokolwiek będziecie o nas mówić, musicie się z nami liczyć, bo nie jest nas garstka, są nas miliony. I dziękujemy WAM bardzo, że nie musimy się fatygować jechać aż do stolicy, by WAM napluć w twarz, by zobaczyć wasze głupie miny na dźwięk oskarżeń o kłamstwa. Dziękujemy WAM, że możemy zobaczyć, jak podwijacie pod siebie ogon i spierdalacie w towarzystwie ochrony przed suwerenem. Ten widok jest dla nas bezcenny.



poniedziałek, 21 maja 2018

I niech tylko popiół po nich zostanie. ( Tekst z dnia 21 maja 2018 roku)


Nie wiem, czego się spodziewaliście WY, protestujące w Sejmie, po wizycie Lecha Wałęsy. Ale w tej chwili czytałam wiele niepochlebnych relacji z tych odwiedzin. Dale wielu Polaków była ona totalną porażką, która nie wniosła żadnego promyka nadziei na pozytywne zakończenie tego protestu.
W pierwszych minutach spotkania odniosłam podobne wrażenie, ale zupełnie inaczej to zobaczyłam, śledząc wypowiedzi Lecza Wałęsy do końca.
Nie wiem, czy byłoby lepiej, gdyby Lech Wałęsa tak jak inne osoby odwiedzające lub próbujące odwiedzać, poklepał WAS po ramieniu, przyniósł prezenty i zapewnił o swoim wsparciu. Być może, że tego oczekiwaliście. Tylko, czy to by cokolwiek zmieniło?
Lech Wałęsa wykazał się czymś, na co do tej pory nikogo stać nie było. Okazał się szczerością i w swój niezwykle wyjątkowy sposób powiedział WAM wiele brutalnej prawdy
Ja wiem, że osoby niepełnosprawne walczą w imieniu pewnej wąskiej grupy obywateli metodycznie pomijanej w podziale naszego wspólnego tortu, jakim jest budżet państwa. Jest to zrozumiałe i walka w tak wąskim zakresie była uzasadniona na początku, kiedy PIS udawał, że się pochyla nad WASZYMI postulatami, a WY mieliście nadzieję na szybkie załatwienie sprawy. Ale wiele się także przez ten miesiąc wydarzyło. Mieliście się chyba okazje przekonać, że obiecanki obiecankami i że na kłamstwach i fałszywym współczuciu się zakończy. Lech Wałęsa słusznie stwierdził, że PIS już WAS oszukał i jeszcze bardziej chce WAS oszukać. Przedstawiciele partii rządzącej jeżdżą po całej Polsce opowiadając o tym, jak to w 100% spełnili wszystkie WASZE postulaty. Podkreślają także, że WY tam wcale nie przyszliście walczyć o lepsze życie niepełnosprawnych, ale że jesteście upolitycznioną i opłacaną przez opozycje grupą próbującą destabilizować państwo. Bo skoro dostaliście wszystko, o co prosiliście, to powinniście iść do domu, a WY ciągle macie mało...
I tu Lech Wałęsa powiedział WAM pierwszą trudna prawdę, że ta władza żywi się konfliktem. Dziś jesteście przedstawiani, jako osoby, które szkodzą swojemu środowisku, bo rząd WAM serce podał na dłoni, a WY jesteście tacy niewdzięczni. Takie ukazanie sprawy ma na celu wzbudzić do WAS niechęć wśród Polaków. Nie wiem, na ile WY w tym Sejmie przeglądacie internet, ale jest prawdziwa nawałnica zdjęć, na których spędzacie urocze wakacje w tropikalnych krajach, albo jak matki niepełnosprawnych na co dzień chodzą elegancko i drogo ubrane. Prawdziwą furorę robią zbliżenia pomalowanych w różnych kolorach paznokci...No bo Wy przecież macie kupę kasy pod poduszkami i tylko z powodów politycznych chcecie jeszcze więcej od rządu, Wy złodziejki, które chcą odebrać innym, w dodatku tym, którzy się nie skarżą. I w ogóle jak śmiecie, skoro WAS już los, na pewno nie bez przyczyny lecz za grzechy WASZE, tymi niepełnosprawnymi pociechami ukarał, to jak śmiecie dbać o siebie i marzyć o względnie szczęśliwym życiu???
Taki jest mniej więcej przekaz obecnie rządzących, podległych im mediów i zniewolonych prze nich obywateli lepszego sortu.
