środa, 30 stycznia 2019

Niewiniątko. ( Tekst z dnia 30 stycznia 2019 roku)


Co WY tak wszyscy atakujecie biednego prezesa? Powinniście uronić nad nim łzę i przytulić do serca. Powinniście odczuwać litość w stosunku do człowieka, który ma tak niską samoocenę i tak ogromny kompleks na punkcie swego wzrostu, że planuje nędzne jestestwo swoje i swojego brata uwiecznić budując dwa bliźniacze, górujące wysokością nad miastem wieżowce...
Jest to naprawdę żałosne, pomijając wszystkie polityczne, finansowe i prawne aspekty ujawnionych nagrań.
Ja też jestem niewysoka. Prezes Kaczyński jest na pewno ode mnie wyższy. Ale nigdy nie wiązałam swej wartości ze wzrostem. Aż trudno uwierzyć w prawdziwą twarz prezesa. Może matka braci Kaczyńskich nie karmiła piersią i nie przytulała, może ojciec bił ich za wszystko pasem, może byli upokarzani i odpychani w dzieciństwie, a może wręcz przeciwnie, wszystko im było wolno. Cokolwiek ukształtowało braci Kaczyńskich, stworzyło potwory. Tchórzostwo, małość i kalectwo emocjonalne, to cechy charakterystyczne wszystkich dyktatorów...
Wszyscy gorączkują się rewelacjami z Gazety Wyborczej. A PISowskie pszczółki chyba całe noce uczyły się na pamięć, jaki to pan prezes jest krystalicznie czysty i uczciwy. A jaki biedny, prawie tak, jak Rydzyk! Gdyby mu bezdomny nie ofiarował dachu nad głową i gdyby ten sam bezdomny nie płacił za jego ochronę , to by biedak pewnie już dawno poległ w zamachu. Okazuje się jednak, że żadna ochrona nie pomoże na rodzinkę. Nie zdołał go nagrać żaden kelner, bo tchórz Kaczyński nie je w restauracjach. Pewnie boi się zeżreć czegokolwiek, czego Mariusz pierwszy nie spróbuje. Założę się, że pszczółki przybiegające do ula na Nowogrodzkiej, zanim drzwi przekroczą, są bardzo dokładnie sprawdzone i nie mogą wnosić niczego, co mogło by okazać się kamerą lub urządzeniem nagrywającym. Prezes swoje dzieci kocha, ale za mordę je trzyma i nie chce, by jakiś Brutus się znalazł, który jego miłość wykorzysta i z jakimś nożem w plecy wyskoczy. Okazuje się jednak, że ten totalny brak zaufania wynikający ze strachu, nie uchronił prezesa przed zdradą, która nadeszła z nieoczekiwanej strony. Zdrajcą okazała się rodzina, która wyrolowała prezesa, jak dziecko i nagrała go nie raz, lecz nagrywała godzinami, systematycznie, bezczelnie i z uśmiechem na twarzy.
I to chyba jest największa porażka pana Kaczyńskiego.
Piszecie, że kto taśmami wojuje, ten od taśmy zginie. Póki co, to jest do tego jeszcze daleko. Dla średnio inteligentnego obywatela, który dokładnie, słowo po słowie, przeanalizuje ujawnioną rozmowę, znajdzie w niej wiele zdań budzących moralne wątpliwości...
Musimy jednak zobaczyć w całej sytuacji dwa poważne problemy.
Po pierwsze, dla katolickiego elektoratu czytanie GW jest grzechem śmiertelnym nie podlegającym rozgrzeszeniu. Jeśli nawet gdzieś, całkowicie przypadkiem, przeczytają omawiany artykuł, warto jest zauważyć, że jest on kierowany do ludzi samodzielnie myślących, a „ten” elektorat potrzebuje, by mu ktoś przetłumaczył zawarte w artykule treści z „polskiego na nasze”. I po to ostatnie dwie noce trenowały pszczółki i rozbiegają się rano, by pod niebiosa wychwalać spryt i menadżerskie zdolności prezesa. I tylko to w umysłach baranków zostanie, a ci, którzy mają wątpliwości, natychmiast zostaną dopisanie do listy wichrzycieli szerzących mowę nienawiści.
Drugim minusem, którego nie bierzemy pod uwagę, jest fakt, że mamy do czynienia z największym cwaniakiem i oszustem w historii Polski. Od pewnego czasu, Jarosław Kaczyński w swojej politycznej działalności unika odpowiedzialności, chociaż decyduje o wszystkim. Nie piastuje żadnego stanowiska, nie podpisuje żadnych papierów, nie nadstawia karku. I nawet gdyby PISdowska partia wywołała III wojnę światową, rozbiła UE, albo dokonała holokaustu na dowolnym narodzie, żaden trybunał nie postawi mu zarzutów. W tej kwestii Hitler był od niego mniejszym cwaniakiem, mniejszym tchórzem i człowiekiem honorowym ( nie myślałam, ze to kiedykolwiek powiem), bo brał na siebie swoje winy. Z tych nagrań dowiadujemy się, że ten cynizm i cwaniactwo, prezes przenosi także do swojej podziemnej działalności biznesowej. Dziś pszczółki mogą z bezczelnym uśmiechem szydzić z nas wszystkich, pytając, jakie mamy dowody na te nielegalną działalność prezesa. Gdzie są podpisywane przez niego dokumenty, faktury wystawiane na jego nazwisko? Nie ma. Wszystko jest załatwiane na gębę i gdyby nie te taśmy, mogli byśmy tylko się domyślać, jaka jest prawdziwa motywacja wszelkich działań rządu, które wyraźnie są ukierunkowane na umożliwienie prezesowi prowadzenia prywatnych biznesów za pieniądze klientów banku i podatników. Cała machina władzy działa tylko po to, a nas pan Kaczyński robi w chuja pieprząc o repolonizacji i patriotyzmie.
Cokolwiek by się nie stało, pan Kaczyński zawsze będzie umywał raczki i udawał niewiniątko, a my nie będziemy w stanie mu niczego udowodnić.
Jeśli ktoś bardzo liczył na to, że taśmy Gazety Wyborczej zrujnują partię władzy, niech jeszcze szampana nie otwiera. Na większość elektoratu działa tylko prosty przekaz. Dopóki nie zobaczą wyraźnie, że prezes zapierdolił chleb z supermarkecie, nie zaczął rzucać litanią wyszukanych kurew albo nie będzie dowodów na to, że zlecił morderstwo, w podziale głosów wyborczych nic się nie zmieni.
Drodzy Polacy, mówię to od trzech lat. Po to się przejmuje telewizję, edukację i sądy, bu przeciętnemu Polakowi słuchającemu takich taśm nie włączało się czerwone światełko, ba, by się mu nie włączało nawet różowe...
Ja od razu zaznaczam, nie mam pojęcia o szeroko rozumianej ekonomii i o bankowości. Nie jestem też prawnikiem. Wiec w tych podsłuchanych wypowiedziach nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe i jasne. Miałam jednak szczęście większość swojej zawodowej kariery spędzić w Polsce pracując w małych i średnich firmach. Z całych tych nagrań rzuciło mi się na uszy jedno zdanie wypowiedziane prze Kaczyńskiego: Jeśli będą faktury, zapłacę... Jest ono cytowane przez PISowskie pszczółki, jako dowód na uczciwość prezesa. Jak to stwierdził jeden z PISowskich posłów: W papierach musi się wszystko zgadzać. I to mnie naprawdę powaliło. Śmiałam się chyba z 10 minut. Bo dla mnie to zdanie świadczy właśnie o tym, że prezes bezczelnie „kręcił lody bez recepty” . Czyli zlecał robotę, za którą obiecywał zapłatę pod stołem bez uiszczania należnych podatków.
Mechanizm jest prosty i założę się, że wiele małych i średnich firm zna go doskonale. Część towarów lub usług się fakturuje i one są podstawą do odprowadzania podatków. Tam, gdzie klient nie potrzebuje faktury, sprzedaje się towar i usługi „bez recepty”. Jednocześnie, „bez recepty” kupuje się podzespoły od podwykonawców. Firmy działające w tej samej dziedzinie znają się doskonale i są wręcz zaprzyjaźnione. Raz na jakiś czas, najczęściej na koniec roku, rozlicza się magazyn. W przypadku, kiedy stan posiadania nie zgadza się z papierami, prosi się zaprzyjaźnionego dostawcę o wystawienie „recepty” na określoną ilość towaru, na którą nie mamy pokrycia, robiąc tę sama usługę wobec innych współpracujących firm. Tym sposobem około 30% obrotów odbywa się na czarno. Dla urzędników sprawa prawie nie do wykrycia, bo żaden z nich się nie pofatyguje, by przeliczać śrubki, cegły czy szpulki nici. Oni są od kontrolowania dokumentów. I tu przychodzi czas na wpisanie właściwego zdania, które zdaniem PISzów świadczy o uczciwości: „Wszystko w papierach musi się zgadzać.” Ja tu nie oceniam polskich biznesmenów, bo mały biznes ma w Polsce bardzo ciężko. W zasadzie działając uczciwie nie ma żadnych szans utrzymać się na rynku, a przecież to tam większość z nas znajduje pracę. Wielkim firmom takie procedery się nie opłacą, bo je stać na dawanie łapówek kontrolerom. Ale niech mi nikt nie mówi, że zgodność w papierach jest dowodem na uczciwość...
Drodzy Polacy. Nie otwierajcie jeszcze szampana. Nie żyjecie bowiem w normalnym kraju. I jeśli w tych kilometrach taśm nie ma choćby jednego zdania, które by brutalnie obnażyło Kaczyńskiego, to układ sił politycznych nie zmieni się po ich publikacji. Ludzie nie mają choćby podstaw ekonomii, a w swych ocenach nie kierują się rozumem lecz emocjami. Dociera do nich tylko to, że prezes chciał na cześć swoją i brata postawić dar dla narodu w postaci dwóch bliźniaczych wieżowców. I znowu ta niedobra Platforma się sprzeciwiła...
No cóż, ostatni architektoniczny dar dla narodu polskiego otrzymaliśmy od bratniego Związku Radzieckiego i jest nim Pałac Kultury i Nauki...
Czy nadal chcemy tej ściemy? Czy po tylu latach wierzymy jeszcze, że ktoś coś robi dla narodu, a nie w imię swoich chorych ambicji i interesów partii, która daje władzę? Kiedy wreszcie zaczniemy myśleć samodzielnie i dostrzegać tych, którzy nas chcą wydymać ponad polityczną normę?
Pozostawiam WAS z tymi pytaniami i z poczuciem bezsilności wobec ludzi, którzy WAMI kręcą.
Nie wiem, czego powinnam WAM życzyć Polacy... Gdybym miała WAM życzyć z serca, to oczywiście życzyła bym wygranych wyborów i powrotu na ścieżkę normalności. Obawiam się jednak, że w kilka sekund zapomnicie, co żeście sobie uczynili w poprzednich wyborach. Że ogarnie WAS radość, wręcz euforia, a z nią wybaczenie. Że się WAM włączy gen dobrych katolików, którzy zapominają o krzywdach. I wtedy mój mózg ma wątpliwości, czy dla mojej Ojczyzny nie było by lepiej, aby PIS wygrał wybory na następną kadencję i dokończył swoje dzieło. By wszyscy naprawdę poczuli na swojej skórze, co to znaczy dyktatura i papierowa demokracja...i bieda, kiedy już wszystkie źródełka zostaną wyczerpane i staniemy przed rzeczywistością. Może takie, tragiczne życzenia były by dla WAS odpowiednie? Może wtedy ruszyli byście dupy i zrozumieli, że żarty się skończyły. Nadeszła noc, bardzo długa i bardzo ciemna.



poniedziałek, 28 stycznia 2019

Milczenie nad trumną. ( Tekst z dnia 28 stycznia 2019 roku)

