środa, 10 lipca 2019

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)


Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysza. Zresztą nigdy nie byłam zwolenniczka poglądu, że nie należy głosować na jakieś mniejsze partie, bo one tylko zabierają głosy innym, którzy mają siłę przebicia i coś do powiedzenia. Takie miałam zdanie, kiedy na scenie pojawiła się NOWOCZESNA. Zawsze może być tak, że tej mniejszej partii faktycznie przeszkadza w tej większej coś tak bardzo, że nie jest w stanie, zgodnie z własnym sumieniem, połączyć się z innym, dla nas, na pozór podobnym partnerem. Ma prawo startować sama wraz ze swoją ideologią. Tak też potraktowałam PSL. Bo jeśli faktycznie coś tej partii aż tak bardzo przeszkadza w koalicji z lewicą, to trudno. Ich ból dupy, by pójść honorowo samemu i nie przegrać. Namawiałam więc i nadal namawiam, by w drugiej kolejności głosować na PSL. Wielu twierdzi, że to partia- kurwa, która idzie z każdym. A ja myślę, że mają dość stabilny kręgosłup, takie swoje minimum, którego się trzymają i dlatego pasują wszędzie, jak brakujący puzzel.
Ale powiem tak do ich : Jesteś człowieku bardzo sympatyczny, wykształcony i mądry. Chociaż zawsze wszystkim mówię, że nie należy się w polityce sugerować lubieniem, a tym bardziej nielubieniem, bo to WAS dotyka znacznie częściej, muszę przyznać, że mam jakąś słabość do Kosiniaka Kamysza. Zagadka nie jest właściwie zagadką, niezwykle sobie cenię ludzi, którzy potrafią się z sensem wypowiadać. Ale powiem wprost, świat wydaje mi się dość jasny i znam reguły w nim panujące, ale zdarza się taj ,że czasami to ja już nie mam cierpliwości na tych polityków. Bo taki Kosiniak Kamysz, o którym wszyscy wiemy, że nie jest głupi, po co on chodzi do telewizji i opowiada te pierdoły?
Chcesz Pan iść sam do wyborów, idź chłopie, ale nie pokazuj wszystkim, że jesteś większym durniem, niż jesteś. PIS pieprzy o jakiś ideologiach, o jakimś gender/srender, o LGTB, o zagrożeniach dla tradycyjnej rodziny, a Ty człowieku powtarzasz te bzdury, jak echo. A jestem na 100% przekonana, że wiesz, iż w byciu trochę innym, nie ma żadnej ideologii. Ideologia jest wtedy, kiedy ludzie na skutek swojej filozofii uważają, że bycie innym jest gorsze, od bycia szarakiem lub na odwrót. Każdy z nas mógł się urodzić kimś innym. Ty, człowieku mogłeś urodzić się kobietą, mogłeś urodzić się czarnym i głodować w jakimś państwie na pustyni, mogłeś być, łysy, rudy, kulawy lub ślepy. Jaka w tym wszystkim jest ideologia? To są fakty, natura przyrody, jej różnorodność i jej kaprys. Oczywiście patrzysz na swój elektorat. Ale politykiem nie jest się po to, by ludzi, którzy Ci ufają straszyć albo utwierdzać w ich błędach. Jesteś do cholery po to, by ich dobrą drogą przeprowadzić do postępu. Gdybyś był politykiem na miarę XXI wieku, gdybyś miał zwyczajne jaja, to być zorganizował konferencję prasową, zaprosił na nią gejów i innych odmieńców i powiedział do swojego elektoratu: To są obywatele Polski, nasi bracia, a Konstytucja gwarantuje im takie same prawa, jak nam wszystkim. Kochajmy ich, bo są wśród nas, w szkole, w pracy i na ulicy. Nikomu nie szkodzą, nie cierpią na żadne zaraźliwe choroby. Po prostu urodzili się inni. Wiem, człowieku, że jako lekarz i osoba wykształcona doskonale to wiesz, że te osoby są równie wartościowe, jak my wszyscy. Wiem także, że jako osoba wierząca, zawsze możesz namawiać do miłości, a nie do wykluczania kogokolwiek i za cokolwiek. Wiem, a może tylko wierzę, że nie jesteś tchórzem i że Cię na to stać. Więc się otrzep, przestań słuchać tych starych larw w swojej partii i zrób to. Zobaczysz!, do października będziesz na ustach wszystkich. A tak to jesteś tylko prawicowym dupkiem w cieniu PISu.
Nie ma żadnej ideologii w tym, że ludzie są różni, tak jak nie ma ideologii gender, jest tylko nauka społeczna o równości płci. Panie Kosiniak-Kamysz. Ja jestem naprawdę bardzo cierpliwa, a ludzie mnie słuchają, bo często miewam rację. Bronię Pana od lat, bo uważam, że PSL zasługuje w końcu na lidera, który nie będzie zostawał w tyle za innymi. Ale kiedy widzę, jak Pan przychodzisz do telewizji i tak pierdolisz, to naprawdę ręce mi opadają. Nie potrafię uwierzyć, że taki lekarz się nie wstydzi przyjść do ogólnopolskiej telewizji i o jakiejś ideologii LGTB gadać i do tego się na nią nie zgadzać...To za czym Pan jesteś? Wszyscy, którzy nie mieszczą się określonych ramkach, do gazu? Naprawdę nie rozumiesz, że każde Twoje słowo, to oklaski dla PIS?
Wieś potrzebuje rewolucjonisty, kogoś, kto ją wreszcie zaprowadzi do Europy, bo na razie tkwimy w feudalnych czasach zaborów. Niech Pan w końcu będzie przywódcą, niech Pan nie pozwoli by PIS tę wieś ciągnął na dno! Chyba, że Panu naprawdę nie zależy, bo coraz częściej Pan sprawia takie wrażenie. W polityce, jeśli komuś przestaje zależeć, powinien iść na emeryturę. Polityka nie jest dla słabeuszy, którzy nie chcą toczyć koła postępu do przodu.



