niedziela, 10 lutego 2019

My, krople... ( Tekst z dnia 10 lutego 2019 roku)


Nie będę pisać o Biedroniu i „Wiośnie”. Chociaż może tego ode mnie oczekujecie. Nie będę pisać, bo po prostu jeszcze nie mam wyrobionego poglądu. „Wiosna” dopiero kiełkuje, tak naprawdę nie wiemy, co z niej wyrośnie. Podoba mi się nie tylko entuzjazm, ale także polityczna bezczelność, z którą Robert Biedroń widzi siebie na stanowisku premiera. Ale jego program to zestaw pobożnych życzeń. One się pokrywają z moimi pobożnymi życzeniami, no, może bardziej bym przycisnęła kościół. PIS udowodnił, że można spełnić nawet najbardziej niedorzeczne i drogie obietnice socjalne. Niestety, te ideologiczne obietnice Roberta Biedronia, nie są możliwe do spełnienia w naszym zacofanym mentalnie społeczeństwie. Najpierw trzeba obywateli przygotować na takie zmiany, przestawić ich myślenie. Na samym entuzjazmie daleko się nie pojedzie. Ale cieszę się bardzo, że w związku z nadchodzącymi wyborami powstało coś silnego po lewej stronie politycznej, a nie jakiś nowy Kukiz, czy narodowa alternatywa.
Każda nowo powstała partia powoli dojrzewa i się oczyszcza i dopiero potem objawia swój prawdziwy kształt. Pozostaje nam tylko poczekać i kibicować, by tak ważny projekt nie zabłądził znowu na równię pochyłą, na której zaginęło już wiele nowych partii.
Ale nie o tym chciałabym dziś napisać do Polaków. Powiem WAM, że pisać jest mi coraz trudniej, bo Polska nie przestaje mnie szokować i chyba coraz trudniej jest mi ją zrozumieć. Obserwuję ją i WAS rodacy i w moim mózgu stworzyło się zupełnie nowe odczucie. Jest to coś, co coś w 60% jest litością, w 20% wstydem, a w 20 zazdrością. Zazdroszczę WAM, że zachowujecie spokój, bo co by jednak nie powiedział o moim stosunku do Ojczyzny, to całkowicie nie rozumiem, jak WY w tej Polsce żyjecie?! Czasami mi się wydaje, że Wy macie dwa mózgi. Jeden bardzo malutki ( chociaż jakościowo lepszy). To jest ten, który na co dzień ze mną dyskutuje i obiektywnie ocenia otaczającą rzeczywistość. A drugi, dominujący, w tym samym czasie idzie na kompromis ze wszystkimi i wszystkim i ignoruje prawdę, próbując, jak bezmyślna ameba po prostu przetrwać.
Gdyby mi ktoś powiedział 4 lata temu, że może przyjść rząd, który zniszczy TK, a Polaków to nie wkurwi, to bym nie uwierzyła. Gdyby ktoś mi powiedział, że ten rząd upolityczni sądy i nie będzie ogólnego buntu, nie uwierzyła bym. Gdyby ktoś mi powiedział, że naród będzie oglądał bzdurną telewizję, której kłamstwa są bezczelne i ewidentne i będą ją traktować, jak nieszkodliwy kabaret, nie uwierzyła bym. Gdyby mi ktoś powiedział, że zaczną być mordowani ludzie z powodów politycznych i to WAS nie popchnie do rewolucji, nie uwierzyła bym.
Bardzo wielki jest ten WASZ kielich cierpliwości, który za żadne skarby nie chce się przepełnić. Nie wiem, jak do WAS mówić, jak WAS obudzić. WAS, wolno gotowane żaby w socjalnym sosie, którym się wydaje, że jesteście w saunie i że, kiedy się zrobi za gorąco, zawsze będziecie mogli z garnka wyskoczyć. Nawet nie zauważycie, kiedy będziecie już ugotowani.
Popatrzcie na Wenezuelę, kraj posiadający ogromne złoża najlepszej gatunkowo ropy naftowej na świecie. Kraj, którego obywatele żywią się dziś na śmietnikach, bo dali się uśpić pięknym lecz fałszywym słówkom.
A Wy nie macie złóż ropy i pozwalacie niszczyć wszystko to, co daje WAM tożsamość i dobrobyt. Nie dziwie się politykom, bo nawet gdyby kraj znalazł się w sytuacji Wenezueli, zawsze będzie elita bliska koryta, dla której starczy. Dziwię się WAM, którzy nie dostrzegacie nadchodzącej tragedii.
Bo właściwie, po co ja mam cokolwiek pisać? Nie mówię tego, byście mnie błagali i upewniali, że nie możecie żyć bez mojej bazgraniny. Nie róbcie tego, bo to mnie tylko dołuje. Po co mam pisać, jeśli się czuje, jak Syzyf, który z uporem maniaka wciąga zbyt ciężki kamień na wysoką górę, wiedząc, że i tak na szczyt nie zajdzie, że WAS moje słowa nie obudzą i za chwile o nich zapomnicie, a mój głaz znowu spadnie w dół.
