środa, 17 kwietnia 2019

Znak od boga. ( Tekst z dnia 17 kwietnia 2019 roku)


Krótkie chwile, kiedy wydaje mi się, że wydarzy się coś wyjątkowego, jak sama nazwa wskazuje, są krótkie. Na przykład dziś...Zapowiedź, że nagle, w środku tygodnia wystąpi prezes Kaczyński. Myślałam, że to będzie jakaś wyjątkowa sytuacja. Nie wiem, dlaczego jestem taka głupia i oczekuję tego, co nie może się wydarzyć. Na przykład, że Kaczyński wycofa się z polityki lub że po prostu i zwyczajnie powie coś mądrego. Ale Polska to dziwny kraj, gdzie każde pierdolenie znajdzie swoich zwolenników, każda głupota posłuch, każde kłamstwo, łatwowierców.

Nie wiem, jak można podpisać takie zobowiązanie, że Polska nie przyjmie euro dopóty, dopóki nie osiągnie poziomu życia, jak w Niemczech. To jest po prostu...nie, nie ma na to właściwie urągającego inteligencji słowa w języku polskim. Nie byliśmy Niemcami, nie jesteśmy, i kurwa, dzięki bogu, którego nie ma, nigdy nie będziemy!
I u nas będzie zawsze jak w Polsce, nie, jak w Niemczech.
Uprawianie polityki w naszej Ojczyźnie jest kurewsko proste. Wystarczy np. prawdziwe zdanie: „Wprowadzenie euro sprzyjało by gospodarczemu rozwojowi Polski”, zmienić na zdanie sprzeczne z prawdą: „Euro znacznie osłabi rozwój polskiej gospodarki”. I już masz gotowy program wyborczy.
Dzięki ci panie!, dzięki ci panie!, dzięki ci panie!, którego nie ma, że mieszkam w kraju, który od dawna przyjął euro! Że mogę dokonywać zakupów we wszystkich krajach Europy, poza oczywiście popierdolonym wschodem, bez opłat za przewalutowanie, że mogę kupować towary w Amazonie, (którego w Polsce nie ma) w dowolnym europejskim kraju, nie martwiąc się o to, że podana cena nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dzięki ci panie!, którego nie ma, że mogę przeprowadzać transakcje w Chinach, Japonii lub USA, bo na moim koncie jest waluta powszechnie znana na świecie, a nie jakiś „złoty”, budzący powszechny brak zaufania. Dzięki ci panie!, że nie ma żadnego znaczenia, w jakim banku mam konto, zawsze mogę za swoje zachcianki zapłacić PayPalem, który pośredniczy w transakcjach w całej cywilizowanej Europie i na świecie. Oczywiście, wyjątkiem jest Polska, gdzie zapłacenie czegokolwiek PayPalem graniczy kurwa! z pierdolonym cudem!
Ale co to za problem! Barankom pan Kaczyński powie, że euro to śmierć i kryzys, a baranki Be, be, be, be, be,...
Ręce opadają w każdej sprawie. Nie ma to znaczenia, czy to jest polityka ekonomiczna, stosunki międzynarodowe, czy zwykłe nieszczęście, jakie spotkało Paryż, pożar katedry Notre Dame! Cały świat normalnie po ludzku współczuje! Cały świat czuje się związany z zabytkami historii, które są dowodem naszego rozwoju i zrozumieniem naszej tożsamości. Ale z Polsce się kurwa nie da normalnie! Tu się od razu społeczeństwo odmieńców podzieliło na dwie skrajne grupy. Lewicowcy nie współczują Francji, bo to przecież przeżytek kościelny, bo to się pali kościół, więc niezależnie jak bardzo byłby bezcenny dla dziejów ludzkości, żałować nie trzeba. Na prawdę ludzie! Weźcie się trochę opanujcie! Jakoś WAS nie widzę, byście mięli chęci, by pójść i rozliczać swoich proboszczów z pazerności i pedofilii. Ale jak już się można zemścić na budynku, który WAM po prostu nie może oddać, no to pierwsi jesteście, bohaterowie pierdoleni! No ale prawdziwe używanie mają prawicowcy! Wszystkie czarownice wypuścili z klatek i wszystkich wróżbitów. Zobaczyli nagle znak boży! Znak w wielkim tygodniu, ogień piekielny ostrzegający laicką Francję, ba, całą Europę, która sprzeciwiła się chrześcijaństwu! No chyba już ze starości ten wasz bóg jest ślepy, bo winnych oszczędza, a zsyła swój ogień w ostatnie przylądki swojego królestwa. Jakoś nie widać na co dzień, by jasny piorun uderzał w tych jego pasterzy, którzy plugawią wiarę chciwością i chucią. Oni spokojnie grzeszą w imię boże! I obce im są wyrzuty sumienia.
Pierwsze mentalnej rozkoszy doznała Jadwiga Emilewicz, która zobaczyła płonącą Francję w wyobraźni, Francję, której już nie ma... Za nią powtórzył Adam Andruszkiewicz, dla którego płomień był wyrazem multi-kulti i porzucenia chrześcijaństwa na rzecz emigrantów. No i oczywiście symboliczny upadek Zachodu też się przewija w jego wypowiedzi. A ja byłam pewna, że jego faszystowska gęba, jest symbolami upadku europejskiej kultury!
Następnym prorokiem okazał się Terlikowski, który odczytał pożar, jako symbol nawołujący do nawrócenia...No ty się gnoju na pewno powinieneś nawrócić, nawrócić na człowieczeństwo!