I tu jest kolejna rzecz, którą Pan Wałęsa usiłował WAM powiedzieć.
Możecie oczywiście nadal kurczowo trzymać się swoich postulatów. Zamknąć oczy i powtarzać jak mantrę, że chcecie te dodatkowe 500 złotych na godne życie. Ale nie jest sztuką walczyć lecz zwyciężać, a WY z PISem doszliście już do ściany. Oni WAM nie ustąpią, bo nawet najdrobniejsze ustępstwo na WASZĄ korzyść, po tym wszystkim, co o WAS naopowiadali, byłoby klęską tej partii wobec jej elektoratu. Byłoby dobrze, gdybyście sobie uświadomili, że PIS WAM nie da już nic więcej. A w takim wypadku musicie zacząć patrzeć szerzej. Tylko upadek PISu może polepszyć WASZ los. Prosicie inne grupy społeczne o wsparcie...ale czy górnikom, pielęgniarką, nauczycielom może się do czegoś przydać WASZE 500 złotych dołożone dla niepełnosprawnych? My ludzie z natury jesteśmy egoistami. Jeśli się mamy ruszyć, musimy mieć też w tym chociaż kroplę własnego interesu. A WAM, którzy już odkryli, że macie do czynienia, nie z rządem, lecz z oszustami, powinno zależeć na upadku tej władzy. Wymagacie od nas solidarności, ale musicie nam w zamian dać swoją solidarność. Nie możecie myśleć tylko o sobie i swoich potrzebach. Powiedzcie wprost, że chcecie wraz z nami obalić PIS, a wtedy przyjdziemy. Ta obrzydliwa partia i tak już zrobiła z WAS graczy politycznych, za chwile się okaże, że jesteście lewacką bojówką. Już nic nie macie do stracenia, przeszliście kawał ważnej drogi, czas pójść do końca. Czas byśmy już przestali walczyć każdy o swoje, bo ta władza się świetnie żywi antagonistami i niezgodą między nami. Jednym, jedynym postulatem, który ma dziś sens jest obalenie PISu. Bo, jak również wspomniał Pan Wałęsa..., ci podli ludzie niszczą nas moralnie, zabijają naszą kulturę, edukację, a solidarność zamordowali już dawno.
Gdyby była solidarność w nas, to większość stała by w tym momencie przed Sejmem walcząc razem z WAMI. Twierdzicie, że wszyscy, cała Polska WAS popiera...I tu kolejne brutalne pytanie Lecha Wałęsy: To gdzie są ci wszyscy? Wyjrzyjcie przez okna, przed Sejmem stoli regularnie garstka ludzi. Ja, gdybym mieszkała w Polsce, też bym tam była. Ale ja, jak to powiedziała Pani Wanda, taki mam diabelski charakter. Cała Polska WAS wspiera, ale jest to tylko takie gadanie. Większość woli WAS pooglądać w telewizji, a poza tym posiedzieć na kanapie i ukradkiem zerknąć na kolejny odcinek Korony królów.
I rację ma wobec tych wszystkich powyższych faktów Lech Wałęsa po raz kolejny...Negocjacje z PISem nie mają już żadnego sensu. To, że wasze postulaty są słuszne, jest całkowicie jasne, tak jak i to, że PIS ich nie spełni. A Lech Wałęsa albo Janina Ochojska jako negocjatorzy...To może jeszcze Jurek Owsiak, czyli wszyscy ci, których ta władza nienawidzi i autorytetem których gardzi. Bez sensu, PIS zrobiłby wszystko by ich upokorzyć.
Nie wiem, co powinniśmy my, po drugie stronie ściany WAM poradzić. Jesteście w bardzo trudnej sytuacji, która przypomina kwadraturę koła. Ale na pewno nie powiem tego, że WASZ protest jest bez sensu. Musicie sobie tylko uświadomić, że prowadzicie tę walkę nie tylko o siebie i nie tylko w imieniu swych niepełnosprawnych dzieci, nie o jakieś 500 złotych. Walczycie w tej chwili o nas wszystkich. I to my, ludzie na ulicy prosimy WAS o solidarność z nami w obaleniu władzy, która nas odczłowiecza.
