środa, 27 lutego 2019

Biedny, czy bogaty? ( Tekst z dnia 27 lutego 2018 roku)


Po każdej konwencji PISu, a szczególnie po tych przedwyborczych, muszę trochę odczekać zanim coś napiszę. Zazwyczaj potok cudownych obietnic bardzo mnie wkurwia, a raczej reakcja zwrotna społeczeństwa, które w moim mniemaniu, popada w zachwyt słysząc te bajki. Dlatego czuje się wtedy bardzo przybita, całkowicie tracę nadzieje na zwycięstwo, co kończy się niesłusznym wyzywaniem współobywateli od baranów, nierobów i jeszcze gorzej. Musicie przyznać, że po ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych, moja reakcje jest może przesadzona, ale w dużej mierze uzasadniona. W końcu bardzo duża część społeczeństwa okazała się bezmyślnymi, nastawionymi roszczeniowo, pozbawionymi ambicji tłumokami. A PIS wygrał wybory populizmem i mydleniem oczu.
Nie chcę utwierdzać tego wizerunku Polaka. Dlatego nie komentuję z gorącą głową wypocin prezesa, Szydłowej, czy Gowina.
Jakie były obietnice, wszyscy słyszeli. I całkiem bezsensowne są te wyliczenia, ile to będzie kosztowało i że na pewno nie starczy pieniędzy. Starczy, tak jak starczyło na poprzednie obietnice. Nasza ukochana przewodnia partia pożycza pieniądze na potęgę, więc może czynić działania pozorowane. Może na przykład rozdawać pieniądze nie zwiększając w znacznym stopniu wszelkich deficytów. Nie będę WAM tutaj, jak pasterz krowie na rowie powtarzać, że takie rozdawnictwo i kupowanie głosów jest groźne dla naszej przyszłości. W przeciwieństwie do PISu zakładam, że znaczna część społeczeństwa, a szczególnie ta, która czyta moje posty, jest na tyle inteligentna, by te prawdę samemu odkryć. Chciałam tylko zwrócić WASZĄ uwagę, na to, do kogo PIS kieruje swoje obietnice i ująć się trochę za swoim pokoleniem. Mówiąc krótko, chciała bym usłyszeć, co ma do zaproponowania partia rządząca ludziom w średnim wieku.
Tacy ludzie jak ja, zazwyczaj od lat ciężko pracują. Dzieci już mieć nie będą, więc program 500+ ich nie obejmie. Do emerytury też jeszcze zostało kilka latek, więc na żadną trzynastkę nie mamy widoków. Dobrze, że chociaż Szydło dziś ogłosiła, że nie tylko emeryci, ale także renciści dostaną ten kurwa prezent, bo w ten sposób przynajmniej niektórzy z mojego pokolenia się załapią.
PIS zarzuca innym partiom, że nie mają żadnego programu. Dla mnie oni też nie mają. Bo to jest bardzo proste, ja też bym tak mogła wyjść i powtarzać pińćset, pińćset, pińćset... Prezes mylnie twierdzi, że dzięki tym prezentom, zbliżamy się do poziomu życia w Europie. Znaczyło by to, że cała machina ekonomiczna opiera się wyłącznie na konsumpcji. Nie wiem, jak mam to WAM wytłumaczyć, czemu mnie to wszystko tak bulwersuje. Ja po prostu wolałabym, by rządzący mieli wreszcie pomył na to, jak umożliwić Polakom zarabianie europejskich pensji, a nie tylko ścigali się ze Skandynawią na wysokość zasiłków. Chodzi mi po prostu o to, że my, średnie pokolenie uczciwych Polaków zapierdalamy w pocie czoła na te wygłupy rządu i o tym, by nasz byt poprawić nie ma żadnego programu. Nie ma pomysłu na to, jak zmusić pracodawców, by wynagradzali pracowników za szczególnie dobre efekty pracy, by uczciwie płacono nadgodziny, by dawano premie tym, którzy są najbardziej zaangażowani. I w całym tym obrazku wychodzi na to, że to my jesteśmy najgorszymi matołami i baranami, bo tyramy, jak woły na tych, którzy dostają z zasiłków więcej, niż my naszej pensji, a ich dzieci stać na wszystko. Nie chodzą, jak moje z kluczem na szyi, bo matka bierze zasiłki i nie musi się hańbić pracą. Po prostu w Polsce promuje się „bardzo dobry” model rodziny. Matka w kuchni, ojciec na kanapie, a kasa płynie...
Bardzo dziwny jest dla mnie także ten pomysł, by ludzie nie płacili podatków do 26 roku życia. A wystarczyło by go zmienić, na taki, kiedy osoby zaczynające życie zawodowe, nie płaciły by podatków, powiedzmy przez 3 czy 4 lata. Bo w planowanym systemie, znowu nie opłaca się kształcić i podnosić kwalifikacji. Jeśli ktoś w wieku lat 18 skończy zawodówkę, to przez następne osiem lat będzie korzystał z tego programu. Jeśli ktoś skończy studia, w najlepszym wypadku będzie miał szansę korzystać przez 2 lata. Ale jeśli już ktoś wymaga znacznie dłuższej nauki, tak, jak np. lekarz, to chuja zobaczy, nie pieniądze. Prawdą o naszej sprawiedliwości społecznej jest to, że robotnik bez wykształcenia, który potrafi tylko piasek łopatą nakładać do betoniarki, i tak lepiej zarabia od lekarza stażysty. Więc po co ma sobie jeden z drugim „Jasiu” zamęczać głowę nauką, stresować egzaminami, zaciągać kredyty na książki? Przecież łatwiej jest iść do łopaty, albo śrubki przykręcać w fabryce, a wtedy władza nas kocha i nam daje. A Jasiu zawsze wie na kogo głosować, na tego, kto daje. Bo to jest prawo symbiozy.
Pan prezes pierdolił o kieszeniach Polaków i o tym, że państwo socjalne pomoże obywatelom żyć na poziomie Europejczyków ze Skandynawii, Francji, czy Italii. Niech że Pan prezes kurwa nie żartuje. Zasiłek dla bezrobotnych w Hiszpanii, kraju należącego do tych biedniejszych w Europie, wynosi około 800 euro. To lekko licząc, jest ponad 3 tysiące złotych. Sądzę, że w innych krajach jest o wiele wyższy. Więc nawet gdyby się pan prezes zesrał z tymi prezentami, to ciągle pozostanie w ogonie Europy! I uczciwiej było by, by równowartość tego zasiłku, mógł zarobić w Polsce początkujący lekarz lub nauczyciel. Zamiast kupowania młodych ludzi i pozbawiania ich ambicji do dalszej nauki, było by sprawiedliwiej podnieść kwotę wolną od podatku dla wszystkich.
Oczywiście, pan prezes i jego patria ciągle trzyma się jednego schematu. Dajemy tym, których potrzebujemy i którzy mogą uczynić różnicę przy urnie wyborczej, a nie dajemy w żadnym wypadku tym, którzy naprawdę potrzebują i proszą. Za niesubordynację wobec najlepszego rządu na świecie, nadal będą ignorowani nauczyciele, pielęgniarki, pracownicy sądów czy lekarze stażyści.
I jak mówi marszałek Karczewski: Pomoc dla osób niepełnosprawnych nie jest taka prosta!!!...No nie jest prosta, bo jest ich za mało, by mogli decydować o wygraniu wyborów. A poza tym, oni już się rodzą niepotrzebni gdyż z różnych powodów nie są w stanie głosowa , a ich wygórowane potrzeby, by jeść codziennie, a nie tylko dwa razy w tygodniu, są upolitycznione i wzniecane przez nieprzychylną władzy opozycję. Dla mnie, jest to hitleryzm w czystej postaci, w III Rzeszy też wszyscy byli piękni i zdrowi, reszta była eliminowana.
Na zakończenie tej powierzchownej analizy, powiem coś, o czym sama się boje myśleć. Otóż mam poważne powody, by życzyć obecnej władzy, by wygrała kolejne wybory do naszego Sejmu. Obawiam się, że państwo polskie, budżet państwa, ZUS i instytucje finansowe są w takiej kondycji, że zwycięstwo odpowiedzialnej opozycji doprowadzi nas bardzo szybko do kryzysu, porównywalnego z bankructwem Polski w latach 90-tych poprzedniego stulecia. Rząd, jeszcze przed wyborami przegłosuje większość swoich socjalnych pomysłów, doskonale wiedząc, że to nie oni, a następcy będą musieli im sprostać. To taka świnia podłożona tym, którzy będą rządzili po nich. Dla nas wszystkich było by lepiej, gdyby PIS wygrał i był zmuszony sam połknąć tę żabę. Może wtedy by co niektórzy sami zmądrzeli i nie trzeba by było wiecznie do nich gadać, jak do ściany. Zachowanie partii rządzącej wyraźnie wskazuje na to, że nie spodziewają się zwycięstwa. Świadczy o tym choćby odesłanie największych szkodników do Brukseli.
Bardzo się tego obawiam i powiem WAM, że naprawdę nie wiem, czego mam życzyć Polsce i Polakom. Trudne będzie do zniesienia, jeśli po tych kilku latach rozwalania wszystkiego, rodacy nie zmądrzeją i znowu te „rządne władzy mątwy bezmózgowe” wybiorą na kolejną kadencję. Ale wiem, że jeśli przegrają, to nie zapłacą, za to, co zrobili, nie będą się musieli zmierzyć z ruiną, która nas nieuchronnie czeka. Mówię o tym, jako osoba, która raz już to przeżyła i która co najwyżej może ubolewać, że jako społeczeństwo niczego żeśmy się nie nauczyli.
 A na zakończenie mam jeszcze takie pytanie do "wiceminister od niczego" Beaty Szydło... Wiem, że dzień bez wylizania dupy prezesowi jest dniem straconym i że trochę przesadziła pani z tym gadaniem o prezentach. Ale, jeśli te wszystkie, obliczone na miliardy złotych polskich obietnice, są osobistym prezentem prezesa dla ukochanego narodu, to pan prezes jest w końcu biedny, jak usiłujecie nam wmówić, czy taki bogaty. Pytam, bo się już w tym waszym gadaniu pogubiłam. 





poniedziałek, 25 lutego 2019

Dno dna, noc nocy, szambo szamba... ( Tekst z dnia 25 lutego 2018 roku.


