czwartek, 29 sierpnia 2019

Elementarna przyzwoitość. ( Tekst z dnia 29 sierpnia 2019 roku)


Każdy powód jest dobry, by uprawiać politykę. Są dobre i złe strony takiej sytuacji. Drodzy zwolennicy „ Ideologii LGBT”, możecie odetchnąć z ulgą, Znalazł się nowy wróg na lewicy, w Wiśle pływa gówno!
Drodzy Polacy, Jeszcze całkiem niedawno nie było w Polsce żadnej oczyszczalni ścieków. Sto lat temu tylko większe miasta miały w ogóle kanalizację. Mogłabym bez problemu wskazać takie miejsca w miastach, gdzie w mieszkaniach nie ma łazienek, a załatwiać swoje sprawy idzie się do wspólnego przybytku znajdującego się w podwórzach kamienic. Na terenach wiejskich jeszcze całkiem niedawno ludzie chodzili za przysłowiową stodołę, a w czasach mojej młodości, kiedy łazienka stawała się miernikiem luksusu ( chociaż niektórzy mieli, a nie używali), szczytem sprytu było zbudowanie dziurawego szamba, z którego odchody, te bardziej płynne, dostawały się bezpośrednio do ziemi, co gwarantowało rzadkie korzystanie z usług szambiarki. Ale na wsi jeszcze długo panowała jedna jedyna zasada, by studni nie kopać za blisko tak zwanego „sracza”. Ja pochodzę z okolic Włocławka i całe życie słyszałam, że ze wszystkich miast leżących nad Wisłą, mamy najlepszą wodę, gdyż miasto korzystało z własnych ujęć wód podziemnych, czy coś takiego..., nie jestem fachowcem. W każdym razie nie pobieraliśmy wody z Wisły. To było nasze szczęście, bo na mapie Polski byliśmy dość wysoko, a wszystkie miasta przez nami począwszy od źródła rzeki, spuszczały ścieki prosto do jej nurtu. Oprócz tego do rzek wypuszczano ścieki z fabryk. Na przykład, co widziałam osobiście, włocławska Celuloza regularnie odprowadzała odpady do Wisły, na wierzchu której tworzyła się gruba warstwa piany, jak na porannej kawie z mlekiem.
Moje dzieci oczywiście tego nie pamiętają, więc może im się zdaje, że zawsze byliśmy oaza czystości rzek. Ale tym nieco starszym bardzo się dziwię, że ulegają zbiorowej histerii, skoro połowę swego jestestwa przeżyli pijąc tę samą wodę z tej samej Wisły, do której zgodnie z przyjętymi zasadami spływały ścieki miejskie.
Ale, jak widać politykę można uprawiać na wszystkim, nawet na przysłowiowym gównie. I taki Brudziński może nawoływać Trzaskowskiego, by zachował elementarne przyzwoitość w tej sprawie, chociaż tak dokładnie nie wiadomo, o co mu chodzi...A gdzie jest pańska elementarna przyzwoitość, panie Brudziński? PIS jest w takiej panice, że chwyta się wszystkiego, by swój smród zakryć. Mateusz Krzywamorda zwołuje osobisty sztab kryzysowy i swoich ekspertów, którzy ogłaszają katastrofę ekologiczną, strasząc śniętymi rybami i sugerując, że woda zawiera 43 % zanieczyszczeń. Oczywiście ujęte jest to w inny sposób, że niby w wodzie 43 razy zwiększyła się ilość jakiegoś tam azotanu, czy innego gówna. Ale przeciętny Polak na sama liczbę „43 razy” zareaguje histerią. W ogóle mu nie przyjdzie do głowy, by podejść do tego w sposób logiczny i matematyczny. Matematyka przestała być bowiem, w PISowskiej szkole królową nauk, a została nią religia. Nikt nie zastanawia się, że nie wiadomo, jaka ilość tego składnika była wcześniej w wodzie i ile razy musi się zwiększyć jego stężenie, by było to groźne dla środowiska. Bo może musi osiągnąć pułap 2 tysiące razy większy... Ale przecież nie o to chodzi, a o to, by ludzi zwyczajnie nastraszyć, a w cieniu całego zamieszania obwinić Rafała Trzaskowskiego o..., nie wiem o co, o to, że sam osobiście rozwalił oczyszczalnię?, by nas wszystkich wytruć. Proponuję Krzywejmordzie, by nie przestawał na zwoływaniu sztabu kryzysowego. Trzeba koniecznie jeszcze w tej kadencji zwołać komisję śledczą, przesłuchać wszystkich wrogich urzędników ratusza, domagać się dymisji Trzaskowskiego, co zresztą uczyniła dziś Kurwizja, ale należałoby także rozważyć postawienie go przed Trybunałem Stanu!
Dla lepszego wrażenia trzeba koniecznie wdrożyć pomysł, który już dziś PISowi przyszedł do głowy. Należy wezwać wojsko, chociaż osobiście nie wiem, co by mogło robić w obliczu tego kryzysu...może sitkami gówna w Wiśle łowić. No i nie możecie zapomnieć o odpowiedniej wpłacie na Caritas! Patrząc na to, jak się partia rządząca angażuje w ten problem, jak się próbuje za wszelka cenę uczepić tej śmierdzącej deski ratunku, by chociaż na chwile wszyscy zapomnieli o plugawym ministerstwie nie-sprawiedliwości, to zaczynam nabierać podejrzeń, że PISdzielce sami dokonali jakiegoś sabotażu. Muszę jednak przyznać, że jestem w ostatnich dniach niezwykle zawiedziona polityczną postawą ministra Kamińskiego, którego uważam za największą szuję w tym obozie, aczkolwiek z dozą szacunku, za goebbelsowski profesjonalizm. Ale ostatnio jakoś całkowicie sobie nie radzi z podkładaniem ludziom świń i wyciąganiem nieistniejących brudów. Opowiadanie zwykłych dyrdymałów, na temat Sławomira Neumana, które kupy nie trzymają, a gdyby nawet były prawdziwe, nijak się nie dadzą porównać ze złodziejstwem Kuchcińskiego, albo sugerowanie społeczeństwu, że ta farma trolli, to nie była Ziobry, a Brejzy, albo próba zrobienia kampanii wyborczej na awarii w oczyszczalni ścieków, to są naprawdę słabe karty w rękach takiej zawodowej świni. Może zamiast atakować warszawski ratusz, coś powiecie o własnych grzeszkach, bo słowem już nie wspominacie o tym, że pilnujecie dzień i noc Falenty, by nie zaczął śpiewać i sędziego Cichockiego z tego samego powodu. Prawda ma jednak to do siebie, że jest niezwykle lekka. I prędzej czy później wypływa na wierzch, o czym się wielokrotnie mogliśmy przekonać.
Pieprzycie bez przerwy o standardach, o solidności i wiarygodności. Standardy pokazuje Ziobro, który jest ponad prawem, solidni jesteście głównie w nasyłaniu służb i prokuratora tam, gdzie nie było przestępstwa, a wiarygodność?... No cóż, Mateusz Krzywamorda pokazał ją ostatnio w wywiadzie z Anitą Werner. Na pytanie, gdzie są te samochody elektryczne odpowiedział, że przecież coraz więcej jeździ ich po polskich drogach. Tylko jaka jest w tym zasługa PISu i spełnienie obietnic wyborczych, skoro to Polacy kupują te samochody za swoje pieniądze? Ale najbardziej rozśmieszyła mnie odpowiedź na pytanie o tanie mieszkania. Okazało się bowiem, że nadal te mieszkania są na desce kreślarskiej. Czy Krzywamorda chciał nam powiedzieć, że tanie mieszkania to będą wtedy, kiedy je sobie narysujemy? A może oprócz tego wszystkiego, co zrobił dla Polski w historii, był też skrzyżowanym pierwowzorem Pomysłowego Dobromira i zaczarowanego ołówka z dobranocki dla grzecznych dzieci? Gdzie jest minister Ziobro? Dlaczego wstydzi się swojej gęby pokazać dziennikarzom? I dlaczego straszycie ludzi katastrofą ekologiczną jakby nie było większej katastrofy ekologicznej, niż wasze rządy? Zacznijcie odpowiadać na pytania zamiast rozpościerać nad nami swoje kłamstwa. Elementarna przyzwoitość nakazuje, żebyście chociaż raz na jakiś czas mówili obywatelom prawdę. 





poniedziałek, 26 sierpnia 2019

A Ty za ile sprzedałeś wolność? ( Tekst z dnia 26 sierpnia 2019 roku)


