poniedziałek, 1 października 2018

Kler...słowo odczarowane. ( Tekst z dnia 1 października 2018 roku.)



Tak, użyłam tego słowa KLER, w tytule mojego postu. Tego najgorętszego słowa w ostatnim czasie. Muszę bowiem WAM powiedzie, że od tych 3 tygodni, kiedy rozgorzała dyskusja na temat filmu Smarzowskiego, ja przeżywam prawdziwą ideologiczną euforię. Widzę bowiem, jak wiele się zmieniło przez te 3 lata, odkąd publikuję moje listy. Jeszcze 3 lata temu, moje posty na temat obrzydliwości kościoła katolickiego, wywoływały prawdziwe morze pomyj wylewanych na moje ręce. Dziś, ci sami ludzie, którzy czuli się urażeni moją percepcją roli kościoła w Polsce, po prostu milczą. Do tego wszystkiego, pasterze polskiego kościoła i ich najbardziej zagorzałe sługusy popadli w taką histerię i podskakują, jakby im ktoś pod kiecki ogień podłożył, że aż miło popatrzeć.
To jest naprawdę najlepszy czas, by o tym mówić. Osobiście nie wierzę, że od razu to cokolwiek zmieni w Polsce. Bo Polska jest twarda, jak kamień, a mózgi niektórych Polaków otoczone żelaznym murem. Nic do nich nie dotrze po prostu. Będzie szum, będzie wiele dyskusji, ale w końcowym efekcie, jak zwykle wszystko wróci do normy. Wierzę jednak w to, że skała, jaką jest stosunek polskiego społeczeństwa do kościoła katolickiego, wreszcie zostanie zarysowana, A jak wiemy, rysa w skale powoduje, że każda kropla deszczy drąży tę skałę i prędzej, czy później powstanie wielka wyrwa, która w końcowym efekcie tę skałę rozsadzi.
Ja jestem z małej wsi i od razu mówię, że nigdy nie zostałam zgwałcona przez księdza. Wydaje mi się także, z naciskiem, na wydaje mi się, że nigdy nie spotkałam osoby, która by takiej krzywdy doznała. Ale od razu zaznaczam również, że wychowałam się w czasach, kiedy o takich przypadkach w ogóle się nie mówiło, a seks jako taki, był tematem tabu. Ludziom, którzy żyją w obecnej rzeczywistości trudno jest sobie to wyobrazić, ale ja o związkach partnerskich usłyszałam dopiero kiedy miałam z 15 lat, a o tym, że dorosła osoba może współżyć z dzieckiem...no, to już byłam bardzo dorosła...
Jako dziecko żyłam więc w niewiedzy. Moja wieś była tak położona, że chodziłam do szkoły do jednej wioski, która miała swój kościół, a swoją parafię miałam w innej miejscowości. Nauki religii pobierałam tam, gdzie miałam szkołę i tam przystąpiłam do komunii.
Ksiądz proboszcz, który mnie przygotowywał do komunii raczej nie był pedofilem. Wprawdzie miał starą gospodynię, ale wszyscy doskonale wiedzieli, że ma jakąś kobietę, z którą spędza wakacje i pewnie ma dzieci. Miał jednak pewną , bardzo obrzydliwą wadę...
Otóż ten ksiądz proboszcz, bardzo szczegółowo spowiadał swoich wiernych, Wtedy wydawało mi się to naturalne, że każdy na własny sposób spowiadania. Jeden ksiądz taki, a drugi inny. Dziś z perspektywy osoby dorosłej, która ma duży zasób wiedzy na temat różnych form molestowania, też się czuję w pewnym stopniu molestowana, bo począwszy od pierwszej spowiedzi przed komunią świtą, ksiądz bardzo szczegółowo wypytywał nas o sprawy związane z seksualnością. Musieliśmy bardzo dokładnie opowiadać mu gdzie i w jakich okolicznościach dotykaliśmy się w grzeszny sposób, co sobie w tym czasie wyobrażaliśmy, o czym myśleliśmy, czy jesteśmy ciekawi ciała naszych kolegów innej płci, lub czy widzieliśmy narządy płodne męskie i jak na nie zareagowaliśmy. Było to niezwykle upokarzające...
Po pierwsze dlatego, że małym dzieciom, które mają już potrzeby seksualne, jest niezwykle trudno o tym mówić. Po drugie, zawsze kiedy szliśmy się spowiadać, było w kościele sporo osób, bo było to przed mszą, albo w trakcie i dziecko, które się spowiada często ponad 20 minut bardzo się tego wstydziło.
Dziś z perspektywy osoby dorosłej mogę stwierdzić z przypuszczeniem graniczącym z pewnością, że księżulo „branzlował” się w konfesjonale „podjarany” tymi naszymi intymnymi opowieściami. Spowiadał dzieci ( pewnie nie tylko) w trakcie mszy świętej, a potem, kiedy chętni do spowiedzi się skończyli, bez żadnego zażenowania udzielał komunii świętej tymi samymi, brudnymi łapami. Fuj!!!
