wtorek, 19 marca 2019

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)


Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogólnym trendom. Tylko w chwilach mentalnego otrzeźwienia zastanawiam się, czy to, jak postrzegamy wydarzenia jest sprytem obecnej podłej władzy, czy po prostu samo się dzieje. Czy ktoś nad tym panuje i trzyma hamulec w ręku, a może śniegowa kula tak się już toczy z górki i rozbije się dopiero na dnie przepaści.
Polska nie jest małym krajem, w lepszych lub gorszych momentach kręcimy się wokół liczby 40 milionów mieszkańców. A od dwóch miesięcy zajmujemy się tylko jednym facetem, obserwujemy jego reakcje, jego słowa, jego układy, jego wymyślone strachy, jego wrogów. Możemy się usprawiedliwiać, bo to na pozór bardzo ważny człowiek i wiele od niego zależy, ale musimy przyznać, że on po prostu nas sprytnie rozgrywa sobą, zasłaniając nam swoim niewielkim, nędznym jestestwem resztę prawdy.
Ja też dziś po raz kolejny zwrócę się do Kaczyńskiego, bo nie sposób pominąć i zapomnieć o tej jego trosce o nasze dzieci. Bo całe jego życie i stosunek do tak oczywistych rzeczy jak seks, ukazuje nam w lepszym świetle to nieszczęście, które przetacza się przez Polskę.
Psychologowie mówią wprost, człowiek, który długotrwale nie zaspokaja swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych i psychicznych ( a są one stawiane na równi), prędzej czy później staje się wypaczonym psychicznie dewiantem. Widać to bardzo dobrze na przykładzie zamkniętych zakonów i innych miejsc odosobnienia, gdzie człowiek, istota stadna, nie ma możliwości pełnić normalnych ról społecznych. W pewnym sensie, całe polskie społeczeństwo jest jakby chore. Bo od dzieciństwa wpędzane jest w poczucie winy z powodu bycia normalnymi. Wkłada się nas w rami kulturowe, szczególnie związane z religią i zabrania rzeczy, które wcale nie są złe. Bo nie jest niczym złym, że się dziewczynki bawią w „czterech pancernych”, włażą do wielkiej beczki z deklem ( to się u nas nazywała „kufa” i woziło się nią wodę na pole do podlewania), która mam być czołgiem, że strzelają z karabinów zrobionych ze starej deski do wymyślonych Niemców i że w tej zabawie czyją się jakimś Jankiem czy Grigorijem, chociaż ani na moment nie przestają być normalnymi mini kobietami. Nie ma nic złego w tym, że dzieci się ubrudzą, że mają głupie pomysły i że płaczą, gdy rozbiją kolano, niezależnie od płci. To my, debilni rodzice zabraniamy chłopcom płakać hamując ich rozwój emocjonalny, a dziewczynkom każemy ściskać kolana, co ma wpływ na ich przyszłe życie erotyczne, wprowadza w nie nieuzasadniony wstyd. Robimy krzywdę naszym dzieciom, zabijamy w nich kreatywność, poczucie wolności i wyobraźnię. Robimy to, bo to samo robili nam nasi rodzice. I czasami najlepiej na dzieciństwie wychodzą ci, których rodzice są tak zapracowani, że nie mają siły wtrącać się w ich raczkujące życie.
Nie wiem, w jakim domu wychowywał się nasz drogi nadprezes, ale podejrzewam, że jego środowisko było co najmniej podwójnie patologiczne.
Panie Kaczyński, ja rozumiem, że nie wszyscy tak samo układają sobie życie. Nie wszyscy znajdują swoją drugą połowę i zakładają rodzinę. Niektórzy nie robią tego z wyboru, bo po prostu wolą być singlami. Ważne jest jednak, by za wszelką cenę starać się zaspokajać swoje potrzeby. Skoro więc nie masz człowieku ani żony, ani innego partnera, to powinieneś sobie radzić inaczej. Dlatego tak bardzo nas śmieszy i drażni zarazem to twoje celebrowanie oburzenia w stosunku do masturbacji?
To wszystko dość dobitnie pokazuje, skąd się u ciebie wziął ten podły charakter. Bo skoro nie miałeś możliwości rozładowywać swojego popędu w najprostszy sposób wespół i przy udziale drugiego homo sapiens, to do cholery trzeba się było chociaż masturbować regularnie! Był byś człowieku zdrowszy na umyśle, na pewno szczęśliwszy, a ile by Polska zyskała?!
Dla mnie jesteś przykładem laboratoryjnym. Powinni cie zamknąć w szklanej klatce i pokazywać studentom, jakiego psychicznego eunucha może zrobić z człowieka zbytnia religijność i brak seksu.
Taki okaz medyczny żyje w przekonaniu, że wszystko, co przyjemne, jest złe i godne potępienia. A potem rośnie nam taka sfrustrowana, niedomasturbowana, niedowartościowana kaczka dziwaczka, a swoje pretensje do świata przenosi na cały kraj! I pod swoje skrzydła przygarnia innych frustratów, którzy zbyt dosłownie zrozumieli niektóre nauki kościelne... i tworzy z nich partię.
Czy wiecie, Drodzy Polacy, co jest w tym wszystkim najgorsze z najgorszych? A to, że wszyscy, ze mną na czele, przez kilka ostatnich lat nie dyskutujemy zbyt gorliwie i długotrwale o przewróceniu do góry nogami Trybunału Konstytucyjnego, o zlikwidowaniu wolnych sądów, o zniszczeniu szkolnictwa, o bezbronnej armii, upolitycznionej policji, o długach w jakie się wpędza nasz kraj. My się zajmujemy panem kurwa prezesem, jego pierdolonymi wieżami i jego problemami z masturbacją. Jesteśmy jak taki tygodnik dla idiotów! Dupa, cycki, komu się majtki obsunęły przed kamerą, kto z kim śpi a z kim już nie śpi, kto jest gejem i w której partii. To nam się serwuje w polityce i to się wylewa nawet na niektórych wiecach wyborczych. Bo to nas rajcuje i zasłania nam wszystko inne. Po prostu toniemy w tym szambie, a media nas jeszcze dopychają do dna.
Tymczasem ten niedopieszczony frustrat gra nami tak, jak mu się podoba. My, nasze dzieci, jesteśmy tylko kartami o niskich nominałach w jego talii, albo pinkami na jego szachownicy, które można poświęcić. W cieniu troski dyktatora o „zdrowie” seksualne naszych dzieci, przewala się się przez Polskę chlew katolickiej pedofilii i my, jako społeczeństwo całkowicie sobie z tym nie radzimy. Nie potrafimy ani dostrzec skali problemu, ani wymusić na władzy jakiejkolwiek reakcji, a wydawało by się że wobec takiego gówna ludzie powinni masowo odchodzić od kościoła. Ja doceniam wszystkie akcje, koszulki z napisami Konstytucja ( sama taką noszę), akcję sportowców przeciwko homofobii, protesty bucików dziecięcych przed kościołami. Ale żadne z tych działań nie przynosi rezultatu! Ludzie, nie wystarczy iść na miejsce katastrofy i ocenić straty. Musimy zacząć tę naszą Ojczyznę naprawiać. Happeningi tego nie zrobią, chociaż pomagają w rozpowszechnianiu informacji.
A tymczasem, w trakcie, kiedy my skupiamy się wyłącznie na Deklaracji LGBT, którą podpisał Trzaskowski ( Nie uważam tego tematu za nieważny lecz tak oczywisty, że dyskusja nad nim powinna być zbędna) i chwałą mu za to, w zupełnym cieniu trwają przygotowania do nauczycielskiego strajku. I Kaczyński, Morawiecki, Zalewska przemawiają do sumień zarówno nauczycieli, jak i rodziców nastawiając jednych przeciw drugim. Nie boją się niczego! Protesty nauczycieli są odpowiedzią na socjalne obietnice wyborcze, ale Zalewska nadal twierdzi, że nie ma pieniędzy dla nauczycieli. W czasie trwania konfliktu podejmuje się decyzję o dofinansowaniu telewizji publicznej, w której nawet „dzień dobry” nie brzmi wiarygodnie. A strumień pieniędzy dla kościoła jest ciągle szeroki. To jest plucie nauczycielom w twarz, nic więcej.
PIS potrafi tylko pokazywać, że poprzednicy, czyli PO i PSL też nie dali nic nauczycielom przez ostatnie 3 lata. Pragnę jednak zauważyć, że rządzący w czasie kryzysu poprzednicy PISu nie dawali nikomu! I to było sprawiedliwe, bo w obliczu doła gospodarczego wszyscy solidarnie musieli zacisnąć pasa. Nigdy nie słyszałam od Tuska, że budżet pęka w szwach i na wszystko starczy, tylko dla nauczycieli i niepełnosprawnych nie! Na tym polega solidarność i sprawiedliwość społeczne, że jeśli mamy, to się dzielimy ze wszystkimi, kiedy kraj ma się gorzej, po trochu biedujemy wszyscy. A teraz podobno mamy wielką hossę!?
Dla PISu szkoła i nauczyciele, to po prostu piąte koło u wozu, a dzieci to taki argument, którym można grać do woli. Na tym argumencie cofnięto nasze dzieci w rozwoju w stosunku do Europy wycofując nauczanie od szóstego roku życia. Na tym zbudowano bezpodstawną teorię, że gimnazja są źródłem złego wychowania. I tym sposobem cofnięto szkolnictwo do wspaniałego systemu radzieckiego.
Ale po co PISowi dobra szkoła? Po to, by kształciła obywateli, którzy za dużo myślą przy urnach wyborczych? Ich wyborcy mają rozumieć tylko jedno, że pińćset jest lepsze od brak pińćset!, i że najlepiej wie ksiądz, na kogo trzeba głosować.
Doraźnie można zagrać tą kartą, że to nie jest dobre dla dzieci, że strajk w okresie egzaminów będzie wprowadzał chaos w rekrutacji na wyższe szczeble nauczania. Bo to jest taka prostacka formułka dla prostaków, za jakich minister edukacji ma rodziców. A rodzice powinni wreszcie dbać o jakość szkoły, o nowoczesny program nauczania, o to, by naszych dzieci nie uczyli głodujący, zmęczeni, sfrustrowani nauczyciele, którzy nie mają pieniędzy na to, by podnosić swoje kwalifikacje.
Dziś są dwa ważne przedmioty w PISowskiej szkole: Religia i historia.
Dzieci mają na historii nauczyć się tylko tego, jacy jesteśmy wspaniali i nadzwyczajni, a także nieomylni i jak cały świat nas za to nienawidzi. A cała nasza tragiczna historia jest wynikiem naszej wspaniałości, naszego poddania się matce boskiej i Chrystusowi i braku szczęścia oczywiście. Niestety, o naszej choćby minimalnej, pierdolonej winie i odpowiedzialności za ten zły los, cicho sza! Jak tacy ludzie mają nauczyć się wyciągania wniosków z popełnianych błędów, skoro się im tłumaczy, że nawet to, co zrobiliśmy obrzydliwego, było wynikiem czegoś pięknego, czyli patriotyzmu?
Dobrze wykształcony nauczyciel, posiadający poza tym kręgosłup moralny, którego żadna polityka nie nagnie, jest tej władzy nie na rękę. Mówi się, że dzieci są przyszłością narodu i najlepszą inwestycją, ale by tak było trzeba przede wszystkich zainwestować w nauczycieli, a nie w pasterzy. Nawet najlepszy pasterz nie sprawi, że baran przestanie być baranem. A nasi pasterze chyba utwierdzają w naszych dzieciach ich barani charakter.
Wiem, znowu napisałam za długi post. Wiem, że wielu z WAS przez niego nie przebrnie. Ale będą i tacy, którzy lubią dotrwać do końca i doczytać puentę. A ona się już od jakiegoś czasu nie zmienia.
Moje wnioski są ciągle takie same. Mówię to i mówię, powtarzam z nadzieja, że pewnego dnia, komuś, jak pomysłowemu Dobromirowi zaświta coś w głowie. Ale ciągle mam wrażenie, że ja to widzę z daleka, czego WY nie widzicie z bliska. Nie pomogły manifestacje, nie pomagają protesty, koszulki, happeningi, działalność w internecie.
Przekonaliśmy się, że w ten sposób niczego nie zmienimy. Nie łudźcie się, że po wyborach, kiedy zmieni się władza, będzie WAM lżej. Bo mimo największych chęci, bez społeczeństwa niczego zrobić się nie da. A to, że nasz kraj jest w czarnej dupie, a droga do światła jest bardzo daleka, to chyba rozumiecie. Żadna czarodziejska różdżka nie istnieje, ani żadna teleportacja z czarnej dupy. Musimy sami z niej wyjść. Musimy wreszcie jako społeczeństwo stworzyć organizacje i fundacje do działania celowego. Tak, jak Owsiak pomaga w leczeniu różnych grup pacjentów. On się nie rozdrabnia. Ma jeden cel i na nim się skupia, stawia sobie zadania do wykonania i je realizuje. Tak samo powinien ktoś zorganizować komitet do walki z pedofilią, który by się zajmował tylko tym, tylko ujawnianiem bandytów, karaniem ich i pomocą prawną dla ofiar w celu uzyskiwania godnych odszkodowań. Tak samo powinniśmy zorganizować nauczanie naszych dzieci, leczyć je z tego obłędu nienawiści. Poza programem szkolnym, dla chętnych, za zgodą rodziców wprowadzać wiedzę, która w szkołach jest ciągle widziana niechętnie.
Wiem, chcecie w spokoju przeżyć swój czas, ale rozejrzyjcie się wokoło. Zaczynamy odstawać od innych krajów o lata świetlne. W czasie, kiedy dzieci w innych krajach marzą o lotach na inną planetę, o zdobywaniu szczytów, my ciągle rozmawiamy o homofobii i masturbacji prezesa?! To już naprawdę zaczyna być groteskowe i tragiczne zarazem.