Lech Wałęsa powiedział jeszcze jedną niezwykle dla mnie ważną rzecz: Wolałbym, żeby rządziła komuna, bo komuna nas tylko mordowała, a PIS zabija w nas ducha. No właśnie...I to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego wtedy umieliśmy się zjednoczyć, walczyć wspólnie i być solidarni...Bo komuna w nas nie zabijała ducha, nie udało się jej zniewolić naszych serc. A PIS, PIS nawet boga wykorzystuje w walce politycznej.
Drodzy protestujący, WASZA rozmowa z Lechem Wałęsą nie była łatwa i może nie przebiegła tak gładko, jak się tego spodziewaliście. Ale z prezydentem Dudą było bardzo miło i skończyła się niczym. Więc może lepiej, że Usłyszeliście te trochę brutalnej prawdy, którą teraz macie czas przemyśleć i wyciągnąć wnioski. My, popieramy WAS nie tylko dlatego, że współczujemy WASZEJ trudnej sytuacji, popieramy WAS także z egoistycznych pobudek, bo, jak pisałam wcześniej, nikt tak jak WY nie obnażył parszywej gęby tej władzy. Za to wszyscy kłaniamy się WAM do samej ziemi. I to my prosimy WAS: Nie przestawajcie, bądźcie z nami solidarni, bo my WAM możemy tylko obiecać, że po zwycięstwie nie zapomnimy także o WAS.
Moja krzywda, WASZA krzywda, krzywdy innych, to w całej skali są jakieś drobiazgi, chociaż dla każdego z nas sprawy życia i śmierci. Nie możemy walczyć każdy o swoje! Musimy wszystkie te krzywdy wrzucić do jednego kotła i wylać im na łeb ten nasz gniew, jak morze gorącej lawy. I niech tylko popiół po nich zostanie!



sobota, 19 maja 2018

Wszyscy powinniśmy się wstydzić. ( Tekst z dnia 19 maja 2018 roku)


Świat przywitał dziś nową angielską księżniczkę, a Juventus pożegnał największą osobowość bramkarską w historii piłki nożnej Gianluigi Buffona. Doprawdy, wyjątkowy dziś dzień, który warto zapamiętać.
W tle tych wielkich, acz raczej celebryckich wydarzeń, jest ciągle nie rozwiązany konflikt w Syrii, prowokacje Donalda Trumpa w stosunku do Iranu, ofiary w strefie Gazy, katastrofa Boeinga w Hawanie, a na naszym, rodzimym podwórku 22 dzień protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. Bo niezależnie od tego, jak wielkie i bogate śluby by się odbywały lub jak piękna kariera by się uwieńczyła , w portalach informacyjnych zawsze jest więcej tych złych informacji.
A ja w porywie refleksji na temat dnia wczorajszego, czasami widzę małe, ale niezwykle jasne światełko w tunelu, czasami dobiega mnie odór ze śmierdzących ust władzy, a czasami odczuwam zwykły wstyd za swoje pokolenie, które nie potrafi stanąć na wysokości społecznego zadania.
Ja mam dość słaby zawór w pojemniku ze łzami, a więc wczorajsze spotkanie Pani Wandy Traczyk Stawskiej z...no właśnie, ze szlabanem, po prostu zwyczajnie przepłakałam, a nawet długo potem trudno było mi się uspokoić. I na przemian były to łzy wzruszenia, złości i wstydu. Po pierwsze zawsze bardzo mnie wzrusza, kiedy historia, którą podświadomie rzadko postrzegamy jako prawdę i traktujemy raczej jako fabułę przeczytanej powieści, przychodzi do nas pod postacią takiej niezwykłej osoby, która opowiada o swoich przeżyciach w tak prosty i otwarty sposób, jakby te straszne rzeczy, jakie ją spotkały były tak normalne i tak oczywiste i jakby wydarzyły się wczoraj. Po drugie, dopadła mnie prawdziwa złość, kiedy dowiedziałam się, że odmówiono po raz drugi wejścia do Sejmu temu żywemu pomnikowi bohaterstwa i patriotyzmu. I najbardziej kuriozalne jest to, że najpierw PISowskie urzędasy przeprosiły za poprzedni raz, lansując się na zdjęciach z panią Wandą ( coś trzeba przecież pokazać w kurwizji ), a potem po raz drugi odmówili jej wejścia. Chrześcijańska zasada jest taka, że jeśli grzech popełnisz to nie wystarczy się wyspowiadać, trzeba żałować za grzechy, postanowić poprawę i zadośćuczynić. A tu niby wyznanie winy było, nawet jakiś szczątkowy żal także, choć może fałszywy, ale o naprawieniu błędu i zadośćuczynieniu mowy już być nie mogło. A przecież kapłan każdemu mówi po spowiedzi: Idź i nie grzesz więcej! Ale naprawdę, naprawdę doprowadziło mnie do łez wściekłości to, że wszyscy, łącznie z policją grzecznie słuchali tego, co Pani Wanda miała do powiedzenia. Ale kiedy zaczęła chwalić polityków opozycji, Michała Szczerbę, prezydenta Komorowskiego, a już jak Ratusz i Panią Gronkiewicz Waltz..., to natychmiast przyleciał żandarm z informacja, że jest zgoda na wejście do centrum negocjacji. Byle by tylko Panią Wandę odciągnąć od dziennikarzy z tymi pochwałami dla śmiertelnych wrogów ukochanej władzy. Tylko tyle, że dla niej nie była żadną atrakcją wizyta w jakimś odosobnionym pomieszczeniu, ona chciała się normalnie spotkać na korytarzach sejmowych z tymi, do których przyszła.