Wybaczcie więc, że traktuję dzisiaj to zachowanie spowiednika, jak gwałt psychiczny, w dodatku publiczny. Oczywiście, od momentu, kiedy miałam cokolwiek do powiedzenia, zaczęłam chodzić do kościoła w mojej prawdziwej parafii, ale co miały zrobić dzieci, które nie miały tego wyboru? Co miały zrobić te dzieci, których rodzice zmuszali do pierwszych piątków miesiąca, do kontaktów w konfesjonale z tym zboczonym księdzem? Czy to doświadczenie nie miało wpływu na ich dalsze życie? Mam taką nadzieję, że wyszli z tego bez szwanku, ale tego nie wiem.
Ja od tych 3 tygodni mam naprawdę ogromną satysfakcję, że słowo „kler” już nie rzuca Polaków natychmiast na kolana, że powoduje u wielu ludzi jakąś refleksję, jakieś opamiętanie, a czasami po prostu niepokój psychiczny i strach, jako pierwsze ziarno wątpliwości zasiana w ich mózgach.
Mam nadzieję, że wielu ludzi pójdzie na ten film, po prostu z ciekawości... i że zobaczą w nim swojego proboszcza, swojego biskupa..., że wzbudzi on na tyle ciekawość, że potem chętniej sięgną po dokumentalne filmy mówiące o grzechach kościoła, że nawet buntując się przeciwko takiemu obrazowi tej instytucji, będą po prostu ciekawi prawdy.
Jeśli film Smarzowskiego spowoduje, że runie w końcu ten mur polskiej głupoty, to będę podwójnie usatysfakcjonowana.
Ja oczywiście filmu nie widziałam i żyjąc za granicą, widząc famę go otaczającą, jestem pewna, że nie zobaczę go w najbliższej pięciolatce, bo nie będę miała takiej możliwości. Ale ten kościelny kwik, ta zbiorowa histeria moherowych elit, zakazy oglądania tego kontrowersyjnego dzieła, jest dla mnie już wystarczająco satysfakcjonująca. Nie mogę się jednak odnieść do treści filmu. Jedyne co mogę, to napisać coś o zwiastunie, który jest w sieci i o WASZYCH komentarzach i wrażeniach po obejrzeniu całości...
To nie jest film o pedofilii, bo kościół, szczególnie polski, ma wiele grzechów...
Obrońcy kościoła twierdzą, że jest paszkwilem, który w sposób przerysowany pokazuje wady kościoła, który kościół poniża, atakuje wiarę i rani uczucia religijne Polaków. No cóż, prawda czasem musi boleć... Była bym naprawdę ostrożna z takimi ocenami. Ja, jako zwykły, szary człowiek wychowany na wsi, mogę z całą stanowczością potwierdzić, że te wszystkie wady pasterzy katolickich, są powszechne i udowodnione.
Po pierwsze, nie spotkałam w swoim życiu księdza/ pasterza, który nie miał by „tej owieczki, którą kocha bardziej, niż wszystkie inne...” Każdy, którego znam ma gdzieś jakąś kobietę. I chwała im za to, bo oni z reguły nie szukają satysfakcji seksualnej wśród niewinnych dzieci. Po drugie, większość księży których znam, jest w stanie poświęcić wodą święconą nawet psie gówno, jeśli im się za to zapłaci. Nie mają w tej sprawie żadnych skrupułów, co często widzimy w TV.
To, że żrą jak świnie i chleją, mogę osobiście potwierdzić, ponieważ kolęda proboszcza w mojej wsi, zawsze kończyła się u brata mojego ojca, gdzie żarcie wystawione było, jak na chrzcinach, a wóda lała się strumieniami. I w niczym proboszczowi nie przeszkadzało to, że ani mój wuj nie uczęszczał do kościoła, ani moja babcia nie była gorliwą katoliczką. Po całej imprezie mój ojciec osobiście odwoził proboszcza na plebanię, nie dlatego, by ten sam nie chciał jeździć po pijaku (Jeździł nie raz), lecz raczej dlatego, że był tak nawalony, iż sam nie był w stanie wsiąść do samochodu...
Co do zbierania na ławki lub przeciekający dach, to chyba każdy z nas ma takie doświadczenia, no...żeby zbierać, ale nie zebrać tak długo, jak się tylko da... A ja znam nawet takiego proboszcza, który w końcu, kiedy już zebrał na ławki, to je przegrał w karty z innym proboszczem...i znowu zbierał.
Nie jest to więc żaden paszkwil, to czysta, chociaż trudna prawda! I raczej moralitet, coś, co ma za zadanie powstrzymanie tej fali zła, która się w kościele dzieje od stuleci...
