środa, 8 maja 2019

Jeszcze nie jesteśmy stadem. ( Tekst z dnia 8 maja 2019 roku)


Panie ministrze Brudziński!
Muszę z przykrością stwierdzić, że jako obywatelka Polski, jestem każdego dnia obrażana w sposób publiczny i bez żadnych zahamowań obrażane są moje uczucie religijne i patriotyczne.
Panie Brudziński, panu się może wydawać, że my ateiści, to nie mamy honoru i uczuć. A moje prawa są łamane każdego dnia, a wraz nimi ranione moje uczucia.
Podczas referendum konstytucyjnego, nikt nie głosował na taki „taliban”, jaki nam zafundowaliście. Państwo polskie, z tego, jak ja rozumiem Konstytucję, jest państwem świeckim i taki pański nadprezes, mówiąc, że „ Podnoszenie ręki na kościół, jest podnoszeniem ręki na Polskę”, po prostu Konstytucja łamie.
Moje uczucia religijne są łamane w życiu publicznym, kiedy na każdą nawet najbardziej banalną uroczystość państwową zapraszacie tych swoich różowych talibów, bo nie chce powiedzieć różowe świnki, i ich czarną armię. Obraża mnie to, że prezydent mojego kraju, kimkolwiek by nie był, nawet taką dudą, jak Duda, wita tychże nazywając ich ekscelencjami!, ze świadomością, że na setkę tych ekscelencji, przeciętnie trzydziestu to byli lub czynni pedofile, siedemdziesięciu to złodzieje, dziewięćdziesięciu to pijacy, a czterdziestu wypiera się swoich dzieci z nielegalnych związków. Czasami w gronie tych stu, znajdzie się jeden uczciwy ksiądz z powołania, ale rzadko, bo takich się na uroczystości państwowe nie zaprasza...
Moje uczucia religijne rani to, że w całej Europie mogę bezpiecznie jeździć po niepoświęconych autostradach, a w moim kraju muszę wyłącznie po poświęconych, bo przecież święcicie wszystko. Szkoda tylko, że na tych poświęconych jest 2 razy więcej wypadków, co średnia w Europie. Czasami, kiedy korzystam z toalety na waszej poświęconej stacji paliw, zastanawiam się, czy czasami poświęcony kibel się nie rozpadnie pod moją niezbyt świętą dupą.
Obraża mnie to, że w telewizorze, kupionym za własne pieniądze, na wszystkich programach państwowych i prywatnych, wszędzie widzę krzyże, matki boskie, i pasterzy nie mojej religii. Jedyną alternatywą są chyba kanały pornograficzne! Nie ma w polskiej przestrzeni medialnej, ani jednego kanału dla nie-katolików, gdzie oszczędzono by mi słuchania kolęd, oglądania Mikołajków, bombeczek, jajeczek, króliczków i całego tego badziewia, które było by miłe dla oka, gdyby nie było podszyte ideologią. Przeszkadza mi, że pleban z najbliższej parafii, który od lat nie widuje jakiejś rodziny w kościele, dobija się po tak zwanej kolędzie do drzwi, jak jakiś psychopata. Jakby święcenie domu traciło termin wartości po jednym roku. Dobija się czasami przez kilka minut, chociaż wie dobrze, że nie mieszka tam nikt głuchy, bo może w końcu otworzy, a jeśli tak, to choćby ze wstydu coś w kopertę włoży...
Przeszkadza mi, że nawet na najbardziej neutralnych portalach informacyjnych, okresowo roi się od najważniejszych porad dla rodziców, którzy wysyłają dzieci do komunii: w co ubrać, jaki prezent, ile księdzu na tace, co ugotować na przyjęcie...
Najbardziej jednak obrzydliwe jest to, że w instytucjach publicznych i urzędach, naraża się nas na oglądanie symboli katolickich. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że klasy szkolne oblepione są symbolami religijnymi, działając na nasze dzieci, na ich umysły, jak reklama podprogowa. Sprawiają, że religia staje się swego rodzaju nałogiem, bez którego dziecko później nie potrafi już funkcjonować.
Zapyta pan, jakie ja mogę mieć uczucia religijne, skoro deklaruje się, jako ateistka. Otóż moja religia jest tolerancja, wiara w równość ludzi, w ich dobro i mądrość, w siłę ludzkiego umysłu, który potrafi w sposób empiryczny radzić sobie z problemami, bez użycia czarodzieja z krzyżem. Kościół katolicki jest dokładnie odwrotnością mojej wiary.
Znoszę to wszystko całe moje dorosłe życie i chociaż wątroba mi się skręca i chociaż dręczy mnie to psychicznie, to wiem, że jako osoba niewierząca, nie mam żadnych praw w mojej Ojczyźnie. I gdybym poszła ze skargą na policję, to pan pierwszy by mnie wyśmiał. Czy moich uczuć, paragraf, którego pan używa tak chętnie, nie dotyczy? Niech pan goni z porównywalną gorliwością tych wszystkich, którzy moje prawa łamią.