niedziela, 7 lipca 2019

Doceniaj, nie oceniaj. ( Tekst z dnia 7 lipca 2019 roku.)


Mam dziś odpoczynek od FACEBOOK-a. Dlaczego, pewnie się domyślacie. Pewnie się komuś nie spodobał jakiś mój komentarz i dostałam knebel na 24 godziny. Nie sprawdzałam, jaki jest prawdziwy powód, bo zawsze jest podana jakaś bzdura. To medium społecznościowe spełnia w naszym życiu ogromna rolę. Większość z nas opiera swoją działalność na tym właśnie medium. Niestety, jest to ewenement w przestrzeni internetowej, gdzie karze się za poglądy, gdzie knebluje się wolność wypowiedzi. W demokracji dla zablokowania czyjejś wypowiedzi potrzebny jest sąd. Trudno! Mamy w tej chwili większe problemy. Ten fakt musimy przeboleć.
Tym bardziej, że knebel włożono mi w usta, ale zapomniano o kajdankach na ręce. Mogę więc pisać i publikować na blogu.
Sprawa, którą chcę się z WAMI podzielić, jest dla mnie bardzo ważna, bo wywołał ją mój wczorajszy post na temat wsi i wahań PSl-u.
Ja naprawdę rozumiem wszelkie emocje, bo sama im ulegam. Ale spróbujcie naprawdę złapać dystans, potraktować nadchodzące wybory na poważnie i traktować ludzi z szacunkiem, nawet jeśli nie podobają się WAM ich decyzje. Mówię tu o partnerach politycznych, tych, którzy mieszczą się w modelu demokratycznego państwa i nie łamią prawa. Nawet jeśli pójdą do wyborów obok nas, a nie z nami, dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy to będzie zła czy dobra decyzja.
Większość z nas to tacy niedzielni socjologowie, uliczni psychologowie i domowi politycy. Nie musimy mieć racji. Powiedziałabym nawet, że projekt dwóch bloków, bardziej centrowego i bardziej lewicowego, ma sens i mógłby przynieść dobry rezultat. Tylko, że jest już trochę za późno na takie nowe rozwiązania. Osobiście też uważam, że PSL idąc samotnie do wyborów nie osiągnie progu i zasili PIS. Ale jeśli się mylę? Jeśli będą gryźć trawę i uda im się urwać PISowi te 5, 7% ? W końcu, na scenie politycznej jest to jedyna partia, która może przeciągać na swoją stronę elektorat PISu. Tych ludzi, którzy może PISu nie kochają, ale panicznie się boją lewicowych wartości. Gdyby tak się stało, będziemy Kosiniaka-Kamysza na rekach nosić, bo to on przeważy szalę.
Mamy prawo do swoich wizji i poglądów. Ale pragnę Państwu przypomnieć niedawne wybory samorządowe. Mówiliśmy dokładnie to samo. Krytykowaliśmy PSL, który nie chciał iść w szerokiej koalicji. Krytykowali ich indywidualny start w wyborach mądrzejsi od nas profesorowie. A oni zrobili bardzo dobry wynik i tak naprawdę te ich procenty zadecydowały, że w wielu miejscach nie ma PISu.