Czy WAM to niczego nie przypomina? Każdego dnia otwieramy oczy z myślą, jaka sterta gówna wyleje się z PISu? Pamiętny rok 2007, koniec tamtej kadencji. Smród, smród i jeszcze raz smród. Wtedy też tak było. Oni po prostu nie potrafią uczciwie zrobić nic. Podejrzane typy, kombinatorzy, obślizgłe kreatury.
Czy nauczyciel, zostając posłem, jest bardziej nauczycielem czy bardziej politykiem? A lekarz, który zawiesza praktykę, bo został wybrany do senatu, jest w tym momencie bardziej lekarzem, czy senatorem? A sędzia, który jest wiceministrem i organizuje grupę hejterów, kieruje nią, podsuwa fałszywe wiadomości i dane osobowe, czy, tak jak twierdzi cały PIS, robi to jako sędzia, czy jako minister? I komu podlega? Kto jest za jego działalność odpowiedzialny? Pytanie, które zostało rzucone w próżnię. Nikt na nie nie odpowie, ani nikt za niego nie „beknie”! Mamy w PISie wielu drobnych cwaniaczków, ale Ziobro, Kamiński i Kaczyński to gruby kaliber. Mają za sobą poprzednią kadencję, o włos uniknęli kary za działania wbrew prawu i za nadużycia władzy. Teraz są już ostrożni. Ziobro jest oczywiście i niepodważalnie chujem, ale jestem pewna, że nie jest głupcem, że w jego telefonie, w jego komputerze, nie znajdziemy nic. Nie będziemy mieli do dyspozycji ani jednego, podpisanego przez niego dokumentu, co najwyżej życzenia imieninowe dla cioci Zosi. Od kładzenia głów pod topór, ma takich pachołków, jak wiceminister Piebiak, który szybko awansował, by robił to co robi i by szybko podał się do dymisji, gdyby zaczęło śmierdzieć. Zastanawiacie się pewnie, jak to się dzieje, że w otoczeniu PISu, w ministerstwach, w urzędach wojewódzkich, nie ma ani jednego człowieka, którego gryzło by sumienie i który po prostu nie byłby w stanie patrzeć na bezprawie? Mnie też to zastanawia, ale popatrzcie na to nasze społeczeństwo, pieniądze wszystkim wyłączają sumienia. Do tego jestem pewna, że każdy, od sekretarki, po woźnego, kierowcę i sprzątaczkę, jest bardzo dokładnie sprawdzony, zanim dostanie intratna posadkę w cieniu PISu. Jedni są z rodziny, inni mają zielone teczuszki, które zniszczyłyby im życie, a jeszcze inni, po prostu dostają pod stołem taką kasę, że mózg im się wyłącza.
Dlaczego, taki Piebiak, który zapewne informował Ziobrę o swoich poczynaniach, siedzi cicho biorąc na siebie winę? Pewnie i on ma zieloną teczkę w szafie Ziobry. Dlaczego milczą zwalniani ministrowie? Pewnie ich milczenie zapewnia jakiś specjalny fundusz rekompensujący straty moralne i wizerunkowe.
PIS to hierarchia strachu, to trzymanie za mordę jednych przez drugich, to profity, które w przypadku przegranej mogłyby się zakończyć więzieniem. To milczenie, to zadowolenie z siebie, ten uśmiech szczęścia nawet, jeśli się przyjmuje dymisję z rąk prezydenta, bezspornie ukazuje nam strukturę mafijną tej partii. Pionki biegną tam, gdzie akurat ich popchnął szef wszystkich szefów...Ten, kto się wyłamie, kto odzyska rozum, kto będzie chciał wrócić do uczciwego życia, ten dostanie kamień w usta i do rzeki... Pamiętacie takiego ministra za poprzedniej kadencji PISu Janusza Kaczmarka?, który był wrabiany przez Ziobrę w jakąś aferkę, bo stał się niewygodny dla władzy? Pamiętacie niby dowody, na jego spotkania z przestępcami? Czysta twórczość w stylu Ziobry! Nikt nie chce, wejść w konflikt z tym typem, żeby się potem nie musiał powiesić w celi, albo w swoim biurze, jak Andrzej Lepper.
Ten hejt, którego źródłem jest ministerstwo Ziobry, celowo nie używam słowa „sprawiedliwości”, to nie jest jakieś pojedyncze wydarzenie. Mamy cały ciąg wydarzeń, za które Ziobro powinien wylecieć: Zepsute kamery na posterunku, gdzie zamordowano Igora Stachowiaka, zniszczenie nagrań z wypadku Beaty Szydło, lawirowanie wokół Falenty, pilnowanie go, by nie powiedział ani słowa, samobójstwa w więzieniach świadków afery podkarpackiej, dawanie przestępcom współpracującym z PISem czasu na to, by usunęli dowody i posprzątali swoje gabinety zanim zostaną aresztowani, a końcu, ostatnie samobójstwo Kosteckiego, zgaszone światło uniemożliwiające monitoring i brak zgody prokuratury na ponowną sekcję zwłok. Ziobro, to zwyczajny gangster, a Kaczyński o tym wie i go nie wyrzuci, bo potrzebuje ludzi od czarnej roboty. Jednym jest Kamiński, który preparuje dowody, a drugim Ziobro, który decyduje o tym, że „za dobro nie wsadzają”.
To wszystko zdarzyło się w ciągu jednej kadencji, a Ziobro udaje, że o niczym nie wie. Od marca toczy się postępowanie wobec Emi, a nikt nie poinformował Ziobry, o nazwiskach brylujących na jej profilach społecznościowych. Dlaczego więc minister nie karze prokuratorów, za zatajenie tej informacji? Osobiście nie wierzę w tę ściemę, doskonale o wszystkim wiedział, o ile nie kierował tym osobiście. Bo trudno ministra podejrzewać o tak daleką ślepotę. Byłaby z niego niezła dupa nie minister. Czy w to wierzycie, że nie miał pojęcia, co robił jego najbliższy wiceminister, ale jak z rękawa wymienia, co i za jakie pieniądze kupował Sławomir Neuman, albo gdzie się pomylił w zeznaniu podatkowym ojciec posła Brejzy. To Ziobro ma opanowane do perfekcji, śpiewa jak piosenkę na akademii.
Niestety, spin doktorzy PISu nie próżnują. „Na szybko” wyskoczyli z zakończeniem prac komisji śledczej, do spraw watu. Byle tylko odwrócić uwagę, byle tylko... A przewodniczący komisji, PISowska menda, nie odczytał całego tekstu proponowanego raportu, Zaczął od wniosków...bo wyborca PISu mógłby nie doczekać do końca tego dokumentu. Horała na początek wyśpiewał swoje wnioski, by jak najszybciej dotarło do suwerena, kto i ile ukradł, kto pójdzie siedzieć, a kto pod Trybunał Stanu... Tak się próbuje wyciągnąć na wierzch cudze winy, wyolbrzymić je i podkreślić. To tak, jakby pójść do sąsiada i zwracać uwagę na pajęczyny pod sufitem, hodując w swoim domu za szafą kolonię szczurów.
Chłopaki”, najwyraźniej świetnie się bawią kosztem Polski. Jest herszt i jego żołnierze, jak w pierdolonych Piratach z Karaibów. Mogłoby to nawet śmieszy, gdyby nie widmo drugiej kadencji tej bandy.
Już dziś, gdyby uznano, że w ministerstwie doszło do przekroczenia prawa, prokuratorzy podlegli Zbigniewowi Ziobro będą prowadzić dochodzenie w sprawie Ziobry-ministra, srając przy okazji po gaciach, ze strachu o stanowiska. Ale w tej kadencji, mamy jeszcze sporo niezależnych sędziów, nie udało się przejąć Sądu Najwyższego, a mimo to wymiar sprawiedliwości został sparaliżowany. Druga kadencja PISu dokończy sprawę, przejmie resztę instytucji, a kiedy będą już wszyscy sędziowie chodzić, jak im PIS zagra, bo reszta za kradzież spodni czy kiełbasy pójdzie grupowo siedzieć, wtedy wezmą się za wolne media, a kiedy z nimi skończą, przyjdzie czas na polityków opozycji. Myślicie sobie, dobrze im tak, przecież nie lubicie polityków...Ale pamiętajcie, że ten smok ma wielki apetyt, i kiedy już nikt ważny nie zostanie mu do pożarcia, wtedy weźmie się za WAS, tylko dlatego, że jesteście nie-PISem. A premier będzie jeździł po kraju z nowym socjalnym programem, więzienia+ . Mieszkania+, wyprawka +, to już będzie zbędne. Bo będzie rządził miłościwie nam panujący strach+. Przyjmij więc Polaku, z pocałowaniem ręki program hektar + i inne plusy od „dobrej zmiany”. Ale nie zapomnij sobie zanotować w kalendarzyku, za ile ty sprzedałeś swoją wolność i demokrację... i Polskę.



wtorek, 20 sierpnia 2019

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)




Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie...
Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycznych na portalach społecznościowych, doskonale wie, że działalność trolli nie jest rzeczą nową. Dla mnie ich aktywność zaczęła się jeszcze przez wyborami prezydenckimi, wiosną 2015 roku. To wtedy zaczęła nas zalewać fala fałszywych życiorysów, paszkwili, i dla tych, którzy mają kłopoty z czytaniem długich tekstów, cała gama obrzydliwych memów.
Oczywiście, dla świętego spokoju wmawialiśmy sobie, że to są ruskie farmy trolli zatrudniane przez Putina, który próbuje wpływać na politykę międzynarodową, także na wybory w Polsce. Racją jest, że destrukcyjny, PISowski rząd, jest Putinowi na rękę, ale osobiście wątpię, by przywiązywał do naszych losów aż tak wielką wagę. Zajął się raczej wyborcami w innych krajach z którymi rywalizuje. Putin doskonale wie, że wystarczy Polakom dać wolna rękę, a my sami się pozabijamy. Mam więc podejrzenia graniczące z pewnością, że z podobnych usług PIS i prezydent Duda, korzystali już przed poprzednimi wyborami. Miałam bowiem do czynienia z wszechobecnym hejtem w stosunku do wszystkich polityków obecnej opozycji, poczynając od prezydenta Komorowskiego, przez Tuska, Ewę Kopacz, a na dziennikarzach wolnych mediów kończąc.
Trolla łatwo wyłowić z internetowego tłumu. Wrzuca jakiś skomplikowany post ( mem, spreparowany życiorys, nieprawdziwe oskarżenia), ale kiedy zaczynasz z nim dyskutować i przedstawiać dowody i argumenty, że post niesie nieprawdziwe treści, nie jest w stanie dotrzymać kroku w dyskusji i posiłkuje się obrzydliwymi obelgami w stosunku do dyskutantów. Można ich także rozpoznać, po niezbyt wysokim poziomie inteligencji i po słabym wykształceniu, co można bardzo szybko wyłapać, zwracając uwagę na elokwencję w sposobie wypowiadania myśli. To są ludzie, którzy nie mają żadnych poglądów, oni tylko dostają kasę, za rozpowszechnianie świństw, tak zwyczajnie, od sztuki. Dlatego Onet cały czas zaznacza, że tekst jest bez korekty, chociaż muszę przyznać, że ta pani Emilia, w stosunku do trolli, z którymi miałam do czynienia, to całkiem inteligentna kobieta jest.
Podsumowując, farma trolli, to takie miejsce pracy dla debili, którzy wprawdzie potrafią nauczyć się prostych czynności manualnych na poziomie małpy, by obsłużyć Fb cz tt, ale z używaniem polskiego języka mają już poważny problem.
Co by nie mówić, zaczyna wychodzić na jaw to, co ja mówię od ponad 4 lat. Stwierdzenie, że PIS i Duda zostali uczciwie wybrani i posiadają demokratyczny mandat do sprawowania władzy, jest po prostu grubą przesadą.
Od samego rana dziennikarze biegają za posłami PISu i próbują zmusić ich do jakiegokolwiek komentarza. Niestety, wersja kryzysowa nie została jeszcze ustalona. A ja zaczynam powoli współczuć tym „odwracaczom kota ogonem” zatrudnionym w PISie, lekko ostatnio nie mają. W tym temacie pragnę jeszcze tylko zwrócić uwagę na coś, co umyka wielu komentatorom. PIS od kilku tygodni broni, jak niepodległości nazwisk osób, które poparły kandydatów do KRSu. Wymyśla jakieś niedorzeczne kruczki prawne, powołuje się na RODO, chociaż w tym wypadku chodzi tylko o podanie nazwisk. W tym samym czasie wiceminister sprawiedliwości bez żadnego zażenowania podaje adres domowy jednego z sędziów postronnej osobie, narażając jego rodzinę na ataki ze strony przestępców, których skazał. Wyciekają także jakimś kanałem prywatne maile obywateli. I gdzie w tym momencie jest ten pachołek od RODO?
Sprawa z farma trolli mnie nie zaskoczyła, ale lekko zmieniła treść mojego dzisiejszego postu. Miałam go w całości poświecić wczorajszemu występowi europosła Czarneckiego w „Kropce”, a raczej jego poczuciu humoru. Na pytanie Moniki Olejnik, dlaczego gadał w kościele z ambony, odpowiedział żartobliwie, że nie jest myśliwym i na ambonie nie siedział. Pragnę panu europosłowi, jako zagorzałemu katolikowi wyjaśnić, co następuje: Ambona to takie miejsce w kościele, z którego wygłasza się kazania. Budując kościół w jego wnętrzu projektuje się jakby balkonik, na który prowadzą schodki. Dawniej to właśnie z tego miejsca proboszcz wygłaszał kazanie, mowę pouczającą do swoich parafian. Wchodził tam niby po to, by być bliżej bożego ludu, ale tak naprawdę chodziło o to, by patrzeć na niego z góry i z pozycji kogoś wyższego statusem społecznym na ludzi wrzeszczeć. Niestety, dupy szanownym pasterzom urosły i dziś musieli by im windy zamontować, by się któryś zdecydował wleźć na ambonę. Pozostaje więc ona w każdym kościele czymś w rodzaju reliktu przeszłości. Natomiast rolę tego miejsca przejęła mównica, skąd się już od bardzo dawna wygłasza kazania. I pan, panie Czarnecki stał w tym właśnie miejscu, które jest współczesną amboną-mównicą. I wygłaszałeś człowieku normalne kazanie do wiernych, lecz nie do wiernych bogu, a do wiernych PISowi. To, że ksiądz na to panu pozwolił, nie jest pańskim zaszczytem, a złamaniem konkordatu, który zakazuje prowadzenia agitacji politycznych w kościele. Jesteś więc pan faryzeuszem, który dom pański hańbi kupcząc głosami wyborców. Że też ja, jako ateistka muszę takie proste prawdy panu tłumaczyć.
Drodzy Państwo, skoro już mówimy o tej sytuacji i o tych odpustach i dożynkach, na których PIS prowadzi swoją kampanię... Gdybym nie wierzyła w wolność wypowiedzi, napisałabym, żebyście mi nie wysyłali tych wywiadów z dewotami, które sikają na takich spotkaniach z zachwytu, twierdząc, że mamy najlepszy rząd od wojny japońskiej. Bo ja widząc te …..!, …...! panie, zamieniam się w bestię i zaczynam im po prostu złorzeczyć. Życzę im na przykład, żeby PIS wygrał kolejne wybory, by wróciła inflacja i kartki na buty, by zobaczyły co na zakończenie swojego życia uczyniły Ojczyźnie. Ale nie życzę im rychłej śmierci. Wręcz przeciwnie, niech żyją jak najdłużej i niech świadomie zobaczą swoje dzieło, niech im własne wnuki plują w twarz, za zmarnowane życie. Bo do tej pory pakowaliśmy Polskę w różne kłopoty nieświadomie, albo nie mając wyboru. A te babska i dziady żyją w wolnym kraju, mają wybór i popychają nas w przepaść z premedytacją.
Właśnie przeczytałam informację, że wiceminister Piebiak podał się do dymisji. I to pewnie zakończy jednodniową aferę, a Ziobro, który jest tak samo winny znowu uratuje dupę.
Zresztą, cokolwiek się wydarzy, PIS ciągle prowadzi w sondażach, premier jeździ swoim autobusem i wygłasza hymny pochwalne na temat rozwoju i pozycji Polski w ciągu ostatnich lat, Kaczyński straszy seksualizacją dzieci, Rydzyk jest niezagrożony, a oszalały lud klaszcze.A świat patrzy i oczom i uszom nie wierzy... Nawet jeśli do wyborów będą dwa razy w tygodniu wychodziły jakieś afery, nie będzie to w stanie zachwiać naszym społeczeństwem. Nic nam już nie pomoże. Sięgniemy dna.