Paweł Adamowicz był człowiekiem czynu. Nigdy nie miał dość upiększania Gdańska. Nie milczał wobec ludzkiej krzywdy i cierpienia. Nie sądzę, by zostawił nam w testamencie milczenie.
Tragicznej niedzieli 13 stycznia, przełączyłam telewizor na TVN 24 gdzieś 10...no nie później, niż 15 minut po zdarzeniu. Jeszcze nie było dokładnie wiadomo, jak ciężkie są obrażenia prezydenta Adamowicza, nawet mówiło się o „skaleczeniu ostrym narzędziem”, było wielkie zamieszanie informacyjne i szok. Jedno było pewne prawie natychmiast, władza informowała, że napastnik cierpiał na schizofrenie paranoidalną i recytowała z pamięci życiorys mordercy. Nie chce tu wchodzić w jakieś teorie spiskowe, że ten życiorys leżał na biurku Brudzińskiego i czekał na odpowiednie wydarzenie. Było by to głupie z mojej strony sugerowanie, że PIS maczał palce w morderstwie. Aż tak głupi to oni nie są, a cała ta sytuacja najbardziej obciąża ich. Prawdą jednak jest, że od tego momentu, każdy PiSdowiek zaczyna dzień od zdania, „to był człowiek chory psychicznie i niepoczytalny”. Nie czekają na wyniki badań i diagnozę lekarską. Po prostu powtarzają to, jak modlitwę. Aż się rzygać chce od tego pieprzenia. Niektórym się niestety zdaje, że słowo wielokrotnie powtarzane, ciałem się staje, ale niestety... Gdyby tak było, to ja bym każdego dnia powtarzała: „10 milionów euro, 10 milionów euro”...i czekała, aż się pojawi coś na moim koncie. Mam też już naprawdę dosyć gadania o tym, że wszyscy są winni, że obie strony nawalają się po równo i że trzeba kurwa, naprawę zacząć od siebie. W ramach tego wybuchu miłości dla całej ludzkości, niektórzy biegają ze znakiem pokoju, nadstawionym, drugim policzkiem i dłonią wyciągniętą do zgody. A „dobra zmiana” tylko na to czeka, byśmy z pokorą przyznali się do naszych grzechów, a im wszystkie winy odpuścili i to bez spowiedzi.
Z uporem maniaka wyciąga się kilka (naprawdę na przestrzeni lat to jest kilka) ostrzejszych wypowiedzi członków obecnej opozycji i usiłuje postawić znak równości między tym, co się działo w ostatnich kampaniach wyborczych ze strony PISowskich trolli, a językiem opozycji. Przypominam, że opozycja nigdy nie posługiwała się spreparowanymi dokumentami, wyciągniętymi z kosmosu życiorysami oponentów politycznych, zdjęciami z wykrzywionymi twarzami ( Niezależna.pl i Fronda nadal modyfikują zdjęcia), a żon polityków PISu nie nazywano spadochronami lub poduszkami powietrznymi ze względu na problemy z nadwagą. ( Tak określały trolle Panią Komorowską). Przypomnijcie sobie słynne zdjęcia Donalda Tuska w mundurze faszysty, z członkiem wystającym z czoła, czy jako oblubienicę w welonie u boku byłego prezydenta. Jeśli sobie ten chlew porównacie, sformułowanie Radka Sikorskiego, „dorżniemy watahy”, albo tekst Schetyny o spadającej z drzew szarańczy, można by uznać za czystą poezję. Nie ma żadnej równowagi między różnymi sformułowaniami opozycji, a tym, co robi propaganda prawicowa. Nie spotkałam się nigdy z fałszywi oskarżeniami lub kłamstwami na temat polityków PISu, nawet wtedy, kiedy w telewizji publicznej rządziło PO. Owszem, może czasem coś przemilczano, czegoś nie dopowiedziano, ale nie wydawano wyroków, jak to robi teraz machina Kurskiego. Kiedy były afery: taśmowa czy hazardowa, TVN 24 jeździł po Platformie jak po łysek kobyle nie oszczędzając nikogo. Nie dajmy więc sobie wmówić, że wszyscy tak samo ponosimy odpowiedzialność za to, co się zdarzyło w Gdańsku i nie dajmy sobie zamykać ust, bo jeśli ktoś powinien siedzieć cicho nad tą trumną, to przede wszystkim PIS!
Minęły już 2 tygodnie i myślę, że nasze milczenie powinno się skończyć. Tym bardziej, że w PISie, oprócz szybkiej diagnozy psychiatrycznej wobec sprawcy i nawoływań, byśmy to my skończyli z mową nienawiści, coraz częściej słowo morderstwo zastępuje się słowem wypadek. Za chwilę się okaże, że to Jurek Owsiak zostawił nóż na scenie, a Prezydent Adamowicz się potknął i nieszczęśliwie na ten nóż upadł. Nie możemy dopuścić do tego, by przekręcono wszystko i obrócono na swoją stronę. Prawda jest tylko jedna, widzieliśmy ją wszyscy na żywo lub na nagraniu, a morderca dokładnie wykrzyczał swój polityczny manifest. Krzyczał go zresztą już od dawna w więzieniu i gdyby jego celem był Jarosław Kaczyński, to Brudziński na pewno by go usłyszał i nie lekceważono by jego słów.
Tymczasem widzę błędne koło. Opozycja nie ma żadnego pomysłu na to, by zapobiec w przyszłości podobnym sytuacjom, a Ziobro ma pomysł tylko jeden, ten sam co zawsze: żąda by podwyższyć wyroki. Jak zwykle, PIS wkręca opozycję. Jeśli nie poprą prawa zwiększającego kary za mowę nienawiści, zostaną okrzyknięci jej zwolennikami i cała wina za śmierć Adamowicza spadnie na nich. Jeśli poprą, ukręcą bicz na samych siebie i na nas wszystkich, a PIS to sprytnie wykorzysta. Bo kto będzie oceniał, co jest mową nienawiści, a co nie? Oczywiście, że oni! I nie będzie można nawet pierdnąć w ich kierunku, by nie zostać przestępcą.
Słyszałam ostatnio w różnych debatach taki pogląd, że wolność słowa nie powinna mieć żadnych ograniczeń i powinniśmy brać wzór z USA, gdzie nie ma paragrafów na to, co wolno, a czego nie wolno powiedzieć. Obiektywnie się z tym zgadzam, bo prawo ograniczające tę wolność powinno być ścisłe ( nawet pomijając złe intencje PIS). Trzeba by przeanalizować cały słownik i wyznaczyć ,co jest dozwolone i w jakim kontekście. Czy, gdyby Schetyna zamiast szarańcza użył słowa szerszenie, to było by lepiej, czy gorzej...itd
Tego się nie da zrealizować i prawo będzie martwe, a rządzący będą zawsze je wykorzystywać na swoją korzyść. Moim zdaniem wolność słowa powinna być czarno biała, czyli wolno jest powiedzieć wszystko. Problem nie jest z tą wolnością lecz z odpowiedzialnością za słowa. Bo jak naprawdę jest w USA? Tam oprócz wspomnianej wolności, jest zdrowy, prężny system sadownictwa. Sprawia on, że ludzie odpowiadają, najczęściej finansowo, za to, co powiedzieli. Często mnie to śmieszy, kiedy w Polsce, ludzie ze świecznika straszą kogoś tak zwanym wejściem na ścieżkę prawną w związku z pomówieniami. Odbywają się takie procesy, w efekcie których jedna strona musi drugą przeprosić, napisać sprostowanie i wpłacić jakąś kwotę na cel charytatywny. Kwoty te są zazwyczaj mało dolegliwe, a skazany zaraz za progiem sądu zaczyna od nowa popełniać to samo przestępstwo. Gdyby jedna, (tak, jak w USA) za straty wizerunkowe, za poniesione krzywdy moralne, za znieważenie, utratę zdrowia, sądy zaczęły zasądzać milionowe odszkodowania, sytuacja uległa by zmianie. Gdyby na przykład, kierowca, który kogoś uczyni kaleką, nie szedł do ciupy i żył na nasz koszt, ale musiał wszystko sprzedać, by zapłacić odszkodowanie ofierze, a potem płacić dożywotnią rentę, to by drugi raz pijany omijał szerokim łukiem swój samochód. Gdyby premier Morawiecki, który reprezentuje partią Prawo i Sprawiedliwość, musiał z kasy tej partii zapłacić 50 milionów złotych partiom PO i PSL, które naraził kłamstwem na utratę wizerunku, to by mu się szybko morda wyprostowała i przestał by kłamać. Gdyby Krystyna Pawłowicz, musiała raz czy drugi, za swoje wulgarne wypowiedzi zapłacić odszkodowanie, to też by się sama wypisała z mediów społecznościowych. A swoje wątpliwej szczerości przeprosiny, niech pan premier sobie wsadzi w dupę! Jeśli chcemy wolności, jak W USA, to odpowiedzialność musi być taka sama, a życzliwe grono zgrabnych adwokatów, będących na procencie od zasądzonej sumy, powinno stawać na głowie, by jak najwięcej wydusić od pozwanego.
Nie można wprowadzić amerykańskiej wersji wolności słowa tylko w połowie, bo była by to anarchia.
Uświadomiłam sobie to wyraźnie dopiero podczas pierwszego wywiadu Magdy Adamowicz w TVN 24 i przeraziło mnie to, że w Polsce człowiek nie ma praw jako obywatel i praktycznie nie istnieje domniemanie niewinności. Bo oczywiście, prokurator ma prawo postawić komuś zarzuty, a policja ma prawo prowadzić śledztwo. Ale dopóki sędzia nie uderzy młotkiem w stół wydając wyrok, człowiek powinien być traktowany, jako niewinny. Nie ma prawa nikt nękać jego i jego rodziny, nie ma prawa telewizja wydawać wyroku, nie ma prawa dręczyć jakiś pachołek polityczny w mundurze. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, że rodzina musiała siedzieć cicho i znosić upokorzenia. Nikt nie jest winny, nawet jeśli jest złapany na gorącym uczynku lub z bronią w ręku. A nawet, kiedy już zapadnie wyrok, to szacunek do człowieka należy się nawet skazanemu. I nie wolno dręczyć jego rodziny, bo ani żona, ani dzieci, ani brat czy matka, nie dostali wyroku. Pani Adamowicz powinna mieć możliwość wziąć adwokata i żądać zadośćuczynienia za to szczucie, za szkody moralne, za utratę zdrowia. To jest jakiś matriks, że Polak chcąc uzyskać jakąś sprawiedliwość, musi się zwrócić do Trybunału w Strasburgu, bo we własnej Ojczyźnie nie znajdzie pomocy.
Nie wiem, jak WY, Drodzy Rodacy, ale ja nie zamierzam milczeć, ani nie zamierzam zmieniać swojego języka, nadstawiać drugiego policzka i przekazywać znaku pokoju komuś, kto wypina na mnie goła dupę.
My w Polsce jesteśmy tak wychowywani... Mówi się nam, żeby zawsze trzeba dobrem zwyciężać zło. Mówi się także, że mądry powinien ustąpić głupiemu. Dzięki tym zasadom, od wieków w Polsce króluje głupota i nikczemność. Ja się na to nie zgadzam. Nie zamilknę więc, nawet gdybyście mieli się wszyscy ode mnie odwrócić, nawet, gdybym miała pozostać jedyną osobą, która krzyczy.


piątek, 25 stycznia 2019

Pomaganie jest dziecinnie proste...? ( Tekst z dnia 25 stycznia 2019 roku)


