piątek, 14 czerwca 2019

Maszyna do zabijania. ( Tekst z dnia 14 czerwca 2019 roku)


Od wczoraj szeroko komentujemy wizytę Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Jedni się obślinili z zachwytu tak, że mój pies by się powstydził takiego ślinotoku, a drudzy usiłują na siłę krytykować. Nie czepiajcie się Drodzy Państwo byle czego. Póki co, ( ale mamy czas do poniedziałku) jeszcze pan prezydent niczego spektakularnego nie odpierdolił. Pierwsza dama nie odtańczyła niczego na ulicy, nie pokazała nikomu fuckera. Wprawdzie makijaż nałożyła trochę zbyt agresywny i prostacki, ale póki co wszystko w granicach normy. Nie czepiajcie się tego, że pan Duda nie zmieścił się na dywaniku. Bo może to nie było specjalnie. Chociaż, jak znam Trumpa, to wszystko jest możliwe. Nie śmiejcie się też aż tak bardzo z prezydenta, że pomachał panu w samolocie. Sama to często robiłam w dzieciństwie. Możliwe wiec, że nasza głowa państwa jest z tych facetów, którzy rozwijają się do piątego roku życia, a potem już tylko rosną. Oj panowie, przyznajcie się, nie jeden z WAS też by sobie jeszcze do samolociku pomachał. Nie rozumiem też uwag dotyczących zabrania do Waszyngtonu szanownej córeczki. Samolot i tak leciał, a jej szanowna dupa tyle nie wazy, by spalanie silników odrzutowca miało przy tym wzrosnąć. To wszystko, co z takim zaangażowaniem krytykujecie, to tylko szczegóły, które nie mają wpływu na całkowity obraz. Nie bądźmy tacy małostkowi.
Drodzy Państwo. Doskonale WAS rozumiem . Ale musicie sami przyznać, co tak naprawdę najbardziej WAS wkurwia. Wkurwia WAS to, że to wszystko wygląda, jak prawdziwy sukces. Trump doskonale przejrzał Dudę i jego zaplecze. Sprzedał mu samoloty za grube miliony dolarów, które nie do końca są nam potrzebne. I nie musi się niczym szczególnym odwdzięczać. Wie, że ma do czynienia z totalną wiochą, jeśli chodzi o zwolenników PiSu. Wie, że Dudzie nie zależy na niczym, tylko na poklepywaniu po plecach i na komplementach, które mu pozwolą wygrać następne wybory. Gdyby na miejscu Trumpa był normalny prezydent, nie było by to możliwe. Jest w tym wszystkim jakaś logika dziejów, jakaś siła, która sprawia, że sami idziemy ku przepaści. To naprawdę obrzydliwy zbieg okoliczności, że my mamy Dudę, a w tym samym czasie USA ma największego skurw.... za prezydenta. Czasami mam wrażenie, jakbyśmy jako naród mieli wyrok, którego już żaden sąd nie odwróci. Niby już rozumiemy, że jest coś nie tak, ale jest za późno, by zawrócić. Każdy podobno kowalem swego losu jest! A jeśli każdy indywidualnie, to i cały naród. Ale czasami mam wrażenie, że historia już dawno jest napisana, a my tylko posłusznie odgrywamy swoje role. Bo trudno nazwać zbiegiem okoliczności fakt, że taki Hitler nigdy nie doszedł by do władzy, a naród niemiecki nigdy by tak nie zgłupiał, gdyby nie wielki kryzys gospodarczy , bezrobocie i głód i wybawienie w przemyśle zbrojeniowym. Tak samo PiSowi się pięknie wszystko układa i los sprzyja. Rozdali górę pieniędzy i budżet państwa się nie zawalił, chociaż dawno już powinien. A do tego mają na świecie kilku bałwochwalców, którzy stoją za nimi murem. To sprawia, że idzie po nas coś nieuniknionego. I tak naprawdę nie wiadomo, czy ciągnąć line w drugą stronę wiedząc, że i tak się nie da rady uratować, czy sobie odpuścić i popłakać w kącie.