Pani Krynicka, ekspert przeciwpożarowy, który jeszcze przed ugaszeniem ognia jednoznacznie orzekł, że za podpalenie winna jest laicyzacja. Robert Winnicki, w płomieniach zobaczył rosnące gej-bary i meczety. No cóż, mówią, że głodnemu chleb na myśli i każdy ma taką wyobraźnie, jaką ma! Dla Ziemkiewicza pożar ma wymiar metafizyczne ( pewnie się branzlował podczas pożaru), wątpi też w uczciwość śledztwa wskazującego przyczyny tragedii. No tak, chyba by się trzeba było zgłosić do Macierewicza! On to na pewno bardzo dobrze zbada. Pewnie słyszał wybuch, a katedra rozpadła się jeszcze w powietrzu.
Archidiecezja krakowska, ona też dostrzegła pożar Europy. No im się akurat nie dziwię, bo od jakiegoś czasu mogą mieć wrażenie, że im się nieco koło dupy pali.
I na zakończenie, dwie stroskane niewiasty. Pani Magdalena Ogórek i pani Pawłowicz. Obie zgodnym chórem prorokują, że na miejsce katedry zostanie postawiony meczet.
Mogła bym tak, idiotów cytować choćby do rana.
Ręce mi na to wszystko opadają. Polacy, to jednak jest jakiś wyjątkowy i wybrany naród. Wszyscy, na całym świecie potraktowali tę tragedię, jako po prostu tragedię. Zapalić się może w sprzyjających warunkach wszystko. Ani się w dymie matka boska nie ukazała, ani Jezus, więc nie wiem skąd te prorocze wizje. Dach był drewniany, więc się jarał szybko, a pożar z poświeceniem ugasili zwyczajni strażacy, a nie jakieś anioły. I tylko Polacy muszą ze wszystkiego zrobić własna szopkę
Żal wielki, w wielu miejscach na świcie dzwony biły w trwodze. Niektóre zabytki nie są bowiem chrześcijańskie, nie są francuskie, są dziedzictwem całego świata, naszej genialnej konstrukcyjnej myśli, estetyki i zamiłowania do piękna, które nosimy w sobie. I niezależnie od poglądów powinniśmy to szanować, tak jak złościło nas, kiedy państwo islamskie niszczyło swoje zabytki, liczące ponad 2 tysiące lat. To głupie, by mścić się na budynkach, na miejscach pamięci, na symbolach przeszłości. One powinny stać zawsze, niektóre dla chwały, a inne ku przestrodze!
Jest mi naprawdę wstyd, że wszyscy ludzie potrafią odczuwać współczucie i solidarność, że tylko Polacy, jak zwykle szukają znaków, czarów lub po prostu zwyczajnie dziury w całym. I mam wrażenie, że to udawane współczucie podszyte jest szyderstwem i skrywaną radością, że wreszcie los tej znienawidzonej i zlaicyzowanej Francji wypłacił za krzywdy nasze. Tylko pytanie zasadnicze, za jakie krzywdy?
Budynek katedry jeszcze się nie nadaje do oceny przez ekspertów, jeszcze nie wiadomo, co mogło być przyczyną wydarzenia. Polacy niestety szukają już winnych na tym lub w bajkowym świecie. Sugerują by sprawdzić, czy przypadkiem wśród robotników pracujących przy renowacji, nie było muzułmanów...A ja mówiąc szczerze, widząc te rusztowania ustawione wokół, pomyślałam sobie, czy tam przypadkiem nie pracował jakiś niedopity Polak z ułańską fantazja, który zlekceważył zasady bezpieczeństwa.
A na zakończenie tego przeglądu zachowań Polaków, wspomnę może jeszcze o politykach najwyższego oręża. Wielu twierdzi, że nasz „cep i krzywa morda” na pewno pracował w XII wieku przy budowie katedry, jako że nie było w historii świata takiego wydarzenia, w którym on osobiście nie brał by udziału. Może po prostu z powodu wrodzonej skromności jeszcze o tym nie wspomniał. Odezwał się za to prezydent Andrzej Duda, zameldował się jeszcze w trakcie pożaru z kilofem i łopatą gotowy do odbudowywania..., nie, nie katedry Notre Dame. Ten pajac chce odbudowywać Europę całą na fundamentach semickich i chrześcijańskich. ( narodowcy mu tego nie wybaczą)
Wiem, wiem, prezydent wolny człowiek, obywatel, jak każdy. Wolno mu pierdolić to, co mu ślina na język przyniesie. Ale niektórym politykom, do których się zalicza Duda, powinno się w dniu zaprzysiężenia zabierać wszelkie urządzenia elektroniczne do kontaktowania się ze światem. Bo zwykły człowiek mówi tylko w swoim imieniu, sam ponosi konsekwencje swoich wypowiedzi. Taka bezmyślna szmata wypowiada się niestety w imieniu narodu, a więc także moim. Jeśli już jakimś dziwnym przypadkiem został prezydentem i musi mnie reprezentować, to mógłby chociaż tyle wiedzieć, kiedy wypada milczeć i zwyczajnie zamknąć ryj, jeśli się nic mądrego nie ma do powiedzenia!



poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Klincz. ( Tekst z dnia 15 kwietnia 2019 roku)