W ostateczności dopuszczono do niej dzieci z takim stopniem upośledzenia, by ani nie mogły swojej krzywdy wypowiedzieć, ani o tym spotkaniu nikomu opowiedzieć.
I trzeci powód moich łez to wstyd.
Tak często piszecie i krzyczycie w kierunku PISu dwa słowa: WSTUD I HAŃBA...
A ja, słuchając wczoraj tej staruszki poczułam wstyd, lecz nie za tych pokrętnych ludzi, którzy są chodzącą po Ziemi podłością i nie spodziewam się po nich niczego innego, jak tylko tej właśnie podłości.
Tak to był mój osobisty wstyd, za ludzi takich, jak ja. Bo my jesteśmy dobrzy, mądrzy i humanitarni, a mimo to jesteśmy potwornymi egoistami.
Tak, wstydzę się za to, że w wśród tych kilku pokoleń dorosłych ludzi, którzy obecnie żyją z paszportami polskimi, nie ma ani jednej osoby, która miała by choćby gram bohaterstwa, jakie widzę w oczach tej staruszki. Ani wśród przywódców politycznych, przewodniczących i prezesów partii, KODów, wszelkich innych kierowników organizacji społecznych, nie widzę nikogo, kto by nas mógł porwać do walki. I zastanawiam się często nad tym, co my właściwie mamy do stracenia? Wygodne życie, święty spokój... Ktoś nam poleci po premii, zamknie na 24 godziny na dołku, przesłucha??? Naprawdę, całe szczęście, że Hitler trafił na tamto pokolenie, bo nas by zeżarł z kopytami, a my byśmy mu jeszcze smacznego powiedzieli. To, co widać po postawie Pani Wandy, że ona nie kalkuluje, nie liczy zysków i strat. Ona po prostu wie, jak należy się zachować, by być przyzwoitym. Potrafi powiedzieć jedno zdanie, a tacy ludzie, jak ja od razu czuja, jak im w pięty poszło. A przecież nawet nie podnosi głosu, nie użyje ani jednego ostrego wyrazu...
Tacy domorośli komentatorzy, jak jakiś Kuba Wątły, czy jakaś Goplana, mogą co najwyżej na ochotnika się zgłosić, by jej czyścić buty i milczeć słuchając z otwartymi ustami.
Wielkim autorytetem są dla mnie takie osoby, które nie musiały się zastanawiać, czy ich życie jest warte poświecenia dla Ojczyzny.
Niestety, pokolenie bohaterów powoli wymiera, a na ich miejsce przyszliśmy my. My egoistyczni, my konformistyczni, my bez kręgosłupa, bez honoru, mocni tylko w gębie. My bezradne pokolenie plastikowych kukieł, które tylko wiecznie usprawiedliwiają pięknymi słówkami swą bezczynność.



czwartek, 17 maja 2018

Czy nadprezes jeszcze żyje? ( Tekst z dnia 17 maja 2018 roku. )


Przedszkole! Żyjemy po prostu w wielkim przedszkolu...Skoro marszałek Kuchciński może zabronić dorosłemu facetowi wychodzić na świeże powietrze, to to jest kurwa przedszkole.
Możecie nie wiem, jak bardzo mi wmawiać, że mam lekkie pióro i że potrafię wyrazić to, co Wy wszyscy myślicie. Ale uwierzcie mi, czasami szczęka mi po prostu opada i nie mam pojęcie, jak to skomentować.