Drodzy Państwo. Bardzo gorzki to będzie list. List do WAS wszystkich. Do tych pełnych entuzjazmu i nadzieli, że to, co nas spotkało dwa tygodnie temu, odmieni nasze życie na zawsze.
Pewnie wielu z WAS znowu mnie skrytykuje, że nie doceniam ludzkiego zaangażowania, nie solidaryzuje się w WASZYCH działaniach i nie rozumiem WASZYCH uczuć. Może jednak zanim obrzucicie mnie błotem, co już mi trochę spowszedniało, przemyślcie ten tekst i zrozumcie, że nie krytykuje WAS za to, co robocie lecz za to, czego robić nie chcecie.
Pomaganie jest dziecinnie proste..., z takim hasłem na ustach wyruszyliście zbierać pieniądze na WOŚP. Udowodniliście po raz 27, że potraficie dokonywać cudów, a ostatnia Puszka Pawła Adamowicza dopełniła ten obrazek. Pokazaliście także wielką solidarność w związku ze śmiercią Prezydenta Gdańska. Za to bardzo WAM dziękuję.
I na tym bym mogła zakończyć i wszyscy byli by szczęśliwi, a ja dostała bym mnóstwo lajków.
Nie jestem jednak osobą, która żywi się pochwałami. Odkryje więc przed WAMI swoje myśli, a WY sami osądźcie, czy mam chociaż cień racji.
Odniosę się do świata zwierząt, nie dlatego, bym chciała pomaganie ludziom porównać z pomaganiem zwierzętom. Chce jednak pokazać na przykładach z własnego życia, że nie wszystko jest tak proste, jak nam się wydaje.
Jedna z moich znajomych mieszkająca w swoim domu w górach, zauważyła czas jakiś temu, że pod jej dom podchodzą dwa bezdomne koty. Najpierw nieśmiało, ze strachem, ale po jakimś czasie z chęcią zaczęły przyjmować jedzenie i zbliżać się do ludzi, co owa znajoma uwiecznia na zdjęciach i filmach i często wrzuca na FB.
Pewnie już wiecie o kogo chodzi i sami często komentujecie jej posty. Ja doskonale rozumiem jej postępowanie. Człowiek czuje się jakby lepszy, kiedy zaczynają do niego przychodzić dzikie lub bezdomne zwierzęta. Ale muszę ją w tym momencie przestrzec, bo idzie wiosna i gromadka zwierzaków może ulec powiększeniu.
U mnie to było tak...
Siedzieliśmy sobie całą rodziną w ogrodzie. Były wakacje i jedliśmy późną kolację. W pewnym momencie na podwórku pojawił się wychudzony, czarny kot z dziwnie zakrzywionym ogonem. Oczywiście od razu znalazły się kawałki jedzenia rzucane mu przez wszystkich, które ku ogólnej uciesze natychmiast były zjadane. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Mój mąż miał pewne podejrzenia, że to może być karmiąca kotka, bo jakby miała powiększone sutki, ale mnie się wydawało, że to młody kociak i że to nie jest możliwe. Po trzech dniach przyniosła trójkę dzieci, dwa szare koty i czarną kotkę z ogonem wyglądającym jak pędzel, którą w związku z tym nazwaliśmy Picasso.
Tu nie chodzi o to, że one zaczęły regularnie przychodzić na jedzenie, właściwie mieszkać na moim podwórku. Ktoś by mógł pomyśleć sobie, że to czysta przyjemność, bo można obserwować przyrodę, patrzeć, jak kociaki się bawią.
Sytuacja taka trwała jakiś czas, a nowi mieszkańcy ogrodu dostali własną miskę i poduszę na dachu psiej budy. Ale po jakiś czasie, najstarsza kotka zwyczajnie i bez ogródek przyniosła i zostawiła mi na podwórku kolejny miot. Po prostu, kiedy stwierdziła, że już jej mleka nie wystarcza, przynosiła swoje dzieci do mnie w nadziei i zaufaniu, że tu z głodu nie zginą. Robi to do dziś, rodzi gdzieś na polu, a potem przyprowadza do mnie. Po odchowaniu, najczęściej kiedy przychodzą następne gody, chłopaki odchodzą szukać swoich stad, swoich haremów. Odwiedzają mnie tylko czasami, bym o nich nie zapomniała Nie ma pretensji... prawo natury po raz pierwszy. W domu zostają same dziewczyny. Większość z nich wychowała się już na tym podwórku, więc kiedy są w ciąży i przychodzi czas porodu, wypędzają psa z budy i tam się kocą....
I to jest ta milsza część opowiadania, ta, która świetnie pasuje do teorii, ze pomaganie jest dziecinnie proste...
Prawie zawsze w miocie są martwe kotki, które ja z kapiącymi po twarzy łzami wygłaskam i chowam na polu. Mam już tam prawdziwe cmentarzysko. Słabsze, niezdolne do życia kociaki, matka od razu wyrzuca z gniazda. Prawo natury numer dwa!
Nie będzie traciła mleka na dziecko, które i tak nie przeżyje. Ja je wszystkie zbieram, przytulam, czasami z marnym skutkiem próbuję nakarmić. Ale tak naprawdę pomagam im odejść w cieple w moim mniemaniu mniej samotnie i znowu odnoszę na koci cmentarzyk.
Na zdjęciu pod postem jest pierwszy miot Picasso, nie cały, jeden kociak od razu urodził się martwy. Trzy pozostałe urodziły się ze zwyrodniałymi kończynami i czymś w rodzaju zajęczej wargi, co im uniemożliwiało ssanie...Wszystkie zdechły przytulone do mnie pod swetrem...
Dlaczego WAM to opisuje? Może żeby WAM powiedzieć, że pomaganie nie jest dziecinnie proste...
Dziecinnie proste jest wrzucanie pieniędzy do puszki i organizowanie wirtualnych imprez, których nie potępiam i w których sama uczestniczę.  Pomaganie czasami boli, a ten ból wydaje się być nie do zniesienia. Pomagając stajemy się częścią cudzego cierpienia i jest to strasznie ciężki bagaż. Nie ważne czy pomaga się ludziom czy zwierzętom. Chcę WAM po prostu powiedzieć, że jeśli chcecie dać coś więcej, niż grosz do puszki, to pomaganie wcale nie jest łatwe. Napisałam WAM o moich kociakach, a to przecież tylko kociaki. Ale nie macie pojęcia, ile mnie to kosztuje, ile łez.... Pomimo, że rozumiem, iż z całej populacji dzikich kotów tylko 30% przeżywa dłużej, niż rok.
Pomaganie nie jest łatwe, bo przecież nie pomagamy ludziom szczęśliwym, zdrowym i bogatym i nie wszystko jesteśmy w stanie załatwić pieniędzmi.
Szczerze podziwiam osoby, które pracują gdzieś na misjach, z dziećmi, które umierają z głodu, z kalekami bez rąk, nóg lub oszpeconymi. Pracują i nie pęka im serce Nie łatwo jest pracować w hospicjum i towarzyszyć ludziom w ich ostatniej drodze. To naprawdę jest niezwykle trudne. Bo jak możemy patrzeć w oczy tym ludziom, jak się do nich uśmiechać?...my, beznadziejnie w czepku urodzeni, my szczęśliwi, my bezsilni. My, nie znający ani głodu, ani wojny ludzie, ciągle narzekający na los...
I my Polacy, którzy raz do roku mamy swoje Orkiestrowe Igrzyska, po których zapominamy o tym, że to za mało.

Jesteśmy właśnie po bardzo niezwykłym finale WOŚP, który był i tragiczny i jednocześnie bardzo społecznie motywujący.
Nie obrażajcie się na mnie proszę. Nie chcę gasić WASZEGO entuzjazmu, krytykować WASZYCH pomysłów i zaangażowania. Zastanawiam się tylko, co z tego wszystkiego wynika dla Polski, dla społeczeństwa?
Ja też się z WAMI bawię i też wpłacam. O, jak strasznie się przy tym zmęczę siedząc z nogami na biurku...3 kliknięcia myszą i już, aż tchu brakuje od wysiłku...
Entuzjazm? Świetnie! Solidarność? Jeszcze lepiej! A słomiany zapał? Czy to też jest takie fajne? Wielki zryw narodowy raz do roku...Tym razem jeszcze do tego wieczorny spacer ze świeczkami ( pewnie normalnie też by był, tylko bez świeczek), trochę prawdziwych łez...
Mam WAS za rozsądnych ludzi. Czy nie macie takiego wrażenia, że to wszystko jest jakimś rozpaczliwym wyciszaniem sumienia, by nie odczuwać wyrzutów z powodu bezradności? Czy tacy mądrzy ludzie, jak WY, są na tyle krótkowzroczni, by nie dostrzegać, że za 20 lat, kiedy dorosną kolejne pokolenia wychowane w tym ogłupiającym systemie szkolnictwa, kiedy odejdzie Jurek Owsiak ( niech żyje do końca świata i o jeden dzień dłużej! Amen!), a z nim pierwotne ideały WOŚP, będziemy z równą radością biegać po ulicach z kolorowymi puszkami zbierając na broń dla jakiegoś kaczojugend, albo na zagraniczne operacje dla wybrańców?
Nigdy bym się nie ośmieliła krytykować Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ani żadnej innej inicjatywy powołanej w celu pomagania innym. Ale powiem WAM, że trochę mnie przeraża ten WASZ\ nasz ...okazjonalny entuzjazm. Jesteśmy ja te urodzinowe świece, które wybuchają, a za chwile tylko suchy knot zostaje...I chyba ja uświadomiłam sobie to dopiero w tym roku, kiedy w środku takiego dobra ukryło się okrutne zło. Zrozumiałam, że to nam nie powinno wystarczać, to odpalania światełka do nieba raz do roku. Zrozumiałam, że tak naprawdę nie robimy nic, kiedy cały rok, właściwie bez przerwy wylewa się morze gówna na to, co wydaje się nam takie ważne. Nie reagujemy na hejt w stosunku do Owsiaka. To wstyd dla całego społeczeństwa, że rodzina Pawła Adamowicza czuła się jak w potrzasku, że żyła w strachu, a ja i większość z WAS dowiedziała się o tym dopiero teraz, dowiedziała się za późno. Na pogrzebie widzimy..., ten przyjaciel Pawła, tamten przyjaciel Pawła.... Cóż to za przyjaciele, którzy nie reagowali, kiedy próbowano go zaszczuć i zniszczyć? Jak to się dzieje, że w Polsce człowiek niszczony przez system jest sam z tym problemem, że nie ma się do kogo zwrócić o pomoc? Ktoś mi to potrafi wytłumaczyć? I w końcu..., dlaczego ciągle jeszcze stoi ten gmach na Woronicza, a WY go nie rozbierzecie cegła po cegle? Powinni się zjechać ludzie z całej Polski i dotąd okupować ten burdel, aż by z niego wyszły z łapami do góry te żmije siejące jad.
Wszystko wskazuje na to, że znowu im się upiecze i będą się tylko z nas śmiać. I będą mieli rację, bo my nie jesteśmy w stanie zrobić nic, nic, co nie ogranicza się do kliknięcia myszką, do zapalenia znicza, do milczącego sprzeciwu. A władza na nic więcej nie liczy, tylko na nasze milczenie.
Nie wiem, czy nas jeszcze stać na coś więcej, na coś, co nie będzie tak dziecinnie proste...



niedziela, 20 stycznia 2019

Igrzyska. ( Tekst z dnia 20 stycznia 2019 roku)



