wtorek, 5 czerwca 2018

Element genetycznie podejrzany. ( Tekst z dnia 5 czerwca 2018 roku)


Zazwyczaj bywa tak, że wszystko toczy się normalnie i tylko raz na jakiś czas któryś z polityków coś odstawi dając pożywkę mediom. Ale u nas już dawno nie jest normalnie, a wybryków politycznych jest tak wiele, że żaden kanał telewizyjny tego nie jest w stanie opanować. Właściwie, nawet gdyby 3 programy telewizyjne, 24 godziny na dobę opowiadały o absurdach naszej codzienności, to i tak miały by pełne ręce roboty. I ta rzeczywistość jest takim śmierdzącym bagnem, w którym czasami już się po prostu nie chce żyć i nie chce się o tym pisać.
Ja też mam bardzo często takie chwile, kiedy po prostu mam mdłości, bo w moim mózgu po obejrzeniu każdych informacji rodzi się natychmiast morze słów, które bym chciała natychmiast przelać na wirtualny papier. Siadam...patrzę na klawiaturę i natychmiast przychodzi refleksja...Dobrze, ale po co to robić???
Przecież większość ludzi w Polsce ma telewizory, widzi to samo, co ja i jeśli zawodowi dziennikarze nie są w stanie wzbudzić w nich myślenia, to czy ja, skromny żuczek, jestem w stanie dotrzeć do czyjegoś serca, lub umysłu??? Moja córka kiedyś, chyba kiedy była awantura o Lecha Wałęsę, powiedziała, że jeśli bohatera tamtej Solidarności, posadzą do więzienie, to ona się zrzeknie polskiego obywatelstwa i przyjmie jakiekolwiek inne... Łatwo jest tak mówić młodym, którzy większość swego czasu spędzili za granicą i nie mieli okazji nasiąknąć tym krajem do głębi, jak my. Ale powiem WAM, że ciągle mam to gdzieś w tyle głowy i dojrzewa we mnie przekonanie, że jeśli PIS wygra kolejne wybory, to ja się po prostu odwrócę od Polaków, po prostu im tego nie będę w stanie wybaczyć...
Można było się nabrać raz! Uwierzyć w obietnice, w to, że PIS się zmienił od swej poprzedniej kadencji, że zmądrzał. Można było też być wkurzonym na poprzedni rząd i pragnąć jakiejś zmiany. Ale jeśli po trzech latach panowania PISu, a tyle będzie podczas jesiennych wyborów, obywatel niczego się nie nauczył i nie zmądrzał, to ja już na pewno mu nie pomogę. Ja mogę tylko mówić, ale fakty przemawiają same. Jeśli ktoś tego nie jest w stanie dostrzec, to ja nie chce mieć z nim nic wspólnego. A wystarczy otworzyć oczy i się rozejrzeć... to chyba nie jest takie trudne.
Każde kolejne spotkanie polityka PISu z wyborcami, to kolejny ważny temat do skomentowania i nie da się zebrać wszystkiego razem i skwitować jednym zdaniem, że znowu była zadyma na spotkaniu wyborczym. Bo zawsze są jakieś indywidualne smaczki. Po pierwsze policja spisuje tych, którym się udało przekrzyczeć PISowski ludek i zadać jakieś merytoryczne pytanie. Oczywiście możemy się dziś z tego pośmiać, policjanci są bardzo grzeczni, spiszą dane i odpuszczą. Ale to działanie może mieć konsekwencje w przyszłości. Powstaje bowiem czarna lista wrogów, jak lista recydywistów, czyli osób do których zawsze w pierwszej kolejności zapuka policja, gdyby się coś wydarzyło. I za takie pojedyncze spisanie, władza może tych ludzi dręczyć zawsze, kiedy tylko będzie miała na to ochotę. Jak to powiedział w komedii CK Dezerterzy von Nogay??? Dla władzy taki spisany obywatel staje się genetycznie podejrzanym elementem.