Miałam się zająć tak zwanym programem PISu, ale są tematy gorętsze i trudniejsze.
Wiem, znowu dostanę po głowie po tym, co napisze... Ale za długo już żyją, by być łatwowierną i naiwną. Ja już po prostu nigdy, przenigdy nie uwierzą żadnemu papieżowi, ani nikomu, kto nosi katolicką sutannę. Mogę jedynie współczuć tym młodym mężczyznom, którym się wydaje, że mają jakieś powołanie i z głową pełną ideałów idą służyć bogu. Jeśli bardzo szybko nie pojadą na misję do Afryki pomagać głodującym i chorym ( a i to nie zawsze skutkuję) za rok lub dwa staną się trybikami w tej machinie, zostaną zgwałceni w seminarium, starsze pokolenie nauczy ich, jak skutecznie omijać celibat i co jest jedynym bogiem, który rządzi światem, a jest nim złoto pod różnymi postaciami. Matki, chrońcie swoje dzieci przed takim nieszczęściem. Seminarium jest gorsze od więzienia, a wasze dzieci wyjdą stamtąd „zresocjalizowane” lepiej, niż członkowie mafii po odsiadce w więzieniu. Nie podoba mi się porównanie kościoła do struktur mafijnych. To mogło by być obraźliwe dla mafii. Tradycyjne mafia kierowała się bardzo restrykcyjnym kodeksem honorowym. Nie sądzę, by którykolwiek mafiozo przeżył zarzut pedofilii. Kościół katolicki nie kieruje się żadnymi, moralnymi zasadami. Ich dekalog nie obowiązuje. W ich kodeksie istnieje tylko jedno przykazanie: Za wszelką cenę bronic interesów kościoła i dobrego imienia tej instytucji, gdyż utrata zaufania mogłaby spowodować obniżenie wpływów do skarbca. I aby do tego nie dopuścić, no cóż.., cel uświęca środki.
Mówicie, że coś się ruszyło w kościele, że coś idzie ku dobremu? A ja się WAS pytam, co właściwie macie na myśli? Naprawdę myślicie, że papież pocałuje ofiarę w rękę i nagle niebo się otworzy i oczyści pedofilów z ich grzechu? Być może ten pan, będący ofiarą polskiego księdza, został zaskoczony gestem papieża i wydał mu się on ważny. Ale czy WY, ofiary właśnie tego oczekujecie? Czy pogłaskanie WAS po głowie, publiczne wyrazy współczucia, przytulenie do serca i inne tego typu gesty, cokolwiek naprawią w WASZYM życiu. Kongres watykański się skończył, wszyscy rozjechali się do domów...a ten, który skrzywdził nadal gdzieś jest anonimowy i i udaje pasterza.
Mnie się wcale ten gest papieża nie podobał, bo po prostu nie wiem, jak go mam rozumieć. Nie wiem, czego papież spodziewa się po ofierze, całując ją w rękę. Może tego, że ucałowany dozna nagłej łaski zapominania o krzywdzie i wybaczy swemu oprawcy, a co za tym idzie, przestanie dochodzić swoich praw???
Nie będę tu naprawdę wszystkich bulwersować, ale bardzo brzydkie myśli miałam, widząc ten pocałunek faceta przez faceta...
Nie łudźmy się Drodzy Państwo. Kościół w swojej historii miał różne złe momenty. Współpracował ze zbrodniarzami wojennymi, popierali morderców, pomagali w ewakuacji hitlerowskich oprawców do Ameryki Południowej. I zawsze było tak samo. Zrobili „fikołka”, odwrócili uwagę, zamydlili oczy. Zwalili winę na kilku mniej ważnych towarzyszy robiąc z nich kozły ofiarne. Zrobili parę min prawdziwych niewiniątek, które o niczym nie wiedziały. Zmęczyli ludzi wałkowaniem w miejscu tego samego tematu, nawet nie próbując znaleźć lub ukarać prawdziwych winnych. A wina z czasem blakła, zachodziła mgłą, ludzie zapominali..., wracali do codzienności. I wtedy kościół gromkim chórem przypuszczał swój atak krzycząc bardzo głośno: To my WAS ochraniamy, to my jesteśmy waszą tradycyjną kulturą, bez nas byście byli zwyczajnym bydłem, to my was kurwa kochamy!...Czy tak, jak w Polsce: To my sprawiliśmy, że polskość nie zginęła podczas zaborów, to my podtrzymywaliśmy was na duchu w czasie okupacji, to my przenieśliśmy wartości patriotyczne przez mroczny czas komuny...Tak, tak..., a mnie tramwaj po łbie jeździ i radośnie dzwoni dzyń, dzyń, dzyń, dzyń dzyń!!!
Nie wierzę temu papieżowi, ma inny styl swojego panowania, ale cel jest i był zawsze ten sam. A ja już od dawna się na to nie nabieram, nie nabieram się na słówka i symbole. Tylko konkretne czyny mogą wzbudzić moje zaufanie i tego żądam. Ale nie chodzi mi o takie pokazówki, jak ten jeden przypadek wyrzucenia kardynała ze stanu kapłańskiego w USA, jako dowód wątpliwej dobrej woli. Bo skoro papież Franciszek sugeruje, że Jan Paweł wiedział o szalejącej w kościele pedofilii, a mimo to, jego poprzednik nadal pozostaje świętym, to znaczy, że nie ma dobrej woli, by coś naprawdę zmienić. I nie obchodzą mnie wątpliwości, czy aby na pewno papież Polak wiedział o skali tego zjawiska i świadomie je ukrywał. Przecież był geniuszem, mówił dwunastoma językami, był przywódcą katolickiego świata, prawdziwym, feudalnym królem trzymającym silną ręką berło władzy. Jeśli nie wiedział, to był tylko atrapą, pustą kukłą do odbierania ukłonów i na świętość nie zasługuje. Jeśli wiedział i nic z tym nie robił, nie zasługuje tym bardziej.
Niektórzy naiwnie wierzą, że w końcu przyszedł na papieski tron, ktoś zupełnie inny i pokładają po raz kolejny złudne nadzieje. A może on nie jest inny, tylko bardziej sprytny i przebiegły. Wie, że stare metody przestały już działać, trzeba więc wymyślić coś innego...A więc zachowuje się inaczej, stara się być bardziej zwyczajny i żyć bliżej ludzi. Ale to jest taka gra pozorów. Zupełnie tak, jak z „naszym” JPII..., który też przełamywał jakieś bariery, na przykład zaczął podróżować, spotykać się z ludźmi. Tylko tyle, że naiwnym jest sądzić, że intencje tych wszystkich hierarchów z papieżami na czele, służą jakiemuś ogólnemu dobru. I dziś, kiedy pokazują sceny, kiedy JPII głaszcze po głowach dzieci, to się już tylko rzygać chce, wiedząc, że dokładnie w tym samym czasie ukrywał pedofilię i przygarniał dając ochronę seksualnym przestępcom. Oni mają jedno, podstawowe zadanie: Utrzymać władzę nad światem, nie ważne ile to kosztuje zwykłego człowieka. Kiedyś walczyli mieczem, potem strachem, szantażem. A dziś, kiedy świat naprawdę zrobił się globalny, kiedy każde pierdnięcie księdza jest słyszane w drugim końcu kuli ziemskiej, czas na inne metody. Poza tym, część ludzkości zmądrzała, szkoda, że nie całość. Dlatego nie da się ukryć tego, co robili przez stulecia. Problem wykorzystywania seksualnego na różnych płaszczyznach, nie dotyczy tylko XX czy XXI wieku, to po prostu nieodłączna historia kościoła. No, to teraz się parafianina po rękach całuje, by nadal byli zamuleni i nie zauważyli tego, że w tym samym czasie, ktoś im trzyma rękę w kieszeni i przelicza drobne.
Mnie to wszystko niestety już nie zadowala. Mój szacunek zdobędzie ten papież, który ujawni wszystkie tajemnice Watykanu, otworzy archiwa, pokaże konta bankowe, pełne złota skarbce, sieci powiązań politycznych i mafijnych, oraz podzieli się z ludzkością ukrywanymi zdobyczami kultury, sztuki i nauki. A co się za tym kryje, rozwiąże ten biznes, którego od 2 tysięcy lat nie złamał żaden kryzys, żadna zaraza i żadna wojna...Aż by można pomyśleć, że naprawdę ich jakaś siła nadprzyrodzona chroni.., a to tylko niepohamowana pycha, żądza władzy i chciwość. Nawet komuniści mieli tyle honoru, by powiedzieć dość i sztandar wyprowadzić. Ale kogo ja tu o honor podejrzewam??? Wiem, że nie nadejdzie nigdy taki papież, który wystąpi na swoim złoconym balkonie i powie ludziom prawdę, że boga nie ma i nigdy nie było, a oni są tylko świetnymi złodziejami, którzy żerowali na naszej głupocie.
Przyjmijmy jednak taki optymistyczny scenariusz, że Franciszek naprawdę chciałby walczyć z pedofilami w kościele, że naprawdę się za to wszystko weźmie, jak należy... Nie zapominajmy jednak, że my żyjemy w Polsce, że my jesteśmy Polakami i będziemy własną piersią bronić do końca naszych świętych i naszego kościoła.
Ten ostatni tydzień dla nas Polaków okazał był niezwykle dramatyczny. Okazuje się, że wszędzie mogło dotrzeć światła, ale zawsze omija naszą Ojczyznę. Nawet Irlandczycy, najbardziej zatwardziały, chrześcijański kraj, w końcu się obudził. Nawet Hiszpania dostrzegła zło, jakie czynią księża. A nam jakiś roześmiany sprawozdawca z obrad w Watykanie ( nie wiem, kto to był, nie miałam czasu dokładnie śledzić), więc on nam opowiada, że papież Franciszek zwracał szczególną uwagę na zagrożenia dla młodzieży wynikające z korzystania z internetu... I jak tu można normalnie funkcjonować, wobec takich rewelacji. Człowiek ma ochotę napluć mu w twarz i przypomnieć, że nie chodzi o internet, lecz o gwałty na dzieciach dokonywane na zapleczach ołtarzy, tam, gdzie podobno w odległości kilku metrów, ciało Chrystusa przebywa w tabernakulum... Czy można bardziej znieważyć swego boga?
My tutaj oczekujemy pełni nadziei ( nie ja), że wreszcie papież podejmie jakieś kroki, choćby próby zapobiegania temu złu, a tymczasem w Polsce... Delegacje składają kwiaty pod pomnikiem eSBeka i pedofila. W tym samym czasie odprawia się mszę, w której biorą udział także politycy, za tę „świnię w sutannie”, a straż złożona z członków związków zawodowych pilnuje tego pomnika przez 24 godziny na dobę. Padają również oskarżenie w kierunku ofiar, że niby kłamią i że mają urojenia... Czasami aż się pragnie, by ten papież miał taką władzę, by kościół polski po prostu rozwiązał, jak kiedyś rozwiązano zakon krzyżacki...
A ja patrzę na to wszystko i nawet już nie jestem zła, jestem załamana i mam w oczach łzy. Bo wiem, że może się cały świat zmienić, wyleczyć, naprawić, ale mojemu krajowi nic nie pomoże. Jesteśmy dnem dna, nocą nocy, szambem szamba.
Jesteśmy ślepi i głusi, a nasza moralność jest płytka i pozbawiona refleksji. Zależy nam tylko na tym, by nasze brudy się za próg nie wylały, by na zewnątrz wyglądało, że jesteśmy tacy śliczni i tacy niewinni, kiedy już ofiarom nakażemy milczeć, a grzechy ukryjemy pod dywanem. Po wszystkim znowu wystarczy gorąco się pomodlić... i będzie można znowu zacząć żyć po bożemu.



sobota, 23 lutego 2019

Przez pomyłkę... ( Tekst z dnia 23 lutego 2019 roku)


