piątek, 6 lipca 2018

Zachować na dłużej. ( Tekst z dnia 7 lipca 2018 roku)


Można oczywiście wyjść przed kamery, tak jak to zrobiła Platforma Obywatelska i pytać: Czy to prawda, że nowelizację ustawy o IPN napisały nam na spółkę Stany Zjednoczone i Izrael...Tylko po co? Dla mnie to było jasne od pierwszego dnia, od pierwszej minuty procedowania tej nowelizacji. Smród roznosił się od razu! Jak mówiłam, nie lubię PISu i zawsze z ciężkim sercem przyznaje, że to jednak jest rząd mojego kraju. A mimo to, boli mnie to bardzo, że ktoś ich upokorzył, bo przez to upokorzył także nas wszystkich na arenie międzynarodowej. Ich podkulone ogony, to po części także nasze podkulone ogony. Ja szanuje inne narody, byłam wrogiem ścigania Żydów za mówienie prawdy o Polakach...a mimo to rykoszetem dostaję w twarz za PIS. Nie należy pytać, czy to prawda, bo wszyscy już wiemy, że izraelskie służby mieszały w tym palce i że pierwszymi, którzy upadli na kolana w imieniu nas wszystkich byli dwaj niezłomnie politycy: Ryszard Legutko i Tomasz Poręba. Zapamiętajcie Państwo te nazwiska, nazwiska ludzi, którzy oddali decyzje polskiego rządu w ręce obcych służb. Mnie jednak nurtuje inne, nie zadawane dotąd diabelskie pytanie: Dlaczego? Dlaczego PIS w popłochy zdecydował się na taki ruch? Jakie haki mają te służby na naszych najjaśniejszych polityków, jakie machloje mogli by udostępnić publicznie? Może Amerykanie zagrozili ujawnieniem treści ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich, nagranie której podobno posiadają. Może Kaczyński się przestraszył, że prawda wyjdzie na jaw, że wszyscy się dowiedzą, iż to on kazał lądować za wszelką cenę, że padnie teoria zamachu, na której buduje swój polityczny kapitał. I wreszcie, że wszyscy ci, którzy dali się na teorie smoleńska nabrać przejrzą na oczy i zaczną osobiście niszczyć te pomniki, które z takim uwielbieniem wznosili. Niestety, nigdy się tego nie dowiemy, ale musiało to być coś strasznego, co tak szybko powaliło PIS na kolana.
Drodzy Państwo. Ciągle nie odpuszczacie, ciągle jesteście na ulicach. To bardzo dobrze. Obawiam się jednak, że tym razem, tak jak w grudniu 2016 roku, jak w lipcu 2017, PIS po prostu weźmie nas wszystkich na przetrzymanie. Bo w końcu, jak długo ludzie mogą zaniedbywać swoje życie, brać urlopu na żądanie i wystawać na ulicy? Tymczasem partia rządząca, po cichu szykuje następne reformy i powoli planuje następne posunięcia. Właśnie Sejm uchwalił Komisję śledczą w sprawie vatu...Niezwykła zbieżność z ostatecznym przejęciem sądów, nie wydaje się przypadkowa. Przecież właśnie o to chodzi, by wrogów najjaśniejszej partii oskarżyć o rzeczy, które nigdy nie miały miejsca, by ich wyłapywać i wsadzać do więzienia z wyrokami dyktowanymi przez władzę, by żaden sędzia się nie odważył wątpić w spreparowane dowody i je odrzucać i by nie istniała żadna instancja, do której pokrzywdzony człowiek mógł się odwołać. O to chodzi, by to, co powie polityczna komisja śledcza, w sprawie prywatyzacji, vatu, czy Amber Gold, automatycznie zamieniało się w wyroki powielane przez sądy.
A kiedy już udowodnią wszystkim winę, kiedy już pozbędą się konkurencji, to już nawet fałszować wyborów nie będą musieli, bo jedynym wyborem będą oni!
W latach osiemdziesiątych, kiedy Solidarność przeprowadzała prawie bezkrwawą rewolucję i później, po pierwszych wygranych wyborach, które do końca pogrzebały komunizm, byliśmy z siebie dumni, że nie musieliśmy wziąć do ręki broni, że nie doprowadziliśmy do bratobójczej wojny domowej, lecz cierpliwie, krok po kroku przeprowadziliśmy Polskę z krainy ciemności ku świetlistej nadziei. A mnie już wtedy chodziło to po głowie, że ta nasza wolność spadła na nas tak po prostu za darmo, a przecież za darmo nic na świecie nie ma, że przyjdzie taki moment, kiedy będziemy musieli jednak oddać historii to, co jej się należy, a ona zawsze żąda krwi. I tak minęło 25 lat i prawie, prawie by nam się udało. Gdyby nie przyszedł kryzys, gdyby nie spowolnienie gospodarki, gdyby nie powódź, nie wichura, nie trąba powietrzna, gdyby nie PIS, który, jak się wielu wydawało, miał receptę na te wszystkie złe pogody.
Dziś jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy żadnych narzędzi do walki z nieszczęściem, które przyszło na nas z naszych własnych rąk. Możemy sobie tak stać na ulicach do końca świata. Oni tylko z nas szydzą i dalej robią swoje.
Szanuje WAS bardzo, wszystkich tych, którzy się angażują fizycznie, ba nawet WAM zazdroszczę, bo sama nie mogę przeżyć tego jeszcze raz, stanąć ze świeczką na ulicy i wierzyć, że póki my żyjemy, Polski nie oddamy. To naprawdę piękne, co robicie. Obawiam się jednak, że nieskuteczne. Musimy wymyślić coś innego, bo jeśli my nie użyjemy siły, nie koniecznie broni lecz jakiegoś mocniejszego argumentu, niż słowa, oni za chwilę będą mieli tyle władzy, że użyją przeciwko nam czołgów. I będą mogli bezkarnie nas poniżać, a ich elektorat będzie stał i klaskał i z nas szydził, z nas przegranych. Nikt im nie podskoczy. Najwyżej ich wywalą z NATO i z UNII, z której i tak rakiem się wycofują. I umrze nasza Polska. Taka, jaka kochamy. Odbiorą ją nam.
Oczywiście, że prędzej, czy później oni też przegrają. Przyjdzie ktoś inny może od nich gorszy, a może lepszy. Lecz życie ilu pokoleń to będzie kosztowało, życie ilu pokoleń kosztowały zabory, życie ilu pokoleń kosztował komunizm, życie ilu pokoleń będzie kosztował PIS? Życie w strachu, życie bez nadziei i perspektywy na przyszłość? Czy my naprawdę musimy ciągle przerabiać to samo?
My jakoś przetrwamy, umrzemy ze słodkim wspomnieniem tej chwili wolności, jaka była naszym udziałem i z żalem, że nie umieliśmy tej chwili zachować na dłużej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...