niedziela, 18 sierpnia 2019

Nieważne, kto wygra wybory... ( Tekst z dnia 18 sierpnia 2019 roku)



Po pierwsze i najważniejsze: Spieprzaj dziadu! Po drugie: Naprawdę ci się nie znudziło jeszcze pieprzyć od 3 miesięcy o tym samym? Po trzecie: kurwa, naprawdę jesteś wdzięczny Jędraszewskiemu, za obrażanie Polaków? Ty gnido ludzka!
Czy komukolwiek przyszło na myśl, jak czują się bohaterowie filmu dokumentalnego „ Tylko nie mów nikomu”? W takiej Polsce? Co odczuwają widząc, że ten ich krok odwagi został zamieniony w gówno?
W kraju, w którym o swoich krzywdach lepiej milczeć, bo będąc ofiarą za chwilę otrzymuje się naklejkę kłamcy i krzywdziciela... Bo państwo zamiast się za nimi ująć, nazywa ich wrogami atakującymi kościół.
Tu już naprawdę nie chodzi o ten śmieszny spór ideologiczny o LGBT, chociaż to oczywiście ważne. Ale jak możemy się zgadzać, by taki Kaczyński opluwał te setki, a może tysiące ofiar księży pedofilów, by przestępcze państwo instytucjonalnie chroniło przestępców.., nie złodziei, nie skorumpowanych polityków, nie piratów drogowych lecz tych, którzy dopuszczają się czynów najnikczemniejszych na niewinnych? A wszystko tylko dla władzy, tylko dlatego, że kościół jest silniejszy od kogokolwiek w tym kraju, jest silniejszy nawet od Kaczyńskiego.
Mówiliśmy niedawno, przy okazji Powstania Warszawskiego, o wysyłaniu polskich dzieci na śmierć w imię politycznych interesów Polskiego Rządu w Londynie. Czy to nie jest podobna sytuacja? Czy nie naraża się polskich dzieci na ból, wstyd, udrękę, traumę, a czasami nawet samobójczą śmierć tylko po to, by wygrać wybory?
Cały dzień ten telewizor bębni. Co chwila inni politycy wygłaszają swoje racje. Człowiek ich lubi lub nie, ale czasami nawet taki Paweł Kukiz powie coś mądrego i mającego ręce i nogi. I powoli, w bólach rodzi nam się mapa polityczna na najbliższe wybory, jakieś programy i poglądy. I nagle wychodzi Kaczyński, który z racji manipulacji ludzkimi mózgami jest na uprzywilejowanej pozycji i wygłasza przemówienie, które nie ma nic wspólnego ani z polityką, ani z programem wyborczym. Bo jedynym programem tych pojebów jest ratowanie Polaków przed czymś, czego nie ma, a w zamian sankcjonowanie przekrętów własnych i kościoła. Taka kurwa symbioza dwóch bakterii z dna kibla.
To jest po prostu załamujące, szczególnie wobec faktu, że żadna z partii opozycyjnych nie ma w swoim programie ani jednego zdania, które zaczynało by się od słowa: Rozliczymy...Rozliczymy kościół katolicki z grzechów pedofilii! Naprawdę, nie ma w Polsce nikogo odważnego? Wszystko można księżą wybaczyć, złodziejstwo, pasożytnictwo na biednych ludziach, opowiadanie bajek w celu zmanipulowania społeczeństwa, ale tego, co robili przez stulecia i nadal robią dzieciom, wybaczyć nie można.
Kaczyński o mało się nie zesrał z wdzięczności, i o mało nie zabrakło mu tchu, mówiąc „Tobie ekscelencjo, najdostojniejszy księże, arcybiskupie, głęboko jesteśmy wdzięczni wdzięczni. Tak głęboko wlazł Jędraszewskiemu w dupę, że mu z uszu wystaje. A za nim stoi matka z dwójką małych dzieci... i się nie wstydzi. Policzyłaś już suko, za ile srebrników+ sprzedałaś swoje dzieci? 
Skoro już wymieniamy te tytuły wobec Jędraszewskiego, proponuję, by papież ustanowił 2 nowe: Jaśnie oświecony księże pedofilu i Jasna ekscelencjo ukrywająca pedofilów...i ten drugi tytuł podzieliłabym na 3 stopnie. Ten, któremu udawało się to przez 10 lat, ten, któremu udawało się to przez lat 20 i ten, który przez lat 30 lub więcej chronił kościół przed sprawiedliwością. I za każdy kolejny stopień większy medal i grubszy złoty łańcuch.
Skoro nas tak bardzo prezes PISu ostrzega, przed tym zachodem, w którym „nie ma wolności”, to zbieraj swoich wyznawców i wypierdalać na Wschód!
Kiedy widzę taką scenkę: Kaczyńskiego całującego w dupę klechów, i tę matkę z dziećmi za nim, ten klaszczący tłum, przestaje mnie interesować, kto wygra wybory. To w sumie nie ma większego znaczenia. Bo nie ma ratunku dla mojego narodu, który, jestem o tym przekonana, wie wszystko o swoim kościele, o swoim biskupie pijaku, o swoim proboszczu, a mimo to kocha ten kościół bardziej, niż własne dzieci. Nie wiem, jak to się stało, że cały świat już otrzeźwiał, a do Polaków nie trafiają żadne argumenty. Sekielscy mogą zrobić kolejny film, i jeszcze jeden i następny. Brud, skoro już znalazł dziurę, będzie wypływał coraz większym strumieniem. Tylko czy na komukolwiek zrobi to wrażenie? Czy ludzie w Polsce są zdolni do empatii, czy słysząc opowiadane historie ofiar, potrafią choćby usiłować wyobrazić sobie ich mękę? Czy po prostu panuje zasada, że jeśli mnie coś nie spotkało, to znaczy, że to nieprawda?
Współczuję tym rodzicom, którzy nie mają wystarczającej wyobraźni, bo nie są warci tego, by posiadać dzieci. Dziecku nie wystarczy dać żreć, dach nad głową i buty na nogi. Trzeba mu za wszelką cenę zapewnić bezpieczeństwo. Ma się wychować żywe, w miarę możliwości zdrowe i mieć jak największą szansę na szczęśliwe życie. Bycie ofiarą pedofila wyklucza szczęśliwe życie... Myślicie, że jeśli jeszcze WAS, WASZE dziecko to nie spotkało, to macie gwarancję, że już nie spotka?
Czasami wydaje mi się, że to zamiatanie pod dywan, to ukrywanie zbrodni, to tolerowanie zła, doprowadzi w końcu do sytuacji, że część ludzi nie wytrzyma. Że powstanie podziemny pluton egzekucyjny i jeśli będą dowody na to, że któryś pasterz skrzywdził dziecko, to pójdzie do odstrzału. Nie namawiam do tego oczywiście, ale jeśli nadal instytucje państwa nie będą sobie radziły z przestępcami, przyjdzie dzień, że zacznie się wojna, że ludzie zaczną sami wymierzać sprawiedliwość...
Może to wreszcie doprowadzi do jakiejś zmiany, bo póki co, nie ma żadnej refleksji, ani w kościele, ani wśród polityków, ani wśród tak zwanych wiernych. Krew, poleje się krew, kiedy któryś ojciec, czy matka załamie się psychicznie i nie wytrzyma.
A wtedy znowu wyjdzie Kaczyński i będzie nam dyrdymały opowiadał, jak to ktoś podnosi ręce na nasze wartości...



sobota, 17 sierpnia 2019

Nie przenoście nam stolicy do Katowic... ( Tekst z dnia 17 sierpnia 2019 roku)


