czwartek, 28 marca 2019

"Może Polska już normalna, tylko ja już nienormalny..." ( Tekst z dnia 28 marca 2019 roku)


Tego mówić nie muszę, ale skoro wszyscy mówią, więc i ja powtórzę. Jako była nauczycielka, która odeszła z zawodu pracować fizycznie do firmy prywatnej,z powodu głodowej pensji, popieram strajk nauczycieli.
Ta sytuacja trwa już od 30 lat. Chociaż, w tym okresie, pozycja nauczycieli nie zawsze była taka sama.
Kiedy ja zaczynałam pracować w przedszkolu na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, utrzymanie rodziny z dwóch pensji nauczycielskich ( takie miałam do dyspozycji), było w zasadzie niemożliwe. Ratowała nas pomoc rodziny i to, że oboje z mężem, główny posiłek jadaliśmy w szkolnych stołówkach. Potem pojawiły się dzieci, co sprawiło, że trzeba było gotować w domu i to już było zbyt duże wyzwanie dla domowego portfela. Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że z tą sytuacją nie wygramy.
Odejście od zawodu było dla mnie trudne. Była to swego rodzaju degradacja. Trudno jest oprzeć się refleksji, że lata spędzone na nauce zawodu zostały po prostu zmarnowane. Niestety, prestiżu nie da się włożyć do garnka, a kwalifikacjami zawodowymi połączonymi z zaangażowaniem, nie da się zapłacić rachunków.
Po latach spotykałam swoich znajomych ze studiów, którzy ambitnie utrzymali się w zawodzie. Sytuacja nauczycieli z czasem się poprawiła, a oni szybko zdobywali kolejne stopnie awansu. Wielokrotnie analizowałam swą decyzję, ponieważ w głębi serca zawsze chciałam być nauczycielką, ale bardzo trudno wraca się z raz obranej drogi. Łatwo także przyzwyczaić się do dobrego. W zwyczajnym zawodzie, może trzeba się bardzo napracować, może przychodzi się do domu bardziej zmęczonym, ma się mniej wakacji, ale zamykając drzwi zakładu, większość z nas pracę zostawia za sobą. Z nauczycielami jest zupełnie inaczej. To nie tylko to, że się sprawdza w domu klasówki. Do pracy trzeba się przygotować. Nie wystarczy wiedza zdobyta na studiach. To tylko podstawa. Trzeba umieć zainteresować uczniów tą wiedzą, co wymaga przygotowywania (bardzo często, na własna rękę) ciekawych pomocy naukowych, wyszukiwania przykładów związanych z tematem, pomysłu na zorganizowanie ciekawej lekcji. W dzisiejszych czasach, kiedy technika galopuje, nauczyciel jest skazany na wieczne dokształcanie się, bo musi być poinformowany lepiej, niż wyszukiwarka google. W innym przypadku dzieci będą łapały go na niedoinformowaniu, co będzie podważało szacunek do niego i jego autorytet. Nikt go się nie pyta, skąd bierze pieniądze na doskonalenie zawodowe i na przygotowania do zajęć.
To jest drodzy państwo prawdziwa harówka, która się nigdy nie kończy. Nauczyciel odpoczywa wyłącznie w czasie snu. Nauczycielem nie jest się tylko za progiem szkoły i w godzinach pracy. Od nauczyciela wymaga się postawy moralnej w każdym momencie życia i jest on dużo bardzie obserwowany przez środowisko, a także bardziej surowo oceniany. Ale to wszystko nie jest jeszcze najtrudniejsze. Najtrudniejsza jest odpowiedzialność. Każdy nauczyciel musi znać jedną zasadę. Można być lepszym lub gorszym wykładowcą, osiągać sukcesy lub porażki w przekazywaniu wiedzy. Ale nie można sobie pozwolić na to, by dziecko pod naszą opieką doznało jakiejkolwiek krzywdy. I to jest niewyobrażalny stres, bo dostajemy pod opiekę życie kilkunastu lub więcej istot, które w zasadniczy sposób przewyższają dorosłego człowieka w wyobraźni i szalonych pomysłach, które bez zastanowienia należy wprowadzić w czyn. Naprawdę jest czasami bardzo trudno przewidzieć, co wpadnie do głowy dziecku, a już w szczególności grupie dzieci. Nie macie pojęcia, co na przykład oznacza, wyjście z dziećmi na basen. Oczywiście, dzieciaki się świetnie bawią, a nauczyciel siedzi na brzegu i przez godzinę nie robi nic innego, tylko liczy wystające nad powierzchnię wody dziecięce głowy. Nie może się pomylić, bo taka pomyłka może kosztować życie. Właściwie najbezpieczniejszym miejscem dla dzieci jest klasa, a nauczyciel wtedy nieco odpoczywa psychicznie, bo ma wszystkich w zasięgu wzroku. Ale od przedszkola po ostatnią klasę, wszystkie przerwy, wyjścia na spacer, zabawy na świeżym powietrzu, wycieczki, to momenty ogromnego napięcia i stresu. Z jednej strony trzeba odpowiednio dozować swobodę dzieciaków, dawkować im zaufanie pozwalając na samodzielność, a z drugiej strony zrobić wszystko, by zwrócić je rodzicom w jednym kawałku.