No cóż...pomnik wrócił. A wydawało się nam po śmierci Pawła Adamowicza, że jest nas tak wielu. Nas normalnych, nas nowoczesnych, nas wolnych. Wydawało nam się, że jesteśmy tacy europejscy... A tu taka niespodzianka. Obywatele Gdańska potrzebowali kilka godzin, by okazać wdzięczność pedofilowi...
To była chwila prawdy, drodzy Polacy! To było nasze prawdziwe oblicze... Nie wiem, jak WY, ale ja jestem zawiedziona i załamana. W takich momentach zawsze się biję z myślami i jest mi po prostu wstyd przed samą sobą, że w XXI wieku w ogóle podejmuje takie tematy. Wstyd mi, że ludzkość, która przeszła ogromną drogę cywilizacyjną i kulturową, która zwalczyła straszne choroby, wytłumaczyła podstawy nauk ścisłych, zajrzała w głębiny oceanów, do wnętrz wulkanów i systematycznie odkrywa tajemnice kosmosu, ciągle opiera swoje życie na bajkach o bogu, który decyduje za nich i rządzi ich losem. Doprawdy, nie jestem tego w stanie zrozumieć z kilku powodów. Nie wiem, czym kieruje się człowiek, w swoim wiecznym dążeniu do posiadania nad sobą silniejszej istoty. Czy powoduje ludźmi strach przed odpowiedzialnością za własne decyzje, a może brak akceptacji dla pełnej wolności... Przez to zniewolenie religijne, umyka nam sprzed oczu wiele realnych problemów, które mogli byśmy rozwiązać, choćby wrzucając swój grosz do innego koszyczka.
Nikt z nas tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że wiara w opowiadane przez kościół bajki sprawia, że wszyscy utrzymujemy potężną, najpotężniejszą organizację o zasięgu ogólnoświatowym, która absolutnie nic nam nie daje w zamian poza złudzeniami. My tylko rzucamy pieniądz na tace, albo dajemy datki na kościelne organizację charytatywne, a każda parafia, każda organizacja tego typu, odprowadza haracz do Watykanu. Wcześniej były wojny krzyżowe, nastawione głównie na grabienie i dostarczanie Watykanowi łupów wojennych. Wszystko połączone oczywiście z trwającym przez dziesięciolecia ludobójstwem. O, w tej kwestii Hitler i Stalin, to po prostu pikuś. Na terenie Europy, gdzie nie można było prowadzić religijnych wojem, przejmowano co smaczniejsze majątki posądzając właścicieli o kontakty z diabłami, trollami lub o czary. Przez stulecia zbierano dziesięciny na chwałę kościoła. Przez te 2 tysiące lat zebrano majątek, którego nikt z nas nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić. Mówi się, że gdyby kościół katolicki uwolnił swoje bogactwa, natychmiast zniknął by głód na Ziemi. Większość nawet dużych państw nie może nawet sobie pomarzyć o takim budżecie.
To są tylko takie drobne fakty. Pytanie jest tylko jedno: Do czego nam jest to wszystko potrzebne? Co my, jako ludzkość z tego mamy?
Ja sama zawsze czuję się zażenowana poruszając kolejny raz ten temat. Ale ponieważ ciągle się dzieje to, co się dzieje, a w tej chwili w Polsce dzieje się dwa razy bardziej, niż kiedykolwiek, to po prostu trudno jest milczeć.
Zacznę może od tego nieszczęsnego święta uchwalonego na okazję rocznicy poddania Polski w papieską niewolę. Macie racje, niech to będzie kolejne państwowe święto. Czcijcie je, jak czcicie większość nieszczęść, które spotkały naszą Ojczyznę. Jak czcicie Powstanie Warszawskie, wybuch II wojny światowej czy zabory. Pamiętajcie tylko, że ze wszystkich tragedii, które zafundowała nam historia, ta jest najtragiczniejsza i najbardziej pozbawiona sensu.
Smutne jest tylko to, że nie tylko PISdy popierają takie pomysły. Schetyna klepnie każdą ustawę, która choćby minimalnie sprzyja kościołowi. Pod tym względem jest nieuleczalnym dinozaurem, któremu ciągle mu się wydaje, że bez kościoła nie wygra wyborów.
Wszystko to dzieje się na tle skandali pedofilskich, oraz wielu innych moralnych wpadek polskiego kleru, oraz w obliczu gangsterskiego działania toruńskiej korporacji. I w takim momencie politycy zachowują się, jakby przylecieli z Marsa i żyli w zupełnie innej rzeczywistości. Chcą nas uszczęśliwiać obchodami chrztu, czyli poddania się obcemu państwu, albo czcić pierwszą pielgrzymkę nie do końca świętego papieża. Opanujcie się ludzie i otwórzcie oczy. To naprawdę nie jest dobry moment na takie wygłupy. Mało mamy tych niby kościelnych świat, które są traktowane, jako państwowe?
Wobec tego wszystkiego, co dziś wiemy o historii kościoła, a także wobec jego ogromnych win, dla wszystkich było by lepiej, by przynajmniej milczeli, skoro rozum im nie podsuwa niczego mądrego.
Czasem informacje z życia kościoła katolickiego przysłaniają wszystkie wiadomości ze świata. Nie mówi się o wojnach, trzęsieniach ziemi, głodzie i rozwiązywaniu problemów.
Wiele osób mnie pyta o moje zdanie na temat partii Wiosna, właśnie w tym kontekście odłączenia państwa od kościoła. Spójrzcie na wydarzenia z ostatniego tygodnia, i sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Czy Polska jest gotowa na takie reformy? Zachwycamy się symbolicznymi gestami papieża Franciszka, zwołaniem jakiegoś spędu biskupów, by pogadać o problemach pedofilii. A o czym tu gadać...? Jak zamieść pod dywan wszystkie przypadki i odzyskać twarz? Przecież nie o naprawienie krzywd tu chodzi. Gdyby którykolwiek papież chciał naprawdę wyjść poza sferę symbolicznych gestów, wyrzucał by każdego klechę ze stanu kapłańskiego za każde takie przestępstwo, niezależnie od rangi i stanowiska. A przede wszystkim zgłaszał by sprawę do prokuratury i oddawał winnych pod świeckie sądy. Nie budował by ośrodków dla księży, którzy podpadli społeczeństwu, w których mogli by gniew ludzki przeczekać i liczyć na zapomnienie. Niestety nie widzę takiej woli ani ze strony papieża, ani ze strony biskupów. Patrzyłam na to zgromadzenie podstarzałych hierarchów z całego świta i dręczyła mnie tylko jedna myśl: Ilu wśród nich jest pedofilii, którzy po prostu nie zostali zdemaskowani?...
Przykro mi, ale już im po prostu nie wierzę. Nie wierzę w dobre intencje i w to, że sami zrobią ze sobą porządek, skoro od stuleci robili to wszystko i krył jeden drugiego. Nie potrzeba nam symbolicznych gestów, lecz zdecydowanego działania. Wiemy, że nie możemy na nie liczyć, bo skala zła jest w tej instytucji tak przeogromna, że kościół nie wytrzymał by próby prawdy.
Ale, czy my tej prawdy potrzebujemy? Czy nam na niej zależy, skoro przez kilka miesięcy nie jesteśmy w stanie usunąć pomnika pedofila? I tak naprawdę publicznie nikt nie ma odwagi pochwalić trzech odważnych ludzi, którzy narażając się na karę, przewrócili pomnik. Wszyscy się od nich odcinają, a dla mnie to są bohaterowie. Przede wszystkim dlatego, że doskonale zorganizowali akcję, tak, by nikt im w połowie nie przerwał. Po drugie, zrobili wszystko z klasa, by pomnika nawet nie zarysować, więc nikt im nie może zarzucić wandalizmu. I po trzecie, wreszcie jakieś działanie, zamiast paplaniny i spacerów ze zniczami. To już druga dobra akcja nieposłuszeństwa, pierwszą było zakładanie koszulek na pomniki. Brawo dla nich! Takich ludzi nam potrzeba!
Niestety, pomimo jasnej informacji dla wszelkiego rodzaju decydentów, władza nie zrozumiała, że sobie tego człowieka na pomniku nie życzymy. Jeśli się tak bardzo kulturalny protest nie podoba, to następnym razem trzeba przyjść z granatem. Może, jak szacownemu wizerunkowi granat jaja urwie, to da to niektórym do myślenia.
Ja rozumiem, że można być przeciwnikiem zemsty na pomniku, ale tę sytuację należy także zrozumieć, jako symbol. Sprawa jest oczywiście trudna, bo osoba z pomnika nie żyje, a umarłemu trudno wytoczyć proces, osadzić i udowodnić winę. W świetle prawa Jankowski zawsze pozostanie niewinnym, jak w godzinie śmierci. Ale to nie znaczy, że nie wolno nam dokonać oceny moralnej w obliczu takiej lawiny świadectw pokrzywdzonych.
A tu nie ma żadnego współczucia dla ofiar, tylko banda oburzonych fundatorów pomnika. Nie wiadomo, czy to banda zboków przyszła bronic swojego, czy to po prostu ludzie totalnie pozbawieni wrażliwości i zaślepieni wiarą. To dlatego zawsze twierdzę i będę się tego trzymać, że wierząc w jakiegokolwiek boga, nie można być do końca dobrym człowiekiem. Religijność bowiem sprawia, że nasz mózg jest chory. Wiara w boga poraża nam wszystkie zmysły, inaczej widzimy świat, inaczej słyszymy przyrodę, podnieca nas zapach kadzidła i tylko w jego obecności czujemy się bezpiecznie, a na nasze stosunki z ludźmi wpływa obraz boga, którego zawsze musimy kochać bardziej, niż kogokolwiek...
Najbardziej jednak żałosny popis dał szef związku zawodowego, którego nazwy z szacunku dla tej nazwy nie wymienię opisując tego człowieka. Ośmieszył się składając wieniec pod pustym cokołem. I to też jest w jakimś sensie symboliczne. Wkurzył mnie bardzo, wykrzykując, że pomnik Jankowskiego tu był i będzie...A skąd taka pewność, panie Duda „drugi” ? Kim pan jest, żeby o tym decydować? Kiedy słyszę takiego zapyziałego dupka, który jest nikim, a mu się wydaje, że jest kimś ważnym, to mam nieodpartą ochotę udowodnić mu, że...nie panie nikt! Tego pomnika tu nie będzie! I mam nadzieje, że kiedy wróci sprawiedliwość i zacznie się nowa era prawdy, to nie starczy magazynów w muzeach, by pomieścić wszystkie pomniki, które postawiliśmy przez pomyłkę.



czwartek, 21 lutego 2019

Wielka ucieczka. ( Tekst z dnia 21 lutego 2019 roku)