Geniusz, człowiek, który doradza PiSowi jest geniuszem. Człowiek, który wyciąga ich za uszy z każdego gówna i okazuje się, że polityk z tego gówna wyciągnięty, pachnie różami. Ten człowiek, lub ta grupa ludzi, jest warta wszystkie pieniądze...szkoda, że swój talent marnuje aby szkodzić Polsce. Goebbels płonie w grobie ze wstydu, a propagandziści Północnej Korei, Rosji, czy innych reżimów, powinni natychmiast podać się do dymisji i zatrudnić się w Polsce, jako pucybuty.
To prawda, te talenty mają ułatwioną sprawę, bo chyba nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie ich kłamstwa spadałyby na tak przyjazny grunt, gdzie udaje się ludziom wyłączyć myślenie za niewielka cenę, gdzie wszyscy radośnie żyją chwilą, bez zastanowienia skazując na biedę swoje własne dzieci i wnuki.
I cokolwiek by nie mówił, te wszystkie przekręty, te wszystkie kłamstwa, a także rządowi propagandziści są opłacani z pieniędzy nas wszystkich. To tak, jakbyśmy za swoje kupili bejsbola i kazali innemu człowiekowi napierdalać się po zakutym łbie. To tak, jakbyśmy osobiście opłacili zasyfiałą kurwę dla syna. My wszyscy jesteśmy winni, że na to wszystko pozwalamy. I ciągle upieram się przy teorii, że trzeba było odebrać PISowi władzę po pół roku, kiedy po raz pierwszy, czy drugi złamali prawo. Pozwoliliśmy na to, by za nasze pieniądze robił rzeczy niegodne, by krok po kroku niszczył demokrację, by opłacał wyborców i karmił ich fałszywymi wizjami. Dziś kto przekupny, już został kupiony, nie zdradzi swojego PISowskiego raju. Pozwoliliśmy im spełniać obietnice, za nieistniejące pieniądze.
Mówi się, że Koalicja Obywatelska zachowuje się, jakby z góry zakładała przegranie wyborów. No cóż, a jak ma się zachowywać widząc, że żadne argumenty do ludzi nie trafiają, że liczy się tylko to, kto więcej obieca? Aby obiecać więcej, niż PIS, trzeba być większym populistą niż PIS. To dość trudne, kiedy zaczyna przyspieszać inflacja, co jest jednym z symptomów pustego budżetu i dodrukowywania pieniędzy.
Przypomnijcie sobie komunę, zobaczycie, czym to się kończy. Najpierw się pożycza, by ludziom zatkać gęby, a kiedy już nikt pożyczać nie chce, drukuje się pieniądze, które nie mają pokrycia w towarze. A na koniec w sklepach nie ma już nic, nie ma pralki, nie ma mebli, nie ma żarcia, nie ma narzędzi potrzebnych do pracy, bo to, co się produkuje idzie na pniu, pod stołem, sprzedane temu, kto da więcej. Naprawdę chcecie by te czasy wróciły? Tęsknicie za tym, by 2 razy w tygodniu zajeżdżał na podwórko motorek z dowolnym pracownikiem rzeźni z kradzioną kiełbasą? By za każdym razem to od jego woli zależało to, co postawimy na stole, by stawiał takie ceny, jak mu się podoba? Ogarnijcie się! Chcecie znowu kupować czekoladę spod lady? Chcecie zwalniać się z pracy, bo ktoś WAS uprzedzi, że „srajtaśmę” dowiozą? Nie pamiętacie tego, to zapytajcie ludzi, takich, jak ja, którzy całe wakacje spędzali w kolejkach po cukier, bo sprzedawali tylko po kilogramie, a trzeba go było nakupić na zimę. Ja, dziecko rolnika, który miał na polu co najmniej 2 hektary buraków cukrowych, nie mogłam normalnie kupić cukru, słodziłam herbatę landrynkami lub dżemem.
Chcecie, by w tym kraju znowu powstały sklepy dla elity? By znowu były Pewex-y, gdzie kupują ludzie mający dostęp do obcej waluty? By w szkołach od razu rysował się podział, na tych, których stać na buty z Pewex-u i tych gorszych w szmatach z bazaru? Czy ktoś WAS może, tak jak ja, pamięta jak pachnie kiełbasa, którą kolega miał w kanapce przyniesionej do szkoły, kiedy mnie było stać tylko na serek topiony, kiedy chętnie zjadła bym flak z tej kiełbasy, gdyby ktoś chciał go wyrzucić? Bo nie stać było moją rodzinę na kupowanie w tak zwanych „komercyjnych sklepach”...zresztą, nawet i tam trzeba było mieć układy na co lepsze kąski. W dobie otwartych granic, może nie będzie pustych sklepów, ale z zagranicy będzie napływało najgorsze badziewie, syf, którego w normalnym państwie nikt by nie zjadł. Polacy zjedzą, bo będą głodni.
Populizm, rozdawnictwo, propaganda sukcesu, rząd, który nigdy się nie myli i jeździ od wioski do wioski uczestnicząc w dożynkach, politycy biorący dzieci na ręce. Udawany patriotyzm, udawana empatia, przypadkowe śmierci w więzieniach, ginące dowody w prokuraturze... To wszystko jest jak czarna chmura, która zapowiada burzę, jaką był dobiegający do mety komunizm... A WY jesteście ślepi, nie pamiętacie?, nie umiecie tej chmury rozpoznać? Dajecie sobie wmówić, że najgorszą rzeczą, jaka może nas spotkać, to legalizacja związków partnerskich i jakaś wymyślona ideologia LGTB, ideologia łysych, ideologia rudych, ideologia niskich lub wysokich?
Może to nie propagandziści PISowców są tak genialni, może to my jesteśmy tak głupi...
Wczoraj minister Michał Dworczyk zapowiedział nową ustawę w sprawie lotów najważniejszych osób w państwie i odczytał na konferencji jej założenia. A ja miałm deja vu, bo kilka dni wcześniej któryś z dziennikarzy w TVN 24 czytał jakiemuś pachołkowi z PISu, punkt po punkcie instrukcję lotów HEAD, w której jest dokładnie, słowo w słowo to samo.
Naprawdę się na to ludzie nabiorą?, że Marszałek Kuchciński, pierwszy złodziej Rzeczpospolitej, nie złamał prawa, bo go nie było. Nie mogli byśmy funkcjonować w krajach cywilizowanych, bez takiej instrukcji, a nasze samoloty w vipami nie byłyby wpuszczane w przestrzeń powietrzną innych państw, gdybyśmy nie mieli tych przepisów, bo takie sobie latanie „na rympał”, jest groźne nie tylko dla pasażerów danego lotu, ale także dla całej przestrzeni powietrznej i dla lotniska w kraju docelowym. Niestety, u nas jak zwykle instrukcja HEAD, która do złudzenia przypomina podobne instrukcje stosowane w innych krajach, nie jest przestrzegana, nie była przestrzegana w Smoleńsku i nie jest nadal... I powiem WAM, nawet z perspektywy PISu, to jest prawdziwy skandal, że nowa marszałkini sejmu, która podobno jest milsza od Kuchcińskiego i póki co, jeszcze nie ukradła niczego, jest dwójką na listach wyborczych, a taki marszałek, którego odwołuje się po grubej aferze, nadal jest jedynką. Powiedziałabym złośliwie, że może liczy na głosy nieletnich kurew, ale podobno były z Ukrainy i nieletnie, więc bez prawa do głosowania.
Mimo to, sondaże wyborcze nawet nie drgnęły. I z lubością naród nabiera się na kolejne igrzyska...Bo można różne fikołki wyprawiać, ale żeby uroczystości z okazji Bitwy Warszawskiej!!! przenosić do Katowic i rocznicę cudu nad Wisła do miejsca, w którym nawet w starożytnych czasach Wisła nie płynęła, to trzeba być nieźle pojebanym i do tego mieć nieograniczony tupet. A wszystko tylko po to, by mógł zrobić odpowiednie wrażenie na mieszkańcach swojego okręgu, „kłamczuch krzywamorda”! A ludzie się cieszą z defilady, mówią.., miało nie być helikopterów, a przecież są, latają nam nad głowami. No tak, drodzy Polacy, tylko tyle, że te, co WAM latają nad głowami, nie wiem, cztery, czy sześć, to są już wszystkie, jakie posiada armia 38-milionowego państwa, a reszta to pożyczone od zaprzyjaźnionych armii NATO.
Bawcie się więc dobrze kochani rodacy. Bawcie się swoimi złudzeniami...skoro WAS nie stać na zdobycie odrobiny wiedzy, o tym, czym się kończą sny o potędze. Jeśli los WASZYCH dzieci i wnuków jest WAM obojętny, żyjcie tą chwilą złudzeń. Bądźcie kolejnym straconym pokoleniem, dużo gorszym, niż wszystkie dotychczasowe stracone pokolenia. Bo wszystkie tamte po prostu utraciły szansę, a WY zaprzepaszczacie to, co już zostało zdobyte, Zaprzepaszczacie wolność, obracacie w nicość drogę ku przyszłości, niszczycie przyrodę, niszczycie demokrację, niszczycie siebie. Rzeczpospolita Destrukcyjna. Tak się powinien nazywać WASZ kraj.





wtorek, 13 sierpnia 2019

Pokój zwierzeń.... ( Tekst z dnia 13 sierpnia 2019 roku)