niedziela, 17 marca 2019

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)


Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pedofilii, a tematy religijne są mi szczególnie „bliskie”
Poczekajcie, poczekajcie, aż mi szczęka wróci na swoje miejsce...
Nie jest proste dla kogoś, komu się wydawało, że żyje wystarczająco długo, by nic nie było w stanie go zaskoczyć, wrócić do siebie po takim przedstawieniu A jednak!, bezczelność tego spróchniałego monstrum, jakim jest kościół katolicki, potrafi wpędzić mnie w konsternację. Nie spodziewałam się tego.
Zacznę może z trochę innej strony...
Wczoraj na Śląsku, Jarosław Kaczyński dziękował wiceprezydentowi Warszawy Pawłowi Rabiejowi za szczerość w kwestii jego poglądów dotyczących praw osób LGBT. Ja również mu bardzo dziękuję. Miło jest wiedzieć, że istnieją politycy, którzy rozumieją, że pewne prawdy naukowe będziemy musieli prędzej czy później zaakceptować. I wkładanie tego do szufladki pod tytułem ideologia, jest błędem. Nie ma w tym żadnej ideologi, jak nie ma ideologii w tym, że jedni mają włosy brązowe, a inni rude, a mimo to nie odbiera im się praw ze względu na kolor włosów. Jedni są niscy, a inni wysocy i też się ich nie dyskryminuje. Homoseksualizm został wykreślony z listy chorób w 1973 roku i świat już dawno zaakceptował ten fakt. Jeśli ktoś ma się za osobę inteligentną, kierującą się rozumem, a nie zabobonami, powinno to być dla niego jasne, jak 2x2! I skoro program nauczanie tworzy się na podstawie dostępnej wiedzy naukowej, to ta szokująca „ciemne pały” informacja, powinna być przekazywana w szkołach, jak najwcześniej.
Żenujące jest, że taki Pan Rabiej, jest jakąś jaskółką, która nadal nie zapowiada wiosny, a całe pokolenie młodych polityków (40-), omija ten temat jak gówno i boi się przyznać do swoich poglądów.
Ale najbardziej śmieszne jest nawoływanie Kaczyńskiego...jak to on ujął „kulturalnie i zgodnie z mową miłości”... Wara od naszych dzieci!!!
Od czyich?, ty stary eunuchu, przecież ty masz tylko kota!
Nie będę tu się powtarzać, bo wybrzmiało to już bardzo głośno w komentarzach, że jakoś „łapy precz od naszych dzieci”, nie pada do pedofilskiej kościelnej mafii. Tu jest zgoda milczenia!!!
I tu temat podziękowań łączy się bardzo pięknie z tematem rozrachunku kościoła z grzechem krzywdzenia dzieci.
Chciałam bardzo bardzo podziękować, całemu episkopatowi, biskupom, kardynałom i szeregowym klechom za tę konferencję.
Czekałam na nią z drżeniem w sercu, a tak naprawdę z bólem żołądka. Wiem, z jakiego kraju pochodzę i wiem, jak bardzo trudne jest do zaakceptowania to, co się dzieje wokół kościoła. Przeciętny Polak ma zakodowane, że to jest kręgosłup naszego społeczeństwa, naszej tożsamości, na którym zbudowaliśmy wszystko. I biorąc pod uwagę, jak cwane bestie są z tych naszych dostojników, byłam prawie pewna, że się ukorzą, będą namiętnie posypywać głowę, przepraszać, całować nas po rekach, obiecywać oczyszczenie i zadośćuczynienie, a w konsekwencji poprawę. Bałam się, że będą tak długo to robić, tak długo wzbudzać w nas litość i poczucie winy, udawać skruszonych i prosić o wybaczenie, aż w końcu się zlitujemy i przestaniemy być czujni. A wtedy oni swoim wielopokoleniowym zwyczajem, w spokoju pozamiatają wszystko pod dywanik i będą nadal udawać świętych. Naprawdę się tego obawiałam, bo wiele osób uważało z radością, że kościół wreszcie robi pierwszy krok i z nadzieją, że za nim pójdą następne.
I dlatego wam kościelne świętoszki bardzo dziękuje!Dziękuję, że nas zlekceważyliście i w swym zadufaniu w sobie pokazaliście swą twarz prawdziwą.
Bo wy, stare zboczone capy, rzeczywiście zrobiliście krok, tylko nie do końca we właściwym kierunku.
Nie jesteście tacy przebiegli, jak wcześniej uważałam. Jesteście bandą ślepych głupców, którzy potraktowali społeczeństwo, jak ciemną masę, a swoje ofiary, jak śmieci. Tylko zapomnieliście, że to nie jest już żadne średniowiecze, że ludzi się nie da rzucić na kolana zaćmieniem słońca, że taka postawa, może co najwyżej nas rozwścieczyć.
Zaczynając od tych najmniej ważnych rzeczy, czyli liczb...czyli tych 382, znalezionych przez was przypadków molestowania... No, proszę, nie rozśmieszajcie mnie! Gdybyście powiedzieli...około 4 tysiące, to bym sobie pomyślała, że owszem, nie doszacowaliście, ale podaliście liczbę, która ma jakieś znaczenie. Te niecałe 400 przypadków to jest trochę jazda po krawędzi. Gdyby to była prawda, a tych ofiar było tylko 660, to faktycznie oznaczało by, że społeczeństwo robi z igły widły. Wskazywało by to także, że na każdego księdza pedofila przypada jedna albo dwie ofiary. Doskonale wiemy, że tak nie jest, że czyny pedofilskie księży nie wynikały z jednorazowej, chwilowej słabości, a niektórzy księża regularnie molestowali nawet kilkoro dzieci jednocześnie przez całą swoja kilkudziesięcioletnią karierę! Ale o liczby bym się nie martwiła. Prędzej, czy później, my obywatele na własną rękę lub we współpracy z normalną władzą, zrobimy swoje własne listy krzywdy. Znacznie gorszy jest wasz stosunek do całej sytuacji. Nie wiem, może ja czegoś nie dosłyszałam, może akurat na chwilę coś odwróciło moją uwagę, ale mam takie wrażenie, że ani razu nie usłyszałam, byście się pochylili nad ofiarami. Tylko takie tam ogólne bzdety.
Z całej tej konferencji można by odnieść wrażenie, że to wy, zboczone chuje jesteście ofiarami i że to, co robicie z tym światem od 2 tysięcy lat, to wszystko wina internetu i Rafał Trzaskowskiego. Odniosłam wrażenie, że krytykujecie nas rodziców, którzy wdrażają w domach wychowanie seksualne dzieci, co jest od pewnego czasu całkowicie zaniedbane w szkołach. Bo niby to my odkrywamy przed swoimi pociechami słodki smak seksualnych uciech, a potem te nadmiernie pobudzone dzieci ganiają za niewinnymi klechami po kościele, aż wreszcie dopadają ich w zakrystii lub w sypialniach na plebanii i gwałcą. Wiemy, wiemy! Powinniśmy nadal chować głowy w piasek i bronić swoje dzieci przed tą tajemną wiedza, a wtedy wy byście mogli robić bezkarnie z nimi, co wam się podoba, a potem je straszyć, żeby milczały.
Nie pokazaliście ani grama pokory, tylko swoją butę, swoją bezczelność i swoje niedorzeczne mniemanie, że jesteście ponad nami, że jesteście na tyle ważni by nas traktować z góry. I może na jakąś część społeczeństwa to podziała, ale tych łatwowiernych i naiwnych jest coraz mniej.
Słuchałam was, zdanie po zdaniu i przecierałam oczy...że niby co?, że mamy okazać miłosierdzie i wybaczyć sprawcom, a wy w zamian za to pomodlicie się za ofiary? Wiecie, gdzie możecie sobie wsadzić swoją modlitwę?
Pytacie, co będzie, jeśli wy, biedne żuczki, zlikwidujecie pedofilię w swoich szeregach, a inni będą nadal uprawiać ten proceder?
Co się stanie??? Chuje wam uschną z żalu i zazdrości, to się stanie!Usprawiedliwiacie się cudzymi uczynkami, nie wierzę! Może byście się przestali tak bardzo przejmować innymi grupami społecznymi i mówić, co mają robić samorządy. Wy się zajmijcie swoim burdelem!, bo bardzo wiele macie na sumieniu.
Mówicie, że my nie możemy??? w stosunku do was używać zwrotu „zero tolerancji”? Bo Hitler go używał w stosunku do Żydów i doszło do ludobójstwa...Boicie się co?, że nadejdzie dzień sądu, kiedy zostaniecie obnażeni i wszyscy zobaczą jacy jesteście, że się będzie bać zemsty prostego człowieka, którego krzywdzicie od pierwszego dnia swego istnienia, że będziecie się chować po piwnicach i kanałach, że wam zedrzemy złote łańcuchy z szyi, że was wyciągniemy za szmaty na powierzchnię i będziemy chłostać...
Ale się nie martwcie...wy, stare pryki, tego jeszcze nie doczekacie, ja pewnie też nie, ale ten dzień kiedyś nadejdzie.
Mogła bym was tak cytować słowo po słowie... Np. Gądecki wyraził w pewnym momencie nawet zadowolenie mówiąc: „Właściwie dobrze się stało, bo to pozwoli oczyścić się kościołowi”... A więc co? Powinniśmy podziękować?...Dziękujemy wam pedofile w sutannach, że zostaliście szansą waszego kościoła, szansą na to, że po 2 tysiącach lat grabieży i morderstw, hipokryzji i plugastwa, w 2019 roku się oczyści?
Wy jesteście samym brudem. Brud można wyrzucić, spłukań, zniszczyć, utylizować...nie da się oczyścić brudu. To my powinniśmy oczyścić się z was!
Na pytanie kogoś z sali, czy prawdę jest, że papież Franciszek wskazał Jana Pawła, jako osobę ukrywającą pedofilię w szeregach duchownych i czy w związku z tym są uzasadnione głosy, o odebraniu mu miana świętego, usłyszeliśmy upokarzającą odpowiedź, że papież wcale tego nie powiedział, a jego słowa zostały źle przetłumaczone...
Za kogo wy macie ludzi? Za jakieś niedorobione bydło? Naprawdę? Chcecie nam wmówić, że cały świat źle zrozumiał słowa papieża?
I powtarzam to po raz setny! Jeśli papież nie wiedział, co się dzieje w jego ogródku, nie nadawał się na papieża. Jeśli był już chory i stary, nie mógł nad wszystkim panować, powinien był oddać władzę, bo pozwalał na krzywdy czynione przez swoich podwładnych. To nie jest żaden honor dla nas Polaków, to raczej wstyd i upokorzenie, że ktoś taki został uznany świętym.
Drodzy Polacy! Wiele narodów już zmądrzało. Nie zakończyło się to rozlewem krwi, zbiorowymi mordami na duchownych. W zasadzie, za to wszystko co zrobili światu, nie spotkała ich żadna uczciwa kara. I nie przypuszczam, by ich kiedykolwiek spotkała. Nie spotka ich to nie dlatego, że jesteśmy zbyt słabi, ale dlatego, że w przeciwieństwie do nich, nie jesteśmy już barbarzyńcami. Ale to nas w żaden sposób nie usprawiedliwia. Nie usprawiedliwia zamykania oczu i milczenia. Musimy wreszcie, wzorem tych wszystkich, którzy zrobili to przed nami, pokazać kościołowi miejsce, gdzie kończy się jego władza. A potem musimy w szczególny sposób zwrócić uwagę na wychowanie naszych dzieci. Niech rosną nam nowe pokolenia wolne od tej zarazy w sercu.
Wszystko przemija. Upadają królestwa. Zniknęło Cesarstwo Rzymskie i starożytny Egipt, kultury Inków i Azteków, upadł Babilon, Cesarstwa średniowieczne, Carska Rosja, w niepamięć odszedł Napoleon, a po nim Hitler. Nic nie jest wieczne. Na naszych oczach upadł komunizm i rozpadł się Związek Radziecki..., a wydawało się to niemożliwe.
Jednak w całej historii świata, tylko dinozaury wyginęły nagle na skutek katastrofy. Reszta „niezniszczalnych” rozpadła się na skutek szybciej lub wolniej postępującej „korozji”.
Myślę, że kościelny gmach trwa i tak już za długo! 2 tysiące lat...i wystarczy. Jest silny, ale to, co się dzieje w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, to wyraźne już objawu korozji, zepsucia, którego nie da się już ukrywać. Nie czekajmy na katastrofę, na asteroidę, która uderzy w naszą planetę, by zniszczyć najgorsze zło, które się po niej rozpanoszyło. Wykorzystajmy moment, pomóżmy rozebrać tę budowlę cegła po cegle, powoli, bez hałasu. Pozbądźmy się kościelnej zgnilizny otoczonej złotymi cielcami i budowanej na ludzkiej krwi. Odzyskajmy Ziemie dla ludzi. Pozbądźmy się strachu i wyrzutów sumienia płynących z tego, że chcemy nasze krótkie życie przeżyć szczęśliwie i prosto.