Właściwie powinniśmy się cieszyć, że się oczyszcza atmosfera i że będzie dużo mniejszy smog w sferze politycznej. Nie powinniśmy się też dziwić, że PISowskie „jedynki” do PE wszystkie są zagrożone Trybunałem Stanu za niezwykłe osiągnięcia w rujnowaniu Polski. Szczury już wiedzą, że nie wygrają następnych wyborów, a co za tym idzie, stracą immunitety, a co za tym idzie, wrócą normalne sądy, a co za tym idzie...zostaną osądzeni i rozliczeni. Aż dziw bierze, że jedynką w Warszawie nie został Andrzej Duda, bo on to się na pewno od więzienia nie wywinie i powinien się pierwszy ewakuować! Jedyną osobą, która nie musi kandydować, jest Jarosław Kaczyński, niepokalany grzechem ojciec dobrej zmiany.
Mogli byśmy się cieszyć i kibicować im wszystkim, by hurtem się ewakuowali z Polski. Mogli byśmy, gdyby kandydowali nie do Parlamentu Europejskiego lecz do jakiegoś rządu na Marsie. W pakiecie powinni zabrać ze sobą także swoją ukochaną telewizję wraz z prezesem Kurskim, a i po imperium ojczulka z Torunia nikt płakał nie będzie. A my z przyjemnością wyekspediowali byśmy ich w kosmiczna podróż.
Niestety!, obawiam się, że to nie będzie „ baba z wozu, koniom lżej”, bo ta „PISowska baba” przesiada się tylko z naszej krajowej fury na europejską.
Dotychczas, większość politycznej głupoty zostawała w kraju, wkurwiała nas bardzo, ale przełykaliśmy tę żabę w milczeniu i udawaliśmy przed światem, że nic się nie stało. A teraz się dopiero zacznie!, bo kiedy nasi elokwentni reprezentanci zjednoczonej prawicy zaczną swoje mądrości wygłaszać w europejskim parlamencie, opowiadać dyrdymały na brukselskich korytarzach i robić głupie miny do obcojęzycznych mediów, ich zachowanie będzie miało dużo większy wpływ na to, jak nas będą inni postrzegać. Do tej pory walczyliśmy ze stereotypem Polaka pijaka, Polaka brudasa, Polaka nieroba, Polaka złodzieja. Przez ostatnie 30 lat udowodniliśmy, że to nie do końca była prawdziwa ocena naszych obywateli. Jeśli wybory do PE wygra PIS i wyśle na salony tych swoich „liderów”, to znowu nam przypną łatkę Polaka głupka zakorzenionego w średniowiecznym myśleniu, kłótliwego populisty, do którego nie trafiają żadne argumenty.
Spodziewałam się, że na listach wyborczych znajdzie się kilka znanych nazwisk. Kilka takich „irysów”, jak Beata Szydło, która się do niczego nie nadaje, na niczym się nie zna, a ambicje ma wielkie. Nie rozumiem jednak, dlaczego z całej wielkiej partii wybrano wszystkie najgorsze tłumoki, które nie porozumiewają się żadnym obcym językiem, ba nawet czasami mam wątpliwości, czy właściwie posługują się własnym. To naprawdę wygląda na wielką ucieczkę...
Jeśli dobrze widzę, to poza wyjątkami, cały rząd chce spierdolić do Brukseli, dostać europejskie immunitety, a potem?...a potem może Argentyna... W razie czego Watykan pomoże zniknąć, jak nazistom po wojnie.
Bezczelnością jest, że na tej liście szczurów ścigających się do PE znaleźli się wszyscy ci, którzy najbardziej Europę nienawidzą.
To aż trudno sobie wyobrazić i skóra cierpnie na samą myśl, że znowu Beata Szydło będzie wrzeszczeć na forum: „Dokąd idziesz Europo?...Już coś zaczęła znowu nawijać o biało-czerwonej drużynie. Aż mnie dreszcz obleciał, bo myślałam, że ten etap już mamy za sobą. I było już tak dobrze...! Ja, jako suweren zgadzam się dalej jej płacić dotychczasową pensję tylko za to, żeby siedziała cicho zamknięta w swoim gabinecie i nas nie kompromitowała. Ale jej zapachniały już inne, unijne pieniążki, według zasady, że żadne pieniądze nie śmierdzą.
Jakże niedoskonałą stworzyliśmy tę naszą Unie Europejską. Chcąc by była sprawiedliwa dla wszystkich, pozbawiliśmy ją wolnej woli. Każdy z nas wie, że bandytów się do domu nie wpuszcza. A PIS jest takim bandytą zagrażającym Unii. PISze powinny mieć zakaz startowania w takich wyborach! Kiedy widzę tę ich listę, to chce krzyczeć: Hola! To jest parlament dla normalnych!, nie dla jakichś Waszczykowskich, czy Jurgielów!
Istnieje także taka teoria, że te tak zwane „jedynki” wcale się nie wybierają do PE, mają być jedynie gwarancją wygrania wyborów i mobilizować barani elektorat. Ale jeśli się PISdom wydaje, że te stare, skompromitowane, powycierane i opatrzone mordy, poprowadzą ich do zwycięstwa, to może ich czekać niespodzianka.
Pocieszające jest to, że „jedynki” PISu, nawet jeśli faktycznie zostaną wybrane, razem ze swoimi faszyzującymi kumplami z innych krajów, nigdy nie zdobędą w PE większości. Będą się musieli pogodzić z faktem, że się nie da tak szybko zrujnować Europy, jak to się udało z Polską.
Mam nadzieje, że prawdziwi, europejscy politycy szybko pokażą takiej Beacie Szydło, jej miejsce w szeregu. Że nauczą Beatę Kępę, że się nie papla, jak katarynka, nie przerywa innym i czasami trzeba nauczyć się milczeć. Że pani Kruk zrozumie wreszcie, że nie wszędzie się chodzi do pracy po pijaku i że nieprawdą jest, że coś tam. coś tam umie. Ale prawdziwą intelektualną gwiazdą będzie minister Jurgiel, tylko niech wideł i cepa nie zapomni ze sobą zabrać!
Tak sobie tylko usiłuję to wszystko wyobrazić...jak jakiś tragiczny, zły sen. Zdaję sobie sprawę, że przeniesienie tych wszystkich najgorszych PISowskich pasożytów na salony europejskie, było by niesprawiedliwością dziejową i obniżyło by rangę nie tylko Polski, ale także unijnych instytucji. Było by to porażką dla wielu dobrze wykształconych, uczciwie i ciężko pracujących za 2 tysiące złotych na miesiąc Polaków, gdyby takie niedouki pobierały za nic nie robienie unijne gaże. Ale przede wszystkim świadczyło by to o nas, obywatelach Polski. Bo jakim trzeba być społeczeństwem, by kogoś takiego wybrać sobie na reprezentanta???
Myślę jednak, że do tej tragedii dziejowej nie dojdzie. Nie musicie się wkurwiać, że takie matoły, które niczego nie potrafią zrobić dobrze, pójdą się lenić w Brukseli za wysokie pensję. To się wcale stać nie musi. Wystarczy pójść na wybory i na nich nie zagłosować.
Pamiętajcie, że rok 2019 jest dla nas przełomowy! Możemy zdecydować o tym, którą drogą pójdziemy. To naprawdę niewielki wysiłek, dwa dni w roku, które należy poświęcić dla Polski. Ale nie chodzi o jakieś górnolotne słowa... Przestańcie gadać, idźcie na wybory, zróbcie to ze zwykłego egoizmu, dla siebie, dla swoich dzieci i wnuków. I zobaczycie, jakie to będzie cudowne uczucie mieć wpływ na losy świata. Normalnie, jesteśmy tylko małym trybikiem w maszynie, który nie ma znaczenia. Wybory, to jedyny dzień, kiedy każdy z nas jest ważny.



poniedziałek, 18 lutego 2019

Od nowa "Polska ludowa". ( Tekst z dnia 18 lutego 2019 roku)


Powiem WAM, że nie potrafię przestać się dziwić. Jest prawie 75 lat po zakończeniu II wojny światowej, a my nie potrafimy uwolnić się od tego tematu. I nie dotyczy to tylko Polaków, ale także Żydów. Wszystkie narody świata potrafiły już zapomnieć i na nowo ułożyć sobie życie, nie wracając do przeszłości. A my "wkoło Macieju". Problem jest nie tylko dyplomatyczny, polityczny, ale także kulturowy. Wystarczy choćby spojrzeć na nasze wspaniałe filmy, które często biorą udział w różnych konkursach...Żydzi, Żydzi, Żydzi, holokaust, holokaust, holokaust. Zupełnie, jakby w historii tych dwóch narodów nie zdarzyło się nic przez te 75 lat. W filmach amerykańskich, francuskich, skandynawskich i innych, Żyd, Muzułmanin, Polak, Anglik, są normalnymi ludźmi odgrywającymi swoje role życiowe i dobre i złe. U nas Żyd musi mieć numer z obozu, bo inaczej nie jest wiarygodny. Chyba jedynym przypadkiem, kiedy w polskim filmie obywatel, a dokładnie obywatelka Izraela nie żyje przeszłością, jest lekarka w serialu: „Na dobre i na złe”.
Trochę mniej się dziwię politykom Izraela, którzy są w przed dzień wyborów, że znowu nawiązują do starych ran. Nasi politycy też nie powinni się temu dziwić, bo odkąd PIS rządzi, też prowadzą zupełnie inną politykę dla świata, a inną dla tych baranów, o których głosy ta partia zabiega. Chociaż powiem WAM, że jest to naprawdę żałosne, że po tylu latach od wojny, izraelski polityk chcąc wygrać wybory, nie ma żadnych innych argumentów, jak nienawiść do Polaków.
W takich momentach bardzo dokładnie to widać. Nie ważne, co Natanjahu powiedział, czy jego słowa dobrze przetłumaczono. Fakt jest faktem, prasa w Izraelu rozumie to jednoznacznie. W tym kraju panuje pogląd, że Polacy tłukli Żydów w czasie wojny po równo z Hitlerem. I dopóki tej sprawy nie wyjaśnimy dogłębnie i do końca, nie wytrącimy izraelskim politykom tego oręża z ręki.
Z doświadczenie prywatnego życia wiem, że jeśli ktoś ma coś na sumieniu, to zapieranie się tego powoduje tylko tyle, że grzech wydaje się coraz cięższy.
Oto prawdziwy bilans tej wspaniałej konferencji, która odbyła się w zeszłym tygodniu w Warszawie...Polska, na polecenie wielkiego, amerykańskiego brata, zorganizowała konferencję pochlebną Izraelowi, a przeciwko jego największemu wrogowi. Naraziła się w ten sposób na pogorszenie własnych stosunków na Bliskim Wschodzie. W międzyczasie przedstawicie dyplomacji przybyłych państw mieli okazję zobaczyć i złożyć hołd w miejscach martyrologii Żydów. Nikt nie uczcił polskich bohaterów, nie składał kwiatów pod pomnikami poległych Polaków. A na zakończenie, jakby ktoś miał jakieś wątpliwości, wszyscy się dowiedzieli, że Polacy mordowali Żydów i mają antysemityzm wyssany z mlekiem matki. No cóż, mamy tak służalczy stosunek do silniejszych „przyjaciół”, że nic dziwnego, iż dostaliśmy na zakończenie z liścia w twarz... a tak! Z wdzięczności za gościnę!
To tylko pokazuje, jak skuteczna jest nasza polityka wstawania z kolan. Lekarstwem na tego typu konflikty, jest właściwy dystans do siebie i właściwe poczucie własnej wartości, bo gdyby władze PISu były pewne, że w tych oskarżeniach nie ma ani grama prawdy, powinny w ogóle nie zwracać uwagi na takie pierdolenie. To oburzenie znowu rozdmucha sprawę polskiego udziału w eksterminacji Żydów, do niezasłużonych rozmiarów. Nie ma się więc co obrażać panie Morawiecki. Po pierwsze dlatego, że przy każdej nadarzającej się okazji robi pan dokładnie to samo. To teraz panie „krzywa morda”już pan wie, jak się czują współcześni sąsiedzi zza zachodniej granicy, kiedy ty mówisz nie bacząc, czy to kogoś obraża, że zbrodniarzami w czasie wojny to nie byli naziści, że to byli Niemcy. Teraz się obrażasz, puszysz i rozwalasz jakieś spotkania w Izraelu. Zapomniałeś już, co było rok temu? Zapomniałeś, że Izrael to USA, a USA to Izrael i że nie można mieć dobrych stosunków z Ameryką, kiedy się odwraca od Izraela. To się zakończy kolejnym wezwaniem do porządku, kolejnym pokazaniem miejsca w szeregu, do kolejnego upokorzenia i to znowu ty będziesz przepraszał w imieniu Polaków. Bo doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, jak małym pyłem jesteś wobec Ameryki, która takich sojuszników, może mieć na pęczki.
Apeluje o to już od dawna i przed tymi kolejnymi wyborami apeluję także! Możecie to uznać za mój drugi postulat wyborczy ( pierwszym byłą prośba o rozwiązanie Solidarności). Mówię to nie tyle do PISu, bo szkoda moich słów w tym kierunku. Mówię to przede wszystkim do Grzegorza Schetyny, wielce oburzonego zaistniałą sytuacją, ale także do innych przywódców partii opozycyjnych: Zapiszcie w swoich programach wyborczych dogłębne zbadanie udziału narodu polskiego w holokauście. Naprawdę jesteście tak głupi, by nie dostrzegać, że nie da się już udawać, że się nic nie stało? Ujawnienie całej prawdy, która, jak przypuszczam może okazać się wcale nie tak straszna i nie tak olbrzymia, wytrąci raz na zawsze argumenty tym, którzy nas obrażają. Jeśli tego nie zrobicie, oni zawsze będą wyolbrzymiać problem i walić w nas tym „mieczem niedokończonych spraw” bez opamiętania. A przy okazji ujawnić trzeba także wszystkie przypadki współpracy Żydów z nazistami, których też było sporo.
Trzeba to raz w życiu zrobić, zmierzyć, zważyć i złożyć do grobu wszelkie urazy. Bez tego, skazujemy nasze dzieci obu narodów na odpowiedzialność za to, co zdarzyło się w dalekiej przeszłości.
Musimy o tym zapomnieć, zachowując w myślach tylko tę prawdę, że człowiek jest istotą słabą, która w obliczu zagrożenia jest zdolna do podłości, której nie dopuściła by się nigdy w zwyczajnym życiu, że każdy z nas może okazać się zdrajcą lub mordercą, jeśli nam zajrzy w oczy głód i strach. Nie oceniajmy, ale uznajmy prawdę. Wyciągnijmy z niej naukę szczególnie teraz, kiedy znowu dzieci faszyzmu pojawiły się na naszych ulicach.