Bardzo niechętnie piszę takie posty. Posty, które mówią o moich, bardzo osobistych przeżyciach. Z napisaniem tego wszystkiego czekałam ponad miesiąc i biłam się z myślami, czy w ogóle warto.
Oczywiście, to co piszę zawsze jest wynikiem tego, kim jestem, tego, co przeżyłam i całych moich życiowych doświadczeń. Mam też dość specyficzne nazwisko, przez co wiele osób w Polsce bez trudu potrafi mnie zidentyfikować. ( Naprawdę, gdybym wiedziała, że tak się to wszystko potoczy, publikowałabym na fałszywym profilu i pod fałszywym nazwiskiem) Ale stało się, polityka stała się nieprzewidywalna, a ja się swojej twarzy nie wstydzę.
Przez cały czas dbałam o to, by nikogo, nawet jeśli był bohaterem mojej opowieści, nie wymieniać z imienia i nazwiska, nie piętnować i nie wciągać w moją działalność. ( Oczywiście, poza politykami i osobami publicznymi, które decydując się na swoją działalność, godzą się na to, że będą podlegali ocenom) Na moim prywatnym profilu rzadko pojawiała się polityka, czasami jakieś sprawy społeczne poruszałam, ale tak na co dzień, jak wszyscy: zdjęcia z wakacji, kotki, pieski, dowcipy, śmieszne filmiki itd. Nic ideologicznego, zdrożnego, wulgarnego czy niestosownego. Niestety zostałam zaatakowana przez osoby, które znam od dawna, które powinnam nawet uznawać za bliskie. Okazuje się, że moje wypowiedzi trafiły pod strzechy, nawet takie, gdzie większość mieszkańców nie korzysta z internetu, a na pewno nie posiada kont na portalach społecznościowych. W pierwszym momencie zaniemówiłam, byłam w szoku i mogłabym się nawet zezłościć. Ale po chwili poczułam prawdziwą ulgę, że wreszcie będę mogła w sposób jawny być tym, kim chcę, że już nie muszę być grzeczna i niczego udawać.
Ale zacznijmy od początku, bo blog ten na pewno nie był przewidziany do wylewania moich osobistych żalów...
Wyobraźmy sobie ( niektórzy nie muszą, widzieli to na własne oczy), wyobraźmy sobie kościół... powiedzmy w Białymstoku. Zwyczajna parafia, zwyczajna msza, zwyczajni parafianie. Ludzie w różnych przedziałach wiekowych, od starców, aż po dzieci...modlą się, klękają słuchają kazania. A na kazaniu proboszcz zamiast mówić o bogu grzmi „prawdziwym patriotyzmem”. Ukazuje swym owieczkom obraz upadającej Ojczyzny zaatakowanej przez dziwnych kolorowych ludzi, którzy chcą wyniszczyć rodziny, zdemoralizować dzieci, zabić kulturę i tradycję...
Ci parafianie wychodzą z kościoła, a na ulicy konfrontują się z tymi INNYMI, o których ksiądz im mówił. Starsi ludzie czasami naprawdę się boją, robią znak krzyża w kierunku współobywateli maszerujących w obronie równości. Myślę, że małe dzieci po takim kazaniu też są przerażone. Mają wbijane do głowy, że jeśli coś jest kolorowe, jest złe, jest straszne, jest niebezpieczne. Ale najbardziej ciekawa jest ta świeżo wymodlona młodzież, w różnym wieku, od nastolatków, po ludzi, którzy już sami posiadają dzieci. Oni nie odczuwają strachu lecz nienawiść, a na takie spotkania idą uzbrojeni w petardy, świece dymne i kastety. Uderzające jest to, że wszyscy są do siebie podobni, obwód karku mają większy od obwodu czaszki... A przeraża najbardziej religijny charakter wykrzykiwanych przez nich haseł: Chrystus, chuje, wypierdalać, matka boska, zboczeńcy, Jezus, pedały, honor i Ojczyzna przy okazji. Wszystko razem wykrzykiwane czasami, dosłownie w jednym zdaniu. I taki człowiek, który jak ja, już dawno nie bywał w kościele, bo cytując klasyka: „nie chadzam byle gdzie”, taki człowiek zastanawia się, czy takie są w tej chwili modlitwy? Czy takich trudnych ze względu na swoją specyficzną konstrukcję uczy się teraz na religii???
W powietrzu fruwają petardy, kilku osiłków napada na czternastolatka i obijają go serdecznie, bo im się wydał nazbyt kolorowy. Nie pytają, czy jest homoseksualny, czy nie. Oceniają po wyglądzie.
Gdyby proboszcz z opisywanej parafii miał choćby trochę przyzwoitości, to by zobaczył, co narobił swoim kazaniem. Wybiegłby na ulicę i krzyczał, że nawet jeśli ktoś jest inny, wydaje nam się nienormalny, to Chrystus kazał kochać wszystkich! Przestańcie! Nie bijcie ludzi na ulicach! Ale proboszcz osiągnął swój cel! Osiągnął to, czego od niego wymaga jego kościół lub jego biskup-pedofil. Skutecznie odwrócił uwagę społeczeństwa od upadku moralnego instytucji, której służy. Cień własnego diabła rzucił na innych, znalazł kozły ofiarne, które mają zapłacić za grzechy kościoła.
Nie będzie się więc przejmował paroma kurwami rzuconymi obok imienia Jezusa, bo gdyby ludzie przejrzeli na oczy, czekałby go głód, skończyły by się złote widelce i porcelanowe kible.
A oto typowa reakcja kościoła...
To jest akurat cytat, z ogłoszeń duszpasterskich parafii św. Jadwigi Królowej w Białymstoku z dnia 21 lipca, czyli tuż po opisywanych przeze mnie wydarzeniach:
Jako kapłani posługujący w naszej parafii, składamy wyrazy uznania i podziękowania tym wszystkim, którzy w ostatnim czasie, w jakikolwiek sposób włączyli się w obronę wartości chrześcijańskich i ogólnoludzkich, chroniąc nasze miasto, zwłaszcza dzieci i młodzież przed planową demoralizacją i deprawacją. Niech wam bóg wynagrodzi i błogosławi wszystkie dalsze dobre poczynania...”
Tak, tak właśnie podziękowali duchowni jednym Polakom, za bicie swoich braci. Błogosławieństwa, za chuje i kurwy wykrzykiwane w kierunku innych ludzi? Naprawdę?
Tak było w Białymstoku...Potem biskup Jędraszewski nazwał część obywateli Polski zarazą, ale nic dziwnego, skoro marszałek Sejmu, dzięki ci losie, że już były, mówił o tych samych ludziach jako o szczurach, które trzeba wytępić...
A potem przyszedł 10 sierpnia i podobna sytuacja w Płocku, mieście o tyle mi bliskim, że pochodzę z tego regionu. I znowu kolorowy marsz i znowu ta sama piękna młodzież wrzeszcząca wulgarne hasła...
Ale chyba największe wrażenie zrobiła na widzach grupka dzieci, takich w przedziale 9-12 lat, która wśród kontrmanifestantów była z rodzicami i wspólnie z nimi krzyczeli, wiecie co? Jebać was!, jebać was!, i...weź kutasa do buzi... Koszulki z Jezusem, koszulki z orłem i takie teksty na ustach...I ta obrzydliwa dziewucha, trzymająca rękę między nogami i symulująca masturbację.., do kamery. Można się porzygać.
Myślicie, wy tam spod strzech, których tak bardzo oburza moja postawa w stosunku do kościoła katolickiego, który nakręca tę nienawiść, że to ja robię coś złego swoją krytyką. Czy widząc te dzieci, boicie się nadal edukacji seksualnej w szkołach? Przecież ksiądz na religii bardzo dobrze ich już wyedukował, skoro rozumieją hasła, które krzyczą. Możecie powiedzieć, że to, co piszę to nieprawda, albo propaganda. Ale jeśli chcecie mogę wam udostępnić materiały filmowe, bo wiem, że w tej jedynej telewizji, którą wam wolno oglądać, tego na pewno nie zobaczycie.
Mój mąż jest całe życie w delegacji. Zadzwoniliście do niego w imieniny z takimi życzeniami: „Chłopcze, wracaj do domu, bo twojej żonie odbiło. Atakuje kościół i poobrażała już całą rodzinę.”
Nie znacie do mnie numeru telefonu?, jeśli coś do mnie macie... Przypomnieliście go sobie tylko wtedy, kiedy chcieliście, żebym przyjechała do chrześniaka na komunię? Przez 15 lat tylko raz!
Przez całe życie odnosiłam się do was z szacunkiem. Kiedy mój mąż nie chciał was znać, dałam mu kopa w dupę, żeby do was jechał na boże narodzenie, bo nie chciałam stać między nim, a resztą świata. Uważałam, że tak trzeba. Mój mąż od czasu, kiedy wrócił z USA, cały czas myślał o tym, by wyjechać gdziekolwiek, ale ja nie chciałam byśmy zrywali kontakty z rodziną, bo wydawało mi się, że w „kupie” raźniej. Wiecie, kiedy zapadła decyzja o wyprowadzce? Poszło o rosół na komunię. Tak, to była ta kropla, kiedy po prostu doszłam do wniosku, że w moim domu, na mojej imprezie, nikt nie będzie mi mówił, co mam moim gościom podawać do żarcia. Wtedy zgodziłam się na wyjazd. Zresztą, niektórzy poczuli się tak urażeni, że na tej komunii się nie pojawili. Ukarali dziecko za mnie i za brak rosołu.
Mówię wam dość! Mnie się też wasze poglądy nie podobają, ale po rodzinie nie wydzwaniam z pretensjami. Rozumiem je, wychowałam się w podobnych warunkach i jedni mają szczęście i dostęp do wiedzy, a inni niestety wolą żyć w nieświadomości. I wbrew pozorom mogli byśmy tak żyć z dala lecz w zgodzie. Bo nigdy nie zamierzałam się z nikim kłócić i gniewać o politykę, religię, czy jego sposób życia. Ale to wy mnie zaatakowaliście, a ja mogę się tylko cieszyć, że wreszcie do was dotarło, że po trzydziestu latach ciężkiej pracy nade mną, nie zmieniliście we mnie nic. Ciągle jestem sobą i że to wreszcie do was dotarło.
Mogłabym w ramach zemsty opowiedzieć wszystkim o tym, co mi robiliście przez lata, o tym, jak kłamaliście mojemu mężowi, wydzwaniając do niego, kiedy był w USA, jak mnie opowiadaliście o nim niestworzone rzeczy, żeby mi udowodnić, że jestem nic nie warta i że ma już 5 innych i lepszych na moje miejsce, o tym, jak mnie straszyliście, że do niego zadzwonicie i mu nagadacie, że się puszczam, o tym, jak kazaliście mi się przebierać we własne ciuchy, bo przyjechałam do was w zbyt prześwitującej bluzce, a akurat był jakiś pierdolony odpust, o tym, że przyjeżdżaliście do mnie w nowych futrach, śmiejąc się, że mnie takiego ojciec nie kupił, o tym jak napuszczaliście na mnie proboszcza, tak, tego samego, który chlał, aż mu zabrali prawo jazdy i który wyzywał zakonnice od kurew w autobusie. Przysyłaliście go żeby przychodził do mnie ze swoimi umoralniającymi gadkami. Mogłabym opowiedzieć o tym, jak szpiegów wysyłaliście do mojej wsi, by się dowiedzieli, czy przypadkiem nie jestem jakąś kurwą. Mogłabym także zacząć śpiewać, jak skowronek i przypomnieć sobie, co mówiliście o niektórych członkach rodziny albo o sąsiadach, że dla was wszyscy inni to zawsze byli „pijusy i bidusy”, tylko wy zawsze godni szacunku i absolutni abstynenci. Książkę bym mogła o tym napisać. Przez tych kilkanaście lat w Polsce próbowaliście za wszelką cenę wsadzić kij między nas. Do tego służył wam ten mniejszy pokój obok salonu. Ja go nazywam pokojem zwierzeń, gdzie braliście mojego męża na spytki, tak, żebym ja nie słyszała. Tam przepytywaliście go z domowych wydarzeń, a kiedy okazało się, że w jakiejś prywatnej sprawie podjęliśmy jakąś decyzję, wy wyrażaliście swoje zdanie odrębne. Dobre rady dotyczyły wszystkiego, koloru ścian, płytek na podłodze, rodzaju dachu, banałów! Ale po każdej wizycie mój mąż wracał i był między młotem a kowadłem, między tym, co jemu się wydawało dobre, a czego chcieliście wy. Nawet, kiedy miał już siwe włosy, nigdy nie był dla was na tyle mądry, by mieć prawo do swojego zdania.
Jesteśmy razem już 30 lat, a wy nadal wierzycie w to, że coś się wam uda rozwalić? Naprawdę, nigdy nie zrezygnujecie? Moja świętej pamięci matka i mój świętej pamięci ojciec w życiu by do mnie nie zadzwonili z takim tekstem. Bo moi rodzice mówili wprost: Nie ważne kogo do domu przyprowadzicie, Żyda, Chińczyka, murzyna, a nawet zielonego kosmitę, będziemy go szanować i kochać, jak własne dziecko. I tak było. Mój mąż był dla nich równie ważny jak, ja. Złego słowa o nim nie było wolno powiedzieć. A ja jestem dla was całe życie złą koniecznością, piątym kołem u wozu i czarną owcą w jednym.
Wyprowadziłam się 3 tysiące kilometrów, ale widzę, że chyba bym musiała kulę ziemską opuścić, byście w końcu byli szczęśliwi.
Wiem, źle wychowałam dzieci. Są hetero, ale wśród przyjaciół mają LGBT, nawet chodzą na marsze równości i mają dużo znajomych wśród czarnych i muzułmanów. I wszystkie te osoby zapraszają do domu, siadają przy wspólnym stole i nie odczuwają do nich obrzydzenia.
Mam już naprawdę sporo lat, nie pozwolę więc sobie dłużej na to, by mnie ktoś strofował, jak małe dziecko. Trudno. Od dziś moje posty będą nie tylko na politycznych grupach, ale także na moim prywatnym murze. A wy, jeśli uważacie, że odbija mi, bo chcę sprawiedliwości dla dzieci skrzywdzonych przez księży pedofilii i że ujmuję się za ludźmi bitymi na ulicach w imię boga, po prostu zapomnijcie o moim istnieniu. Skreślcie mnie z grona znajomych na portalach, wystąpcie do sadu, by mi odebrać nazwisko. Macie wiele możliwości. Ale mojego męża zostawcie w spokoju. Tym bardziej, że jakoś nie widzę u niego żadnej wiary w żadnego boga, której warto by było bronić. Jedyną wiarę, jaką wyniósł z domu to wiara w nabywczą siłę pieniądza. Nie dzwońcie do niego i mnie nie pozdrawiajcie, nie składajcie na jego ręce swoich fałszywych życzeń, skoro nie stać was na to, by zadzwonić do mnie.
Na koniec mogę wam tylko polecić, byście jeszcze raz przeczytali mój opis sytuacji z Białegostoku i Płocka. To nie jest nic wymyślonego. Widziałam z tych wydarzeń transmisje na żywo. A potem po prostu żyjcie, jak chcecie i pozwólcie żyć mnie. I zauważcie to, że nadal nie wymieniłam w tym tekście ani jednego nazwiska, nie zrobiłam tego od tych czterech lat, kiedy piszę. Nikogo nie miałam zamiaru obrażać. Ale może, kiedy się uderzy w stół, to nożyce zawsze się odezwą.