środa, 13 marca 2019

Zasłużyć na śmierć... ( Tekst z dnia 13 marca 2019 roku)


Wielu ludzi uważa, że mam w naturze dwie twarze. Z jednej strony jestem bardzo zasadnicza w ważnych dla siebie sprawach, niezdolna do kompromisu i wymagająca od siebie i swoich najbliższych. Nawet zaprzyjaźniam się bardzo trudno, bo wystarczy, że kandydat na przyjaciela ma jakąś nieakceptowalną dla mnie wadę i już nie jestem w stanie mu zaufać. Z drugiej jednak strony jestem oceanem tolerancji. I to nie tylko dla rzeczy zwyczajnych, po prostu innych, które nie czynią nikomu krzywdy, ale także dla ludzi, którzy popełnili w życiu najgorsze błędy. Wielu wini mnie za to, że w ludzkim postępowaniu doszukuje się zawsze drugiego dna...uwarunkowań kulturowych, wychowania, przeżytej traumy, doznanych krzywd. Na tej podstawie ugruntowałam swój pogląd o zakazie stosowania kary śmierci. Po prostu uważam, że jeden ułomny człowiek nie ma prawa wydawać ostatecznego wyroku w sprawie drugiego człowieka. W tym swoim poglądzie mimochodem staję się obrońcą terrorystów, morderców, socjopatów, złodziei...tak, a nawet polityków i zdrajców, którzy czynią źle często ze strachu i z braku kręgosłupa moralnego.
Zawsze taka byłam i zawsze taka będę. Zawsze będę szukać okoliczności łagodzących. To dotyczy nawet przestępców seksualnych, nawet pedofilii.
To może WAS szokuje, co teraz powiedziałam. Ale musimy sobie wszyscy zdać sprawę, że czyn pedofilski bardzo często nie jest postępowaniem zamierzonym. Większość ludzi ze skłonnościami do seksualnej przemocy, jest po prostu chora. Natura ich tak stworzyła, maja nienaturalnie silny popęd seksualny, często źle ukierunkowany, który powoduje, że osoba taka na chwile traci kontrolę nad swoim postępowaniem. Oczywiście nie mówię tego z chęci wybielania takich osób, bo poza tymi momentami amoku, są oni normalnymi ludźmi, więc zdają sobie sprawę ze swojego problemu. Powinni więc w chwilach powrotu rozumu na swoje miejsce, zgłosić się na leczenie, czy zażądać kastracji farmakologicznej. Jeśli ktoś oglądał film „Kler”, zdaje sobie sprawę, że bardzo często ludzie rodzą się bez tego defektu, lecz skrzywdzeni w dzieciństwie nie potrafią żyć, nie krzywdząc innych.
Wyznawanie takich poglądów jest bardzo skomplikowane i wymaga pracy nas sobą ( bynajmniej ja ciągle nad tym pracuję) by oddzielić emocje związane z empatią dla ofiary od tej gorzkiej i zimnej prawdy.
Po raz trzeci, powtórzę WAM, bo to jest istota dzisiejszego postu, że nie jestem i nigdy nie będę za usankcjonowaniem kary śmierci w świetle prawa. Z naciskiem, na „ W świetle prawa”.
Jestem jednak pod ogromnym wrażeniem przedwczorajszej rozmowy Moniki Olejnik z Panią Katarzyną, molestowaną długotrwale przez księdza.
Z dewiacjami seksualnymi bywa często tak, że po prostu nadarza się okazja, a przestępca dostaje impuls do mózgu, który mu zaburza ocenę sytuacji, zamyka na empatię, a jego celem jest wyłącznie dokonanie zbrodniczego aktu. Ale, jeśli chodzi o ten konkretny przypadek, a także o naszego kurwa poczciwego księdza prałata Jankowskiego, nie można mówić o zjawisku pedofilii w naukowym sensie. Zwyrodniały dziad, jeden i drugi, nie działał pod wpływem impulsu. Planuje! Obiecuje lepsze życie, oswaja ofiarę ( w przypadku Jankowskiego), wzbudza zaufanie. Daje oparcie, przygotowuje się skrupulatnie i z premedytacją do swego czynu. To nie jest choroba, wada genetyczna, to jest zwyczajne skurwysyństwo. Tym się chyba zazwyczaj różnią kościelni pedofile od innych podobnych przestępców. Oni są normalni!!! Oni z wyrachowaniem wykorzystują swoją pozycję, by zaspokoić swoje potrzeby kosztem słabszych. Nie baczą na ich krzywdę, nie żałują, nie wstydzą się. Po prostu wiedzą, że są bezkarni i czyjaś krzywda jest im całkowicie obojętna.
Bardzo przeżyłam ten reportaż. Właściwie spędził mi sen z powiek. Może dlatego, że był tak wyrazisty i oddziałujący na wyobraźnie, a może dlatego, że ta Pani Kasia jest w podobnym wieku, co moje córki.
Mógłby ktoś pomyśleć, że w związku z tym odczuwam współczucie. Ale to już nie jest zwyczajna empatia, to raczej coś w rodzaju wyrzutu sumienia. Przypominam sobie dzieciństwo moich dziewczyn. Te wieczne chociaż codzienne problemy, ubrania, zeszyty, sprawdzenie lekcji i pilnowanie śniadania. Pamiętam także te problemy mniej codzienne, których Pani Kasi los oszczędził. Bo kiedy ja biegałam po mieście zachodząc w głowę, co kupić drugiej córce pod choinkę, by była równie szczęśliwa, jak pierwsze, która sobie wybrała różowy domek dla Barbie, Pani Kasia miała pod choinką kolejny gwałt i rozpacz. Kiedy ja brałam kredyt na keyborda i gościłam w domu nauczyciela muzyki, Pani Kasia została zabrana z domu pod dach oprawcy. Kiedy ja szukałam lekcji karate dla moich dziewczyn, by trochę opanować ich nieokrzesany charakter, ksiądz Roman robił z pani Kasi niewolnicę seksualną, nieletnią, mimowolna prostytutkę... Wiem, nie dostrzegamy naszego codziennego szczęścia, bo zamykamy oczy na to, co dzieje się obok. Musimy to robić, bo inaczej byśmy zwariowali. Wyłapujemy więc z tego całego syfu, jakim jest świat swoje pachnące chwile-kwiaty.
Ale czasami, kiedy słyszymy taką historię, to wszystko się w nas gotuje i boli nas, że my zostaliśmy obdarowani szczęściem w tym morzu nieszczęść. Odsuwanie tego od siebie jest naszą jedyną bronią, bo w alternatywie jest już tylko bezsilność.
Jeśli ktoś, po obejrzeniu takiego reportażu i w konfrontacji z wieloma informacjami na temat kościoła i religii wszelkiej maści, ma jeszcze dość siły, by wierzyć w jakiegoś boga, to podziwiam, ale także współczuję, bo to oznacza, że po prostu nie ma wyobraźni.
Nie potrafi zdać sobie sprawy, że gdyby 2 tysiące lat temu, jakiś nagły kataklizm, trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu albo jakaś inna zaraza zrównała z ziemią Watykan, udało by się uniknąć milionów niewinnych ofiar. Nie było by wojen krzyżowych, nie wybito by prawie do nogi Indian z Ameryki Północnej, nie zdziesiątkowano by mieszkańców Ameryki Południowej, nie zniszczono by tych starożytnych kultur. Nie palono by na stosie, nie skazywano za czary. A współcześnie? Czy terroryzm irlandzki nie miał także podłoża religijnego? A Bałkany? Czy w ogóle terroryzm nie jest usprawiedliwiany pierwszeństwem tego lub tamtego boga? I nie chcę sobie wyobrażać, jak te przeżarte demoralizacją kościelne wieprze wykorzystywały przez stulecia swoją władzę do nadużyć seksualnych wśród tych wszystkich nawracanych, bo to, że szerzono władzę krzyżem, mieczem i ogniem, wiemy od zawsze, ale dziś wiemy także, że nawracano penisami z taką sama gorliwością.
O ile wojny religijne nie mogą dziś odbywać się jawnie, przynajmniej ze strony tych, którzy uważają się za cywilizowanych, o tyle nawracanie seksem ma się świetnie. Jestem pewna, że nawet teraz, kiedy to piszę, gdzieś na świecie, na zapleczu plebanii lub w zakrystii, 2 metry od tabernakulum, jakiś ksiądz właśnie obmacuje dziecko, albo uśmiecha się sam do siebie na samą myśl o tej zbrodni, albo już sobie upatrzył ofiarę i czyn planuje...
Tak, wiem, znam WASZĄ odpowiedź, bo jest ona zawsze taka sama.., że niezależnie, co by zrobił kościół, to nie wyklucza istnienia boga. A ja myślę, że gdyby istniał jakikolwiek bóg i był dobry, rozpierdolił by ten burdel po 50 latach jego istnienia, nie czekał by 2 tysięcy lat, by się jego wyznawcy nawrócili. Dobry bóg nie istnieje, może istnieje zły, taki sam, jak jego prorocy. W złego boga nie będę wierzyć, nie będę się do niego modlić. Wolę być dobrym człowiekiem wolnym od tego syfu nawet, gdybym potem miała umrzeć, albo iść do piekła. Byle by tam nie było tych skurwysynów!
Po raz piąty, siódmy, dziesiąty powtórzę...Nie jestem za karą śmierci. Ale dopuszczam do siebie myśl, że w przypadkach beznadziejnych, kiedy prawo jest bezsilne, powinien istnieć jakiś tajemny trybunał i jakiś pluton egzekucyjny na jego usługach. Taki zwyrodnialec, jak ten ksiądz Roman, który planowo i z premedytacją maltretował dziecko, nie zasługuje na to żeby żyć. Powinien po prostu wyjść z domu i zaginąć bez wieści i nigdy nie powrócić. Powinno się go wytropić i utylizować, jak chorobę zakaźną. Nawet mu się pogrzeb od nas nie należy!Czy zasłużył na śmierć? Nie wiem! Wiem jednak, że skazywał swą ofiarę na śmierć czasami kilkakrotnie jednej nocy! Nie dał jej szansy na życie, nawet gdy się od niego uwolni, bo gdzieś w środku zawsze będzie częściowo martwa. Nie dał jej szans, by znalazła oparcie w drugim człowieku, bo nie jest w stanie nikomu zaufać. Ja go dzisiaj w moim świecie skazuję na śmierć!
No co? Obama dostał nagrodę nobla, a potem wyciął, jak chwasta bin Ladena. Zrobił to bez skrupułów, bo wiedział dobrze, że to będzie lepsze dla ludzkości. I nikt mu nie powiedział złego słowa, bo uczynił słusznie.
Gdybyśmy wcześniej usunęli Hitlera, Pinocheta czy Kim Ir Sena, można by zaoszczędzić wiele krwi...
My, ludzie, jesteśmy dziwni. Czasami sobie wmawiamy, że za wszelką cenę musimy być dobrzy, a to oznacza tylko tyle, że jesteśmy obojętni. I ta nasza pozorna dobroć przynosi tragiczne skutki.
Gdybym miała powiedzieć, co czuję...Nie tylko po tym reportażu, ale od wielu, wielu lat, powiedziała bym, że to we mnie narasta i nie daje mi żyć. Ta myśl, że wszyscy wiemy i milczymy, że dopóki nas bezpośrednio nie dotknie zło, zamykamy oczy. A ono nie zniknie.
Tylko my możemy je zniszczyć.
Czasami w wolnej chwili wyjrzyjcie przez okno, kiedy gromada dzieci wraca ze szkoły. Myślicie sobie.., no tak, jednak to 500 złotych sprawiło, że prawie nie ma w tym gronie dzieci głodnych. Ale ilu z nich jest bitych, poniewieranych w domach, bo tradycyjna rodzina na to pozwala? Ilu nigdy nie opowie, co z nimi robił ksiądz pół godziny po tym, jak mu podał komunię...