Bo nie wyobrażam sobie tego w ogóle, by można było w XXI wieku przetrzymywać ludzi na małym skrawku podłogi, zabraniać się kąpać, korzystać z toalety i wychodzić na świeże powietrze. Może kurwa wodę pitną zaczniecie jeszcze tym ludziom wydzielać? Dobrze, że zbliża się lato i nie grożą nam siarczyste mrozy, bo wtedy może zastanawiali byście się, PISze pokręcone, wyzute z moralności, czy lepiej pokonać osoby na wózkach głodem, chłodem, czy brudem.
Czasami zastanawiam się, czy Jarosław Kaczyński to jeszcze żyje, czy obserwuje to, co wyprawiają jego pachołki... Bo może jest to człowiek bez serca i pozbawiony empatii, ale ruinę w jaką zostaje obracane jego dzieło zapewne by zauważył.
Ktoś na początku protestu Niepełnosprawnych powiedział, że to ONI obalą PIS, a ja byłam pewna, że Kaczyński rozkaże szybko załagodzić protest i zaspokoi żądania protestujących. Bo trzeba być głupcem, by doprowadzać do konfrontacji z tak wyjątkowym elektoratem ,y publicznie dostawać bęcki od kogoś słabszego i by w końcu spektakularnie przegrać, co jest nieuniknione. Tymczasem PIS brnie, brnie i brnie w szambo i z każdym krokiem coraz trudniej będzie się cofnąć. Protest trwa już okrągły miesiąc, uczestnicy przywykli już do niewygody i czym dłużej PIS się opiera, tym są silniejsi.
Powiem egoistycznie...Dla nas, walczącym z PISem to bardzo dobrze wygląda, bo upadek wizerunkowy partii rządzącej stał się już faktem, a nie tylko pobożnym życzenie. Można ze strachu przed suwerenem odwołać NOC MUZEÓW, można zrezygnować DZIECIECEGO POSIEDZENIA SEJMU W DNIU DZIECKA, ale szybkim i nieubłaganym krokiem nadchodzi Parlamentarny Szczyt NATO, który ma się odbyć w gmachu Sejmu. I co wtedy zrobisz Kuchciński, marszałku od siedmiu boleści? Pochowasz tych niepełnosprawnych w szafie, pomalujesz ich na kolor sejmowej podłogi, zasłonisz parawanem, upozorujesz remont w tej części Sejmu? Naprawdę uważasz krzywa PISowska mordo, że świat nie wie, co się tu dzieje, że nie będzie ciekaw tego zobaczyć, że ci się uda ukryć prawdę? Nawet, gdybyś się bardzo postarał, nawet gdyby nie dopuścił zagranicznych gości do protestujących, to my powiadomimy zagraniczne media, które z tymi gośćmi przyjadą o tym, co się tu kurwa dzieje.
Żeby nie było, że nie patrzę na to wszystko obiektywnie: Ja poniekąd rozumiem sytuację, w której nie wpuszcza się do Sejmu takich osób, jak bohaterowie Powstania Warszawskiego albo Janiny Ochojskiej. Bo PIS zdaje sobie sprawę, jakie mogły by wyniknąć z tego jaja, gdyby ta prawie stu letnia bohaterka Powstania, Pani WANDA TRACZYK STAWSKA, usiadła na podłodze w Sejmie i oświadczyła, że nie wyjdzie dopóki postulaty nie zostaną spełnione. Oni się panicznie boją, że te osoby znane, autorytety moralne, po prostu wejdą i nie będą chciały wyjść i zrobi się chryja jeszcze większa, niż jest.
Ale żeby dorosłym ludziom, jak psom, albo co gorsza więźniom w obozie koncentracyjnym, nie pozwolić wychodzić na świeże powietrze, albo blokować dostęp do toalety, no to się chyba taka podłość nikomu nie śniła. Ja dziś potraktowałam tę informację w pierwszej chwili z niedowierzaniem. Ale cokolwiek by o tej paskudnej władzy nie powiedział, to trzeba się zawsze liczyć z tym, że to może być prawda.