niedziela, 17 lutego 2019

Ruskie standardy. ( Tekst z dnia 17 lutego 2019 roku)


Seansu ciąg dalszy..., a seans trwa już 3 lata. Wszyscy się pasjonują kolejnymi odcinkami serialu „ Srebrna a skromna”. Widać bez wątpliwości, że coś tu śmierdzi, ale żeby dokładnie zlokalizować źródło smrodu, to już jest stanowczo za trudne. Tym bardziej, że sprawcy zamieszania, każdego dnia perfumują kłamstwami każdą nową informację, która się pojawia. Okazuje się, że oszust nie jest oszustem, ba, wszystkiemu winien jest oszukany, pełnomocnictwo nie jest pełnomocnictwem, faktur nie trzeba płacić, a łapówkarstwo w PISie jest tylko pozorne, bo między łapówkarzami krążą puste koperty. PIS bardzo sprytnie schładza atmosferę wobec afery Kaczyńskiego, a on należy do tego gatunku, który nawet biegając nago za zakonnicą po lesie, zawsze się sianem wykręci i będzie krystalicznie uczciwy i przyzwoity. Nasze nadzieje pokładamy w Gazecie Wyborczej i wierzymy, że powoli stopniuje napięcie, a czym bliżej wyborów, tym smaczniejsze kąski będzie wrzucać na swoje strony.
My, powoli zaakceptowaliśmy sytuację, w jakiej się znaleźliśmy trochę na swoje własne życzenie. I mówiąc szczerze, te taśmy Kaczyńskiego, czy podobne aferki, nie robią już na mnie żadnego wrażenia, po tym, jak pozwoliliśmy zamordować Trybunał Konstytucyjny, wolne sądy, media publiczne, stadninę, stocznię, puszczę ( rzeź w Mierzei Wiślanej właśnie się odbywa), prezydenta Adamowicza...itd. Żadne z tych wydarzeń nie wkurzyło WAS na tyle, by w Polsce wybuchł Majdan lub by WAS popchnęło do rewolucji. Jakie więc mogą mieć znaczenie, jakieś interesy Jarosława Kaczyńskiego, który wobec tych taśm jest tylko o jakieś 7% większą mendą, niż normalnie.
To, co się dzieje jest tylko konsekwencją naszego niedowierzania i tym samym zaniechania.
Przeanalizowałam swoje tak zwane „listy Goplany”. Z przykrością muszę stwierdzić, że mało jest w nich optymistycznych treści. Mało jest takich momentów, w których miałam nadzieję i zagrzewałam WAS do boju. Raczej w większości przypadków na WAS krzyczę, albo się WAM dziwię, że nie reagujecie na zło, albo reagujecie zbyt biernie.
Mogła bym tak dalej, ale to chyba nie przynosi żadnych rezultatów i chyba powoli już staje się nudna. Moje słowa nigdy nie wywołały żadnych konkretnych rezultatów, nigdy niczego nie zmieniły, a i mnie jest coraz trudniej pisać. Nie chcę już WAS oceniać i krzyczeć, bo przecież nie jestem na WASZYM miejscu i to WY sami musicie decydować o swojej przyszłości.
W ostatnim tygodniu, powiem WAM szczerze, to nawet mnie rozbawiły niektóre sytuacje, kiedy spojrzałam na nie trochę bardziej na zimno.
Rozbawiło mnie to, że 5 razy dziennie opozycja organizuje konferencje dla prasy. Wyskakują, jak takie pajace i opowiadają, że to czy tamto, co robi PIS to są ruskie standardy... To takie łatwe, drodzy politycy, takie proste wyskakiwać, jak kukła i śpiewać cały czas tę samą piosenkę. Czasami to mi się wydaje, że wam się podoba to, że PIS tak bezczelnie niszczy Polskę, bo macie nadzieje wygrać wybory na ich błędach, bez własnego wysiłku. Tylko żebyście się na tej nadziei nie przejechali... W polskim społeczeństwie panuje prosta zasada: Nie ważne jaki diabeł rządzi, byle by dużo dawał. Oczywiście nie chce tu generalizować i pomijać tych wartościowych jednostek, w których systemie wartości wolność, demokracja i praworządność zajmują wyższe miejsce, niż łatwe pieniądze. Ale tych jednostek jest zbyt mało i wobec tej nawałnicy roszczeniowej ciemnoty są bezsilne. Drodzy politycy opozycji! Jedyną naprawdę konstruktywna rzeczą, jaką zrobiliście przez te 3 lata, była blokada mównicy sejmowej i okupacja Sejmu w 2016 roku. Gdybyście wtedy wytrzymali, gdybyście się nie dali, może teraz już byśmy o PISie zapomnieli. Inną rzeczą jest, że ulica WAS nie wsparła wystarczająco mocno, a na niepowodzenie miały wpływ różne okoliczności. Ale to chyba była nasza ostatnia szansa...ostatnia taka nadzieja. Od tamtej pory błądzimy we mgle.
Godzimy się na to, bo dziś już nie mamy wyjścia. Wiec wyborczy na pogrzebie, 500+, oddziały obrony terytorialnej i takie tam... mówicie "ruskie standardy"? Nie, Putin by sobie w życiu na taki nietakt nie pozwolił. Nie jest kretynem. Potencjalny podejrzany ( oskarżony) o oszustwo przyjeżdża do prokuratora generalnego, by zasięgnąć języka, kto i jak przeciw niemu zeznawał...też tylko krzyczycie, że to „ruskie standardy”. A ja wątpię. Rosjanie są dużo bardziej dyskretni i bardziej elegancko łamią prawo.
To nie są żadne „ruskie standardy”, nie są nawet koreańskie. Niestety, PIS wyznacza nową drogę i nowe zasady, pełne buty, ordynarne, chamskie i bezczelne. Pomija dyplomację.To są zasady bez zasad. I ani obywatele, ani opozycja nie ma już żadnej możliwości obrony.
Nie chce mi się już na WAS krzyczeć, bo wiem, że mleko się wylało. Że nie cofniemy czasu i nie przywrócimy normalności. Nasza ostania nadzieja jest teraz w wyborach, w których też mamy bardzo słabe szanse. Bo nie sypniemy groszem pod nogi suwerena, nie zamydlimy mu oczu. A prawdą w Polsce wygrać jest trudno. PIS ma do dyspozycji potężny aparat państwa, media, które nie cofną się przed żadnym kłamstwem, policję, która może uporczywie, chociaż bezpodstawnie oskarżać działaczy opozycji, sady, które będą zamykać niepokornych. Trudno jest z tym wszystkim walczyć mając do dyspozycji tylko nadzieję i czyste intencje. Za chwilę ruszy machina, a w internecie pojawia się suto opłacane trolle. Będą kłamać, szczuć i rozpowszechniać wulgarne memy. Zawsze uważałam, że my także powinniśmy zatrudnić własną armię. Nie, nie po to, by robić to samo. Raczej po to, by wyszukiwać w sieci kłamliwe posty, dementować kłamstwa, pokazywać prawdziwe fakty, zgłaszać działania trolli i doprowadzać do usuwania ich obrzydliwych wypocin. My to robimy za darmo od lat, ale jest nas za mało, jak na kampanię wyborczą.
Widząc, jak bezczelny i pewny siebie jest PIS, jestem pewna, że mają jeszcze nie jednego brudnego asa w rękawie, jakieś taśmy na opozycje, jakieś kwity, jakieś kosmiczne obietnice. Dla prawego człowieka jest to prawdziwy dramat...ta wiedza, że uczciwie się z PISem nie wygra, że trzeba się ubrudzić, przyjąć ich reguły gry.
Wiem, po takim „liście” podejrzewacie mnie, że zamierzam zrezygnować z pisania. No chyba sobie żartujecie?! W czasie, kiedy zbliżają się wybory?, ja mam sobie odpuścić?, patrzeć z boku i zamilknąć? To przecież nie możliwe. Ja tylko już nie chce na WAS krzyczeć, nie chcę WAS pouczać. Nie chcę robić rzeczy całkowicie bez sensu. Każdego dnia czekam na taką wiadomość, która przywróci ten sens walki. Bo w tej chwili cały czas mam wrażenie, że Polacy dostają dokładnie to, czego pragną i nie ma sensu ich uszczęśliwiać na siłę. Że wolność jest im obca, że muszą być pod czyimś butem i nie ważne, czy to jest but ruski, czy amerykański, byle był. Że całkowicie nie odpowiada im taka wspólnota, jak Unia Europejska, gdzie wszyscy, małe i duże kraje, bogate i biedne, wszyscy są tak samo ważni i wszyscy wzajemnie mogą na siebie liczyć, jak w rodzinie. Ostatnia konferencja w Warszawie bardzo jasno to pokazała, że czarny niewolnik jest w nas wiecznie żywy. To jest dla mnie jakaś osobista tragedia, bo ja jestem z Polski biednej, ale dumnej.
Nie tego uczono nas w szkołach, nie tak nas wychowywano...
Mówiono nam, że oliwa jest zawsze sprawiedliwa, a tymczasem sprawiedliwość dostała krzywej mordy, aż rzygać się chce, kiedy się na nią patrzy. Sprawia wrażenie, jakby była już tylko uschniętym ostem, który drapie i rani. Mówiono nam, że prawda zawsze wypływa na wierzch, a dziś ona leży na dnie i wszyscy po niej depczą. Mówili, że kłamstwo ma krótkie nóżki... no to się może sprawdza, bo ma nóżki kacze. Mówiono, że za dobro czeka nas nagroda, a za zło kara. A dziś się okazuje, że wszystko zależy, kto jest prokuratorem.
Wszystko w moim życiu okazało się względne, wszystkie słowa fałszywe, a uczucia nieważne. I to spustoszenie zrobił w moim świecie PIS, takie niby nic, tylko jakaś partia, jakiś jeden człowiek, który decyduje o wszystkim, co się z nami dzieje.



czwartek, 14 lutego 2019

Ślina. ( Tekst z dnia 14 lutego 2019 roku)