Chodzenie na pogrzeby to nasz sport narodowy, palnie zniczy także. Wszystko pięknie, że jesteśmy tak wrażliwi, że nie żałujemy czasu i pieniędzy, by okazać swoje współczucie i solidarność z ofiarami. Jeśli to jest szczere, mam do tego szacunek, chociaż znam wielu ludzi, którzy mają w tej celebracji jakąś pokręconą przyjemność, wręcz oczekują takich wydarzeń, w których mogą uronić społeczną łzę nad cudzym nieszczęściem. Zaspokajają w ten sposób jakąś własną potrzebę, której ja osobiście nie posiadam, więc nie rozumiem. Pogrzeby, nawet osób mi bliskich są dla mnie bardzo trudne, najchętniej wlazła bym do mysiej dziury i w nich nie uczestniczyła. Robię to, czy, jak wczoraj oglądam, z poczucia obowiązku wbrew samej sobie.
Doceniam to, jak Polacy wczoraj uczcili pamięć Pawła Adamowicza i w głębi duszy wierzę, że było to całkowicie spontaniczne. Dziękuję WAM Polacy, że się tak zachowaliście, że nie jesteście obojętni, tym bardziej, że zachowanie wobec takiej tragedii jest deklaracją obywatelskości.
Ale pytam WAS, dziś, dzień po żałobie, co z tym dalej zrobicie? Sobota żałobna się skończyła, zaszło słońce, a Wy rozeszliście się do domów.
Wczoraj, padło bardzo wiele słów i deklaracji. Nawoływano do opamiętania się, do zaniechania mowy nienawiści, wzajemnych oskarżeń i kłamstw. Można by uznać, że ten pogrzeb był jak Wigilia, kiedy na moment zapominamy o urazach i wszystkich kochamy. Doświadczenie przeżytych wieczorów wigilijnych mówi mi jednak, że równo o północy miłość i wybaczenia nas opuszcza.
Drodzy Polacy, nie łudźcie się, że te gesty, które czyniliście wczoraj, cokolwiek zmienią w naszym życiu. Złudzenia, że ludzie się nad czymkolwiek zastanowią, ludzie, którzy są winni siania nienawiści, można od razu odłożyć między bajki. Wystarczy wejść na strony...np. TVP Info. Tam nie ma żadnej żałoby, żadnej refleksji i żadnego żalu. Jest radość, że ktoś „odstrzelił” jednego lewaka i nadzieja, na następne takie wydarzenia. Fraza...”gdyby nie był złodziejem, to by kosy nie dostał”, jest bardzo delikatna w swojej wymowie, w stosunku do tego, co tam można przeczytać. Morderstwo morderstwem, łzy żony i córek łzami, a mowa nienawiści nie przyhamowała ani na minutę...
I oczywiście powiecie, że przerzucam na WAS odpowiedzialność, lecz sama wdowa powiedziała, że kierowanie się miłością i cisza nad trumną nie może oznaczać milczenia. I to musicie sobie dzisiaj uświadomić, że te piękne gesty, znicze, kwiaty, zdjęcia Prezydenta, one nie mają żadnej mocy sprawczej. Jeśli się za to nie weźmiemy metodycznie, terror będzie się szerzył i w końcu wygra.
Już wczoraj oblaliście jeden egzamin, oblali go Wrocławianie, gdzie wojewoda zabronił użycia syren i sygnałów dźwiękowych w celu oddania hołdu ofierze mordu politycznego. Wytłumaczcie mi, dlaczego posłuchaliście tego bezczelnego rozkazu? Nie powinniście tego słuchać, bo nikt WAM nie może zabronić okazywania uczuć. I mówię to zarówno do osób prywatnych, jak i do służb. Internet daje nam wiele możliwości. Można w pół godziny porozumieć się między sobą i się umówić, że nie posłuchacie rozkazu. Bo właściwie, co Wam mogą zrobić? Polecą WAM po premiach? No cóż, jeśli WAM się zdaje, że można cokolwiek wywalczyć nie ponosząc żadnych kosztów, to z góry jesteście przegrani. Przykład posła Nitrasa, któremu regularnie obcinają połowę poselskiej pensji, a mimo to walczy. Trzeba było włączyć syreny, jeśli zużyli byście jakiś państwowy prąd lub państwowe paliwo, złożyć się po złotówce i oddać. Trzeba było wyjechać prywatnymi autami na ulice i trąbić, dołączyli by się może taksówkarze... Nie może wami rządzić jakaś polityczna kurwa, nie może WAM mówić, co macie czuć i jak to okazywać. I ważne jest, byśmy się sprzeciwiali, jak największą grupą, bo trudno jest ukarać wszystkich. Przecież to nie byłoby złamanie prawa, nie ma paragrafu, na „trąbić w hołdzie”.
Druga rzecz, którą trzeba by koniecznie załatwić... Chociaż mamy demokrację i wybieramy swoich przedstawiciela, a potem musimy znosić ich odloty, nie mamy realnego wpływu na to, jakie prawo uchwalają. Szczególnie, kiedy mają większość i nie muszą się liczyć ani z nami, ani z opozycją. Koniecznością jest więc utworzenie organizacji społecznej, która będzie miała osobowość prawną i do której będzie mógł należeć każdy, kto chce mieć wpływ na swój kraj. Bez ograniczeń, nawet politycy, artyści czy dziennikarze, wszyscy się powinni włączyć. Do tej pory powstały różnego rodzaju organizacje, wymieniać nie będę, które mają raczej wymiar polityczny. Robią dobrą robotę organizując akcje i protesty, ale gdzieś w podtekście wzajemnie się zwalczają i stanowią dla wielu osób drabinę kariery politycznej. Czas sobie uświadomić, że za chwilę zostanie już tylko PIS i nie będzie już stołków do podziału, więc walka o nie jest bez sensu. Mówię to także do opozycji, która targa się za kudły, zamiast się zjednoczyć, jak jednoczy się wojsko w obliczu wojny. Dzień po wygranych wyborach i rozliczeniu PISu możecie się znowu podzieli i pokłócić, ale teraz jesteście wojskiem, które broni Polski przed upadkiem, przed utrata godności, przed ruiną. Nie można się wziąć do kupy, na te kilka miesięcy?! Schetyna nie może schować swoich ambicji, a Pani Lubnauer przestać być księżniczką na ziarnku grochu? Jeśli tego nie potrafią, to trzeba ich wymienić jak najszybciej!
Dlaczego mówię o wielkim społecznym ruchu? Na tworzenie prawa obywatele nie mają wpływu, po to wybieramy polityków. Ale powinniśmy mieś wpływ na to, by w placówkach publicznych, szpitalach, szkołach, domach dziecka i więzieniach, były dostępne wszystkie media, nie tylko państwowa i religijna telewizja! Wszystko, co się dzieje, jak Polacy reagują na rzeczywistość, jest produktem propagandy. Gdyby mi się dziś ktoś zapytał, co zrobić, jaki powinien być pierwszy krok do odnowy, powiedziała bym, że trzeba by podłożyć ładunki wybuchowe pod nadajniki telewizji publicznej i je wyeliminować choćby na 2 tygodnie. Tak, by ludzie z braku informacji zaczęli sięgać po inne źródła.
Po co ja WAM to wszystko mówię, przecież wystarczy się cofnąć do komuny i stanu wojennego, kiedy ludzie na kilka minut wdzierali się do radiowęzłów szkolnych, uniwersyteckich i zakładowych i przez te 10 minut mówili prawdę. Ba, nawet w czasie okupacji to robiliśmy. Dziś nie radzimy sobie z jakimś Kurskim?
Mówicie tyle o pracy u podstaw i na pustym haśle się kończy. Nie widzę żadnego realnego planu takiej pracy. Gadamy, gadamy, gadamy i te nasze słowa giną w pustce, znikają w próżni. Nie ma nikogo, kto by usiadł i zrobił plan działania, wykorzystując prawo, psychologię, wiedzę o społeczeństwie, statystyki i socjologię oraz doświadczenia poprzednich pokoleń. Dlaczego PIS ma taką łatwość manipulowania Polakami, dlaczego nasza młodzież ucieka do skrajnie prawicowych organizacji??? Tak, oni potrafią wykorzystać naturę człowieka, oni wykorzystują mechanizmy społeczne. A my się kierujemy tylko wiarą, nadzieją i miłością...i do czego nas to zaprowadziło? Do naszego ulubionego sportu..., znicze na cześć Piotra Szczęsnego, znicze dla Pawła Adamowicza...itd! A potem wszystko mija i dalej siedzimy cicho, jak myszy pod miotłą i łudzimy się, że PIS sam się utylizuje z czasem. Tylko ile jeszcze ofiar to za sobą pociągnie, zanim PIS się wypali?
Spotkania z obywatelami, wiece wyborcze, nie są pracą u podstaw. One skutkują tylko w przypadku retoryki rodem z PISu. Zaspokajają naturalna potrzebę „chleba i igrzysk”, tłumacząc na język współczesny, „ fałszywy socjal plus prawdziwa nienawiść” do przeciwnika. Jeśli chcecie prowadzić prace u podstaw musicie się trochę bardziej postarać i zacząć oddziaływać bezpośrednio na jednostki. Jeśli każdy z nas nawróci jedną osobę, to będzie nas aż dwa razy więcej! Wielokrotnie o tym rozmawiałam z różnego rodzaju działaczami, 10 maili i kontakt się urywał. Dlaczego? Bo praca u podstaw, jak sama nazwa wskazuje, jest pracą. Wymaga wysiłku, poświęcenia, czasu i nie zawsze od razu przynosi oczekiwane efekty. A my dziś żyjemy szybko, chcemy otrzymać nagrodę od razu. Niektórzy nawet, bez żadnego planu i programu usiłowali zbierać po złotówce na tę „ Pracę”. A ja wierzą, że jeśli coś się zacznie dziać, będziemy naprawdę coś robić, to szybko znajdą się sponsorzy, którzy naszą działalność sfinansują.
Wszyscy zachwycają się słowami przedstawiciela kościoła, przyjaciela Pawła Adamowicza, Ludwika Wiśniewskiego. Tak, piękne i mądre były jego słowa, warte oklasków na stojąco...
...Nie znam Pana, panie ksiądz. Może jest Pan jednym z nielicznych wyjątków wśród Pana kolegów, patrząc po profesji. Ale niech Pan swoje słowa skieruje przede wszystkim do swojego kościoła. Bo o ile mowa nienawiści w polityce jest zjawiskiem stosunkowo nowym, o tyle kościół katolicki uprawia ten sport od setek lat. Zawsze segregujecie ludzi, oceniacie nie znając pobudek. Jedynym przykazaniem miłości, które jest dla was ważne, jest przykazanie miłości do kościoła, miłości wyrażanej w szczodrości datków. Dobry człowiek to ten, który chodzi do kościoła i przyjmuje księdza. Inne grzechy można pominąć. W szerzeniu nienawiści do Owsiaka i polityków opozycji, jesteście prawdziwymi mistrzami świata. odkąd mieszacie się w polską politykę , czyli właściwie od zawsze. Jeśli chcecie tę krzywdę wyrządzaną narodowi naprawić, wróćcie do kościołów i do ewangelii, politykę zostawcie politykom.
Nie mam wielu złudzeń...po tych wszystkich nieszczęściach, które spotkały Polskę już za mojego życia, które nas nigdy niczego nie nauczyły...Nie mam wiele nadziei, że tym razem się kielich przepełni, a nie wyschnie kilka dni po żałobie. Nie wierzę, że się obudzimy i zobaczymy, że nie ma niczego bez działania. Wiem, że za tydzień ostygniecie i zaczniecie pasjonować się czymś innym. Bo Polacy naprawdę to lubią. Lubią, kiedy coś się dzieje, kiedy mają powód do łez, do palenia zniczy i robienia różnego rodzaju okazjonalnych manifestacji swojej obywatelskości od święta. W jakimś sensie ,w takich sytuacjach sami czują się ważni. To są nasze igrzyska, które raz na jakiś czas odrywają nas od codzienności. Często mówimy, że „tamci” niczego nie rozumieją i nie stać ich na refleksję. Ale czy nas naprawdę na nią stać? Czy stać nas na zdrową złość, która popycha do czegoś więcej, niż do palenia zniczy? Czy naprawdę w głębi serca odczuwamy ból kobiety, która straciła męża, dzieci, które straciły ojca? Czy potrafimy wrócić do domu z postanowieniem, że już nie będziemy milczeć, że nie będziemy dalej żyć swoim nieważnym życiem, które nie ma na nic wpływu? To zależy tylko od WAS! Kiedy to zrozumiecie, zgłoście się do mnie. Nie ważne, gdzie mieszkacie i kim jesteście. Możecie zrobić bardzo dużo. Nie musicie się poddawać złu. Myślicie sobie, że WAS nie rozumiem i ciągle WAS tępię za te znicze...Ależ nie ma w nich nic złego, pod warunkiem, że są oprócz, anie zamiast działania. 



sobota, 19 stycznia 2019

Naiwna wiara w opamiętanie. ( Tekst z dnia 19 stycznia 2019 roku)