niedziela, 11 sierpnia 2019

List do arcybiskupa...(Tekst z dnia 11 sierpnia 2019 roku)


Właściwie, to się nie powinnam mieszać, jako osoba, która od wielu lat jest poza kościołem i w której przedstawiciele tego kościoła zabili resztki wiary w cokolwiek. Ale ponieważ ciągle się czuję członkiem tego narodu, członkiem polskiego społeczeństwa, uważam że mam prawo reagować na zniewagi. Tym bardziej, że zostałam jakby wezwana do tego, by pisać listy w tej konkretnej sprawie, do tej konkretnej osoby. Każdy list trzeba zaadresować, każdy trzeba zatytułować...i chyba z tym mam największy problem. Bo nie wiem, co mam napisać w nagłówku "arcuświnio"?, "arcymendo"?, "arcykanalio"?, czy może "arcygnojku"?...
Niech więc pan przyjmie do wiadomości, że żadnym "arcytytułem" pana nie nazwę, nie będę także tytułować pana ojcem, jak czyni wielu dziennikarzy wobec wszelkich osób duchownych. Aż mi skóra cierpnie na myśl, że mógłby pan być ojcem kogokolwiek lub czegokolwiek. I niech pan będzie w ogóle szczęśliwy, że będę się do pana zwracać, „proszę pana”, nadając panu cechy ludzkie, mimo swoich wątpliwości, czy je pan w ogóle posiada.
Nie liczę także na jakikolwiek skutek mojego listu. Ba, nawet nie sądzę, by przedostał się na ręce tak zasłużonej osoby, by jakaś kancelaria, która korespondencję segreguje, dopuściła takie pismo, które nie utwierdzałoby cię człowieku w twojej świątobliwości i niezwykłości i nie wychwalało twojej moralności.
Piszę więc list otwarty, przeznaczony raczej do tych, którzy czasami włączają myślenie i będąc zwykłymi ludźmi, nie taplają się w swoim samouwielbieniu, a potrafią sprawy oceniać na poważnie.
Tak więc, panie Jędraszewski. Wszyscy się skupiają na pana słowach o tęczowej zarazie. Ale ja chciałabym powiedzieć, że „czerwona zaraza”, to też byli jacyś ludzie, którzy sobie nie wybierali ani czasów, w których przyszło im żyć, ani okupanta, ani rządów, które temu okupantowi służyły. Pragnę także zaznaczyć, że w czasach tej „czerwonej zarazy”, to wy-kapłani i kościół katolicki czuliście się najbardziej, jak u siebie. Bo wy, nie bacząc na huragany przechodzące przez kraje, na nieszczęścia i wojny, wy, z jakiegoś kurwa powodu, zawsze spadacie na 4 łapy. Jesteście, jak burdel, który przydaje się społeczeństwu w każdych warunkach, w każdym ustroju i w każdej sytuacji.
No, może w czasach komuny musieliście trochę przygasić swoją władzę, ale w zamian za donosicielstwo i trzymanie narodu w ryzach, żyliście, jak pączusie w masełku, budowaliście nowoczesne kościoły i mogliście cały czas udawać, że jesteście jakąś tam wyimaginowaną ostoją polskości w ciężkich czasach.
Panie Jędraszewski, jest pan człowiekiem wykształconym i doskonale pan wie, że nie ma żadnej ideologii LGBT. Że nie ma ideologi, a jedynie przypadek przemieszania genów sprawia, że rodzimy się tacy lub inni. Rozumiem także, że słusznie uważając znaczącą część społeczeństwa za idiotów nie zdolnych do samodzielnego istnienia, sami tego smoka o nazwie „ideologia LGBT” wymyśliliście. W końcu nikt już nie da się zastraszyć zaćmieniem słońca, ani boską karą w postaci burzy, czy suszy, telewizja zepsuła wam zabawę tłumacząc ludziom w naukowy sposób zjawiska atmosferyczne, a medycyna skutecznie radzi sobie z tak zwanymi zarazami. A ponieważ musicie czymś owieczki straszyć, bo jeśli się nie będą bały, nie będą dawały..., to wymyślacie sobie coraz to nowe plagi, nie do końca biblijne i nie do końca egipskie, czyli gender, aborcję, środki antykoncepcyjne, czy LGBT.
I tak naprawdę mało nas, zwyczajnych ludzi obchodzi, co wy tam z tej ambony pierdolicie, jakie chochoły odprawiacie z tym swoim ogłupiałym ludem bożym, dopóki nie wychodzi to poza ściany kościołów. Niestety, obecna władza ułatwiła wam tak zwane wystąpienia publiczne, dzięki czemu wystawiacie swoje obślinione gęby na widok medialny i opluwacie ludzi szerząc nienawiści i namawiając co bardziej niedouczonych zwolenników swoich, do samosądu. Patrząc na reakcję niektórych środowisk na marsze równości, można by odnieść wrażenie, że słowo „wypierdalać” , jest to starochrześcijańskie słowo ze starego testamentu. Bo te wasze owieczki, w waszym imieniu i za waszą namową i przyzwoleniem, najczęściej używają właśnie tego słowa w stosunku do innych braci Polaków.
I to ty człowieku do tego namawiasz nazywając innych czerwoną lub tęczową zarazą. Ty, który jesteś podobno dostojnikiem, zapominasz, że dostojeństwo to kwestia mentalności, jest funkcją moralności i mądrości. Dostojeństwo nie wynika z purpurowych szmat i złotych łańcuchów.
Kilka słów o tak zwanej zarazie, czyli, co to słowo oznacza z definicji naukowej... Większość encyklopedii i słowników, określa zarazę, jako trudną do wytępienia, rozprzestrzeniającą się w trudny do opanowania sposób chorobę zakaźną, której zarazki modyfikują się i przystosowują do zmieniających się warunków naturalnych, tak, by mogły przetrwać w środowisku i poczekać na sprzyjające warunki do rozwoju. Wtedy zmodyfikowane i odporne na dotychczasowe metody leczenia atakuje znienacka nowe pokolenia...Jeśli tak sobie patrzę, na różne tak zwane zarazy polityczno-społeczne, a przecież o takich mówiłeś w swoim kazaniu, to owszem, można uznać za zarazę faszyzm, bo jest zaraźliwy, można uznać komunizm, bo również jest w stanie zmutować ludzkie poglądy, ale w LGBT nie jest zarazą, nie ma możliwości rozprzestrzeniania się i zarażania. Jest zjawiskiem starym, jak świat, jest faktem, jest innością, jest czymś pięknym, jak biały jeleń, wśród banalnych rudych jeleni, jak czarny kurczaczek w pudełku z małymi, żółtymi wyklutymi z jajek kurczaczkami. Jest wyjątkowością, a wyjątkowość nie jest zarazą, nie jest nawet brzydka, nie jest szkodliwa, jest tylko wyjątkowa.
Jeśli chodzi o tę definicję zarazy, to tylko jedna ideologia wpisuje się w nią całkowicie, to ideologia czarno-purpurowa. To wy, kościelne gnomy wszczepiacie swoją chorobę nienawiści każdemu niemowlakowi, nie pytając go ani o jego wolę, ani o zgodę. To wy trzymacie za mordę świat od 2 tysięcy lat, to wy rozprzestrzeniliście się jak dżuma i to was nie sposób było zatrzymać. To wy nie liczyliście się z ofiarami , mordowaliście w imię boże i na śmieć wysyłaliście swoich wyznawców. To wy kolaborowaliście z każdym rządem, w Polsce, w Hiszpanii, w Italii, czy Francji. To wy święciliście narzędzia zbrodni. To wy czcicie krzyż, a przez to czcicie także i gilotynę i miecz i czołg i bombę atomową i każde inne narzędzie zbrodni. Wieszacie ten krzyż i każecie się do niego modlić, chociaż jest symbolem wszystkich istniejących w dziejach ludzkości narzędzi tortur i mordu.
To wy wielokrotnie zdradziliście Polskę... Kiedy chcieliśmy być wolnym i silnym ludem, wezwaliście na pomoc carycę Katarzynę, to wy kolaborowaliście z Niemcami i komuną. To wy przyczajacie się w czasach trudnych, siedzicie z ciemnych i wilgotnych zakamarkach i planujecie, jak wydostać się na powierzchnię, silniejsi, jak nas zniewolić, jak nam mieszać w głowach, jak nas napuszczać jednych na drugich, bo tylko chaos i nienawiść zapewnia wam władzę...
To wy jesteście zarazą toczącą Polskę i Europę. Ten świat wyglądałby zupełnie inaczej, gdybyśmy wreszcie znaleźli na was szczepionkę. Byłby może oazą miłości, może szanowali byśmy środowisko, kochali zwierzęta i żyjąc, dawali żyć innym. To wy jesteście zarazą tego świata!
To ty, nędzna kreaturo, który ubierasz się w złote szaty i wydaje ci się, że one zasłonią twoje prawdziwe oblicze, oblicze obłudy, oblicze ukrywania pedofilii, oblicze pazerności i chciwości, to ty jesteś zarazą... Bo gdybyś był zwyczajnym, grzesznym człowiekiem, jak każdy z nas, gdybyś nie był kanalią, zapadł byś się pod ziemię ze wstydu widząc, co wyprawia twój kościół. Nie masz prawa nas pouczać. Bóg, gdyby istniał, upierdolił by ci tę wulgarną mordę. Tacy ludzie, jak ty, są najlepszym dowodem na to, że boga nie ma.



sobota, 10 sierpnia 2019

Panie marszałku kochany... ( Tekst z dnia 10 sierpnia 2019 roku)