Wielu moich znajomych wyrzuca mi, że ostatnio mało piszę. No cóż, mało pisze, bo Wy mało czytacie. Na początku było tak, że pisałam, by spuścić parę. Ale liczba czytelników rosła i się przyzwyczaiłam. Przez bardzo długo pisałam, bo wiedziałam, że ludzie czekają na moje słowa. Dziś wróciłam do początkowego stanu. Czyli piszę wtedy, kiedy ciśnienie mi rozsadza głowę i muszę coś z siebie wyrzucić.
Prawda jest także taka, że po czterech latach, trudno nie zauważyć, że wszystkie słowa, jakie tylko zawiera słownik języka polskiego, te cenzuralne i niecenzuralne, zostały już powiedziane. A efekty są raczej mierne. Dlatego, nie tylko ja, wiele osób, które na początku miały wiele entuzjazmu, dziś odczuwają zniechęcenie i zmęczenie.
Bo myśmy jako społeczeństwo, po prostu te 4 lata zmarnowali. Jesteśmy dokładnie w tym samym punkcie labiryntu, z którego rozpoczynaliśmy drogę. Wystarczy popatrzeć na prognozowane poparcie dla PISu... nie spadło ani o gram.
Te ostanie cztery lata są jakby historią Polski w pigułce. Historią z najgorszego okresu, zaborów i przegranych powstań. I tak, jak wtedy, tak teraz nie jesteśmy prawdziwym społeczeństwem i prawdziwymi obywatelami. Dlatego nic nam się nie udaje.
To może będzie smutna diagnoza. Znowu wielu z WAS uzna, że chcę ich obrazić. Ale każdy zryw, każdy strajk, każdy protest pokazuje niestety, że mam rację. Nie potrafimy być razem. Tak, jak dawniej w tych powstaniach przeciwko najeźdźcom, każda grupa społeczna, każda warstwa walczyła tylko o swoje, tak i teraz każdy z nas nie widzi istoty problemu, tylko kalkuluje, ile może zyskać, a ile stracić.
Ile było przez te cztery lata tych naszych małych powstań?
Powstaliście w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, ale byliście niepewni, jak dziewica, która i chce i jednocześnie się boi. Mogliście to bardzo szybko skończyć, ale chcieliście uszanować wynik wyborczy i werdykt suwerena. Nie uznaliście swojego obywatelskiego prawa do zmiany władzy, która łamie prawo...
Nie wsparliście polityków okupujących Sejm...To znaczy wspieraliście, ale uznaliście, że powinni wszystko załatwić za WAS. Bo przecież były święta, bo by WAM dupy marzły na ulicy, bo akurat wypłynęła sprawa Kijowskiego i ważniejsze dla WAS było ciąganie się za kudły i walka o przywództwo w KODzie. I co widzicie z perspektywy lat? Czy wina lub niewinność Mateusza Kijowskiego miała jakiekolwiek znaczenia dla naszej historii? Oczywiście żadne! Ale tak było łatwiej i wygodniej...zająć się pierdołami, a nie Polską. To było kolejne powstanie skazane na przegraną, bo nie było wsparcia w narodzie. Naród wolał zrobić z Ryśka Petru kozła ofiarnego. I tak historia będzie pisać o tym, że gdyby Rysiek nie wyjechał na wakacje, to by rewolucja się udała. Gówno prawda! Naród zawiódł, Rysiek jest tylko kozłem.
Potem spacerowaliście w sprawie sadów i było tak pięknie. Ale PIS zna WAS bardzo dobrze i wie, że nie stać WAS na agresję, że wolicie sobie wmawiać dobre intencje władzy. Pokonali WAS pozorowanym wetem prezydenta, rozciągnięciem w czasie całej procedury. Wiedzieli, nie będziecie spacerować przez 3 miesiące, i nie wyjdziecie po raz drugi na ulicę w tej samej sprawie.
Nie było solidarności w sprawie rezydentów. Chociaż środowisko pracowników służby zdrowia jest bardzo duże i gdyby choćby ono wsparło swoich kolegów realnym strajkiem, można było by osłabić władzę, zadawać kolejne ciosy.
Nie wdarliście się także do Sejmu, by wesprzeć niepełnosprawnych. Małymi grupkami protestowaliście na zewnątrz. A oni tam sami, jak na Westerplatte, wykrwawiali się z nadziei, wobec przeważającej siły wroga. Odeszli przegrani, trzeba to sobie powiedzieć prosto w twarz.
W międzyczasie życie oddał Piotr, zwyczajny szary człowiek, a potem Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz... Polamentowaliście, zapaliliście morze zniczy, rzeka łez spłynęła do Bałtyku... Wróciliście do domów...
Teraz jesteśmy w trakcie kolejnego protestu, kolejnego strajku, kolejnego powstania przeciwko władzy, które jest z góry skazane na przegraną. Władza o tym wie, więc może sobie szydzić z narodu.