Wyłączyłam telewizor. Po kilku godzinach abstrakcyjnego świata, którego nie rozumiem, nie mam ochoty słuchać tłumaczeń ministra Zerro Ziobry, że nie rozmawiał z Kaczyńskim na ten temat, o którym wszyscy wiedzą, że rozmawiał.
Ja, co wielu o mnie wie, bardzo lubią oglądać filmy. Dużą cześć mojego życia spędzam więc w nieprawdziwym świecie. Ale czasami staję naprzeciwko telewizora, w którym „lecą” najprawdziwsze informacje i się głęboko zastanawiam, czy ja na pewno wróciłam do rzeczywistości, a może nadal oglądam film i to z gatunku czarna komedia absurdu.
O tym, że polscy politycy potrafią opowiadać niestworzone głupoty, wszyscy wiemy. Nawet już na to przestaliśmy reagować. Ale, ten kit, jaki dziś wciskał vice-prezydent Stanów Zjednoczonych, wprawił mnie w osłupienie. Wszyscy się bali, że ta konferencja międzynarodowa, która się odbywa w Warszawie, będzie anty-irańska. Owszem, trochę była, ale o tym powiem później. Odniosłam takie wrażenie, że przede wszystkim, była ona hymnem pochwalnym dla Donalda Trumpa. Usłyszeliśmy nawet, o kurwa, skąd my to znamy???, że przez ostatnie kilka lat Ameryka była słaba i nikt się z nią nie liczył, a teraz wreszcie wzmacnia swoją pozycję dzięki temu, kurwa, drugiemu po Kaczyńskim, zbawcy świata!!! I ten niezwykle pokojowo nastawiony prezydent, który zrywa kolejne traktaty międzynarodowe, bo uporczywie szuka wroga, na plecach którego mógłby wjechać na drugą kadencję, wysyła do Polski błazna, który pod niebiosa wychwala jego zalety, przedstawia go jako orędownika pokoju, dobroczyńcę, a dokładnie w tym samym momencie budują mur oddzielający Amerykę, ten raj na Ziemi, od biednych emigrantów.
W drugiej części przemówienia, wice-Trump rozpływał się namiętnie nad swoim największym sojusznikiem. Nie, nie nad Polską. Polska to taki głupek, który za jakiś wojenny złom, za który zapewne i tak przepłaci, zaryzykowała dobre stosunki z Iranem i przyjął na swoim terenie tę, pożal się boże, konferencję. Polaków, pan „vice” tylko raz na jakiś czas pogłaskał po główce, wspomniał o pięknej, ośnieżonej Warszawie, by nie przyszło im do głowy oczu podnieść i zobaczyć w czym uczestniczą. Jest wiadome od zawsze, że najukochańszym sojusznikiem USA jest Izrael i to nad nim były te „ochy i achy”. Bo wszyscy trzymają palec w dupie Ameryki, a Ameryka musi trzymać palec w dupie Izraelowi, bo każdy mieszkaniec Izraela ma siedmiu członków rodziny w Ameryce, potencjalnych wyborców. A przy okazji tych zachwytów nad wspaniałością Izraela i zaletami jego narodu, pojawiły przytyki dla tych gorszych, dla wyznawców islamu. I tylko czekałam na zachętę ze strony vice-prezydenta, żebyśmy może wszyscy przeszli na judaizm, a wtedy zapanuje pokój i szczęście wszelakie.
Nie jestem antysemitką. Nie uważam, by można kogokolwiek oceniać ze względu na przynależność do narodu. Nie robi na mnie także żadnego wrażenia jakieś wstawanie z kolan. Ale, kiedy gość, który przyjeżdża do mojego kraju, mówi tylko o własnych zasługach i wychwala pod niebiosa inny kraj, to jednak trochę mnie mierzi. Tym bardziej, że postępowanie tego wychwalanego kraju wcale mi się nie podoba i widzę bardzo znaczący udział Izraela we wszystkich konfliktach w tym regionie świata. Nie podoba mi się także to, że cokolwiek zrobią, a robią wiele złego w strefie Gazy, natychmiast zakładają na twarz zasłonę z holokaustu i bezczelnie wykorzystują tamte krzywdy, by wzbudzać litość i zapomnieć, o ich obecnych uczynkach. Uważam, że co było to było. Trzeba mówić prawdę o II wojnie i o zbrodniach na Żydach, zbrodniach w których uczestniczyliśmy wszyscy po trochu. Ale to nie może, do cholery!, rzutować na nasze postępowanie w teraźniejszości.
Ja, jak już mówiłam, nie jestem antysemitką. Próbuję oceniać to na trzeźwo, bez uprzedzeń. Ale to wszystko dzieje się w Polsce!, która jeszcze nigdy w swoich dziejach nie była tak bliska faszyzmowi, jak dziś. W Polsce, gdzie w Dzień Niepodległości „patrioci” chodzą po ulicach i wysyłają ludzi „do gazu”, gdzie się pali kukły Żydów, gdzie się opowiada o czystości rasy, Polsce dla Polaków. Jeden polityk z rządu zakłada jarmułkę i się kiwa w żałobnych pieśniach obok braci z Izraela, a drugi członek tego samego rządu hajluje i wygania żydostwo z Polski i gdyby mógł, to by chętnie zalotny wąsik zapuścił i przeczesał się na boczek, tylko bozia włosków poskąpiła. No!, jeśli to nie jest kino, to ja się poddaję.
Powiem WAM, że czasami mam już dosyć tego odwróconego świata. Odwróconego do góry nogami. To, co powinno być dla nas dumą i zaszczytem, jest powodem do wstydu. Bo organizacja wielkiego Szczytu Państw powinna być dla nas nobilitacją. Tymczasem już od wczoraj odchodzi takie lizanie amerykańskiej dupy, że ślina się leje strumieniami. Liżą wszyscy, poczynając od Błaszczaka, a na premierze i prezydencie kończąc. Wzięli na siebie ( na nas, bez naszej zgody) organizację czegoś, czego nikt inny zorganizować nie chciał, ale potulne Polaczki jak zawsze gotowe do służenia silniejszemu. Mam takie wrażenie, że to wszystko jest jeszcze pokłosiem tej nieszczęsnej ustawy o IPN i konfliktu z USA i Izraelem, w który się rząd uwikłał. Po prostu w ramach ukorzenia się musieliśmy to piwo wypić. Miało być grzecznie i miło i o pokoju, a było o terroryzmie i przeciw Iranowi. Kochani sojusznicy znowu nas przelecieli bez mydła. Jeśli Polska kiedykolwiek była na kolanach, to chyba nigdy tak bardzo jak teraz. Bo nawet w komunie, nawet podczas okupacji, mieliśmy głowy wysoko podniesione i zachowaliśmy godność. Dziś mamy tylko obślinionego z zachwytu Błaszczaka, premiera „niezgułę” i prezydenta, który się cieszy byle czym, nawet tym, że jest nikim i że jego twarz wykorzystują inne kraje do uprawiania swojej prywatnej polityki, która nie ma nic wspólnego z naszym interesem.
Nie wiem, jak WY, ale ja najchętniej wyszła bym z kina, mnie się ten film nie podoba. Problem jest tylko w tym, że Polska jest we mnie. I niezależnie, jak bardzo by była upokorzona, jak bardzo opluta i jak bardzo ranna, to zawsze będzie mój kraj. Tego się nie da z siebie wyrwać i wyrzucić.




niedziela, 10 lutego 2019

My, krople... ( Tekst z dnia 10 lutego 2019 roku)