Od polityków PISu możemy się także dowiedzieć, że zadawanie prawdziwych, a nie wcześniej przygotowanych pytań, także przez dziennikarzy na konferencjach prasowych, jest szkodliwe dla Polski. Oj marzą się politykom takie media, które będą wyłącznie chwalić i z całej gamy wybierać tylko te informacje korzystne dla władzy. Tylko tyle, że w demokratycznym kraju, takie media są całkowicie bezużyteczne. Media muszą być wole, bo są najistotniejszą izbą kontroli politycznej. Są jedyną realną władzą, która ma moc obalić każdy rząd i skompromitować każdą władzę wyłącznie posługując się prawdą. Nie muszą manipulować, siła prawdy właśnie w mediach najlepiej się objawia.
Na jednym ze spotkań wyborczych dowiedzieliśmy się także, że prokurator Piotrowicz był ofiarą komunizmu...co pewnie nikomu z WAS do głowy by nie przyszło. I możecie się z tego śmiać do rozpuku i do rana, ale to nie zmieni faktu, że prawie 40% społeczeństwa w to uwierzy i nawet się na biedakiem ulituje.
Telewizja publiczna ogłasza 4 czerwca dniem zdrady narodowej i zmowy elit. Najwyraźniej nie do końca rozumieją znaczenie słów polskich. Owszem, okrągły stół i wszystko co wokół niego to była.. nie, nie zmowa, lecz umowa elit. Zmowy dokonują się w tajemnicy, a ta umowa była jak najbardziej jawna i upubliczniona. Głupotą jest wyobrażać sobie, że można było tę rewolucję rozegrać inaczej. Oczywiście, niektórym marzą się bitki uliczne, czołgi rozjeżdżające protestujących, gumowe kule, armatki wodne, krew i paru martwych bohaterów, których byśmy mogli postawić pomniki. Ale właśnie najbardziej europejskie, nowoczesne i humanitarne było to, że zrezygnowaliśmy ze stali, a obaliliśmy komunizm papierową kartką...przy urnach i przy negocjacyjnym stole, a nie na ulicy. ( Nie, z PISem to się nie uda, z nimi nie ma negocjacji. Są gorsi od komuny)
Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa, całe morza kłamstw w których toniemy każdego dnia, a tam, gdzie się kończą kłamstwa jest pogarda.
Już ponad tydzień temu skończył się protest niepełnosprawnych. Skończyło się 40 dni obłudy, hipokryzji i okazywania wyższości ludziom słabym i zrozpaczonym swą bezradnością. Ale mimo to, że korytarze sejmowe są już puste, nic polityków rządzących nie dręczy, nic im nie śmierdzi, to zamiast wreszcie zacząć rozmawiać z niepełnosprawnymi, nadal się ich obraża.
Kaczyński powiedział: Vox populi, vox Dei … głos ludu głosem boga.
Zapomniał tylko dodać, że to musi być głos jego ludu, bo głos całego ludu, jak stwierdziły zgodnie byłą premier Szydło i minister Rafalska to jazgot. Ja, osoba, której czasem zdarza się zabluźnić lub w prywatnych rozmowach nazywać rzeczy za bardzo po imieniu, zaczynam marzyć o tym, by wróciły czasy, kiedy osoby publiczne nie raczyły nas slangiem ulicznym i językiem internetowych trolli, obraźliwym dla wszystkich słuchaczy. Kiedy do programu Kropka nad I, pofatyguje się Beata Kępa, racząc nas swoim głupawym słowotokiem, alby kiedy w programie Kawa na ławę Sasin, który potrafi wygłaszać swój, nie do końca związany z tematem rozmowy, monolog przez kilka minut, nie robiąc sobie przerwy na pobranie powietrza, nikt im nie powie wprost, by się zamknęli. A jestem pewna, że wielu redaktorom się to właśnie ciśnie na usta. Żaden cywilizowany człowiek nie powie do drugiego człowieka z lekceważeniem, że jego wypowiedź, to jazgot. Na coś takiego stać jest jedynie polityków PISu, niezwykle wrażliwą na ludzką krzywdę minister od spraw socjalnych i matkę narodu od rosołu, Beatę Szydło.