poniedziałek, 11 marca 2019

My, kolorowi ludzie, którzy się wahają... ( Tekst z dnia 11 marca 2019 roku)


Właściwie to nie wiem, do kogo mam skierować ten list. Od wczoraj szukam w myślach takiego polityka, który byłby w stanie go choćby przeczytać, a gdyby się nad nim 5 minut zastanowił, to była bym już naprawdę szczęśliwa. Chodzi mi o polityka opozycji, czy szeroko pojętej Koalicji Europejskiej. Dlaczego chcę napisać do konkretnej osoby, a nie do całej koalicji? Z doświadczenia wiem, że nigdy się nie udaje być przyjacielem wszystkich, że kochając cały świat, tak naprawdę nie kocha się nikogo. A list wysyłany do bardzo dużej grupy zostanie zignorowany, bo nikt nie poczuje się za niego odpowiedzialny.
Na pewno stratą czasu byłoby pianie do Grzegorza Schetyny, bo chłop jest tak zawalony własnymi pomysłami na kampanie wyborczą, że nie znajdzie dla szaraków czasu. Szkoda tylko, że z tych jego pomysłów nic nie wynika. Nie napiszę też do liderki Nowoczesnej, bo jak dla mnie, za bardzo jest zapatrzona w siebie. Kosiniak Kamysz, którego uwielbiam, nie do końca reprezentuje moje poglądy. Muszę więc chyba poszukać kogoś w niższych kondygnacjach hierarchii partyjnej. Jedyną sensowną osobą, która jest dość otwarta na dyskusje z plebsem, jest chyba poseł Sławomir Nitras.
Panie Pośle !
Od razu zaznaczam, żeby Pan tego, co napisze nie traktował osobiście i jako atak na Pana osobę. Zbliżają się jednak bardzo szybkim krokiem wybory, a ja ciągle nie dostrzegam w Koalicji Obywatelskiej przekonywującego programu. I w tej kwestii PiS ma całkowitą rację. „Jedziecie” Państwo ogólnikami, które tak naprawdę niczego nie znaczą. Racja jest też w poglądzie, że PiS WAS wziął trochę w kleszcze tymi swoimi wygórowanymi obietnicami, a WY się nie potraficie wydostać z tego uścisku. Macie więc bardzo duży problem, bo możecie się tylko licytować i odbijać piłeczkę, którą WAM PiS podrzuca.
Ostatnio pisałam post na temat obietnic PISu i wzięłam w obronę zwyczajnych ludzi w średnim wieku, którzy z racji swojej pozycji społecznej nie korzystają z tej populistycznej łaski prezesa, a to oni oddają najwięcej podatków i fundują Kaczyńskiemu jego szczodrość. Tutaj chciałbym zwrócić Pana uwagę na jeszcze inny zbiór obywateli, który częściowo zazębia się z tamtą grupą społeczną. Mam bowiem wrażenie, że w tej chwili Koalicja Obywatelska dlatego jest taka skołowana, bo walczy dokładnie o ten sam elektorat, o który walczy PiS. Dlatego tak błądzicie we mgle, bo tu już nie chodzi o jakikolwiek program. Tu jest tylko licytacja, kto da więcej.
Ja, jako przedstawiciel tych dwóch zbiorów ludzi, do których ani PiS, ani KE „wyborczo” nie przemawia, muszę stwierdzić, że znowu nie mam swojej partii, która reprezentowała by moje interesy i moje poglądy. Kiedyś dawno temu taką partią była Platforma Obywatelska, lewicowa światopoglądowo i liberalna w kwestiach ekonomicznych. Dziś w swoich programach goni populizm PiSu, traktując całe społeczeństwo jak niewolników pieniędzy socjalnych.
Pragnę przypomnieć Panu, że nie wywyższając się, jest wśród Polaków całkiem spory elektorat ludzi myślących inaczej, ambitnych, chcących rozwijać się zawodowo, pragnących zarabiać na poziomie europejskim zamiast uzupełniać budżet domowy łaska pana prezesa. Na obietnice PiSu w ogóle nie powinniście reagować, a WY odpowiadacie półgębkiem, że „niczego, co PiS obieca wam nie zabierzemy...”A jeśli PiS obieca każdemu lot na księżyc, to też to przyklepiecie? Zamiast tego, moim skromnym zdanie zwykłego wyborcy, należy zająć się zupełnie innymi problemami. I sądzę, że gdybyście zechcieli łaskawie rozmawiać ze wszystkimi środowiskami, to one by WAM wiele problemów wskazały. Problemów, które nie były by nawet związane z rozdawnictwem i z pieniędzmi w ogóle.
Słuchałam wczoraj w TVN 24 Leszka Millera, który powiedział, że w żadnym wypadku nie wolno mówić o tym, że zasiłki socjalne są upokarzające. Pozwalam sobie z tym absolutnie się nie zgodzić. Taki pogląd jest zgubny dla Polski. Zdrowy człowiek powinien mieć możliwość zarobić na własne utrzymanie i na dobrobyt swojej rodziny, powinien się rozwijać zawodowo, a za swoją pracę być doceniony i szanowany, co powinno mieć wyraz w kwocie wysyłanej co miesiąc na jego konto!
Powiem tak, chociaż może 60% Polaków uzna to za obrazę w swoim kierunku: Ludziom mądrym marzy się taka Polska, w której zasiłki socjalne przestana być potrzebne, a opieka państwa będzie obejmowała w sposób krótkotrwały wyłącznie osoby będące w nagłej potrzebie ( po utracie pracy lub w wyniku innych tragedii życiowych) oraz długotrwale osoby niepełnosprawne. I to jest model europejski, Panie Pośle, a nie model: „Kto da więcej” i kto będzie miał więcej obywateli na garnuszku budżetu państwa.
Niestety, politycy wszystkich partii i koalicji nie chcą rozmawiać z osobami podobnie myślącymi, bo obiecywanie złotych gór jest po prostu prostsze. A kiedy już wygracie wybory i się wygodnie usadowicie w europejskich czy parlamentarnych fotelach, to potem będziecie dopiero myśleć, jak z tej czarnej dziury wyjść. Tylko niech mi Pan powie, jaka to jest dla mnie i ludzi, którzy obiektywnie oceniają rzeczywistość różnica, czy do bankructwa Polskę doprowadzi PiS realizując swoje obietnice, czy WY, którzy się nie potraficie „wymiksować” z ich obietnic?
Ja oczekuję programu, który będzie skierowany do nas, do ludzi, którzy nie tylko połykają słowa polityków, ale także potrafią je analizować.
Coraz bardziej jest mi przykro patrzeć, jak WAS PiS szachuje, jak WAMI rozgrywa, a Wy nie macie żadnej ucieczki i żadnych argumentów. Weźmy na przykład głośny temat z zeszłego tygodnia, którym PiS w WAS wali jak siekierą. Chodzi o podpisanie Karty LGBT przez Rafała Trzaskowskiego. Czy oglądał Pan wczorajszy program Kawa na Ławę??? Po co przewodniczący Neumann podnosi rękawicę i bierze udział w tak bezsensownej dyskusji? Przecież mógł to przeciąć jednym zdaniem, a nie wić się, jak robak ze spuszczoną głową wiedząc, że cokolwiek powie, to i tak będzie źle, bo albo obrazi koalicjantów z lewicy, albo z PSLu. Dla mnie oczywistym jest, że Rafał Trzaskowski, odkąd został prezydentem Warszawy, jest politykiem w 100% niezależnym. Nie konsultuje z Grzegorzem Schetyną decyzji, jakie podejmuje i Koalicja Europejska nie ma żadnego wpływu na jego działanie. I to Pan Neumann powinien powiedzieć, a nie brać na barki KE to, co robi prezydent Warszawy. W tej sprawie Pan przewodniczący powinien się wypowiedzieć co najwyżej, jako osoba prywatna, nie w imieniu partii. I czy by zganił, czy pochwalił, wyszedł by z tego z twarzą, a niestety pozwolił, by taki ćwierć inteligent, jak Patryk Jaki zaganiał go w kozi róg. Było od razu wiadomo, że w merytoryczny sposób, takiej szczekaczki, jak Patryk Jaki nie „przeszczeka”. Czasami to mam ochotę WAS zastąpić w tych programach! Ja bym się tak łatwo Jakiemu czy Sasinowi nie dała.
Żałuję bardzo, że wszyscy politycy, a szczególnie ci, na których liczymy i na których chcieli byśmy zagłosować, zupełnie odpuścili sobie elektorat, który naprawdę jest europejski, nowoczesny i chciałby prowadzić Polskę ku rozwojowi we wszelkich dziedzinach życia. Wracając do Rafała Trzaskowskiego. Przestańcie mówić, że popełnił błąd polityczny czy taktyczny, bo właśnie w tym europejskim elektoracie, który ja szacuję na około 20% społeczeństwa, jego działania budzą podziw i szacunek. Mamy już dość polityków, którzy się boją wygłaszać śmiałe poglądy i którym się wydaje, że bez kościoła nie da się wygrać wyborów. Naprawdę WAM się wydaje, że możecie lekceważyć aż 20% społeczeństwa? i Naprawdę nas nie potrzebujecie?
Nie obiecujcie, nie mówcie, co dacie za darmo. Mówcie nam JAK! Zamierzacie rozwiązać problemy w budżetówce, JAK zmienicie priorytety, by lekarz, nauczyciel, policjant wreszcie pracowali za godne pieniądze. Nie traktujcie nas, jak Szczerski, który każe nam rodzić dzieci i „łapać się” na programy socjalne.
Odpuście sobie puste słowa o zmniejszeniu kolejek do lekarza, bo tego się nie da zrobić z dnia na dzień. Inne kraje potrzebowały dziesięcioleci, by coś z tym zrobić, a mimo to wszędzie są kolejki do specjalistów. Ale nie mówcie także, że nie odwrócicie tej porąbanej reformy oświaty i że nadal nasze dzieci będą się uczyły w postsowieckiej ośmioklasowej szkole. Przecież ta reforma to ruina, a jeśli coś jest złe, trzeba to zmienić jak najszybciej.
Jeśli nie macie pomysłów na program wyborczy, to zorganizujcie internetową dyskusję. Niech każdy z nas ma prawo napisać w punktach to, co jest dla niego ważne. Ja mogę swoje zdanie wypowiedzieć już teraz, ale każdego dnia przychodzą mi do głowy nowe postulaty.
Na przykład:
Powołanie komisji społecznej do dogłębnego zbadania problemu pedofilii w kościele. Czas najwyższy się już tym zająć i porządnie posprzątać, a potem utworzyć świecką organizację do kontrolowania na bieżąco wszystkich podejrzanych sytuacji. Możecie nam to obiecać, czy będziecie nadal milczeć?
Wiem, że z dnia na dzień nie da się usunąć kościoła z życia publicznego. Mamy takie społeczeństwo, jakie mamy. Ale czy macie jakiś plan, na czym ma polegać rozdział kościoła od państwa? Konkretnie, gdzie kościół będzie miał prawo głosu, a gdzie będzie musiał ograniczyć swoje wystąpienia do nauczania w kościołach? Chcemy konkretów, banialuki nas już nie interesują!
Po trzecie, co zamierzacie zrobić z tak zwaną Solidarnością, czyli związkiem zawodowym, który jest już tylko atrapą i szkodzi obywatelom? Czy nadal pozwolicie, by władze tego pseudo związku niszczyły wizerunek prawdziwej Solidarności? Dla wielu z nas, dla których była to nasza największa marka eksportowa, największa chluba w oczach świata, działalność Dudy i Guzikiewicza jest hańbą.
Po trzecie, jak zamierzacie zmienić ( i czy w ogóle), regulamin Sejmu, tak, by obrady nie urągały powadze tego budynku i stanowisku posła. Chodzi konkretnie o zapisanie w regulaminie, jak długa ma być wypowiedź posła podczas zadawania pytania ( min 5 minut), interpelacji, odpowiedzi itd. A przede wszystkim, by poseł w dyskusji nad ustawami miał czas nieograniczony i by marszałek sejmu nie miał prawa wyłączyć mikrofonu w połowie zdania. Oprócz tego, by zasady te dotyczyły wszystkich posłów, także partii rządzącej i by nie było możliwości karania posłów obcinaniem wynagrodzenia. To my, naród posłów zatrudniamy i to my im płacimy. Nie zgadzamy się, by ktoś za nas decydował, kto zasługuje na wypłatę, a kto nie.
Na czas kampanii wyborczej mam także taką radę. Wiem, że głos takich szarych ludzi, jak ja, rzadko bywa słyszany. Ale chciałabym zwrócić Panu uwagę na fakt, że pamięć społeczna jest bardzo krótka i wyborcy ledwie co pamiętają wydarzenia ostatniego roku. Było by bardzo pożądane, by stworzyć zespół ludzi, który by „odkopał” z historii lat ostatnich, wszystkie dokonania partii Prawo i Sprawiedliwość w ciągu ostatnich czterech lat, jak i z lat 2005-2007. Zapewniam Pana, że wiele osób już zapomniało, a młodzież w ogóle nie słyszała o tamtych działaniach „naszej” partii przewodniczki. Trzeba by ludziom przypomnieć o Barbarze Blidzie, o gwoździu do trumny, o doktorze „G”, o wymyślonych i spreparowanych aferach, o kłamstwach, pomówieniach, łamaniu praw i zasad działalności politycznej. Niech ludzie będą do końca świadomi, na kogo głosują. Oczywiście Kaczyński może powiedzieć, że nagle jego ugrupowanie się nawróciło i jest teraz biało-czerwoną drużyną aniołów. Aby więc nie dawać mu za dużo argumentów, należy „ALBUM” dotyczący partii PiS uzupełnić o niektóre fakty. Np. Mnie, jako wyborcę interesuje bardzo, ile osób zostało aresztowanych, osądzonych i posadzonych w więzieniu w sprawie tak zwanej afery VATT? Rozumiem, że jeśli ktoś, jakaś grupa ludzi, okradnie państwo na setki miliardów, to powinny te osoby przebywać w więzieniu. Wiem...wszystko ukradł Donald Tusk i na razie się nie da go zaaresztować. Ale bądźmy poważni, bo to o Polskę chodzi. Drugą sprawą, która mnie nurtuje i o której Polacy powinni mieć szczegółowe informacje, to podkomisja do spraw katastrofy smoleńskiej. A moje pytania brzmią następująco: Czy komisja nadal istnieje, jak często się zbiera, kto do niej należy? Interesuje mnie także ile członkowie tej podkomisji pobierają z budżetu państwa w formie gaży za sporadyczne występy publiczne i analizy pseudo ekspertów? Tu powinnam serdecznie pozdrowić posła Krzysztofa Brejzę, naszego naczelnego polityka śledczego, który zapewne uparcie dążył by do odkrycia interesujących mnie informacji. Jestem się w stanie założyć, że Polacy mają dużo więcej pytań do obecnie rządzących.
Drogi Panie Pośle. Napisałam tu już 4 strony i mogła bym tak pisać jeszcze długo.
Ale chyba będzie lepiej, jeśli do głosu dopuszczę także inne osoby, bo każdy człowiek ma jakiś pomysł, który warto by było rozważyć.
Ja ze swej strony chciała bym tylko podkreślić raz jeszcze, że Polska nie składa się wyłącznie z ludzi, którzy marzą o spokojnym pobieraniu zasiłków i poza łatwą forsą nic ich nie interesuje. Nie wszyscy jesteśmy też zaściankowi światopoglądowo i nie trzeba wchodzić do szafy, by głośno mówić, że wszyscy ludzie są równi, że mamy przyjaciół wśród gejów, lesbijek, Żydów, emigrantów, Romów, Chińczyków lub innych budzących powszechną nienawiść. Nie trzeba się wstydzić, że się mówi po niemiecku, że się jest za równymi prawami dla wszystkich i za szacunkiem dla inności. Piszę właśnie do Pana, bo wydaje mi się Pan, podobnie, jak Pan Trzaskowski, jak zamordowany prezydent Gdańska, człowiekiem odważnym. Chcę żeby Pan wiedział, że wśród Polaków jest ogromny potencjał ludzi, którzy mają już dość polityków mówiących półgębkiem, tchórzy, którzy próbują lawirować między lewicowym socjalem, a katolickim średniowieczem, że chcemy mieć możliwość głosowania na ludzi, którzy idą do przodu, na Polskę, w której nie będziemy musieli wybierać między mniejszym złem a faszyzmem, Polskę, która nas wszystkich pomieści. Potrzebujemy polityków, którzy będąc wrażliwi na potrzeby najsłabszych, będą pamiętali o tym, że bez nowoczesności i rozwoju nie da się zaspokoić ich potrzeb.