Nie wiem, jak Wy w tym kraju żyjecie, jak się uśmiechacie , jak zasypiacie z lekkim sercem i z nadzieją na lepsze jutro, które nie nadejdzie. Jak możecie spokojnie patrzeć na to, jak WAS każdego dnia robią w bambuko? Jak możecie normalnie funkcjonować w tym chaosie, zakłamaniu, w tym mentalnym chlewie i nie robić nic. Jesteście, jak taka zacofana wiejska baba sprzed I wojny, którą w krzyżu boli, a ona mówi, że „samo weszło, to samo wyjdzie”, bo się panicznie boi lekarza.
Tylko to już trwa ponad 3 lata i nic nie wskazuje na to, że „samo wyjdzie”, samo się naprawi i samo się zmieni.
Życie składa się z drobiazgów i polityka także. Tych szczegółów jest każdego dnia tak wiele, że aż trudno to komentować. I jeśli coś WAM mówi telewizja, czy o tym piszą gazety, to każde moje słowo staje się zbędne. Bo jesteście inteligentni i nie potrzebujecie( mam nadzieję), by WAM tłumaczyć z polskiego, na nasze. A mimo to pozostajecie obojętni na wszystko.
Ja jednak jestem niepoprawna marzycielką, bo chciałabym, by moja Ojczyzna miała jakieś standardy. By polityk, który mówi, że „rozumie bandytę”, który bije innego człowieka na ulicy, natychmiast przestawał być politykiem.
Chciałabym, by obywatele mojego kraju mieli ograniczone chęci chodzenia na kompromis dla świętego spokoju i by byli mądrzy. By buntowali się, kiedy ktoś im sprzedaje kłamstwa. By ten bunt miał wymiar realny, a nie tylko internetowy.
Nic WAS niestety nie rusza. Dwa tygodnie wmawiają WAM, że prezes Kaczyński jest biednym, skromnym, niczego nie posiadającym politykiem, który o niczym nie decyduje i nie prowadzi biznesu. A ten sam Kaczyński, skrycie nagrany mówi wprost: Jeśli pójdziecie do sadu , to ja!!! ( Jarosław Kaczyński), pójdę na ugodę... Jako kto pójdzie na ugodę, ten nikt, który nic nie znaczy i niczego nie może? Ten sam Kaczyński mówi: Ja!!! chciałbym wam zapłacić... A skąd ten biedny i skromny polityk miałby wziąć półtora miliona?
I nikomu się to na uszu nie rzuca i ciągle słyszę dywagacje, czy pan prezes jest biznesmenem, czy faktycznie krystalicznie czystym politykiem, który chciałby być tylko mediatorem.
Wiecie..., ja wczoraj byłam u rzeźnika i byłam niestety zmuszona zapytać o pochodzenie wołowiny, którą chciałam kupić. Wstyd straszny, jeśli wszyscy wkoło cię znają i wiedza skąd pochodzisz.
Padlina sprzedawana, jako pełnowartościowe mięso...
Salmonella w kebabach z polskiego mięsa na Bałkanach...Mięso wyrzucone na pola, by nie można było zidentyfikować, z której pochodzi ubojni...
Jakiś komentarz? Smacznego Polacy!!! Skąd wiecie, co jecie? Skąd wiecie, że mąka, to mąka, że mleko, to mleko, a w przecierze pomidorowym są wyłącznie pomidory? Afera z mięsem udowodniła, że w Polsce nie ma żadnej kontroli. Jeśli czegoś nie wykryją dziennikarze, to państwowi kontrolerzy na pewno tego nie zrobią. Tak jest ze wszystkim. Albo dziennikarze docierają do syfu, albo jakieś nieszczęście powoduje, że władza przestaje się zajmować... no właśnie czym? Wymyślaniem kłamstw, by ukryć swoją podłość i nieudolność?
Jak może obywatel mieć zaufanie do władzy, skoro nawet produkty w sklepie nie są tym, czym być powinny?
I tak, dzień za dniem, aferka za aferką, kłamstwo, za kłamstwem, bezeceństwo za bezeceństwem. A prezes udziela wywiadów tylko dla swoich mediów, tych, które oglądają i czytają jego wyznawcy. Oni, skoro prezes tak rzecze, wierzą we wszystko. I to ta ich wiara nami rządzi. Wyśmiewamy ich, pokazujemy, jak z różańcem w reku bronią naszych granic, jak całują Rydzyka w rękę, jak z szaleństwem w oczach podążają za prezesem na miesięcznicach smoleńskich. Śmiejcie się śmiejcie...A prawda jest taka, że to oni decydują, jakie ma sumienie lekarz, który WAS leczy, czego uczą się WASZE dzieci w szkołach i kto osadzi WASZE winy przed obliczem sprawiedliwości.
Śmiejcie się śmiejcie i milczcie dalej. I niech WAM się nadal zdaje, że panujecie nas swoim życiem. Wiecie dlaczego wypływają kolejne afery, a pan prezes nadal jest krystalicznie czysty? Bo WASZ głos już się nie liczy, to oni rządzą!!!...ci śmieszni wariaci z różańcami.
