środa, 8 sierpnia 2018

A Tobie kto podarował skrzydła? ( Tekst z dnia 8 sierpnia 2018 roku)


Gdyby istniała śmierć, to życie naprawdę nie miało by sensu. To nie możliwe, by człowiek całe życie uczył się żyć, zdobywał wiedzę i doświadczenie a potem umierał i wszystko to znikało w przestrzeni kosmicznej. Wierze w to, że śmierci nie ma, więc dlaczego to tak bardzo boli?... Może dlatego, że nie wierzę, iż istnieje jakieś niebo, gdzie wszyscy spotkamy się po przejściu na drugą stronę... I chociaż nie umieramy, to nigdy już nie spotkamy tej samej osoby w tym samym ciele i z tą sama twarzą. Może gdzieś zetkniemy się z nią w przelocie i nagle poczujemy znajome ciepło, ale nie będziemy w stanie odszukać w swej pamięci powodu tego ciepła, bo będzie ono pochodziło z poprzedniego wcielenia.
Pogrzeby nie są dla tych, którzy umarli lecz dla tych którzy zostali. Nie wylewamy łez nad tymi, którzy odeszli, lecz zawsze płaczemy nas sobą. Boimy się, że za chwilę to my staniemy się tylko fotografią postawioną przy urnie z popiołem, a za nas będą mogli mówić już tylko inni. Płaczemy nad sobą, bo to my pozostaliśmy nadal na szlaku i to my tęsknimy, bo to my, prędzej czy później pozostawimy swoich bliskich we łzach tęsknoty...
Jeszcze pamiętam zapach tamtych czasów, jak gdyby nie minęło 40 lat. Jak gdybym tylko na chwile zasnęła i znów obudziła się w latach osiemdziesiątych... Wtedy Kora nie była moim pierwszym wyborem, bo byłam tylko zakompleksioną nastolatką, która dopiero uczyła się życia. A ona zawsze śpiewała dla ludzi dorosłych i dojrzałych. A mimo to, jej twórczość, której nie rozumieliśmy, jak ostrym dłutem kształtowała naszą osobowość. To dzięki jej muzyce przestawałyśmy być słodkimi idiotkami z blond lokami, które przekraczały próg rodzinnego domu i stawałyśmy się niezależnymi kobietami, które już nie chcę spełniać tradycyjnej roli społecznej. To dzięki niej zakładałyśmy skóry, ścinałyśmy włosy, malowałyśmy je w tęczowych kolorach i stawałyśmy się buntowniczkami. Jej nienaganna dykcja, jej agresywny głos, jej energia, to wszystko pozostało w nas, w tamtym pokoleniu.
Miała 67 lat, a nam się wydaje, że to nie jest możliwe...Kora? Kora mentalnie nigdy nie przekroczyła czterdziestki. Nigdy nie stała się zgorzkniałą, starą, narzekającą babą. I kiedy widzimy jej wiek, nagle patrzymy w lustro i widzimy siebie, widzimy to pokolenie Republiki, Perfectu, Maanamu czy Budki Suflera... cudowne pokolenie bojowników, które powoli, lecz nieustannie przenosi się do wieczności.
I taki dzień, jak dziś, uświadamia nam, że mieliśmy wielkie szczęście, że przyszło nam żyć w niezwykłych czasach, kiedy nawet muzyka była buntownikiem.
Płaczę dziś nie nad Tobą Koro, bo nie ma wątpliwości, że Ty akurat na pewno jesteś nieśmiertelna. Płaczę nad swoją młodością, nad tym romantycznym kawałkiem życia, kiedy uczyliśmy się stawać po słusznej stronie i nad tym, że to wszystko ktoś dzisiaj znowu burzy. Płacze nad tymi, którzy dziś nie mają takich idoli, którzy by im ukazali jedyną i prawdziwą wolność, która zamieszkała w nas. Wystarczyło otworzyć klatkę i ją uwolnić... My dziś to zatraciliśmy..., my dziś nie znamy klucza do klatki!
Każdy z nas, z mojego pokolenia, trochę dziś umarł...prochy każdego z nas były w Twojej urnie, Twojej urnie Koro. I jakoś jest to dla mnie bardzo symptomatyczne, że tak wielu aniołów wolności odchodzi od nas w tych dniach, kiedy wolność narodu zamieniamy w gruzy. Zupełnie tak, jakby zwątpili w sens dalszej walki, jakby tę wolność, której poświęcili życie odchodziła wraz z nimi w zapomnienie...


PS. Nie chciałam tego pisać w treści pierwotnego tekstu... Prezydent Andrzej Duda, który jest ode mnie sporo młodszy, przypiął się ostatnio do naszego pokolenia, twierdząc, że wychował się na muzyce Kory. Milczałam, bo moje dzieci, zupełnie inne pokolenie, często także słuchają muzyki z mojej młodości. Ale nie widziałam dziś pana, panie długopisie, na pogrzebie??? Zresztą od początku nie miałam wątpliwości, nie może być takim dupkiem, jak pan, ten, kto słuchał Kory. Słuchał ze zrozumieniem! Więc niech się pan nie przypina do mojego pokolenia. Niech pan słucha tego waszego haj li haj lo..., bo chyba to do pana bardziej trafia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...