Debata w sprawie odwołania marszałka Kuchcińskiego, jest dla PISu nie do przyjęcia. To jest bardzo proste. Obrady Sejmu bardzo często są transmitowane na żywo, co obiektywnie zmniejsza szansę na zmontowanie przekazu tak, by był on lekko strawny dla suwerena. Lepiej było, by pan Kuchciński sam podał się do dymisji, unikając w ten sposób prawdziwej debaty na temat swojego złodziejstwa.
Wszelkie próby debaty parlamentarnej przy okazji wyboru nowego marszałka, były skutecznie tłumione. Wiem... to, co się dzieje w Polsce wcale nie jest śmieszne, ale udało się nam, opinii społecznej, a więc także i mnie, wysadzić z wygodnego stołka największą mendę tej kadencji. I chociaż doskonale wiemy, że na jej miejsce przyjdzie następna menda, może lepsza, może gorsza, to okres wyborów parlamentarnych sprawił, że pozbyliśmy się jednego politycznego chuja. I tej radości nikt nam nie zabierze. Osiągnęliśmy wreszcie jakiś pierwszy spektakularny sukces, udało się nam, obywatelom, dziennikarzom razem z opozycją zwalić ze stołka jednego z największych szkodników dobrej zmiany.
Oczywiście nie mamy złudzeń, że to cokolwiek zmieni, ale zemsta jest słodka a najlepiej smakuje na zimno. I my załatwiliśmy go po prostu tak, jak na to zasługiwał. Mamy więc jakąś tam satysfakcję, a szampan leje się strumieniami, bo najważniejszym jest, by się zawsze nagradzać za nawet najmniejsze sukcesy.
Żałuję tylko, wiedząc, że sytuacja Polski nie jest wcale zabawna, że mimo to nie wykorzystaliśmy w tej konkretnej debacie naszego narodowego poczucia humoru i że w pewnym sensie pozwoliliśmy triumfować odwołanemu marszałkowi, przy brawach i owacjach PISU. Żałuję bardzo, Panie Michale Szczerba, bo bardzo na to liczyłam, że swojego wystąpienia nie rozpoczął Pan od słów...” Panie marszałku kochany”... Tak po prostu, by zamknąć klamrą swoje osobiste porachunki z Kuchcińskim i ten obrzydliwy rozdział, kiedy marszałek Kuchciński wyrzucił Pana z sali obrad w momencie, kiedy Pan nic nie mówił. Mógł Pan, a było by to jeszcze bardziej zabawne, zapytać w imieniu suwerena, czy pan były już marszałek Kuchciński, na nadchodzący weekend wybiera się rządowym samolotem...
Z partią, która ma większość w Sejmie, walczy się trudno, zwłaszcza, jeśli ona lekceważy wszystkie mniejszości i prawdziwy głos obywatelski ma za nic. Ale z historii wiemy, że w chwilach największej klęski, śmiech ratował nas od zguby. Dlatego trzeba tych okropnych ludzi po prostu ośmieszać, skoro walka z nimi na innych płaszczyznach jest skazana na przegraną.
Partia PIS to zespół nieszczęśników. Takich, co to matka ich nie kochała, albo kochała za bardzo, a babcia nie czytała im bajek. Bo gdyby czytała, pewnie znaliby bajkę o złotej rybce... Władza zawsze daje pewne przywileje, z których należy korzystać z umiarem. Bo jeśli się przesadza, złota rybka się wkurwi i mamy jak w przypadku Kuchcińskiego: pull up, pull up i uwaga na brzozę... i jebs. Oczywiście nasza radość jest krótka, bo za 2 miesiące wybory, a na Podkarpaciu, gdzie Kuchciński kandyduje, mają tylko 2 programy w telewizji. A tam nikt nie słyszał o lotach marszałka, o nadużywaniu władzy również...
Władza wypaczy każdego, jednego mniej, a drugiego bardziej. Ale wśród wielu grzechów, które wybaczmy politykom, niewybaczalnym jest kłamstwo. Dlatego takiemu Kuchcińskiemu wybaczyć się nie da, bo jest po prostu kłamliwą mendą i nie zauważyłam, by choćby raz spuścił wzrok, by chociaż raz dotarł do niego choćby najmniejszy cień wstydu.
Prezes Kaczyński i Kuchciński na wspólnej konferencji próbowali nam wmówić, że nic złego się nie stało, ale że tak bardzo liczą się z głosem ludu. Że to właśnie ta krytyka suwerena doprowadziła do rezygnacji marszałka ze stołka i z wszystkich przysługujących mu przywilejów. I może ktoś nabrał by się na te słowa, gdyby obaj panowie, po zakończeniu swoich wypowiedzi, nie odwrócili się po prostu dupą do dziennikarzy . Drodzy panowie, może wy politycy nie lubicie przedstawicieli czwartej władzy, ale to za pomocą tych ludzi z kamerami, kontaktujecie się ze społeczeństwem. Nie odpowiadając na ich pytania lekceważycie nas, i nie odpowiadacie na nasze pytania. Odwracając się do nich plecami, odwracacie się plecami do nas. Partia PIS, to jest po prostu zorganizowane złodziejstwo, miernoty, które dorwały się do władzy i mają swoje jedyne w życiu 5 minut...więc kradną w ciągu tego czasu najwięcej ile można, najwięcej, ile się da!
Drogi Panie pośle Szczera!
Może Pan czuje powagę chwili, może Pan uważa, że w takich momentach nie czas na żarty. Ale niech Pan popatrzy na zachowanie swoich przeciwników. Oni bez żadnych oporów z WAS kpią, a z suwerena robią głupców godnych pośmiewiska. Kłamią, wzbudzają litość i „ drą łacha” z każdego z nas... Jeden nie może się stawić na rozprawę, bo ma operację pod narkozą, chyba, na mózgu, bo taka rzeczywiście by mu się przydała. A drugi wynajmuje rządowy samolot, by przewieść zamrożone leki dla chorej małżonki...
Po pierwsze pytam się jako obywatel, ilu z nas Polaków, ma szansę na dostawę leków rządowym samolotem w trybie HEAD? Ale najgorsze jest w tym wszystkim kłamstwo. Przepraszam bardzo za porównanie, ale ja mam psa z alergią atopową, który raz w miesiącu dostaje zastrzyk na swoją chorobę. Lek zamawiany przez internet wymaga dostawy w ciągu 48 godzin ponieważ musi być przechowywany w temperaturze poniżej 6 stopni. Przywozi mi to zwyczajny przewoźnik, w styropianowym opakowaniu wewnątrz którego są oprócz zamawianych leków wkłady z zamrożonym żelem. Koszty takiej przesyłki wynoszą mnie 7 euro. Nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, by jakiś samolot wynajmować dla zrealizowania takiej przesyłki, tym bardziej rządowy. A Pana Piotrowicza to nie stać na taki sposób dostawy? I w ogóle przewożenie na własną rękę leków wymagających niskiej temperatury, jest po prostu debilizmem. Wystarczy przecież zamówić je w aptece, która ma odpowiednio przystosowany transport i lodówki, czy zamrażarki do przechowywania takich specyfików. Nie wiem, dla kogo te informacje mają być wiarygodne. Może dla żałosnych oglądachy łzawych seriali, typu Ranczo. Dla średnio inteligentnego człowieka, takie ściemy raczej nie przejdą.
Drogi Panie Szczerba, Panie Nitras, który dokonałeś bardzo pięknej osobistej zemsty na marszałku Kuchcińskim ( widziałam jak się Panu mordeczka śmiała), oraz nasz najwybitniejszy pośle śledczy, Panie Brejza: mam nadzieję, że takich rewelacji o „dobrej zmianie” macie dużo więcej i że po zakończeniu dymisją kariery jednego pasożyta, będziecie się następnego dnia zabierać za kolejnego.
Może nie wygramy następnych wyborów, może jeszcze nie wszędzie dotrzemy. Ale wieść niesie, że PIS już nie ma pieniędzy, a zamierza podwyższać ludziom wypłaty socjalne, by zamydlić im oczy i wyciszyć afery. Będą więc musieli drukować puste pieniądze...To smutne, że kraj nasz w ten sposób popadnie w prawdziwą ruinę, że narażamy go na galopującą inflację, na pustki w sklepach, na drożyznę. Ale skoro ludzie nie rozumieją słów, skoro ich patriotyzm kończy się tam, gdzie się zaczyna realna gospodarka, to nie mamy innego wyjścia. Musimy poczekać, aż ludzie na własnej skórze odczują „dobrą zmianę”. Szkoda Polski, szkoda tych 30 lat demokracji. Ale Polska może wreszcie przejdzie katharsis, które sprawi, że ludzie zaczną normalnie myśleć.
Słowa czasami stają się ciałem, czasami od jednego zdania zaczyna się rewolucja lub wojna. A czasami społeczeństwo jest uśpione, jest puste, jest nieme. Jest jak ten Sejm, w którym jeden cwany gnojek wyłącza mikrofon. Ale wierzę w to, że nawet jeśli PIS wygra, Polska nie wytrzyma już kolejnych 4 lat kłamstw i obłudy, kiedy tylko garstka ludzi korzysta z dóbr, na które pracujemy wszyscy, kiedy taki jeden z drugim Kuchciński, za NASZE pieniądze, NASZYM samolotem lata otwierać drogi, przecinać wstęgi, przypinać ordery. Robi to za NASZE pieniądze w ramach wiecznej kampanii wyborczej. Za pieniądze także tych, którzy na nich nie głosują.
W każdym bądź razie, DRODZY POLACY, wiara naprawdę czyni cuda. I wcale nie musi to być wiara w boga.
Kampania się zaczęła! Wracamy na pierwszą linię frontu! I póki co, w sprawie Kuchciński kontra Polacy, jest 0:1 dla nas. A to oznacza, że się opłaca walczyć, opłaca się być cierpliwym i opłaca się nie odpuszczać, czego WAM, opozycji oraz sobie samej życzę.



poniedziałek, 5 sierpnia 2019

"Nie psujcie nam państwo zabawy..." (Tekst z dnia 5 sierpnia 2019 roku)


