piątek, 19 października 2018

Zanim ściągną na nas inne plagi egipskie. ( Tekst z dnia 19 października 2018 roku)


Dziś ostatni dzień kampanii. Kampanii, w której szczególnie jedna ze stron nie uznawała żadnych zasad. Ostatni PISowski spod wyborczy pokazał, że dla utrzymania władzy wszystkie chwyty są dozwolone. Gwałty na ulicach, wybuchy, terroryści samobójcy, kolejki po chleb, apokaliptyczny obrazek przyszłości Polski, jeśli tylko wygra PO, to rozpaczliwa próba wzbudzenia w wyborcach strachu. Plan zauroczenia obietnicami, pokazywaniem piękniejszej twarzy, schowanie Macierewicza i milczenie w sprawie katastrofy smoleńskiej, nie przyniósł wyczekiwanych rezultatów. Trzeba więc uciec się do starych numerów z zastraszaniem. A przecież wystarczy nawiązać do słynnego zdania wypowiadanego tak często przez, dziś już archiwalną, premier Szydło: "Przez ostatnie osiem lat"...No właśnie. Rządziła Platforma, a po ulicach nie biegały zdziczałe hordy muzułmańskich gwałcicieli, nikt się nie wysadzał w powietrze przy użyciu śmiercionośnych bomb darmowej roboty i pomimo kryzysu, Polacy nie stali się bezdomnymi żebrzącymi o...złośliwie powiem, miskę ryżu. Ja, jako mieszkanka kraju, w którym uchodźców przyjmuje się od zawsze, na pewno przestraszyć się nie dam. Tutaj, czasami te zdeklarowane przez PO 7 tysięcy osób przybywa w ciągu jednego miesiąca. Mogę się tylko pośmiać z ludzi, których jest tak łatwo zastraszyć. Nie zmienia to jednak faktu, że dziadek z wermachtu, to była mowa miłości w stosunku do tego, co dziś wyprawia PIS, partia miłości chrześcijańskiej, składająca bez przerwy rączki do boga i nieustannie okupująca klęczniki. Chyba się do czarta modlą, by im nowe pomysły na kłamstwa podsuwał. Po tej niezwykle krótkiej, lecz obrzydliwie śmierdzącej kampanii, a szczególnie po ostatnim spocie PISu, aż strach pomyśleć, co jeszcze będziemy mogli na zakończenie zobaczyć. Dzisiaj, to już chyba z gołymi jajami będą biegać po ulicy, bo po takiej kampanii, to nic innego już nie zrobi wrażenia na wyborcach. A potem, uf, będzie trochę oddechu. Na chwilę przestaną wybrzmiewać kłamstwa i obłudne teksty. Niestety nie mam złudzeń. PISbandyci złamali już tyle przepisów wyborczego prawa, że ciszy wyborczej pewnie też nie uszanują.
Nie będę WAM mówić, co macie robić, bo ci, którzy głosują są dorośli. Żałuje tylko, że obojętność tych, którzy nie rozumieją, że każdy głos się liczy, będzie miała wpływ na życie nas wszystkich. Ja nie mam prawa wyborczego w wyborach samorządowych, bo nie mieszkam w Polsce i nie jestem w niej zameldowana. Mogę tylko trzymać kciuki i oddać się w WASZE ręce. To może naiwność, może głupota, ale po tych 3 latach ciągle w WAS wierzę. Wierzę, że ci, którzy wcześniej zagłosowali na PIS tylko na złość Platformie, zrozumieli, co narobili. Wierze, że zobaczyli różnice między rządem, może miernym, może popełniającym błędy, ale demokratycznym, a chaosem i bezprawiem.
Wiem także, że do końca nie przewidzimy, jakie będą konsekwencje naszego wyboru. Być może PIS, jeśli przegra, cofnie się, zwolni, przyczai, a może zdołamy go tylko rozwścieczyć i przestraszyć. Może zobaczą nagły tragiczny koniec swego rządzenia i w jeszcze bardziej brutalny sposób będą nas pacyfikować. Bo jeśli PIS obiektywnie wygra, wtedy wiadomo, przyciśnie nas do muru. Cokolwiek by się nie stało, trzeba stanąć na wysokości zadania i podjąć wyzwanie. Zagłosować bez kalkulacji zgodnie z sumieniem i poglądami. Gramy może tylko o jeden dzień chwały, o jeden dzień nadziei i o jeden dzień radości. Ale warto, zawsze jest warto walczyć do końca.
To naprawdę niewiele kosztuje. Trzeba tylko wyjść na spacer i przypadkiem zajrzeć do lokalu wyborczego. Trzeba wejść i wybrać swój przyszły los. Wykorzystajcie to, bo rzadko macie w życiu szansę, by zdecydować o drodze, którą będziecie podążać. Dołączam się także do tych apelu, by w dniu wyborów rozejrzeć się wokół siebie. Może sąsiadowi zepsuł się samochód i nie może dojechać do lokalu wyborczego. Może ktoś starszy lub niepełnosprawny potrzebuje pomocy w dotarciu do urny. Może jakaś samotna matka nie ma z kim zostawić dzieci. Pomóżcie tym wszystkim osobom w spełnieniu tego najważniejszego dla obywatela obowiązku. Zwracam się także do rodziców młodych ludzi. To jest ten czas, by ze swoim dzieckiem przeprowadzić poważną rozmowę, by mu wytłumaczyć, że prawo wyborcze jest przywilejem, który łatwo możemy utracić.
Przez te ponad 3 lata PISowskiej nawałnicy, poznałam chyba z 2 tysiące osób. Mówię tu tylko o tych, z którym przynajmniej raz wymieniłam komentarze. Oprócz nich jest jeszcze cała armia, które kojarzę tylko z nazwiska lub po awatarze. Wierzę w to, że żadne słowo, które padło podczas naszych dyskusji nie poszło na marne, że każdy z nas dokładając swoje ziarno do wspólnej walki, przyczyni się do uratowania Polski.
Czas to już wreszcie powiedzieć głośno. Powiedzieć przez kartę wyborczą. Nie boimy się was, dzika PISowska bando! Idziemy po was! Zrobimy w niedzielę ten pierwszy krok, a potem następny i następny. Obnażymy was, zedrzemy wam maski, zetrzemy szyderczy uśmiech z waszych twarzy. A potem będziemy patrzeć, jak się wijecie, jak się skręcacie i skamlecie. To nam się należy za wszystkie obelżywe słowa, za upokorzenia i czas bezsilności. W niedzielę nie będziemy bezsilni. Od dawna czekamy na ten moment, kiedy będziemy mogli wam dać z liścia w twarz!
Takie rządy oparte na kłamstwie, na pogardzie dla ludzi, jeszcze nigdy w naszej historii nie miały miejsca. To się musi skończyć!
Teraz drodzy Polacy, czas na ciszę. Czas na zadumę, na spokojną decyzję. Nie bójcie się, wieść niesie, że wróg już jest ranny i krwawi po cichu. Idźcie więc dorżnąć watahę, idźcie strącić szarańczę. Odpłaćcie każdemu według jego zasług. Powodzenia!



2 komentarze:

  1. Pani Urszulo w niedzielę będę też głosować za Panią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Urszulo w niedzielę będę też głosować za Panią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Strefa wolna od PIS czyli zemsta Timmermansa. ( Tekst z dnia 22 lipca 2019 roku)

No cóż, nadszedł wreszcie ten dzień, kiedy wszystko powoli się klaruje, co nie oznacza, że nam spadł kamień z serca i że wszystko już ...