Filmu nie widziałam, jestem go bardzo ciekawa. Tym bardziej odkąd powstają te społeczne, moralne komitety mające na celu zakazywanie emitowania go w kinach. Ci moraliści, którzy starają się, by film nie trafił pod strzechy, tylko wzbudzają nasz apetyt, na oglądanie zakazanego owocu twórczości filmowej.
Wczoraj, w programie Kawa na ławę, wypowiadało się dwóch obrońców kościoła: jeden z ramienia PISu, drugi z ramienia prezydenta. Oczywiście ani jeden, ani drugi nie był łaskaw filmy obejrzeć...
A najbardziej przyciągnęła moją uwagę wypowiedź PISowskiego ministra Wójcika..., który z żalem zastanawia się, „dlaczego zjawisko pedofilii znane w wielu środowiskach, jest tak bardzo piętnowane właśnie w środowisku kościoła katolickiego?” I to jest naprawdę pierwsze mądre pytanie z ust pana ministra Wójcika, które słyszałam!!! A nie przyszło do tej zakutej pały...przepraszam głowy pana ministra, że wśród wielu zawodów tak zwanego zaufania społecznego, czyli lekarzy, policjantów, nauczycieli i księży to właśnie ten zawód najbardziej odwołuje się do moralnych wartości? Że to wśród księży szukamy moralnego wsparcia, uważając ich za nieskazitelnych moralnie. I nagle odkrywamy, że to nie 5 %, jak sugerują media, że to nie jakiś podobny procent osób chorych w społeczeństwie, że to jest normalna, trwająca od setek lat, zwyczajna, tolerowana społecznie patologia! Tego już się nie da zamiatać pod dywan, bo bezkarność tych środowisk jest już zbyt wielka... I wcale mnie nie uspokaja ani to, że nagle pojawiają się pierwiastki skruchy u niektórych hierarchów, że będą osobiście badać problem, że sprawdzą skalę tego zjawiska, a jeden to nawet wysilił się, by powiedzieć „przepraszam”... Skrucha?! Po 2 tysiącach lat?! W ogóle już wam w to nie wierzę. A to wewnętrzne śledztwo, które chcecie przeprowadzić, po co to komu? Od tego jest prokurator! Wy tylko będziecie upychać swe ciemne sprawki pod dywanem, a nam podacie fałszywe dane. Powiedziałam!, ja uszanuję tego papieża, który będzie miał wreszcie odwagę, by zamknąć ten złoty burdel. Powiedziałam!, mnie satysfakcjonuje tylko metoda 3xW: Wytropić jak zwierzynę, Wypierdolić ze społeczeństwa i stanu duchownego i Wsadzić do ciupy!
Tymczasem słyszę od tego samego gnoja, który przeprasza, że jedynym jego zmartwieniem jest to, by ci, którzy poczuli się skrzywdzeni ( zupełnie tak, jakby większość dzieci od urodzenia marzyła by poczuć księżego członka w odbycie i jakby zgwałcenie przez księdza było jakąś łaską pańską), by ci, którzy poczuli się skrzywdzeni odzyskali zaufanie i wiarę i by, kurwa, wrócili na łono kościoła... Tylko to WAS obchodzi, by zgadzała się ilość baranów, które rzucają pieniądze na tacę. Czyli ciągle nic się nie zmieniło... Ciągle nie jest istotne ukaranie winnych i zadość uczynienie ofiarom, ciągle chodzi tylko o to, by owieczki wróciły do pasterza... i nie zaniechały płacenia ofiary!
Bezczelność kościoła katolickiego w Polsce nie ma granic tak, jak nie ma granic bezczelność polityków, którzy go popierają! Jeśli ktoś został zgwałcony przez księdza, to jak sobie można wyobrażać, że on wróci na łono kościoła... Zgadnij ludzka szmato, co mnie obchodzi twoje „przepraszam”, skoro nawet nie jesteście w stanie zapłacić odszkodowania dziewczynce wielokrotnie zgwałconej przez waszych przedstawicieli... Nie ma w was żadnej refleksji, nie ma w was skruchy. Sracie po gaciach, bo się boicie, że się wam ktoś dobierze do skarbonki i wam zabierze dukaty zdobyte na ludzkiej krwi i mokre od ludzkich łez! Wasze złoto, wasz jedyny bóg!
Drodzy Państwo!, mam osobistą satysfakcję, że się wreszcie o tym mówi. Nie chcę, by moje nazwisko, jako osoby, która od lat prowadzi prywatną, osamotnioną krucjatę przeciwko kościołowi, wyryte było na cywilizacyjnych pomnikach. Wystarczy mi ten widok.... Z zażenowaniem patrzę więc na to, jak polski kościół się wije w bólu, jak próbuje wyjść z twarzą z całej tej globalnej nagonki. Patrzę także z wściekłością na żałosne próby znalezienia kozłów ofiarnych w pedofilskiej aferze kościoła.