Piszę to wszystko, chociaż jest to może taki banał. Większość rodziców postrzega nauczyciela, jako jakiegoś kosmitę, który się nie narobi, wiecznie jest na feriach lub na wakacjach, ma mało godzin w tygodniu i jeszcze ciągle czegoś chce i narzeka.
Ocenianie innych jest proste i łatwe, ale czasami warto jest trochę zagłębić się w temat, by zrozumieć sytuację drugiego człowieka.
A teraz przejdę do polityki...
Dziś stwierdzenie: Popieram strajk nauczycieli, postrzeganie jest jako polityczne. Ale wielu ludzi, którzy to powtarzają, kłapie buzią i używa słów swojego języka ojczystego bez zrozumienia. Może właśnie mieli kiepskich nauczycieli... Bo co to właściwie oznacza, że upolityczniamy protest. Oczywiście, że każde wystąpienie przeciwko władzy, jest aktem politycznym, bo polityka w demokracji, to nie jest sprawa elit. Polityka to życie. Śmieszą mnie ludzie, którzy twierdzą, że polityka ich nie interesuje. Bo ona dopadnie każdego prędzej czy później.
Nauczyciele w czasie rządów dobrej zmiany, wykazali naprawdę anielską cierpliwość. Dostali w prezencie ministra „wizjonerkę”. Zalewskiej co chwila wpadają do głowy coraz to bardziej popierdolone pomysły, a nauczyciela w pokorze wywracali swoje miejsca pracy do góry nogami tylko dlatego, że jakaś głupia baba z wielkim ego chce stworzyć model nauczania nieznany nie tylko cywilizowanym świecie, ale w całej galaktyce. Tak naprawdę, kiedy już po wielu latach zaczęliśmy dochodzić do modelu zbliżonego do krajów demokratycznych, nagle Zalewska zafundowała nam zwrot w tył i wracamy do komuny. Tej idiotki nie obchodzą dzieci i ich zapóźnienie w stosunku do innych europejskich uczniów. To straszne, że to „coś” było kiedyś nauczycielką. Tylko współczuć jej uczniom. Trzeba było te jej wizje przerwać już od pierwszej głupiej ustawy, która przywróciła obowiązek szkolny dopiero od siódmego roku życia.
A potem już poszła lawina głupich pomysłów i rujnowanie szkoły zaczęło przyspieszać. Dziś WASZE dzieci, (ja to już mam za sobą) wychodzą ze szkoły głupsze, niż do niej poszły. Mają kładzione do głowy łopatą jakiej ideologiczne brednie, ale całkowicie wyłącza im się samodzielne myślenie. To raczej tresura, a nie nauczanie. I nie jest to wina nauczycieli lecz programów nauczania rodem z osiemnastego wieku.
Nauczyciele znosili te wszystkie „supr” reformy Zalewskiej w pokorze. Chociaż praca w takiej szkole, jaką nam PIS zafundował jest tańcem pingwina na szkle i dla prestiżu tego zawodu jest po prostu nie do przyjęcia. Oczywiście, że strajk zarządzony miesiąc przed wyborami i w trakcie egzaminów, może być uznany za szantaż, ale przecież właśnie na tym protesty polegają. Czy ostatnie podwyżki dla policji nie były wynikiem postawienia rządu pod ścianą? Mimo tej trudnej sytuacji w szkolnictwie uważam, że nauczyciele nie strajkowali by i spokojnie czekali by aż zmieni się władza i wróci pogoda na naprawiania tej ruiny. Niestety, kiedy się ciągle odmawia jednej, zasłużonej grupie społecznej, a jednocześnie zapowiada socjal dla ludzi, których dochody są kilkakrotnie większe, niż pensja nauczyciela, musiało to wywołać konflikt. Wywołała go „piątka Kaczyńskiego”, nie ZNP!
Ciągle powtarza się argument, że PO nic nie dało od 2012 roku. Ale w czasie rządów PO/ PSL nie było galopujących podwyżek prądu i innych mediów, nie drożały w takim tempie produkty żywnościowe. Pomimo kryzysu łatwiej było związać koniec z końcem.