Jak już mówiłam, miałam w zeszłym tygodniu gotowy post na temat Kuchcińskiego i nie opublikowałam go z przyczyn technicznych. Ale wtedy, były to tylko komentarze do wydarzeń i powtarzanie informacji zawartych w wiadomościach. Cieszę się więc, że do publikacji tamtego postu nie doszło, bo dopiero dziś mamy apogeum żenady. Gdybym wiedziała, że marszałek Kuchciński zbłaźni się aż tak bardzo, nie napisała bym o tym wcześniej ani słowa.
Dziś, na konferencji prasowej, na której marszałek przepraszał!!!, oczywiście tylko tych, którzy czują się jego złodziejską postawą urażeni, sama byłam zaskoczona, że można się się tak bardzo publicznie zbłaźnić. Marszałek Kuchciński zawsze był błaznem, zawsze wolał przerost formy nad treścią, a z polskiego Sejmu uczynił chlew, jakiego nie ma nawet w krajach trzeciego świata. Do tej pory patrzyliśmy co najwyżej z politowaniem na tych biednych, salutujących mu szablami ochroniarzy i uważaliśmy te jego fanaberie za całkowicie niegroźne. Ale ta sprawa z lataniem rządowym samolotem, to jest już całkowicie inny kaliber.
Mogła bym oczywiście mówić z podziwem o tym, jak to jest pięknie wsadzić sobie granat w dupę i się rozerwać, czyli o cudownym klonowaniu się marszałka Kuchcińskiego. To naprawdę trzeba być bardzo zdolnym, by jednocześnie doić państwo za kolumnę limuzyn dla VIP-ów, czarterować rządowy samolot i jeszcze w tym samym czasie pobierać kilometrówkę za używanie własnego samochodu.
PIS wygrał wybory w 2015 roku wmawiając społeczeństwu rzekome złodziejstwo poprzedniej ekipy. Musicie jednak przyznać, że tak wyrafinowanego złodziejstwa, z jakim mamy do czynienia dziś, nie było nawet w komunie. Ten temat poruszałam już wiele razy. Kradnie się na potęgę tak długo, dopóki jakiś urzędnik nie puści farby i nie ujawni przekrętów, albo dopóki jakiś dziennikarz śledczy nie wpadnie na trop przestępczej działalności, albo dopóki poseł Brejza nie wyczuje smrodu swoim detektywistycznym nosem. To jest po prostu powalające, ta kurwa skromność o niewinność marszałka Kuchcińskiego na dzisiejszej konferencji. Bo wyobraźmy sobie, że złodziej z bardzo dużym doświadczeniem, który okradł wiele osób na wielkie kwoty, pewnego pięknego dnia traci zawodową czujność i daje się złapać na gorącym uczynku. Policja przetrząsa jego łup, a on ze skruchę w głosie obiecuje solennie, że całą ukradzioną kwotę przekaże na pierdolony Caritas. I tym oto sposobem, z każdego wieloletniego złodzieja można uczynić dobroczyńcę i wzór cnót wszelakich, a do tego można, kurwa, to mnie ubawiło najbardziej, ustanowić nowe, złodziejskie standardy. Pomijam już fakt, że cały ten Caritas stanowi od jakiegoś już czasu pralnię rządowych pieniędzy. Jak jest coś nie tak, to wątpliwą i brudną kwotę przekazuje się na Caritas i mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że ta sama kwota wraca wyprana do złodzieja. Mamy w tej chwili wielką grę liczb i kwot w przestrzeni medialnej. Ile razy marszałek latał, z kim, czy za ile. Ale przecież to jest naprawdę sprawa drugorzędna. Jakieś tam kilka milionów, to jest mała kropelka w budżecie państwa i ani nas ona nie zbawi, ani nie pogrąży. Chodzi o coś zupełnie innego. A mianowicie o to, że taka mała pizda lata sobie NASZYM samolotem, do którego leje się NASZE paliwo, z ochroniarzami którym MY płacimy na niedzielny rosół, na chrzciny potomka cioci Zosi albo kiedy chce się wysrać na ulubionym kiblu we własnej chałypie! Na takie bezeceństwo, to sobie chyba nawet prezydent USA nie pozwala. To nie ma znaczenia, ile pieniędzy podatników zmarnował i ile do budżetu oddał. To jest po prostu skandal i tyle i żadne przepraszam tego nie załatwi. Zasadniczym pytaniem stawianym przeze mnie jest: Czy gdyby przez następnych 7 kadencji nikt tego procederu nie odkrył, marszałek Kuchciński opamiętał by się sam i przestał okradać nas wszystkich?
Mam już dosyć pierdolenia o standardach, bo osobiście nie wierzę, by nikt w PISie łącznie z prezesem Kaczyńskim, nie wiedział, że jeden z kolesi doi budżet państwa używając samolotu rządowego, jako prywatnej taksówki. I dla mnie to nie są żadne standardy, kiedy złodziej złapany za rękę przeprasza, albo nagle się u niego budzą wyrzuty sumienia. Kiedy tak analizuję ostatnie wydarzenia, a szczególnie dzisiejszą konferencję Kuchcińskiego, przypomina mi się zupełnie inna afera i zupełnie inna władza. Przypominam sobie konferencję szefa klubu Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Chlebowskiego, który wyszedł do dziennikarzy i nie nadążył potu chusteczką wycierać z czoła usiłując się jakoś wytłumaczyć z afery hazardowej. Facet dokładnie wiedział, chociaż tak dokładnie nic nie było wiadomo, kto komu, za co, ile i dlaczego, że Tusk kazał mu wypić redbulla, dodał mu skrzydeł i nauczy go latać..., że po czymś takim nie ma dla niego miejsca w polityce i że jest po prostu skończony. Tusk kopnął w dupę nawet swojego przyjaciela od „haratania w gałę”, tylko dlatego, że jego imię pojawiło się w rozmowach ujawnionych w aferze, chociaż do dziś nie wiadomo na pewno, że to o tego „Grzesia”, chodziło w aferze. To są kurwa standardy, jakich wymagam od polityków. Kiedy ktoś łamie zasady, nie ma zmiłuj, nie ma przyjaciół i nie ma układów. Człowiek ginie w politycznym niebycie i nie ma dla niego ciepłej posadki w spółkach, albo w placówkach dyplomatycznych. Tylko PISmole zawsze spadają na 4 łapy, bo chronią siebie nawzajem i to jest ich „uczciwość”i to są ich standardy.
Procedury, to jest słowo, które w słowniku PISu całkowicie nie istnieje. Wygląda na to, że nie ma nigdzie listy pasażerów latających z marszałkiem Kuchcińskim. To jest prawdziwy skandal. Szczególnie w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej. Nikt z nas nie ma wątpliwości, że pośrednią przyczyną katastrofy był brak przestrzegania procedur przez pilotów TU 154, spowodowany ingerencją osób nieuprawnionych do decydowania o przebiegu lotu. Załóżmy więc, czego oczywiście nie życzę, (ale widząc, co wyprawia PIS jest to możliwe), że taki rządowy samolot pierdolnie gdzieś o glebę. I w takiej sytuacji nigdy się nie dowiemy, czy małżonka pana marszałka jest wśród ofiar czy może opala się na plaży w Honolulu. Lista pasażerów jest podstawowym wymogiem w każdym samolocie pasażerskim, tym bardziej w VIP-owskim. Polska jest już tak śmiesznym krajem, że czasami wydaje się nieprawdziwym. Bo po raz kolejny mamy sytuację, ze złamanie prawa przez członka partii rządzącej, która kończy się tylko zmianą prawa, która pozwoli mu nadal to prawo łamać. I całkowicie nie respektuje się zasady, że prawo nie może działać wstecz. Skoro na końcu lipca prezes zarządził, by oficjele mieli prawo zabierać na pokład samolotu, kogo chcą, to oznacza, że dwa lata wcześniej też to było zgodne z prawem. Pomijam fakt, że nie znam żadnego, nawet najbardziej porypanego państwa, gdzie panowały by takie zasady. Marszałek państwa jest drugą osobą w państwie. Nie zapominajmy o tym, że Polska, jako sojusznik Stanów Zjednoczonych, jest w niewypowiedzianym konflikcie na przykład z Iranem. Co będzie, jeśli jakiś terrorysta akurat postanowi wystrzelić pocisk w samolot rządowy, na pokładzie, którego jest marszałek z rodziną... Żaden rozsądny polityk nie zabiera na pokład takiego samolotu swojej rodziny ze względów bezpieczeństwa. Ale słusznie przypuszczałam, że Kuchciński jest debilem. Zakaz przewożenia osób postronnych nie jest wyrazem jakiegoś sknerstwa, bo oczywiście samolot wypali tyle samo paliwa kiedy ma na pokładzie jednego pasażera i kiedy leci z kilkoma. Ale osoba publiczna świadomie godzi się na to, że może być obiektem ataków. No ale marszałek Kuchciński, a widzę, że i Kaczyński, ciągle bawią się w Polskę w piaskownicy. Mają w dupie poważny i prawdziwy świat. Ważne by swoje ego zaspokoić. Musimy także zakładać, że marszałek Kuchciński to nie jest jakiś odosobniony przypadek. Akurat mamy takie szczęście, że jacyś urzędnicy na lotnisku w Rzeszowie „puścili farbę”. Nie sądzę jednak, by to był jedyny polityk PISu, który wykorzystuje rządowy samolot, jako taksówkę.
Drodzy Państwo. Wybory zbliżają się wielkimi krokami. Skóra nam cierpnie, kiedy opozycja nie może się wziąć do kupy i wreszcie zacząć prowadzić prawdziwą kampanię. Ale wiem, że jeśli skupią się tylko na krytyce PISu, będzie znowu wielkie larum, że nie mają programu itd.
I widzę, że ludzie nadal nie rozumieją o co chodzi. Atakują to tego, to tamtego polityka. To mnie czasami po prostu szokuje. Schetyna, jako wróg publiczny numer 1 po Kaczyńskim. Jest w tej chwili szefem tego czegoś, co się nazywa KO. Cokolwiek się stanie, to on kładzie głowę pod toporem. Musi mieć więc prawo do ostatniego słowa. Wkurzają mnie też media, które sugerują, że Schetyna wyciąga członków SLD, by zniszczyć lewicę. Nikogo na siłę nie da się wcielić do partii, to nie armia pruska. Polityk sam musi mieć wolę, by zmienić barwy i moim zdaniem uczciwiej zrobić to przed wyborami, niż po. A lewicy życzę jak najlepiej. Jest potrzebna i światopoglądowo mi bliższa.
Ale chyba najbardziej denerwuje mnie społeczeństwo, które nie rozumie, że wróg stoi u bram. Trzeba walczyć ramie w ramie nie pytając towarzysza broni o nic. Ktokolwiek wygra nie będzie łamał prawa. Tylko PIS będzie to robić nadal. Program partii opozycyjnych jest sprawą drugorzędną. Bo jeśli wygra PIS, to mogą być nasze ostatnie demokratyczne wybory, a nawet ostatnie w strukturach Unii Europejskiej. Człowiek w chwilach „zamotania politycznego” powinien wziąć do rąk, dość przestarzałe już, długopis i kartkę i od nowa napisać sobie system wartości, taki na dziś, na teraz, a potem się tego trzymać. A telewizja prywatna, w której interesie jest utrzymanie w kraju demokracji, powinna w końcu przestać urządzać te nawalanki między politykami, te igrzyska. Powinna godzinę dziennie, w najlepszym czasie antenowym, przypominać, pokazywać, te nieszczęsne 4 lata, które... sama nie wiem, jak przetrwaliśmy.
Jako wyborca gorszego sortu, mam już czasami po prostu dosyć, że to ja muszę każdego dnia informować ludzi o rzeczywistości w Polsce i że to ja muszę prowadzić kampanie wyborczą w momencie, kiedy Schetyna, Biedroń czy Kosiniak-Kamysz, walczą w swoich grajdołkach o miejsca na listach.
Największy problem jest jednak w tym, że mamy w tej chwili dwie Polski, a tamta Polska nic nie wie o tym, co wyprawia Kuchciński, nic nie wie o złodziejstwie i nadużywaniu władzy i nic nie wie o naszym „niezłomnym” prezydencie. Oni widzą tylko ten raj roztaczany przed nimi przez Kaczyńskiego i Morawieckiego. Dopóki nie zburzymy muru między tymi dwoma krainami, dopóty będziemy tylko bezsilnie patrzeć, żak wciąga nas otchłań...
PIS w nowej kampanii wyborczej postanowił na spotkania wyborcze na tak zwanych piknikach. Serwują ludziom kłamstwa w postaci bigosu i kiełbasek z rożna. Darmowe żarcie i picie..prymitywizm i ogłupianie ludzi. Małgorzata Wasserman zapytana na jednym z tych pikników przez dziennikarza TVNu o loty marszałka , odpowiedziała: Nie psujcie nam państwo zabawy...No właśnie. Nie psujcie nam państwo zabawy. Bardzo dobre hasło wyborcze, świetnie pasujące do PISu. Lub, jak już zupełnie poważnie powiedział prezes: nie przeszkadzajcie, głosujcie. Morda w kubeł i spieprzaj dziadu i bigos z bułką na deser.



Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...