Nie będę się dzisiaj więcej rozpisywać, chociaż oczywiście tematów, jak zwykle nie brakuje. A najbardziej, naprawdę zastanawia mnie stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego. ( nie żeby z troski) Bo jeszcze miesiąc temu, było by nie do pomyślenia, by ktoś publicznie wydanego polecenia nadprezesa nie wykonał lub wykonał je w połowie. Dziś, mimo że jest sprawą dla PISu honorową, udowodnienie, że zwrócili, przepraszam, przekazali nagrody na cele społeczne i mimo że nadprezes zapowiedział karanie za niesubordynację w tej sprawie, nagradzani ministrowie coś zaczynają kręcić. Jakoś przeterminowały się bardzo szybko deklaracje, że wszystko pięknie zwrócą, a listę z kwotami i dowody zwrotów pokażą obywatelom. Nagle się okazuje, że kradziejstwo środków publicznych jest dziś prywatna sprawą złodziei i że nie muszą z niczego się tłumaczyć przed nikim. Ja osobiście uważam, że skoro listy nie ma, to znaczy, że nikt niczego nie przekazał, tylko wielki szum się robi wokół wydarzenia, które nie miało miejsca. Nie wydaje mi się również, by członkowie partii PIS byli się w stanie aż tak bardzo postawić prezesowi, gdyby był on jeszcze na tyle silny, by panować nad swoją bandą. Partia przypomina w tej chwili okręt, który płynie na nieznane wody bez sternika i kompasu. Były minister Macierewicz, dziś człowiek NIKT, ciągle urzęduje w swoim ministerialnym gabinecie i rozbija kolejne rządowe limuzyny w towarzystwie wojskowej obstawy. Zupełnie, jakby w partii nie było nikogo odważnego, kto by go poinformował, że już niestety nie jest ministrem. Marszałek Senatu robi krzywe oko do wyborców na wiecach oświadczając, że deklaracje obniżek pensji była ściemą pod publiczkę, rząd prowadzi otwartą, wyniszczającą wojnę z garstką osób na wózkach inwalidzkich, a niektórzy ministrowie spacerują po sejmie z minami: A ja nie oddam premii i co mi zrobicie...
A nam, postronnym obserwatorom słowa się w mózgu kłębią i czasami sami siebie pytamy, co w tym kinie dla ubogich jest grane... Czy jest to jeszcze film: Spokojnie, to tylko awaria, a może czas najwyższy zapytać już.. Czy leci z nami pilot?



środa, 16 maja 2018

Litwo, Ojczyzno moja... ( Tekst z dnia 16 maja 2018 roku. )


Dzień kolejny rządów PISu...Chciało by się powiedzieć: Dzień, jak co dzień. Dwudziesty dziewiąty dzień protestu NIEPEŁNOSPRAWNYCH. Dwudziesty dziewiąty dzień żebrania o godne życie.
Lecz dlaczego miałby nas wzruszyć ten 29 dzień, skoro nas nie wzrusza to, że PIS nami rządzi już dwa i pół roku? To jest Drodzy Państwo 933 dni, kiedy my żebrzemy o demokrację.
Dziś do Sejmu nie została wpuszczona Janina Ochojska, osoba powszechnie znana i szanowana. Oczywiście, po naszych protestach, pewnie zostanie przeproszona, jak wszyscy inni, którzy próbowali spotkać się z NIEPEŁNOSPRAWNYMI. I tak historia powtarza się od nowa każdego dnia. Dostajemy po twarzy, jesteśmy opluwani, obrażani, a potem się nas półgębkiem przeprasza a i to nie zawsze.
Polska bardzo się zmieniła przez te 933 dni...Wychodząc na ulicę mamy większą szanse spotkać wrogów niż przyjaciół. Tak zwany szlaban, pod którym stała dziś Janina Ochojska nie jest jakimś niechlubnym wyjątkiem. Często trzeba nadrabiać drogi, by ominąć tereny ogrodzone od obywateli barierkami, a jedynego ważnego pomnika w stolicy na stałe pilnuje policja wyposażona w mokre chusteczki do ścierania gówna, bo trudno gołębiom wytłumaczyć, że to jedyny pomnik w Polsce, na którego srać nie wolno. Dziwne, że kwiaty na trawnikach jeszcze kwitną i że brzozy nie płaczą jeszcze bardziej rzewnymi łzami niż zwykle. Na miejskich murach jak zwykle królują graffiti, lecz dawno wyblakły już hipisowskie symbole pokoju lub Polski walczącej. Coraz częściej zastępują je hitlerowskie, złowieszcze czarne krzyże i rasistowskie wulgarne hasła.
