środa, 30 maja 2018

Nie widzę, nie słyszę, jestem niemy... ( Tekst z dnia 30 maja 2018 roku.)


Jutro tak zwane boże ciało. Klecholud będzie, jak zwykle, przemawiał do owieczek. Powie nam, co robić, by być dobrym człowiekiem, kochającym pedofilem, pozytywnie pazernym w zbożnym celu, jak po bożemu przylać żonie, która przesoliła zupę, jak nakazać dzieciom milczenie, gdy dorośli rozmawiają, jak uchronić młodzież przed zgubnymi skutkami oglądania TVNu, co nam odpadnie, jeśli się będziemy zbyt często masturbowali i jakie korzyści dla naszego życia niosą lekcje religii w szkole. Panowie, szkoda, że tak kurczowo trzymacie się noszenia spodni i uważacie je za nieodłączny atrybut męskości. Powinniście wszyscy założyć czarne kiece do ziemi, a wtedy też by na WAS spłynęła łaska tak wielkiej mądrości i doświadczenia życiowego. Wy wszyscy, baranki kościelne, którym się wydaje, że może WAM udzielać rad na temat waszego życia facet, który w życiu nie skalał swoich raczek uczciwą pracą, nigdy legalnie nie miał kobiety lub innego partnera, za którego mógłby się czuć odpowiedzialny i którego dzieci z nieprawego łoża Ty parafianinie utrzymujesz z tak zwanego co łaska.
Taki jest los na który się skazujecie, wy ludzi zniewolonych przez religię, która powoli coraz bardziej skleja się z polityką i pewnego dnia wrócimy do czasów, kiedy to klechy będą nami rządzić i decydować o tym, kto zasiada na stanowiskach. W zakamuflowany sposób już to robią. Przymykanie na to oczu jest przestępstwem wobec przyszłych pokoleń, które będą krwawymi łzami dziękowały nam za nasze milczenie. Bo w Polsce mamy podział na dwie grupy obywateli, tych, którzy wierzą, że tak trzeba i się na to godzą i tacy, którzy przez tych pierwszych są skazywani na życie w tej rzeczywistości, lecz nie widza skali, jak bardzo to jest złe, więc milczą.
Czasami mamy takie złudzenie, że kościół powoli dostrzega w popieraniu PISu kiepską inwestycję na przyszłość i zaczyna krytykować rządzącą partie. Drodzy Państwo, dobrze wiecie, że są to pojedyncze głosy, zupełnie bez znaczenia w ogólnym obrazie. Kościół się nie odwróci od dojnej krowy, jakim państwem zawsze był Polska, a za rządów PISu, ta krowa daje bardzo dużo kościelnego mleka. Do tego wszystkiego państwo ochrania tę mafijną zarazę. Nie wolno na przedstawicieli kościoła powiedzieć złego słowa, choćby było ono jak najbardziej prawdziwe. I pozornie, to jest wina, Tych ICH, czyli rozpasanego kleru, który ręka w rękę z PISem szantażuje społeczeństwo. Pamiętajmy jednak, że to my jesteśmy w większości i że to my mamy głos decydujący. A naszym głosem od dawna jest milczenie i przyzwolenie...
Gdzieś chyba 3 lata temu wrzuciłam na swój profil takie zdjęcie przedstawiające postać księdza bez twarzy z podpisem: Jeśli nie chcesz, by Twoje dziecko miało kontakt z pedofilem, nie posyłaj go na religię. Post oczywiście wzbudził ogromne poruszenie i bardzo mi się za niego oberwało. Zostałam posadzona o wrzucanie wszystkich księży do jednego worka. No cóż, statystycznie rzecz biorąc, wśród panów w sukience jest między 20 a 30% pedofilii. Nie jest to pedofilia wrodzona, lecz zwyczajne, nabyte zwyrodnialstwo spowodowane dostępnością do dzieci i stosunkiem fałszywego zaufania i zależności. Przy czym, jeśli chodzi o zwyczajnych nauczycieli, mamy jakiś, (kulawy, bo kulawy) system kontrolowania tego zjawiska. Czyli, jeśli wśród świeckiego nauczycieli znajdzie się pedofil, to informacja taka szybko dociera do kuratorium i osoba taka jest odsuwana od pracy z dziećmi. Ale czy mamy takie informacje w stosunku do księży, którzy swobodnie krążą między parafiami? I pozostawiam bez odpowiedzi pytanie do tych, których takie wpisy bardzo bulwersują: Gdybyś miał 30% szansy, że Twoje dziecko idąc do szkoły, trafi pod opiekę świeckiego nauczyciela fizyki, biologii, czy literatury, który jest pedofilem, to czy też było by ci to tak obojętne?