Mamy jednego wroga, nie zapominajcie o tym. A PSL trzeba wspierać. Mówić ludziom: jeśli WAM światopogląd Koalicji nie odpowiada, zagłosujcie na PSL! Nie należy się gorączkować, bo sprawa jest zbyt ważna, a chcąc wygrać, musimy mieć zawsze przed oczami CEL.
Jest mi bardzo, naprawdę bardzo przykro, że mój wczorajszy tekst krytykujący de facto stosunki feudalne panujące we współczesnej wsi polskiej, hegemonie kościoła katolickiego na tym terenie, nieznajomość tej tematyki przez władzę, oraz w zupełnym nawiasie potrzebę odzyskania wpływów na tym terenie przez PSL lub utworzenie tam innej, nowoczesnej formacji, skutkowało tylko falą hejtu skierowanego do władz tej partii. Musimy bowiem pamiętać, że jest to bardzo specyficzna partia, która w porównaniu z innymi działającymi w terenie od przypadku do przypadku, zawsze była aktywna w małych środowiskach. Oprócz ludzi na świeczniku w Warszawie, istnieje cała rzesza anonimowych działaczy pracujących na rzecz lokalnej społeczności.
Drodzy Polacy, krytykujmy, ale pamiętajmy, że wróg jest gdzieś indziej. Nie obrażajmy, nie wyśmiewajmy.
Krytykujemy PIS i elektorat tej partii na co dzień, ale kiedy mamy okazje robimy dokładnie to samo, co oni. Besztamy, równamy z błotem, bo ktoś postąpił nie tak, jak tego oczekujemy. Nikt z nas nie jest ani wróżką, ani nie potrafi przewidzieć przyszłości. Musimy zakładać, że możemy się mylić i że inni mogą mieć rację. A poza tym zawsze dawajmy ludziom wolność wyboru. Może taki PSl, jak w piłce, wiedząc, że nie gra już o puchar, chce zagrać o honor. Może po prostu chce pokazać, że nawet zdradzieckiej wsi, która postawiła na PIS, nie opuści.
Drodzy Polacy. Ciągle wieszacie psy na politykach. Mówicie, że nie mają programu. Ale spójrzcie w lustro. Przecież nie potrzebujecie żadnych konwencji i spotkań z politykami, by realnie ocenić, kto gwarantuje nam normalną Polskę, a kto 5 minut dobrobytu, a potem upadek. Nie dajcie się wkręcać PISowi, nie opluwajcie swoich, nie bądźcie tacy, jak oni. Po prostu idźcie do urn i zagłosujcie, nawet wbrew logice, na intuicję. Pokażcie raz w życiu, że za byle co WAS nie kupią, że nie jesteście tacy głupi, jak PIS o WAS myśli, że potraficie tupnąć nogą i że Suweren to nie jest już tylko puste hasło. Doskonale wiecie, czego i po kim możecie się spodziewać. I wbrew pozorom nie ma to znaczenia, kto z kim pójdzie w koalicji. Jest zło i jest dobro. Trzeba tylko mieć odwagę wybrać.



sobota, 6 lipca 2019

Furmanka. (Tekst z dnia 6 lipca 2019 roku.)


