czwartek, 8 listopada 2018

Nie będzie Hanka pluć nam w twarz i marszów odwoływać... ( Tekst z dnia 8 listopada 2018 roku)


No to się PIS ugotował we własnym sosie...
Muszę przyznać, że prezydent Warszawy zaskoczyła mnie swoją decyzją o zakazie marszu narodowców. Oczywiście mogła to zrobić, słysząc doniesienia o nadciągających faszystach z całego świata. Byłam jednak pewna, że pozwoli by impreza ta się rozpoczęła, a wtedy ją po prostu spektakularnie rozwiąże.
W piłce nożnej mówi się, że trzeba cały czas strzelać na bramkę, by dać szansę obrońcom i bramkarzowi na popełnienie błędu. I taki strzał na bramkę wykonała właśnie Hanna Gronkiewicz Waltz. W obozie władzy wybuchła prawdziwa panika. Po pierwsze, kulminacyjnym wydarzeniem niedzieli miał być ten marsz, który miał przykryć skutecznie fakt, że władza wydała 200 milionów złotych polskich na nic, na kilka wieńców i średnio udany, chociaż wielki pomnik. Po drugie tajemnicza umowa między PISdami a narodowcami legła w gruzach, co mogło bardzo zdenerwować tych drugich. I po trzecie, dyshonor faktu, że jakaś tam znienawidzona HGW pokrzyżowała plany kaczej sekcie, serdecznie zabolał i prezydenta i resztę obozu władzy. Pan prezydent jednak powinien zatrudnić w pałacu kogoś, kto miał by zawsze w pogotowiu kubeł zimnej wody i wylewał mu na głowę, kiedy zaczyna mu się mózg gotować. A poza tym trzeba by mu dać w prezencie księgę przysłów polskich, które bardzo często mogły by uratować go przed kompromitacją. Przysłowie mówi bowiem, że „co nagle, to po diable”. Niestety, prezydent zareagował na decyzję HGW w sposób emocjonalny i całkowicie bezrozumny. Gdyby dał sobie kilka godzin na przemyślenie, albo gdyby się spróbował przespać z problemem, dziś może podjął by inne, bardziej racjonalne decyzje. Niestety, naszemu prezydentowi myślenie jest obce. Uniósł się honorem, stwierdził że „nie będzie HGW pluć nam w twarz i marszy odwoływać” i podjął pochopną decyzję o zorganizowaniu państwowego marszu. Słowo się rzekło, drugi idiota Morawiecki poparł, klamka zapadła. I tu się ciśnie na usta kolejne, niezbyt ładne polskie powiedzenie: Nasza władza, jak zwykle robi wszystko na „ odczep się”, albo, jeśli ktoś chce jeszcze bardziej dosadnie, „ robi wszystko na jebał pies”. Nie da się defilady, manifestacji, obchodów czegokolwiek zorganizować w 3 dni. To jest po prostu niewykonalne. Duda liczy pewnie na „spontan” obywateli. Tylko gdzie? W warszawie, tam gdzie ponad 60% mieszkańców głosowała na Trzaskowskiego? Kto pójdzie w marszu z obciachem narodowym i chorobliwym kłamcą? Oczywiście, można wydać rozkaż i wezwać armię. I to mamy, jak w banku. Można także wydać kolejne złotówki na zwiezienia Podlasia, Podkarpacia i innych miłośników PISu do Warszawy. I można oczywiście przejść ulicami, to nic nie kosztuje. Parę flag w magazynach też się znajdzie. Mimo to, ten pomysł zrodzony w panice jest wielkim niewypałem. Zakładam bowiem, że sąd uchyli decyzje HGW i zezwoli na przemarsz narodowcom. I w takim wypadku mam tylko jedno pytanie. Czy pan prezydent z panem premierem pójdą na czele tego międzynarodowego faszystowskiego zboru, czy będą się ciągnąć na samym końcu zamykając pochód? Może, nie było celem HGW doprowadzenie do takiej sytuacji, kiedy legalne władze pójdą ręka w rękę z naziolami. Sądzę, że chciała tylko zrzucić odpowiedzialność na sąd, za to, co się będzie działo w niedzielę. Nie chciała brać jej na siebie wiedząc, co dzieje się w szeregach policji i z jakimi zagrożeniami będzie musiała się zmierzyć. Strzeliła na bramkę, a Duda z Morawieckim popełnili błąd i wpuścili gola.