Gdyby nauczyciele protestowali w innym terminie, który nie obejmował by egzaminów, pani Zalewska nadal szczerzyła by swoje przerośnięte uzębienie cichaczem pokazując im środkowy palec. Decyzja o podjęciu akcji strajkowej w tym trudnym czasie jest jedyną, jaką można było podjąć, bo tylko groźba zakłócenia egzaminów mogła sprawić, że ktoś w ogóle potraktuje to poważnie. A mimo to, od pierwszej chwili, nauczyciele byli na przegranej pozycji. Było od razu wiadomo, że PIS zagra ich powołaniem, misyjnością ich zawodu, a przede wszystkim, będzie, jako żywe tarcze używał dzieci.
Będą mówić: Tak, nauczyciele przeszkodzą WAM w egzaminach, zamkną WAM drogę do lepszych liceów, nie dopuszczą WAS do matury, zmarnują WAM życie... Nauczyciel, jak kapitan, nigdy nie powinien pozostawiać swoich uczniów! Gówno prawda! Wszystko gówno prawda! A społeczeństwo to gówno je i się oblizuje ze smakiem. To godzenie się na taką szkołę, na taki system nauczania, jaki nam zafundował PIS, jest prawdziwą zdradą wobec uczniów. System, w którym nie uczy się samodzielnego myślenia, rozwiązywania problemów, tolerancji i otwartości, który jest oparty na bezmyślnym wyklepywaniu regułek z paciorami na czele, to on niszczy przyszłość naszych dzieci. Bo tu nie chodzi tylko o jakieś grosze dla nauczycieli, lecz o godność i prestiż tego zawodu! O wolność wychowywania przyszłych pokoleń.
Niestety, nie wygramy i tej bitwy. Nie wygramy, bo nie mamy broni, którą dało by się walczyć z rządem, który posługuje się szantażem i obłudą.
I tu przeszła bym do puenty, która jest głównym celem i tematem mojego dzisiejszego wystąpienia...Mówię to od czasów tamtych wyborów prezydenckich sprzed 4 lat. Nie jest największym problemem Polski fakt, że PIS ma liczący 35% społeczeństwa elektorat, którego nawet bomba atomowa nie ruszy. Głównym problemem jest to, że wśród całej reszty jest tylko, na moje oko, 20% tych, którzy naprawdę rozumieją, że nie można podejmować walki, jeśli się nie jest w stanie ponieść konsekwencji. Nie wygramy nigdy, jeśli nie zrozumiemy, że musimy coś dla tej walki poświęcić. Rozmawiam z ludźmi z bardzo różnych środowisk. Większość z nich jest mądra i rozumie, jak powinno w Polsce być, żeby było dobrze. Ale te same osoby uważają, że wystarczy wybory wygrać, PIS odsunąć i wszystko wróci do normy! Nie wróci! Gdyby przed PISem, polskie społeczeństwo było mądre i silne, to nigdy by taki PIS do władzy nie doszedł. Polacy są dziwni. W ich głowach, pełnych ideałów i wiedzy, jest jeden niebezpieczny przycisk, który im wyłącza myślenie. Gdyby na przykład Polak widział, że ktoś się topi, albo jest uwięziony w pożarze, to z całego serca by mu pomógł. Ale wystarczy, że mu się przypomni, że akurat jest wigilia i mógłby na karpia nie zdążyć, albo, że się „M ja miłość” zaczyna, to mu się od razu wyłącza myślenie. Mamy jakiś pokręcony system wartości, bardzo dla nas wygodny i bezpieczny, który pozwala nam latami nie zauważać toczącej się obok nas wojny, choćby zależało od niej także nasze życie. Mijają stulecia, a mnie się ciągle zdaje, że Polacy tańczą, jak w "Weselu" Wyspiańskiego swój bezmyślny taniec. Tańczą tak, jak im cwaniaczki zagrają. Tak się kołują, kołują, że o całym świecie zapominają. A potem zasną i zapomną zagrać na rogu i prześpią, jak zwykle, swoją szansę.
Tak, mam żal. Jestem, bardzo rozżalona. Widzę, jak łatwo PIS manipuluje rodzicami i jak nauczyciele zostali zamknięci w moralnym klinczu, z którego sami się nie wydostaną. Bo albo zostaną z łatka nieodpowiedzialnych, pazernych belfrów, którzy porzucili swoich wychowanków w potrzebie, albo przegrają i zostaną dodatkowo upokorzeni. A Wy stoicie wkoło i się przyglądacie. Wiecie, że jutro mogłaby stanąć cała Polska, jak w latach osiemdziesiątych. Mogły by przestać jeździć tramwaje i autobusy, mogli by zastrajkować niedofinansowane szpitale, urzędy i sady. Czy wiecie, co to znaczy, kiedy staje komunikacja? Ci, którzy żyli w tamtych czasach wiedzą...
Można taki rząd wysadzić z siodeł w ciągu tygodnia.
Wiecie, że mogli byście to zrobić, ale wolicie się przyglądać...
Nie ma już w WAS solidarności i nie ma zrozumienia, że walka nie jest tylko o nich, że o nas wszystkich tu chodzi. Niezależnie, czy i kto strajkuje, robi to w naszym imieniu i dla naszej przyszłości.
Niestety, przez te cztery lata nie zrobiliśmy nic, by ludzi, którzy naprawdę to rozumieją, było więcej. Bo tu sama dobra wola nie wystarczy.