Panie Prezydencie, Panie Pawle...
Nie znałam Pana zbyt dobrze, nie bardziej, niż innych prezydentów dużych, polskich miast. Nawet tego, że był Pan moim rówieśnikiem dowiedziałam się dopiero po Pana śmierci. Żałuję...
Wiele było gorzkich słów pod Pana adresem, szczególnie w państwowych mediach...
Wierzę jednak w mądrość mieszkańców Gdańska, którzy nie bacząc na fałszywa oskarżenia, z uporem maniaków wybierali Pana na następną kadencję. Nie wygrało z Panem nazwisko Wałęsa i nie wygrał syn ofiary katastrofy smoleńskiej, bo ludzie kochali właśnie Pana...Gdańszczanie mówią o Panu, jako o dobrym człowieku i wspaniałym gospodarzu i ja im wierzę.
...Właściwie powinnam milczeć, bo wzbiera we mnie tak wielka złość, że to aż nie przystoi w obliczu trumny... Złość na tę nienawiść, która zamieszkała między nami i coraz bardziej się panoszy. Złość na to, że w kodeksie karnym nie ma paragrafów karzących za kłamstwo, chociaż jest ono ujęte w Dekalogu. Złość na to, że my żyjemy, my zwyczajni ludzie ze swoim nudnym, banalnym, nikomu nie potrzebnym życiem, a Pan, który robił o sto kroć więcej niż my, leży w trumnie. I w końcu złość na tego boga, który macha mieczem sprawiedliwości na ślepo i bez opamiętania... W obliczu tych okoliczności, złość na mordercę, który trzymał nóż, jest naprawdę drobiazgiem, jako złość na produkt uboczy tej nienawiści i tych kłamstw...
Nic nas chyba tak nie boli, jak to, że człowiek może umrzeć wyznając miłość życiu, miłość swemu miastu, miłość ludziom....
Jest to bardzo trudne, na dziś chyba zbyt trudne, by w obliczu tej zbrodni po prostu wybaczyć. I chyba jedyną kroplą słodyczy w tym oceanie smutku jest nie tylko fakt, że winni tej zbrodni siedzą w swoich norach bojąc się wyjść na ulicę, lecz ta nadzieja, że może my Polacy, którzy do tej pory ignorowaliśmy otaczające nas zło, wreszcie się zmobilizujemy, by odsunąć od władzy tych, którzy te kłamstwa i tę nienawiści sprzedają nam każdego dnia.
Śmierć jest rzeczą nieodwracalną i nikt nie wróci nam człowieka, który jest naszym bohaterem. Nikt nie wróci kobiecie męża a córkom ojca. Ale my powinniśmy zrobić wszystko, by ta śmierć nie poszła na marne, by ruszyła nasze sumienia i nas obudziła. Jesteśmy to winni Pawłowi Adamowiczowi, jesteśmy to winni Polsce.



piątek, 18 stycznia 2019

Nie kłam, nie kłam... ( Tekst z dnia 18 stycznia 2019 roku)


Bardzo wiele wydarzyło się od tej nieszczęsnej niedzieli. I co najważniejsze, są to wydarzenia, które nigdy nie miały by prawa się wydarzyć, gdyby nie ten totalny popłoch w szeregach PISu, który wzbudził mord polityczny na Pawle Adamowiczu. Nagle się okazuję, że część posłów partii rządzącej wcale nie lubi telewizji publicznej, wcale nie uważa jej za wyrocznię, a co poniektórzy to nawet Jacka Kurskiego nie kochają. Przez 3 lata, telewizja publiczna przeginała każdego dnia, szerząc kłamstwa, pomówienie, sprzedając widzom niewybredne, wulgarne dowcipy. I nikt na to nie reagował, nikt się nie oburzał i nikogo to nie bolało. Nagle, kiedy się okazało, że szerzona w programach państwowej telewizji mowa nienawiści dotarła do umysłu mordercy, popchnęła go do zbrodniczego czynu, niektórzy poczuli kubeł zimnej wody na plecach i słusznie doszli do wniosku, że im się pali grunt pod nogami. Oczywiście, prawdziwi winni obrzydliwej propagandy nie zapłacą, znajdą jak zwykle kozły ofiarne, które złoża głowę na kamieniu dla dobra partii. Dla mnie, zwykłego odbiorcy telewizji, dobre jest choćby tyle.
Często zastanawialiśmy się wspólnie, co takiego charakteryzuje wszystkich tych, którzy należą do partii nazywanej fałszywie prawem i sprawiedliwością, oraz wszystkich tych, którzy władzy trzymają palec w dupie? Jakie cechy biorą pod uwagę ci, którzy robią kasting na prawdziwego Polaka, spolegliwego władzy wiernego pieska gotowego na wszystko...
Z telewizji znam głównie polityków, tego chłamu Kurskiego nie oglądam, a więc niektórych gęb dobrze nie znam, a czasem nawet nie kojarzę. O wielu słyszę z WASZYCH relacji. Dopiero wtedy, kiedy Kurski zawiesił swoją największą szczekaczkę z TVP Info, obywatela Rachonia, miałam okazje mu się dokładnie przyjrzeć. I pierwsze wrażenie, pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy była taka, że znowu kolejna „krzywa morda” PISowska się ujawniła. Nagle dostrzegłam pewną prawidłowość, że ludzie, którzy zawodowo zajmują się kłamstwem, wypowiadają swoje mądrości w specyficzny sposób, tak, jakby półgębkiem. Po pewnym czasie okazuje się, że kłamanie pozostawia ślad na ich wyrazie twarzy, swego rodzaju krzywą mordę... Myślę sobie, nie oceniaj nikogo po wyglądzie! Ale ciekawość nie dawała mi spokoju. Zaczęłam bliżej się przyglądać politykom PISu: Ziobro, krzywa morda, Błaszczak, krzywa morda, Terlecki, bez komentarza, Glapiński...szkoda gadać, Morawiecki, o matko!!! To ja dopiero na stare lata zaczęłam rozumieć to powiedzenie: „Nie kłam, nie kłam, bo krzywej mordy dostaniesz”!
Ten wstęp, może zbyt długi i trochę odbiegający od tematu ostatnich wydarzeń, ale zapewniam WAS, że tylko troszeczkę.
Ostatnie kilka dni pokazało dokładnie, jak bardzo krzywą modę ma cała partia PIS!
Rządzą już 3 lata. Bardzo szybko przeprowadzają zmiany, które mają im ułatwić życie i zapewnić władzę. Prokuratura... szybka, jak struś pędziwiatr w sprawach, które mają służyć władzy, całkowicie bezradna w karaniu mowy nienawiści. I nagle następuje ta tragiczna niedziela i władza dostała przyspieszenia. Już jest wyrok za propagowanie nazizmu i obchody urodzin Hitlera, już złapali kolesia, który groził Tuskowi, już przydzieli ochronę prezydentom miast... Latają jak za przeproszeniem, ze sraczką. Bosze! PISze zauważyły, że przesadziły?!, że sytuacja wymknęła się spod kontroli?, że kłamstwa krzywych mord, które miały tylko wpłynąć na wynik wyborów, stały się ciałem, wzięła nóż do ręki i dokonała mordu?!
W międzyczasie Kaczyński, Terlecki i Mazurek spóźniają się na minutę ciszy...niby zupełnie przypadkiem i niechcący...ach wy krzywe, PISowskie mordy, znowu kłamiecie! Ziobro i Jaki zgodnym chórem oskarżają sądy o całe nieszczęście. A co mają do tego sądy? One wyrok wydały według kodeksu karnego. To na policję podległą Brudzińskiemu biegała zaniepokojona matka Stefana W. i ostrzegała, że po wyjściu chce zrobić coś głupiego. Pomimo to, to służby więzienne podległe Patrykowi Jakiemu zlekceważyły te sygnały wypuszczając na wolność osobę potencjalnie niebezpieczną. Takie macie sprawne państwo, tak szybko reagujecie? To kiedy poda się do dymisji Brudziński i Jaki?
Jest piątek...godzina 17-ta. Słucham tego rozpaczliwego bicia dzwonów i nadal nie wierzę: Coście znowu odpierdolili Polacy! Coście odpierdolili?!
Tłumy na ulicach...ale kiedy mogliśmy temu zapobiec, tłumów nie było. Gdzie byliście wtedy? Teraz uciszacie swoje sumienia, ale na jak długo wystarczy Wam zapału?
Naczelny tchórz Rzeczpospolitej siedzi w bunkrach na Nowogrodzkiej. Dlaczego nie ma odważnego, który by po niego poszedł? Złość, nie nienawiść lecz złość targa moim sercem...I te dzwony, które ranią do krwi...
Cóż za zaskakująca wiadomość...Prezes Kaczyński nie potwierdził swojego udziału w pogrzebie Pawła Adamowicza, ani marszałkowie Sejmu i Senatu z PIS...,Jakie będzie kolejne kłamstwo na ten temat?, że im ktoś źle podał datę pogrzebu? Pierwsza myśl: Czy naprawdę małość może być tak wielka? Druga myśl... a może jednak to honorowy brak hipokryzji, bo jeśli się kogoś nie lubiło za życia, to trudno mu okazywać szacunek po śmierci. A może, i to jest myśl trzecia, może boją się linczu...bo gdyby Kaczyński pojawił się na pogrzebie, ludzie by go zapluli na śmierć...
O jednym musi Pan Kaczyński pamiętać. Takie zachowanie zostanie odebrane przez społeczeństwo jako manifest polityczny. Na nic się nie zdadzą zapewnienia, że to była zwykła, nie związana z polityką zbrodnia. Musi także brać pod uwagę fakt, że jego milczenie wobec tej tragedii, może zostać uznane przez różne prawicowe męty za zachętę do kolejnych zbrodni.
Wiem, pan Kaczyński nie może w tej chwili wysunąć mordki z nory, bo po pierwsze się boi, a po drugie, widząc jak wielki jest hołd społeczny dla Adamowicza, toczy piane wścieklizny z gęby, czego nie da się ukryć przed suwerenem. Mały, pusty człowieczek, godny litości, który nie jest w stanie pochylić się nawet nad majestatem śmierci...on chyba już wie, że nic go nie uratuje. Zrobił o jeden krok za daleko, spalił o jeden most za dużo. Już się nie mogę doczekać nadchodzących wyborów i tego widoku, kiedy będą przed nami uciekać. Mam nadzieję, że w sercach Polaków wreszcie coś pękło, że będziecie każdego dnia przypominać wszystkim ten dzień goryczy, 13 stycznia. Od tego dnia Polska już nigdy nie będzie taka sama. Jest jak zgwałcone dziecko, które straciło niewinność. I że nigdy, przenigdy nie zapomnimy, kto nam to zrobił. Prawo i sprawiedliwość po raz drugi rządzi w Polsce i po raz drugi giną niewinni ludzie. Trzeciego razu nie będzie.    