Wiedzieliście Państwo, że jeśli wypłynie ten temat, to na pewno dam swój głos w tej sprawie. Nie, nie dam im szansy na rehabilitację, bo hipokryci z kościoła nie zasługują na drugą szansę, Hipokryci, którzy zabraniają w szkołach wychowania seksualnego, opowiadając w szokujący sposób ośmiolatkom przygotowującym się do komunii, o życiu seksualnym w ramach omawiania grzechu nieczystości...
Ja ich po prostu uważam za największe zło tego świata, za zagrożenie naszej suwerenności, za winnych łamania wolności człowieka.
Ja marzę o takiej chwili, kiedy ludzie przestaną już zakładać, że jeśli ktoś jest lekarzem, nauczycielem, policjantem lub księdzem, to musi być od razu dobrym i uczciwym człowiekiem. Trzeba zburzyć ten mit, tym bardziej, że ci pasterze, ci, którzy mieli być naszym pocieszeniem, naszymi duchowymi przewodnikami, okazali się kanaliami, złodziejami i oszustami... Mam nadzieję, że dorośniemy wreszcie na tyle, by przestać ufać ludziom bezpodstawnie...
A KLER...no cóż, dziękujemy Panie reżyserze, za odczarowanie tego słowa. Zaczyna mi się coraz częściej dobrze kojarzyć.



5 komentarzy:

  1. TEN KRAJ TO TAKI PAROBEK WATYKAŃSKI, TEGO SIĘ NIE ZMIENI, BĘDA JAKIEŚ MOMENTY- PRZEBŁYSKI, ALE KOŁTUN NA TYCH ZIEMIACH JEST PRZYPISANY DO TEJ NACJI ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się pod tym podpisuję, dokładnie to chciałam napisać i to niestety jest prawda

      Usuń
  2. zbrodnicza boza banda gwałcenie dzieci ma wpisane w ten szubrawczy zawod i gwałci od ponad 2000 lat ! najwyższy czas rozpalić stosy dla bozych knurow !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Polska to wasal Watykanu i Ameryki, boga tam widzą szukając zysków, a dostają w pysk za każdym razem. Nie chodzimy do kościoła, moje dzieci nie chodzą na religię, nie mają chrztu ani komunii i jest nam z tym dobrze. Mówimy nie wszelkim dewocjonaliom. I , nie dożyję, ale może moje wnuki, upadku tego precedensu jakim jest kościół

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli mieszkasz W Niemczech zapraszam na film 21.10 albo 28.10 do Hamburga kini UCI

    OdpowiedzUsuń

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...