czwartek, 11 kwietnia 2019

Stać nas na solidarność. ( Tekst z dnia 11 kwietnia 2019 roku.)


Strajkowałam w życiu tylko raz. Byłam przyjęta na okres przedświąteczny, na czasową umowę do fabryki produkującej ciastka. Pracowałam w sumie może jeden tydzień. Resztę, nie do końca z własnej woli, strajkowałam z całą załogą. Nie byłam łamistrajkiem. Oczywiście strajkowanie nie polegało na siedzeniu w domu. Trzeba było do zakładu przyjść normalnie i protestować.
Za cały ten okres dostałam normalną wypłatę. A ponieważ strajk dotyczył między innymi wysokości wynagrodzeń, których wzrost udało się wywalczyć, jeszcze po dwóch latach do mnie wydzwaniano, by za ten czas, na który opiewała moja umowa, wypłacić mi wyrównanie. To się wydarzyło w Hiszpanii, gdzie, jak mi się wydawało, prawa pracownicze nie są szanowane.
Ja może jestem głupia, nie znam się na prawie, które obowiązuje w Polsce. Może więc mnie uświadomicie... Naprawdę?, jeśli się strajkuje, nie otrzymuje się wynagrodzenia? Jeśli tak, to znaczy, że prawo do strajku jest naprawdę do dupy. Byłam tego nieświadoma i raczej pewna, że robotnicy wywalczyli już w XIX wieku tę zasadę, że skoro mają prawo strajkować, mają także prawo do podstawowego wynagrodzenia w czasie strajku. W zamierzchłych czasach istniał specjalny fundusz dla pracowników, którzy byli wyrzucani z pracy, albo stracili możliwość zarabiania pieniędzy, bo ulegli wypadkowi, albo kiedy strajkowali. Ja się o tym uczyłam na lekcji historii, dlatego szczęka mi opadłą, kiedy usłyszałam, że nauczyciele nie będą mieli zapłacone, za te dni, kiedy strajkują. Zastanawiam się, czy to świat się tak cofnął, czy to tylko w naszym kraju tak traktuje się pracowników?
Muszę jednak z satysfakcja powiedzieć, że wszystkie represje, które rząd wdraża, by odwieś nauczycieli od strajkowania, odnoszą dokładnie odwrotny skutek. To jest kolejny dowód na to, że taki nikt, jak Kaczyński, nie zdoła nas złamać. Jeśli nie zapłacą nauczycielom, my im zapłacimy, my ich wesprzemy i docenimy.
Brawa więc dla pomysłodawców i wykonawców pomysłu o utworzeniu funduszu strajkowego. To pomoże nauczycielom przetrwać, utrudni zastraszanie, ale przede wszystkim, jest wyrazem oporu społeczeństwa, wobec pogardy władzy.
Droga opozycjo i nauczyciele. Cały czas wzywacie Morawieckiego do jego osobistego udziału w negocjacjach. Bez sensu jest to wezwanie. Szukam w pamięci takiego wydarzenia, bym widziała jego krzywą mordę w trakcie jakiejś rozmowy. On jest zaprogramowany, jako katarynka, nakręcona tylko na odtwarzanie monologu pełnego kłamstw. Do rozmowy się nie nadaje. Po co pójdzie do nauczycieli? Będzie im kłamał, że pracują w najlepszym na świecie systemie edukacji?, że najmniej pracują i w najlepszych warunkach?, że zarabiają świetnie? Przecież to tym razem zadziałać nie może.
Niech sobie sam posiedzi przy okrągłym stole. W tym kraju wszystko jest na niby, rząd jest na niby, budżet jest na niby i premier jest na niby. Po co go o coś prosić. Przecież on i tak o niczym nie decyduje...

Chciałam jeszcze raz zwrócić się do rodziców. Kiedy WASZE dzieci jadą na wycieczkę, macie prawo wezwać policję, sprawdzić stan techniczny autobusu, kwalifikacje i trzeźwość kierowcy. Macie takie samo prawo do kontroli nauczycieli i egzaminatorów. Dlaczego nie sprawdzacie, czy osoby nadzorujące WASZE dzieci są do tego uprawnione? Dlaczego narażacie młodzież na to, że ich stres pójdzie na marne, a napisane przez nich egzaminy będą mogły być podważone? Nie możecie się zgodzić, by WASZE dzieci egzaminował byle kto. Wyniki takich egzaminów mogą być mało wiarygodne, a komisje rekrutujące do liceów, mogą odrzucać podania tych dzieci, które były egzaminowane przez strażaków, księży lub strażników leśnych. Nie dajcie się zmanipulować. Zastanówcie się dobrze, co jest najlepsze dla WASZYCH dzieci.
To jest sytuacja trudna i bardzo wyjątkowa. Ale tylko na pozór liczy się to, czy egzaminy się odbędą. Ważniejsze jest, by WASZE dzieci zobaczyły WASZĄ postawę, byście się okazali odważnymi ludźmi.
Drodzy Polacy. Ja WAM nie będę za długo zawracać głowy. Dziś ważni są nauczyciele, którzy strajkują.
Do nas należy tylko wspieranie ich w każdy możliwy sposób. Kto może, niech wpłaca na fundusz strajkowy, kto może niech uczestniczy w organizowanych w różnych miejscach Polski manifestacjach i protestach. Przydadzą się także ci, którzy mogą tylko siedzieć przed komputerami. Kasujcie hejt, rozpowszechniajcie posty wspierające, udostępniajcie numer konta, na który należy przekazywać wsparcie.
Bądźmy razem, bo w końcowym efekcie, tylko to się opłaci. Historia to udowodniła wiele razy. A teraz jest nasz czas. Widocznie żadne pokolenie nie może być wolne o zawieruchy i rewolucji. Ta władza sama nie ustąpi, więc my tej rewolucji potrzebujemy.
Udowodniliśmy 30 lat temu, że potrafimy to zrobić pokojowo. Zróbmy to jeszcze raz. Stać nas na to.

PS:Możesz dokonać wpłaty na „Fundusz strajkowy” ZNP: 
13 1240 5934 1111 0010 8960 6877



wtorek, 9 kwietnia 2019

Ostatni wieczór przed wojną. ( Tekst z dnia 9 kwietnia 2019 roku)