Jak to jest możliwe, że nikomu z WAS to nie przeszkadza?
I jeszcze jedno, może najgorsze kuriozum.
Jest taka mała miejscowość, gdzieś między Piotrkowem Trybunalskim, a Tomaszowem Mazowiecki, o nazwie Wolbórz. Nigdy tam nie byłam, nie wiem więc, czy ma ona statut miasta, czy wioski. Otóż na cmentarzu parafialnym w Wolborzu stał sobie jak nigdy nic pomnik Polaków rozstrzelanych przez hitlerowców w czasie wojny. I nagle, gdzieś na początku tego roku, część pomnika została brutalnie zniszczona, a na miejsce odłupanego kamienia, za przyzwoleniem proboszcza, cichaczem wklejono tabliczkę ku czci ofiar smoleńskich. Obyło się bez wielkiej pompy, przecinania wstęgi lub pytania kogokolwiek o zgodę. Po prostu kurwa, czary mary, wczoraj był pomnik bohaterów wojny, dziś pomnik smoleński. To, że jest to fakt oburzający nie ulega wątpliwości. Ale mnie przeraża coś zupełnie innego. My dziś mamy jeszcze sporo wiedzy o II wojnie światowej, rozróżniamy, czym był Katyń i wiemy, co się stało w Smoleńsku. Ale powoli wymierają bohaterowie wojny, a i my nie będziemy wieczni. Jak można przyszłym pokoleniom robić taki mętlik w głowie? Skąd ma za te 150 lat, kiedy nas już nie będzie, któreś z rzędu pokolenie to wszystko poskładać w jakiś ład historyczny, skoro na tablicy upamiętniających wojnę są nazwiska osób zmarłych siedemdziesiąt lat później? Kto będzie za jakiś czas wiedział, czy prezydent Kaczyński to zginął w katastrofie, poległ w ruskim zamachu, czy go może trafiła hitlerowska kula??? Społeczeństwo miejscowości oburza się po cichu, bo, jak powiedzieli dziennikarzom, nie chcą się narażać na zemstę władzy i nie chcą mieć po prostu kłopotów. I tak dzień za dniem milczymy w obliczu tych, na pozór drobnych skandali, które nas w końcu zabiją.
W społeczeństwie jest jakieś 25% PISowskich fanatyków. Do tego dochodzi, tak na oko kolejne 20% włazidupów, którzy będą dla własnego zysku smarować wazeliną każdą władzę i chyba w tej miejscowości, to właśnie wazeliniarze zadziałali. Jest oczywiście 20% mądrych, walczących, lecz pozbawionych odwagi, by się fizycznie przeciwstawić. I nawet nie dziwię się temu strachowi, bo są w mniejszości, a na pewno zostaną na ich barki złożone wszystkie konsekwencje rewolucji. I jest, moim zdaniem, ta najgorsza pulpa ludzka, która ma świadomość zła, ale póki co chętnie bierze profity, 500+, wyprawki i siedzi cicho, bo nie chce mieć kłopotów.
I kurwa świetnie. Prawdziwa, elastyczna postawa obywatelska...wsadzić nos w swoją miskę, która póki co jeszcze jest pełna, chłeptać PISowska zupkę z zamkniętymi oczami, chociaż się czuje posmak goryczy, a na Polskę, na prawo, na Konstytucję, po prostu się wypiąć gołą dupą. Pewnego dnia, obudzicie się, a ktoś was będzie kijem napierdalał po głowie i wtedy też się nie odezwą, bo już będzie za późno.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...