No cóż, żadne apele nie pomogły. PSL uległo, a to oznacza po prostu, że poległo bez walki. Oddał polską wieś w ręce PISu i szacownego prezydenta, czyli ludzi, którzy wieś znają tylko z kolorowych obrazków. Czyli nadal w demokratycznym państwie w Europie, będziemy siłą utrzymywać feudalną wieś.
A o jej losie będzie decydować kościół, Kaczyński i inni mądrale przy korycie...
Ich gadki wkurzają mnie na każdym kroku. Ale prezydent Duda, kiedy tylko gębę otworzy, to tak, jakby gołąb nasrał na parapet.
Czytałam ostatnio na jakimś prawicowym portalu, jak to nasza Dupa kochana świetnie zna się na kondycji polskiego rolnictwa. Pochwałom nie było końca i porównaniom z UE, gdzie każdego roku upada wiele gospodarstw rolnych, a u nas, jak to się ten mędrzec wyraził: Rodzinne rolnictwo istnieje i ma się dobrze.
Owszem, dopłaty w UE sprawiły, że wiele gospodarstw rolnych prosperuje znacznie lepiej. Kupiono nowe maszyny rolnicze i odbudowano domy. Widać jednak, że pan prezydent zna polską wieś tylko z hucznych przejazdów uprzywilejowaną kolumną. Polska wieś, to jest po prostu czysta, żywa tragedia. Prawa człowieka i prawa dziecka tam nie istnieją, większość ludzi w ogóle o nich nie słyszało. To tak, jak z tymi klapsami dawanymi dzieciom, dziadek bił ojca, a ojciec syna. Bo tak nakazuje tradycja.
W Europie gospodarstwa posiadające co najmniej kilka tysięcy hektarów ziemi ukierunkowane są na uprawianie tylko jednego gatunku roślin. Jeśli ktoś ma winnicę, nie pieprzy się w hodowanie świni czy kury, jeśli uprawia słonecznik, to nie musi mieć parku maszynowego, jak w kołchozie. Wystarczy mu kilaka pługów i kombajny do zbierania plonów. Gospodarstwo rodzinne, tak ukochane w naszej Ojczyźnie, to prawdziwe marnotrawstwo sił i środków. Nigdy nie wiadomo, co w danym momencie może się opłacić, więc sieje się to i tamto, a do tego trzyma się krowy na mleko i świnie na mięso. Bo jak wszystko zawiedzie, to chociaż tucznika można do skupu odstawić i parę groszy na chleb w domu się znajdzie. Tym sposobem park maszynowy musi być bardzo bogaty, Bo i kombajn do zboża jest potrzebny i do zbioru kartofli też się przyda.
Nie to jednak jest najbardziej przerażające. Najgorsza jest tradycyjna mentalność, która nie zmieniła się od zaborów. Złagodzenie tej mentalności było widoczne w czasach komuny, bo usiłowano przynajmniej na pozór wprowadzać jakieś szczątkowe równouprawnienie. Niestety i wtedy i teraz, od realnego świata, polską wieś oddziela szczelnym murem kościół katolicki. Kobieta na polskiej wsi, właściwie nie jest kobietą. Nie ma charakterystycznych dla niej cech. Nie ma czasu się porządnie umyć, bo czasami po prostu pada z nóg ze zmęczenia. Nie ma mowy o codziennym makijażu lub choćby porządnym kremie, bo porządnymi kremami to się tylko kurwiszony z miasta kremują. Zadbane, czyste paznokcie? Dla kogo, ty wiejska babo chcesz się tak pindrzyć, dla krów i świń, a może masz jakiegoś gacha na boku.... Wiecie, ile razy to słyszałam. Fryzjer i owszem, kiedy ktoś w rodzinie umrze i się zjeżdżają na pogrzeb, ewentualnie na wesele lub na chrzciny, kiedy się trzeba pokazać . Prace na polu, te cięższe, które trzeba zrobić na piechotę, pielenie , zbieranie owoców i warzyw, one zazwyczaj przypadają kobietom, a mężczyźnie obsługują maszyny rolnicze i ujeżdżają traktory, bo to dla wiejskiej baby za inteligentna robota. A i tak do domów wracają bardziej zmęczeni, niż ich żony. Dlatego obejście, świnie, krowy, kury, to wszystko najczęściej praca dla kobiety, która właśnie wróciła z pola. Do tego gotowanie, sprzątanie, zajmowanie się dziećmi, bo przecież „ Dobra żona tym się chlubi, że gotuje, co mąż lubi”. Opieka zdrowotna dla kobiety? Tylko wtedy, kiedy naprawdę zaniemogła i nie nadaje się do roboty. Ciąża spędzona na polu z widłami, to norma. I potem taki dumny mężuś opowiada wszystkim, że jego żona to taka twardzielka, bo rodzić zaczęła przy wrzucaniu belek ze słomą na przyczepę. A potem mamy oberwane macice i kłopoty z kręgosłupem.