Kazimierz Kujda, bliski współpracownik prezesa, pewnie jeszcze z czasów komuny, kiedy był TW i informował SB, w przypływie nagłej skruchy poprosił IPN o autolustrację...Kogo kurwa poprosił? PISowski IPN, który się powinno wysadzić w powietrze? Zbadają uczciwie jego przypadek, tak, jak PISowskie CBA zbadało oświadczenie majątkowe prezesa? A wyniki tych kontroli będą dostępne w pierdolonej propagandowej telewizji? Nie, kurwa! Dziękujemy! Niech się pierdolony IPN nie trudzi. Znamy wynik tej autolustracji już dziś!
W takim państwie żyjecie i godzicie się na to bez mrugnięcia okiem. A przynajmniej większość się godzi, patrząc ze zdziwieniem na tych desperatów, którzy każdego dnia protestują przed budynkiem TVP. Na zakończenie mam jeszcze jeden postulat do programów wyborczych partii opozycyjnych. Oczekuję, a nie jestem w tych oczekiwaniach osamotniona, zarządzenia referendum w sprawie delegalizacji związku zawodowego Solidarność i nadania mu statusu organizacji historycznej. To jest nie do pomyślenia, by organizacja podszywająca się pod związek zawodowy, była wrzodem na organizmie narodu. Istnienie tej organizacji całkowicie straciło pierwotny sens, jako siły walczącej o prawa pracownicze i strzegącej naszych zdobyczy wolnościowych z czasów walki z komuną. Czas już na delegalizację tego sztucznego tworu, który nie wypełnia statutowych zadań, bo nie sadze, by lizanie politycznych dup, było zawarte w statucie któregokolwiek związku zawodowego. Trzeba pozostawić tylko jakiś honorowy komitet społeczny, który będzie dbał o pamięć i dziedzictwo po Solidarności, tej, która obaliła komunę.
Fałszowane podpisy na wyborczych listach, śmierdzące mięso i działania deweloperskie Kaczyńskiego w spółce z Rydzykiem, a oprócz tego mnóstwo drobnych, kompromitujących spraw. To tylko bilans ostatnich dwóch tygodni. A Polaków nic nie rusza i kielich nadal się nie przepełnił. Jedyne, co daje mi nadzieję, to zachowanie polityków PISu, którzy skaczą jakby stali bosymi stopami na rozżarzonych węglach. To dobry znak, bo strach powoduje, że zaczną popełniać kolejne błędy.
Poseł Cymański, w programie „Kawa na ławę”, powołał się właśnie na wiersz Brzechwy o Stefku, który bał się dzikich zwierząt, a tylko mała myszka mu zjadała śniadanie...No cóż, był już w naszych dziejach taki przywódca, którego myszy zjadły...
Ciągle słyszymy także o niewypałach, jakimi są rewelacje GW o Kaczyńskim. Moim zdaniem, to też ryzykowne porównanie. My, starsze pokolenie, wiemy, uczono nas w szkole, że niewypały i niewybuch kiedyś wreszcie mogą wybuchnąć i są niebezpieczne. Do dziś, kiedy są odnajdowane, ewakuuje się całe dzielnice. Cała ta narracja o niewypałach i kapiszonach przypomina mi kultową scenę ze starego filmu, pt. „Komandosi z Navarony „. Tam, aby zniszczyć wielki most i tamę, nie użyto wielkich dział i potężnych pocisków. Założono we wnętrzu tamy małe ładunki wybuchowe, które w stosunku do wielkości budowli mogli byśmy śmiało porównać z kapiszonami. One na początku nie spowodowały wielkich zniszczeń, ale za chwilę zaczęły powstawać małe rysy i pęknięcia, a potem rozsypała się cała konstrukcja. I z tym obrazem zostawiam zwolenników PISu. Nie lekceważcie ani niewypałów, ani kapiszonów. To kropla naprawdę drży skałę, a nie ulewa. Tylko my musimy WRESZCIE! zacząć być, jak te krople.



4 komentarze:

  1. cóż za śliczne grafomaństwo, pisane uryną z obsrnego nocnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Uryną z obsranego nocnika",to oblewają i obrzucają nas niemiłosiernie nam panujący...Pana też,tylko u Pana pada deszcz!!!Pana nawet nie stać na grafomaństwo,tylko na inwektywy i kpinę! Ten się śmieje,kto się śmieje ostatni! Żal mi Pana stanu umysłu!!!

      Usuń
    2. Wpierniczony sie wpierniczył nazywajac tekst grafomanstwem, bo przeciez prawda faktow opisana w artykule drazni w uszach , kole w oczy. To dobry znak,ze wpierniczony nastepnym razem bedzie wsród wkurwionych.

      Usuń
  2. Bardzo lubię takie sfrustrowane komentarze. Może jestem dziwna, ale mnie to pobudza.

    OdpowiedzUsuń

Wdowi grosz i łzy sierot... ( Tekst z dnia 1 października 2019 roku)

Kampania wyborcza ma już z górki. A ja, zgodnie z obietnicą, wracam do jej początki. Do pierwszego przemówienia prezesa Kaczyńskiego i do ...