Milczymy i jesteśmy coraz bardziej bezsilni. A przecież na początki wszystkim się zdawało, że wyjdziemy na ulicę, pospacerujemy, pośpiewamy i PIS się przestraszy. Nie przestraszył się niestety, a dla nas coraz bardziej ten krajobraz po bitwie staje się taki nasz i taki znajomy...
Wmawiamy sobie, że zło samo przeminie, a stare przysłowie mówi, by gówna nie ruszać, bo potem długo śmierdzi. I żyjemy w jakimś marazmie licząc na to, że zło, które się przetacza przez nasz kraj samo się wypali. A Pożar się rozprzestrzenia i niszczy.
Wielu ludzi tego nie rozumie i używa ciągle argumentu, że MY, ci dobrzy, nie możemy używać takich metod walki, co oni, ci źli. Ale to głupie. Nikt jeszcze różą z mieczem nie wygrał. Proponuję więc, jak to klasyk mówił...Zapomnieć o Wersalu. Trzeba się zniżyć do ich poziomy, używać ich języka, zapomnieć o kulturze osobistej. Bezradność tylko ich podgrzewa. Wiem, że za to, co im wolno robić, nas będą zamykać w więzieniach. Ale nie mamy wyboru, albo będziemy z gównem walczyć, albo i tak zginiemy.
Wiele osób się dziwi, dlaczego nie potrafimy się zjednoczyć w tak ważnej walce???
Nie potrafimy i nie będziemy potrafili. My, próbujący coś zrobić, jesteśmy w mniejszości. Przeciętny Polak nie dopuszcza do siebie myśli, że jeszcze dziś, można PIS odsunąć od władzy małym kosztem. I biorę tu pod uwagę najgorszy scenariusz, czyli rozwiązanie siłowe i ofiary. Bo nawet, gdyby tych ofiar było 10 osób, to nikt nie chce by właśnie na niego wypadło. Ale z każdym dniem PIS zdobywa więcej władzy i prędzej, czy później będziemy musieli żyć tak, jak nam podyktują albo dojdzie do konfrontacji na dużo większą skalę. Zauważcie, że PIS ciągle wzmacnia swoją pozycję np. przez szkolenie swoich w strzelaniu i tworzenie jakiegoś ZOMO bis, które nie jest nic warte, jako wojsko broniące granic Polski. Oni tę armię szkolą na nas, na obywateli. Do tego mają pod rozkazami wojsko i policję, w szeregach których jest coraz więcej tak zwanych swoich. I kiedy PIS rośnie, my słabniemy. Za chwilę nie będzie już żadnego oparcia w sądach i będą nas mogli wyprowadzać z domów i zamykać tylko dlatego, że im się nasza twarz nie podoba. I jeśli w końcowym efekcie tak dostaniemy w dupę, że zdecydujemy się na jakąś walkę to wtedy tych ofiar będzie znacznie więcej.
Ja nie wiem, co się z Polakami stało. Żyjemy jacyś zahipnotyzowani. Ja może tego nie rozumiem, bo mam taką naturę, że jeśli ktoś na mnie podnosi rękę, to mu oddaję, nawet jeśli jest ode mnie dwa razy większy, bo nie jest ze mnie jakaś potężna kobieta. Po prostu się nie zastanawiam nad konsekwencjami i może nie zawsze dobrze na tym wychodzę. Ale nie daruje nikomu i nikomu nie lubię być dłużna. Taka tam wrodzona szczerość do bólu. Nie potrafię więc zrozumieć ludzi, których ktoś poniża, zniewala, szantażuje emocjonalnie, grozi im, łamie wobec nich prawo, a po nich to po prostu spływa. Niestety natura ludzka od wieków się nie zmienia. Jeśli komuś pozwolimy odciąć palec, to za chwile przyjdzie upierdolić nam rękę. I chyba tylko ślepy nie zauważa tego, że PIS powoli lecz konsekwentnie nas zniewala, że robi to małymi kroczkami, by trudno było dostrzec tę subtelną granicę między wczoraj jeszcze w granicach prawa, a dzisiaj już po przekroczeniu tej granicy. Robi to opierając się na tej mniej zorientowanej politycznie i obywatelsko części społeczeństwa, usypiając przy okazji tych bardziej myślących socjalnymi prezentami. Ale przecież jest do cholery jakaś elita intelektualna i ekonomiczna, która powinna od razu dostrzegać, co się dzieje i dla której ochłap w postaci 500+ albo mieszkania dla biedoty nie są żadną atrakcją wartą utraty wolności. Dlaczego cały czas próbuje się powołać do życia jakiejś pospolite ruszenie złożone z osób słabo zarabiających i uwikłanych w ten polski społeczny układ polegający na baranim pedzie? Ja tych ludzi rozumiem, chociaż czasami się na nich wściekam. Bo jeśli ktoś zarabia 2000 złotych na miesiąc, to dodatkowe 500 złotych ma naprawdę znaczenie i trudno jest przekonać tych ludzi, że to jest jałmużna za milczenie. W dodatku duża część tych osób nie ma pojęcia czym jest wolność, bo nie ma pojęcia jak to jest wolności nie posiadać. To tak, jak u Mickiewicza, którego poezji nie lubię za bardzo, ale napisał jeden niezwykle ważny w naszej sytuacji werset...Litwo, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie. Ile Cię cenić trzeba tan tyko się dowie, kto Cie stracił...