środa, 16 stycznia 2019

Ciemna strona mocy. ( tekst z dnia 16 styczna 2019 roku)


Czy Krystyna Pawłowicz była na sali obrad podczas minuty ciszy? Nie sądzę! Bała się tchórzliwa baba, że Sejm spłynie śliną tych, którzy potraktują ją tak, jak na to zasłużyła. Na sali nie było także Jarosława Kaczyńskie i Beaty Mazurek, oraz Terleckiego. Oni także nie byli w stanie pochylić się nad śmiercią Polaka. Tacy są ci nasi panowie..., nie ma w nich za grosy klasy i honoru. Nie ma w nich szacunku dla ludzi. Podłość, manifestowana w obliczu śmierci. Zapłacimy wam PISowskie mendy za wszystko!
Okazuje się, że mowa nienawiści nie musi być słowem, może być milczeniem i nieobecnością. I po co się łudzić, że prezes Kaczyński zwolni Kurskiego, którego telewizja kłamie i manipuluje, że każe wywalić na zbity pysk odpowiedzialnych za plastelinowe szopki. Przecież on ich kocha, tych wulgarnych, idących po bandzie propagandzistów , tych, którzy ten chlew oglądają i tych, którzy pozwolą sobą manipulować i wykonują zbrodnicze wyroki sugerowane przez politycznych bandytów. Jarosław Kaczyński swą nieobecnością na sali Sejmu podczas minuty ciszy, w moim odczuciu, podał rękę mordercy, który zabił Pawła Adamowicza. I możecie mnie posądzać o mowę nienawiści, ale powstrzymać się nie mogę...
Jarosławie Kaczyński! Ty chuju! Ty mendo społeczna. W takich chwilach dokładnie widać, kim jesteś i co myślisz. A jesteś pozbawionym sumienia pasożytem, nie wartym moich słów. To, że cię nie nienawidzę, nie jest twoją zasługą. Jest zasługą tylko twojego kota. Nie życzę ci śmierci tylko dlatego, że ten kot by za tobą tęsknił. On ci ratuje życie! Życie, na które nie zasługujesz. Życie, które jest pasmem zbrodni na narodzie, na naszej jedności, na naszym codziennym życiu. Nikt nas tak nie skłócił, nie podzielił, nie odebrał nam wiary w nasz wspaniały kraj. Wiem, ratunek dla Polski jest możliwy tylko wtedy, kiedy znikniesz. Nie wiem, jak taki psi kutas może wstawać rano i patrzeć w lustro i nie widzieć człowieka, tylko psiego kutasa i zarażać wszystkich w koło swoją kutasowością. Bo tym jest uprawiana przez ciebie polityka i postawa twoich partyjnych kolegów.
Ty mały, pozbawiony sumienia przedstawicielu rodzaju ludzkiego! Życzę ci długiego życia. Tak długiego, byś mógł dokładnie zobaczyć swoje dzieło, zobaczyć, co uczyniłeś Polsce. Życzę Ci także, by w godzinie śmierci wszyscy cię opuścili i tylko puste ściany uczciły minutą ciszy twoje nędzne życie. Na nic więcej nie zasługujesz. Mógłbyś, chociaż w takiej chwili udawać, że jesteś człowiekiem, a nie śmieciem...
Postawę Terlikowskiego pominę, bo po co rozmawiać, o kimś, kto ma zryty mózg. Zwracam się jednak do Beaty Mazurek, jak kobieta do kobiety. Powinnaś być bardziej wrażliwa, jak na kobietę przystało...Nie życzę ci, by cię spotkało coś złego, jakaś tragedia rodzinna, chociaż wiem, że fala zła zawsze powraca. Ale obiecuję ci, że jeśli jednak dopadnie cie sprawiedliwość, potraktujemy cię tak, jak ty dziś traktujesz rodzinę Prezydenta Adamowicza, po prostu spóźnimy się na minut ciszy.
Drodzy Moi Czytelnicy. Po tym wszystkim, co się stało, a czemu jesteśmy wszyscy winni ze swoją dyplomatyczną dobrocią i byciem ponad „to”, co się dzieje, widząc, jak nic nie jest w stanie skłonić pustych, bezdusznych ludzi do refleksji, ja również staję po stronie zła. Tak, jestem dziś złym człowiekiem, skoro inaczej nie można walczyć z PISem. Uważam bowiem, że świat potrzebuje złych ludzi, bo inaczej nie miałby kto walczyć z tymi po trzykroć gorszymi. Przyłączcie się do mnie! Trucizna zalewa świat. Ludzkość sama się unicestwia. Nie można milczeć i stać z boku i czekać na koniec człowieczeństwa. Jarosławie Kaczyński, ministrze Brudziński, Krystyno Pawłowicz, marszałku Terlecki, Beato Mazurek, pluję wam w twarz! Dla mnie nie jesteście ludźmi!



wtorek, 15 stycznia 2019

Zwycięstwo Krystyny P. ( Tekst z dnia 15 stycznia 2019 roku)


Tak, zgadzam się z Jurkiem Owsiakiem! Żyjecie w dzikim kraju, którego także ja jestem obywatelką. W dzikim kraju, w którym facet dokonuje mordu w świetle fleszy, na oczach tysięcy ludzi, a za pół godziny nie przyznaje się do winy, bo ktoś go uczy, jak być schizofrenikiem i może jeszcze mieć rozdwojenie jaźni. Jak się usprawiedliwić, że tępy łeb nie pamięta, co zrobiły ręce pomimo, że na oczach tylu ludzi ten sam łeb w logiczny sposób czyn okrutny uzasadniał! Wszystko tylko po to, by w żadnym wypadku nikomu nie przyszło do głowy czynu haniebnego powiązać z machiną nienawiści nakręcaną przez władzę. Jest to dziki kraj, w którym się mówi, że to człowiek strzela ( wyciąga nóż), ale pan bóg kule nosi. I jakimś cholernym trafem ta sprawiedliwość boska trafia na oślep w dzieci, bawiącą się młodzież lub w dobrych ludzi. To dziki kraj, gdzie ludzie przestali rozróżniać prawdziwe życie od gry komputerowej, od fikcji literackiej, od filmu pełnego efektów specjalnych. Gdzie każdego dnia dorośli faceci ( czasem też kobiety) bawią się „szybkich i wściekłych” na ulicach, gdzie kruche życie i jego odebranie przestaliśmy traktować, jak rzecz ostateczną, której się nie da naprawić.
I nagle wybiega na scenę taki „jedyny sprawiedliwy”, superbohater z super mocami i przez 30 sekund jest gwiazdą!
Wiem, że bardzo rozpaczacie nad decyzją Jurka Owsiaka. Ale proszę WAS, dajcie mu trochę czasu i dajcie mu spokój. Pozwólcie mu to sobie poukładać. Zrozumcie, jemu się właśnie zawalił świat. Dzieło jego życia, będące w założeniu samym dobrem, właśnie zamieniło się ruinę. Spektakularna śmierć, nie jakiegoś szeregowego polityka ( chociaż każde życie tyle samo jest warte), ale człowieka wybitnie dobrego, tolerancyjnego i uczciwego, zawsze będzie plamą krwi na tej wspaniałej idei. Musicie dać Jurkowi czas. On jest rozsądnym człowiekiem. Wie, że WOŚP bez niego nie będzie już tym samym, być może w ogóle przestanie istnieć, albo stanie się kolejną, banalną fundacją. Zapewne wie, co stało się z Monarem po śmierci Marka Kotańskiego. Po prostu nikt nie był już w stanie tego pociągnąć. A jeśli nawet Jerzy Owsiak nie zmieni swojego stanowiska i naprawdę usunie się w cień, to nie zapominajcie, że podarował nam 27 lat najwspanialszej dobroczynności, wolności, że nam ładował baterie na kolejne 12 miesięcy. Nikt tyle dla Polaków nie zrobił i wcale nie chodzi tu o ten symboliczny miliard. To jest jedyny człowiek, za którym stanęła bym murem, bo jestem pewna, że nie ma na sumieniu niczego, czego by jeszcze nie odkupił swoją dobrocią. To jest jedyny Polak w moim życiu, który zasługuje na to by zostać świętym, a do tego wszystkiego od początku swej działalności jest męczennikiem, który z pokorą znosi ludzką niewdzięczność i nienawiść, z uśmiechem na twarzy przyjmuje kolejne oskarżenia o defraudacje, o popieranie sodomii, o rozpowszechnianie pijaństwa i narkotyków. Teraz mówi dość, bo śmierć jest nieodwracalna, nie można tego co się stało ani naprawić, ani o tym zapomnieć. Jurek, to człowiek honoru. Czyje się odpowiedzialny i winny. Rozumiem go, bo ja też czuje się winna w bezsensowny sposób, winna tego, że żyje, kiedy umiera tak dobry człowiek.
I nie spodziewajcie się, że najbliższe miesiące będą miłe i łatwe. PIS, który się schował do nory na Nowogrodzkiej, rozpaczliwie szuka winnego, próbuje kolejnego kota odwrócić ogonem, zwalić wszystko na Tuska, opozycję i na Owsiaka. Bo to jest cudowne zrządzenie losu dla PISu, ten morderca wyświadczył tej partii prawdziwą przysługę. Wszystkie modły Krystyny Pawłowicz zostały wysłuchane. Bo niech teraz ktoś powie, że na przystanku Woodstock jest bezpiecznie po takiej tragedii, niech udowodni, że to nie jest impreza podwyższonego ryzyka. Niech ktoś nazywa finał WOŚP świętem jedności, miłości i wolności, po czymś takim... Powiedzą: No tak, całe życie głosił „ Róbta co chceta” i wreszcie przyszedł jeden i zrobił co chciał, wyciągnął nóż i zabił człowieka. To Jurka wina, to on do tego nawoływał...A barany będą gęby otwierać i klaskać. Zobaczycie, PISze to wykorzystają do swojej propagandy, będą dręczyć nas wszystkim ze szczególnym uwzględnienie Jerzego Owsiaka. Zniszczą go, będą mu rozdrapywać rany i posypywać solą. Bo to jest pierdolony PIS, partia ludzi bez uczuć i bez sumienia.
Dziś jest jeszcze spokój, dziś milczą, jest żałoba narodowa. Ale poczekajcie do pogrzebu, godzinę po, wszystko się zacznie od nowa i ze zdwojoną siłą.
Jedynym, który może nie do końca się cieszy, jest Jarosław Kaczyński, bo...prezydent Gdańska bezczelnie skradł show jego bratu. Nikt już nie będzie mówił o wątpliwym zamachu na Lecha. Nikt nie będzie latał z parówkami, by go udowodnić. Paweł Adamowicz naprawdę został zabity przez zamachowca, naprawdę poległ na służbie i naprawdę zasługuje na pomnik. Nawet żadna komisja nie będzie potrzebna by to udowodnić. To dla Kaczyńskiego prawdziwy niefart.
No cóż drodzy Polacy, co się stało, tego nie zmienimy. Pięknie żeście wczoraj uczcili pamięć o prawdziwym człowieku, prawdziwym samorządowcu, który żył wśród ludzi i prawdziwym prezydencie, który poświęcił życie dla swojego miasta. Pięknie paliliście świece i pięknie płakaliście. Macie w swoich sercach dużo empatii, gen współczucia i gen łatwego wylewania łez. Ta sytuacja ma miejsce już po raz kolejny. Opłakiwaliście Igora Stachowiaka, opłakiwaliście Piotra Szczęsnego- zwykłego, szarego człowieka, chodzicie w wielu marszach przeciwko nienawiści i przemocy. To piękne ale za razem proste i nic nie kosztuje. A potem wracacie do domu, zapominacie i wszystko się rozmywa Szkoda, że dawno już w WAS umarł gen powszechnego wkurwienia. Pytacie się, co musi się stać, by PIS się opamiętał...A co musi się stać, by w WAS obudzić zwyczajną złość? Nie, nie namawiam tu do odwetu, ani nie nawołuje do nienawiści. Nienawiść nas niszczy od środka. Chodzi mi o zwykłą ludzką złość, o granice wytrzymałości społeczeństwa, o coś, co będzie w stanie WAS popchnąć do działania. Macie przecież świadomość, że te marsze, choćby najbardziej liczne, najbardziej milczące i złowrogie, nikogo nie przestraszą. Oni się nie opamiętają, a rzeź się dopiero zaczęła. Jeśli czegoś nie zrobicie, będziecie żyć od mordu do mordu, od tragedii do tragedii, od morza łez do morza łez, od marszu do marszu...jak takie błędne owce zagubione we mgle. Przestańcie wreszcie tworzyć wydarzenia, podpisywać petycje, stawać za kimś murem. Zorganizujcie się w prawdziwą obywatelską siłę, która będzie potrafiła coś zmienić. Bo na razie podzieliliście się na grupki, które bardziej się skupiają na wzajemnym zwalczaniu jednych przez drugich i na udowadnianiu, czyje ma być na wierzchu. Nie ma żadnego konstruktywnego planu, żadnych skoordynowanych działań, każdy sobie rzepkę skrobie i każdy ciągnie w swoją stronę, a połowa z działaczy patrzy, jakby tu wypłynąć, zaistnieć i po cichu czmychnąć do polityki.
Nie jestem winna ja, ani nikt z WAS, ani tym bardziej Jurek Owsiak, że ktoś wyciąga nóż i zabija człowieka na naszych oczach. Ale jesteśmy winni, bo pozwalamy, by takie osobniki podlegały manipulacji przez polityków, by politycy stymulowali ich nienawiść. Jesteśmy winni, że telewizja publiczna manipuluje naszymi rodzinami, naszymi sąsiadami. Jeszcze się cieszymy, że oni są baranami, a my mądrzejsi, bo oglądamy normalniejszą telewizję. Wcale się nie staramy, by dotrzeć to nich z prawdziwą informacją. Jesteśmy winni szantażowi politycznemu i mentalnemu, który odbywa się w kościele, jesteśmy winni manipulacji naszymi dziećmi w debilnych szkołach. Na co my liczymy?