Dla mnie religia w szkole w obecnej postaci jest złem nawet pomijając pedofilię. Nauka ta robi mętlik w głowach naszych dzieci negując zdobycze nauki i jej prawa. To nasze dzieci cofa w rozwoju, a my o ten rozwój powinniśmy dbać i o niego walczyć.
Jakiś pleban w parafii, której nazwa została celowo zasłonięta, zażądał od dzieci podczas białego tygodnia, by się podzieliły z nim pieniążkami otrzymanymi w prezentach komunijnych. A co ma zrobić dziecko, które nie dostało ani grosza, tylko prezenty rzeczowe? Co ma oddać księdzu?...wymarzony rower, komputer, wypasiona komórkę? I w ogóle skąd ten pomysł powrotu do średniowiecznej dziesięciny?
Ale najważniejsze pytanie jest takie, co na to rodzice tych dzieci? Bo gdyby padło na mnie, to moje dziecko po prostu by nie uczestniczyło w białym tygodniu. Przecież by od tego nie umarło!!! Mówimy do księży, którzy nas otaczają, że są pasterzami czy ojcami. A oni powinni mieć tytuł: Mało Kasy!! Ten zwrot charakteryzuje prawdziwe oblicze 99% polskiego kleru. Pazerność to jest jedyna ideologia, którą wynoszą w dniu wyświęcenia opuszczając progi seminarium. Nauka najważniejsza, jak grabić i ograbiać społeczeństwo, jakie fortele wymyślić, jakie datki, by odpowiednie wpływy szły do Watykanu, a i na miejscu żyło się dostatnio.
Gdyby w kraju była normalna władza i tu pije nie tylko do PISu, bo nawet Leszek Miller nie ruszał kościoła, że o PO nie wspomnę, państwo powinno chronić obywatela nie tylko od kieszonkowca na ulicy, ale także od kieszonkowców kościelnych. A my co mamy? Pokażcie mi drugi kraj na świecie, gdzie państwowa spółka produkuje różańce...i oddaje je za bezcen kościołowi? Czy taki kościół może realnie oceniać politykę, skoro wszystkie ministerstwa oddają część powierzonego sobie budżetu państwa na kościół? Czy może być demokratycznym, sprawiedliwym społeczeństwo, w którym faworyzuje się jedną tylko religię i jej doktryny, takie jak: zakaz związków jednopłciowych, całkowity zakaz aborcji, chce umieścić w przepisach nowej Konstytucji?
Zamiast działać na rzecz dobra Ojczyzny, szczęścia przyszłych pokoleń, nowoczesnego rozwoju, nam się każe o wszystko modlić. To po co nam ta władza, skoro wszystko sobie możemy załatwić osobiście u pana boga?
Wreszcie znalazł się minister zdrowia, który rozwiązał wszystkie problemy tego resortu jednym pociągnięciem, zawierzając służbę zdrowia matce boskiej na Jasnej Górze. To teraz nie mamy już wyjścia... musimy być wszyscy zdrowi, wiecznie młodzi i szczęśliwi. I to samo powinni zrobić inni ministrowie, po co się zbroić, kupować śmigłowce, szkolić armię. Przecież ludzi wielkiej wiary matka boska od wojny ustrzeże, a i gospodarkę manną z nieba wesprze! W szczerość tej wiary rządzącego PISu akurat nie wierzę. Jakoś słabo się modlą za swojego prezesa, który już chyba miesiąc cierpi. I ze swoim kolanem nie poleciał na Jasna górę, tylko do zwykłego szpitala, gdzie wiedzą medyczną się leczy, nie modlitwą.
Kiedy każdego dnia docierają do mnie te wszystkie absurdy...myślę sobie, że dla Polaków nie ma już ratunku, chyba, że znajdzie się jeden odważny, który powie DOŚĆ!!!
Powie to nie w zaciszu domowym, nie przy komputerze, nie do ucha przyjaciela, lecz na głównym placu w stolicy. Powie to tak głośno i wyraźnie, że za nim pójdą inni. Ale wśród tego poczciwego tłumu nie widzę nikogo, kto by się odważył stanąć przeciwko kościołowi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie napisałabym już ani słowa... ( Tekst z dnia 16 lipca 2019 roku)

Jestem na posterunku. Gorąco strasznie, ale nie martwcie się o mnie, ciągle żyję. Lato to dla mnie trudny czas. Mam taki zapierdo...