Kiedy się powie choćby słowo prawdy o kościele, stajemy się wrogiem publicznym numer jeden. A pan występuje w tv i tłumaczy się z aresztowania zwykłej obywatelki, która w odważny sposób wyraziła swoje poglądy na kościół. Mówi pan, że był pan chwalony za to, kiedy reagował pan na podobne przypadki obrazy innych religii i kultur...No chyba pan żartuje! Niech pan mi pokaże przykłady tych interwencji, kiedy z równa gorliwością policja ściga tych, którzy obrażają żydów czy muzułmanów. Albo, niech pan zerknie do internetu, bo ostatnio taki jeden „ryży”, który przyjechał na wykłady z Brukseli, jest obrażany tylko za, że jest po prostu ryży ( chociaż ja tego koloru nie potwierdzam, ale może patrzę innymi ( wilczymi) oczami). Z pańskiej wypowiedzi wyniosłam jednak jedną wartościową naukę. Okazuje się, że osoba, która jest zabierana z domu o szóstej rano na policję, nie jest to osoba aresztowana, a zatrzymana. Chociaż nie wiem, czy ta drobna różnica w nazewnictwie, ma jakieś znaczenia dla aresztanta/ zatrzymanego siedzącego „na dołku”. Ziobro zapiera się rękami i nogami, że prokuratura nie miała ze sprawą nic wspólnego. Czy mam w takim razie rozumieć, że wolno dokonać przeszukania w mieszkaniu bez prokuratorskiego nakazu? A to dziwny kraj, ta Polska...
Niech pan, panie Brudziński czasami poogląda swoją ukochana telewizję, albo choćby posłucha prezesa, który właśnie nas, nie-katolików przyrównał do ludzi, którzy chodzą na rękach...bardzo delikatny i łaskawy pan prezes dzisiaj. Zdarzało mu się i gorzej o nas mówić.
W pierwszym dniu matur, w szkołach zanotowano 122 alarmy z powodu informacji o podłożonej bombie, a potem było już tylko gorzej. A pan w tym samym czasie lata z wywalonym językiem za MATKĄ BOSKĄ TĘCZOWĄ?! Czy ktoś jeszcze panuje nad tym wszystkim?
Gdyby tak odrzucić wszelkie emocje i wątek religijny i spojrzeć na to wszystko, jak ślepa bogini sprawiedliwości... Dlaczego przy podobnym przewinieniu lecz w znacznie większej skali, bo jak rozumiem, większość katolików wyła z urazy po wiadomym wykładzie, nie wysłał pan o szóstej rano policji do Pana Leszka Jażdżewskiego? ( Panie Leszku, wcale nie namawiam, by pana aresztowano) Zbyt znana buzia? Za dobre znajomości? Za szerokie plecy? Łatwiej spektakularnie wyżyć się na kimś bezbronnym, zdobyć punkty u prezesa i Rydzyka, wyżywając się na kimś słabszym, prawda? Jest pan zwyczajnym tchórzem, zbyt cienkim, by naprawdę rozpocząć wojnę, z rozszerzającą się w Polsce niechęcią do kościoła i do waszej współpracy, mówiąc delikatnie. A w nawiasie takie pytanie: Czy jeszcze macie coś do powiedzenia, czy już tylko biskupi nami rządzą, a wy jesteście tylko maską na kiju?
Jest we mnie ogromny bunt, a najbardziej boli mnie ukrywanie prawdy. Oczywiście, dziś najbardziej gorącym tematem jest pedofila. Ale cała historia kościoła, jest jednym wielkim morzem gówna.
Dwie trzecie osób zarażonych wirusem HIV pochodzi z Afryki, w tym szacuje się, że może być nawet 2 miliony dzieci... Nie widzicie związku z tym, że wasz święty papież Polak kategorycznie przeciwstawił się używaniu i rozdawaniu za darmo przez organizacje humanitarne prezerwatyw? Popieranie reżimów w Ameryce Południowej, to co najmniej 2 miliony zgonów, do tego setki lat inkwizycji, wojny krzyżowe... Milion do miliona... Stalin i Hitler by się nie powstydził takich wyników. Dlaczego świat przymyka oczy na zorganizowane ludobójstwo w imię interesów jednego małego państwa?
Tego, oczywiście nigdy się nie dowiemy, bo tu by się musiało konsylium lekarskie zebrać. Po prostu, jesteśmy tak uwikłani w życie w strukturach kościoła, że każdy, kto wychyli głowę, od razu jest linczowany...
Wydaje mi się jednak, że widać już światło w tunelu. Coraz więcej niepokornych podnosi głowę. Jedni chcą całkowitego unicestwienia potwora ( ja), inni tylko jego powrotu do nory. Szkoda tylko, że wśród tych, którzy nas wspierają, nie ma polityków ( nie będę wymieniać Biedronia, bo czym dłużej go słucham, tym bardziej jestem pewna, że chodzi mu o coś zupełnie innego, niż mnie). Było to dokładnie widać, w tym popłochu, który się zrobił w szeregach KE po wystąpieniu Pana Jażdżewskiego. Jedni stanęli od razu tyłem do niego, inni tylko bokiem, by dyplomatycznie być i za i przeciw. To smutne, bo w takich sytuacjach bardzo dobrze widać, że w polskiej klasie politycznej i po prawej i po lewej stronie, nie ma ludzi, którzy by rozumieli, czym jest wolność słowa i demokracja.
Na razie, my, którzy znajdujemy w sobie odwagę, by o tym prawdziwym zniewoleniu Polski mówić głośno, nie jesteśmy jeszcze stadem. Każdy z nas mówi, jakby pochodził z innej planety. Jesteśmy samotnymi wilkami w lesie hipokryzji, lesie. który czerpie życie z rzeki nienawiści. Ale przyjdzie dzień, że się spotkamy, że stado powstanie. Stado złożone z ludzi myślących, którzy nie dążą do władzy, więc nie muszą szukać publicznego poklasku. To my będziemy wkrótce napędzać maszynę przyszłości. Maszynę pozbawioną uprzedzeń i barier. To my będziemy tworzyć programy nauczania w szkołach, będziemy ludzi leczyć z poczucia winy, jakie dostajemy na chrzcie.
To my przekonamy ludzi do coraz wyraźniej rysującej się prawdy, że religia jest wirusem, który zmienia funkcjonowanie mózgu, tłumiąc objawy myślenia...



