sobota, 5 maja 2018

Blask fałszywej potęgi. ( Tekst z dnia 5 maja 2018 roku.


Żeby nie wiem, co wspaniałego się wydarzyło, żeby nie wiem o jakim wzniosłym wydarzeniu chciał człowiek z czytelnikami porozmawiać, to nie może..., bo wyjdzie taka PISza od spraw socjalnych z drugi mędrkiem i nie sposób jest przemilczeć ich wystąpienia.
Chociaż w takim dniu, Międzynarodowym Dniu Godności Osób Niepełnosprawnych mogła by minister Rafalska po prostu milczeć, a nie opowiadać banialuki.
Łatwo jest wszystko, także sytuacje niepełnosprawnych, zrzucać na poprzedników i nawet jeśli jest w tym trochę racji, to nie zapominajmy, że Donald Tusk, PO i PSL nigdy nie prowadziły propagandy sukcesu. Nawet stwierdzenie, że na mapie jesteśmy zieloną wyspą, nie sugerowało, że jesteśmy jakoś nadzwyczajnie bogaci, lecz tylko to, że udało się nam przejść przez kryzys ekonomiczny suchą nogą. Poprzednia ekipa rządziła w dobie kryzysu i nigdy Donald Tusk nie wyszedł i nie opowiadał bajek, że budżet jest pełny aż w szwach pęka, a minister Kopacz nie zachowywała się, tak jak ta kokosza z dziecięcej wyliczanki, która temu dała, temu, dała, a temu …no właśnie, łeb urwała i frrr poleciała.
Przecież my od was nic więcej nie chcemy, tylko tego, byście w tym bogatym budżecie, który uratowaliście z rąk złodziei, znaleźli miejsce dla tych maluczkich i bezbronnych.
Takie więc jedno pytanie nas nurtuje od początku tego protestu, i które zadaję sobie zawsze, kiedy usiłujecie swoimi ustawami nas uszczęśliwić na siłę. Dlaczego postanowiliście wydać tyle pieniędzy na udogodnienia dla niepełnosprawnych, których oni nie potrzebują i nie chcą, a dlaczego po prostu nie chcecie im dać tego o co proszą i o co protestują? Uważacie, że oni są za głupi, by w merytoryczny sposób określić swe potrzeby i to wy zawsze wszystko wiecie lepiej?
Występujecie przed kamerami tylko po to, by nakręcić materiał dla swojej propagandowej telewizji. Portale prawicowe już biją na alarm, że niepełnosprawni nie chcą porozumienia. Sugerujecie, że nie ma poparcia dla protestu w stowarzyszeniach i organizacjach skupiających niepełnosprawnych, że każdy oprócz tych w Sejmie, jest całkowicie usatysfakcjonowany propozycjami rządu. Nawet przedstawicie kościoła uważają, że rząd daje niepełnosprawnym bardzo wiele. No tak, jakby to było, gdyby się kościół nie wpierdalał tam, gdzie ich nikt nie zaprasza..., bo co może wiedzieć jakiś, ksiądz, jakiś biskup, albo jakaś inna kurwa w sutannie przyciasnej od dobrobytu wiedzieć, co jest potrzebne osobom niepełnosprawnych? Niektórzy uważają, że kościół powinien się odezwać w tek ważnej sprawie. Dla mnie mogą im wszystkim jęzory poodpadać od tych kłamstw. Byłby wreszcie prawdziwie świety spokój. 
Tak, wszyscy wiemy, że PISze mają swoją sitwę w całym kraju. I wystarczy, że się za jedną nitkę w Warszawie pociągnie, a już gdzieś na prowincji dzwonki dzwonią, że ten, kto pociąga za sznurki jest najlepszy i najwspanialszy na świecie, że te tysiące niepełnosprawnych w Polsce są zadowoleni i szczęśliwi z powodu szczodrości rządu i całkowicie nie rozumieją, czego jeszcze chcą te uparte i niezgodne kobiety protestujące w Sejmie. Okazuje się, że te kilka matek, wbrew swojemu środowisku maltretuje swoje dzieci już trzeci tydzień, z powodów wyłącznie politycznych.
...Dziękujemy wam bardzo PISze, żeście nasz naród podzielili na pół, ostrym nożem i że powstała rana, która krwawi i boli. Ale czy musicie nawet te osoby niepełnosprawne dzielić i nastawiać przeciwko sobie?
Płakać się chce kiedy się słyszy coś takiego, widząc, jak zdesperowani ludzie trzeci tydzień koczują na wypolerowanej pańskiej podłodze, nie mogąc ani zjeść normalnie, ani się umysł, ani po prostu zwyczajnie odpocząć, a ich minister PISza, zamiast wykazać zrozumienie, po prostu publicznie ich obraża i namawia na powrót do domu z niczym.
I jak tu można zasypiać spokojnie i marzyć o rozwoju naszej pięknej Ojczyzny widząc, jak lekką ręka dożywia się kościół, przeznacza grube miliony na nikomu nie potrzebne pomniki, jak się planuje na bogato obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości, jak się wydaje na jakieś beznadziejne, przezroczyste urny i monitoring w lokalach wyborczych i organizuje referendum dla picu w zupełnie niepotrzebnej sprawie, a tych paru groszy, dla ludzi w potrzebie się po prostu zwyczajnie żałuje.
Tak naprawdę nie powinnam się jednak takiej postawie dziwić, bo przecież jest ona zgodna z naszą narodową naturą.
Dobry gospodarz to taki, który najpierw zadba o podstawowe potrzeby, a dopiero potem myśli o zbytkach. Dobra matka, to taka, która najpierw da dzieciom jeść, a dopiero potem je stroi w piórka. A my Polacy mamy dokładnie odwrotnie. Możemy jeść siedem dni w tygodniu chleb ze smalcem, ale na zewnątrz sąsiad widzieć musi, że opływamy w luksusie. I ten rząd jest dokładnie taki sam. Tu największe lotnisko, tam najwyższy Chrystus, to ochroniarze dla zwykłego posła...limuzyny, konfetti, spaghetti, pompa i huk! A że tam gdzieś też Polak przecież, zdycha pod płotem z bólu lub głodu, to jest nieważne, to się zapudruje. Tego się światu nie pokaże. Lecz czy my, żyjący w naszym pięknym kraju też powinniśmy odwracać od tego głowy i widzieć tylko blask fałszywej potęgi?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...