poniedziałek, 14 stycznia 2019

...I o jeden dzień dłużej. ( Tekst z dnia 14 stycznia 2019 roku)


Wcale mnie to nie zaskakuje. To było tylko kwestia czasu. Bo to się zawsze tak samo zaczyna i tak samo kończy..., a to jest dopiero początek tej katastrofy.
Najpierw się wykrzykuje „ Komuniści i złodzieje”, a naród słucha. Potem się jawnie nazywa opozycję zdradliwymi mordami, donosicielami na Polskę, a naród wierzy. Potem się zamyka oczy, kiedy chuligani grożą oponentom politycznym, uniewinnia nawołujących do nienawiści, manifestacje agresji nazywa patriotycznymi. W końcu toleruje się symboliczne palenie kukieł i wieszanie na szubienicach portretów.
Toleruje się przemoc, pod warunkiem, że służy ona właściwej stronie. Po cichu popiera się hejt internetowy, obrzydliwe memy, sfałszowane informacje. Nakręca się ludzi i daje im dowody, że jeśli działają zgodnie z linią ukochanej władzy, będą bezkarni. Daje się dowody, że cel uświęca środki, a naród bierze przykład. Najpierw się milczy, kiedy narodowcy wydają symboliczne wyroki śmieci na prezydentów miast, usprawiedliwia się agresje i ją rozumie, jak rzeczniczka Mazurek...Mała śnieżna kulka popychana z górki zamienia się w niszczącą siłę i jest już nie do zatrzymania. I leje się krew...
Jeśli się WAM wydaje, że ta krew nas zawróci z drogi ku przepaści, niech się niepotrzebnie nie łudzi. PIS właśnie obraduje nad znalezieniem kozła ofiarnego i publicznie umywa rączki. I wszystko wskazuje na to, że winny będzie organizator, czyli Jurek Owsiak. I w to im graj w to im śpiewaj... Cudowna okoliczność, by utrącić wiecznego wroga, by zakazać mu działalności. Żadnej refleksji, żadnego opamiętania. Tylko ocean hipokryzji zawarty w nieszczerych modłach o zdrowie, a potem o spokój duszy. A niektórych nawet na tyle nie stać. Gdybym spotkała dziś Krystynę Pawłowicz napluła bym jej w twarz. Marze o takiej chwili.
Prezydent Adamowicz przegrał dziś ostatnią kampanię. Przegrał, bo nikt z nas nie miał prawa głosu. Głos był tylko jeden i on zdecydował. Z mordercy robi się szaleńca, chociaż nikt nie tłumaczy, dlaczego człowiek z zaburzeniami siedział w więzieniu, a nie w psychiatryku i dlaczego wyszedł, skoro był niebezpieczny?
A my wszyscy, opętani miłością Wielkiej Orkiestry, straciliśmy czujność. Wydawało nam się niemożliwe, by tego dnia pojawił się między nami ktoś odporny na tę czystą miłość. Nie przyszło nam do głowy, że wśród nas może znaleźć się ktoś zły, ktoś nienawistny, po prostu morderca. Dlatego jesteśmy w takim szoku i wszyscy czujemy się winni, bo to się stało na naszych oczach i to ta miłość i wiara w dobro uczyniła nas bezsilnymi. Zbieramy się na placach i ulicach i palimy świece...Mam jednak nadzieję, że podświadomie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to nie wystarczy. Kuli śniegowej tak łatwo nie zatrzymamy, nie rozpuścimy jej ciepłem naszych serc. To jest pierwsza ofiara „dobrej zmiany”, ale to mogło zdarzyć się także w innych miastach. Mogło dosięgnąć innych prezydentów, a nawet samego Jurka Owsiaka. Spirala nienawiści jest już bardzo napięta. Bo, dlaczego by kogoś nie usunąć, jeśli nie jest prawdziwym Polakiem, jest elementem animalnym, ma niemiecki paszport, służy Brukseli? Władza, która powinna służyć nam wszystkim, regularnie nas odczłowiecza, czyniąc z nas łatwy cel, nawet prawo traktuje nas inaczej. Jak kiedyś, kiedy za zabicie pana była wyższa kara, niż za zabicie parobka.
To jest właśnie ten moment, który musiał nadejść. Czułam to od początku, wiedziałam, że nastąpi. A mimo to zaskoczyło mnie, że to pękło w takim miejscu i w takich okolicznościach.
Od wczoraj nic już nie będzie takie samo. Serce WOŚP, jeśli przetrwa, zawsze będzie oblane krwią. A wydawało się, że są na tym świecie idee, których nic nie zniszczy...A potem przyszedł PiS!
Piękne jest hasło tego naszego świątecznego grania, ta obietnica, że będziemy grać do końca świata i o jeden dzień dłużej. Wyobrażamy sobie film katastroficzny, kiedy Ziemia powoli ulega zniszczeniu, a gdzieś na ostatnim skrawku zielonej trawy stoi Jurek Owsiak w swoich śmiesznych, czerwonych okularach i dodaje wszystkim otuchy zachrypniętym głosem...
I niby nic się nie zmieniło, to dlaczego mam wrażenie, że koniec świata był wczoraj, a dziś jest ten „ o jeden dzień dłużej”. A potem już tylko nicość, czyli PIS.



sobota, 12 stycznia 2019

Niedziela bezinteresownej miłości. ( Tekst z dnia 12 stycznia 2019 roku)


RZADKO SIĘ ZGADZAM Z KSIĘDZEM KATOLICKIM. TYM BARDZIEJ Z PROBOSZCZEM Z MOJEJ PARAFII Z DZIECIŃSTWA. PODEJRZEWAM BOWIEM, ŻE BYŁ ZBOCZONYM SKURWYSYNEM. JEGO TEZA, ŻE RAZ NA JAKIŚ CZAS MUSI BYĆ WOJNA, ŻE MA ONA MOC OCZYSZCZAJĄCĄ, ZAWSZE BUDZIŁA MÓJ SPRZECIW. MUSIAŁ NADEJŚĆ CZAS PISU, BYM NAD TĄ TEZĄ ZACZĘŁA SIĘ ZASTANAWIAĆ...DOSTRZEGAĆ, ŻE LUDZIE, KTÓRZY ZBYT DŁUGO ŻYJĄ W ATMOSFERZE POKOJU, W POCZUCIU BEZPIECZEŃSTWA I DOBROBYCIE, TRACĄ WRAŻLIWOŚĆ I CZŁOWIECZEŃSTWO...
Mamo, mamo, w lesie znów strzelają. Musimy schować się do nory. Otoczyli cały las, nie uciekniemy... Mamo, moi bracia nie chcą się już ze mną bawić, leżą na polanie i śpią. Nie mogę ich obudzić... Mamo, mamo, ale my jesteśmy niewinni, my jesteśmy zdrowi... -To nic synku, gdybyśmy byli ludźmi, nazwano by to ludobójstwem lub eksterminacją gatunku. Ale my nie jesteśmy dla nich ważni, jesteśmy tylko zwierzętami...
Mamo, psy szczekają coraz bliżej, schowam się za tobą. Mamo, dlaczego nic nie mówisz? Obudź się, bo ja się boję! Mamo...zostałem sam, wyjdę na polanę, chcę zasnąć, jak moi bracia...”
Dzik jest dziki, dzik jest zły”..., tak uczymy nasze dzieci. I wcale nam nie przyjdzie do głowy, że gdyby ewolucja zdecydowała inaczej, to my byśmy dziś chowali się po lasach jedząc żołędzie i mieszkając w norach, a inny gatunek stał by się naczelnym i by na nas polował.
Nie jestem przeciwko naturze. Zgadzam się z tym, że jedne zwierzęta zjadają inne i że my ludzie uczestniczymy w tym procesie. Ale tylko my, jesteśmy okrutni, tylko my zabijamy dla zabawy. Tylko my musimy dziś dokonywać sezonowych odstrzałów zwierząt, które nie są niczemu winne, bo to my zakłóciliśmy ekosystem.
Tak naprawdę mamy szczęście, że na świecie istnieją zwierzęta, bo możemy bezkarnie dawać upust swemu okrucieństwu, które w nas po prostu jest, karmimy je i o nie dbamy, by nie odeszło...
Nie mamy pokory wobec natury. Wydaje nam się, że tylko my jesteśmy zdolni do uczuć. Wydaje nam się, że zwierzęta nie czują bólu, nie kochają, nie tęsknią za swoim stadem, nie odczuwają strachu...
Jestem pewna, że jest dokładnie odwrotnie. My ludzie, uczestnicząc w wojnach, narażając się na agresję, znamy powody tej wojny lub skierowanej przeciwko nam agresji. Mały warchlak nie rozumie, dlaczego, ktoś nagle zabija mu matkę, dlaczego musi być głodny, dlaczego jest mu zimno i zostaje sam na świecie. Jest niewinny. A co by było, gdyby do nas ludzi strzelać, zamiast nas leczyć. Też było by taniej i łatwiej...
Jutro mamy coroczne święto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy... Szkoda, że ten dzień, nazywany przez wielu niedzielą bezinteresownej miłości, następuje po krwawej sobocie w naszych lasach. Szkoda, że nasza empatia jest skierowana tylko dla osobników tego samego gatunku... Zupełnie, jakby cierpienie było wyłącznie naszym udziałem.
Nie wiem, jak WY, ale ja sobie zupełnie z tym nie radzę...Nie rozumiem, żyjąc wśród zwierząt domowych i dziko żyjących, jak można mieć tak mały mózg, a tak wielkie serce..., w przeciwieństwie do ludzi, którzy nazywają siebie gatunkiem logicznie myślącym, ale zatraciliśmy serce.
Kiedy byłam dzieckiem i chodziłam na religię, ksiądz uczył nas, że każdy grzech jest jak bicz uderzający w serce Jezusa, jak miecz przeszywający jego żebra, jak żółć wlewana w jego gardło...
Dziś nie jestem wierząca, ale przecież Wy, obywatele mojego kraju jesteście w 98% katolikami! Jak to się ma do pedofilii wśród księży? Czy to nie rani Waszego Jezusa? Czy rany zadane przez osoby trzymające różaniec w ręku są dla niego mniej bolesne? Czy okrucieństwo wobec zwierząt nie jest grzechem? Czym się różni zabicie ludzkiego dziecka od zabicia dziecka dzikiego zwierzęcia?
To nie są pytania, na które oczekuję odpowiedzi...łatwiej przecież zamknąć oczy i odwrócić głowę.
Ja oczywiście WOŚP popieram... Trzymam kciuki i wpłacam swój grosz. Życzę wszystkim, by w tej jutrzejszej radości znaleźli chwilę na refleksję. By uświadomili sobie, że bywały w historii świata takie momenty, kiedy my ludzie byliśmy zwierzyną, na którą polowano, byśmy uświadomili sobie ten strach, tą bezradność matek nie będących w stanie ochronić dzieci...Byśmy, niezależnie w co wierzymy, uświadomili sobie, że jesteśmy częścią tego świata do którego należą wszystkie istoty żyjące. Byśmy pamiętali, że uczucia nie są zarezerwowane tylko dla ludzi, że zwierzaki też czują i że nie należy ich zabijać bez powodu.
Jutro będziemy się cieszyć wraz z Orkiestrą, ale dziś tylko smutek mnie ogarnia, smutek nie do zniesienia. Smutek spowodowany tym, że człowieczeństwo oznacza lód w sercu... To smutne, że dzikie serce mają tylko zwierzęta, dzikie serce, niepokorne, takie które nie kalkuluje tylko po prostu czuje. My ludzie, jesteśmy gatunkiem przegranym, pozbawionym pierwotnych uczuć, czyli tego, co uważaliśmy za wyznacznik naszego człowieczeństwa.
Chciałbym także powiedzieć kilka słów dla wszystkich ministrów odpowiedzialnych za tę rzeź niewiniątek. Mówicie, że robicie to wszystko, bo wypowiedzieliście wojnę ASF... To prawda, Wypowiedzieliście wojnę, lecz nie chorobie, ale społeczeństwu całego świata. Bo niepokornie myślicie, że jakaś puszcza na terenie Polski, jakaś Mierzeja Wiślana, którą chcecie przekopać, jakieś żubry, które chcecie zastrzelić, jakiś dziki, czy sarny, to jest wasza własność i kurwa „ wolność Tomku w swoim domku” !!! Nie!!!, tak nie będzie! Tym regułom nie podlega przyroda. Ona jest własnością nas wszystkich, własnością Ziemi. Wypowiadając wojnę dzikim zwierzętom, naprawdę wypowiadacie wojnę światu. I niech Was kurwa będzie stać na taką wojnę! Wątpię!
Drodzy Polacy! Cieszcie się...jeśli potraficie! Wy ludzie, Wy czyniący sobie Ziemię poddaną. Czyńcie dobro na tyle, na ile WAS stać tego dnia. Nie zapomnijcie jednak o tych, którzy się bronić nie mogą i których nie WASZ grosz może uratować, lecz WASZE serca...