5 komentarzy:

  1. Cieszę się, że ma Pani jeszcze nadzieję na normalność:) Dodaje mi Pani bardzo potrzebnej mi otuchy ❤!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisane - zgadzam się z każdym słowem i z każdą Pani tezą. W oceanie obłudnych tekstów, Pani felieton jest jak łyk świeżej wody

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam nic do dodanie,mogę jedynie się pod tym podpisać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety demokracja ma swoje wady. Jedną z nich jest że jeśli ktoś koniecznie chce się uderzyć w łeb to mu na to powinniśmy pozwolić o ile nie doprowadzi to do samounicestwienia jednostki. No bo przecież dobro człowieka jest dobrem nadrzędnym. Liczę że w każdym kraju na świecie w końcu obywatele znajdą w sobie na tyle siły by nie poszukiwać wsparcia w wyimaginowanym bycie propagowanym przez kapłanów. Natomiast obawiam się że proces będzie na tyle powolny że kapłani ewoluują i będą "sprzedawać" wiernym inny "towar" jako remedium na wszelkie problemy. A zawsze znajdzie się w społeczeństwie ktoś mniej wykształcony, bardziej łatwowierny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie i mądrze Pani pisze. Mógłbym pod Pani wpisami się podpisać

    OdpowiedzUsuń

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...