Patrząc oczami naszej cywilizacji zarażonej śmiercią, wizyta Dudy w Ameryce, to naprawdę sukces. Zwiększenie liczby żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Polsce, energetyczne bezpieczeństwo poprzez kupowanie amerykańskiego gazu i ten wspaniały sprzęt wojskowy, który do nas przyjdzie. Po prostu mucha nie siada. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że to nie tylko my jesteśmy tacy głupi, ale że cały świat żyje od lat w amoku.
Czasami potrzeba otworzyć oczy. Rozejrzeć się we współczesnym świecie. Te samoloty, czołgi, wozy opancerzone, one potrzebne są tylko dlatego, że nagłe zaprzestanie ich produkcji załamało by światową gospodarkę. Nie mają one żadnego znaczenia we współczesnej wojnie. Ani jeden żołnierz nie musi przekroczyć granicy, by inne państwo zniszczyć lub zniewolić. Putin od dawna wpływa na wybory w różnych krajach za pomocą internetowych trolli i dezinformacji. Póki co, mądre narody opierają się fałszywej propagandzie. Te głupsze, nie tylko jej ulegają, ale także przy pomocy własnych mediów, świadomie lub nie, uczestniczą w grze Putina. Polska jest bardzo dobrym przykładem, ale i amerykanie się nie popisali. Ludziom o słabej wyobraźni polecam taki norweski (chyba) serial: VALKYRIEN. KLINIKA PRZETRWANIA. Zobaczycie, jak łatwo jest zniszczyć miasto, jeśli tylko odłączy się je na kilka dni od energii elektrycznej. Nie potrzeba do tego bohaterskich dywersantów, którzy przetną sieci kabli na terenie wroga. Taką operację może przeprowadzić przeciętnie uzdolniony hacker podłączony do internetu. Można w ten sposób sparaliżować lotniska, doprowadzać do katastrof samolotów, sprowadzać pociągi na kolizyjne tory. Można zdezorganizować pracę szpitali doprowadzając do szerzenia się epidemii. Naprawdę komuś się zdaje, że jakieś nawet bardzo nowoczesne czołgi lub samoloty będą miały w takim momencie jakiekolwiek znaczenie? Przecież one wszystkie są naszpikowane elektroniką. Można je uziemić jednym kliknięciem komputerowej myszki. Świat współczesny jest światem pozorów. Przemysł zbrojeniowy jest niezwykle ważną dziedziną światowej gospodarki. Utrwalanie w ludziach przekonania, ze tylko megatony wojskowego złomu są w stanie zapewnić im bezpieczeństwo, jest elementem tego pędu do wojennej ułudy. To jest pęd, który nie ma końca. A ułuda zagrożenia konieczna do generowania zysków. Rządzi nami maszyna napędzana strachem będąca jednocześnie automatem z pieniędzmi dla korporacji zbrojeniowych. Niestety Polska prawicowa jest łatwym łupem dla tych korporacji. Właśnie zajęliśmy miejsce w pierwszym rzędzie na starcie do kolejnego wyścigu do nigdzie. I nie ma odważnego, kto by nam uświadomił, że we współczesnym świecie ten sprzęt za miliardy można od razu odstawić do muzeum. Nie ma nikogo, kto chcąc uratować świat uświadomił ludziom, że to nie zbrojenie, ale dążenie do pokoju powinno nam dawać poczucie bezpieczeństwa. Rząd wywalił w tej chwili w błoto ogromne pieniądze. Pieniądze tak wielkie, że można by za nie podarować wszystkim gospodarstwom domowym za przysłowiową złotówkę ekologiczne piece do ogrzewania domów. Można by całkowicie zamknąć wszystkie kopalnie, budować fabryki, które by dały zwolnionym górnikom lepszą, bezpieczniejsza pracę. Ludzie przestaliby umierać od smogu, dzieci na Śląsku rzadziej chorowały by raka. Wkrótce pieniążki zwróciłyby się powodując zmniejszenie wydatków na służbę zdrowia....itd itp. Tylko, że to wszystko wymaga, by się zatrzymać i pomyśleć, a to jest stanowczo za duży wysiłek dla ludzkości. Wczoraj dostałam jakiegoś maila, nie ważne w jakim temacie. Na końcu czerwonymi literami było bardzo ważne zdanie: JEŚLI CHCESZ WYDRUKOWAĆ TEGO MAILA, ZASTANÓW SIĘ, CZY TO JEST KONIECZNE. ŚRODOWISKO JEST RZECZĄ WAŻNĄ DLA KAŻDEGO Z NAS. I wiecie co, ja się naprawdę przestraszyłam. Uświadomiłam sobie, że ta informacja jest równoznaczna z komunikatem o nadchodzącym końcu świata. Na co dzień staram się w miarę możliwości dbać o środowisko. Segreguję śmieci chociaż nie ma u nas takiego wymogu. Nie wyrzucam jedzenia, zastępuje plastikowe opakowania szklanymi, unikam reklamówek. Każdą kroplę wody, która nie zawiera detergentu, na przykład od płukania ziemniaków, wylewam na ogródek, by mniej wody używać na podlewanie. Niektórzy mają mnie za wariatkę, bo odkręcając kran pod prysznicem podstawiam wiadro w oczekiwaniu, kiedy przyleci ciepłą woda, by także te kilka litrów wody się nie zmarnowało. Jest to dla mnie obowiązkiem, który rozumiem i nie mam z tym problemu. Jednocześnie każdego dnia czytam, jak to się lód rozpuszcza na Mont Everest, jak ludzie wyciągają z oceanów tony plastiku i że nasz świat może umrzeć jeszcze w tym stuleciu. Gdzieś tam puszczamy te informacje mimo uszu, bo jeszcze wychodzimy na ulicę, wszystko jest zielone, kwitnie i ptaki śpiewają. Jeszcze mamy czym oddychać...Ale czy zauważyliście, że upały wydają nam się dużo bardziej uciążliwe? Może to po prostu stężenie tlenu w powietrzu radykalnie się zmniejsza. Świat kina wyprodukował wiele katastroficznych filmów. A tymczasem wygląda na to, że nie uderzy w nas asteroida, nie rozbijemy Ziemi wybucham jądrowym, świat nie pęknie na pół i nie zginiemy w żaden inny spektakularny sposób. My się po prostu udusimy, umrzemy z pragnienia lub głodu.
Mam w ogrodzie 2 krzaki winogron. Ucieszyłam się wiosną, bo po raz pierwszy zakwitły wielkimi kiśćmi. Muszę jednak z przykrością stwierdzić, że kwiaty opadły, a na gałązkach pozostało kilka pojedynczych koralików. To samo dzieje się z pomidorami, ogórkami. Kwitną jak szalone, owoców brak. Ludzie! Nie ma pszczół! Nie ma owadów, które zapyliły by kwiaty! To nie jest coś, co ja słyszę w telewizji. To jest moje życie. Życie w kraju, który od dawna poradził sobie z problemem smogu. A mimo to zmiany w środowisku widoczne są nie na przestrzeni stuleci lecz z roku na rok. Być może moje pokolenie jest ostatnim, które żyje w jako takim dobrobycie środowiskowym. Możemy dowolnie korzystać z wody, powietrza i słońca. Teoretycznie wszyscy o tym wiemy, a mimo to stawiamy na zbrojenia! Mimo to podniecamy się zakupem czołgów i samolotów. Jesteśmy ślepcami w świecie ułudy. Teoretycznie Andrzej Duda odniósł sukces polityczny. Dwie wizyty w Białym Domu w ciągu jednego roku, to naprawdę coś. Nawet pomijając, że w tym Białym Domu rozgościły się szczury. Myślę, że te sukcesy dyplomatyczne, te zakupy militarne, zdecydują o wyborze na druga kadencję. Nikogo to nie obchodzi, że inwestować należy w ochronę zagrożonych gatunków, w sadzenie drzew, w oczyszczanie wody... Dla ludzi na świeczniku to takie banalne, bo wolimy być dumni z tego, że nad głowa naszego prezydenta przeleciała maszyna do zabijania... Światem głupich ludzi rządzą jeszcze głupsi przywódcy. A nieliczne jednostki postrzegające świat w prawdziwych barwach, traktuje się jak pensjonariuszy zakładów psychiatrycznych. Cieszmy się więc chwilą, bo katastrofy już się nie da odwrócić. Szkoda, że nie staramy się jej choćby opóźnić. Szkoda, że jesteśmy do niej całkowicie nieprzygotowani. Nie mamy czasu się na nią przygotować, bo jesteśmy zajęci przygotowaniami do urojonej wojny.