Dobra zmiana doprowadziła do tego, że nauczyciel stał się żebrakiem, zupełnie, jak w czasie początku mojej zawrotnej kariery w tym zawodzie. Tylko tyle, że wtedy Polska była bankrutem, a dziś, jak twierdzi Mati Krzywamorda, cały świat nam zazdrości rozwoju gospodarczego.
No tak, napisałam już 3,5 strony. Wszystko to, co powyżej, jest chyba dla obywateli jasne i większość z nich ma podobne poglądy i doświadczenia. Mnie jednak męczy od kilku dni pewne spostrzeżenie. Bronią się przed tym, jak mogę, bo to jest myśl z pogranicza teorii spiskowych. Mam jednak coraz bardziej nawracające wrażenie, że od pewnego czasu żyjemy w jakimś teatrzyku wyborczym. I w tym teatrzyku dzieją się nagle rzeczy, które w normalnej PISowskiej rzeczywistości wydarzyć by się nie mogły. Na przykład policja zatrzymuje limuzynę wiozącą Brudzińskiego za przekroczenie szybkości.... Normalnie, jakby policjant zobaczył kogo auto wiezie, to by po prostu do lasu spierdolił, a tu proszę, nawet pouczenie było. Podejrzane jest to, że kierowca Brudzińskiego jechał stosunkowo wolno, gdyż panowie z SOPu są znani z jazdy po 180 kilometrów na godzinę. Oj coś mi się wydaje, że ta policja to tam stała nie przypadkiem. Zauważcie to, że przed wyborami zawsze się dzieją takie drobne rzeczy. PIS pokazuje, że nie jest idealny, że jest prawie ludzki.., a to złapie swojego za jazdę po pijaku, a to na małej łapóweczce, a to za coś jeden drugiego skrytykuje. Tak, żeby suweren się nabrał i pomyślał, że oni wcale się nawzajem nie chronią i że nieprawdą jest, iż rączka rączkę myje.
I tu wróćmy do nauczycieli. Patrę na to wszystko i wydaje mi się niezwykle podejrzane, że niby osobno, ale w tej samej sprawie zaczęła strajkować nauczycielska Solidarność. Podejrzewam, że to jest strajk pozorowany, będący skutkiem ustaleń Piotra Dudy i rządu. Przyszło mi to do głowy, kiedy słuchałam tych strajkujących ( okupujących i głodujących) nauczycieli z Solidarności. Dla mnie to są jacyś „chińscy ochotnicy”. Uważają, że cała nadzieja w cudownym Matim Krzywejmordzie i jeszcze cudowniejszym szefie Solidarności Piotrze D. Jeśli moje podejrzenia są słuszne, to wkrótce rząd dogada się z tą nauczycielska Solidarnością proponując im może nie 1000, a 600 złotych podwyżki. Okaże się po raz kolejny, jakim to świetnym szefem związku jest wyżej wspomniany przewodniczący, jak potrafi szybko i sprawnie coś dla nauczycieli załatwić, a jakim nieudacznikiem jest Sławomir Broniarz, a szkodnikiem ZNP. Dobra zmiana ogłosi sukces wkładając jednocześnie kij w środowisko nauczycieli. Podejrzewam, że 30% tych, którzy dziś przyłączyli się do strajku ZNP, zmieni zdanie ( obym się myliła). Uznają bowiem, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. I tak związek zawodowy Solidarność, który powinien stać murem za pracownikami, doprowadzi do rozbicia i niepowodzenia strajku.
Może ja się mylę, ale dla mnie to tu coś wyraźnie śmierdzi. A przecież zastanawialiście się jakieś 2 tygodnie temu, po co Piotr Duda spotkał się z Morawieckim... Może to jest właśnie odpowiedź...
Może ja się mylę...Może wszędzie widzę teatrzyk zielone oko? Może mi się wydaje, że to oko ciągle mruga do ciemnego ludu? Ale trudno nie wysnuwać teorii spiskowych w momencie, kiedy minister Zalewska twierdzi, że rozmowy z nauczycielami trwają, a my wiemy, że nawet nie było żadnej propozycji rozmów z jej strony. To kto tu ma większą wyobraźnie, ja? A może ona? Bo z kim ona kurwa rozmawia? Z lustrem chyba tylko!
Ja w każdym bądź razie powoli zatracam kontakt z rzeczywistością, Nie wiem już co jest naprawdę, a co jest wyborczą ściemą.
Klasyk polskiej satyry, Krzysztof Daukszewicz śpiewał kiedyś: „Może Polska już normalna, tylko ja już nienormalny...”
Może ja wszędzie widzę spiski, może zwariowałam, ale czy Polska jest normalna? Szczerze wątpię. W PISlandzie to niemożliwe.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...