niedziela, 6 stycznia 2019

Procedury, czyli wolność Tomku...( Tekst z dnia 6 stycznia 2019 roku)


Wydawało by się, że ciągle jeszcze pachnie świętami, które były 2 tygodnie temu. Bo to po drodze był Nowy Rok i jeszcze Trzech Króli..., a mimo to, zły duch polityki i głupoty jest w stanie przyćmić wszystko.
Licho nie śpi nawet w święta, a może szczególnie wtedy, bo my jesteśmy pogrążeni w półśnie, a więc bardziej głusi, ślepi i bezbronni.
Smutny to będzie post, bo zacznę go od tragedii w Koszalinie, gdzie w kuriozalny sposób, w pożarze zginęło 5 nastolatek. Gdyby się to wydarzyło kilka lat temu, była by to wina Tuska. Ale ja nie jestem PISem i nie będę tak personalnie oskarżać. Jasnym jest, że wypadki i tragedie się zdarzają i nigdy to nie jest wina jednej osoby, żadnego premiera, prezydenta, czy nawet ministra. Chcąc jednak przeprowadzić głębszą analizę, a szczególnie po konferencji prasowej zalanych łzami Morawieckiego i Brudzińskiego, nie można powiedzieć, że nie ma tu niczyjej winy...
Sięgnijmy pamięcią miesiąc wcześniej, kiedy aresztowano byłego szefa RNF Wojciecha Kwaśniaka, zarzucając mu, że zbyt opieszale reagował na aferę SKOKów. Oskarżony tłumaczył się, że na szybszą reakcję nie pozwoliły mu procedury, a politycy PISu chórem odpowiadali, że w takich przypadkach procedury trzeba pominąć.
Procedury...słowo klucz w przypadku wielu nieszczęść prywatnych osób jak i całej Polski. Procedury, czyli jakieś bzdury, które ktoś upierdliwy wymyślił, by wszystkim utrudnić życie...
Wielu Polaków tak myśli, a władza daje nam przykład, że te głupoty, zwane procedurami, można po prostu olać. Nie zgodnie z procedurami uchwala się prawo, pomijając zasady legislacji, nieprzestrzegania reguł bezpieczeństwa doprowadza prawie co miesiąc do wypadków drogowych z udziałem polityków. Lekceważenie procedur doprowadziło do katastrofy smoleńskiej. Politykom PISu się wydaje, że władza wyjmuje ich spod prawa, ale i politycy innych ugrupowań mają sporo na sumieniu.
Polacy na to patrzą, na to państwo pospinane na agrafki, posklejane taśmą klejącą i butaprenem i w życiu postępują tak samo, jak władza. A potem wydarza się wypadek i okazuje się, że nie zostały zachowane procedury. Odpowiedzialni politycznie, zamiast złożyć kondolencje i się po prostu zamknąć, ratują przed kamerami swoje dupy opowiadając znowu, jakie to świetne mamy państwo, które zareagowało natychmiast i przeprowadziło w ciągu ostatnich kilku dni kilkaset kontroli podobnych placówek do tej, która okazała się śmiertelną pułapką. Natychmiast? Szybka reakcja? Nie wiem, jak dla WAS, ale dla mnie co najmniej o pięć ofiar za późno. I gdzie było to wspaniałe państwo przed tym wydarzeniem??? Ach wiem, było dokładnie tam, gdzie przed wszystkimi podobnymi tragediami. Państwo zajmowało się populistycznym sraniem nam do mózgów! Nawet w komunie byłoby to nie do pomyślenie, by otworzyć lokal publiczny, w którym będą na co dzień przebywać ludzie, bez odpowiednich atestów bezpieczeństwa, drug ewakuacyjnych i odbiorów przeciwpożarowych. Pracowałam w Polsce w komunie i po. Kontrole bezpieczeństwa były bardzo często. Dzisiaj wszystko jest...przepraszam za dosadność, robione na „jebał pies”.
Łatwiej jest ścigać tych, którzy podatków nie płacą i chwalić się odzyskiwaniem vatu. Tylko tyle, że od niezapłaconego podatku nikt nie umrze i nie wydarzy się podobna tragedia.
I tu dochodzimy do odwrotnych wniosków, co w początkowej tezie. To nie prawda, że politycy nie są winni. Są i to bardzo. Służby państwowe, policja, urzędnicy, kontrolerzy...są zbyt zajęcie szukaniem haków na opozycję, zbyt zajęci zakuwaniem w kajdanki ludzi w koszulkach z napisem KONSTYTUCJA, zbyt zajęci przebieraniem się za FBI i pilnowaniem posiadłości ministra Zielińskiego, zbyt zajęci wycinaniem konfetti... To nie jest takie trudne! Zatrudnić kogoś, kto będzie inwigilował w internecie i monitorował firmy zajmujące się dostarczaniem nam rozrywki, zlecał kontrole i pilnował bezpieczeństwa przed, a nie dopiero po tragedii. Ale to nie jest dla PISu priorytet. Ważniejsze jest obdarowanie ministerialna teką faszystowskiego trolla, by nas, którzy się z tą władzą nie zgadzamy, tropić i blokować, bo to jest jedyna rzecz, która ta świnia ( przepraszam świnie) potrafi.
To państwo, staje się takim gównem, takim rynsztokiem, że aż czasami odechciewa się żyć. Jednego dnia słyszymy, że w „Sylwestra” poseł Czarnecki ( obatel junior) dźgnął nożem swojego gościa. Następnego dnia słyszymy, że ofiara dźgnęła się sama, za dwa dni już nic nie pamiętała. A dziś okazuje się, że poseł Czarnecki w ogóle noży w domu nie posiada, a kotlety wpierdalają łyżką stołową, jak w przedszkolu! No ludzie, opamiętajcie się z tymi kłamstwami! Albo przynajmniej powiedzcie ile kosztował szanownego posła ten zanik pamięci zranionego gościa. Ile gotówki wepchnęliście mu w gębę, by milczał? Ile zamierzacie zapłacić rodzinom zmarłych nastolatek, by zapomniały o swoim bólu? Czy na to też macie jakiś cennik? Ile dacie, byście mogli, jak Dulska, łapy otrzepać i znowu „zacząć żyć po bożemu?” A może wszystkich tych przypadków dotyczy wygłoszone przez Cymańskiego zasada: „Wolność Tomku w swoim domku”?Pieprzony PIS...dla swoich anarchia, dla innych lochy. Może to także dotyczy zasad bezpieczeństwa w tym escapie roomie? Może to wolność właściciela, czy zapewni bezpieczeństwo czy nie?
I w końcu, według tej zasady zrozumiała jest ta nieszczęsna, wycofana ustawa o przemocy domowej. Bo, to że Tomku bijesz dzieci i żonę w swoim domku, to niczyja sprawa, to twoje jebane prawo i twoja wolność. A jeśli zrobiłeś to tylko raz, to już w ogóle jesteś aniołem. Pytam się, po jakim czasie ten pierwszy raz ulega przedawnieniu? Jak często można przypierdolić żonie, by zawsze to był tylko jeden raz?
Czy znają państwo, jakieś inne przestępstwo, które za pierwszym razem nie jest przestępstwem? Jeśli ktoś w zaciszu domowym kogoś zapierdoli..., pierwszy raz!!!, to też będzie niewinny?
Na podsumowanie tego wszystkiego wielkie zaproszenie do czujności dla psychiatrów. Okazuje się bowiem, że jeśli ktoś ma jakieś poglądy, jako obywatel, to wcale nie ma takich samych, jako poseł. To, co do chuja?! ma rozdwojenie jaźni? W dzień jest aniołem a w nocy faszystą i rasistą?
Drodzy Polacy. Wielu z WAS się dziwi tymi nagłymi zwrotami PISu w kierunku nacjonalizmu, układaniem się z włoskim premierem, zapraszaniem do rządu rasowego naziola. Mnie to nie dziwi, bo uważam Prawo i Sprawiedliwość za partie faszyzującą od początku. Pisałam o tym nie raz i dla mnie cel tej partii jest jeden. Może nie mają ambicji być Hitlerem, może wiedzą dobrze, że Europy nie zawojują, ale już trzymanie obywateli za mordę na wzór Franco jest opcją dozwoloną. I nie chcę po raz osiemsetny powtarzać, że na to sami pozwalacie i macie coraz mniejsze szanse, by zawrócić z tej drogi.
Na zakończenie chciałabym powiedzieć rodzicom tych nastolatek, które zapłaciły życiem za głupotę i ignorancję dorosłych, że wszyscy cierpimy wraz z WAMI. Wiem, że to nie ulży w WASZYM bólu, ale każdy, kto ma dzieci, nie jest sobie w stanie wyobrazić, co teraz czujecie i współczuje z całego serca.
A pan, panie ministrze Brudziński...chamie zbuntowany! Nie błagaj organizatorów takich imprez, by rezygnowali z zysków, bo ty nie rezygnujesz ze swoich, chociaż dajesz dupy na każdym kroku. Biznes prowadzi się dla pieniędzy i nie należy wzbudzać w ludziach poczucia winy, że je zarabiają. A ty jesteś głąbie od tego, by pilnować procedur bezpieczeństwa w takich obiektach! Nie każ także rodzicom, którzy nie mają takich uprawnień ani fachowych kompetencji, by sami sprawdzali miejsca, w których bawią się ich dzieci. Nikt z nich nie jest strażakiem, specjalistą od instalacji gazowych czy kurwa, kominiarzem. Tego musisz ty dopilnować! A my musimy mieć zaufanie do instytucji państwa, że wszystko kontrolują, a my możemy być spokojni o nasze dzieci. Niestety, mam wrażenie, że za chwilę, chcąc wybielić własną krzywą dupę, zrzucisz odpowiedzialność na rodziców, bo już słyszałam zdanie od twoich partyjnych kolesi, że rodzice nie pilnują, gdzie się szwendają ich dzieci.
Smutno się zaczął ten rok. Tragedia w Koszalinie, faszysta w rządzie i...wolność Tomku w swoim domku. Aż się nie chce myśleć, co nam jeszcze zrobią i na co się mamy szykować. Trzeba nam będzie wiele odwagi, znacznie więcej niż do tej pory. Trzeba nam będzie determinacji...
I tak już jest, że odliczaliśmy dni, kiedy następne wybory dadzą nam możliwość odzyskania Polski z rąk bezPrawia i nieSprawiedliwości. A dziś nadchodzi dzień próby i widzimy tylko, jacy jesteśmy słabi, jacy mali wobec machiny zła i jak trudno jest prawemu i uczciwemu walczyć z obłudnikiem i kłamcą.



Wielka ucieczka. ( Tekst z dnia 21 lutego 2019 roku)

Właściwie powinniśmy się cieszyć, że się oczyszcza atmosfera i że będzie dużo mniejszy smog w sferze politycznej. Nie powinniśmy się też d...