Rodzinne rolnictwo było świetne 100 lat temu. Sprawdzało się tez w komunie. Dziś jest konkurencja i opłaca się inwestować w duże gospodarstwa W rodzinnych gospodarstwach dzieci „tyrają” od 7-go roku życia. Nie jeżdżą na kolonie, nie mają wakacji, często wstają rano, by jeszcze przed pójściem do szkoły nakarmić bydło i świnie. Traktowane są, jak darmowi niewolnicy. Dorastają ze zwyrodniałymi kręgosłupami w wyniku zbyt ciężkiej pracy. To jest niezgodne z prawem, ale czy prawo tam dociera? Dziecku wpaja się fałszywą prawdę, że może nie ma najmodniejszych spodni, może nie jeździ na zagraniczne wycieczki, ale za to tu na miejscu tworzy swoją przyszłość, swój dorobek. To wszystko kiedyś będzie twoje...tak mówią rodzice. A dziecko nie mając innych punktów odniesienia wychowuje się w przekonaniu, że tak ma właśnie być. Nie mówię tu o biednych gospodarstwach, ale o takich, które stać jest na robotnika. To nie bieda zmusza dzieci do niewolniczej pracy lecz tradycja i mentalność. Należy także podkreślić, że dzieci na wsiach pracują często przy niebezpiecznych maszynach i narażone są na ciężkie wypadki.
Z moich obserwacji wynika także, że nie mają prawa wybrania sobie swojej życiowej drogi. Zazwyczaj to rodzice decydują, które dziecko ma prawo się kształcić, a które zostaje w gospodarstwie. Często te dzieci, szczęśliwi spadkobiercy nie dostają pozwolenia na kształcenie poza niezbędne minimum.
To, co tak bardzo podoba się prezydentowi Dudzie, to jest koszmar i obłęd. Psy na łańcuchach i dzieci pracujące ponad siły, zupełnie, jakby obywatele wiejscy należeli do innego świata. Taki kawałek feudalnej Polski w demokratycznym państwie.
Dla wielu ludzi, którzy nie odwiedzają wsi zbyt często, może to być czysta utopia. Ale ja pochodzę ze wsi. I niestety, to, co opisuję, nie jest dla mnie wspomnieniem z dzieciństwa. Cały czas mam kontakt z polską wsią. To jest miejsce wymarzone przez kościół katolicki. Zapracowany człowiek pozbawione prywatnego życia, który tylko na dwa sposoby może oderwać się od swojego losu: idąc do kościoła, albo idąc do knajpy.
Dlatego uważam, że wsi jest potrzebna nowa i przede wszystkim nowoczesna siła na. Siała, która by rozpoczęła rewolucję.
Przyznaje, że trochę liczyłam na Kosiniaka-Kamysza, bo wydawał mi się sensownym facetem. Ale niestety, jest otoczony przez te zacofane diabły, które go prowadzą na manowce. Doprowadzą do tego, że PSL nie wejdzie do parlamentu po raz pierwszy od lat, a winę zrzuca na młodego przywódcę. I znowu się będą mogli dorwać do władzy i wrócić na łono kościoła, który ich przyjmie. Tak naprawdę, nawet jeśli się będą przysięgać na grób matki, nic nie zmienia faktu, że odrzucając współprace z lewica, staną się po prostu stronnikami PISu.
Ale nic nie można na to poradzić. Chociaż..., spróbujmy wyobrazić sobie, jak by wyglądała polityka bez kościoła katolickiego. Ludzie otworzyli by głowy i zaczęli myśleć samodzielnie. Kim byłby Kosiniak Kamysz, gdyby nie te tak zwane wartości, które w cywilizowanym świecie są po prostu bezwartościowe, są tylko hasłem, na które jedni się powołują, a inni nim manipulują i szantażują. Przykro mi Panie przewodniczący PSL-u, właśnie kościół Pana zaszantażował, a PIS dokona na Panu rzezi w najbliższych wyborach. Bo wieś na WAS i tak nie zagłosuje. Złoty róg, zamieniany na sznur, jest ciągle naszym przekleństwem.