Nie będę pisać o Biedroniu i „Wiośnie”. Chociaż może tego ode mnie oczekujecie. Nie będę pisać, bo po prostu jeszcze nie mam wyrobionego poglądu. „Wiosna” dopiero kiełkuje, tak naprawdę nie wiemy, co z niej wyrośnie. Podoba mi się nie tylko entuzjazm, ale także polityczna bezczelność, z którą Robert Biedroń widzi siebie na stanowisku premiera. Ale jego program to zestaw pobożnych życzeń. One się pokrywają z moimi pobożnymi życzeniami, no, może bardziej bym przycisnęła kościół. PIS udowodnił, że można spełnić nawet najbardziej niedorzeczne i drogie obietnice socjalne. Niestety, te ideologiczne obietnice Roberta Biedronia, nie są możliwe do spełnienia w naszym zacofanym mentalnie społeczeństwie. Najpierw trzeba obywateli przygotować na takie zmiany, przestawić ich myślenie. Na samym entuzjazmie daleko się nie pojedzie. Ale cieszę się bardzo, że w związku z nadchodzącymi wyborami powstało coś silnego po lewej stronie politycznej, a nie jakiś nowy Kukiz, czy narodowa alternatywa.
Każda nowo powstała partia powoli dojrzewa i się oczyszcza i dopiero potem objawia swój prawdziwy kształt. Pozostaje nam tylko poczekać i kibicować, by tak ważny projekt nie zabłądził znowu na równię pochyłą, na której zaginęło już wiele nowych partii.
Ale nie o tym chciałabym dziś napisać do Polaków. Powiem WAM, że pisać jest mi coraz trudniej, bo Polska nie przestaje mnie szokować i chyba coraz trudniej jest mi ją zrozumieć. Obserwuję ją i WAS rodacy i w moim mózgu stworzyło się zupełnie nowe odczucie. Jest to coś, co coś w 60% jest litością, w 20% wstydem, a w 20 zazdrością. Zazdroszczę WAM, że zachowujecie spokój, bo co by jednak nie powiedział o moim stosunku do Ojczyzny, to całkowicie nie rozumiem, jak WY w tej Polsce żyjecie?! Czasami mi się wydaje, że Wy macie dwa mózgi. Jeden bardzo malutki ( chociaż jakościowo lepszy). To jest ten, który na co dzień ze mną dyskutuje i obiektywnie ocenia otaczającą rzeczywistość. A drugi, dominujący, w tym samym czasie idzie na kompromis ze wszystkimi i wszystkim i ignoruje prawdę, próbując, jak bezmyślna ameba po prostu przetrwać.
Gdyby mi ktoś powiedział 4 lata temu, że może przyjść rząd, który zniszczy TK, a Polaków to nie wkurwi, to bym nie uwierzyła. Gdyby ktoś mi powiedział, że ten rząd upolityczni sądy i nie będzie ogólnego buntu, nie uwierzyła bym. Gdyby ktoś mi powiedział, że naród będzie oglądał bzdurną telewizję, której kłamstwa są bezczelne i ewidentne i będą ją traktować, jak nieszkodliwy kabaret, nie uwierzyła bym. Gdyby mi ktoś powiedział, że zaczną być mordowani ludzie z powodów politycznych i to WAS nie popchnie do rewolucji, nie uwierzyła bym.
Bardzo wielki jest ten WASZ kielich cierpliwości, który za żadne skarby nie chce się przepełnić. Nie wiem, jak do WAS mówić, jak WAS obudzić. WAS, wolno gotowane żaby w socjalnym sosie, którym się wydaje, że jesteście w saunie i że, kiedy się zrobi za gorąco, zawsze będziecie mogli z garnka wyskoczyć. Nawet nie zauważycie, kiedy będziecie już ugotowani.
Popatrzcie na Wenezuelę, kraj posiadający ogromne złoża najlepszej gatunkowo ropy naftowej na świecie. Kraj, którego obywatele żywią się dziś na śmietnikach, bo dali się uśpić pięknym lecz fałszywym słówkom.
A Wy nie macie złóż ropy i pozwalacie niszczyć wszystko to, co daje WAM tożsamość i dobrobyt. Nie dziwie się politykom, bo nawet gdyby kraj znalazł się w sytuacji Wenezueli, zawsze będzie elita bliska koryta, dla której starczy. Dziwię się WAM, którzy nie dostrzegacie nadchodzącej tragedii.
Bo właściwie, po co ja mam cokolwiek pisać? Nie mówię tego, byście mnie błagali i upewniali, że nie możecie żyć bez mojej bazgraniny. Nie róbcie tego, bo to mnie tylko dołuje. Po co mam pisać, jeśli się czuje, jak Syzyf, który z uporem maniaka wciąga zbyt ciężki kamień na wysoką górę, wiedząc, że i tak na szczyt nie zajdzie, że WAS moje słowa nie obudzą i za chwile o nich zapomnicie, a mój głaz znowu spadnie w dół.
Nie wiem, jak Wy w tym kraju żyjecie, jak się uśmiechacie , jak zasypiacie z lekkim sercem i z nadzieją na lepsze jutro, które nie nadejdzie. Jak możecie spokojnie patrzeć na to, jak WAS każdego dnia robią w bambuko? Jak możecie normalnie funkcjonować w tym chaosie, zakłamaniu, w tym mentalnym chlewie i nie robić nic. Jesteście, jak taka zacofana wiejska baba sprzed I wojny, którą w krzyżu boli, a ona mówi, że „samo weszło, to samo wyjdzie”, bo się panicznie boi lekarza.
Tylko to już trwa ponad 3 lata i nic nie wskazuje na to, że „samo wyjdzie”, samo się naprawi i samo się zmieni.
Życie składa się z drobiazgów i polityka także. Tych szczegółów jest każdego dnia tak wiele, że aż trudno to komentować. I jeśli coś WAM mówi telewizja, czy o tym piszą gazety, to każde moje słowo staje się zbędne. Bo jesteście inteligentni i nie potrzebujecie( mam nadzieję), by WAM tłumaczyć z polskiego, na nasze. A mimo to pozostajecie obojętni na wszystko.
Ja jednak jestem niepoprawna marzycielką, bo chciałabym, by moja Ojczyzna miała jakieś standardy. By polityk, który mówi, że „rozumie bandytę”, który bije innego człowieka na ulicy, natychmiast przestawał być politykiem.
Chciałabym, by obywatele mojego kraju mieli ograniczone chęci chodzenia na kompromis dla świętego spokoju i by byli mądrzy. By buntowali się, kiedy ktoś im sprzedaje kłamstwa. By ten bunt miał wymiar realny, a nie tylko internetowy.
Nic WAS niestety nie rusza. Dwa tygodnie wmawiają WAM, że prezes Kaczyński jest biednym, skromnym, niczego nie posiadającym politykiem, który o niczym nie decyduje i nie prowadzi biznesu. A ten sam Kaczyński, skrycie nagrany mówi wprost: Jeśli pójdziecie do sadu , to ja!!! ( Jarosław Kaczyński), pójdę na ugodę... Jako kto pójdzie na ugodę, ten nikt, który nic nie znaczy i niczego nie może? Ten sam Kaczyński mówi: Ja!!! chciałbym wam zapłacić... A skąd ten biedny i skromny polityk miałby wziąć półtora miliona?
I nikomu się to na uszu nie rzuca i ciągle słyszę dywagacje, czy pan prezes jest biznesmenem, czy faktycznie krystalicznie czystym politykiem, który chciałby być tylko mediatorem.
Wiecie..., ja wczoraj byłam u rzeźnika i byłam niestety zmuszona zapytać o pochodzenie wołowiny, którą chciałam kupić. Wstyd straszny, jeśli wszyscy wkoło cię znają i wiedza skąd pochodzisz.
Padlina sprzedawana, jako pełnowartościowe mięso...
Salmonella w kebabach z polskiego mięsa na Bałkanach...Mięso wyrzucone na pola, by nie można było zidentyfikować, z której pochodzi ubojni...
Jakiś komentarz? Smacznego Polacy!!! Skąd wiecie, co jecie? Skąd wiecie, że mąka, to mąka, że mleko, to mleko, a w przecierze pomidorowym są wyłącznie pomidory? Afera z mięsem udowodniła, że w Polsce nie ma żadnej kontroli. Jeśli czegoś nie wykryją dziennikarze, to państwowi kontrolerzy na pewno tego nie zrobią. Tak jest ze wszystkim. Albo dziennikarze docierają do syfu, albo jakieś nieszczęście powoduje, że władza przestaje się zajmować... no właśnie czym? Wymyślaniem kłamstw, by ukryć swoją podłość i nieudolność?
Jak może obywatel mieć zaufanie do władzy, skoro nawet produkty w sklepie nie są tym, czym być powinny?
I tak, dzień za dniem, aferka za aferką, kłamstwo, za kłamstwem, bezeceństwo za bezeceństwem. A prezes udziela wywiadów tylko dla swoich mediów, tych, które oglądają i czytają jego wyznawcy. Oni, skoro prezes tak rzecze, wierzą we wszystko. I to ta ich wiara nami rządzi. Wyśmiewamy ich, pokazujemy, jak z różańcem w reku bronią naszych granic, jak całują Rydzyka w rękę, jak z szaleństwem w oczach podążają za prezesem na miesięcznicach smoleńskich. Śmiejcie się śmiejcie...A prawda jest taka, że to oni decydują, jakie ma sumienie lekarz, który WAS leczy, czego uczą się WASZE dzieci w szkołach i kto osadzi WASZE winy przed obliczem sprawiedliwości.
Śmiejcie się śmiejcie i milczcie dalej. I niech WAM się nadal zdaje, że panujecie nas swoim życiem. Wiecie dlaczego wypływają kolejne afery, a pan prezes nadal jest krystalicznie czysty? Bo WASZ głos już się nie liczy, to oni rządzą!!!...ci śmieszni wariaci z różańcami.
Kazimierz Kujda, bliski współpracownik prezesa, pewnie jeszcze z czasów komuny, kiedy był TW i informował SB, w przypływie nagłej skruchy poprosił IPN o autolustrację...Kogo kurwa poprosił? PISowski IPN, który się powinno wysadzić w powietrze? Zbadają uczciwie jego przypadek, tak, jak PISowskie CBA zbadało oświadczenie majątkowe prezesa? A wyniki tych kontroli będą dostępne w pierdolonej propagandowej telewizji? Nie, kurwa! Dziękujemy! Niech się pierdolony IPN nie trudzi. Znamy wynik tej autolustracji już dziś!
W takim państwie żyjecie i godzicie się na to bez mrugnięcia okiem. A przynajmniej większość się godzi, patrząc ze zdziwieniem na tych desperatów, którzy każdego dnia protestują przed budynkiem TVP. Na zakończenie mam jeszcze jeden postulat do programów wyborczych partii opozycyjnych. Oczekuję, a nie jestem w tych oczekiwaniach osamotniona, zarządzenia referendum w sprawie delegalizacji związku zawodowego Solidarność i nadania mu statusu organizacji historycznej. To jest nie do pomyślenia, by organizacja podszywająca się pod związek zawodowy, była wrzodem na organizmie narodu. Istnienie tej organizacji całkowicie straciło pierwotny sens, jako siły walczącej o prawa pracownicze i strzegącej naszych zdobyczy wolnościowych z czasów walki z komuną. Czas już na delegalizację tego sztucznego tworu, który nie wypełnia statutowych zadań, bo nie sadze, by lizanie politycznych dup, było zawarte w statucie któregokolwiek związku zawodowego. Trzeba pozostawić tylko jakiś honorowy komitet społeczny, który będzie dbał o pamięć i dziedzictwo po Solidarności, tej, która obaliła komunę.
Fałszowane podpisy na wyborczych listach, śmierdzące mięso i działania deweloperskie Kaczyńskiego w spółce z Rydzykiem, a oprócz tego mnóstwo drobnych, kompromitujących spraw. To tylko bilans ostatnich dwóch tygodni. A Polaków nic nie rusza i kielich nadal się nie przepełnił. Jedyne, co daje mi nadzieję, to zachowanie polityków PISu, którzy skaczą jakby stali bosymi stopami na rozżarzonych węglach. To dobry znak, bo strach powoduje, że zaczną popełniać kolejne błędy.
Poseł Cymański, w programie „Kawa na ławę”, powołał się właśnie na wiersz Brzechwy o Stefku, który bał się dzikich zwierząt, a tylko mała myszka mu zjadała śniadanie...No cóż, był już w naszych dziejach taki przywódca, którego myszy zjadły...
Ciągle słyszymy także o niewypałach, jakimi są rewelacje GW o Kaczyńskim. Moim zdaniem, to też ryzykowne porównanie. My, starsze pokolenie, wiemy, uczono nas w szkole, że niewypały i niewybuch kiedyś wreszcie mogą wybuchnąć i są niebezpieczne. Do dziś, kiedy są odnajdowane, ewakuuje się całe dzielnice. Cała ta narracja o niewypałach i kapiszonach przypomina mi kultową scenę ze starego filmu, pt. „Komandosi z Navarony „. Tam, aby zniszczyć wielki most i tamę, nie użyto wielkich dział i potężnych pocisków. Założono we wnętrzu tamy małe ładunki wybuchowe, które w stosunku do wielkości budowli mogli byśmy śmiało porównać z kapiszonami. One na początku nie spowodowały wielkich zniszczeń, ale za chwilę zaczęły powstawać małe rysy i pęknięcia, a potem rozsypała się cała konstrukcja. I z tym obrazem zostawiam zwolenników PISu. Nie lekceważcie ani niewypałów, ani kapiszonów. To kropla naprawdę drży skałę, a nie ulewa. Tylko my musimy WRESZCIE! zacząć być, jak te krople.



piątek, 8 lutego 2019

Ojcowie wojny. ( Tekst z dnia 9 lutego 2019 roku)


Kiedy człowiek umiera, słowa są zbędne. Lepiej jest milczeć, a ocenę jego życia pozostawić dla siebie. Kiedy umiera polityk, milczeć nie wolno, bo jego życie wyznacza nam drogi. Dlatego powinniśmy zawsze dokonywać oceny. Nie dlatego, by go pośmiertnie skrzywdzić, lecz by mógł być dla nas wzorem lub byśmy mogli w przyszłości nie popełniać jego błędów. Dlaczego jestem wrogiem milczenia nad polityczną trumną.
Nie jestem żadną wyrocznią, zawsze to potwierdzam. Mogę mówić tylko o tym, co sama przeżyłam, lub o moich osobistych odczuciach.
O zmarłym Janie Olszewskim powiedziano dziś wiele słów. Dla nowych pokoleń nie był politykiem zbyt znanym. O jego działalności jeszcze sprzed III RP, coś mi się tylko obiło o uszy. Wiem, że bronił opozycjonistów i chwała mu za to, bo na pewno był to dowód odwagi.
Wiele osób mówi o nim bardzo ciepło i prosi, by nie oceniać go tylko ze względu na krótki okres premierowania i słynną „nocna zmianę”. Niestety dla mnie właśnie to wydarzenie jest najważniejsze w karierze tego polityka.
W tamtych czasach polityka nie interesowała mnie jeszcze tak bardzo.
Zaczynałam dorosłe życie, a Polska była w trudnej sytuacji gospodarczej. Bardziej interesowało nas, jak dociągnąć finansowo do końca miesiąca. Pamiętam jednak bardzo dokładnie tamtą noc, bo to był taki moment, kiedy zniknęły nasze złudzenia. Ta radość z dokonania czegoś wielkiego, obalenia komunizmu, zjednoczenia narodu, powiewu wolności, to wszystko nagle zniknęło. Odarto nas ze złudzeń, że wreszcie jest inaczej, niż zwykle. Okazało się, że wcale nie wszyscy jesteśmy tacy solidarni i tacy pełni entuzjazmu.
Niektórzy dzisiaj nazywali Jana Olszewskiego ojcem ojców dzisiejszej „dobrej zmiany”. Dla mnie to polityk, który raczej jest ojcem wojny polska-polskiej. Być może trochę zbyt pochopnie, bez zastanowienia i bez złych intencji, Jan Olszewski zapoczątkował tamtej nocy coś, co chyba właśnie teraz przeżywa apogeum. Rozpoczął brutalny podział Polaków.
Może więc jego odejście należy potraktować trochę symptomatycznie.
Może to znak, byśmy wreszcie przestali wzajemnie się oskarżać, szukać na siebie kwitów i podstępnie się nagrywać, a zaczęli rozmawiać, może z taką samą zaciekłością, ale o konkretach i bez nienawiści?
Może to, co się wtedy zaczęło, to szczucie, te plemiona, to szaleństwo..., może warto było by także już złożyć do grobu?
Czy wierzę, że to możliwe? Nie, to tylko marzenie. Bo po Janie Olszewskim, który chyba nie chciał rozpocząć tej wojny, przyszli inni, którzy doskonale się tą niezgodą w narodzie bawią. Z małej iskry, którą można było szybko ugasić, rozdmuchali pożar, który nas dusi. Dopóki oni będą mieli coś do powiedzenia, duch tamtego wydarzenia będzie rozdawał karty i przesuwał pionki na szachownicy. A Jan Olszewski będzie wizytówką naszej wojny domowej na słowa.