PS. Wszystkiego najlepszego córce w Dniu Urodzin. Mam nadzieję, że ten list nie sprawił Panu przykrości...  Dajcie nam proszę coś, co by nas przekonało, że warto. 



niedziela, 10 marca 2019

Ohyda!!! ( Tekst z dnia 10 marca 2018 mroku)




Jest niedziela. Niestety, nie wszyscy mają możliwość, po wyłączeniu budzika, odwrócić się na drugi bok i ponownie zasnąć. Wiedzą o tym wszyscy właściciele psów, które trzeba wyprowadzić i nakarmić. Moja sytuacja jest o tyle trudniejsza, że mój pies cierpi na epilepsję, co zmusza mnie do regularnego podawania leków co 12 godzin. Plan zazwyczaj jest taki, że skoro jest niedziele, to obsłużę zwierzęta, a potem wrócę do łóżka odespać tydzień. Ale kiedy już wszyscy są nakarmieni, to sama zjadam śniadanie, czasem piję kawę, co w znacznym stopniu odsuwa chęć na powtórny sen. Może jednak udało by mi się choćby poczytać w spokoju książkę, a nawet zasnąć, gdyby nie ten obrzydliwy poranny nawyk, czyli włączenie telewizora. Zazwyczaj kończy się tym, że kochani rodacy tak mi podnoszą ciśnienie, że o ponownym zaśnięciu mogę już zapomnieć.
Ta sytuacja powtarza się każdej niedzieli. W ciągu roku, może jest 5 takich przypadków, kiedy udaje mi się zrealizować pierwotny plan powrotu do łóżka.
Wiecie, Drodzy Rodacy, co mnie najbardziej w WAS wszystkich wkurwia? Wkurwia mnie, że jesteście hipokrytami wobec samych siebie. To, że nie pamiętacie „woły”, jak byliście „cielętami” i że macie wybiórczy zanik pamięci, co do swojego dzieciństwa i wczesnej młodości. A przecież, niezależnie od różnych perypetii, jakie WAS spotkały w pierwszym okresie życia, większość z WAS wyrosła na zdrowych i normalnych ludzi.
Od kilku dni, głównym tematem, kurwa politycznym, jest deklaracja LGBT podpisana przez Trzaskowskiego. W normalnym społeczeństwie, to w ogóle nie było by dyskutowane na forum publicznym. Dziś, ten temat zakrywa wszystkie afery PISD, złodziejstwo, kłamstwa, pokazywanie środkowego palca zatrudnionym w budżetówce. Po prostu wszyscy dyskutują, na jakim poziomie można z czterolatkiem rozmawiać o seksie... I co najważniejsze, ta deklaracja LGBT, nie wywołała tak wielkiej reakcji, dopiero słowa proroka Kaczyńskiego o "seksualizacji"?????dzieci, cokolwiek by to miało znaczyć, wywołało lawinę oburzenia u wszystkich. Widać, jaki ważny jest pan prezes dla wszystkich Polaków, bez wyjątku?! Ręce opadają! Witamy w Polsce.
Możecie ile chcecie udawać świętych, buntować się przed poruszaniem tych tematów w gronie małych dzieci. A ja i tak WAM nie uwierzą, że zapomnieliście, jak to jest naprawdę.
Zacznę od tego, że jestem z wykształcenia nauczycielką, co zmusiło mnie do zaliczenia takiego przedmiotu, jak „psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży”. Nauka głosi, że człowiek rodzi się useksualniony, choćby dlatego, że od urodzenia posiada płeć. Do tego wszystkiego, ta sama nauka udowadnia, że człowiek ma potrzeby seksualne już od urodzenia, a być może nawet w łonie matki. Oczywiście nie są to potrzeby świadome, ale wyraźną przyjemność sprawia niemowlakom „miętolenie” narządów, co zapewne każdy rodzić zaobserwował. Drodzy Rodzice, to nie oznacza, żeście swego dziecka w tym miejscu nie domyli i że się drapie, ono nieświadomie sprawia sobie przyjemność.
Nie wszystko pamiętam ze swojego dzieciństwa, ale przyznaje się bez bicia, że masturbowałam się regularnie na długo, zanim poszłam do pierwszej klasy, a w ostatnie wakacje przed uskutecznieniem obowiązku szkolnego, grupowo pokazywałam swoje narządy innym dzieciom płci obojga, co one odwzajemniły. Osobiście nie znam nikogo, z kim miała bym okazję rozmawiać na te tematy, kto by w tym samym wieku nie posiadał podobnych doświadczeń. A dziś usłyszałam od prezydenckiego ministra, że uczyć o tych rzeczach powinno się dopiero w wieku dojrzewania, bo dopiero wtedy budzą się pierwsze potrzeby seksualne. No zlała bym się ze śmiechu po takim info, gdyby nie było ono tak żałosne w ustach dorosłego mężczyzny. Jeśli Pan Dera dopiero wtedy miał pierwsze potrzeby, to chyba dojrzałość płciową osiągnął po czterdziestce, oznacza to bowiem, że bardzo wolno się rozwijał.
Drodzy Państwo! Nie musicie tu mi komentować, że WY też zaczęliście trochę wcześniej swoje przygody, niż twierdzą prawicowi politycy. Mam gdzieś WASZE osobiste wynurzenia i sądzę, że WY macie gdzieś moje. Ale sami sobie odpowiedzcie na pytanie, dlaczego tak bronicie swoim dzieciom normalnych rozwojowych doświadczeń, skoro WAS one nie wypaczyły, nie zmieniły WASZEJ orientacji seksualnej, nie wzbudziły w WAS niezdrowego pożądania, nie spowodowały, że biegaliście po mieście i pierdoliliście wszystko, co na drzewo nie ucieka?Nawet mój pies się masturbuje i jest z tego powodu spokojny i szczęśliwy! Oczywiście wszystko jest kwestią indywidualną, ale nikt mi nie wmówi, że się zaczął interesować seksem dopiero w wieku 11-12 lat, bo taki wiek uważa się za rozpoczęcie dojrzewania.
Od bardzo dawna słyszę te debilne argumenty, szczególnie w odniesieniu do programu gender, że każą się dzieciom przebierać w przedszkolu, za osobnika płci przeciwnej, co zaburza tożsamość i potem dziecko nie wie, czy jest chłopczykiem, czy dziewczynką. Dziś ten sam argument powtórzył Patryk Jaki, naczelny seksuolog PISu, taki młody chłop, a już wykastrowany, aż żal bierze! No, rzesz kurwa ludzie, opanujcie się!!!
Dzieci w przedszkolu, przy okazji balów przebierańców, przedstawień i innych zabaw dydaktycznych, przebierają się za różne postaci, często to są zwierzęta, albo bezpłciowe osobniki z różnych bajek. Ja nie chodziłam do przedszkola, więc się odniosę do moich późniejszych doświadczeń. W drugiej klasie szkoły podstawowej, na bal karnawałowy, byłam przebrana za jakąś tam księżniczkę, bo moja percepcja byłą w tym wieku tak nakierowana. Dokładnie nie pamiętam, jaka to była postać, ale pamiętam niebieską sukienkę suto ozdobiona koronką, którą mama mi szyła. Ale już w klasie siódmej, czyli w wieku lat 14, byłam zafascynowana postacią Atosa we francuskiej wersji Trzech muszkieterów granego przez Georges Descrieres. Pół roku sama sobie przygotowywałam kostium, a więc w tym wieku, byłam w stanie mentalnie wczuć się w role faceta. A potem dorosłam i jestem zupełnie normalną kobietą, cholernie hetero! U mnie nawet kot i pies muszą być facetami.
Po prostu nie rozumiem, dlaczego tak trudno jest ludziom wbić do głowy, że jeśli ktoś, w ramach doświadczeń szkolnych na chwilę wyobrazi sobie, że jest osobnikiem płci odmiennej, to nie wypaczy to jego orientacji, a może w znacznym stopniu ułatwić zrozumienie tej drugiej płci. To skutkuje tylko tym, że w dorosłych życiu mamy ułatwione relacje z płcią przeciwna, bo rozumiemy jej odmienność i role społeczną.
Drodzy Rodzice! To, że WASZE dziecko przebierze się w przedszkolu za pszczółkę Maję, nie oznacza, że będzie w dorosłym życiu szukać sobie partnera wśród trutni! Jeśli jest zajączkiem, to też nie oznacza, że mu się to tak spodoba, iż będzie w następstwie zoofilem! Weście podejdźcie do tego racjonalnie chociaż raz!
I jeszcze jeden argument, który jest często używany. Mianowicie twierdzenie, że to rodzice powinni decydować o tym, kiedy i w jakiej formie dziecko zdobywa wiedzę o seksie. Ale żaden z rodziców nie chce decydować o tym, czego dziecko uczy się na matematyce, na fizyce, czy historii. Zostawia to specjalistom. Cały szkopuł jest w tym, że szkoła powinna przestać głosić ideologie, a zająć się nauczaniem. Jeśli naukę o człowieku pozbawi się emocji i ideologi, to staje się ona tym samym, co nauka bezpiecznego przechodzenia przez jezdnie, że o czytaniu i pisaniu nie wspomnę. Moja starsza córka w wieku 4 lat przyszła do mnie z pytaniem: skąd dziecko się bierze w brzuchu matki? Bo, że w tym brzuchu jest i się rodzi wiedziała, bo ma młodszą siostrę, więc uczestniczyła we wzroście mojego brzucha. Nie wiem skąd jej się to wzięło, pewnie starsze kuzynki ją namówiły, by zadała to pytanie. Miałam to szczęście w tym czasie, że wcześniej pracowałam w przedszkolu, a tam były dostępne takie książki opisujące bardzo prosto ten proces. Oczywiście nie od razu jej odpowiedziałam, bo byłam zaskoczona pytaniem i chciałam się przygotować. Ale po 2 godzinach, wzięłam kredkę i papier i wszystko jej wytłumaczyłam ze szczegółami. I wyobraźcie sobie, moje dziecko ani nie zemdlało, ani nie musiałam go zaprowadzić do psychologa, by leczyło traumę. Powiem więcej, nawet się nie zarumieniła, kiedy jej rysowałam męskie i żeńskie narządy. Przyjęła to tak normalnie, jakbym jej opowiadała o gotowaniu kaszki. Moja druga córka o 2 lata młodsza, w wieku około 5 lat podglądała w przedszkolu chłopców w łazience. Podejrzewam tu także wpływ starszych kuzynek i starszej córki. No bo jej naopowiadały, że chłopcy to mają coś innego do sikania, niż dziewczynki, więc musiała to sprawdzić. Mamy w naturze wiele okazji do ułatwiania dzieciom poznawania świata. Na przykład, nie zasłaniając im oczu, kiedy kopulują zwierzęta. Wręcz przeciwnie. Trzeba pokazywać, jak się zwierzęta kochają i będą miały dzieci.
Mówicie, że tego rodzaju uświadamianie należy pozostawić rodzicom?...w naszym zacofanym kraju?... dziecko czteroletnie zadające podobne pytania, co moja córka, rzadko może liczyć na prawdziwą odpowiedź, a znam wiele domów, gdzie po prostu dostało by z liścia w twarz. Zupełnie jakby „nie mówienie” o tych sprawach miało spowodować, że dziecko później dojrzeje albo, jakby brak wiedzy miał je przed czymś uchronić. Ale brak wiedzy nigdy nie chroni przed niczym! To bzdura, ono zdobędzie wiedzę z internetu lub na ulicy, bo ciekawość jest kołem napędzającym ten świat. Często sami nie umiemy z dziećmi o tym rozmawiać, jeśli zabronimy tego nauczycielom, to nasze dziecko zostaje narażone na brutalizacje tej wiedzy. Czy to się WAM podoba?
Nie zapominajcie także, że jesteśmy krajem katolickim, a większość naszych dzieci chodzi na religię. To sprawia, że w wieku 8/9 lat jest przygotowywane do komunii. Podczas nauk przed tym wydarzeniem bardzo dokładnie omawia się dekalog, a w nim także „grzech nieczystości”. I to jest dopiero traumatyczne przeżycie, pamiętam je doskonale do dziś. Obrzydliwa sytuacja, kiedy dziad w średnim wieku opowiada o tym czego to nie wolno robić z własnym ciałem. FUJ!
Zastanówcie się więc wszyscy WY- tacy świeci, dlaczego nie chcecie, by uświadomił wasze dziecko przygotowany do tego nauczyciel, a pozostawiacie tę rolę księdzu, z których co drugi przedstawiciel sam ma kłopoty z seksualną tożsamością?
Taki jest trochę umoralniający ten mój niedzielny wywód. Ale powiem WAM że ta hipokryzja Polaków, którzy udają, że w ogóle ich seks nie obchodzi, lub dopiero po wypiciu kilku głębszych zaczynają swoje wulgarne wywody na ten temat, którzy mają po prostu braki w wiedzy, by móc o tym normalnie rozmawiać i bronią tej wiedzy swoim dzieciom, jest dla mnie po prostu obrzydliwa. Mierzi mnie także postawa polityków i to nie tylko tych prawicowych. Cała opozycja powinna wreszcie stanąć za nowoczesnym nauczaniem. Cała opozycja powinna wprost poprzeć Rafała Trzaskowskiego i chwalić za odwagę, że ten pierwszy krok w przyszłość zrobił. A tymczasem wszyscy ze spuszczoną głową boją się mieć własnego zdania. To ohyda!
Z mojej strony wielkie ukłony dla prezydenta Warszawy. Może wreszcie uczyni z tego miasta europejską stolicę.