Twierdzą, że ten ich alternatywny, państwowy marsz, który ma się odbyć tą samą trasą i mniej więcej w tym samym czasie, co planowany pochód narodowców, będzie miał pierwszeństwo i że nikomu nie będzie wolno stanąć na jego drodze. Śmiech rzucił mnie na takie słowa na podłogę. PISdy chyba nie wiedzą z kim mają do czynienia. A kto prawdziwym Polakom zabroni? Kogo oni się boją? Dla mnie całkowicie jasnym jest, że nadciągające do Warszawy faszystowskie siły nie zrezygnują ze swoich planów. Jakoś nie zauważyłam, by kiedykolwiek zastosowali się do przepisów prawa. Nie zamierzali podporządkować się zakazowi HGW, a prezydent już raz zszedł im z drogi. Skąd więc to przypuszczenie, że tym razem ustąpią i będą grzecznie czekać, aż pan prezydent z orszakiem wypełni obywatelski obowiązek uczczenia 11 listopada?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz na niedzielę jest taki, że to będzie wspólny przemarsz władzy i faszystów. I to dopiero będzie wstyd, którego się nie da przykryć niczym. I nie da się powiedzieć, że to byli tylko patrioci i prawdziwi Polacy, mili, grzeczni i rodziny z dziećmi. Ale może też zdarzyć się coś o wiele gorszego. Może być, tak, że prezydent będzie chciał jednak pokazać, kto tu rządzi, może się chcieć odciąć od faszystów, a wtedy naprawdę współczuje tym, którzy będą Andrzeja Dudę chronić.
Psychologia tłumu mówi wyraźnie o tym, że nawet zwykli tchórze, będący w dużej grupie poddają ogólnie panującemu nastrojowi. Wystarczy jedno nieodpowiedzialne, agresywne słowo, by doszło do prawdziwej tragedii zagrażającej życiu prezydenta. Będzie to wielotysięczna, bezmyślna masa, która, jeśli zechce może zadeptać każdego, kto im wejdzie w drogę.
Zawsze uważałam Andrzeja Dudę za tchórza i zdania o nim nie zmienię. Ale w tej sytuacji chyba mu na mózg padło i czuje się nieśmiertelny.
Od kilku tygodni wiemy, że zamiast prawdziwego święta i świetnie zorganizowanych obchodów stulecia Niepodległości, będziemy mieli, jak zwykle : „Co będzie, to będzie.” Ale Jeszcze wczoraj rano, nie przyszło by nam do głowy, że PISdy w amoku nienawiści i w panice zafundują nam scenariusz, który może być nie tylko żałosny, ale także niebezpieczny.
Cały świat zobaczy pochód prezydenta i premiera, których ukochany naród ( mam nadzieję) przywita okrzykami „ KONSTYTUCJA! i BĘDZIESZ SIEDZIAŁ!, a za nimi będą szły oddziały skrajnie prawicowych ekstremistów, zamaskowanych, wyjących swoje obrzydliwe hasła i rzucających flarami. Piękna kurwa laurka na Dzień Niepodległości.
Mam takie wrażenie, że cokolwiek się stanie, będzie to dzień wyjątkowy i bardzo pamiętny w naszej historii. Bo jeśli gdzieś na końcu świata jest jeszcze ktoś, kto nie słyszał o tym, co się w Polsce wyprawia, to po tej niedzieli taką wiedzę na pewno otrzyma.
Drodzy Polacy. Ja nie chce nikogo straszyć, nie chce być złym prorokiem i rozpościerać przed WAMI swoich czarnych wizji. Bądźcie jednak czujni w tę niedzielę. Bo zanosi się na to, że będziemy po raz pierwszy od bardzo dawna na skraju domowej wojny, że mur, który nas będzie od niej oddzielał będzie bardzo cienki. Ubolewam, że trzy lata rządów Kaczyńskiego, doprowadziły nas na skraj przepaści. Może to jednak nam wyjdzie na dobre. Może zrozumiemy, jak wiele zależy od naszych wyborów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...