poniedziałek, 4 lutego 2019

Nie przesadzajcie z tą mową miłości. ( Tekst w=z dnia 4 lutego 2019 roku)


Zawsze uważałam, że nie ma co się zajmować pierdołami. Że szkoda mojego czasu na drobiazgi. Spróbuję więc poszerzyć problem, który nam się wydaje błahy. Chodzi tu o przysłowiową blondynkę Rzeczypospolitej, która tak naprawdę nie zasługuje nawet na przecinek w moim blogu.
Ale zanim przejdę do tego tematu powiem słów kilka o sprawach zgoła odmiennych. Mam bowiem pytanie do samego prezesa Kaczyńskiego. Od tygodnia słyszymy o tym że artykuły GW i taśmy Kaczyńskiego są laurką dla prezesa i udowadniają jego cnotę uczciwości. Spotkałam się nawet ze zdziwieniem, że opozycyjna Gazeta Wyborcza chyba zmieniła front, bo chwali prezesa. Dlaczego więc słyszymy w mediach, że prezes Kaczyński zamierza pozwać dziennikarzy tej gazety. Czy słyszeliście kiedykolwiek, by ktoś kogoś pozwał za POCHWAŁY?
Druga sprawa to zbiórka publiczna na Europejskie Centrum Solidarności...  Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa narodu. Zbiórka brakujących 3 milionów na obchody trzydziestolecia połowicznie wolnych wyborów trwała dobę. Gratulacje dla narodu, który po raz kolejny staje na wysokości zadania. Tylko, żeby się WAM ten rząd nie rozbisurmanił. Za chwilę zacznie zabierać pieniądze na szpitale, na szkoły, na policję, a ludzie, jak pokorne baranki, na złość władzy, ogłoszą zbiórkę publiczną. A nadwyżki budżetowe??? do rydza pójdą! I tu jest kontekst zbiegający się z dzisiejszym tematem.
Nie przesadzajcie z ta miłością Polacy.
To miłe, że jesteście ostatnio tak pokojowo nastawieni. To miłe, że chcecie się bratać z narodem. Ale musicie sobie zdawać sprawę, że ta druga strona barykady nie jest szczera i uczciwa. Oni bardzo chętnie tę WASZĄ miłość przyjmą, a potem WAS oszukają i wykorzystają.
Zasada, by zło dobrem zwyciężać nie sprawdza się w realnym świecie. Tym bardziej, jeśli macie do czynienia z tak cynicznym przeciwnikiem, jak PIS. Głupotą jest wiara, że się WAM uda poruszyć ich sumienia. Oni sumień nie mają. Zrozumcie wreszcie. To nie są ludzie tacy, jak WY. Nie można ich wzruszyć, zagrać im na uczuciach. To zaraza, wirus, który zawsze będzie parł do choroby. Trzeba go zwalczyć, unicestwić, bo nie da się z nim żyć w symbiozie.
Ja mam się za osobę wrażliwą i dobrą. Ale bycie dobrym, nie oznacza bycia naiwnym i głupim. I przed tym WAS przestrzegam. Musicie sobie wreszcie uświadomić, że nie macie przed sobą dobrych ludzi o innych poglądach. Macie przed sobą wroga, do którego trzeba strzelać bez ostrzeżenia. Bo ten wróg wykorzysta każdą WASZĄ słabość, każdy odruch serca i każde zawahanie.
I tu wracam do pierwotnego tematu. Czyli, do naczelnej blondynki Rzeczypospolitej, pani Ogórek.
Jak wiecie, jestem pacyfistką i gdyby była taka możliwość, odrzuciła bym wszelką przemoc. Ale tylko wtedy, gdyby była taka możliwość. Jestem zniesmaczona i zbulwersowana postawą polityków opozycji, a także wszelkich dziennikarzy, którzy na pozór wspierają naszą, walkę o demokrację. Jestem zbulwersowana krytyką protestu przed siedzibą TVP i odcinaniem się od ataku na Magdalenę Ogórek. Wszyscy się odcinają od takich, niby agresywnych zachowań...No przepraszam, to jak chcecie Drodzy Państwo uprawiać walkę polityczną? O ile mi wiadomo, pani Magdalenie Ogórek nie została wyrządzona żadna fizyczna krzywda. Trochę ucierpiał samochód. Co powinniśmy robić? Uklęknąć i prosić?, by pani Madzia zmądrzała, albo żeby pana Rachoń ruszyło sumienie? To nie zadziała w ani pierwszym, ani drugim przypadku. To tak, jakby mnie kazać oddychać pod wodą...ale ja nie mam skrzeli, tak, jak pani Ogórek nie ma mózgu a pan Rachoń sumienia.
Naprawdę przesadzacie z ta mową miłości, a PISze tylko na to czekają, byście się okazali słabi, byście nie mieli jaj na prawdziwą walkę.
Ja jestem całym sercem za tymi, którzy samochód pani..., kurwa redaktorki opluli, a jej powiedzieli kilka słów prawdy. Należy jej się ta prawda bardzo, chociaż nie sądzę, by ją zrozumiała.
To smutne, że ta miernota poprzez kalanie się polityków i dziennikarzy, stała się biedną i niewinna ofiarą. Jest bowiem winna! Winna temu, że jest kobietą, a reprezentuje tradycyjne, polskie, białe niewolnice, które popierdalają po kuchni w halce, gotując rosół dla swego władcy. Jest winna, że urzeczywistniła wszystkie koszmarne dowcipy o blondynce, zasłyszane w przestrzeni polskiej kultury. Jest winna temu, że dla sławy sprzedała się rządzącym i że jej było wszystko jedno, kto rządzi, byle by ona była na świeczniku. . Polacy, nie przesadzajcie z tym miłosierdziem, proszę. Bo zaraz będziemy postulować, by kodeks karny spalić, a morderców, gwałcicieli i bandytów karać przebaczeniem. Nie podoba mi się to potępienie protestujących. Ja ich popieram. A mówiąc złośliwie, jeśli nie popierajcie, to przynajmniej zrozumcie motywy działania osób protestujących pod siedzibą TVP. Złudnie zakładacie, że macie do czynienia z istotami podobnymi nam, że one mają sumienia, wrażliwe serca i prawe umysły, bo walczycie z potworami bez sumień i bez serca, których postępowanie stymuluje jedynie żądza władzy i chęć przetrwania. Przestańcie się wreszcie łudzić. Oni WASZĄ miłość traktują jak słabość do wykorzystania.
Krzyczcie więc, kiedy coś się WAM nie podoba, opluwajcie ich samochody i karmcie ich WASZYMI słusznymi hasłami. Nie patrzcie na polityków, którzy próbują za wszelką cenę udowodnić, że się czymś różnią od wroga. Uwierzcie w to. Walka, nawet agresywna i okrutna, ale w słusznej sprawie ma sens, jest usprawiedliwiona. Uważam, że wobec kłamstw, pomówień i propagandy, zachowaliście się prawidłowo, a nawet powściągliwie. Jeśli mogę coś złego powiedzieć o tej sytuacji, to tylko podkreślić jej bezsensowność. Obserwujecie panią Ogórek w państwowych mediach od jakiegoś czasu. I powinniście zauważyć, że w tej blond główce za dużo miejsca zajmują cebulki włosowe, na mózg już zabrakło miejsca. I jak dobitnie byście ją nazywali, jak bardzo sugerowali zmianę postępowania, ona i tak zostanie pokrzywdzoną księżniczką, która nie znajduje związku między swoją postawą, a tym, co ją spotkało. Po prostu szkoda WASZEGO wysiłku.
Nie zasługujecie na potępienie. Nie zasługujecie na to, by ktoś się od WAS odcinał. Bo ci, którzy siedzą w wygodnych, ciepłych gabinetach nie mają żadnego pomysłu, by walczyć z szalejąca burzą. To Wy robicie, co w WASZEJ mocy i chwała WAM za to.
Nie lubię pisać o sprawach mało ważnych, a taką sprawą jest wielce obrażona Magdalena Ogórek. Do jej pustej główki nic nie dociera i nic nie dotrze, bo ona ma mózg wypełniony tylko parciem na szkło. Ja też jestem blondynką od urodzenia, ale wstydzę się posiadania tego samego koloru włosów z kimś tak cynicznym i głupim. Nie przekonuje mnie także oburzenie ministra Brudzińskiego, który zamaskowany, z kapturem na uszach, krzyczał do Polaków „komuniści i złodzieje”, myśląc, że go nikt nie pozna. Żenujące. Dziś krytykuje nas, za prawdę, którą wykrzykujemy pod siedzibą kłamliwej, propagandowej telewizji. Wstyd, panie ministrze!Wstyd!
I apel do opozycji i mediów. Zapomnijcie o tym, że miłością osiągnięcie wszystko. Nie trzeba od razu mowy nienawiści, wystarczy mowa prawdy. Nie odcinajcie się od swoich walczaków na ulicach. Oni za WAS nadstawiają karku. Oni walczą i płacą za WAS. Wspierajcie ich. Nie dopuście do takiej sytuacji, że z publicznej telewizji będzie się nadal sączył jad, a z WASZYCH ust tylko słodycz. Czasami trzeba użyć ostrej broni, nie tylko ślepaków. Czasami trzeba naprawdę się przeciwstawić, niezależnie od kosztów.
Ja mówię wprost. Nie potępiam tych, którzy zaatakowali Magdalenę Ogórek. Podziwiam ich, bo gdybym ja tam była, to nie wiem, ale bez kurew i chujów by się pewnie nie obyło. Jesteśmy z WAMI, z tymi, którzy mają odwagę walczyć naprawę, ja jestem z nimi. Ja nie mam litości. Przejrzałam tę władzę. To banda socjopatów, która chce w świetle prawa dokonywać eksterminacji naszych mózgów. Ale nie wszyscy są słabi i nie wszyscy się pozwolą zniewolić. Będziemy walczyć, będziemy do końca wierzyć, że mowa miłości jest możliwa, kiedy najpierw wykrwawi się mowa nienawiści. Walka, wymaga krwi, wymaga ofiar. A zło trzeba po prostu zabić, bo nie da się go oswoić.



Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...