środa, 6 marca 2019

Ławeczka dżentelmenów. ( Tekst z dnia 6 marca 2019 roku)


Tak bardzo chciałabym coś napisać, ale nie za bardzo jest o czym. Po prostu, nikt dziś niczego spektakularnego nie odpierdolił ( na razie). Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do PISowskiej rzeczywistości, że bardzo trudno nas czymkolwiek zaskoczyć. Tak naprawdę, jeśli ktoś kogoś nie zamorduje, to reszta jest po prostu zwyczajną PISowską codziennością.
No.., na przykład prezydencki minister Szczerski... Powiedział, co powiedział. A potem przeprosił. Ale gdybyście dokładnie przeanalizowali te przeprosiny, zobaczyli byście, że on wcale nie przeprosił, za to, co powiedział. Poszedł chłop o wiele dalej: przeprosił za tych, którzy „zmanipulowali” jego wypowiedź, za tych głupców, którzy go źle zrozumieli, a także za tych, którzy wyrwali jego wypowiedź z kontekstu. Ale kurwa, w żadnym wypadku nie przeprosił w swoim własnym imieniu... Przecież, nie on jeden ma z przepraszaniem problem. W zasadzie każdego dnia, politycy PISu coś głupiego „walną” przed kamerami. Ale potem się okazuje, że to my, społeczeństwo, jesteśmy za głupi, by właściwe intencje przedstawiciela narodu zrozumieć. Na przykład pan premier, który roztacza od dawna obraz, jego zdaniem, krainy miodem i mlekiem płynącej, takiej wspaniałej Polski, która mu się marzy. Czyli Polski prawdziwej i tradycyjnej, w której przeciętny obywatel płci męskiej, słabo wykształcony przez kiepsko opłacanego nauczyciela, nie dąży do awansu społecznego. No bo kurwa po co?! Gdyby chciał się kształcić, zdobywać tytuły, to by go bardzo drogo kosztowało i przez całe życie klepał by biedę. Ale jest lepszy sposób na życie. „Zawodówa” odbębniona w dowolnym kierunku, kursy przygotowawcze do łopaty. A potem licha praca, ale bez podatku. I tylko trzeba się spieszyć, by do 25 roku życia się ożenić, a potem, jak najszybciej postarać się o dziecko. Bo, kiedy w wieku 26 lat straci się ulgi, to wypadało by mieć chociaż jedno „pińset”. I tym sposobem ciągłość życia na koszt innych współobywateli zostaje zachowana. A że pan domu specjalnie do roboty zawodowej przykładać się nie musi, to gania za swoją żoną, jak za suka z cieczka, bo jedno „pińćset” to dla osiągnięcia właściwego standardu życia zbyt mało. Tym sposobem, co rok to prorok. Kobieta może mieć dzieci...niektóra nawet powyżej pięćdzisiątki, więc spokojnie po urodzeniu ostatniego „pińćset” dociągnie do minimalnej emerytury, choćby w swoim życiu nie przepracowała ani godziny! Taki oto model prawdziwie polskiej rodziny marzy się panu premierowi. A do tego, jaka to będzie piękna i tradycyjna rodzina. Tylko pan premier nie ujawnił w swoich planach, skąd sprowadzi niewolników, którzy na to wszystko będą pracować. Matka, a dała jej to natura, zawsze kocha swoje dzieci. Nawet wtedy, kiedy ich ma dwanaścioro. A więc nie będzie jej w głowie spełniać swoich podstawowych, acz kobiecych potrzeb. Nie przyjdzie jej do głowy, że gotując w wielkim garze rosół, piekąc niedzielne ciasto lub klepiąc schabowe, pomalować paznokcie, albo oko tuszem podkreślić, że o modnych ciuchach i ich przydatności przy garach nie wspomnę. No i jaka to oszczędność, kiedy kobieta nie ma czasu głowy z chałupy wystawić, wystarczy zwykły fartuch w kwiatki i kapcie. I zapewne nie przyjdzie jej do głowy, jak tym rozwydrzonym, nowoczesnym kobietom, cierpieć na depresję, bo będzie miała taki zapierdol, że nawet jej przez myśl nie przejdzie, by się nad sensem życia i wszechogarniającym smutkiem zastanawiać. Tymczasem pan i władca ogrodu domowego, którego jedynym i dość przyjemnym obowiązkiem będzie dbanie o to, by zawsze, kiedy jedno „pińćset” dorasta, na jego miejsce rodziło się następne!, będzie mógł swobodnie całe życie udawać kawalera, brylując na ławeczkach dla dżentelmenów pod osiedlowym sklepem z butelką piwa w reku...
Wiecie, można tak upodlić społeczeństwo, tak je pozbawić wyższych uczuć, potrzeb emocjonalnych i ambicji, by w tym promowanym przez PIS modelu poczuło się spełnione i szczęśliwe. To tak, jak z ptakami urodzonymi w klatkach, które innego życia nie znają, a tylko gdzieś w snach budzą się w nich marzenia o wolności. Tacy jesteśmy, chorzy na strach przed osiąganiem sukcesów. I na tym właśnie żeruje PIS i żeruje ta retoryka tradycyjnego szczęścia. To taki raj, podobny do tego przedstawianego przez kościół. Nudne miejsce, gdzie nie trzeba nic robić, a wszystko dostajemy za darmo. Tylko tyle, że nasze życie nie jest nam dane bez powodu. Nie jesteśmy tylko larwą owada, która ma całe życie żreć, a potem zamienić się w motyla, który odleci do nieba. Mnie się bynajmniej ten model życia nie podoba. Bo wśród tych pseudo- szczęśliwych ludzi, nie widzę noblistów, ludzi, którzy napiszą bestsellery, którzy wynajdą lekarstwo na raka, którzy rozbiją atom, którzy po prostu będą czymś więcej, jak szarą magmą w historii. Dlatego takie zdanie, że zawsze można sobie zrobić dziecko i wziąć zasiłek, a nie liczyć, że ktoś doceni naszą pracę, obraża nas wszystkich, nie tylko nauczycieli. Zresztą całe te rządy PIS są dla mnie wielką obrazą dla tego umęczonego narodu. A przecież była szansa, że się uwolnimy od tych wiecznych łańcuchów, którymi jesteśmy przykuci do naszej martyrologii, do naszej historii, że w końcu zaczniemy żyć, zamiast czekać, aż runą nasze mitologiczne mury...
Wielu z nas jest dziś w prawdziwej rozterce. Patrzy na Polską z różnych stron i ocenia ją w różnych aspektach. Z jednej strony wiemy, że gospodarka zwalnia i PIS powinien wygrać następne wybory i zapłacić, za te rozrzutność, za te politykę rozdawnictwa i że powinien odszczekać słowa, że na wszystko pieniędzy starczy, wystarczy nie kraść.... Z drugiej jednak strony wiemy, że kolejne 4 lata ich rządów, to są kolejne 4 lata propagandy telewizji publicznej, kolejne 4 lata z plebanami w naszych sypialniach i na naszych kontach, kolejne 4 lata niszczenia kultury, kolejne 4 lata ogłupiającej nauki naszych dzieci. To jest tragedia znacznie gorsza od bankructwa gospodarczego. Sytuacja jest dużo gorsza, niż w komunie, kiedy przechowywaliśmy nasz potencjał, kiedy wiedzieliśmy, że musimy być dobrze wykształceni, nowocześni, europejscy, kiedy nadejdzie właściwy moment, by ocalić Polskę. Dziś nam się wydaje, że to mamy, a PIS zabija to w nas każdego dnia. I coraz więcej jest tych, którzy są obojętni, którzy są szarą masą, a coraz mniej reformatorów i marzycieli.
Moje pisanie, pisanie wielu, nasze dyskusje w mediach społecznościowych, programy telewizyjne, wypowiadający się prawnicy, politycy i ludzie kultury...To wszystko zaczyna powoli przypominać konsylium lekarskie nad umierającą Polską Konsylium, w którym role główne odgrywa psychiatra i specjalista od leczenia bólu...
Jak wiecie, życie ma to do siebie, że się po prostu toczy, a historia bezustannie odwraca swoje koło. Wydaje nam się to wszystko takie... poza nami, takie... niezależne od nas. A ja boję się bardzo, że za 100 lat w podręcznikach historii, nie będzie nas, będą tylko oni. Nie, żebym miała wielkie ambicje zapisania się na kartach historii złotą czcionką. To nie o to chodzi. Ale wiem, że jeśli ktoś kiedyś otworzy rozdział o początkach XXI wieku w Polsce, to może będzie tam jedno zdanie o KODzie, jedno o słabej opozycji, może pół zdania o Obywatelach RP blokujących miesięcznice. Ale tak naprawdę wszystkich nas wrzucą do jednego wora, do anonimowej przepaści o nazwie „Polska pod rządami PISu”. A przecież ja nie jestem „Polską pod rządami PISu”! Nie jestem baranim tłumem, który pozwolił zniszczyć mój kraj. Ja tylko nie miałam siły, by krzyczeć głośniej.