Drodzy Państwo!
Nie ma sensu, bym WAS traktowała, jak barany, czyli tak, jak WAS traktuje PIS! Wszystko, co się dzieje, jest WAM wiadome. Nie ma sensu, bym WAM powtarzała kłamstwa, które właśnie w tej chwili pierdoli Sasin w Kropce nad I, albo bym WAM pokazywała, jak nadęta Szydło z krzywą miną namawia nauczycieli, by podpisali gównianą ugodę. Wszystko widzicie i sami to potraficie ocenić.
Będzie więc dziś krótko, o ile mi się uda.
Polacy kochani. Zaczyna się piękna wiosna. Przyroda i natura idzie swoją drogą niezależnie od tego, co wyrabia nasza władza. Niezależnie od polityki, będzie coraz cieplej, będą kwitły fiołki i kaczeńce. A mimo to, ten wieczór, zawsze może być ostatnim wieczorem przed wojną...
Czy myślicie, że ostatniego sierpnia 1939 roku, ludzie spacerując ciepłymi ulicami wiedzieli, że obudzą się rano i ich życie zmieni się na zawsze? Czy 12 grudnia 1981 roku, ktokolwiek przypuszczał co wydarzy się już za kilka godzin? Czy słysząc głuchy daleki hałas, ktokolwiek pomyślał, że to czołgi właśnie wjeżdżają do naszego miasta? Zarówno wtedy, przed wybuchem II wojny światowej, jak i przed stanem wojennym, czuło się w powietrzu to ciśnienie, narastające napięcie, ale nikt nie wierzył, że może się wydarzyć to, co się wydarzyło. Jedni poszli na randkę, inni do kina, tamci poszli spać wcześniej, a inni wypili wódkę z przyjaciółmi... Taki zwyczajny dzień, taka zwyczajna noc... ostatnia przed czasem próby.
Chciałam WAM powiedzieć, że dziś też czuje się to napięcie. Nadszedł czas krytyczny. Jutro wyjątkowy dzień w szkołach, strajk nauczycieli trwa. Nawet jeśli uda się przeprowadzić egzaminy, to ich wyniki zawsze będą kwestionowane. Rząd coraz bardziej atakuje nauczycieli. Od tygodni, a może miesiącu śledził szefa ZNP, robiąc mu zdjęcia, jeśli tylko zbliżył się do polityków PO. Jestem pewna, że większość osób, którzy mogli by zagrażać władzy, jest w podobny sposób inwigilowana. Tak, żeby zawsze mieć pod ręką jakieś kompromitujące materiały. Podsłuchy i obserwacja, jak przed stanem wojennym. I nastawianie jednych obywateli przeciwko drugim. Związek zawodowy Solidarność zdradził naród, nie pierwszy raz zresztą.
Tak naprawdę nie wiemy, co jeszcze się może wydarzyć.
Zdając sobie sprawę, że jeszcze silniej niż ja odczuwacie to napięcie, bo dotyczy WAS bezpośrednio i dotyka z bliska, mogę tylko zwrócić się do WAS z apelem:
...Drodzy Nauczyciele. Bądźcie niezłomni! Mówię to z bardzo egoistycznego powodu. WASZE niskie wynagrodzenie uwłacza nam wszystkim i wielu z nas zdaje sobie sprawę, że dla naszych dzieci wcale nie są najważniejsze te jutrzejsze egzaminy, a lekcja postawy obywatelskiej, którą dostają na żywo. Z mojego egoistycznego punktu widzenia, jesteście kolejną nadzieją na to, że uda nam się w końcu dokopać tej władzy. Ale samo dokopanie mnie nie usatysfakcjonuje. Mam nadzieję, że WASZ strajk, będzie ich pierwszym gwoździem do trumny. Tak! Chcę żeby wreszcie odeszli, ponieważ nauczyciel, tak, jak sędzia, policjant czy lekarz, powinien być wolnym człowiekiem i w ramach swojej wolności zgodnie z własnym, a nie narzuconym sumieniem, wychowywać nowe pokolenia. Niestety reforma oświaty odebrała WAM swobodę działania, a ze szkoły uczyniła narządzie polityczne, narzędzie do łamania młodych kręgosłupów. Z taką szkoła się nie zgadzam. Dlatego wspieram WASZĄ walkę, bo wierzę, że walczycie nie tylko o własny los, ale także o kształt i przyszłość polskiej szkoły.
Apeluję do rodziców, by dobrze rozważyli, co jest naprawdę ważne dla ich dzieci i dla doraźnych celów nie przekreślali przyszłości nowych pokoleń.
Im więcej nas wesprze nauczycieli, tym szybciej nasze dzieci wrócą do szkół i będą mogły kontynuować naukę.
Dziś Władysław Frasyniuk apelował w telewizji, byście się zbierali wieczorami przed kuratoriami i wspierali protest pracowników oświaty. Ja WAS proszę o więcej.
Ja apeluje do wszystkich pracowników budżetówki, rozważcie wsparcie nauczycieli czynnym strajkiem. Skoro związek zawodowy, posługujący się w sposób nieuprawniony nazwą „Solidarność”, nas zdradził, my musimy przywrócić tej nazwie właściwą godność.
Zwracam się do rezydentów, oszukanych przez rząd, po długiej i wyczerpującej głodówce, do pielęgniarek i pracowników sadów. Zwracam się do osób niepełnosprawnych, ich opiekunów, w szczególności do Jakuba Hartwicha, który sam jest czynnym politykiem. Pomóżcie nauczycielom. Wszystkich WAS oczekujemy na ulicach. Pamiętacie, jak trudno jest protestować w osamotnieniu i jak bardzo czuliście się bezsilni wobec bezdusznych polityków PiSu.
Pomóżcie nam! Tylko solidarność nas wszystkich, którzy doznali od tej władzy upokorzenia i pogardy, może coś zmienić!
I mój ostatni apel, może najtrudniejszy. Zwracam się do wszystkich szeregowych członków Solidarności.
Na pewno, w ostatnim czasie nie raz zastanawialiście się, czy bycie członkiem tej organizacji jest jeszcze powodem do dumy. Widząc, jak WASI przywódcy dilują z władzą, jak podpisują porozumienia i popierają kandydatów na różne stanowiska, jak bronią księdza pedofila, jak obrażają bohaterów lat osiemdziesiątych, jak WASZ szef żyje ponad stan, jak zapomniał, czym jest związek zawodowy, to na pewno WAS zmusza do refleksji. Wiem, jak wiele dla WAS znaczy ta legitymacja. To przecież najjaśniejsza część WASZEGO życia. Ale myślę, że czara goryczy już się przelała i czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy. Tamtej Solidarności, w którą wierzyliśmy i która wierzyła w nas, już po prostu nie ma.
Dziś przyszedł czas, by podjąć decyzję. Uważam, że po ostatniej niedzieli, powinniście masowo wystąpić z tego, co od dawna już nie jest naszą Solidarnością.
Nie wiemy, jak to wszystko się skończy. Nie mamy pojęcia, czy odniesiemy pokojowe zwycięstwo, czy może jest to ostatni wieczór przed nadejściem wojny. Cokolwiek się stanie, nie okazujmy strachu. Bądźmy wreszcie razem. Dajmy przykład naszym dzieciom, że są sprawy zasadnicze, ważniejsze niż los pojedynczego człowieka. Że tylko razem stanowimy siłę, która może coś zmienić.



poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Pycha, buta i głupota. ( Tekst z dnia 8 kwietnia 2019 roku)


Moje politowanie nad partią PISd przybiera na sile każdej kolejnej soboty, kiedy oglądam ich rozpaczliwe próby kupienia sobie następnej kadencji.
Przez ostatnie kilka tygodni widzieliśmy wiele zmian w polskiej polityce. Konserwatywny Grzegorz Schetyna, Kosiniak Kamysz ze swoją wiarą w dobre intencje kościoła, Czarzasty dokarmiający swoje osobiste ego, miotająca się Nowoczesna, oni wszyscy zrozumieli, że niezależnie od osobistych poglądów, muszą się zjednoczyć, by ratować Polskę. Z tych partii, które reprezentują poszczególni liderzy wzięto wszystko, co najlepsze i włożono do jednego garnka, by powstała koalicja o zupełnie nowej jakości.
PIS niestety jest niereformowalny. On się po prostu nie zmienia. Ciągle mu się zdaje, że nas kupi, że nas zniewoli i że zwyczajne procesy demokratyczne nie dotyczą ich partii.
W historii świata przekonali się o tym już wszyscy dotychczasowi dyktatorzy i agresorzy, że każdy naród można zniewolić, ale nie da się go złamać. Nie wiem dlaczego PISowi się zdaje, że będzie wyjątkiem i że nas złamie...
Od ponad trzech lat obserwujemy władzę, której się wydaje, że zawsze lepiej wie, co jest obywatelom potrzeba. Wiedzą, co mamy jeść, w co się ubierać, czego się uczyć i co myśleć. Daje swoje 500+ tym, którzy potrzebują, ale także tym, którzy więcej wydają na codzienne zakupy w supermarkecie. Hołdują jednak jednej niezłomnej i niepodważalnej zasadzie. Nie wolno dawać tym, którzy proszą.
Mówi się, że pycha i buta idą przed upadkiem. W przypadku PISu, przed pychą i butą raźnym krokiem maszeruje głupota.
Mogli by choćby udawać, że rozumieją potrzeby innych. Mogli by dla pozoru dołożyć nauczycielom do pensji, zlitować się nad niepełnosprawnymi czy pielęgniarkami. Nie! Oni muszą ukarać tych, którzy się dopominają o swoje! Muszą udowodnić, że dobrze żyć mogą tylko ci, którzy przed partią klęczą na kolanach, a przede wszystkim ci, którzy milczą.. Nic, zero dla buntowników! Gra pozorów, teatrzyk zielone oko trwa w najlepsze! Pani „premier od niczego” Szydło, jest kurwa gotowa nawet o szóstej rano negocjować z nauczycielami, co brzmi naprawdę śmiesznie wobec faktu, że nie znalazła dla nich czasu przez ostatnie 4 lata. Bo przecież nie chodzi o to, by cokolwiek załagodzić, lecz o to, by pokazać, jak rząd się stara. Ba, nawet jest gotowa otoczyć, jak kwoka, nasze dzieci i za darmo zastąpić nauczycieli wykładając historię, której nie zna i wiedzę o społeczeństwie. No, tu przynajmniej może nauczyć, jak zgrabnie kłamać i łamać Konstytucję. Jeszcze śmieszniej brzmią propozycje podwyżek za cztery lata. Droga pani „premier od niczego”...za cztery lata, to może asteroida pierdolnąć w Ziemię, a na pewno już wy nie będziecie wtedy rządzić. Po co więc pani obiecuje coś czego dotrzymać nie może? Ten, kto czytał „Potop” Henryka Sienkiewicza na pewno pamięta, jak Zagłoba obiecywał Szwedom Niderlandy, których nie był właścicielem. Te propozycje mają podobny wymiar i są równie realne. Szydło nam obiecuje Niderlandy, w których posiadaniu nie jest i nigdy nie będzie!
Jest to dla nas, jako Polaków, jako narodu, po prostu kuriozalne, że prezes, którego pachołki uporczywie powtarzają, iż pieniędzy dla nauczycieli nie ma, nie mogąc wprost pojechać na konwencji mową nienawiści, nazwać nauczycieli mordami zdradzieckimi, albo jakimś zaraźliwym elementem, stawia ich potrzeby niżej niż potrzeby świń i krów. Szkoda tylko, że pan nadprezes dawno już stracił zdolności honorowe. Nie jest więc w stanie nas obrazić. Taki występ, dwa dni przed strajkiem w oświacie, świadczy tylko o tym, że i on nie zważając na wybory, nie potrafi powstrzymać swej głupoty.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że prezes wymyślił te krowy i świnie tylko po to, by nam, nauczycielom pokazać, jak nisko nas ceni. Ale nas nie złamie, bo my znamy swoją wartość.