piątek, 5 lipca 2019

Westerplatte raz jeszcze... ( Tekst z dnia 5 lipca 2019 roku)


Normalny człowiek ma taka naturę, że kiedy widzi coś zepsutego, natychmiast chciałby to naprawić. Czasami jednak patrzysz na swój dom-Polskę, a tam wygląda, jak po spaleniu, albo jakby przeszła trąba powietrzna. Wszystko, co było filarem państwa zostało zrównane z ziemią i każda rzecz, jaką bierzesz do reki po prostu się rozpada. Nie wiesz wtedy, czy warto jeszcze się łudzić, czy cokolwiek da się uratować, czy lepiej odwrócić się i odejść i zacząć nowe życie.
Kiedy podczas kampanii wyborczej w roku 2015 pojawiło się hasło „Polska w ruinie”, wszystkich nas to oburzało, a szczególnie starszych. Tych, którzy widzieli ruiny Warszawy, gruzy w innych miastach, albo nieco młodszych, którzy obserwowali, jak po upadku komunizmu nasz krajobraz z czarno-białego filmu powoli nabierał barw i zaczął przypominać Europę. Po 4 latach okazuje się, że śmiać się nie było z czego, bo wcale nie trzeba burzyć budynków, by ruina stałą się faktem, by w środku Europy, kilkoma pociągnięciami długopisu odwrócić wszystko.
Każdego dnia czuję się w jakimś sensie okradana, z realnego należącego do wszystkich obywateli mienia, ale także mentalnie. Kiedy ukradziona Polakom Plac Piłsudskiego tylko po to, by bez pytania kogokolwiek o zgodę postawić tam pomniki, bardzo mnie to bolało, ale osobiście nie jestem bardzo związana z Warszawą. Zupełnie inaczej jest z Westerplatte, bo jestem z pokolenia wychowanego na micie obrońców tego miejsca. Było to miejsce zaczarowane, zmuszające każdego zwiedzającego do zadumy. Może dlatego, że wyglądało tak, jakby dopiero wczoraj ucichły odgłosy wojny. Wśród ruin czuło się duchy poległych, zapach prochu, potu i krwi, odgłos łamanych przez pociski gałęzi. Po prostu miejsce pamięci, muzeum zbudowane przez życie...
Teraz słyszymy argumenty, że to miejsce jest zaniedbane, że trzeba je odnowić, wybudować „NOWE” muzeum, posprzątać. Słyszymy także, że „TEN RZĄD” wyciąga na światło dzienne prawdziwą historię. Czyżby się miało okazać, o czym do tej pory nie wiedzieliśmy, że Westerplatte bronili żołnierze wyklęcie, jedyni bohaterowie zasługujący na szacunek tego rządu, a na ich czele stał dziwnie nam z twarzy znany koleś w okularkach i z krzywym uśmiechem...? To nie są żarty, oni są do tego zdolni.
Zbliża się pierwszy września, a ja mam wrażenie, jakby znów SMS Schleswig-Holstein stał w porcie, jakbyśmy znowu musieli bronić tego skrawka ziemi przed najeźdźcą. Problem jest tylko taki, że najeźdźca jest swój, mówi naszym językiem . Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że to święte miejsce zostanie Polakom odebrane, że zostanie ogrodzone, i jak to mówi władza „ właściwie zagospodarowane”. Bo jak można zagospodarować morze krwi? Jedyną rzeczą, jaką wolno tam było zrobić, to postawić pomnik obrońcom, a to już zostało zrobione. Reszta powinna pozostać taka, jaka była wtedy, bo tylko w ten sposób jest naturalnym pomnikiem historii.

Nie wyobrażam sobie, że centralna władza nam ten teren odbierze i postawi tam znowu jakiś swój debilny pomnik całkowicie nie związany z tym miejscem. Ale zdaję sobie sprawę, że oni nie ustąpią. Muszą pokazać kto tu rządzi, muszą splugawić każde święte miejsce.
Nie wyobrażam sobie, że to oni zorganizują obchody wybuchu wojny, zaproszą gości, oczywiście wyłącznie tych według ich oceny godnych, a my będziemy stali za płotem w milczeniu... Bo zapytać musimy sami siebie, czy to na pewno nadal jest nasz kraj? Czy banda najeźdźców może nas tak wyganiać za płot, by sobie z naszej historii kpić?
Wybierający PiS mają w dupie Polskę, mają w dupie historię i polskie zabytki. Byleby tylko rząd nadal robił im dobrze w portfelu. Ci, którym zależy są niestety w mniejszości, a widmo porażki odbiera im chęć do działania. Bo po co się narażać, jeśli nie można wygrać.
I tak z narodu słynącego na świecie z waleczności i męstwa, staliśmy się bezradni jak pluszowe misie. Daliśmy się we własnym kraju wyrzucić poza nawias.
A gdyby tak, tamtych 182 żołnierzy, wiedząc o tym, że okręt Schleswig Holstein przywiózł kilka tysięcy żołnierzy, pomyślało sobie: po co umierać? Po co się starać, skoro i tak nie wygramy z przeważającymi siłami wroga? Gdzie byśmy byli i kim byśmy byli? Tylko, że wtedy nikomu nawet do głowy by nie przyszło, żeby zadawać takie pytania.
Czy my dzisiaj, ze swoim konformistycznym podejściem do życia, jesteśmy w stanie obronić Westerplatte? Czy chociaż spróbujemy?
Czy kawałek po kawałku będziemy oddawać Polskę walkowerem?