Kiedy moja znajoma miała chłopaka, który dostał prace w Rosji, chciała za niego wyjść za mąż i tam z nim wyjechać. Zapytałam ja, czy zdaje sobie sprawę, że to jest bilet w jedną stronę i że nie będzie miała możliwości wrócić lub jeździć po Europie, jak dotychczas. Ona mnie po prostu wyśmiała. Młode pokolenie w ogóle nie ma pojęcia, jak to jest, kiedy się przekracza granicę z myślą, że może cię w każdej chwili zatrzymać żandarm, bo mu się twoja twarz nie spodoba. To ludzie w mim wieku jeszcze pamiętają ten skurcz żołądka, kiedy się chciało choćby na wakacje wyjechać i mimo uczciwości, legalnego paszportu ze strachem przekraczało granicę. Wracam więc do pytania zasadniczego: Dlaczego osoby, które potrafią odróżnić wolność od niewoli i na własnej skórze doświadczyły systemu totalitarnego, a ich los nie zależy od jałmużny socjalnej lub taniego mieszkania, nie utworzą jakiegoś ogólnopolskiego stowarzyszenia, które będzie na bieżąco reagować na wszystkie przekręty władzy. Dlaczego nie ma systemu edukacji pozaszkolnej, gdzie prostowano by kłamstwa historyczne? Dlaczego nie obejmujecie patronatem wybranych mądrych młodych ludzi i nie uświadamiacie im przyszłości, która ich czeka, jeśli PIS porządzi trochę dłużej, niż jedną kadencję? I w końcu, dlaczego nie chcecie w swoje szeregi przyjąć nas, emigrantów, których chleb w ogóle nie zależy od łaski tego rządu, a los Polski, utrzymanie jej w Unii Europejskiej i nowoczesny rozwój leżą nam na sercu?Ja mówię to już od tak dawna, że straciłam wszelka nadzieje, że te moje słowa do kogokolwiek dotrą. Moje pisanie, postrzegane raczej w kategorii liryki politycznej ( nie ma chyba takiego kierunku literackiego), dociera do wielu osób. Jedni sobie popłaczą, inni czują zaspokojenie swoich poglądów moimi słowami, innych zwyczajnie wkurzam. Ale reakcja ogranicza się tylko do wygodnego fotela przed komputerem...
Jak mówiłam wcześniej, nie odpuszczam, bo nie potrafię. Ale wiem to już na 100%, że nie będzie pospolitego ruszenia obywateli, że PIS zmanipuluje wybory, doprowadzi kraj do bankructwa, że nikt się z Polską nie będzie liczył i że młodzi zobaczą, czym jest brak wolności. Ta sama partia, która teraz tak lekką ręką rozdaje pieniądze, zabierze WAM wszystko i nie będziecie mieli już żadnych narzędzi, by się bronić. I może wtedy będzie kolejna rewolucja, może obywatele otrzeźwieją, ale czy uda się wrócić do normalności bez ofiar? Z PISem jest jak z rakiem. Wcześnie zdiagnozowany, tak, jak zrobiliśmy to w 2007 roku, daje się usunąć. Ale jeśli zlekceważymy pierwsze symptomy choroby i pozwolimy jej się zakotwiczyć w organizmie, wtedy nasza obojętność na PIS, może się okazać chorobą śmiertelną.



Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)

Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów. Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, j...