Głupota PISu idzie ważkim krokiem pełnym samozadowolenia przed pycha i butą. Bo gdyby PIS był mądrą partią, to grał by innymi kartami. Rozumiał by, że ducha narodu nie złamali ci, którzy mieli do dyspozycji lepsze miecze, więcej koni, a nawet czołgi, bombowce lub karabiny. A PIS ma tylko swoje „pińset” i zdaje mu się, że jeśli nas nie może zniszczyć, to chociaż nas kupi. To raz może zadziałało, ale dziś to już jest zgrana karta.
Gdyby PIS był partią ludzi mądrych, wojewoda pomorski trzymający palec z PISowskiej dupie, nie rozpoczął by wojny z Gdańszczanami o Plac Solidarności i obchody 4 czerwca. Mógł w zgodzie z resztą obywateli tego miasta, po prostu wspólnie uhonorować tę rocznicę. Pokazał by, że obca mu jest mowa nienawiści, że szanuje najnowszą historie, że w sprawach zasadniczych dąży do zjednoczenia i zgody. Wszystko odbyło by się grzecznie, a opozycja nie miała by się do czego przyczepić.
Niestety, PIS jest za głupi i woli iść na zwarcie, co całkowicie obnaża jego intencje.
Powiem tak: Pani Prezydent Gdańska, kulturalna kobieta, bardzo grzecznie prosiła pana wojewodę, by zmienił swą decyzję. Ja taka kulturalna być nie muszę. Powiem więc wprost, to, co myślę...
Chuj panu w pańską wojewódzkę dupę! Jeśli pan nam zabroni świętować pod trzema krzyżami, znajdziemy inny plac w Gdańsku. Jeśli pan nas wygoni z Gdańska, znajdziemy polską łąkę, na której rozłożymy nasz stół wolności i solidarności. Tam przyjmiemy Polaków i gości zagranicznych. Jeśli nas pan wygoni z Polski, to będziemy tę rocznicę obchodzić w Brukseli, na włoskich plażach, pod wieżą Eiffla, w Toronto, w Sidney lub Buenos Aires! Na całym świecie znany jest Lech Wałęsa i nasze zwycięstwo nad komunizmem. Cokolwiek pan wymyśli, to święto się odbędzie! I na pewno będzie przemawiał na nim Donald Tusk i skopie wam dupy! A z nim przyjadą wielcy tego świata. Gdziekolwiek będziemy obchodzić tę rocznicę, tam w tym momencie będzie Polska. A wy możecie co najwyżej odtańczyć swój chocholi taniec wkoło pomnika trzech krzyży, który , podkreślam!, nie jest waszą własnością! Jest własnością narodu polskiego!
PIS to klasyczna banda durni. Popełniają błąd po błędzie. Ale największym z nich jest to, że nie doceniają Polaków. Ciągle jeszcze w tym społeczeństwie wielu jest takich, którym nie wystarczy dać jałmużnę, nie wystarczy zafundować zgrzewki piwa, albo kromki mocno suchego już chleba. Nie traktujcie nas, jak żebraków, których można kupić byle czym. Jesteśmy dumnymi ludźmi, rozumiemy co jest ważne w życiu. Pieniądze są oczywiście ważne, ale dobry polityk powinien myśleć o tym, jak pieniądze zdobyć, a nie, jak je rozdać.
PIS każdej soboty organizuje swoje konwencje. Krzyczy, że inni nie mają żadnego programu. A mnie się zdaje, że ich jedynym programem jest pokazywanie, że inni programu nie mają. Nie mówią na tych konwencjach o tym, że obiecują ludziom pieniądze, których im jeszcze Unia nie dała, że po cichu, za plecami narodu, umawiają się na koalicje z europejskimi faszystami. Mówią natomiast, że będą od nowa chrystianizować Europę...Ale czy to jest działanie dla Polski? Czy nie jest to zwyczajny lobbing na rzecz obcego państwa, na rzecz Watykanu? Bo co my będziemy z tego mieli? Czy Watykan się z nami podzieli swym bogactwem, dołoży na te wszystkie „pińćset” na krowy i świnie?
Następne spotkanie z głupotą pana Kaczyńskiego odbędzie się w następną sobotę. Kto się chce pośmiać, zapraszam. Dobrze, że PIS przegra wybory i że te obiecanki są całkowicie puste. Bo w przeciwnym wypadku, nie było by się z czego śmiać. Mam jednak nadzieję, że pan prezes się opamięta i na najbliższe spotkanie się bardziej postara. Bo, żeby było sprawiedliwie, nie może wyróżniać tylko dwóch gatunków zwierząt domowych w swoich planach. Na swoją szansę czekają także owce, a szczególnie barany, a także konie ( już nie arabskie, bo te zostały już wykończone, ale pociągowe i te na mięso), indyki, kurczaki i gęsi. I niech pan prezes nie zapomni o kaczuszkach, ale tych prawdziwie polskich, szczególnie, że idzie Wielkanoc...



Znak od boga. ( Tekst z dnia 17 kwietnia 2019 roku)

Krótkie chwile, kiedy wydaje mi się, że wydarzy się coś wyjątkowego, jak sama nazwa wskazuje, są krótkie. Na przykład dziś...Zapowiedź, że...