niedziela, 3 marca 2019

Natura świni. ( Tekst z dnia 3 marca 2019 roku)


Drogi Panie redaktorze Piasecki!
Większość z nas liczyła na to, że pod Pana kierownictwem, program „Kawa na ławę” zasadniczo się zmieni, a przede wszystkim przestanie być jarmarkiem, na którym wszyscy gadają naraz. Od dawna był to taki program, gdzie nie liczyło się, kto ma coś mądrego do powiedzenia. Był to konkurs na to, kto najgłośniej krzyczy i kto ma największą pojemność płuc, co pozwala wyrzucać z siebie tak długi potok słów, by nikt nie miał możliwości ani przerwać tego potoku, ani się wtrącić. Czasami marzę, by oprócz wymiany prowadzącego, stacja TVN 24 zmieniła formułę programu tak, by przypominał teleturniej „Jeden z dziesięciu”, gdzie prowadzący decyduje o tym, kto mówi i jak długo. Oczywiście stracił by on na autentyczności i był równie sztywny, jak wszelkie debaty przedwyborcze. Ale my, widzowie, mieli byśmy szansę cokolwiek usłyszeć. Z przykrością stwierdzam, że niestety Pan nie panuje nad zaproszonymi gośćmi i tak naprawdę mógłby Pan wyjść, a w samym przebiegu nic by się nie zmieniło. Dziś na przykład zafundował nam Pan teatr jednego aktora, bo Sasin, w ciągu godziny, nie zamknął się nawet na kulka sekund.
Nie wiem, kto decyduje o tym, kogo zapraszacie do tego programu, ale zakładam, że Pan, bo jest to Pana autorski program. Jeśli się więc decyduje, by zaprosić najbardziej niekulturalną świnię w polskiej polityce, Jacka Sasina, było by dobrze, by miał Pan tyle charyzmy, aby mu czasem zamknąć tę świńską gębę i dać szansę innym uczestnikom programu na wypowiedzenie choćby jednego zdania. Długo się zastanawiałam nad tym porównaniem polityka do świni..., ze względu na godność osobistą tego zwierzęcia. Ale wychodzę z założenie, że bycie świnią nie obraża świni. Natura ją tak stworzyła, że nie bacząc na nic, nawet po gnoju, czyli rzadkim gównie, bez żadnych hamulców pcha się do koryta, a potem, jak to świnia, żre łapczywie „ubabrana” w jedzeniu po same oczy, bo jej się wydaje, że ktoś jej zaraz koryto zabierze. A kiedy koryta nie ma na horyzoncie, to nawet jeśli nie jest bardzo głodna, drze japę, jakby ją ktoś rozdzierał, żeby przypadkiem wieś cała nie zapomniała, że jej się koryto należy. I taka jest natura świni. Gorzej, kiedy tak właśnie zachowuje się człowiek. A ja takie cechy widzę u Sasina. Doskonale wie, że musi cały czas wyrzucać z siebie swoją prawdę, bo jeśli kogoś dopuści do głosu, to ktoś mu może sprzątnąć sprzed ryja koryto!
Gdyby przerwał swój słowotok choćby na chwilę, to by mógł usłyszeć, że poziom życia w Europie nie zależy od wysokości zasiłków socjalnych, a od godnych zarobków, które powoduję duże wpływy do budżetu z podatków, a wtedy państwo stać na zadbanie o najbiedniejszych. Dla Sasina, PISu i wyborców tej partii, dwa razy dwa ciągle wynosi sześć albo nawet więcej. Okazuje się, że można nie inwestować, nie pracować, a i tak ma się przypływ gotówki. Niestety, w prawdziwej ekonomii ten model się nie sprawdza.
Gdyby Sasin zamknął się na chwilę, to mógłby usłyszeć niewygodne pytanie: Gdzie się podział największy przyjaciel PISu, który na zlecenie tej partii nagrywał polityków PO, doprowadzając do zmiany władzy, a który powinien siedzieć w więzieni? Jak to się stało, że łamiąc prawo, był człowiekiem zdrowym, jak ryba, a po wyroku nagle zaniemógł. A kiedy się okazało, że nie da się odwlekać odsiadki przy pomocy lewych zwolnień, zniknął, jak kamień w wodę i pewnie nawet Interpol go nie znajdzie. Może by Sasin musiał odpowiedzieć na pytanie, gdzie zniknął ksiądz Sawicz, który wziął łapówkę za pośrednictwem Kaczyńskiego? Dlaczego nie można go przesłuchać? I, niech mi to ktoś wytłumaczy, jego pełnomocnik tak bardzo podkreśla, że dziś Sawicz jest osobą prywatną i trzeba mu dać spokój? Nie znam dokładnie kodeksu karnego, ale nie przypuszczam, by osoba prywatna podlegała innemu prawu, co osoba publiczna. Chodzi mi o to, czy osoby prywatnej nie można przesłuchać?...w państwie PIS. Czy osoba prywatna może bezkarnie brać łapówki?...w państwie PIS. Czy to oznacza, że jeśli ja coś ukradnę, kogoś zamorduję, albo zrobię inną obrzydliwą rzecz, a potem się schowam i wyślę swojego adwokata, by głosił na około, że jestem osobą prywatna, a więc mam prawo do prywatności, to wtedy proszę mnie nie ścigać, nie aresztować, nie karać?... W państwie PIS. No tak, ja nie jestem z tego chlewu, mnie Ziobro nie ochroni.
I tak, mogli byśmy Panu Sasinowi, gdyby dało się go na chwile wyłączyć, zadawać wiele różnych pytań. Na przykład, dlaczego, kiedy PISowska policja coś odpierdoli, to zawsze, zrządzeniem sił nadprzyrodzonych „padają” kamery, które mogły by wydarzenie zarejestrować? Tak było w przypadku Igora Stachowiaka, gdzie ginęły nagrania z posterunku, na którym go zamordowano, a sprawa wydała się tylko dlatego, że policjanci idioci nie zorientowali się, że paralizator posiada własną kamerą. A w tym tygodniu się okazało, że dwóch policjantów potraktowało, jak szmatę, napadniętą kobietę i dwie niezależne kamery osobiste, które nosili przy mundurze rozładowały się w tym samym momencie!!! No proszę WAS! Gdzie my żyjemy? I kto w to uwierzy? Skoro nie można ukarać policjantów za nieodpowiednie zachowanie wobec ofiary, to trzeba ich wywalić na pysk! za to, że nie potrafią obsługiwać powierzonego sprzętu. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby musieli użyć broni, czy też by im nagle wysiadła?
Panie redaktorze Piasecki. Ja wiem, że taki cyrk, jaki politycy wyprawiają w pańskim autorskim programie, napędza oglądalność pańskiej stacji. I być może pański szef za wykonaną pracę Pana chwali. Chciała bym jednak zwrócić Pana uwagę, że w tle tego wszystkiego jest nasz kraj, Polska!, a także nadchodzące wybory. I o tym nie powinien Pan zapominać , jako dziennikarz. Oczywiście, powinien Pan być obiektywny i nie może uprawiać propagandy, nawet, gdyby propagował Pan najlepszych polityków świata.
Ale my, słuchacze i oglądacze, chcieli byśmy w telewizji zdobywać wiedzę... Chcieli byśmy dowiedzieć się z ust polityków, dlaczego prokuratura i sądy nie robią nic w sprawie pedofilią w kościele i dlaczego pozostawiają rozstrzyganie tych przestępstw kościołowi? Zapewniam Pana, że dla wielu osób, jest to problem o wiele ważniejsze, niż jakaś nieistniejąca, wymyślona na potrzeby propagandy mafia watowska. Chcieli byśmy także dowiedzieć się, dlaczego robimy bohaterów z „morderców wyklętych”, dlaczego składamy kwiaty na ich grobach i żaden polityk z żadnej partii!!! nie ma odwagi powiedzieć, jaka jest prawda o tych postaciach? Chcieli byśmy w końcu dowiedzieć się od prezydenckich ministrów, dlaczego Andrzej Duda zaciemnia historie o tych mordercach lub dlaczego obraża sędziów, których Unia kazała mu przywrócić na stanowiska?
Może po prostu, kiedy się Pan przygotowuje do programu, dowiedział by się Pan od nas, obywateli, co my byśmy chcieli usłyszeć od polityków. Może wtedy my byśmy Panu podsunęli argumenty, które by sprawiły, że Pan będzie prawdziwym autorem tego programu, a nie tylko kukłą, która tam siedzi i nad niczym nie panuje. Tak właśnie dziś traktował Pana Sasin, jakby tam Pana nie było.
Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że program Kawa na ławę, przestał być symbolicznym stołem, przy którym dyskutuje się o Polsce. Stał się tubą, w której lansują się takie świnie, jak Jacek Sasin, czy Patryk Jaki! A chciałabym wierzyć, że prawdziwi dziennikarze, za jakiego Pana uważam, to ludzie, którzy rozumieją swoją misję. Że doskonale zdają sobie sprawę, iż to oni kształtują nasze poglądy. A Pana program w dzisiejszym wydaniu, powinien być pokazywany w godzinach nocnych, bo jestem pewna, że młodzież i dzieci nie powinny oglądać i brać przykładu z tak pogardliwej debaty, jaką nam taki Sasin funduje.
Jako obywatelka Polski, jako wierna fanka programu „Kawa na ławę”, mogę tylko apelować do Pana, by się Pan przynajmniej postarał zapraszać do programu polityków, którzy mają skromne minimum dobrego wychowania. Wiem, że w przypadku PISu to bardzo trudne. Ale niech się Pan to dla nas zrobi. Bo wolne media, to nie jest tylko praca, nie są tylko igrzyska, które mają służyć podnoszeniu oglądalności Pana stacji. My dziś walczymy o Polskę, o jej miejsce w Europie i o przyszłość demokracji...i także o to, by Pańską stacja mogła pozostać wolnym medium, by nie była zmuszona dołączyć do bałwochwalczych misjonarzy Kurskiego.





piątek, 1 marca 2019

Zespół spermowo-urynowy... ( Tekst z dnia 1 marca 2019 roku)