13 komentarzy:

  1. ... święte, święte te słowa... !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokiwam głową nad przemyśleniami akceptując je. Po upadku ZSRR liczyliśmy na tak wiele. Na sensowny świat, ten daleki i ten za drzwiami własnego domu. A tu figa z makiem. Odgrzano stare strachy, przyprawiono nowymi. I rządzą, dumni że się im udało. Nawet jeśli zdają sobie sprawę że to chwilowe to mają nadzieję że jako majętni i wpływowi przetrwają dłużej. Że w ogóle przetrwają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki zgrzyt: winorośl jest wiatropylna (samopylna)! :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale ten wiatr wywołują swoimi skrzydełkami przelatujące roje pszczół !

      Usuń
  4. to byłby świetny monolog do prawdziwego kabaretu politycznego, jakie wyginęły 30 lat temu. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było takie prawdziwe.. no cóż mamy takie czasy, że nawet to, co nas kiedyś śmieszyło, teraz nas tylko straszy... Szkoda, bo zdrowy śmiech jest cenny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko to mówię, bo niewielu autorów na to zasługuje: Pani komentarze są wspaniałe. ����

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny komentarz i niestety jest to szczera prawda

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż, świat zawsze składał się z większości idiotów, a inteligentne jednostki usiłowały w nim przetrwać wszelkimi możliwymi sposobami. Heraklit mówił, że najważniejszym konfliktem w przyszłości będzie starcie Jednego z Tłumem. Nie wiedział tylko, że ludzkość wpadnie w tak obłąkańczą samobójczą manię. To bardzo dobry tekst i bardzo zdesperowany, bo globalny spisek imbecyli zmierza ku swemu apogeum.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bezsilność jest strasznym uczuciem i stanem. Dzięki, że piszesz. Pozdrawiam bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, dzisiaj w TVN24 mądry człowiek W.Frasyniuk mówił o tym, że do przeżycia człowieka ważniejsza jest ochrona środowiska niż kilkadziesiąt samolotów, które wobec agresji na nasze państwo (np. ze wschodu) nie będą miały żadnego znaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pan Frasyniuk po mnie powtórzył. Jeśli jest nas już dwoje, to jest jakaś nadzieja. Wszystkim Państwu dziękuję za komentarze. Są dla mnie inspiracją do następnych tekstów.To smutne, ze rozwiązanie wszystkich globalnych problemów jest bardzo proste. Wystarczy podzielić działalność ludzkości na dobrą i złą. Jedyną przeszkodą jest człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przy tej pozytywnej ocenie wizyty Dudy, przeoczyłaś jego GŁUPIĄ wypowiedź o sędziach Sądu Najwyższego. Dla mnie, tym "międzynarodowym" kłamstwem nie mógł już opaść niżej.

    OdpowiedzUsuń

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...