poniedziałek, 1 lipca 2019

Póki jeszcze jest możliwa Polska po IV RP. ( Tekst z dnia 1 lipca 2019 roku)


Dawno nie napisałam listu skierowanego tylko do jednej osoby. Ale czasami warto zwrócić komuś uwagę na różne fakty. Chciałabym więc zwrócić się do Pana Kosiniaka Kamysza...jak matka.
Drogi Panie Władku.
Jest Pan najlepszym przewodniczącym PSL-u, jakiego pamiętam. Młody, wykształcony, przystojny, któremu słoma z butów nie wystaje. A do tego świetny mówca. Nie chce tu Panu absolutnie sugerować, co Pan powinien zrobić w kontekście przyszłych wyborów. W wyborach samorządowych uważałam, że powinien Pan pójść w koalicji, a jednak PSL poszedł sam i odniósł osobiste zwycięstwo. Było to o tyle ważne, że podczas poprzednich wyborów ta partia byłą oskarżana o fałszerstwa wyborcze. Udowodniliście, że nawet jeśli PiS swoją ciężką rękę trzyma na urnie wyborczej, WASZE poparcie w kraju jest wystarczająco wysokie. Pańscy starsi koledzy z klubu sugerują Panu, że przegrana z PISem w wyborach do PE jest wypadkową różnych spraw ideologicznych poruszanych w kampanii. Ale mnie się wydaje, że to Pan i PSL przywiązujecie zbyt wielką wagę do ideologii. To wy nie chcecie wejść w koalicję, w której będzie „Wiosna”. Wydaje się Panu, że idąc w konfiguracji bardziej konserwatywnej odzyska Pan dla PSL wieś? Muszę niestety Pana rozczarować. Wieś w przewadze zagłosuje na PiS, bo wieś słucha kościoła. PSL jest stanowczo za słabą partią, by kościół katolicki ochronić przed rozprawieniem się z pedofilią, chciwością i finansowymi przekrętami. Wieś będzie głosować na PIS, bo tylko PIS uchroni kościół przed prawdą i związanym z nią gniewem ludu. Tu Pan po prostu polegnie. Muszę jednak powiedzieć Panu, że nie tak do końca jest wszystko stracone. Wbrew pozorom, jest spora grupa ludzi mieszkających na wsi, która ma nowoczesne poglądy. I to mógłby Pan zagospodarować świetnie, bo Ci ludzie są zagonieni do kąta i boją się odezwać.
Tylko niech Pan przestanie w końcu być pasterzem, a zacznie być politykiem. Wiele spraw, które ludzie uważają za jakąś skrajną ideologię, wcale nią nie jest. Sprawa na przykład takich związków partnerskich, nie tylko homoseksualnych. To nie jest sprawa ideologiczna, to wywiązanie się wreszcie z podstaw KONSTYTUCJI, która gwarantuje wszystkim obywatelom równe prawa. Proszę Pana, wiele znacznie bardziej konserwatywnych państw już tę drogę przeszło, a po pięciu latach nikt już nie pamiętał, że w ogóle był taki problem. Ludzie są dziś dużo bardziej pragmatyczni. Nie pobierają się choćby ze względu na koszty finansowe takiej decyzji. Do tego potencjalny rozwód to też finansowa katastrofa. Model rodziny na świecie się zmienia i te niezwiązane ślubami mają się równie dobrze, a czasami nawet lepiej. Nie musimy tutaj jeszcze absolutnie rozmawiać o ślubach osób homoseksualnych i o adopcji dzieci. Społeczeństwo jest całkowicie nieprzygotowane na tego typu radykalne reformy. A mimo to są w naszym społeczeństwie pary lesbijskie posiadające dziecko, bo kto samotnej kobiecie zabroni posiadania potomstwa? Udajemy, że tego nie widzimy i żyjemy w tej hipokryzji od lat. Trzeba wielu lat i edukacji, by ludzie mogli ocenić pewne sytuacje na zimno, nie w wyborach, przy urnie i nie pod wpływem emocji.