To będzie post tylko dla dorosłych i dla tych, którzy mają odporne uszy, a także dla tych, których stać na 3 sekundy zastanowienia, zanim każde słowo przyjmą do siebie i się o nie obrażą.
Wydawało mi się , że jestem bardzo dużą dziewczynką, że większość rzeczy już widziałam i że nic nie jest w stanie mnie wprowadzić w osłupienie. Nie jest mi obca niemiecka hard pornografia, akty ze zwierzętami, gruppen sex i temu podobne. Oczywiście w formie medialnej, a nie w praktyce. Myślałam, że nic mnie już nie zszokuje...a jednak.
Wydawało mi się także, że nie może być gorszego szamba, jak pedofilia, ale prawdziwym dnem okazało się to, jak osoby duchowne usprawiedliwiają swoje niecne czyny. Bo to już nie jest tylko gwałt na ciele, ale także na mózgu...
Wszystko po prostu jest w porządku, kiedy kucharka jest w kuchni, kwiaty kwitną na łące, a kurwy przyjmują klientów w burdelu. Po prostu, normalny porządek świata, w którym nic mi nie przeszkadza i wszystko jest na swoim miejscu. Są jednak takie momenty, kiedy ten porządek, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, po prostu okazuje się fikcją. Jestem z tego pokolenia wychowanego w komunizmie, w którym podobno władza zwalczała kościół, ale to wszystko było tylko na niby. Bo tak naprawdę wszyscy dokładnie wiedzieli, że lekarz, policjant, nauczyciel i ksiądz, to są takie zawody, które się wykonuje z powołania, a osoby, które je wykonują są godne zaufania. Czyli, że gdyby coś się działo, to zawsze można z nimi zostawić dzieci i być pewnym, że nic złego w tym towarzystwie ich nie spotka.
Dla takiej osoby, jak ja, zjawisko pedofilii w kościele jest więc trochę sprzeczne z moim postrzeganiem świata. Ale przez ostatnie kilka lat, powoli mój mózg zaakceptował tę gorzką prawdę, chociaż nigdy się z nią nie pogodził. Nie było to jakoś specjalnie przeważającym powodem mojego odejścia od kościoła, bo nie znałam skali tego zjawiska. Raczej ograniczanie mojej, może zbyt nienaturalnej wolności osobistej oraz wewnętrzna przekora spowodowały, że wyrzekłam się tego uzależnienia. Od dawna obserwowałam też różne fakty, które świadczyły o tym, że ta instytucja daleko odbiega od swojego powołania, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że słusznie wybrałam trudną ale własna drogę. Muszę WAM jednak powiedzieć, że gdzieś tam w głębi duszy byłam cały czas naiwna, wierząc w to, że jeśli ktoś zostaje księdzem, bo odczuwa coś w rodzaju powołania, to znaczy, że ma kręgosłup moralny i że wśród osób wykonujących ten zawód jest podobny procent przestępców i zwyrodnialców, jak w innych zawodach lub grupach społecznych. Od pewnego czasu przeżywam szok, bo okazuje się, że uczciwego, dobrego człowieka wśród księży, jest bardzo trudno znaleźć, a pedofilia osób noszących sutannę, nie jest jakimś statystycznym procentem, lecz przyjętą i akceptowaną w tym środowisku normą. Co chwilę dowiadujemy się o kolejnych przypadkach, w Ameryce Północnej, w Ameryce Południowej, w Irlandii, w Hiszpanii w Australii. Ale najbardziej nas bolą coraz częściej odkrywane przypadki w Polsce.
To sprawia, że widząc faceta w sutannie, od razu myślimy o nim, jak o pedofilu i mamy bardzo dużą szansę, że to nie jest pomyłka. Wielkie autorytety, nie tylko dlatego, że są kapłanami, ale swoim życiem, jak nam się wydawało, dawały świadectwo swej moralności, dziś okazują się krzywdzicielami dzieci, wykorzystującymi swoją władzę do zaspokajania bardzo przyziemnych potrzeb. Powoli, powoli zaczynamy mieć świadomość, że to, co w głębi serca czuliśmy od dawna, co nam podpowiadała podświadomość, że kościół katolicki jest instytucją wrogą człowiekowi i pozbawioną moralnego kręgosłupa, okazuje się najprawdziwszą prawdą.
To mnie już od dawna nie bolało, bo wiem, że w kościele nie ma żadnego boga, że jeśli ktoś naprawdę ma potrzebę składania swego życia w ręce jakiejś nadprzyrodzonej siły, to bramy kościoła są niewłaściwą drogą.
Powiem WAM jednak, że po ostatnim materiale przedstawionym w programie: Czarno na białym, mówiącym o działalności w Watykanie Marcialu Marcielu Delgadolu, którego życie było mi mniej więcej znane, doznałam prawdziwego szoku. Powaliły mnie na ziemię szczegóły z tego życia. Może gdzieś tam w moim wnętrzu ciągle drzemało to przekonania, że nasz papież Polak, chociaż nie ideał, nie święty, ale zwykły człowiek popełniający błędy, nie miał jednak świadomych złych intencji. Może mój mózg jakoś się bronił przed tą okrutną prawdą. Ale po obejrzeniu tego materiału, moje ostatnie złudzenia zostały po prostu zamordowane! Okazuje się bowiem, że burdel, nie zawsze jest w burdelu. Od 30 lat wiedziałam, że Watykan, oprócz zwyczajnej posługi papieskiej i duszpasterskiej, prowadzi własną politykę, że wpływa na polityczne decyzje całego świata od stuleci. Ba, nawet pogodziłam się z tym, że za pomocą mordów usuwano królów i papieży. Ale jest mi naprawdę trudno zaakceptować fakt, że to miejsce uznawane przez wszystkich za ośrodek świętości, jest po prostu domem publicznym, jaskinią oszustów i złodziei, usankcjonowanym ośrodkiem molestowania dzieci, kobiet i podwładnych. Ten sam kościół śmie zarzucać lekcjom wychowania seksualnego propagowanie homoseksualizmu i pedofilii?...A za spiżową bramą jest burdel najgorszego gatunku, bo do zwykłego domu uciech ludzie idą z własnej i nieprzymuszonej woli, a tam są zwabiani podstępem, obietnica świętego życia, a w efekcie stają się zabawkami w rękach seksualnych dewiantów...
Od dawna wszyscy wiemy, że kościół to wielka i mocna organizacja, nastawiona na zdobywanie ogromnych, finansowych zysków. Jedni się na to nie zgadzają, jak ja, a inni akceptują tę drobną przywarę i uważają, że i tak bieganie do kościoła jest jedyną droga do kontaktów z bogiem. Ale wybaczcie, jeśli ktoś obejrzał ostatni materiał w „Czarno na białym”, i nadal ma ochotę lecieć upaść na kolana przed swoim proboszczem, to chyba nie jest do końca normalny!
...Wieloletne przestępstwa finansowe, gwałty na zakonnicach, na klerykach i na dzieciach, także własnych. Wszystko to w czasach trzech papieży, w tym Wojtyły, który uważał Marcielu za swojego przyjaciela... Mówicie, że nie wiedział???, że nie ukrywał???, że jest niewinny???...Skoro był taki ślepy i nie miał pojęcia, co dzieje się w Watykanie, to znaczy, że się nie nadawał na papieża! Jak mógł rządzić całym chrześcijańskim światem, skoro pod jego nosem działy się te wszystkie straszne rzeczy?!
Bardzo często słyszę od WAS, że po prostu przyszły takie czasy...Że upadła moralność, że wszyscy prowadzimy życie znacznie bardziej rozwiązłe, że nas zepsuł komunizm, hipisi, czy co tam jeszcze, że telewizja i internet epatują seksem. Możemy się tak usprawiedliwiać. Ale prawda jest taka, że to wszystko się działo zawsze, ale kiedyś po prostu wystarczyło postawić mur, ustanowić tajemnice spowiedzi, a przy bramie postawić strażników, by nikt o niczym nie wiedział. Dziś po prostu nie da się niczego ukryć, bo prędzej czy później docierają do nas wiadomości, nawet jeśli ktoś bardzo się starał je ukryć.
Jedynym pytaniem, jakie mogę w tej chwili zadać, to takie, czy ktoś z WAS ma jeszcze ochotę pójść w niedziele do kościoła? Ale może nie jest to pytanie najważniejsze??? Może ważniejsze jest to, czy można kogoś, kto już został ogłoszony świętym, pozbawić jego świętości... Czy po prostu będziemy musieli żyć w tym swoim zakłamanym świecie i udawać, że nic się nie stało?
Zespół spermowo- urynalny, przypadłość, na którą podobno cierpiał ten przyjaciel „naszego” papieża. Przypadłość, którą usprawiedliwiał swoje seksualne i pedofilskie zachowania, kiedy zmuszał dzieci, siostry zakonne i kleryków do masowania swoich genitaliów... Ja wiem, że w wielu kulturach uznaje się, że krew menstruacyjna dziewicy ma moc uzdrawiającą, ale nigdy nie obiło mi się o uszy, by w dolegliwościach związanych z chujem, pomagały masaże niewinnych dzieci! Nauka mówi wprost, że masturbacja jest bardzo zdrowa, bardzo potrzebna zdrowiu fizycznemu i psychicznemu człowieka. Więc nie miałabym żadnej pretensji, by każdy ksiądz walił konia zawsze, kiedy poczuje taką potrzebę. To nie jest specjalnie męcząca robota, a do tego, jaka przyjemna... Zakładając, że taka dolegliwość naprawdę istnieje, a żaden człowiek nie ma rączek przymarzniętych do dupy, to może sam sobie zaaplikować lekarstwo. Problem jest w tym, że ta gnida wykorzystywała do tego inne osoby a przede wszystkim dzieci!
W obliczu tego wszystkiego mamy sytuację w Gdańsku, kiedy związek zawodowy Solidarność, oraz OPZZ, trzymają straż przy pomniku pedofila. Wydawało by się, że pedofile nie mają swojego związku zawodowego... A tu popatrzcie...aż dwa związki zaangażowały się w obronę tego „bohatera” czarnej komedii!
Czasami, kiedy na to wszystko patrzę, to ręce mi opadają i gryzę wargi z bezsilności. I wybaczcie.., zastanawiam się, czy ten mój kraj nie cierpi w całości, na jakąś odmianę zespołu spermowo- urynalnego...
Albo czy się przypadkiem moim rodakom, w wyniku jakiegoś zaślepienia, mózg z gównem nie pomieszał...
Wybaczcie mi, ale ja naprawdę nie wiem, co mam myśleć...
Wybieracie głupich polityków...dobrze! Wasza sprawa! Ktoś WAS traktuje jak bezmyślne barany...też WASZ wybór. Godzicie się na to, by WASZE podatki szły na złote ołtarze...trudno, WASZA kasa, WASZE kieszenie, nie moja sprawa! Ale kurwa! Ktoś WAM dzieci gwałci, a WY się zachowujecie, jakby się nic nie stało?
WASZ kościół, który powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, ocierać łzy, być dla WAS drogowskazem, okazał się gniazdem jadowitych żmij, WASZ papież nie może być świętym tylko dlatego, że był Polakiem...
Czasami po prostu trzeba mieć odwagę stanąć twarzą w twarz z prawdą...
Wiem, co powiecie, czyli to co zawsze...Że łatwo mi mówić, bo nie mieszkam w Polsce, że obrażam ludzi, że uogólniam, że wszystkich wrzucam do jednego worka.
No wybaczcie mi, ale w takim tekście szkoda miejsca, by z imienia i nazwiska wymieniać wszystkich tych, którzy do tego worka nie pasują. Znam ich naprawdę sporo, ale oni wiedzą, że nie o nich mówię i się nie obrażą. Co do lekkości mojego spojrzenia z odległego kraju, który jest już z niewoli kościelnej wyzwolony, to muszę WAM powiedzieć, że w żadnym kraju, kościół z własnej i nieprzymuszonej woli nie doszedł do wniosku, że się przestanie mieszać do polityki, okradać ludzi i gwałcić dzieci. Zawsze musieli pomóc mu obywatele, zmuszając do usunięcia się w cień społecznego życia. I nie jest to dla mnie łatwe, że czasami tak właśnie myślę o swoich rodakach, jak wyżej napisałam. Bo jeśli połowa społeczeństwa posiada przeciętną wiedzę o grzechach kościoła, a wśród nich, czego jestem pewna, przynajmniej 30% wie tyle, co ja, albo nawet więcej, a mimo to podoba im się świat w którym żyją i nie odczuwają pieczenia w sumieniu patrząc w lustrze, to wybaczcie, ale nie będę za swoją ocenę przepraszać. W Polsce słabo podkreśla się to, że człowiek bierny jest współwinny przestępstwu. Proszę Cię więc! uświadom sobie Polaku, który udajesz głupiego, że jeśli jutro ksiądz zgwałci Twoje dziecko, to w tym gwałcie Ty masz swój udział...Ty ojcze i Ty matko i Ty babciu i dziadku, którzy nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ksiądz może być zboczeńcem.



Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...