wtorek, 12 czerwca 2018

Jak możecie się na to godzić??? ( Tekst z dnia 13 czerwca 2018 roku)


Ja rozumiem, że się można nie interesować polityką i nawet się łudzić, że nasza postawa niczego nie zmieni, że nasz głos się nie liczy, że politycy i tak zrobią to, co chcą. Ale są takie sytuacje w życiu, że trzeba się przeciwstawić i nie wolno milczeć. Wyobraźcie sobie, że do waszego domu przychodzi muzułmanin, Żyd, albo świadek Jehowy i zaczyna od razu indoktrynować wasze dziecko, wpajając mu swoje własne zasady. Poczuli byście się wtedy atakowani, prawda? Uważali byście, że WY sami lepiej wychowacie swoje dzieci według własnych zasad. Ale kiedy WASZE dzieci są atakowane przez katolickiego księdza, to odwracacie głowy i udajecie, że nic się nie stało. Ja WAS po prostu nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Jeśli naprawdę kochacie wolność, to nie zabierajcie wolności swoim dzieciom. Każdy powinien mieć wolność wyboru drogi życiowej, a żeby tego wyboru dokonać, trzeba być człowiekiem dorosłym i świadomym, a także posiadać odpowiedni zasób wiedzy. Małe dzieci w podstawówce nie są jeszcze na to gotowe, ale w tym wieku nie potrzeba podejmować decyzji dotyczących wiary lub religii. Nic się nie stanie, jeśli dokonają tego wyboru, jako dorośli ludzie.
Kościół katolicki panoszy się w Polsce od zawsze. Kiedyś byłą to salka katechetyczna, dziś wpakował się z buciorami do systemu oświaty i ciemnota zaczyna wypierać naukę. Patrzymy na to z przymrużeniem oka, bo nam się to wydaje takie niewinne i takie tradycyjne. Opłacani przez państwo katecheci maltretują nasze maluchy już przed pierwszą komunią. W czasie, kiedy dziecko powinno traktować naukę, jako zabawę, to jedyna lekcja na której ma prawdziwy dorosły kierat, jakby miało pisać doktorat z katechizmu. Żyje przez rok w ciągłym stresie, straszone nie tylko tym, że nie zostanie dopuszczone do sakramentu, ale także śmiercią rodziców ( znam to z autopsji) i rodzinnym pójściem do piekła. Wręcz się wzbudza poczucie winy, że coś złego stanie się rodzicom, jeśli dziecko się właściwie nie przyłoży do katechizmu. Ta nauka często odbywa się kosztem innych lekcji, na które zwyczajnie już nie starcza czasu. Przy okazji są także tresowani rodzice, którzy muszą przez rok być na każde zawołanie księdza, niezależnie, jaki zawód wykonują i jaką ilością wolnego czasu dysponują. Czy uważacie, drodzy, kochający rodzice, że to się nie odbija na psychice waszych dzieci? Czy będą miały szczęśliwe życie, poczucie własnej wartości, jeśli od przedszkola karmi się je strachem przed nieistniejąca rzeczywistością? Dzieje się to wszystko od dawna, ale ostatnie dwa lata to już jest całkowita pierdolona przesada. Do tej pory ksiądz się nie mieszał do pracy innych nauczycieli, a te opowiadane bajdy były dozwolone tylko na religii. Nie było także tak wielu włazidupów w samorządach, jak w tej chwili. Dla jednego, czy drugiego wojewody, burmistrza, czy innej PISowskiej kurwy najważniejsze jest, by w swoim rewirze postawić pomnik smoleński i udekorować krzyżami wszystko, co się da. Bo to zrobi dobrze centralnej władzy. I najbardziej pokrzywdzone są w tym wszystkim dzieci, bo to, co się w szkołach wyprawia, to powinno się karać więzieniem, a przynajmniej zgłaszać do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka.
Ja się kurwa nie zgadzam na to, by w moim kraju, lekcja matematyki zaczynały się i kończyły modlitwą!!! I gdyby w szkole, do której chodzą moje dzieci, ktoś powiesił na ścianie 10 przykazań, to noga mojego dziecka nigdy więcej by nie stanęła na progu tej szkoły!
Powiecie, że teraz jestem taka mądra, bo mam już dorosłe dzieci. Ależ ja darłam koty z katechetami bez przerwy. Moje dzieci, odkąd zrzuciły białe komunijne kiecki, po tak zwanym białym tygodniu, w cztery konie nikt by ich nie zaciągnął do kościoła, chyba że w celach turystycznych. Ja właściwie z tego powodu z Polski uciekłam, bo miałam wokół siebie samych religijnych ludzi, którzy próbowali mi meblować życie.
Małe dziecko, takie, które idzie do przedszkola i szkoły, tracąc jako wzór i jedyny autorytet rodziców, szuka sobie innych autorytetów i wtedy dla niego ksiądz, czy nauczyciel, jest najważniejszym wzorcem, a to co mówi, jest najważniejszą prawdą. Dlatego tak się naciska na to, by jak najwcześniej uczyć dziecka religii, bo nasiąka nią tak bardzo, że potem już nie umie być wolnym i swobodnie myśleć. Nie mogę się z tym pogodzić, że to się dzieje w moim kraju, który dopiero co odzyskał wolność i od razu wpada w łapy czarnej niewoli.
Nie dziwie się rodzicom, którzy sami są religią zniewoleni, czyli nie z własnej winy po prostu religijni. Ale wiem, że znakomita większość nie jest religijna, tylko ignoruje zło i nie ma dość charakteru, by uratować życie swojego dziecka. Tak, ośmielam się powiedzieć, że dziecko poddawane kościelnej obróbce jest częściowo martwe, jego mózg się zamyka na świat i jego życie jest wiecznym podświadomym strachem.
W samym dekalogu nie ma nic złego. Jest to uniwersalny zbiór praw moralnych, które są ważne w każdym społeczeństwie. Pod warunkiem, że ma się do tych praw świecki stosunek i pominie się te punkty dotyczące jednego boga. Bo akurat to jest całkowicie sprzeczne z moralnością i humanizmem i rani uczucia religijne przedstawicieli innych wyznań i nas, niewierzących.
Niech sobie jeden z drugim burmistrz, czy wojewoda z PISdowa, powiesi ten dekalog na czole i niech szczególnie podkreśli przykazanie nie kradnij!, któremu się jego partia nie potrafi podporządkować! Niech podkreśli także przykazanie: Nie mów fałszywego świadectwa, mówiąc brutalnie nie kłam!, bo jego partyjni kumple prześcigają się w łgarstwach. I niech się odpierdolą od naszych dzieci raz na zawsze!
To przestrzeganie dekalogu najlepiej niech zaczną od siebie. Bo dziś pycha, pazerność, kłamstwo i złodziejstwo, to jest ich dekalog.
Czy jest ktoś odważny, kto w końcu powie DOSYĆ???, czy się będziecie dalej przyglądać, jak się czarne kiecki i ich bracia politycy, pasa na pastwisku naszej bezsilności i obojętności?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...