Gdyby Pan wszedł do klasy w przedszkolu, w której akurat jedzą obiad czterolatki i zapytał: Czy chcecie się kochane dzieci podzielić obiadkiem z bakteriami?, odpowiedź była by na 100%, że nie. Ale my ludzie dorośli wiemy, że bakterie zawsze nam towarzyszą i że ze smakiem jedzą kanapkę razem z nami. Wiemy także, że bez nich nie było by procesu trawienia i że nie mogli byśmy bez nich żyć. Nie możemy udawać, że bakterie nie istnieją, tak jak nie możemy udawać, że nie ma wokół nas osób homoseksualnych. Udajemy, że ich nie ma, że nie podlegają prawu, dyskryminujemy je. Z czasem ludzie powoli zaakceptują wszystko, co dobre. A miłość jest dobra. Postęp jest jak rzeka. Nawet jeśli postawimy tamę, ona znajdzie sobie nowe koryto i nadal będzie płynąć. Skoro jej nie możemy zatrzymać, po co tracić czas na stawianie tamy?
Moim skromnym zdaniem powinien Pan dołączyć do koalicji. Uważam, że było by to kuriozalne, by tak wartościowy polityk, jak Pan i w dodatku najlepszy w nowych dziejach PSL-u, był pierwszym, któremu się nie uda wprowadzić nikogo do Sejmu.
Elektorat, który Pan stracił na wsi, na dzień dzisiejszy nie jest do odzyskania. Nie stać żadnej partii, by w tej chwili oderwać tych ludzi od PiSu. Oni muszą niestety sami dostać trochę w kość, by otworzyć oczy. To zresztą dotyczy reszty społeczeństwa. Jedyne, co możemy zrobić w tym momencie, to pozbierać i zmotywować tych, którzy rozumieją o co toczy się gra! Bez tych ideologicznych bzdetów, które rozpowszechnia PiS, a Pan się bezwolnie pod nimi podpisuje.
Niech Pan potraktuje Koalicję, jak miniaturową Polskę, taką gdzie jest miejsce dla każdego, dla katolika i tęczowej flagi, dla tradycji i nowoczesności. Bo jak rozumiem, jako nowoczesny polityk jest Pan za rozdziałem kościoła od państwa i na tym polu nie ma w opozycji niezgody.
Panie Władku. Jest Pan teraz języczkiem uwagi, jest Pan wdowim groszem, który może przechylić szalę. Więc niech Pan przynajmniej zrobi referendum w tej swojej partii zanim podejmie ostateczną decyzję, tak jak zrobiło to SLD.
Jest Pan mądrym człowiekiem. Doskonale Pan wie, w jakiej Polska jest sytuacji. Nie chodzi wcale o to, kto będzie w Polsce rządził, do kogo się będziemy zwracać: panie premierze. Chodzi o rzeczy podstawowe, by uratować demokracje, przywrócić niezależne sądów, wolność wypowiedzi i by gospodarka tego kraju działała dla dobra wszystkich, nie tylko klientów pomocy społecznej. To proste i żadna ideologia nie ma w tej chwili znaczenia. Walczymy o to, czy pójdziemy na dno, czy uda nam się utrzymać na powierzchni, czy przejdziemy wąską drogą nad urwiskiem, czy runiemy w przepaść. Pewnie już nigdy w naszym życiu nie będzie tak ważnego momentu.
Nie potrafię Panu doradzić, co tak naprawdę powinien Pan zrobić. Nie wiem, co przyniesie lepsze rezultaty. Ale jeśli Pan przeczyta ten list, niech Pan zajrzy do swojego serca. Nie potrzebujemy kaznodziejów, mamy ich aż nadto. Potrzebujemy silnych, odważnych polityków, którzy nas wyciągną z tego bagna. Życzę Panu, by był Pan jednym z twórców nowej, pięknej Polski. Polski po IV RP.



Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...